Kompletny przewodnik po typografii. Zasady doskonałego składania tekstu

Okładka książki Kompletny przewodnik po typografii. Zasady doskonałego składania tekstu
James Felici Wydawnictwo: słowo/obraz terytoria poradniki
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
poradniki
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Complete Manual of Typography. A Guide to Setting Perfect Type
Data wydania:
2007-03-23
Data 1. wyd. pol.:
2007-03-23
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-89945-15-0
Średnia ocen

                6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kompletny przewodnik po typografii. Zasady doskonałego składania tekstu w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kompletny przewodnik po typografii. Zasady doskonałego składania tekstu

Średnia ocen
6,8 / 10
13 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
26
25

Na półkach:

Bardzo dobre kompendium dotyczące typografii. Wiele przydatnych informacji przekazanych w przystępny sposób. Ogromny minus w składzie książki traktującej o typografii to porozrzucane po różnych stronach obrazki, które mogłyby być umieszczone bezpośrednio obok opisującego je tekstu. Wpływa to negatywnie na ergonomię czytania. Pozostałe rzeczy na plus. Polecam.

Bardzo dobre kompendium dotyczące typografii. Wiele przydatnych informacji przekazanych w przystępny sposób. Ogromny minus w składzie książki traktującej o typografii to porozrzucane po różnych stronach obrazki, które mogłyby być umieszczone bezpośrednio obok opisującego je tekstu. Wpływa to negatywnie na ergonomię czytania. Pozostałe rzeczy na plus. Polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

79 użytkowników ma tytuł Kompletny przewodnik po typografii. Zasady doskonałego składania tekstu na półkach głównych
  • 58
  • 20
  • 1
19 użytkowników ma tytuł Kompletny przewodnik po typografii. Zasady doskonałego składania tekstu na półkach dodatkowych
  • 6
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Kompletny przewodnik po typografii. Zasady doskonałego składania tekstu

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Historia sztuki dla bystrzaków Jesse Bryant Wilder
Historia sztuki dla bystrzaków
Jesse Bryant Wilder
„Historia sztuki dla bystrzaków” to z jednej strony kompendium wiedzy o poszczególnych epokach i stylach, dzięki któremu w przystępny sposób poznamy ciekawostki ze świata malarstwa, rzeźby i architektury, a z drugiej — lekka lektura, która wprowadza w tematykę sztuki nawet największych laików. Choć Jesse Bryant Wilder w ciekawy sposób przedstawia informacje o twórcach i ich dziełach, nie rozwlekając się i przytaczając mnóstwo przykładów, nie jest to pozycja bez wad. Największym minusem książki jest to, że jak na swoisty podręcznik o sztuce, zawiera bardzo mało reprodukcji. Kilka z nich znajduje się na końcu w postaci „kolorowej wkładki”, inne umieszczone są w rozdziałach jako czarno-białe ryciny. Często jednak zdarza się, że dzieła są tylko wspomniane, a czytelnik musi sam, z telefonem w ręku, doszukiwać się wspomnianych obrazów, rzeźb lub budowli. Jest to na tyle uciążliwe, że znacznie wydłuża proces czytania. Zdarzało mi się, że odpuszczałam wyszukiwania, jeśli temat nie interesował mnie aż tak bardzo. Myślę, że książka bardzo zyskałaby, gdyby wszystkie dzieła — w kolorze — znalazły się na jej stronach. Autor na końcu zamieścił jednak kilka dodatków. Stworzył dekalogi, w których daje czytelnikowi propozycje muzeów wartych odwiedzenia, listę książek napisanych przez słynnych malarzy, a także wymienia najważniejsze style malowania, które „zmieniły świat”. Podczas czytania zagranicznych opinii natknęłam się także na ciekawy zarzut: europocentryzm. Rzeczywiście, autor skupia się głównie na sztuce tworzonej w Europie i Ameryce. Egipt pojawia się jedynie w rozdziale o starożytnych cywilizacjach — obok Mezopotamii i Pompejów. Brakuje tu sztuki azjatyckiej i afrykańskiej, co może wynikać z tego, że nie przebiła się ona do tzw. mainstreamu. Mimo tych kilku minusów, nie mogę powiedzieć, że książka mnie rozczarowała. Wręcz przeciwnie — była to dla mnie naprawdę przyjemna przygoda! Dzięki tej lekturze poznałam mnóstwo nowych artystów, a także stylów sztuki. Zakochałam się w piktorializmie — fotografii, która ma przypominać obrazy. Wyszukajcie koniecznie „Spring Shower” Alfreda Stieglitza! Przepadłam z zachwytu, widząc pompejański fresk „Wiosna”, który przedstawia kobietę niosącą kwiaty. Dzięki tej książce zrozumiałam, czym kierowali się artyści, tworząc swoje dzieła, i wiem, że teraz uważniej będę przyglądać się eksponatom w muzeach.
bookoralina - awatar bookoralina
oceniła na 6 11 miesięcy temu
Leniwe maskotki, rekiny na smyczy. W co kultura konsumpcyjna przemieniła mężczyzn i kobiety Tomasz Szlendak
Leniwe maskotki, rekiny na smyczy. W co kultura konsumpcyjna przemieniła mężczyzn i kobiety
Tomasz Szlendak
Lekko i ze swadą przedstawiona garść obserwacji socjologicznych dotyczących zachowań nabywczych kobiet i mężczyzn (a także dzieci), wpływowi współczesnej kultury na pozycje społeczną i zachowania poszczególnych płci. Miejscami ta opowieść wydaje się lekko trącić stereotypami lub nie potwierdzonymi niczym opiniami samego autora. O ile uznać, że to pozycja popularyzatorska - to można się z tym pogodzić. Gorzej jeśli moi studenci cytują niektóre fragmenty z przekonaniem, że to źródło naukowe... Niektóre opinie są wprost wyssane z palca, choć niewątpliwie oddają poglądy samego autora: np. komentarze nt. zamiłowania kobiet do zakupów i rzekomej niechęci mężczyzn. Jeśli mamy w głowie galerie handlowe ze sklepami odzieżowymi, to może faktycznie przeciętny mężczyzna się w nich nie odnajduje - a kobieta owszem. Jeśli jednak uznać, że zakupy dotyczą także przyborów do majsterkowania albo sprzętu sportowego - to chętnie poradziłabym się autor, jak wyciągnąć moich mężczyzn z OBI albo Decathlona ;-) O komentarzach na temat feminizmu szkoda nawet wspominać, podobnie jak na temat rzekomych naturalnych predyspozycji kobiet (i braku takowych u mężczyzn) do uspokajania dziecka. Niestety wiele komentarzy jest nieuprawnionych i krzywdzących dla obu stron - a to już socjologowi nie uchodzi... Fragmenty poświęcone gejom - szokująco stereotypowe, żeby nie powiedzieć homofobiczne! A zróżnicowany stosunek do gejów i lesbijek jest tak maczystowsko stereotypowy, że aż niestrawny. Rozdział poświęcony turystyce - a w szczególności zrzędzenie na wakacje na Krecie - po prostu dobił mnie. Jak rozumiem autor sam się wybrał na typową masówkę, uczestniczył w tym festiwalu badziewia, po czym przyjął pełen wyższości i pogardy ton wielkiego podróżnika. Żenujące! Wiele obserwacji pozostaje jednak w ciekawej kontrze (albo uzupełnieniu) do "Śmierci Zachodu" Patricka Buchanana. Obie pozycje dzieli dość długi czas, ale lament Buchanana w kontekście licznych obserwacji socjologicznych sprawia wrażenie jeszcze bardziej spóźnionego i jałowego...
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na 6 5 lat temu
Warsztaty Szamańskie Wojciech Jóźwiak
Warsztaty Szamańskie
Wojciech Jóźwiak
Książka ta – jak sam autor zaznaczył – jest „praktycznym, terenowym podręcznikiem” i jako taki spełnia swoją rolę w stu procentach. Rytuały, mające na celu szeroko rozumiane „oświecenie” i „oczyszczenie” uczestnika oraz rozbudzenie w jego umyśle ukrytych zdolności, opisane są dokładnie i przejrzyście, w sposób zachęcający do natychmiastowego wypróbowania – aż chciałoby się wyruszyć z autorem w tę fascynującą podróż. Dla pocieszenia dodam, że – jeśli ktoś za „biwakami” nie przepada - niektóre z tych szamańskich praktyk możemy przeprowadzić w zaciszu własnego domu – jak na przykład „płukanie jelit”, którego prozdrowotne skutki zachwala pan Wojciech Jóźwiak. Natomiast tych, którzy regularnie wydają pieniądze na saunę, na pewno ucieszy fakt szczegółowej instrukcji w jaki sposób urządzić sobie saunę (nazwaną tu „indiańską łaźnią”) samodzielnie i całkowicie za darmo. Mimo, że pod względem naukowym książka może się wydawać mało wiarygodna (występują tu dość kontrowersyjne opinie, jak chociażby ta na temat hiperwentylacji jako techniki otwierania trzeciego oka), to na pewno jej przeczytanie i wykorzystanie w praktyce dostarczy każdemu czytelnikowi nowych, ciekawych doznań – wszak nie wszystko, co się wymyka nauce, jest bezużyteczne. Jedynym minusem jest pobieżnie opisana część teoretyczna, dotycząca ogólnej wiedzy o szamanizmie, ale w zasadzie to taki minus „naciągany”, bo właśnie takiego podania „w pigułce” oczekuje się od praktycznych poradników.
Mamalea - awatar Mamalea
oceniła na 7 12 lat temu
Podręcznik robakożercy czyli jadalne bezkręgowce Środkowej Europy Łukasz Łuczaj
Podręcznik robakożercy czyli jadalne bezkręgowce Środkowej Europy
Łukasz Łuczaj
Przy dobrych zbiorach koniki polne mogą dostarczyć nam pokarmu mającego wartość energetyczną taką samą jak kotlet schabowy. Francuzi zajadają się ślimakami a nasi przodkowie ze smakiem jadali raki. Oto jedyny w Polsce poradnik jak zostać robakożercą. Ponieważ jak sam tytuł wskazuje książka ma mieć charakter podręcznika, dlatego też autor skoncentrował się przede wszystkim na praktycznych poradach i możliwości zastosowania jego porad w praktyce. Stąd też mamy przegląd najróżniejszych bezkręgowców żyjących w szeroko pojętej Europie Środkowej. Głównym kryterium omawianym przez autora jest rzecz jasna ich przydatność do spożycia, w przypadku poszczególnych gatunków opiera się on często informacjach na temat sposobu odżywiania innych ludów i kultur, w których diecie wciąż wchodzą lub do niedawna wchodziły bezkręgowce. Z Łukaszem Łuczajem miałem przyjemność poznać się jeszcze w czasach licealnych. Zaprosił wówczas uczestników mojej grupy z języka angielskiego do odwiedzenia go w którąś sobotę i wspólnego poszukiwania dzikich roślin jadalnych. Mieliśmy również budować szałas. Podjechaliśmy z kolegą do Rzepnika, gdzie wówczas mieszkał i od samego rana wzięliśmy się za zbiory. Wydzieranie z lekko zmrożonej (był marzec!) wody bulw pałki wodnej czy zbieranie kaczeńców na zupę to było coś. Do tego, głównie dzięki temu, że obecny ze mną kolega mierzył zdrowo ponad dwa metry udało nam się zbudować bardzo wysoki szałas, w którym bez problemu mogłem stać wyprostowany. Dla szesnastolatka była to przednia zabawa a przy tym początek przygody z survivalem. Pamiętam, że wspomniał wówczas, że chce w tym roku (to był chyba 2002...) oprócz dzikich roślin zająć się również konsumpcją bezkręgowców. Minęło kilka lat i oto mamy pierwszą w Polsce pozycję książkową poświęconą tej tematyce. W wydanej w 2005 roku niegrubej książeczce zatytułowanej „Podręcznik robakożercy” możemy zapoznać się z owocami badań Łuczaja nad możliwością wprowadzenia bezkręgowców do naszej diety. Możemy w ten sposób poznać metody rozpoznawania i przyrządzania żyjących w naszej okolicy zwierząt, których często nie podejrzewalibyśmy o zbytnie walory smakowe. Jeśli tylko autorowi udało się do nich dotrzeć, dzieli się on również z czytelnikiem przepisami i metodami przyrządzenia smacznej(!) potrawy ze schwytanych robali. W książce nie brakuje z resztą anegdotek i relacji z osobistych doświadczeń autora związanych z poszukiwaniami i konsumpcją wybranych bezkręgowców. A teraz czas na nieco krytyki: książka jest raczej próbą zarysowania problemu i zachętą do dalszych (prowadzonych na własną odpowiedzialność!) eksperymentów. Razić może także nieco niestaranne wydanie, szczególnie pojawiające się co jakiś czas literówki a także brak dokładniejszych opisów poszczególnych gatunków. Niektóre z nich są opisane bardzo dokładnie i bez problemu powinniśmy je rozpoznać, inne zaś przedstawiono dość ogólnie i w moim odczuciu zbyt naukowo. Między innymi z tych powodów przeciętnemu czytelnikowi może być trudno zapakować tą książkę do plecaka i udać się na poszukiwania jadalnych robali, wcześniej zapewne będzie musiał uzupełnić swoją wiedzę przy użyciu choćby Wikipedii. Pomimo tych wad, książka jest warta uwagi i polecam ją nie tylko każdemu kto jest gotów zaryzykować i przekonać się na własnej skórze jak smakuje konik polny, mrówka czy larwa osy, ale też osobom szczerze zainteresowanym antropologią i informacjom dotyczących metod żywienia najprzeróżniejszych kultur. Ciekaw jestem czy któryś z czytelników ma już za sobą jakieś doświadczenia związane z jedzeniem najprzeróżniejszej maści robali. Gdyby ktoś chciał się podzielić swoimi przeżyciami to zapraszam do komentowania, wszystkim innym życzę Smacznego! recenzja pochodzi z bloga: http://outdoorsman.pl/recenzje/item/3-podrecznik-robakozercy.html
Bartosz Wilk - awatar Bartosz Wilk
ocenił na 8 13 lat temu
Sztuka wywiadu. Lekcje mistrza Lawrence Grobel
Sztuka wywiadu. Lekcje mistrza
Lawrence Grobel
Kim jest ten Grobel? Krótko: to jest zawodnik wagi ciężkiej. W Stanach mówią o nim „interviewer’s interviewer”. To nie jest dziennikarz, który wpada na 5 minut, zadaje trzy pytania z kartki i ucieka. Grobel potrafił spędzić z gwiazdą tygodnie, żeby wyciągnąć z niej to, czego nikt inny nie wiedział. I o tym jest ta książka. Co w środku? (Samo mięso, bez lania wody) Książka jest gruba i konkretna. To nie jest suchy podręcznik akademicki, od którego bolą zęby. To zbiór lekcji przeplatanych historiami z Hollywood. Research to religia – Grobel pisze wprost: jeśli idziesz na wywiad i nie wiesz o rozmówcy wszystkiego, co da się znaleźć, to już przegrałeś. To mi bardzo siedzi. Często pytacie, jak przygotowuję się do rozmów „W Kadrze”. Dokładnie tak. Nie możesz zapytać lokalnego historyka o datę, którą możesz sprawdzić w Wikipedii. Masz pytać o emocje, które za tą datą stoją. Grobel uczy, że wiedza daje ci szacunek rozmówcy. Cisza jest złotem – To była dla mnie najtrudniejsza lekcja. Grobel pokazuje, że jak zadasz pytanie, a rozmówca milczy... to masz, do cholery, siedzieć cicho. Nie dopowiadać, nie ratować sytuacji nerwowym śmiechem. W tej ciszy często rodzą się najlepsze odpowiedzi. Przetestowałem to u siebie – działa, chociaż stres jest niesamowity. Zabijanie ego – Najważniejsza zasada: wywiad nie jest o tobie. Nikt nie ogląda wywiadu, żeby słuchać, jaki prowadzący jest mądry. Jesteś tylko narzędziem, żeby otworzyć drugiego człowieka. W dobie youtuberów, którzy kochają słuchać samych siebie, to jest kubeł zimnej wody. Czy to działa w polskich realiach? Otóż wszystko. Mechanizmy są te same. Grobel uczy empatii i cierpliwości. Nieważne, czy rozmawiasz z gwiazdą kina, czy z panią, która od 50 lat robi koronki koniakowskie. Każdy chce być wysłuchany, ale każdy ma też mur, za którym się chowa. Ta książka to instrukcja obsługi kilofa, którym ten mur rozwalasz. Jedyny minus? Momentami czuć ten amerykański patos. Grobel wie, że jest dobry i czasem to widać. Ale umówmy się – jak wyciągnąłeś zwierzenia od Brando, który nienawidził dziennikarzy, to masz prawo trochę pogwiazdorzyć. Z drugiej strony książkę się mega trudno czytało
Patryk_k - awatar Patryk_k
ocenił na 7 4 miesiące temu

Cytaty z książki Kompletny przewodnik po typografii. Zasady doskonałego składania tekstu

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kompletny przewodnik po typografii. Zasady doskonałego składania tekstu