Hasło brzmi: Sailor V t. 1

Okładka książki Hasło brzmi: Sailor V t. 1
Naoko Takeuchi Wydawnictwo: J.P. Fantastica Cykl: Hasło brzmi: Sailor V (tom 1) komiksy
202 str. 3 godz. 22 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Hasło brzmi: Sailor V (tom 1)
Tytuł oryginału:
Code Name-wa Sailor V
Data wydania:
2000-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2000-01-01
Data 1. wydania:
2011-09-13
Liczba stron:
202
Czas czytania
3 godz. 22 min.
Język:
polski
ISBN:
8387877115
Tłumacz:
Rafał Rzepka
Średnia ocen

                6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Hasło brzmi: Sailor V t. 1 w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Hasło brzmi: Sailor V t. 1



książek na półce przeczytane 3849 napisanych opinii 433

Oceny książki Hasło brzmi: Sailor V t. 1

Średnia ocen
6,6 / 10
149 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
184
113

Na półkach: ,

Tom pierwszy ilustruje narodziny Sailor V oraz jej pierwsze potyczki z Agencją Dark. Jako zwykła dziewczyna ocenia się bardzo pozytywnie: "kondycja fizyczna-ok. zdrowie-ok. apetyt-ok. wysypianie się-też ok. kondycja umysłowa..." No cóż nikt nie jest idealny. Ale gdy spotyka białego kocura Artemisa, wszystko się zmienia- no, prawie wszystko.

Tom pierwszy ilustruje narodziny Sailor V oraz jej pierwsze potyczki z Agencją Dark. Jako zwykła dziewczyna ocenia się bardzo pozytywnie: "kondycja fizyczna-ok. zdrowie-ok. apetyt-ok. wysypianie się-też ok. kondycja umysłowa..." No cóż nikt nie jest idealny. Ale gdy spotyka białego kocura Artemisa, wszystko się zmienia- no, prawie wszystko.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

261 użytkowników ma tytuł Hasło brzmi: Sailor V t. 1 na półkach głównych
  • 220
  • 41
163 użytkowników ma tytuł Hasło brzmi: Sailor V t. 1 na półkach dodatkowych
  • 78
  • 39
  • 18
  • 12
  • 8
  • 3
  • 3
  • 2

Inne książki autora

Naoko Takeuchi
Naoko Takeuchi
Naoko Takeuchi (jap. 武内直子, Takeuchi Naoko?) (ur. 15 marca 1967 w Kōfu) – japońska mangaka. Jej prawdziwe imię to Naoko Kagashi (jap. 冨樫直子, Kagashi Naoko?). Naoko Takeuchi jest autorką mang takich jak "Chocolate Christmas", "Miss Rain", "Love Witch". W Polsce najbardziej znana dzięki "Czarodziejce z Księżyca" oraz "Hasło brzmi: Sailor V" wydanych przez wydawnictwo Japonica Polonica Fantastica.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wish tom 4 Nanase Ohkawa
Wish tom 4
Nanase Ohkawa Mokona Apapa Tsubaki Nekoi Satsuki Igarashi
Ciepła historia o roztrzepanym i niezdarnym aniołku, który próbuje spełnić życzenie osoby, która mu pomogła. Tak pokrótce przedstawia się fabuła czterotomowej mangi Wish narysowanej przez grupę CLAMP. Shuichiro Kudo to ciężko pracujący chirurg. Pewnego dnia wracając z pracy zauważył, że kruk atakuje pewną istotę. Okazała się ona być… aniołem. Początkowo nie wierzy własnym oczom i jest przekonany, że ma omamy ze zmęczenia. Następnego dnia jednak okazuje się, że to nie był sen. Mały aniołek w ciągu dnia rośnie (w nocy zaś maleje) i przedstawia się – ma na imię Kohaku i w podziękowaniu za ratunek chce spełnić życzenie Shuichiro. Wiele z nas chętnie by skorzystało z takiej okazji prawda? Jednak mężczyzna odmawia, twierdząc, że niczego nie potrzebuje. A życzenia to coś co powinno się spełniać samemu. Kohaku jednak uważa, że nie może odejść dopóki się nie odwdzięczy, dlatego zamieszkuje z Shuichiro do momentu aż ten będzie miał życzenie. Stara się mu pomagać w codziennych obowiązkach, ale z powodu niezdarności tak naprawdę przysparza swojemu wybawicielowi tylko więcej kłopotów. Shuichiro i Kohaku to zabawna i urocza para, która swym ciepłem naprawdę koi serce. Czytelnik od razu czuje do nich sympatię. Jednak bardzo szybko gama bohaterów się powiększa – pojawia się diabeł Koryuu, którego hobby jest dokuczanie naszemu aniołkowi, archanioł wiatru Hisui czy syn władcy piekieł Kokuyo. Oczywiście jak to w mangach grupy CLAMP nie obyło by się bez drugiego dna i odrobiny dramatu. Sprawia to, że w porównaniu do początku historii z jej rozwinięciem następuje duży kontrast z naprawdę ciepłej, komediowej serii do bolesnych wydarzeń co naprawdę powoduje bóle w sercu. Na szczęście jednak dla mnie zakończenie można uznać za szczęśliwe. Po lekturze Wish polecam sięgnąć po Kobato, gdzie również Kohaku pojawia się na chwilę, można więc zobaczyć jak potoczyły się dalsze losy roztrzepanego anioła. Za wydanie mangi w Polsce odpowiedzialne jest wydawnictwo JPF. Tomiki obłożono w obwoluty w delikatnych, pastelowych kolorach pod nimi zaś czarno-białe ilustracje głównych bohaterów. Wewnątrz znaleźć można kolorową pierwszą stronę oraz ilustrację. Wydanie jest bardzo ładne, staranne. Bardzo dobrze spisał się również tłumacz – Rafał „Kabura” Rzepka, choć mogło mu być ciężko ponieważ Kohaku jako anioł nie ma płci, więc i jego sposób wypowiadania jest specyficzny. Wybrał formę męską (w końcu ten anioł), ale jednak gdzie tylko się dało starał się zachować formę bezosobową. Od strony graficznej nie jest to może najładniejsza manga rysowniczek, ale ma swój urok i bardzo szybko można przywyknąć do stylu jaki prezentuje. Kreska jest delikatna, tła bardzo minimalistyczne. Seria może dla wielu być bardzo „cukierkowata” jednak mimo to polecam po nią sięgnąć. Gdy w życiu brakuje tego ciepła nie będzie nic lepszego niż Wish. Ponadto czytając można się dowiedzieć jak brzmi życzenie, którego nie da się spełnić samemu.
Kosz_z_Książkami - awatar Kosz_z_Książkami
ocenił na 7 8 lat temu
Fushigi Yuugi, t.1 Yū Watase
Fushigi Yuugi, t.1
Yū Watase
Miako Yuki to dziewczyna, która za kilka miesięcy ma egzaminy do liceum. Problem jest taki, że ona wcale nie chce tam iść, jednak matka — która sama wychowuję ją i jej starszego brata — przez swoją wysoką pozycję w pracy, naciska by, dziewczyna poszła do najlepszego liceum w mieście. Mimo wielkich starań Miako nie daje rady. Przez przypadek, będąc w bibliotece, trafia do działu ksiąg zakazanych. Odnajduję tam pewną tajemniczą książkę, która.. wciąga ją do innego świata. Poznaje tam Tamahome i Hotohori - mężczyzni, którzy uważają ją za kapłankę Suzaku. Czy Miako znajdzie drogę powrotną do domu? Komu będzie mogła zaufać? Co mówi legenda o kapłance Suzaku? Na początku miałam wielki problem, by polubić Miako Yuki. Powód — jej charakter. Z jednej strony to strasznie głupiutka dziewczyna, która z kilku kilometrów wyczuje stek wołowy z sosem kremowym, zupę jarzynową czy też napój jagodowy. Zastanawiam się, czy ona nie ma czarnej dziury zamiast żołądka. Z drugiej strony to bardzo oddana osoba. Potrafiłaby poświęcić swoje życie dla przyjaciół. Po pierwszym tomie można spokojnie przyzwyczaić się do jej zachowania — albo po prostu przymykać oko, lekko się uśmiechając. Tamahome i Hotohori — mężczyźni z księgi. Poznajemy Tamahome jako chłopaka myślącego wyłącznie o... pieniądzach. Nie dziwi mnie to — ma na utrzymaniu swoją rodzinę, a zwykłym uśmiechem czy dobrym uczynkiem nie wypełni garnka jedzeniem. Co do jego charakteru — lubię takich! Mam na myśli, lekko wrednych, mądrych i walecznych mężczyzn! No która kobieta takich nie lubi... ekhm. Co do Hotohori — to cesarz, który uważa, że jest.. piękniejszy niż cały pałac księżniczek — z którymi mieszka. Oczywiście, występują też inne postacie — jednak nie chce wam spoilerować całej historii. Świat stworzony przez Yuu Watase, można spokojnie podzielić na dwie części. Jedna to ta, realna, prawdziwa, gdzie Miako chodzi do szkoły i dzień w dzień uczy się do egzaminów. Drugi świat to ten z księgi, gdzie istnieje magia i nic nie jest pewne. Warto wziąć pod uwagę, że manga została stworzona i wydana w 1992 roku w Japonii — nie należy raczej do najnowszych komiksów, które ukazują się dzisiaj na rynku. Niech nie zdziwi was trochę inna kreska i fakt, że bohaterowie nie biegają z komórkami. Jednak nie jest to żaden minus! W zamian dostajemy dawkę dobrego humoru i świetną kreskę. Bardzo polecam komiks Yuu Watase „Fushigi Yuugi” z kilku powodów. Po pierwsze, żebyście się przekonali, jak wygląda manga z roku 1992. Po drugie z powodu świetne przedstawionej historii, nietuzinkowych bohaterów i uczuć, które powoli kwitną pomiędzy pewnymi bohaterami. Co mi więcej pozostaje niż zaprosić was do przeczytania powyższego komiksu, zwłaszcza w te lutowe, zimne wieczory.
Bukku-recenzje - awatar Bukku-recenzje
ocenił na 7 8 lat temu
Magiczni Wojownicy - Slayers t. 1 Shoko Yoshinaka
Magiczni Wojownicy - Slayers t. 1
Shoko Yoshinaka
Świat magii nie zna granic Mamy ludzi walczących z orkami, szkołę czarodziejów, a gadające przedmioty. Mogłoby się zatem wydawać, że fantastyka to gatunek, w którym nie da się już nic nowego i oryginalnego wymyślić, ale ciągle można odnaleźć książkę, film, czy komiks, który nas oczaruje. W moim przypadku zrobili to „Magiczni Wojownicy”. O „Magicznych Wojownikach”, czyli Slayersach mogliście usłyszeć już pod koniec lat 90. kiedy to w bloku japońskich animacji na RTL 7 można było obejrzeć serial nie gorszy od samego Dragon Balla. Wszystko zaczęło się jednak od opowiadań przygodowo-fantastycznych Hajime Kanzakiego. Po ich sukcesie przyszła pora na mangę. W 2003 r. wydawnictwo J.P.F. uraczyło nas pierwszym tomem tej mangi, na który składa się pięć rozdziałów, w tym kolorowy wstęp. W nim poznajemy główną bohaterkę serii, mistrzynię czarnej magii, Linę Inverse. Jej cel jest prosty. Łupić złoczyńców i poznawać arkana magii. Jak przy okazji dobrze się naje i wyśpi, to też będzie dobrze. Już od samego początku można zorientować się, że będzie to historia pełna przygody, ale także komedii. W pierwszym tomie nie napotkamy poważniejszych wątków, ani nawet motywu przewodniego ośmio-tomowej mangi. Dużo śmiechu i walki, a to przede wszystkim za sprawą niepowtarzalnych głównych bohaterów. O Linie nieco już wspomniałem, ale warto dodać, że to jeszcze nastolatka. Na dodatek wyczulona na punkcie braku rozwiniętych atutów kobiecości. Lepiej nie mówić przy niej, że jest płaska jak deska. Zupełnie przypadkiem dołącza do niej blondwłosy rycerz, Gourry który z początku nie bierze jej na poważnie i cały czas chce ją bronić, co dla Liny jest strasznie upierdliwe. Do tego trzeba dołączyć całe grono postaci epizodycznych. Niech o talencie komediowym autora świadczy fakt, że w pierwszym rozdziale pojawia się jeden złoczyńca za drugim, jeden podobny do drugiego, a wszyscy to chytrzy bracia. Mocnym punktem zaprezentowanych w tomiku przygód jest dopracowanie walk. Ataki miecza i magii zapadają w pamięć, a bohaterowie często muszą posługiwać się swoim sprytem, a nie siłą. Shoko Yoshinaka zdecydowanie poczuł klimat tej baśniowej historii, co zobaczycie na jej kartach. Gdy dodamy do tego żarty z bohaterów, złoczyńców oraz okoliczności w których się znaleźli, powstaje wybuchowa mieszanka! Kolejnym atutem są zwroty akcji, które zdarzają się w każdym opowiadaniu i zaskoczą najbardziej oczytane osoby. Niby jakiś zwykły dziadek twierdzi, że zaprowadzi bohaterów do doliny smoków. Wydaje się, że może to być pułapka, a tu nagle okazuje się, że sam jest jednym z nich! Jeśli jesienny klimat negatywnie wam się udzielił i poszukujecie pozycji, która będzie dla was po prostu dobrym sposobem na ożywienie się i zrelaksowanie, „Magiczni Wojownicy” to tytuł stworzony na wszelaką chandrę, a to dopiero początek!
Marek Wasiński - awatar Marek Wasiński
ocenił na 6 4 lata temu
Magiczni Wojownicy - Slayers t. 2 Shoko Yoshinaka
Magiczni Wojownicy - Slayers t. 2
Shoko Yoshinaka
Pierwszy tom „Magiczny wojowników” był tak naprawdę zbiorem historyjek, które łączyła dwójka głównych bohaterów. Drugi tom prezentuje już pewną większą ciągłość fabularną, która będzie kontynuowana w następnym tomie. Czy potrafi wciągnąć czytelnika? Tom otwiera krótka opowieść o poszukiwaniu ksiąg niedostępnych w bibliotece. Jest to historia o włamaniu z pewnym dosyć oczywistym zwrotem akcji w finale. Warto jednak zapoznać się z tą opowieścią, bo przedstawione tam zostają zasady rządzące światem przedstawionym. Następnie zaczyna się główna fabuła tomu. Lina i Gourry są ścigani przez tajemniczego Zelgadisa, któremu zależy na jednym z przedmiotów, który trafił w ręce bohaterów. Problem w tym, że nie wiedzą o który przedmiot chodzi. Pod względem fabuły jest to głównie seria starć z Zelgadisem i jego podwładnymi. Część walk okazuje się zaskakująco pomysłowa jak chociażby spotkanie z Dilgearem czy z Nunsą. Trochę mniej emocjonujące są pojedynki z Zelgadisem, ale on jest tutaj kreowany bardziej na rozważnego stratega. Mam mieszane uczucia co do postaci wprowadzonej w końcowej części tomu. Stanowi trochę deus ex machinę i wydaje się nie mieć charakteru. Z drugiej jednak strony wiem jak zostanie potem rozwinięta i zdaję sobie sprawę, że celowo jest tak przedstawiana. W dalszym ciągu nie do końca przemawiał do mnie humoru. Na szczęście mniej tu jest dowcipów z biustu Liny. Szkoda, że zostały one zastąpione męczącym przekręcaniem imienia „Zelgadis”. Za to całkiem zabawne są interakcje między dwójką bohaterów. Rysunki są dosyć nierówne. Różne spokojne sceny są narysowane bardzo dokładnie i na twarzach bohaterów dobrze udaje się przedstawić ich uczucia. Niestety sceny akcji są bardzo chaotyczne i ciężko zorientować się co się dzieje. W ramach ciekawostki warto wspomnieć, że pod koniec tego tomu pojawia się oświadczenie wydawnictwa. Dotyczy ono jednego z odcinków programu „Uwaga” dotyczącego „Dragon Balla” i wyemitowanego na kanale TVN. Była to bardzo niesławna sprawa, ale tutaj podoba mi się jak dojrzale wydawnictwo podeszło do sprawy broniąc swojego dobrego imienia. Fabuła tego tomu przypomina już bardziej to co można było znać z serialu animowanego. Przez to mi osobiście czytałem się to z przyjemnością. Dla czytelników jednakże bez sentymentu do kreskówki może to być tylko kolejna historia o pogoni za artefaktem.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na 6 3 lata temu
Neon Genesis Evangelion t. 2 Yoshiyuki Sadamoto
Neon Genesis Evangelion t. 2
Yoshiyuki Sadamoto
Drugi tom Neon Genesis Evangelion pogłębia psychologiczny wymiar opowieści, skupiając się przede wszystkim na emocjach głównego bohatera – Shinjiego Ikari. Obserwujemy jego zmagania z depresją, poczuciem odrzucenia przez ojca oraz brakiem celu i tożsamości. Shinji nie czuje się częścią świata, w którym żyje – traktowany przedmiotowo, jako pilot maszyny mającej uratować ludzkość, traci całkowicie motywację. Skutkiem tego jest wydalenie z jednostki, co jeszcze mocniej podkreśla jego izolację. Na szczęście fabuła nie zatrzymuje się wyłącznie na introspekcji – pojawia się emocjonująca walka z drugim Aniołem, a także pierwsze większe spojrzenie na postać Rei Ayanami i jej tajemnicze powiązania z ojcem Shinjiego. Te elementy wzbogacają intrygę i podtrzymują napięcie, które z tomu na tom narasta. Tempo historii jest świetnie wyważone – akcja przeplata się z rozwojem postaci, dzięki czemu stają się one coraz bardziej nam bliskie. Wizualnie tom drugi wypada lepiej niż poprzedni – rysunki są bardziej przejrzyste, sceny walki czytelniejsze, a kadrowanie bardziej przemyślane. Estetyka mangi zasługuje na uznanie i dodaje głębi opowiadanej historii. Tom drugi to emocjonalna i fabularna intensyfikacja serii. Intryguje, porusza i zachęca do sięgnięcia po kolejne części. Polecam. Mangę możesz zobaczyć na moim Instagramie: Lukkegeek https://www.instagram.com/p/DJbh3uEMTZy/?igsh=dXBkcW0yNGZseWZ5
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na 8 11 miesięcy temu
D.N.Angel tom 1 Yukiru Sugisaki
D.N.Angel tom 1
Yukiru Sugisaki
Pozory mylą! To lekcja którą każdy z nas na pewnym etapie naszego życia przeszedł. Ma to zastosowanie zarówno do drugiej osoby jak i do filmów, seriali oraz innych zainteresowań. Jeśli czegoś nie znasz, to nie jest to dobry powód aby coś krytykować, np. manga może wydawać się kolejną komedią romantyczną z elementami fantastyki, ale jeśli postanowisz jej doświadczyć, to twoje spojrzenie może się zmienić. Tak właśnie jest z „D. N. Angel”. Zaczyna się banalnie. Chłopak zakochuje się w dziewczynie. Postanawia oświadczyć jej swoją miłość. Zostaje odrzucony i w pewnym stopniu upokorzony. Typowy początek dla romantycznej historii. Jest jednak pewien haczyk, o którym dowiadujemy się, gdy chłopak wraca do domu. By do niego wejść musi bowiem sprostać wielu pułapkom i zabezpieczeniom i w tym momencie już wiemy, że to nie jest zwyczajna historia. „D. N. Angel” to manga autorstwa Yukiru Sugisaki, która w Polsce ukazała się nakładem wydawnictwa J. P. F. Pierwszy tom liczy sobie niecałe 180 stron i składają się na niego trzy rozdziały i specjalny dodatek, opowiadanie „B jak bezczelna”, ale o nim nieco później. Główny bohater to Daisuke Niwa, spokojny, zakochany 14-latek, nie wyróżniający się niczym specjalnym, ale do czasu. Wraz z jego 14. urodzinami objawia się jego drugie wcielenie, a to wszystko związane jest z jego pierwszą miłością. Jakby tego było mało, jest on potomkiem wielkiego rodu złodziei! Jego alter-ego to Dark Mousy, przystojny, sprytny i doświadczony złodziej, przeciwieństwo Daisuke. Ale o co tu właściwie chodzi? – spytacie. Daisuke nie ma najmniejszej ochoty być złodziejem i zrobi wszystko żeby odwrócić proces przemiany w Darka. Problem polega na tym, że zmiana będzie następowała tak długo jak będzie zakochany w swojej pierwszej miłości, Risie Haradzie. To jednak nie wszystko. Dark z kolei jest zakochany w jej siostrze bliźniaczce, Riku. Transformacja następuje w momencie gdy jeden lub drugi zacznie zbyt intensywnie myśleć o swojej lubej lub znajdzie się z nią w dwuznacznej sytuacji, itp. Tylko odwzajemniona miłość pozwoli zakończyć to szaleństwo. Niezwykła moc Daisuke prowadzi do wielu przezabawnych, a dla niego krępujących sytuacji w szkole, gdy tylko znajdzie się w pobliżu Risy. Hormony buzują i ciężko je powstrzymać. Oprócz Daisuke i Darka, w mandze występują wspomniane już przeze mnie bliźniaczki Harada. One także stanowią swoje przeciwieństwo. Risa jest bardziej infantylna i zwraca uwagę na takie aspekty drugiej osoby jak wygląd – wzrost, kolor włosów, itd., z kolei Riku, to bardziej odpowiedzialna z sióstr, trzeźwo myśląca i nastawiona w opozycji do upodobań Risy. Między rodzeństwo wkrada się niemała zazdrość. Oprócz tego, poznajemy także matkę i dziadka Daisuke, Saeharę, kolegę z klasy który pasjonuje się dziennikarstwem i chce sam poznać tajemnicę Darka oraz Satoshi Hiwatari, kolejny ze znajomych głównego bohatera, inteligentny i przystojny, pomaga policji w schwytaniu złodzieja i sam zdaje się skrywać jakąś tajemnicę. Od strony graficznej „D. N. Angel” doskonale potrafi równoważyć sceny akcji, sceny mające miejsce w szkole lub w domu oraz natężenie bohaterów na stronie. Autorka zadbała o najmniejsze szczegóły i chyba nie ma żadnego ujęcia na którym widzielibyśmy wykrzywioną twarz lub bez konkretnych emocji. Nocne eskapady Darka, które są spowite dużą ilością mroku świetnie kontrastują ze szkolnym, pogodnym i jasnym życiem Daisuke. Pierwszy tom mangi ma również do zaoferowania opowiadanie „B jak bezczelna” o zupełnie innej, jednorazowej historii. Tu także dzieją się jednak fantastyczne rzeczy. Przedstawia historię Kokoro i Kodamy Nagahara, rodzeństwa które potrafi przywoływać demony. Starszy brat zmuszony był wychować swoją siostrę w obliczu braku rodziców. Kokoro nie jest jednak w stanie kontrolować swojej umiejętności, a gdy w końcu udaje się jej kogoś przyzwać prowadzi to do pogodzenia się bohaterki z własnym przeznaczeniem. Choć opowiadanie liczy tylko 30 stron nie odbiega ono poziomem od rozdziałów mangi, a stanowi nawet miłe urozmaicenie. „D. N. Angel” to perełka w morzu komedii romantycznych. Manga pokazuje, że połączenie wątku miłosnego i fantastycznego może świetnie współgrać i być doskonałą pozycją dla każdego czytelnika, nie tylko miłośników japońskich komiksów. Historia Daisuke dopiero się zaczyna, ale już na samym początku nie sposób mu nie kibicować w jego dążeniu do pozbycia się Darka oraz spełnienia swojej miłości. A przecież miłość spotyka każdego z nas, prawda?
Marek Wasiński - awatar Marek Wasiński
ocenił na 6 4 lata temu
Cowboy Bebop tom 1 Hajime Yatate
Cowboy Bebop tom 1
Hajime Yatate Yutaka Nanten
Ostatnio zastanawiałem się jaki sens ma wydawanie mang opartych na anime. Pierwsza i najtrafniejsza odpowiedź jaka przyszła mi na myśl, to pieniądze. Z jednej strony ucieszą się wszyscy fani, z drugiej strony twórca i wydawca zarobią nieco grosza. Niestety jednak takie adaptacje zazwyczaj nie wnoszą nic nowego do tematu, a przykładów jest sporo. Od każdej reguły są jednak wyjątki, choć i te nie unikną błędów. Doskonałym tego przykładem jest manga „Cowboy Bebop”. Powstała w wyniku popularności kultowego już anime, po tym jak wszystkie 26 odcinków zostało transmitowanych. Nie jest to jednak adaptacja animacji, a jej uzupełnienie, kolejna porcja przygód bohaterów, których wiele z nas zdążyło pokochać. Podobnie jak w anime, śledzimy losy załogi statku kosmicznego o nazwie „Bebop”, a jest to załoga bardzo charakterystyczna. W jej skład wchodzą Spike Spiegel, wiecznie palący papierosa i z głową w chmurach, Jet Black, kapitan statku, głos rozsądku, a często także kucharz, Faye Valentine, przebiegła i często samolubna, ale zawsze wraca na pokład oraz Ed, nastoletnia hackerka, którą najbardziej zdaje się interesować jedzenie i jej kompan, pies Ein, w którego przypadku należy powiedzieć, że pozory mylą. I tom mangi, to 5 historii rozpisanych na ponad 170 stronach. Opowiadania nie wiążą się ze sobą i ciężko umieścić je w jakimś konkretnym przedziale czasowym w odniesieniu do anime, ale najwierniejszym fanom z pewnością się to uda, gdyż nieraz wspominane są pewne fakty znane tylko z serialu. Jeśli nigdy nie mieliście do czynienia z anime, to rozpoczęcie swojej przygody od lektury mangi nie jest najlepszym pomysłem. Co prawda załoga statku Bebop funkcjonuje w zasadzie na tych samych zasadach co w przypadku serialu, to autorowi nie udaje się jednak w pełni oddać jego specyficznego i wciągającego klimatu. Z animacji dowiecie się jak członkowie załogi na nią trafili i jak kształtował się relacje między nimi. W mandze z kolei oglądamy już którąś akcję z rzędu i pewne elementy zostały pominięte jako coś oczywistego dla fanów franchise’u. Na nogi nie powalają także ilustracje i grafika. Pan Yutaka Nanten w zgrabny sposób wyjaśnia na samym końcu jak w ogóle doszło do powstania tego projektu i jak sam zaznacza, był fanem serialu, ale nigdy nie miał talentu do rysowania wszelkiego rodzaju nowych technologii i elementów pochodzących z przyszłości, a takowe się tu pojawiają. Niektóre postacie wydają się być wygładzone i uproszczone, pozbawione charakteru, który w anime wprost bił z ich twarzy. Autor postarał się jednak aby jego słabsze strony mogły schować się za mocniejszymi, a są to przede wszystkim ilustracje skupiające się na pojedynczych postaciach, a nie na skumulowanej masie ludzkiej. Co się tyczy pięciu historii zawartych w tomie, to zawierają one charakterystyczny humor, sceny pościgów i pojedynków, a także zwroty akcji z których zasłynął „Cowboy Bebop”. Spike idzie do więzienia by wyciągnąć stamtąd transwestytę/mężczyznę po operacji zmiany płci, cała trójka łowców nagród zostaje poszukiwana, a Faye rusza na misję przeznaczoną jedynie dla płci pięknej. Na kartach mangi czeka na was jednak o wiele więcej przygód. Podsumowując, pierwszy tom „Cowboy Bebop”, to absolutnie przyzwoity egzemplarz, który ponownie zaprasza nas do świata tak doskonale wykreowanego przez Shin’ichiro Watanabe i Studio Sunrise 2. Jest tu w zasadzie to wszystko co mogliśmy obejrzeć w kultowym anime, jedynie muzykę musicie jakoś odtworzyć we własnej wyobraźni. Nie oczekujcie tu jednak przełomowych historii i niesamowitych odkryć dotyczących naszych bohaterów. Wszystko co najlepsze można zobaczyć w serialu, a swoją drogą nie zawsze należy zaczynać z wysokiego C. Pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika Spike’a i spółki.
Marek Wasiński - awatar Marek Wasiński
ocenił na 7 4 lata temu
Dragon Ball: Super-walki o super-tytuł Akira Toriyama
Dragon Ball: Super-walki o super-tytuł
Akira Toriyama
Wielki finał Turnieju. Nie ma już miejsca na kalkulacje. Każdy cios ma wagę wyroku, każda sekunda – ciężar całej serii. Goku staje naprzeciw przeciwnika, który nie tylko testuje jego technikę, ale zmusza go do zdefiniowania siebie na nowo – jako wojownika, jako chłopca, który już dawno przestał być tylko chłopcem. To nie jest już gra. To rytuał przejścia. I to czuć – w rysunku, w tempie, w dramaturgii, która nie zostawia czytelnikowi przestrzeni na oddech. Toriyama nie oszczędza nas ani przez chwilę. Kadry są krótsze, ruch bardziej ściśnięty, dialogi celniejsze, oszczędne – jakby cała opowieść się napinała, by uderzyć w najczulszy punkt. I uderza. Bo to nie tylko starcie technik – to starcie wartości. Wytrwałość kontra doświadczenie. Marzenie kontra wiedza. Dziecięca odwaga kontra dojrzała strategia. Goku, choć mniejszy, słabszy, młodszy – nie cofa się ani o krok. A każda jego decyzja, każdy atak, każde potknięcie budują napięcie, które pęka dopiero na ostatniej stronie. Ten tom to kulminacja. Nie tylko w sensie fabularnym. Emocjonalnie to szczyt. Toriyama balansuje między humorem a tragedią, między patosem a autoironią. I robi to z precyzją chirurga. To moment, w którym Dragon Ball przestaje być tylko mangą o przygodach i walkach – a zaczyna być historią o dorastaniu, o przegrywaniu z honorem, o zwycięstwie, które nie musi oznaczać wygranej. Goku rośnie. Nie tylko w mocy – ale w obecności. W aurze. W odpowiedzialności. I choć jeszcze nie zna granic swojego potencjału, to czuje już, że są rzeczy ważniejsze niż wygrana. Ten finał to nie zamknięcie – to otwarcie drzwi, przez które już nie wrócisz jako ten sam czytelnik. To jak ostatni wydech przed nowym biegiem. I jeśli to był tylko pierwszy akt – to nie sposób nie chcieć natychmiast kolejnego.
Bob - awatar Bob
ocenił na 8 1 rok temu
Dragon Ball: Przerażający Piccolo Akira Toriyama
Dragon Ball: Przerażający Piccolo
Akira Toriyama
Nadchodzi Piccolo. Nie przeciwnik. Nie rywal. Zagłada. Tom dwunasty to moment, w którym Dragon Ball zrzuca ostatnie resztki niewinności i wskakuje w mrok bez pytania o pozwolenie. Wszystko, co było dotąd zabawą, turniejem, rywalizacją, obraca się w pył. Toriyama nie pyta czytelników, czy są gotowi – on pokazuje, jak wygląda świat, gdy umiera śmiech. I jak bardzo można się bać, choć to tylko komiks. Bo Piccolo to nie tylko nowy wróg – to archetyp zła. Zimnego, metodycznego, zorganizowanego. Zła, które nie ma ambicji, tylko głód. Znika turniejowa scenografia, znika beztroska. Zostaje tylko pustynia, miasta drżące pod wiatrem, powietrze przecięte dźwiękiem eksplozji. I Goku – mały chłopiec, który po raz pierwszy nie walczy o honor, nie o wygraną, nie o kule. Walczy, bo inaczej umrze wszystko. Po raz pierwszy nie ma sędziego. Nie ma reguł. Są tylko decyzje – te, które podejmuje się z lękiem w oczach. Toriyama pisze ten tom jak thriller – z precyzją autora kryminału i dramaturgią kina katastroficznego. Tempo rośnie, oddech skraca się z każdą stroną. A kreska? Kreska robi się cięższa. Kadry są mniej symetryczne, bardziej chaotyczne – tak jakby sam świat zaczął się chwiać pod wpływem obecności Piccolo. Humor zostaje – ale pęknięty, niepewny, podszyty lękiem. Tak jakby nawet on nie był pewien, czy jeszcze wypada się śmiać. Goku, który do tej pory walczył, by się sprawdzić – teraz walczy, żeby przeżyć. Ale to właśnie w tym zagrożeniu rodzi się nowa jakość. Bohater, który nie tylko zadaje ciosy, ale musi nauczyć się, czym jest odpowiedzialność. Za przyjaciół. Za świat. Za to, co przyjdzie po nim. Dwunasty tom to nie kolejna walka – to zwiastun wojny. I nawet jeśli to dopiero początek sagi Piccolo, już teraz wiadomo: nic już nie będzie takie jak przedtem.
Bob - awatar Bob
ocenił na 8 1 rok temu

Cytaty z książki Hasło brzmi: Sailor V t. 1

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Hasło brzmi: Sailor V t. 1