Jak jeść. Przewodnik konsumenta

Okładka książki Jak jeść. Przewodnik konsumenta
Michael Pollan Wydawnictwo: Poradnia K poradniki
158 str. 2 godz. 38 min.
Kategoria:
poradniki
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Food rules. An eater's manual
Data wydania:
2010-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2010-01-01
Liczba stron:
158
Czas czytania
2 godz. 38 min.
Język:
polski
ISBN:
9788392951285
Tłumacz:
Kamila Sławińska
Średnia ocen

                6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Jak jeść. Przewodnik konsumenta w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Jak jeść. Przewodnik konsumenta



książek na półce przeczytane 1388 napisanych opinii 103

Oceny książki Jak jeść. Przewodnik konsumenta

Średnia ocen
6,3 / 10
52 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
3068
752

Na półkach: , ,

Zbiorek lapidarnych, często żartobliwych, niby-oczywistych mądrości o jedzeniu.
● Unikaj produktów, w składzie których cukier występuje na jednej z pierwszych trzech pozycji
● Unikaj żywności zawierającej składniki, których nazwy nie potrafi wymówić przeciętny trzecioklasista
● Unikaj produktów, które są reklamowane w telewizji
A nade wszystko: JEDZ MNIEJ

Niby wszystko oczywiste, a jednak warto przeczytać choćby po to, by sprawdzić, które z tych rad stosujemy na co dzień: 6/10

Zbiorek lapidarnych, często żartobliwych, niby-oczywistych mądrości o jedzeniu.
● Unikaj produktów, w składzie których cukier występuje na jednej z pierwszych trzech pozycji
● Unikaj żywności zawierającej składniki, których nazwy nie potrafi wymówić przeciętny trzecioklasista
● Unikaj produktów, które są reklamowane w telewizji
A nade wszystko: JEDZ MNIEJ

Niby wszystko...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

167 użytkowników ma tytuł Jak jeść. Przewodnik konsumenta na półkach głównych
  • 106
  • 61
26 użytkowników ma tytuł Jak jeść. Przewodnik konsumenta na półkach dodatkowych
  • 13
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Jak jeść. Przewodnik konsumenta

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Umysł, który szkodzi. Mózg, zachowanie, odporność i choroba Paul R. Martin
Umysł, który szkodzi. Mózg, zachowanie, odporność i choroba
Paul R. Martin
'' Być chorym i czuć się chorym - to dwie zupełnie różne sprawy '' '' Umysł który szkodzi...'' to druga książka Paula Martina którą przeczytałam . Autor nie jest celebrytą który napisał książkę, bo wszyscy celebryci dziś piszą, bo przecież znają się na wszystkim. Paul Martin jest człowiekiem '' szkolonym ''. Dyplom w dziedzinie nauk przyrodniczych, doktorat z biologii behawioralnej i stypendysta na Wydziale Medycznym Stanforda, to nie w kij dmuchał, to poważne wykształcenie. Takiemu człowiekowi należy więc wierzyć w to co pisze . A co pisze ? W sumie ja wysnułam z tej książki mnóstwo prawd i wniosków, jednak jeden z nich jest główny i naczelny . Nasz organizm to naczynia połączone które oddziałują na siebie na różne sposoby i jeśli coś w tych naczyniach szwankuje, to należy człowieka leczyć holistycznie. Przyznaję że autor Ameryki nie odkrył, zresztą też, wcale do tego nie pretenduje, na rynku czytelniczym pojawia się coraz więcej pozycji które propagują właśnie tę ideę. Jednak często zdarza się że popadają one ze skrajności w skrajność . Twierdząc na przykład że samą medytacją można wyleczyć raka. Paul Martin, zdaje się stać po środku i być w tym wszystkim jak '' głos rozsądku '' który mówi hola hola, nie dajmy się zwariować . Sama medytacja raka nie wyleczy, ale bardzo może pomóc i wpłynąć na jakość życia z rakiem, i na jego długość . Twierdzi też że '' Nieuświadomione konflikty emocjonalne przekładają się na objawy fizyczne, takie jak ból, porażenie lub utrata czucia '' . Popierając się mnóstwem przykładów badań (bibliografia na końcu książki liczy około 50 stron) wszelakich jak i wieloma przypadkami '' zachorowań '' przytoczonymi z literatury pięknej, jak chociażby '' choroba '' Colina, głównego bohatera pięknej książki pod tytułem '' Tajemniczy ogród Francesa Burnetta, autor na każdym kroku udowadnia nam czytelnikom iż zależności zachodzące między umysłem a naszym ciałem są obustronne umysł wywiera wpływ na ciało , a ciało na umysł, czyli na myśli , emocje i zachowania i tak w kółko i tak od narodzin aż do śmierci . Bardzo dużo jest w tej książce też o układzie immunologicznym i jego jakże ważnej roli w naszym życiu i zdrowiu , o stresie i o modzie na stres. Tak moi drodzy, w dzisiejszych czasach jak przekonuje autor stres jest po prostu modny , wszyscy są zestresowani . O czym jeszcze jest ta niewątpliwie ciekawa pozycja ? Długo by wymieniać, bo porusza ona wiele różnych tematów, ja wymienię tylko jeszcze może kilka . Pisarz ukazuje nam ciekawe spostrzeżenia na temat schizofrenii, wirusa opryszczki oraz uwaga uwaga ! osób leworęcznych , bezrobocia i tak zwanych '' chorych budynków ''. Kiedy byłam dzieckiem często słyszałam jak ciocia Wandzia upomina swojego męża, wujka Józka słowami . '' Józiu uważaj na swoje serce, uspokój się, tobie przecież nie wolno się denerwować '' i mimo tego że ciocia Wandzia napewno nie znała mechanizmów które tak dokładnie , wręcz łopatologicznie autor opisał w swojej książce , a które pokazują że każdy z nas '' wrze w innej temperaturze '' , wiedziała jednak że wujek denerwować się nie powinien, bo to szkodzi jego sercu . Nawet nie bezpośrednio, jednak uruchamia wiele czynników które sprawiają że serce nie czuje się dobrze '' w nerwach '' . Jak już wyżej wspomniałam autor dość zdecydowanie odżegnuje się od teorii ruchu New Age, jednak zdaje się wierzyć w działanie placebo i oczywiście popiera to wieloma przykładami . To bardzo bardzo ciekawa literatura, jednak o tym wszystkim, o czym wspomniałam wyżej już gdzieś tam kiedyś czytałam po trochę w różnych książkach czy artykułach wynalezionych w przepastnym internecie. Nie była więc to dla mnie aż tak wielka nowość. Dlatego najbardziej cenię sobie rozdział ostatni książki pana Martina . Rozdział 12 w którym oprócz ciekawostek o największym biologu i przyrodniku wszech czasów i chorobach które go męczyły i frustrowały aż do jego śmierci, autor opowiada o rzeczach dla mnie zupełnie nowych. Mowa o ewolucji, o doborze naturalnym, o zaplanowanych przez ewolucję chorobach, o genach i dziedziczeniu w zupełnie nowy dla mnie sposób. Bardzo to było dla mnie frapujące . Polecam tę książkę, napisana jest prostym językiem, zrozumiałym dla medycznego laika , bez epatowania trudnymi medycznymi czy psychologicznymi terminami, narracja prowadzona jest w sposób ciekawy i nie nudny . Czyta się jak dobry psychologiczno medyczny thriller, przy czym niby cichcem i mimochodem przekazuje ważne dla czytelnika sprawy, wiadomości i informacje. Sama posiadam jeszcze jedną książkę tego pisarza, którą zapewne z zaciekawieniem przeczytam . Na koniec pozwolę sobie jeszcze na dwa cytaty, właśnie z rozdziału ostatniego . Oto one : '' Ewolucja nie dba o niczyje zadowolenie ani fizyczny dobrostan, o ile nie mają one jakiegoś wpływu na zdolność organizmu do przetrwania i rozmnażania się '' oraz '' Dobór naturalny dopilnuje, byśmy mogli czuć się podle, o ile pomogłoby nam to przetrwać i rozmnożyć się '' :) Jeszcze raz polecam .
Żona_Pigmaliona - awatar Żona_Pigmaliona
oceniła na 7 6 lat temu
Co widział pies i inne przygody Malcolm Gladwell
Co widział pies i inne przygody
Malcolm Gladwell
Malcolm GLADWELL - "What the Dog Saw?" Wnuk mnie tym „uszczęśliwił”; sam przeczytał już dwie książki Gladwella, a teraz czyta trzecią, wyjścia nie mam, muszę czytać, bo chce ze mną gadać. Mając to na uwadze, już nie szukam tłumaczenia na język polski, ino oglądam podarowaną książkę; a w niej samego tekstu 410 stron plus przedmowa, instrukcje i tematy dyskusyjne do czytania grupowego. Na naszym LC Gladwell (ur. 1963) ma 6 książek, a odnośnie tej - 138 ocen, 21 opinii i średnią 6,59 gwiazdek. Również tam podano, że jest jednym.. "..ze 100 najbardziej wpływowych ludzi na świecie". Z anglojęzycznej Wikipedii wyczytałem, że jest to zbiór 19 artykułów, publikowanych uprzednio w "The New Yorker", w którym zaczął pracować w 1996, wydany w 2009 roku. Artykuły poruszają popularne tematy, w których Gladwell: "..tries to show us the world through the eyes of others, even if that other happens to be a dog.." (..stara się pokazać nam świat oczami innych, nawet jeżeli temu innemu zdarzy się być psem..) Zbiór podzielony jest na trzy części (6,7,6). Pierwsza część jest o ludziach którzy są świetni w tym co robią, lecz niekoniecznie są sławni; druga omawia problemy w prognozowaniu, w tym skandal finansowy z Enronem w 2011 roku czyli skutki „kreatywnej księgowości”; a część trzecia - szeroką gamę psychologicznych i socjologicznych aspektów obejmujących różnice we wpływie wczesnego bądź późnego niedorozwoju na profilowanie kryminalne (tj określanie charakterystyki indywidualnej sprawcy przestępstwa). Przeczytałem co napisałem, przejrzałem dziesiątki amerykańskich i polskich recenzji i czuję potrzebę zwrócenia Państwa uwagi na „performerski” charakter jego publikacji. Bo uczonym, to on raczej nie jest: „He graduated with a degree in History from University of Toronto, Trinity College, Toronto in 1984” W dodatku ze słabymi stopniami. Przeszedł żmudną drogę dziennikarską i osiągnął niewątpliwy sukces, lecz umieszczone w tym zbiorze artykuły są dalej kolejnymi publikacjami w „The New Yorker” pisanymi „pod czytelnika”, niezbyt wykształconego przedstawiciela „middle class”. Wikipedia przedstawia jego najbłyskotliwsze myśli: „Truly successful decision making relies on a balance between deliberate and instinctive thinking. We learn by example and by direct experience because there are real limits to the adequacy of verbal instruction. We have, as human beings, a storytelling problem. We're a bit too quick to come up with explanations for things we don't really have an explanation for..." Fajne? No fajne, lecz głębi nie widzę. Dla mnie - truizmy czyli banały. Ten zachwyt nad tym autorem przypomina mnie mój własny Emmanuelem Levinasem (1906 – 1995), dzięki lekturze ks. Tischnera i rozmów Levinasa z JP II w Castel Gandolfo, do chwili, gdy trafiłem na opinię Kołakowskiego, że „...z punktu widzenia filozofii analitycznej to bełkot”. Oczywiście, nie twierdzę, że Gladwell to bełkot, a nawet wprost przeciwnie uważam jego spostrzeżenia za cenne, trafne i dowcipne; apeluję natomiast o umiar w zachwycie i pamięć, że były pisane, by zadowolić naczelnego i zdobyć popularność amerykańskich czytelników. Wszystko, co napisałem rekompensuje prześmiewczy styl Gladwella, który potrafi kpić ze wszystkiego począwszy od samego siebie. I tym, zaprezentowanym już w przedmowie, kupuje czytelnika, a mnie przypomina styl Twaina. Nie znam polskiego tłumaczenia, lecz widzę konieczność przypisów, bo nawet ja, mieszkający 26 lat w Kanadzie, muszę szukać po internecie, by zrozumieć o czym autor mówi. "Świat oczami innych...". W przedmowie Gladwell wspomina z wczesnego dzieciństwa swoje zdziwienie brakiem zachwytu kochanych rodziców jego ulubionym gatunkiem krakersów. I o to w tej książce chodzi: o zrozumienie innego widzenia w zależności od, w uproszczeniu, punktu siedzenia. Pierwszy artykuł z 2000 roku, to swoista laurka dla wynalazcy i businessmana w branży kuchennej Rona M. Popeila (ur. 1935), który zaczął od ulicznej dystrybucji wynalazków swojego ojca, a doszedł do wielkiej sławy i wielkich pieniędzy. Takiego sprzedawcę najczęściej określa się obecnie najczęściej słowem "pitchman", wcześniej również "hawker" i to jest początek moich trudności z pisaniem recenzji, jako, że nie dysponując polskim wydaniem, spotykam bariery językowe, dla mnie nie do pokonania. Następny artykuł to "The Ketchup Conundrum" (zagadka ketchupu), z Howardem Miskowitzem (mój rówieśnik - ukrywa swój wiek, ale ja wyśledziłem) a potem Nassim Nicholas Taleb (ur. 1960) - ekonomista, trader i analityk rynku. W artykule czwartym Gladwell zaczyna od barwników włosów, a kończy na pigułkach antykoncepcyjnych - temacie, który kontynuuje w artykule piątym skupiając się na GnRHA. W artykule tym najważniejsze osoby to Shirley Polykoff (1908 -1988), Ilon Specht (ur. ok. 1951) - to włosy, kosmetyki i L'OREAL oraz John Rock (1890 – 1984) i Malcolm Pike działajacy w "birth control". Bohaterem, kończącego pierwszą część, tytułowego artykułu jest Cesar Millan (ur. 1969) - behawiorysta psów. Proszę Państwa, umyślnie wymieniłem tyle nazwisk, w większości ludzi żyjących obecnie bądź w momencie publikacji artykułu, by podkreślić, że artykuły o nich są laudacyjne, czyli przyjemne dla zainteresowanego i chętnie akceptowane przez czytelników. O minusach takiego podejścia nie trzeba uświadamiać. Żyjemy w krainie sukcesu! A teraz powiem tak: zmęczyłem się, bo zwykłem czytać z dokładnym zrozumieniem (dlatego negatywnie oceniłem Umberto Eco „Imię Róży”, które zajęło mnie około miesiąca). Lekturę tych artykułów, jak i innych książek Gladwella, oczywiście będę kontynuował, bo są bardzo interesujące, a w dodatku wnuk na rozmowę o nich czeka. Duże gratulacje dla polskiego tłumacza, bo język marketingu jest trudno przetłumaczalny. Za ilość i atrakcyjność nieznanych faktów i anegdot - 10 gwiazdek PS przepraszam, że to dopisuję, gdy już mam 37 plusów, lecz dopiero teraz zauważyłem notkę czytelnika "Hmm", który dał tej książce 1 gwiazdkę, a ja w duzym stopniu z nim się zgadzam. Bo wszystko zależy od kąta patrzenia. Oto jego opinia: "Półka pod tytułem gniot i niezły "marketnig". Słowem humbug.Druga niedoczytana książka w moim życiu. Szkoda czasu. "Some many books, so little time" jak mawiał Frank parający się Jazzem. *Frank Zappa. Polecam jeśli macie czasu na zmarnowanie, w innych przypadkach, absolutnie, nie dość, że książka na wskroś subiektywna, to jeszcze można by ją było skrócić o połowę gdyż Malcolm lubi się powtarzać. Trzeba mu jednak przyznać to, że znalazł sposób na utrzymanie się (na całkiem dobrej stopie ekonomicznej) pisząc książki służące "rozwojowi" (chyba zer po przecinku, jeśli chodzi o własne konto bankowe). W tym samym pakiecie można by było sprzedawać książki Coelho."
Wojciech Gołębiewski - awatar Wojciech Gołębiewski
ocenił na 10 9 lat temu
Dziwnologia. Odkrywanie wielkich prawd w rzeczach małych Richard Wiseman
Dziwnologia. Odkrywanie wielkich prawd w rzeczach małych
Richard Wiseman
Kilka lat temu czytałem to w postaci papierowej i bardzo mi się podobało, a ponieważ trafiłem na wyprzedaży na audiobooka za 5 złotych więc postanowiłem sobie to przypomnieć. I znów mi się podobało. Trochę to jest dla miłośników "Pogromców mitów" czyli tych, których fascynuje naukowe badanie rzeczy, które na pierwszy rzut oka są śmieszne. Tyle, że tym razem chodzi o badania społeczne i socjologiczne. Jednak to byłoby spłycanie tego tematu bo pod tą zabawną i kolorową kołderką jest tu wiele bardzo ważnych i praktycznych zagadnień. Kto nie chciałby potrafić odróżnić kłamcy od człowieka mówiącego prawdę? Ja bym chciał. Okazuje się, że nie ma na to przepisu, ale można znacząco zwiększyć swoje szanse. Kto nie chciałby wiedzieć jak skutecznie poderwać dziewczynę/faceta? Ja bym chciał. Okazuje się, że i tu można znacząco zwiększyć swoje szanse. Do tego okazuje się, że kobiety o wiele gorzej niż faceci identyfikują to co dla przeciwnej płci będzie atrakcyjne (to jest jedno z większych zaskoczeń!). I w ogóle w wielu praktycznych sytuacjach możemy zastosować wiedzę z tej książki. Jako bonus: poznacie najśmieszniejszy dowcip na Świecie! Naprawdę! Mały spoiler: czy nie wydaje się wam, że Polacy śmieją się z innych rzeczy niż Japończycy a ci jeszcze z czegoś innego niż Nigeryjczycy? Nie jest więc wykluczone, że najśmieszniejszy dowcip na Świecie jest średnio najśmieszniejszy...
Zbigniew_Malinowski - awatar Zbigniew_Malinowski
ocenił na 7 5 lat temu
Początki. Jak 9 miesięcy w łonie matki wpływa na resztę naszego życia Annie Murphy Paul
Początki. Jak 9 miesięcy w łonie matki wpływa na resztę naszego życia
Annie Murphy Paul
To, że na zdrowie dziecka mogą mieć wpływ różne czynniki oddziałujące na niego jeszcze w okresie pretanatalnym - wydaje się oczywistą oczywistością. Jednak nie zawsze tak było - kiedyś na przykład uważano, że picie alkoholu w ciąży nie szkodzi dziecku, ale - co zabawne - na dziecko miały mieć wpływ różne stany emocjonalne kobiety, a nawet jej "zapatrzenie się" w coś lub kogoś. Amerykańska dziennikarka bierze na tapet owe różne czynniki, takie jak stres, jedzenie, substancje chemiczne i analizuje ich wpływ na rozwój płodu. Ba, nie tylko, bo okazuje się, że to, co miało miejsce, kiedy byliśmy jeszcze w łonie matki może mieć konsekwencje przez całe życie człowieka. "Początki" nie są książką popularnonaukową, ani też poradnikiem dla ciężarnych - raczej czymś pomiędzy. Autorka czerpie i z własnych przemyśleń i doświadczeń, i z różnych źródeł oraz rozmów z lekarzami i naukowcami. Jest to ciekawe, tym niemniej w pewnym momencie wydawało mi się, że to wszystko idzie za daleko, że przypisywanie kolei losów dorosłego człowieka temu, co było przed jego urodzeniem jest przesadą. Poza tym rodzi to niebezpieczeństwo obwiniania matek za wszystko, na co autorka zresztą zwraca uwagę - podobnie jak już miało to miejsce, kiedy psychoanalitycy wszelkie problemy swoich pacjentów powiązali z "zimnymi matkami". I bez tego obecnie na kobietach w ciąży wisi bardzo duża presja, a katalog różnych zakazów i nakazów wydaje się nie mieć końca. Również i "Początki" skupiają się na zagrożeniach, a o pozytywnym wpływie tego, jak żyje matka, jest tu niewiele. Last, but not least - na koniec zadziwiło mnie, że autorka jakoś nie przeanalizowała wpływu cesarskiego cięcia na dziecko i jego rozwój (a są różne dane na ten temat), a radośnie się temu zabiegowi poddała bez wyraźnych wskazań medycznych. Ot, amerykański sposób myślenia.
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na 6 5 lat temu

Cytaty z książki Jak jeść. Przewodnik konsumenta

Więcej
Michael Pollan Jak jeść. Przewodnik konsumenta Zobacz więcej
Więcej