rozwiń zwiń

Krew nie woda. Polskie zapiski współczesne

Okładka książki Krew nie woda. Polskie zapiski współczesne
Witold Gadowski Wydawnictwo: Replika reportaż
360 str. 6 godz. 0 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2016-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2016-01-01
Liczba stron:
360
Czas czytania
6 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788376745497
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Krew nie woda. Polskie zapiski współczesne w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Krew nie woda. Polskie zapiski współczesne

Średnia ocen
7,1 / 10
43 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1106
229

Na półkach: ,

Krew nie woda, jest zbiorem felietonów pisanych przez Witolda Gadowskiego w okresie od 2011 do 2015. Jeden pochodzi nawet ze stycznia 2016. Felietony na tematy geopolityczne, stricte polityczne, sprawy Polski, nasze sprawy, ważkie sprawy. Większość z tych zapisków przypada na okres gdy rządziła w kraju koalicja PO-PSL, ale wydaje mi się, iż nic nie tracą na aktualności, a czytelnik może docenić zmysł analityczny autora, który przepowiedział i przewidział kilka zdarzeń. Liczne prognozy w większym lub mniejszym stopniu spełniły się lub realizują na naszych oczach. Może nawet lepiej mieć dzisiejszą perspektywę przeczesując teksty, zadawałoby się już przebrzmiałe i nieaktualne. Ale przecież felieton nie jest newsem, nie starzeje się już na drugie dzień zdezaktualizowany przez inny, nowszy news. Szczególnie pisany przez człowieka mądrego, posiadającego dużą wiedzę i potrafiącego wykorzystać w praktyce, zrobić z niej właściwy użytek- kojarzyć znane i mniej znane fakty, tkać kilim prawdziwych, a nie pozornych działań i wydarzeń. Oddzielać ziarno od plew, składać puzzle w prawdziwy obraz otaczającej nas rzeczywistości, odrzucając mglisty miraż, którym mamią nas media głównego nurtu, robiąc wodę z mózgu i wmawiając, że białe jest czarne, że zło nie jest wcale takie złe, a dobro nie istnieje- jest tylko mrzonką, opium dla mas... Tak, w tym zinformatyzowanym świecie, gdzie szum informacyjny jest przytłaczający, a umiejętność jego właściwego filtrowania urasta do rangi niemal niemożliwej do osiągnięcia sztuki, przez statystycznego zjadacza chleba, tacy Gadowscy stanowią latarnie rozstawione w ocenie chaosu medialnego. Latarnie w każdym tego słowa znaczeniu. Grzechem nie skorzystać z takiej pomocy. Grzechem i głupotą. Gorąco polecam. Warto.

Krew nie woda, jest zbiorem felietonów pisanych przez Witolda Gadowskiego w okresie od 2011 do 2015. Jeden pochodzi nawet ze stycznia 2016. Felietony na tematy geopolityczne, stricte polityczne, sprawy Polski, nasze sprawy, ważkie sprawy. Większość z tych zapisków przypada na okres gdy rządziła w kraju koalicja PO-PSL, ale wydaje mi się, iż nic nie tracą na aktualności, a...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

115 użytkowników ma tytuł Krew nie woda. Polskie zapiski współczesne na półkach głównych
  • 61
  • 51
  • 3
27 użytkowników ma tytuł Krew nie woda. Polskie zapiski współczesne na półkach dodatkowych
  • 21
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Krew nie woda. Polskie zapiski współczesne

Inne książki autora

Okładka książki Wołyń bez mitów. Kulisy ukraińskiego ludobójstwa na Polakach Witold Gadowski, Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Krzysztof Kawęcki, Ireneusz Lisiak, Paweł Lisicki, Stanisław Michalkiewicz, Leszek Pietrzak, Leon Popek, Michał Siekierka, Ewa Siemaszko, Stanisław Srokowski, Łukasz Warzecha, Paweł Zdziarski, Leszek Żebrowski
Ocena 7,0
Wołyń bez mitów. Kulisy ukraińskiego ludobójstwa na Polakach Witold Gadowski, Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Krzysztof Kawęcki, Ireneusz Lisiak, Paweł Lisicki, Stanisław Michalkiewicz, Leszek Pietrzak, Leon Popek, Michał Siekierka, Ewa Siemaszko, Stanisław Srokowski, Łukasz Warzecha, Paweł Zdziarski, Leszek Żebrowski
Okładka książki Zaraza z Wuhan (komiks) Witold Gadowski, Łukasz Lenda
Ocena 6,6
Zaraza z Wuhan (komiks) Witold Gadowski, Łukasz Lenda
Witold Gadowski
Witold Gadowski
Ukończył psychologię na UJ. Reporter w czasie wojny na Bałkanach. Autor reportaży śledczych w Superwizjerze TVN.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Lokal dla awanturnych Witold Gadowski
Lokal dla awanturnych
Witold Gadowski
Lokal dla awanturnych Witolda Gadowskiego, podobnie jak jego inna książka pt. Krew nie woda. Polskie zapiski współczesne, jest zbiorem felietonów autora zamieszczanych w prasie na przestrzeni kilku ostatnich lat. Ważna publicystyka z każdego punktu widzenia: dydaktycznego, wstrząsowego, otrzeźwienieowego, weryfikującego już posiadaną wiedzę. Wiedzę o świecie i procesach nim rządzących. O procesach zachodzących obok, tuż za naszym płotem, drzwiami, miedzą. Procesach, zajściach i zdarzeniach, które dotyczą nas bezpośrednio, choć na pierwszy rzut oka właściwie dzieją się obok, poza nami, bez naszego udziału i wpływu na ich przebieg. Rzecz głęboka, mocno dająca do myślenia. Czasami waląca po łbie oczywistą konstatacją, ale przecież wcześniej gdzieś zagrzebaną pod warstwą niby ważniejszych, ale tak naprawdę błahszych spraw, bo sięgających ledwie czubka własnego nosa... Książka kontynuuje ten typ literatury publicystycznej, z którym w latach 90 spotkałem się za sprawą pióra Waldemar Łysiaka, który serią swojej publicystyki otwierał oczy na transformację ustrojową i jej skutki już w tamtych wczesnych latach Polskiej świeżej "demokracji". Takie jego książki jak cykl Piórem i mieczem, Stulecie kłamców, Salon. Rzeczpospolita kłamców, czy wreszcie Salon 2. Alfabet szulerów, stanowi podwaliny i duchowy fundament dla twórczości Gadowskiego. I choć pan Witold przyjmuje tę formułę idzie własną drogą. Nikogo nie naśladuje, niczego nie udaje. Ma swój własny unikalny styl, swoje poczucie humoru, rytmu, swoje ciekawe tempo narracji. Świetny człowiek, świetny felietonista, ciekawa i nietuzinkowa osobowość. Warto zawrzeć bliższą znajomość z panem Witoldem. Polecam gorąco w ten zimny, powoli już majowy czas.
Skellen - awatar Skellen
ocenił na 8 8 lat temu
Stałe warianty gry Grzegorz Braun
Stałe warianty gry
Grzegorz Braun
Szczęść Boże! Wstyd przyznać, ale grube książki (650 stron) potrafią mnie zniechęcić nawet do tytułów, które koniec końców bardzo chcę znać. Nie chodzi tylko o to, że gruba książka jakoś od razu kojarzy się z męczącym czytaniem, ale samo noszenie ją przy sobie potrafi być niewygodne i uciążliwe. Jednak przy „Stałych wariantach gry" Grzegorza Brauna, o tej niewygodzie można szybko zapomnieć, bowiem lektura jest wciągająca, a jej specyficzny charakter — zbiór wcześniej opublikowanych tekstów w formie a to wywiadów, a to felietonów, czy nawet krótszych komentarzy — idealnie burzy monotonię. Każdy kto zna pana Grzegorza Brauna z krasomówczych wystąpień w mediach, powinien wiedzieć, że jego myśli czyta się lepiej na papierze — zresztą zauważyłem to na przykładzie innych autorów, takich jak Bronisław Wildstein, Stanisław Michalkiewicz albo Rafał Ziemkiewicz — mimo wszystko, lepiej się ich czyta, niż ogląda albo słucha. W ogóle tekst pisany ma tę moc, że trafia do nas dosadniej, a poza tym szybko możemy do niego wrócić. Właśnie przy tej książce złamałem swoją zasadę niemazania ołówkiem po tekście. Jest tu tak wiele linijek, akapitów, a nawet całych stron i rozdziałów, które chciałbym znać na pamięć — jednocześnie zazdroszcząc autorowi umiejętności wyrażania swoich myśli w tak kolorowy sposób — że ostatecznie pomazałem całą książkę ołówkiem. Mam ostatnio szczęście do książek. Wybieram tak dobre, że bardziej niż o czytaniu ich, mogę mówić o delektowaniu się nimi. Krótkie rozdziały, ich urozmaicony styl, tylko pomagały mi w czytaniu całości na raty ale systematycznie, przez co całość skończyłem relatywnie szybko. Po zakończeniu miałem wrażenie, że to mogłaby być lektura na każdy tydzień. W sumie taka książka mogłaby się nie kończyć, bowiem każdy rozdział czegoś uczy, a większość lub wszystkie mówią o rzeczach, które ostatecznie wpisują się w tytułowe "stałe warianty gry", czyli zazwyczaj te same sztuczki ogólnie pojętego systemu, który zazwyczaj trzyma nas za przysłowiową mordę oraz mocarstw, które rządzą nami naprzemiennie od setek lat. Jak to z Grzegorzem Braunem bywa, czasem straszy nas niepotrzebnie, czasem prorokuje na zapas i nie trafia, ale jak sam się tu w książce usprawiedliwia — nie chodzi o zakłady, czyja przepowiednia się spełni, bo nigdy się nie przewidzi wszystkiego, jako że zmiennych jest zbyt wiele, ale o świadomość Polaków na temat zagrożeń, których zazwyczaj mogą nie zauważać. Te zagrożenia autor podkreśla przytaczając wydarzenia minione i dowodzi ich analogii z sytuacją teraźniejszą. Są to według mnie wspaniałe porównania. Ta trafność i moc owych analogii jest wynikiem stosowania prostych (chyba katolickich) zasad opisywania prawdy jako prawdy, a nie tylko punktu widzenia. Innymi słowy — "Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi". Właśnie to powoduje, że nieraz zatrzymywałem się i podkreślałem całe zdania i akapity, bo nasłuchawszy się przez lata medialnych bredni, gdzieś tam nawet niechcący przyswoiwszy sobie niektóre z nich niczym jakieś naukowe albo religijne dogmaty, byłem zszokowany prostym, jakby czarno-białym sformułowaniem, trafnym porównaniem, zmuszającym mnie do wybrania zła lub dobra — no bo niczego pomiędzy jednak nie ma. W takich autorach cenię sobie przede wszystkim szacunek do inteligencji czytelnika. Nie interesują mnie rzeczy, które starają się być na niskim poziomie, aby dopasować się do poziomu percepcji czytelnika, albo ze względu na ułomności samego autora, inne być po prostu nie mogą. Dobrze, zdarza mi się przeczytać i posiadać książki o bardziej felietonowym charakterze, polemicznym, które nieraz dopasowane są miejscami do niskiego poziomu pyskówek z wrogami patriotów, ale na dłuższą metę, to jest męczące, bo niczego się przy tym człowiek nie uczy. Dostaje co najwyżej chwilę ulgi, kiedy ktoś wykrzyczy się i wypluje za niego. Długie, złożone zdania Grzegorza Brauna zmuszają do skupienia, a jego bogate słownictwo mocno uprzyjemnia lekturę. Wierzę, że czytanie dobrze napisanych książek uczy nas samych wysławiania się. Mamy więc przyjemne z pożytecznym. Już to kiedyś napisałem przy okazji recenzji innej książki pana Grzegorza, w przeciwieństwie do innych — jak na przykład Wojciecha Cejrowskiego, który twierdzi, że taki człowiek jak Grzegorz Braun, który tak dobrze mówi i się nie zacina, albo jest geniuszem, albo wariatem — uważam, że to nie Grzegorz Braun jest jakimś geniuszem, tylko nasza klasa polityczna (także ludzie kultury) tak bardzo się zdegenerowała, że jak w komedii science-fiction pt. "Idiocracy", przeciętnie inteligentnego człowieka z przeszłości może uznać za geniusza albo ostatecznie za wariata i wydać na niego wyrok śmierci ze względu na brak zrozumienia jego słów. Miałem jeszcze zacytować jeden albo kilka akapitów z książki, ale wertując strony, widzę że pozaznaczałem tego tak wiele, że nie jestem w stanie wybrać rozsądnej ilości, która byłaby reprezentatywna. Niedowiarkom radzę otworzyć książkę albo e-booka na którejkolwiek stronie i prawie na pewno trafią na któryś z moim ulubionych momentów.
Michał Krzycki - awatar Michał Krzycki
ocenił na 8 4 lata temu
Złowrogi cień Marszałka Rafał Ziemkiewicz
Złowrogi cień Marszałka
Rafał Ziemkiewicz
Bohater? Zdrajca? Twórca kultu? Terrorysta z placu grzybowskiego? Zamachowiec? Socjalista? Zdolny by poświęcić wszystko? To fascynujące i zatrważające, że tak wiele różnych postaci kryje się w jednej osobie Większość dyktatorów ma tak jaskrawe cechy, że ludzie intuicyjnie wiedzą, z jaką osobą mają do czynienia. W przypadku Piłsudskiego nawet zamach stanu, był zamachem w jakiejś części iluzorycznym, zamachem po władzę, by tej władzy nie przejąć. Uratować Polskę, by jej nie uchronić przed potworem własnej partii. Wykorzystać socjalizm, by go porzucić na przystanku niepodległość. Czy my nie potrafimy inaczej? Czy Piłsudski to my? My piłsudczycy? Maurycy Mochnacki "W Polsce nigdy nic się nie kończy, ani nie zaczyna do końca" Czy Piłsudskiego trawiły wyrzuty sumienia, gdy wykonywał akcje sabotażowe? Czy martwił się o rodzinę? O dzieci? O kochankę? Czy widział w siebie konwertytę? Czy analizował swoje działanie przez pryzmat literatury ukochanego Słowackiego? Czy "wybrał zamiast domu gniazdo na skałach orła" Beniowskiego? Czy uważał się w jakiejś części za Króla-Ducha? Czy my Polacy musimy budować zawsze wewnętrzne kręgi? Swoiste kapliczki wpływów? Rozgrywać jeden krąg na drugi, tylko by je balansować? Czy my musimy kochać pieniądze i je jednocześnie nienawidzić? Czy nie możemy ich po prostu zarabiać, wydawać, oszczędzać i inwestować? Czemu ojcem narodu jest abnegat, którego partia była jedną wielką machiną korupcyjną, ale który sam musiał dorabiać w swojej, notabene podarowanej. willi w Sulejówku hodujac jedwabniki? Czy podpisując dekret na miliony samemu żyje się o herbacie i tytoniu? Czemu będąc Polakiem trzeba tworzyć mity? Czemu trzeba mieć swój mit grupy znajomych, grupy w szkole, grupy trzymającej władzę, w końcu mit legionu? Nawet legiony nie były jego, a ich twórcy zostali zapomniani, sam ich zapomniałem. Moja wiedza militarna jest znikoma. Nie wiedziałem, że praktyczny brak lotnictwa w WW2 był efektem niechęci marszałka do samego lotnictwa. Poza tym było ono rozwijane przez wroga Zagórskiego (oczywiście zamordowanego). Rozwadowski obrońca rządu w 1926 był twórcą skutecznej strategii artyleryjskiej w 1915 roku, która pozwoliła Niemcom wygrać wojnę w 1939r. Ponoć po jego śmierci sanatorzy wywoływali duchy i zjawa która się pojawiła miała wyzwać od najgorszych Rydza, według świadków wydarzenia było to najlepsze potwierdzenie sukcesu seansu.
TytkaNaKsiazki - awatar TytkaNaKsiazki
ocenił na 8 8 miesięcy temu
Resortowe dzieci. Służby Dorota Kania
Resortowe dzieci. Służby
Dorota Kania Jerzy Targalski Maciej Marosz
Kopiuj/wklej, bo nic dodać, nic ująć. Dotyczy Służb, przeczytaj opis książki. Pamiętam, oj pamiętam, ale to był cyrk. Całe środowisko, poczuło się zagrożone. Wszystkie media opisywane w książce rzuciły się do ataku, artykuły w prasie, wywiady, i o co tam jeszcze było możliwe. Groźby procesów itp. O ile mi wiadomo, tylko Jacek Żakowski wygrał jakiś proces. Dlatego na okładce czai się pod pytajnikiem ( dot. I t. ) Wszystko to miało wpływ na reklamę książki. Wydana 11. 12. 2013 r. ( data symboliczna ) w nakładzie 10 tyś., do 21. 01. 2014 r. osiągnęła nakład 140 tyś. egzemplarzy ( dot. I t. ) Zastanawiałem się wtedy, czy opisywane osoby, będą chciały wyrzec się swoich rodziców, czy pójdą w zaparte. Poszły w zaparte. Naturalnie można dyskutować, jaki wpływ na dzieci ma środowisko w jakim zostały wychowane. Przekazywane przez rodziców wartości moralne i ideologiczne ( lub ich brak ). Można też przyjąć, że dla rodziców kariera dzieci, nie była istotna, że nie byliby w stanie wykorzystać wszystkich swoich wpływów, żeby " ustawić " swoje pociechy. Oczywistym wydaje się, że wiązało się to z kontynuacją poglądów ( lub ich braku ) rodziców. .„Resortowe dzieci. Media”, napisana przez autorów „Gazety Polskiej” – Dorotę Kanię, Jerzego Targalskiego i Macieja Marosza. Poza okładkowymi " bohaterami " niezliczona ilość nazwisk " zasłużonych " dla polskiego życia medialnego znanych z TV , prasy i innych. Teza wyłożona we wstępie: właściwie wszyscy szefowie i „luminarze” najbardziej opiniotwórczych i niepisowskich mediów – TVN, Polsatu, TVP, POLITYKI, „Gazety Wyborczej”, radiowej Trójki – „wywodzą się z tego samego komunistycznego środowiska”. Dowody przedstawione w książce to wybór rozmaitych materiałów peerelowskich służb specjalnych z kilkudziesięciu lat, udostępnionych autorom przez IPN. Książka, pomimo ogromnego materiału faktograficznego i dużej ilości opisywanych nazwisk, napisana przystępnie, powinna być obowiązkową lekturą dla wszystkich, którzy chcą się dowiedzieć kto tworzył i tworzy nasza wolną ( ? ? ? ) Ojczyznę. Z tego też powodu BARDZO POLECAM !!!
ando - awatar ando
ocenił na 10 10 miesięcy temu
Tragarze śmierci. Polskie związki ze światowym terroryzmem Witold Gadowski
Tragarze śmierci. Polskie związki ze światowym terroryzmem
Witold Gadowski Przemysław Wojciechowski
[...] Jak odnaleźć terrorystę? Nad takim pytaniem głowią się służby specjalne niemal wszystkich państw świata. Jak znaleźć byłego terrorystę? Należy zwrócić się do prawnika, który go reprezentuje, i negocjować z nim cenę, za jaką jego podopieczny gotów jest opowiadać o swojej przeszłości. 𝗣𝗔𝗦𝗝𝗢𝗡𝗨𝗝Ą𝗖𝗔 𝗜 𝗥𝗭𝗘𝗧𝗘𝗟𝗡𝗔 𝗥𝗢𝗕𝗢𝗧𝗔 𝗗𝗭𝗜𝗘𝗡𝗡𝗜𝗞𝗔𝗥𝗦𝗞𝗢 - Ś𝗟𝗘𝗗𝗖𝗭𝗔 𝗢 𝗡𝗔𝗥𝗢𝗗𝗭𝗜𝗡𝗔𝗖𝗛 𝗪𝗦𝗣𝗢́Ł𝗖𝗭𝗘𝗦𝗡𝗘𝗚𝗢 𝗣𝗥𝗭𝗘𝗠𝗬𝗦Ł𝗨 𝗧𝗘𝗥𝗥𝗢𝗥𝗬𝗦𝗧𝗬𝗖𝗭𝗡𝗘𝗚𝗢 ⵑ Momentami czyta się to jak wyśmienitą powieść szpiegowską, jednak wszelkie zawarte tutaj informacje szybko uświadamiają, że mamy do czynienia z rzeczywistymi wydarzeniami, istniejącymi osobami i brutalnymi terrorystami, dla których morderstwa, gwałty, porwania na zlecenie to chleb powszedni. Nie mogłam się od niej oderwać dopóki nie doczytałam do końca. Od ataku organizacji palestyńskie "Czarny Wrzesień" podczas Olimpiady 1981 w Niemczech, poprzez informacje na temat funkcjonowania „szczurzego śladu” czyli metodę działania izraelskich sayanim, którzy też działali na terenie PRL. Organizacji Wyzwolenia Palestyny . Działania Mosadu. IRA. ETA. KGB. Bojówki Armii Czerwonej, Rosyjska mafia. Handel bronią. Hodowanie arabskich terrorystów. BND (tajna służba Republiki Federalnej Niemiec) . Powstanie pierwszej w dziejach OWP służby bezpieczeństwa. Organizacja ta nosiła nazwę El Rasd („Obserwacja”) a jej założycielem był Abu Daud czyli nie kto inny jak „rzeźnika z Monachium, a raczej Mohammad Oudeh. Związki RAF ze służbami bloku wschodniego. Działanie wywiadu i kontrwywiadu na terenie PRL-u. I przeogromna ilość innych ważnych informacji. Nie będę ich wymieniała, żeby nie spoiler-ować. To tak tylko na zachętę. Wszystko skrupulatnie opisane i opatrzone kopiami zarchiwizowanych tajnych maszynopisów. Raportów z przesłuchań świadków z zamachu na Abu Daud (to jedno z jego pseudonimów) Dodatkowo okraszone świetnym komentarzem z zebranych materiałów, wywiadów i rozmów z przedstawicielami kontrwywiadu. Opis działania siatki wywiadowczej, działającej na terenie całego świata, łącznie z Polską oraz tajnymi agentami. Niektórzy z nich byli podwójnymi agentami a nawet potrójnymi. Lektura obowiązkowa dla każdego kto interesuje się szeroko pojętym zagadnieniem terroryzmu, szpiegostwa, działalnością tajnych służb, wywiadowców i agentów. Najbardziej wstrząsnęła mną rozmowa z Bettina Róhl, jedną z bliźniaczek uprowadzonych przez RAF w celu wysłania ich do palestyńskiego obozu szkoleniowego dla sierot przez własną matkę. To było emocjonalne. 𝗭𝗗𝗘𝗖𝗬𝗗𝗢𝗪𝗔𝗡𝗜𝗘 𝗣 𝗢 𝗟 𝗘 𝗖 𝗔 𝗠 ⵑ [...] Oczywiście, że starzy członkowie RAF próbują to tuszować. Nie chcą przyznać się do tego, że na początku swojej wielkiej rewolucji uprowadzili dwójkę małych dzieci. Bettina Róhl. ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 𝗗𝗟𝗔 𝗖𝗜𝗘𝗞𝗔𝗪𝗦𝗞𝗜𝗖𝗛 : Kilka wybranych dodatkowych źródeł informacji, którymi posiłkowali się autorzy tej książki umieszczonych w tekście, po które również warto sięgnąć : Metodę działania sayanim najpełniej opisał Victor Ostrovsky, były oficer Mossadu, który uciekł do Stanów Zjednoczonych. Podaje on przykłady sayanim, którzy przez kilkadziesiąt lat prowadzili normalne życie w swoim kraju, aby uczestniczyć w akcji porwania bądź kradzieży ważnej technologii, gdy dostali odpowiedni sygnał z Mossadu. KSIĄŻKI : Victor Ostrovsky, The Other Side of Deception, Harper Collins Publishers Inc., New York 1994 - wyd. poi.: Drugie oblicze zdrady, tłum. Mariusz Seweryński, Da Capo, Warszawa 1998. Markus Wolf, Anne Mc Elvoy, Man without a Face. The Autobiography of comm unism’s greatest spymaster, Times Books/Random House Inc., New York 1997 - wyd. poi.: Człowiek bez twarzy. Autobiografia szefa najgroźniejszego wywiadu komunistycznego, Wydawnictwo Laguna, Warszawa 1998 . Roger Faligot i Rémi Kauffer, autorzy opracowania Służby specjalne. Historia wywiadu i kontrwywiadu na świecie, wskazują na wielką rolę, jaką na Bliskim Wschodzie odgrywał Wadim Wasiliewicz Kirpiczenko, wysoki oficer KGB. Udo Ulfkotte, Pod osłoną mroku. Wielkie wywiady bez tajemnic, tłum. Kazimierz Szarski, Książka i Wiedza, Warszawa 2008 Claire Sterling, Sieć terroru. Prawda o międzynarodowym terroryzmie, tłum. Małgorzata Fogg i Elżbieta Petrajtis-O’Neill, Wydawnictwo Głos, Warszawa 1990, s. 151 Z kolein David Yallop w swojej książce "W pogoni za Szakalem" twierdzi, że ustalenia Claire Sterling nie są warte funta kłaków i zostały zmanipulowane przez CIA. Yallop zarzuca autorce, że pisała swoją książkę, inspirując się wyłącznie wytycznymi CIA, i nie sprawdziła u źródeł faktów, które podaje jako pewne. Polecam przy okazji również kanał : https://www.youtube.com/@WitoldGadowski Warto zajrzeć i posłuchać. Nie ze wszystkim co mówi Witold Gadowski się utożsamiam tudzież zgadzam, ale uważam że trzeba poznać różnie poglądy i punkty widzenia, żeby samemu na dany temat wyrobić sobie zdanie. Ponad to istnieje również księgarenka, w której znajdują się bardzo ciekawe pozycje : https://sklep.gadowskiksiegarnia.pl/Ksiazki/pa/7
꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂ - awatar ꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂
ocenił na 8 3 miesiące temu
Geniusz Żydów na polski rozum Krzysztof Kłopotowski
Geniusz Żydów na polski rozum
Krzysztof Kłopotowski
Książka jest intelektualną prowokacją. Świetna jej część to odniesienia do literatury i statystyk pokazujących w jaki sposób społeczność żydowska uzyskała dominującą pozycję w nauce, finansach czy kinie. To są bezsprzeczne fakty i warto się nad nimi pochylić. Warto wyciągnąć z nich wnioski i pracować nad naszym własnym sukcesem. Ta książka daje kopa do pracy nad sobą. Zupełnie inną sprawą jest, że autor podchodzi wręcz bałwochwalczo do kultury i tradycji żydowskiej. Można podziwiać umiłowanie wiedzy, pęd do innowacyjności i łatwość z jaką podchwytują idee. Jednak twierdzenie, że ich specyficzne podejście do moralności jest wartością samą w sobie pozwalającą przetrwać, bogacić się i świetnie prosperować jest naciągane. Jeżeli spojrzymy na ostatni wielki kryzys finansowy który zachwiał naszym światem w 2008 roku to był on wywołany przez instytucje i mechanizmy budowane od wielu lat przez żydowskie banki i instytucje, co zresztą przyznaje sam autor. Więc jeżeli chciwość i doprowadzenie do ruiny wielu ludzi, bo jesteśmy mądrzejsi i nam się należy jest przejawem tej moralności to ja dziękuję. Tego rodzaju moralność jest dla mnie mocno naciągana i dziurawa jak stare gacie. Autor myli się również powołując się na kulturę judeochrześcijańską. Nie ma czegoś takiego. Jest tradycja i kultura żydowska oraz kultura i tradycja chrześcijańska. Właśnie ze względu na wspomnianą wcześniej moralność jednak inna. Proponuję zapoznać się pamiętnikami Żydów z gett w Warszawie i Łodzi. Gdzie brat brata sprzedawał, gdzie policjant żydowskiej milicji w getcie budził większe przerażenie niż SS. Gdzie elita getta w Łodzi żyła wspaniale, rauty, przyjęcia, a biedota umierała, bo nie stać jej było na chleb, który był horrendalnie drogi właśnie dlatego, że król getta wprowadził własną walutę. Gdzie elita żydowska wydała na śmierć tysiące swoich dzieci i starców ratując siebie. Podkreślam, że są to relacje samych Żydów. W Izraelu obowiązuje prawo, które mówi - jeżeli Żyd stanie przed sądem w Izraelu oskarżony o zbrodnie wojenne, zdradę innych Żydów, posłanie współbraci do gazu i powie, że robił to dla ratowania siebie wychodzi z sądu niewinny. Jeszcze raz podkreślę, to nie jest moralność chrześcijańska i nie ma z nią nic wspólnego. Mam też żal do autora żyjącego tyle lat w Nowym Jorku, a jednak z polskim kompleksem. Nigdy tego nie zrozumiem. Może jako naród mamy IQ niższe niż nasi żydowscy bracia, których ratowaliśmy z pożogi tysiącami. Być może nie stworzyliśmy wielkich banków, być może nie zbudowaliśmy bomby atomowej, nie narzucamy trendów intelektualnych w USA, ale nie zamierzam mieć z tego powodu kompleksów. Jesteśmy jak Żydzi nie do zajechania. Powróciliśmy na mapę po wieku niewoli, wyszliśmy z komunizmu. Przetrwaliśmy potworną wojnę, która zabiła 1/3 naszych rodaków. Przetrwaliśmy czasy stalinowskie, gdzie żydowscy oprawcy mordowali kwiat polskiej inteligencji w świetle prawa. Nie muszę z tego powodu mieć kompleksów i nie dam się wpędzić w myślenie, że w związku z tym jestem gorszy. Śmieszy mnie kiedy autor podaje przykład elity jagiellońskiej, która cytuję z pamięci: "rozumiała swoje podrzędne miejsce i pozycję względem elity zachodu". Autor nie zna historii. W czasach Jagiellonów Polska była potęgą i to nie my patrzyliśmy na zachód, ale to na nas patrzono z zazdrością. Zmiana nastąpiła dużo później, po wielkich odkryciach geograficznych. Ale nie w czasach Jagiellonów! I na koniec jeszcze jedna uwaga. Żydzi i ich zdolności są imponujące. Jednak jest jeden kraj w którym nie powstała diaspora żydowska. Kraj gdzie żydowskość wtapia się w krajobraz, bo trafia nie tyle na równych sobie, co pod wieloma względami lepszych. Ten kraj to Chiny. Potęga, która po wielkim upokorzeniu wraca na arenę międzynarodową jako supermocarstwo i dziś rzuca wyzwanie zachodowi. Zachodowi gdzie dominuje elita żydowska. Jak skończy się to starcie? Mam wątpliwości czy sukcesem dla elit USA. Uczmy się od wszystkich, którzy tworzą ciekawe rozwiązania - od Finów - jak stworzyć nowoczesne, kształcące innowatorów szkolnictwo. Od Żydów jak rozpoznawać trendy w nauce. Od Chińczyków uczmy się cierpliwości, pracowitości i umiejętności wybierania własnej drogi bez oglądania się na innych. I przede wszystkim pozbądźmy się kompleksów!
tk1221 - awatar tk1221
ocenił na 6 7 lat temu
To tylko mafia. Historia nieprawdopodobnie prawdziwa i gorsza niż samo piekło Wojciech Sumliński
To tylko mafia. Historia nieprawdopodobnie prawdziwa i gorsza niż samo piekło
Wojciech Sumliński Tomasz Budzyński Jarosław Sokołowski
Książka To tylko mafia. Historia nieprawdopodobnie prawdziwa i gorsza niż samo piekło duetu Wojciecha Sumlińskiego i Tomasza Budzyńskiego to pozycja, która obiecuje literackie trzęsienie ziemi, jednak ostatecznie pozostawia czytelnika z poczuciem chaosu, co skłania mnie do wystawienia oceny 6/10. Rys historyczny i pochodzenie struktur Autorzy wychodzą od ambitnego założenia, próbując nakreślić rys historyczny i pochodzenie struktur, które zdefiniowały polską przestępczość zorganizowaną. Według ich narracji, korzenie „polskiej mafii” nie tkwią w dresach i złotych łańcuchach lat 90., lecz znacznie głębiej – w mrokach służb specjalnych PRL-u. To właśnie tam, w cieniu gabinetów MSW i struktur wojskowych, miały powstać mechanizmy pozwalające na płynne przejście od socjalistycznej gospodarki do drapieżnego kapitalizmu. Sumliński i Budzyński przekonują, że mafia w Polsce nie była zjawiskiem oddolnym, lecz starannie zaplanowanym projektem ludzi służb, którzy potrzebowali „wykonawców” do brudnej roboty, tworząc symbiozę świata przestępczego z politycznym establishmentem. Treść: Między faktem a sensacją Wątek historyczny jest bez wątpienia najciekawszym elementem książki. Autorzy opisują, jak dawni oficerowie stali się mentorami dla brutalnych gangsterów, a państwowe archiwa stały się kartą przetargową w walce o wpływy. Niestety, w miarę zagłębiania się w lekturę, obiecujący rys historyczny ustępuje miejsca narracji, która bywa męcząca. Styl Wojciecha Sumlińskiego jest bardzo charakterystyczny – pełen patosu, wielkich słów i mrocznych zapowiedzi, które nie zawsze znajdują pokrycie w konkretnych dowodach. Czytelnik często odnosi wrażenie, że obraca się w sferze domysłów i teorii spiskowych, które choć brzmią prawdopodobnie, są podawane w sposób niezwykle egzaltowany. Dlaczego tylko 6/10? Moja „średnio zadowolona” ocena wynika z ogromnego dysonansu między wagą poruszanych tematów a formą ich podania. Z jednej strony mamy wiedzę Tomasza Budzyńskiego – byłego funkcjonariusza służb, która wnosi do książki powiew autentyzmu i konkretne detale z operacji specjalnych. Z drugiej strony mamy literacką manierę, która sprawia, że rzetelny reportaż zaczyna niebezpiecznie dryfować w stronę literatury typu political fiction. Książka jest pełna powtórzeń; autorzy wielokrotnie wracają do tych samych tez, jakby nie ufali, że czytelnik zrozumiał je za pierwszym razem. Brakuje tu również chłodnego dystansu – narracja jest zbyt emocjonalna, co u osób szukających obiektywnego spojrzenia na historię III RP może budzić opór. To tylko mafia to pozycja dla osób, które cenią sobie klimat tajemnicy i nie przeszkadza im publicystyczny pazur autorów. To historia „gorsza niż piekło”, ale podana w sposób tak gęsty, że momentami trudno w tym dymie dostrzec ogień faktów. Solidna szóstka za odwagę w dotykaniu tematów trudnych, ale z dużą gwiazdką dotyczącą formy przekazu.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Krew nie woda. Polskie zapiski współczesne

Więcej
Witold Gadowski Krew nie woda. Polskie zapiski współczesne Zobacz więcej
Więcej