Powszechnie wiadomo, że anioły są potrzebne, żeby czuwać nad zabłąkanymi dziećmi, ratować je z opresji, wskazywać właściwą drogę, wspierać i przekazywać ważne wiadomości. Ale anioły nie są ideałami, bywają leniwe, dzikie, płochliwe i nie zawsze pojawiają się na wezwanie. Dlatego ktoś, dawno temu, próbował założyć hodowlę aniołów, aby w razie potrzeby były pod ręką. Swoje rady i spostrzeżenia spisał w formie poradnika. Hodowla nie jest łatwa, po drodze czyhają liczne pułapki. Anielnik musi być usytuowany w odpowiednim miejscu. Trzeba go chronić przed wandalami, deszczem, owadami i drapieżnikami. Kolejne wyzwania to na przykład trening bujania aniołów i unikanie sytuacji (rzadkich), w których mogłyby być agresywne.
Nie wiadomo jak Grzegorz Kasdepke wszedł w posiadanie tego niezwykłego poradnika, ważne, że chciał przedstawić nam jego treść. Jeśli więc ktoś chciałby zająć się hodowlą aniołów, powinien przeczytać dokładnie wszystkie wskazówki i cenne porady.
Główną bohaterką powieści jest jedenastoletnia Marta, która wraz z młodszym bratem i rodzicami mieszka kątem u ciotki Irenki, siostry ojca.
Rodzice Marty często się kłócą, atmosfera bywa napięta i drażliwa, a świadkami sprzeczek są dzieci. Zapracowany ojciec ma wyrzuty sumienia, że nie zapewnił rodzinie godnego życia, sfrustrowana matka topi niezadowolenie w alkoholu i nie potrafi zapanować nad atakami złości, ciocia Irenka też nie jest zadowolona ze swego życia, więc bywa złośliwa. Marta tęskni za rozmowami i rodzinnymi spacerami, czuje się osaczona przez rzeczywistość, w dodatku musi wciąż zajmować się organizowaniem zabaw dla czteroletniego brata.
Pewnego razu dziewczynka stojąc na balkonie wypatrzyła w oddali coś niezwykłego… zobaczyła na niebie anioły krążące nad zaniedbanymi ogródkami działkowymi. Oczywiście mimo zakazu, aby nie zapuszczać się nigdy w tamte rejony, wyrusza by z bliska zobaczyć anielnik. Jednak zanim tam dotrze, wpadnie wraz z bratem w niezłe tarapaty. Nie będzie sielsko i anielsko, będzie groźnie i strasznie jak w horrorze.
Jak skończy się wyprawia Marty? Jak na zniknięcie dzieci zareagują rodzice? Czy Marta zobaczy anioły? Co takiego będą miały jej do przekazania? Czy dorośli coś zrozumieją i zawalczą o lepsze życie?
W dramatycznej historii, która rozegrała się na terenie zaniedbanych ogródków działkowych nie da się nie zauważyć nawiązania do bajki o Jasiu i Małgosi.
Baśniowego i trochę strasznego klimatu dodają tej opowieści niepokojące ilustracje. Ponadto co kilka stron znajdziemy szczegółowe informacje hodowli aniołów. Cytowane fragmenty starego poradnika hodowcy aniołów mają charakter naukowy, są uzupełniane ilustracjami oraz opatrzone nazwami w języku łacińskim łacińskimi, jak w starych książkach lekarskich lub zielnikach. Połączenie baśniowego tematu z naukową powagą daje momentami efekty komiczne. Z kolei przygody Marty wzruszają i skłaniają do refleksji.
Doceniam wartościowe przesłania zawarte w tej książce, jednak czegoś mi tu brakowało. Może spójności obydwu części, staranniejszego dopracowania wątku obyczajowego, nie aż tak banalnego zakończenia?
W moim odczuciu nie jest to najwybitniejsze dokonanie literackie tego pisarza.
Powieść rekomenduję dla dzieci w wieku 10+. Tym nieco młodszym powinni ją przeczytać dorośli i przy okazji porozmawiać z dziećmi na temat opisanej historii.
Przeczytane w ramach wyzwania czerwcowego 2025.
(4) Książka, której bohaterem jest dziecko.
Opinia
Tytułowe dziecięce przekręty to przejęzyczenia, które popełniły dzieci,
a ich rodzice przysłali te przekręcone słowa do Michała Rusinka.
A Michał Rusinek ułożył wiersze z tymi przekrętami i stworzył niezwykłą książkę
pod tytułem "Jak robić przekręty. Poradnik dla dzieci".
Alfabetyczny spis wszystkich przysłanych przekręconych słów znajduje się ana końcu książki.
Mamy tę książkę od dawna.
Na początku nie doceniłam jej.
Nie zachęcił mnie ani duży, nieporęczny format,
ani wspólne ilustracje Joanny Olech i Marii Ignerskiej,
ani miniaturowe wierszyki, zajmujące zwykle mniej niż 10% rozkładu stron.
Ale moja córka zapałała do tych wierszy wielką miłością.
Czytała je, chichotała, uczyła się na pamieć i (re)cytowała ;-)
Zaintrygowała mnie, więc sięgnęłam po książkę i... przepadłam.
Uwielbiam taki humor słowny!
No popatrzcie tylko,
tzn. popatrzcie i przeczytajcie ;-)
Będę tę książkę polecała rękami i nogami,
chociaż poziom wierszy nie jest wyrównany,
chociaż większość ilustracji mnie nie zachwyca.
Ale niektóre wiersze to arcydzieła,
niektóre ilustracje to majstersztyk.
Wiersze zgrabne, ciekawe, zaskakujące i śmieszne! :-)
Polecamy tym, którzy lubią zabawy słowami! :-)
https://bajdocja.blogspot.com/2018/07/dzieciece-przekrety.html
Tytułowe dziecięce przekręty to przejęzyczenia, które popełniły dzieci,
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toa ich rodzice przysłali te przekręcone słowa do Michała Rusinka.
A Michał Rusinek ułożył wiersze z tymi przekrętami i stworzył niezwykłą książkę
pod tytułem "Jak robić przekręty. Poradnik dla dzieci".
Alfabetyczny spis wszystkich przysłanych przekręconych słów znajduje się ana końcu książki.
Mamy tę...