Hasło brzmi: Sailor V t. 1
- Kategoria:
- komiksy
- Format:
- papier
- Cykl:
- Hasło brzmi: Sailor V (tom 1)
- Tytuł oryginału:
- Code Name-wa Sailor V
- Data wydania:
- 2000-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2000-01-01
- Data 1. wydania:
- 2011-09-13
- Liczba stron:
- 202
- Czas czytania
- 3 godz. 22 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 8387877115
- Tłumacz:
- Rafał Rzepka
Zobaczcie w akcji przewspaniałą Minako Aino jako wojowniczkę w mundurku Sailor V oraz jej towarzysza - białego kota Artemisa! Nie będziecie mogli oderwać oczu! Wreszcie tom o początku sagi o Czarodziejkach w Twoich rękach!
Kup Hasło brzmi: Sailor V t. 1 w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Hasło brzmi: Sailor V t. 1
Tekst można również przeczytać na moim blogu pod adresem: http://zapiski-z-przypomnianych-krain.blogspot.com/2013/07/haso-brzmi-sailor-v-w-pogoni-za.html#more W połowie lat dziewięćdziesiątych wielu z nas przed telewizory przyciągała słynna "Czarodziejka z Księżyca". Ciepła seria o grupce dziewczyn ratujących świat przed intrygami złych mocy stała się hitem. Niby prosta i schematyczna fabuła, znany młodszym odbiorcom z filmów o zwierzętach głos Krystyny Czubówny [wciąż w mojej opinii miły dla ucha] i niezbyt skomplikowany design postaci [przyjrzyjcie się Sailorkom], ale seria przyjęła się na naszym gruncie. Intrygowała i inspirowała. Ba, sama nawet w przedszkolu [bo tam zastała mnie emisja "Sailor moon"] bawiłam się z rówieśnikami w czarodziejki. Oczywiście, Usagi z racji naturalnego wówczas koloru włosów być nie mogłam, ale kto by się tym przejmował? Do "Sailor Moon" do dnia dzisiejszego mam pewien sentyment i zapewne to on popchnął mnie do odświeżenia sobie pierwszego tomu krótkiej [bo liczącej zaledwie trzy książeczki] serii będącej prequelem do głównej serii - tytułu "Hasło brzmi: Sailor V!". Wielu z Was kojarzy Minako Aino - charyzmatyczną Czarodziejkę z Wenus, kochliwą bestyjkę należącą do piątki głównych bohaterek serialu. Kim była jednak zanim stała się jedną z Sailor Senshi [jedną ze wspomnianej piątki]? Tego dowiecie się z kart niniejszego komiksu. Minako poznajemy jako przysłowiowego "kota". Trzynastolatka [tak, tyle latek liczy sobie nasza bohaterka] niedawno rozpoczęła naukę w gimnazjum. Wyróżnia się pod względem sprawności fizycznej - potrafi robić salta [co prawda pokaz został zrujnowany przez białego kota będącego nie w tym miejscu i nie o tej porze co trzeba, ale trudno] i wiele innych akrobacji, ale niestety leży z przedmiotów wymagających wysiłku umysłowego. Dziewczyna kumpluje się z Hikaru - dziewczyną nie tylko wyglądem, lecz także usposobieniem przypominającą Ami Mizuno [krótka fryzurka, dystans wobec manii przyjaciółki i dużo czasu poświęcanego nauce]. Tak, jest jeszcze wspomniany kot, na którym w trakcie nieszczęsnego salta wylądowała Minako. Wielu zapewne wie, że ów sierściuch to Artemis, ale czy są świadomi jak przekonał Minę do zostania Obrończynią Miłośći, Sprawiedliwości i Przyległości? Ano właśnie... Przypadkowo [!!!] do gimnazjum, do którego uczęszcza także i Minako, chodzi szkolny przystojniak Higashi. Nie trudno się domyślić, że zaprząta uwagę nie tylko naszej bohaterki, ale także stada śliniących się smarkul będących rozkrzyczanym tłem pierwszego rozdziału. Jednocześnie w życiu bohaterki, a właściwie pod jej rzycią [tylko bez głupich skojarzeń mi tu] pojawia się białe kocisko z księżycem na czole. Oczywiście futrzak dodatkowo utrudnia jej dostęp do "jak zwykle pierwszej i prawdziwej miłości życia" i pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie. Sama Minako jest jeszcze nieświadoma, że biały kocur Artemis pracuje dla tajemniczego Szefa i za zadanie ma odnalezienie Sailor V i przebudzenie w niej magicznej mocy, by ruszyła do walki ze złem. Nie, Mina w międzyczasie ma ważniejsze zmartwienia. Przecież z powodu kiepskich wyników z matmy otrzymała bożyszcze nastolatek jako korepetytora z matmy! Teraz nic tylko się chłopakowi przypodobać, a może weźmie od niej list miłosny i zechce z nią chodzić?! No, to jest plan! Szczegół, że bzdurny i dziecinny, ale zawsze plan. Tylko że sprawa się rypnie, gdy wspaniały Higashi okaże się wrogiem wysysającym energię z biednych i zakochanych nieszczęśliwie nastolatek... Sentyment sentymentem, ale przeczytana po jakiś 9-10 latach ponownie "Hasło brzmi: Sailor V!" nie wzbudza we mnie tak gwałtownych i pozytywnych odczuć jak te parę latek temu, gdy dzieci były młodsze, dinozaury biegały po ziemi, a ja miałam naiwniejsze nastawienie wobec świata. Swoje rozważania rozpocznę od fabuły: kuleje. Jest oparta na prostym schemacie: roztrzepana nastolatka otrzymuje tajemnicze moce, które mają jej pomóc ochronić Japonię [ale suprajs!] przed wpływem wielkiego i niewyobrażalnego zła. Usagi Tsukino? Kamikaze Kaito Jeanne? Tabun innych superbohaterek? Standardowo Minako Aino jest nogą w przedmiotach wykładowych [leży matma, angielski], ale w ogóle się tym nie przejmuje. Przecież wokoło tyle przystojniaków i idoli nastolatek, a może nawet i przystojnych idoli nastolatek? Przecież to rozprasza, co nie? Nasza Sailorka drepta również po szkole do salonu gier, który prowadzi jej bracholek - później przemieniony przez autorkę w kolejnego przystojniaka na osi czasu miłostek Minako. Pani Takeuchi konsekwentności trochę! Nie można było dodać jakiegoś "przynieś-podaj-pozamiataj" pomocnika zamiast mieszać czytelnikom w głowach i propagować związki kazirodcze?! Wzięłam na warsztat salon gier, a więc popatrzmy jeszcze na to: na stronie 48 pierwszego tomu Minako wchodzi do przybytku "w cywilu" i do strony 57 tak paraduje, pyka na konsoli i zadziera z miejscowym otaku. Tak więc na stronie 58 przybiera postać komputerowej wojowniczki w zbroi [jakaś wariacja na temat "Saint Seya"?], ale niemal zgwałcona przez maniaka na stronie 59 już jest dumną Sailor V w marynarskim mundurku, prutu-tutu [znana śpiewka]... Jakim cudem nikt się nie kapnął kim jest owa wojowniczka?!! Weźmy również pod uwagę wrogów naszej kochanej panny Aino. W większości walczy ona z idolami nastolatek [od nieszczęsnego sempaja Higashiego rozpoczynając po tabun piosenkarek i piosenkarzy przypominających do złudzenia jęczące zespoliki popularne wśród obecnej młodzieży]. Piosenki tych wykonawców skupiają się wokół prostego założenia typu "rzuć wszystko i bądź moją walentynką". Nie, nie mówi tego Szymon. Tak oto mamy Pandorę, małą Pandorę [suprajs!], Dark Guys [taki Bieber x3], Twin Dark [znowu suprajs!], Dark Princess [łojej] i Darek otwórz [choć to już nie ta bajka]. Pozornym urozmaiceniem wydaje się elektroniczna wojowniczka Luga. Pozornym. Przeca Mina ma w tym tomie 2 ataki i możliwość zasłonięcia się długopisem! No i średnio co rozdział rozkmina o tym jaką wojowniczką nasza bohaterka jest... Wnerwiało mnie coś takiego w "Special A", wnerwia i tutaj. Drodzy autorzy mang, Wasi czytelnicy nie są takimi debilami jak uważacie i pamiętają kim jest bohaterka z lubianej serii. Pogadałam na naiwną fabułę, przyjrzyjmy się kresce. Pierwszy rzut oka na obie nogi na okładce i już widać, że jest coś "nie halo". Raziło mnie to parę lat temu, razi dzisiaj. Nie wiem, czy narysowałabym lepiej, rysownikiem nie jestem, swoich prac nie wydaję w formie tomików. Bohaterowie z wyglądu to bardzo często Ctrl+C, Ctrl+V, przez co musiałam się namiętniej wczytywać w dymki by wywiedzieć się, że nie jest to już bohater A, lecz - o zgrozo! - już D! I przy okazji - czemu Minako ma na czole księżyc? Nie pamiętam by wszystkie sailorki nosiły ten znak. Miały diademy i chyba na tym się kończyło. W myślach gra mi teraz fragment słynnego przeboju "High hopes" zespołu Pink Floyd: "The grass was greener The light was brighter The taste was sweeter ". I tak mrucząc go pod nosem dochodzę do wniosku, że nie ma sensu niszczyć mitu z dzieciństwa wracająć do niego po latach. Lizaki pudrowe już nie smakują tak dobrze, popularny napój ze strzelającym korkiem jest przesłodzony, a popularne za smarkacza serie stają się naiwne, przesłodzone i nielogiczne. Nie wiem, czy najdzie mnie jeszcze, by powrócić do "Sailor V". Niby towarzyszyła mi w dzieciństwie, ale... Ono bezlitośnie dobiegło już końca.
Oceny książki Hasło brzmi: Sailor V t. 1
Poznaj innych czytelników
261 użytkowników ma tytuł Hasło brzmi: Sailor V t. 1 na półkach głównych- Przeczytane 220
- Chcę przeczytać 41
- Posiadam 78
- Manga 39
- Mangi 18
- Ulubione 12
- Komiksy 8
- Chcę w prezencie 3
- Domowa biblioteczka 3
- Do kupienia 2
Opinia
Tom pierwszy ilustruje narodziny Sailor V oraz jej pierwsze potyczki z Agencją Dark. Jako zwykła dziewczyna ocenia się bardzo pozytywnie: "kondycja fizyczna-ok. zdrowie-ok. apetyt-ok. wysypianie się-też ok. kondycja umysłowa..." No cóż nikt nie jest idealny. Ale gdy spotyka białego kocura Artemisa, wszystko się zmienia- no, prawie wszystko.
Tom pierwszy ilustruje narodziny Sailor V oraz jej pierwsze potyczki z Agencją Dark. Jako zwykła dziewczyna ocenia się bardzo pozytywnie: "kondycja fizyczna-ok. zdrowie-ok. apetyt-ok. wysypianie się-też ok. kondycja umysłowa..." No cóż nikt nie jest idealny. Ale gdy spotyka białego kocura Artemisa, wszystko się zmienia- no, prawie wszystko.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to