Generał. Wojciech Jaruzelski w rozmowie z Janem Osieckim

Okładka książki Generał. Wojciech Jaruzelski w rozmowie z Janem Osieckim
Jan Osiecki Wydawnictwo: Prószyński i S-ka biografia, autobiografia, pamiętnik
656 str. 10 godz. 56 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2014-07-03
Data 1. wyd. pol.:
2014-07-03
Liczba stron:
656
Czas czytania
10 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379610228
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Generał. Wojciech Jaruzelski w rozmowie z Janem Osieckim w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Generał. Wojciech Jaruzelski w rozmowie z Janem Osieckim

Średnia ocen
7,1 / 10
36 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1453
1403

Na półkach: , ,

Po pierwsze - to nie jest biografia Wojciecha Jaruzelskiego. Po drugie - nie jest to rozmowa typu wywiad-rzeka z generałem. To obiektywnie napisana książka historyczna, skupiająca się w lwiej części na PRL-u, którego istotnym elementem był generał Jaruzelski. Natomiast czy to właśnie on jest głównym bohaterem?
Momentami autor odpływa w analizy polityczne. Co cenne - niczego ani nikogo nie ocenia. Przytacza fakty. Jest ich sporo, bo też Osiecki oparł książkę na solidnej i bogatej bibliografii.
Najciekawsze były try pierwsze części, bo rzeczywiście dotyczyły stricte Jaruzelskiego: jego dzieciństwa, młodości, czasy wojny i zesłania na Syberię, rozłąkę z rodziną, oraz wstąpienie do wojska, przejście z armią z Rosji do Berlina i powrót do nowej Polski, którą sam zaczął kształtować.
Później, w kolejnych częściach, Osiecki skupił się na wielkich datach PRL: 1956, 1968, 1970, 1976 i wreszcie 1980-1981. Rozdziały o masakrze na Wybrzeżu 70' i stanie wojennym były najnudniejsze. Mnóstwo wypowiedzi ówczesnych polityków, a znikome ślady rozmów z Jaruzelskim.
Przez niemal 300 stron, od rozdziału "Początek drogi do stanu wojennego" do "Minuty przed stanem wojennym", autor aż do znudzenia skupiał się na mikrodetalach, opisywał kto, gdzie z kim i jak, co działo się w polityce polskiej, radzieckiej, czechosłowackiej czy enerdowskiej, a Jaruzelski gdzieś w tym zaginął.
Książka nie jest równa: lata 1981-1989 Osiecki opisał na osiemnastu stronach. I na tym książka się urywa. Brakuje mi dalszych losów generała - przecież wraz z wygaśnięciem jego kadencji jako prezydenta Polski i odejściem z wojska w stan spoczynku Jaruzelski dalej żył.
Miałem nieco inne oczekiwania co do tej książki. Liczyłem na biografię pana generała, a otrzymałem - niezły co prawda, ale jednak - wykład o polskiej historii współczesnej.

Po pierwsze - to nie jest biografia Wojciecha Jaruzelskiego. Po drugie - nie jest to rozmowa typu wywiad-rzeka z generałem. To obiektywnie napisana książka historyczna, skupiająca się w lwiej części na PRL-u, którego istotnym elementem był generał Jaruzelski. Natomiast czy to właśnie on jest głównym bohaterem?
Momentami autor odpływa w analizy polityczne. Co cenne -...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

111 użytkowników ma tytuł Generał. Wojciech Jaruzelski w rozmowie z Janem Osieckim na półkach głównych
  • 57
  • 46
  • 8
36 użytkowników ma tytuł Generał. Wojciech Jaruzelski w rozmowie z Janem Osieckim na półkach dodatkowych
  • 27
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Generał. Wojciech Jaruzelski w rozmowie z Janem Osieckim

Inne książki autora

Okładka książki Sędzia gorszego sortu Jan Osiecki, Andrzej Rzepliński
Ocena 7,5
Sędzia gorszego sortu Jan Osiecki, Andrzej Rzepliński
Okładka książki Anatomia katastrofy smoleńskiej. Ostatni lot PLF 101 Tomasz Białoszewski, Jan Osiecki, Mieczysław Prószyński
Ocena 7,4
Anatomia katastrofy smoleńskiej. Ostatni lot PLF 101 Tomasz Białoszewski, Jan Osiecki, Mieczysław Prószyński
Okładka książki Wspomnienia (niekoniecznie)dyplomatyczne Ewa Charitonow, Stanisław Ciosek, Jan Osiecki
Ocena 0,0
Wspomnienia (niekoniecznie)dyplomatyczne Ewa Charitonow, Stanisław Ciosek, Jan Osiecki
Okładka książki Wspomnienia (niekoniecznie) dyplomatyczne Ewa Charitonow, Stanisław Ciosek, Jan Osiecki
Ocena 6,7
Wspomnienia (niekoniecznie) dyplomatyczne Ewa Charitonow, Stanisław Ciosek, Jan Osiecki
Okładka książki Ostatni lot. Raport o przyczynach katastrofy Tomasz Białoszewski, Robert Latkowski, Jan Osiecki, Mieczysław Prószyński
Ocena 7,7
Ostatni lot. Raport o przyczynach katastrofy Tomasz Białoszewski, Robert Latkowski, Jan Osiecki, Mieczysław Prószyński
Jan Osiecki
Jan Osiecki
Dziennikarz prasowy związany z „Newsweekiem” oraz branżowym dwutygodnikiem „Służba Zdrowia”. Z wykształcenia socjolog.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Made in Poland. Wspomnienia żołnierza Kedywu Stanisława Likiernika Michał Wójcik
Made in Poland. Wspomnienia żołnierza Kedywu Stanisława Likiernika
Michał Wójcik Emil Marat Stanisław Likiernik
W wielu muzeach, na przykład w Muzeum Powstania Warszawskiego, jest archiwum tzw. historii mówionej. Wywiady z powstańcami, z uczestnikami walk, z żywymi świadkami historii, która działa się na ich oczach. To najbardziej autentyczne świadectwo tego, jak przebiegały wydarzenia, o których uczymy się w podręcznikach. Relacje są, rzecz jasna, subiektywne, bo przecież nie każdy znał kulisy wydarzeń, nie zawsze autentyczny świadek znał prawdę z odmiennego punktu widzenia. Nie zawsze widział to, co działo się 100 metrów dalej lub za rogiem, nie zawsze wiedział, kto wydał rozkaz, kto zginął, a kto przeżył. Mimo to relacje te to bezcenny materiał dla historyków zajmujących się analizą tych wydarzeń. Wywiad Marata i Wójcika ze Stanisławem Likiernikiem z oczywistych względów można zaliczyć do tego rodzaju relacji. Likiernik to bohater AK, wieloletni żołnierz KEDYWu, uczestnik niezliczonych akcji sabotażowych, uczestnik powstania warszawskiego od początku do końca, świadek wielu wydarzeń znanych z kart opracowań historycznych. A przy tym przeżył, żył jeszcze długo, miał świetną pamięć, opowiadał ze swadą i bogactwem szczegółów. Przy tym poznał Emila Marata i Michała Wójcika i wygląda na to, że nie miał żadnych oporów przed odpowiadaniem na ich często bardzo dociekliwe pytania. Jeśli czegoś nie wiedział lub nie pamiętał, to mówił to bez ogródek. Jeśli o czymś nie chciał mówić, to oświadczał, że nie powie. A w życiu Likiernika było wiele elementów, które u niektórych budzą kontrowersje. Stanisław Likiernik pochodził z rodziny o żydowskich korzeniach, całkowicie zasymilowanej. Do tego stopnia, że jego ojciec był zawodowym żołnierzem, kawalerzystą, oficerem w II Oddziale Sztabu Generalnego, zresztą znakomitym gawędziarzem. Bardzo nietypowa biografia. Sam Stanisław Likiernik należał do harcerstwa. Toteż zdecydowanie odmówił rozmowy o swoim pochodzeniu, o tym, czy spotkał się z przejawami antysemityzmu itp. Jego kuzynem był Roman Mularczyk (Roman Bratny), pisarz, autor niezwykle popularnej powieści „Kolumbowie. Rocznik 20”, w której – opisał wiele faktów z życia kuzyna. A przy tym człowiek, który po wojnie opowiedział się po stronie władzy ludowej i z tego powodu odsądzany był od czci i wiary przez wielu prawdziwych Polaków. Którzy jednak powieść czytali, serial oglądali i używali określenia „pokolenie Kolumbów”, które weszło do języka potocznego. Ot, paradoks. Likiernik stanowczo odmawiał zgody na nazywanie go bohaterem. Przeciwnie, nie znosił bohaterszczyzny, wielkich słów, patosu i zadęcia. Swoje brawurowe akcje, wyrok na banschutzu o pseudonimie Panienka, zdobycie magazynów SS na Stawkach i wiele innych, określał na ogół jako zwykłą sprawę, a czasami jako skrajną głupotę, która tylko przypadkowo skończyła się szczęśliwie. Powstanie warszawskie spędził przez czas dłuższy w szpitalu, kilka razy dotkliwie ranny. Był świadkiem likwidacji szpitali, wybuchu czołgu-pułapki na Starówce przy ul. Kilińskiego, ewakuacji powstańców ze Starówki do Śródmieścia przez Ogród Saski, walk na Czerniakowie…. Jego życiorysu starczyłoby na kilka żyć. A jednocześnie odnosił się bardzo krytycznie do samego powstania, do głupoty i tromtadracji dowództwa, do bezmyślnego szafowania życiem uczestników walk. Brawura Okulickiego, chwiejność Bora-Komorowskiego, narwani i brak kompetencji Chruściela-„Montera” oburzały go do głębi. W powstaniu stracił większość przyjaciół, bardzo dzielnych ludzi, widział straszliwe skutki poniesione przez ludność cywilną. Uważał powstanie za skrajna głupotę, masakrę powstańców, największą klęskę narodową. Podobną ocenę powstania i jego dowódców podzielało wielu innych, z samym generałem Andersem na czele. Jednak na Likiernika spadła za to zmasowana krytyka. Mimo że jako bezpośrednio zainteresowany miał największe prawo do wypowiadania swoich opinii. Jak nikt. Wielu powstańców do końca życia uważało swój udział w walkach za najważniejsze wydarzenie życiowe. Mój ojciec, żołnierz batalionu Gustaw, również. Do końca zycia chodził na spotkania kombatantów, na cmentarz, spotykał się z kolegami i wspominali, wspominali. Ale takich chłopców i dziewczyny Likiernik rozumiał bardzo dobrze: całą okupację szykowali się do walki, chcieli bić Niemca nie patrząc na koszty. Sam bohater jednak brał udział w walce przez poprzednie kilka lat i nie była mu potrzebna taka porcja adrenaliny; tym bardziej mógł na chłodno ocenić sens powstańczego zrywu. I stawiał na zdrowy rozsądek, którego tu zabrakło. Dobrze, że przeżył. Dobrze, że nie zachował swoich wspomnień tylko dla siebie. Jeśli chcecie poznać historię z relacji uczestnika wydarzeń, wywiad z Likiernikiem jest dla Was nieoceniony. Polecam z całego serca!
Ewa Szulc - awatar Ewa Szulc
ocenił na 10 8 miesięcy temu
Gierek. Człowiek z węgla Piotr Gajdziński
Gierek. Człowiek z węgla
Piotr Gajdziński
Kolejna świetna książka o najlepszym, pierwszym sekretarzu, a w dodatku o najlepszym przywódcy Polski — Edwardzie Gierku. To takie uzupełnienie, bo większość rzeczy już poznałem. Panu Gajdzińskiemu dziękuję za ich odświeżenie. Śmiało mogę mówić, że Edward Gierek to był równy chłop, robotnik z krwi i kości. Dziś brakuje takich ludzi. Współcześni politycy są skupieni na zaspokojeniu własnych, chorych ambicji, a dla obywateli nic! Nie myślą, aby było lepiej, ale inaczej. Jedna frakcja kopie drugą po kostkach... Wyróżnione słowa o Edku: ,,Dał Gierek ludziom odetchnąć po inwazji komunistów, otworzył Polakom okno na świat, zresztą sam był człowiekiem światowym". On chciał się odciąć ciut od ZSRR, otworzył nas na świat. Ileż zbudował? Brał kredyty, ale żeby w Polsce wiele zmienić, aby było dobrze. Nienawidził bezrobocia. Poznał biedę w młodości i nie chciał, aby nowe pokolenie Polaków tego nie doświadczyło. Prawdziwy przywódca. Polak ojciec. Ludzie mogą sobie mówić, co chcą, dla mnie to była postać wybitna i mąż stanu. Nie można pominąć ciepłych słów syna Edwarda o nim samym, czyli profesora Adama: ,,Byłeś wielkim marzycielem. Marzyła ci się Polska nowoczesna, bez ludzi bezdomnych i bezrobotnych". Marzyciel, idealista, robotnik, a nie jakiś tam polityk cwaniak. To był gość. Żył dla Polski, pracował dla Polski, aby wykonała wielki skok w przyszłość. Jestem zdumiony i wstyd mi za współczesnych polityków. Nie zjawili się na jego pogrzebie, bo nie chcieli gadania... Widzę hipokryzję. Wychwalali Gierka, a gdy przyszło pożegnać wielkiego wodza, to odpuścili. Wstyd! Fajna książka. Jednego dnia połknąłem trzysta stron, tak mnie, pochłonęła. Edwardowi Gierkowi dziękuję za wszystko, co zrobił dla Polski. Szkoda, że jego dorobek jest usilnie wykazywany... Słusznie pisarz Przemysław Piotrowski napisał w jednej swojej powieści: Polityka to bagno! Edek był za dobry na ten świat cwaniaków, złodziei i łajdaków... Gorąco polecam! Gierek to był gość, co liznął ciężkiej pracy, wiedział, czego chce i wszystkie ambitne plany wdrażał. Od słów, do czynów. Był kimś.
bARTosz - awatar bARTosz
ocenił na 8 2 miesiące temu
Imperator. Sekrety Ojca Rydzyka Piotr Głuchowski
Imperator. Sekrety Ojca Rydzyka
Piotr Głuchowski Jacek Hołub
Książka „Imperator. Sekrety Ojca Rydzyka” autora Piotra Głuchowskiego i Jacka Hołuba czytałem pod innym tytułem „Imperator – ojciec Tadeusz Rydzyk” (było to wcześniejsze wydanie) jest to biografia człowieka, który zbudował imperium i od niemal dwóch dziesięcioleci współrządzi Polską. Moim zdaniem obraz Ojca Rydzyka nie jest obrazem pasującym do ubogiego księdza, jest to człowiek z misją pragnący za wszelką cenę zbudować "państwo katolickie narodu polskiego". Nie przyjmuje on do wiadomości tego, że mogą w nim mieszkać inne nacje, ludzie o odmiennej orientacji i sposobie życia wymagający szacunku. W tej biografii dowiemy się wielu ciekawych faktów, między innymi tego, że ojciec Rydzyk ukrył przed rektorem seminarium i władzami zakonu fakt, iż jest nieślubnym dzieckiem Franciszki Rydzyk i Bronisława Kardaszewskiego. Mąż Franciszki Rydzyk zginął w Dachau w 1941, ksiądz T. Rydzyk zaś urodził się w 1945. Przyznanie się do faktu nieślubnego związku matki uniemożliwiłoby bowiem, ojcu Tadeuszowi zostanie księdzem i zakonnikiem. A że jestem, byłym stoczniowcem to jest mi znana sprawa z ponad półtora miliona świadectw udziałowych NFI, (zakupione przez stoczniowców), które nigdy nie trafiły do stoczni, a to przecież na utrzymanie i rozwój stoczni, owe pieniądze i świadectwa były zbierane tzw. „cegiełki” na rzecz Stoczni Gdańskiej. Sprawa przycichła, a pieniądze zasiliły dzieła ojca Rydzyka. Ojciec Rydzyk doskonale zdaje, sobie z tego sprawę dlatego wie, iż może przez lata unikać odpowiedzialności za te swoje przedsięwzięcia, które z pewnością nie służą katechizowaniu bożych owieczek. Mam wrażenie, że Toruń przestał być krzyżacką kolebką, a stał się prawdziwym centrum dowodzenia tytułowego imperatora. O tym, że ojciec Tadeusz w latach 1986-1987 w niejasnych okolicznościach przebywał w Niemczech zagrożony zakazem odprawiania mszy, że pierwsze pieniądze dostał od szwajcarskiej mistyczki o dziwnej proweniencji, zafascynowanej objawieniami w Medjugorie podobnie jak Oj. Rydzyk mało kto dziś pamięta, jeżeli w ogóle ktoś o tym wiedział. To nie bywałe jak zwykły człowiek, nie mając zaplecza finansowego, któremu ukończenie szkoły sprawiło niemałe problemy, doszedł do pozycji jednego z najbogatszych Polaków. W biografii poruszona jest też sprawa przydziału rosyjskich nadajników z rejonu Samarkandy i Uralu, dzięki którym radio znacząco zwiększyło swój zasięg i dociera praktycznie do wszystkich, także za granicami Polski. Na jakiej podstawie przydzielono te nadajniki i czy miało to związek z tym, iż ojcem Rydzykiem interesowały się rosyjskie służby, a wcześniej Urząd Bezpieczeństwa. Każda zaś próba dowiedzenia się czegoś więcej obiektywnie o ojcu i redemptorystach z toruńskiego klasztoru uważana jest za atak na Boga, Kościół i Ojczyznę. Oprócz bardzo obszernej biografii księdza znajdziemy też ogrom polityki. Nie da się ukryć, że postać Ojca była silnie powiązana z byłą władzą zwłaszcza prawicowych partii. Czy się to komuś podoba, czy nie, chorzy, starsi ludzie, wykluczeni, bezrobotni czują, że dzięki niemu mogą być wysłuchani i że ich głos może zostać wysłuchany. On to wie, dlatego ma szanse "przepchnąć" na antenie praktycznie każde swoje przedsięwzięcie, jak choćby to pod tytułem "nie oddamy, wam Telewizji Trwam". Przyjaźń toruńsko- warszawska to nie nowe zjawisko. Od samego początku istnienia licznych fundacji zauważyć można silne koneksje między politykami a imperatorem. Większość biskupów i kardynałów przymyka oczy na działalności Radia Maryja, akceptując po cichu polityczne treści niektórych audycji Radia Maryja czy telewizji Trwam zdając sobie doskonale sprawę z tego, jaka jest siła mediów Redemptorysty w porównaniu choćby z rozgłośniami diecezjalnymi czy archidiecezjalnych, do których Episkopat zmuszony jest, dokładać a do toruńskiej rozgłośni nie dokłada nic i jeszcze z tego korzysta. W związku, z tym radio jest i pozostanie pewnie długo poza kontrolą Kościoła i Episkopatu. Pomimo swej objętości „Imperatora” czyta się bardzo szybko. Nie da się opowiedzieć całej historii Ojca Rydzyka na kilku kartkach. Napisanie takiej książki wymaga nie tyle odwagi ile ogromnej determinacji. Temat został przedstawiony w bardzo obszerny sposób, ilość pozycji bibliograficznych zadziwia. Jest to kawał mocnego reportażu. Pomimo tego zachęcam wszystkich do przeczytania jego biografii bez względu na to czy zgadzają się z poglądami ojca Tadeusza, czy nie,. Pozwoli to nam choć trochę poznać człowieka, który faktycznie poprzez wpływ, jaki wywiera na ludzi, to naprawdę rządzi milionami dusz. "A był nieśmiałym chłopcem. Wybrał seminarium, gdy nie dostał się do szkoły średniej. Miał być zakonnym braciszkiem - do końca życia pracować w kuchni, ogrodzie, albo pucować buty ojczulkom." Na koniec retoryczne pytanie: czy polski Episkopat kiedykolwiek odważnie pójdzie drogą zmian, czy też nie będzie umiał pójść naprzód, łącząc tradycje z nowoczesnym myśleniem o człowieku?
Stefan Horn - awatar Stefan Horn
ocenił na 10 9 miesięcy temu
Zawód: szpieg. Rozmowy z Aleksandrem Makowskim Paweł Reszka
Zawód: szpieg. Rozmowy z Aleksandrem Makowskim
Paweł Reszka Michał Majewski
Przyznam się ze wstydem, iż książka „Zawód: szpieg. Rozmowy z Aleksandrem Makowskim”, będąca wywiadem rzeką przeprowadzonym z wymienionym w tytule oficerem polskich służb przez Pawła Reszkę i Michała Majewskiego, zdrowo się u mnie przeleżała. Z tego co pamiętam, trafiła do mnie w jednym z pakietów (nagród) z Instytutu Książki. Wciąż brak mi czasu nawet na planowane lektury, więc wylądowała w jednej z toreb z tym, co na później. A później to o niej zapomniałem. Na szczęście podczas porządków w garażu zwróciła moją uwagę. Na szczęście. Rozpocząłem lekturę z nadzieją, lecz nieśmiałą. W końcu tych książek pisanych przez „byłych oficerów służb” mamy ostatnio zatrzęsienie i różnie to z nimi bywa. Od początku wciągnął mnie rytm pytanie-odpowiedź, który nadaje dziełu odpowiednią dynamikę. Krótkie, konkretne pytania i takie same odpowiedzi. Wbrew temu, czego się spodziewałem, rzecz nie traktuje tylko o Polsce i naszej historii (to koloryt kontrwywiadu), ale i (a może przede wszystkim) o zagranicy. Zresztą oba wątki się łączą niczym dwie strony tej samej monety i są równie interesujące. Nie będę streszczał ani omawiał – wymienię tylko hasłowo szczególiki, które wyjątkowo utkwiły mi w pamięci: - migawka o upadku Sajgonu (szkoda, że taka krótka) - sytuacja wywiadów w Austrii - Afganistan i Bin Laden - dużo interesujących rzeczy o USA Z ciekawostek – zagadka: ile lat pracuje się na emeryturę w ONZ? Kto zgadnie :) Pytania czasami się ślizgają po temacie, a Makowski czasami krótko je ucina. Widać, że z wywiadu nigdy się nie odchodzi. Mimo tego książka bardziej niż ciekawostkami przemawia nie tylko wspomnieniami Makowskiego, lecz i konkretną wiedzą historyczną rozmówców, ukazywanym tłem, związkami między faktami, datami, osobami i motywami. Pojedyncze źródło jest jak wąska wiązka latarki oświetlającą coś w nocy, ale to dzieło jest taką kolejną latarką, która doświetla obraz jawiący się na podstawie innych publikacji o tej tematyce, wydobywa z mroku szczegóły, nadaje obrazowi głębię. Poziom rozmowy jest bardzo wysoki, zarówno merytorycznie, jak i stylu. Szkoda tylko, że przy fragmencie o Wałęsie zabrakło puenty, iż dla Polski nie jest ważne, co robił przed, tylko co robił po. Lektura nie jest wesoła. Skoro nawet wywiad takiego siermiężnego i ubogiego państwa jak PRL był w stanie zrobić agenta z premiera w zasadzie wrogiego rządu, to co mogą mocarstwa? Po lekturze tym bardziej się dziwię tym publicznym debatom o agenturalnej, lub nie, przeszłości różnych osób. Niech się tym zajmują historycy, ale my i media? Skoro Kowalskiego oceniamy nie po deklaracjach, a po czynach (nie jest porządny ten, kto kradnie, choćby się kreował na świętego), to dlaczego nie stosujemy normalnych kryteriów wobec polityków i innych znanych ludzi? Skoro nie wiemy, czy ktoś jest agentem, to zamiast nad tym dyskutować, może przyjrzyjmy się jego działaniom? Co robi, na czyją korzyść i na czyją szkodę? Sądźmy po czynach, a nie po deklaracjach... Rozumie się samo przez się, że pewne pytania i pewne odpowiedzi paść nie mogły, ale mądrej głowie dość po słowie, więc dzieło niesie sporą wiedzę dla zainteresowanych tematyką nie tylko służb, ale w ogóle polityką i historią, można powiedzieć, że samą rzeczywistością. Tym bardziej, że jak to się mówi, kultura korporacyjna raczej się nie zmienia, więc to, czego się dowiadujemy o przeszłości, wiele nam mówi o teraźniejszości i przyszłości służb, polityki i innych „korporacji”. To niestety też nie rysuje optymistycznego obrazu… Reasumując – pozycja wyjątkowo interesująca, chyba dla każdego, kto choć trochę czasem zastanawia się nad polityką i historią, krajową i międzynarodową. Gorąco polecam źródło: https://klub-aa.blogspot.com
Andrew Vysotsky - awatar Andrew Vysotsky
ocenił na 8 8 miesięcy temu
Kronika getta warszawskiego. Wrzesień 1939 - styczeń 1943 Emanuel Ringelblum
Kronika getta warszawskiego. Wrzesień 1939 - styczeń 1943
Emanuel Ringelblum
Bardzo trudna lektura, którą "męczyłam" prawie przez dziewięć miesięcy kawałeczek po kawałeczku. Bogactwo informacji podanych w formie króciutkich notatek, strzępków lub niedokończonych i niepełnych relacji - to niełatwa lektura. Jednak ta forma, czyli relacje pisane "na gorąco" bez późniejszego "poprawiania" (jak to miało miejsce w relacjach wielu Żydów po wojnie) gwarantują uczciwość. Lektura dla każdego, kto interesuje się historią i chce dowiedzieć się jak piekło (innego słowa tu po prostu użyć nie można) życia w getcie wyglądało. Oprócz różnych aspektów życia codziennego (a raczej prób przeżycia) autor opisuje uczciwie zarówno ludzkie jak i zupełnie nieludzkie zachowania Żydów , Polaków i Niemców (suchej nitki nie zostawia na Żydowskiej Służbie Porządkowej i Judenracie - w przypadku tego ostatniego autor nie jest bezstronny dlatego dobrze jest dodatkowo przeczytać "Dziennik Getta Warszawskiego" Adama Czerniakowa) . Nie brakuje tu nawet krążących po getcie dowcipów (straszne)... Największe rozczarowanie spotkało mnie przy końcu lektury, gdzie nakreślone są sylwetki wybitnych Żydów, którzy zginęli. Delikatna antypatia, którą odczuwałam do autora wcześniej (jako zdeklarowanego wroga asymilacji oraz lewicowca) przechodzi tutaj już w zdecydowaną niechęć, a to co można było wyczytać dotychczas miedzy wierszami - powiedziane jest wyraźnie. Ringelblum jawi się nam jako zdecydowany komunista, a uwielbienie, wręcz zachwyt z jakim pisze o młodych towarzyszach po prostu wywołuje niesmak, żeby nie powiedzieć wstręt. Na dodatek opisy ich są (czego w innych częściach książki oraz omówieniach innych sylwetek zupełnie nie widać) tak grafomańskie, górnolotne i pompatyczne, że przypominają raczej (dobrze pamiętam te czasy) wypracowanie ucznia szkoły podstawowej na temat sowieckich genseków niż dzieło literackie. Zgodnie ze swoimi przekonaniami bredzi tutaj również o faszystowsko-antysemickim przedwojennym polskim rządzie (zaznaczam, że wielbicielką Sanacji nie jestem, wręcz odwrotnie, natomiast jej poczynania w stosunku do komunistów zawsze uważałam za zasadne)po czym chwilę później sam sobie zaprzecza opisując żydowskich twórców i intelektualistów, którzy w owym systemie jakimś cudem jednak robili kariery oraz korzystali ze stypendiów państwowych... Na koniec warto chyba jeszcze zaznaczyć, że do tych relacji, mimo niewątpliwej uczciwości autora, trzeba jednak podchodzić ze sporą dozą ostrożności. Często są to informacje niepełne, czasem tylko plotki, a czasem po prostu zwykłe wymysły (jak np. to jakoby w II Rzeczpospolitej dostęp do wyższych uczelni mieli tylko ochotnicy po służbie wojskowej). Wszystko to nie umniejsza jednak wartości książki - to chyba najbardziej prawdziwy i wstrząsający obraz życia w Getcie Warszawskim jaki czytałam. Podczas czytania "Kroniki" przekonałam się niestety również jak bardzo politycy, publicyści, a nawet naukowcy i badacze (i to zarówno lewicowi jak prawicowi) brzydko przy niej manipulują wykorzystując do swoich celów. Jak widać, w obecnych czasach gdy już prawie nikomu nie można ufać, najlepiej do źródeł sięgać samemu...
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na 7 3 lata temu
Zbiegli naziści. Jak hitlerowscy zbrodniarze uciekli przed sprawiedliwością Gerald Steinacher
Zbiegli naziści. Jak hitlerowscy zbrodniarze uciekli przed sprawiedliwością
Gerald Steinacher
Chaos administracyjny, zimnowojenna rywalizacja mocarstw a także istnienie zorganizowanych siatek pomocy zbrodniarzom wojennym sprawiło, że około30 tysięcy nazistów skutecznie uniknęło sprawiedliwości po II wojnie światowej, uciekając m.in. do Ameryki Południowej. Wykorzystując naiwność, korupcję a także obojętność instytucji humanitarnych zdołali oni zniknąć i rozpocząć nowe życie za granicą. Opowiada o tym książka "Zbiegli naziści. Jak hitlerowscy zbrodniarze uciekli przed sprawiedliwością" Geralda Steinachera. Opisuje ona mechanizmy ich ucieczki oraz opowiada o osobach i organizacjach, które im pomagały. Autor, profesor historii i judaistyki, podszedł do tematu z metodyczną precyzją. Niewątpliwie wykonał olbrzymią pracę badawczą i na tych solidnych źródłowych dowodach tłumaczy, jak to się stało, że tysiące zbrodniarzy uniknęło kary. Jednak dla czytelnika, który sięgnął po tę lekturę może okazać się ona żmudna i męcząca. Akademicki styl, drobiazgowe analizy, szczegółowe omówienie ról poszczególnych organizacji wszystko to sprawia, że przez książkę brnie się z mozołem. Zdania są długie, obfitują w fachowe nazewnictwo i miałam wrażenie, że pewne informacje powtarzają się parokrotnie. Gerald Steinacher unika literackich zabiegów i dramatyzacji. Fakty podane są beznamiętne i analitycznie, co sprawia, że trudno czytelnikowi zaangażować się emocjonalnie w lekturę. To czego mi zabrakło to opisu chociażby kilku spektakularnych ucieczek. Nawet Ci, którzy specjalnie nie interesują się tematem słyszeli zapewne o sprawie Josefa Mengele czy Adolfa Eichmanna. W publikacji tej można przeczytać ledwie wzmianki o tych dwóch zbrodniarzach (i kilku innych) Myślę, że taki zabieg uatrakcyjnił by tę publikację i sprawił, że czytelnik dałby się bardziej wciągnąć w tę opowieść. Bez tego ma się przekonanie, że autor pisze dla swoich kolegów po fachu, bądź studentów historii. Mnie ta lektura wymęczyła i mogę ją polecić jedynie znawcom tematu.
Jeżynka - awatar Jeżynka
oceniła na 6 4 miesiące temu
Oczko się odlepiło temu misiu… Biografia Stanisława Barei Maciej Replewicz
Oczko się odlepiło temu misiu… Biografia Stanisława Barei
Maciej Replewicz
Biografia Stanisława Barei pióra Macieja Replewicza, to nie tylko życie i twórczość znakomitego, dziś już kultowego reżysera. Głównego bohatera książki poznajemy przede wszystkim poprzez opowieści o jego filmach, które na stałe weszły do kanonu polskiej komedii. Przy okazji zagłębiamy się w kulisy powstawania dzieł Barei, anegdoty o aktorach jego filmów i szczegóły przepychanek z cenzurą. A nad całością jak dziadowski słomiany miś, któremu się oczko odlepiło, wisi szara i beznadziejna, ale miejscami komiczna rzeczywistość PRL. W książce cały czas czuć charakter nie tylko niedorzecznego PRL, ale również państwa zakazów i niewoli. Widać to szczególnie w rozdziale o serialu Alternatywy 4, podczas kręcenia którego gen. Jaruzelski spacyfikował Solidarność i wprowadził stan wojenny. Paradoks polegał na tym, że serial pełen fragmentów jawnie wykpiwających komunę, jako jedyny (lub jeden z nielicznych) był cały czas kręcony po 13 grudnia 1981 roku. Niech kręci, w razie czego trafi na półki – myśleli decydenci. Ta książka to również szerokie tło przedstawiające polską historię doby PRL. Recenzowaną pracę czyta się znakomicie. Opowieść o życiu reżysera wciąga, a wycieczki autora do tematów zbieżnych oraz ukazane anegdoty, tylko wzmacniają satysfakcję z lektury. Książkę Macieja Replewicza można czytać w każdym miejscu i w każdych warunkach. Podczas lektury przypominają się znakomite filmowe wątki, a książka Oczko się odlepiło… skłania czytelnika do jeszcze jednego, dokładnego obejrzenia wszystkich filmów Barei. (https://historia.org.pl/2015/12/01/oczko-sie-odlepilo-temu-misiu-biografia-stanislawa-barei-m-replewicz-recenzja/)
Szymon Nowak - awatar Szymon Nowak
ocenił na 9 1 rok temu
Smoleńsk Teresa Torańska
Smoleńsk
Teresa Torańska
Smoleńsk Teresy Torańskiej to książka niedokończona — i to się czuje od pierwszych stron. Pracę nad nią przerwała nagła śmierć autorki, jednej z najwybitniejszych polskich reporterek i mistrzyń rozmowy. Sięgnęłam po ten tytuł, bo katastrofa smoleńska to pierwsze wydarzenie historyczne, które pamiętam tak wyraźnie. Było w tym coś bardzo osobistego — i może właśnie dlatego lektura tej książki była dla mnie tak poruszająca. To nie jest książka o teorii zamachu czy o politycznych przepychankach — choć niestety nie da się od nich całkowicie uciec. To książka o ludziach: tych, którzy stracili najbliższych, tych, którzy byli blisko wydarzeń jako zawodowi uczestnicy — dziennikarze, tłumacze, dyplomaci — oraz tych, którzy próbowali nadać tej tragedii znaczenie polityczne. Torańska, jak zawsze, słucha z uważnością i spokojem, nie narzuca się swoim rozmówcom. Jej styl jest pełen klasy, powściągliwości i dociekliwości. Nie ma tu agresji, niepotrzebnych emocji — a jednocześnie wszystko, co najważniejsze, wybrzmiewa boleśnie i wyraźnie. Najpiękniejsze i najbardziej poruszające są rozmowy z rodzinami ofiar. W szczególności zapadła mi w pamięć rozmowa z Ewą Komorowską. To w tych wywiadach bije serce tej książki. Są szczere, czułe, często bolesne. Pokazują dramat jednostki w obliczu ogromnej tragedii narodowej. Ciekawe są też perspektywy osób zaangażowanych zawodowo — dziennikarzy, konsulki, tłumaczy. Ich wspomnienia to opowieść o chaosie, lęku i odpowiedzialności. To inna perspektywa — równie ważna, choć często zapominana. Niestety, dużo trudniej czytało mi się rozmowy z politykami — zwłaszcza z przedstawicielami PiS-u. Ale też nie tylko oni rozmijają się z prawdą czy manipulują. Politycy obu stron barykady pokazują, jak bardzo katastrofa smoleńska stała się narzędziem walki, a nie momentem wspólnotowego przeżywania żałoby. I właśnie to jest największym bólem, który zostaje po tej lekturze. Torańska nie mówi tego wprost, ale jej rozmówcy pozwalają nam to zobaczyć: że Smoleńsk nam ukradziono. Że nie dano narodowi przeżyć tej traumy razem. Zamiast ciszy i refleksji — był taniec nad grobami. Ta książka pokazuje, jak głęboko sięgają podziały w Polsce — podziały, które być może zaczęły się właśnie wtedy, 10 kwietnia 2010 roku, i które z roku na rok pogłębiają się coraz bardziej. To obraz Polski, w której ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać, nie mają do siebie szacunku, w której ambicje i kompleksy często wygrywają ze współczuciem i rozsądkiem. Mimo że książka została wydana kilka lat po katastrofie, wiele z zawartych w niej historii wciąż wzrusza i boli. Smoleńsk to książka niedokończona — ale potrzebna. Daje przestrzeń, by wczuć się w losy tych, którzy byli najbliżej dramatu z 10.04. I może dzięki temu, choć na chwilę, spróbować spojrzeć na Smoleńsk nie przez pryzmat polityki, a człowieczeństwa.
Ola K - awatar Ola K
ocenił na 7 11 miesięcy temu
Edward Gierek. Życie i narodziny legendy Janusz Rolicki
Edward Gierek. Życie i narodziny legendy
Janusz Rolicki
Czas na Edwarda Gierka! 112 rocznica urodzin I 24 rocznica śmierci Edwarda Gierka, 6 stycznia 1913 roku urodzony w Sosnowcu, zmarl 29 lipca 2001 roku w szpitalu w Cieszynie, w wieku 87 lat. Pogrzeb Edwarda Gierka odbył się w symbolicznym miejscu. Sosnowiec - Zagórze, to miejsce urodzenia byłego I sekretarza KC PZPR, ale także symbolem jego czasów. Historia jest sprawiedliwa, ocenia ludzi nie według deklaracji i obietnic, ale według tego, co zrobili. Blisko 10 tysięcy ludzi pożegnało wczoraj na cmentarzu w Sosnowcu Zagórzu byłego I sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka. ,Mój ojciec jest moralnym zwycięzcą" - powiedział w ostatnim słowie Adam Gierek, syn zmarłego sekretarza. ,Żegnaj, towarzyszu sekretarzu" - wtórował mu Wiesław Kiczan. Świeckie uroczystości pogrzebowe, oprócz tysięcy mieszkańców Zagłębia Dąbrowskiego zgromadziły notabli władzy - byłej, obecnej i przyszłej 3 sierpnia 2001 roku. Rozwój przemysłowy apogeum przeżywał w XIX wieku i neoindustrializm największy w historii PRL Sztandarową inwestycją dekady Gierka była budowa Huty Katowice w Dąbrowie Górniczej. Rozpoczęto tworzenie dwóch nowych zagłębi – koło Bełchatowa (węgiel brunatny i energetyka) i Lublina (węgiel kamienny). Inwestowano również w modernizację hut w Ostrowcu Świętokrzyskim i Zawierciu oraz w Zagłębiu Miedziowym. Przemysł chemiczny rozbudoeany w Płocku, Puławach, Toruniu i Włocławku. Na Wybrzeżu Gdańskim wybudowano Gdańskie Zakłady Rafineryjne i Port Północny. Polski robotnik-górnik i polityk od 1946 roku członek kolegium PPR i PZPR, w okresie 1970-1980 I sekretarz KCPZPR. Polityk, który miał sen o nowoczesnej technologicznie i otwartej na świat Polsce , wizjoner , geniusz i szaleniec? Złożoność postaci i wielowymiarowość górnika-męża stanu, człowieka-komunisty, oratora i światowca w szponach socrealizmu i małości współtowarzyszy, aparat represji. Dekada Gierka lat 70. przyniosła budowę największej liczby mieszkań w Polsce. W latach 1971–1980 zbudowano 2,6 miliona nowych mieszkań, co dało miejsce do zamieszkania 10 mln osób. Rekordowym rokiem był 1978, kiedy oddano do użytku 284 tysiące lokali. Okres oczekiwania na własne 'M" zmniejszało się z 6 do 4 lat w sondowaniu do 1980 i 1990 roku. Rozmach i spektakularność w budownictwie z czasem odkrywały poważne braki..Problemem był niski poziom montażu. Płyty mogły być uszkodzone, co powodowało występowanie szczelin w elewacji. Budynki były słabiej chronione przed wpływem atmosferycznym (w zimie brak ogrzewania). Ekipy remontowe, które od razu po wybudowaniu budynków uzupełniały różne braki i fuszerki. Typizacja budownictwa z ujednoliceniem wyposażeń mieszkań. Brak odpowiedniej infrastruktury i komunikacji do nowo wybudowanych osiedli. Szybki wzrost gospodarczy rezonował ze wzrostem stopy życiowej.  Polityk, które w młodości pracował w kopalni we Francji i Belgii. Znał biegle francuski i komunikatywnie flamandzki, niezła prezencja, światopogląd, to otwarło Gierkowi dzwi na Zachód i możliwość uruchomienia kredytów. Uruchomienie środków, które płynęły do PRL-u technologicznie kraj z niebytu wyciągnęły, obywatele otrzymują paszporty, drzwi do innego świata. Dobrobyt na kredyt nie mógł trwać wiecznie. Janusz Rolicki przybliża w chronologicznymi zapisie bardzo szczegółowo losy Edwarda Gierka i jego rodziny. W 1990 roku współpracował z bohaterem przy wywiadzie - rzece. Rzetelność, przygotowanie w oparciu o rodzinne archiwa, reportaże, dokumentację i publikacje. Odtworzenie epoki socrealizmu w wymiarze siermiężnym i odwilży, sylwetki polityków, aparat represji, egzystencja notabli i zwykłych obywateli. Relacjenz najbliższymi współpracownikami, m. in: Maciejem Szczepańskiem, Piotrem Jaroszewiczem i Jerzym Ziętkiem.
Edyta Zawiła - awatar Edyta Zawiła
oceniła na 6 1 rok temu

Cytaty z książki Generał. Wojciech Jaruzelski w rozmowie z Janem Osieckim

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Generał. Wojciech Jaruzelski w rozmowie z Janem Osieckim