rozwiń zwiń

Eszelon do Samarkandy

Okładka książki Eszelon do Samarkandy
Guzel Jachina Wydawnictwo: Noir sur Blanc literatura piękna
500 str. 8 godz. 20 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Эшелон на Самарканд
Data wydania:
2023-09-27
Data 1. wyd. pol.:
2023-09-27
Liczba stron:
500
Czas czytania
8 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788373928558
Tłumacz:
Henryk Chłystowski, Magdalena Hornung

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Eszelon do Samarkandy w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki  Eszelon do Samarkandy i



Przeczytane 1825 Opinie 403 Oficjalne recenzje 280

Opinia społeczności książki  Eszelon do Samarkandy i



Książki 962 Opinie 471

Oceny książki Eszelon do Samarkandy

Średnia ocen
8,1 / 10
54 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
389
249

Na półkach:

Ta książka to przygoda, powieść drogi, poruszająca, momentami okrutna, ale też ciepła i dająca nadzieję i satysfakcję, że jednak w człowieku zawsze jest choć trochę dobra. Pięknie napisane o niepięknym czasie i trudnych wyborach bohaterów, z prawdziwą przyrodą i zdarzeniami w tle.

Ta książka to przygoda, powieść drogi, poruszająca, momentami okrutna, ale też ciepła i dająca nadzieję i satysfakcję, że jednak w człowieku zawsze jest choć trochę dobra. Pięknie napisane o niepięknym czasie i trudnych wyborach bohaterów, z prawdziwą przyrodą i zdarzeniami w tle.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

247 użytkowników ma tytuł Eszelon do Samarkandy na półkach głównych
  • 182
  • 62
  • 3
41 użytkowników ma tytuł Eszelon do Samarkandy na półkach dodatkowych
  • 17
  • 5
  • 5
  • 4
  • 4
  • 4
  • 2

Tagi i tematy do książki Eszelon do Samarkandy

Inne książki autora

Guzel Jachina
Guzel Jachina
Rosyjska pisarka, autorka powieści o rozkułaczaniu w latach 30. XX wieku „Zulejcha otwiera oczy”, laureatka nagrody „Wielka Księga” (Большая Книга) i „Jasna Polana” (Ясная Поляна). Urodziła się w Kazaniu, ukończyła Kazański państwowy instytut pedagogiczny, wydział języków obcych; od 1999 roku mieszka w Moskwie, pracowała w branży PR, reklamy, marketingu. Ukończyła wydział scenariuszy Moskiewskiej Szkoły Filmowej (2015). Publikowała w czasopismach „Newa”, „Oktiabr'”. W czasopiśmie „Syberyjskie światła” ukazały się fragmenty jej debiutanckiej powieści „Zulejcha otwiera oczy”. Po nieudanych próbach samodzielnego znalezienia wydawcy powieści przypadkowo spotkała właścicielkę agencji literackiej Elkost Jelienę Kostiuchowicz – w rezultacie za pośrednictwem tej agencji książka ujrzała światło dzienne i okazała się sukcesem. W lutym 2016 r. agencja TASS poinformowała, że powieść zostanie przetłumaczona na 16 języków świata.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zmęczenie materiału Marek Šindelka
Zmęczenie materiału
Marek Šindelka
Uchodźcy to już od dawna nie jest temat, na który można spokojnie prowadzić merytoryczna dyskusję. Ostatnimi laty szczególnie w Polsce to sprawa polityczna, niesiona na sztandarach tych, którzy chcą chronić nasz kraj przed przemocą i gwałtem, szczególnie przed wyborami czyli w praktyce ciągle, bo jak nie parlamentarne to samorządowe, jak nie prezydenckie to do europarlamentu. Uchodźca to wróg, terrorysta, przestępca. Trudno przebić się przez tę narrację pokazując dramat osób, którzy uciekając przed wojną, głodem albo w poszukiwaniu godnego życia stawiają wszystko na jedną kartę i opuszczają najbliższych, licząc, że w mitycznej Europie czeka ich lepszy los. My, w naszych wygodnych fotelach, z lodówką zapełnioną jedzeniem po brzegi nie myślimy o tym ile odwagi trzeba aby wybrać się w taką drogę w nieznane, która częściej niż rzadziej kończy się śmiercią a nie dobiciem do bezpiecznego portu, gdzie można próbować zacząć wszystko od nowa. Dzięki książce "Zmęczenie materiału" Marka Šindelki możemy przejść na tę drugą stronę i oczami uchodźców przyjrzeć się nam, tym lepszym, którzy mieli szczęście urodzić się w Europie. To historia o dwóch braciach, którzy schowani w specjalnie przygotowanej skrytce w komorze silnikowej samochodu, uciekają ze swojego kraju na ziemię, gdzie czeka ich chłód, niebezpieczeństwo i nieprzychylne spojrzenia lokalnych mieszkańców. Niestety nie udaje im się pozostać razem: młodszy trafia do ośrodka detencyjnego (czyli takiego, gdzie cudzoziemcy są przymusowo umieszczani na czas trwania postępowania migracyjnego) starszy zaś udaje się w nieznane. Znalezienie brata i staje się dla chłopca idee fixe, opuszcza więc ośrodek i idąc na północ wypatruje śladów Amira. Świat wokół niego pokryty jest lodem, jest ciemno i niebezpiecznie, ale to nie studzi jego zapału: idzie przed siebie chroniąc się przed wzrokiem mieszkańców, i ma nadzieję, że każdy kolejny krok przybliża go do celu. Ta mini powieść ma w sobie ogromny ładunek emocjonalny. Choć na chwilę każe spojrzeć na problem uchodźctwa oczami tych, którzy codziennie narażając własne życie, ruszają w podróż w nieznane. I choć doskonale zdaję sobie sprawę, że nijak jej lektura nie zmieni przekonań, tych dla który emigrant to samo zło, to zawsze byłam zdania, iż kropla drąży skałę. A ta historia ma moc. Polecam!
Jeżynka - awatar Jeżynka
oceniła na 7 9 miesięcy temu
Punkt zwrotny. Listopad 1942. 40 osobistych historii z najważniejszego miesiąca II wojny światowej Peter Englund
Punkt zwrotny. Listopad 1942. 40 osobistych historii z najważniejszego miesiąca II wojny światowej
Peter Englund
„Miłość to najbardziej niepewna i krucha część naszej egzystencji, lecz w niektórych sytuacjach bywa tym, co najtrwalsze, oraz tym, co trzyma nas przy życiu”. „To ludzie i ich życia tworzą historię” Punkt zwrotny. Listopad 1945. 40 osobistych historii z najważniejszego miesiąca II wojny światowej. Peter Englund #skandynawskazfikabok Wielka historia którą tworzą zwykli ludzie. Wydarzenia które miały wpływ nie tylko na losy świata ale i na losy jednostek. Dramat ludzkości przeplata się z osobistymi ludzkimi historiami w którym udział biorą m.in. więzień obozu w Treblince, radziecki żołnierz, francuska studentka, koreańska niewolnica seksualna, pisarz z Algierii Francuskiej, dziennikarka z Berlina oraz wiele innych postaci, które nie mają wpływu na swoje życie. Strach, ból, rozpacz, śmierć ale i nadzieja, miłość, czy tęsknota, przetrwanie i walka, emocje które towarzyszą ludziom w tych najstraszniejszych chwilach. I tylko jeden miesiąc - listopad 1942r. ukazany przez wspomnienia czterdziestu różnych osób. Wielogłos historii wybrzmiewa spójnie i z niezwykłą mocą przekazu. Wędrówka którą serwuje nam autor przez różne szerokości geograficzne okazuje się naznaczona różnymi wspomnieniami i doświadczeniami, w którym głównym celem jest przetrwanie w czasie wojny. Wnikliwie, obszernie i ze znacznymi źródłami, ciekawie, wstrząsająco i wciągająco napisana ksiazka, którą polecam nie tylko wielbicielom historii.
Monika - awatar Monika
oceniła na 7 2 lata temu
Szklany ogród Tatiana Țîbuleac
Szklany ogród
Tatiana Țîbuleac
„Szklany ogród” to książka, która może nie od razu powala, ale zostawia po sobie coś więcej niż tylko chwilowe wrażenie. Poznajemy historię dziewczynki – Łastoczki, wykupionej z sierocińca i zabranej do nowego domu. Już sam ten początek jest mocny, bo od razu czujemy, że to nie będzie łatwa ani lekka opowieść. Patrzymy na świat jej oczami – dziecka, które bardzo chce zaufać, ale jednocześnie boi się wszystkiego, co nowe. I razem z nią przechodzimy przez dorastanie w rzeczywistości, która nie daje poczucia bezpieczeństwa. Tłem tej historii jest Mołdawia w czasie przemian – moment, kiedy wszystko się zmienia, ale nic tak naprawdę nie jest pewne. I to czuć w tej książce cały czas. Chaos, strach, brak stabilizacji… ale też jakaś cicha nadzieja, że może jednak da się z tego wszystkiego wyjść. To nie jest historia pełna wielkich zwrotów akcji. Raczej taka, która płynie spokojniej, ale zostawia miejsce na myślenie. Na zatrzymanie się na chwilę i zastanowienie, jak bardzo środowisko, w którym dorastamy, wpływa na to, kim się stajemy. Najbardziej uderzyło mnie to, jak bardzo ta bohaterka chce mieć swoje miejsce. Kogoś, komu może zaufać. I jak trudne to jest, kiedy od początku życia uczysz się raczej nie ufać nikomu. To książka o dorastaniu, o tożsamości, o szukaniu siebie gdzieś pomiędzy językami, kulturami i oczekiwaniami innych ludzi. Momentami niełatwa, momentami trochę ciężka w odbiorze, ale jednocześnie bardzo prawdziwa. Dla mnie to taka „cicha” książka — nie krzyczy emocjami, ale gdzieś tam powoli wchodzi pod skórę. Całkiem dobra historia, która zostawia po sobie refleksję.
Antares - awatar Antares
ocenił na 7 3 dni temu
Złota dziewczynka z Jassów Cătălin Mihuleac
Złota dziewczynka z Jassów
Cătălin Mihuleac
„Pamięć to nie tylko archiwum faktów; to żywa rana, która domaga się albo soli prawdy, albo balsamu przebaczenia, by przestać krwawić na kolejne pokolenia”. 📖 Fabuła i świat przedstawiony Fabuła powieści „Złota dziewczynka z Jassów” autorstwa Cătălina Mihuleaca to epicka, a zarazem boleśnie intymna podróż przez najmroczniejsze rozdziały rumuńskiej historii XX wieku. Autor konstruuje narrację na dwóch płaszczyznach czasowych, które zazębiają się w sposób mistrzowski, tworząc pomost między współczesnością a tragicznymi wydarzeniami pogromu w Jassach z czerwca 1941 roku. Z jednej strony śledzimy losy współczesnej, zamożnej rodziny Oxenbergów, handlarzy luksusową odzieżą używaną, których życie wydaje się ucieczką od przeszłości w stronę materialnego dostatku. Z drugiej strony Mihuleac rzuca nas w sam środek przedwojennych Jassów – wielokulturowego, tętniącego życiem miasta, które w ciągu kilku dni zamienia się w piekło na ziemi. To opowieść o tym, jak w cieniu wielkiej polityki i wojennej pożogi niszczone są mikroświaty zwykłych ludzi, i o tym, że złoto, które miało być przepustką do wolności, często staje się przekleństwem. Fabuła nie oszczędza czytelnika, prowadząc go przez „pociągi śmierci” i duszne zaułki getta, by ostatecznie zmusić do refleksji nad trwałością traumy i ironią losu. 🎭 Bohaterowie Sylwetki głównych bohaterów są nakreślone z niezwykłą psychologiczną głębią, unikając przy tym łatwych czarno-białych podziałów. Centralną postacią retrospektywną jest tytułowa „złota dziewczynka” – Golda, postać symbolizująca niewinność i kruchość świata skazanego na zagładę. Jej losy splatają się z historią rodziny Oxenbergów, których portret jest jednym z najciekawszych elementów książki. Współczesna Dora Oxenberg to kobieta silna, cyniczna, a jednocześnie tragiczna, która pod maską pragmatyzmu ukrywa nieprzepracowany ból i tajemnicę swojego pochodzenia. Mihuleac kreuje bohaterów, którzy są ludźmi z krwi i kości – pełni słabości, małostkowości, ale i heroizmu objawiającego się w najmniej oczekiwanych momentach. Autor daje głos zarówno ofiarom, jak i katom, a także tym, którzy wybrali milczącą obserwację, tworząc zbiorowy portret społeczeństwa w obliczu ostateczności. Każda postać w tej powieści niesie na barkach ciężar, który definiuje jej relacje z otoczeniem i samą sobą. ✨ Piękno opisów i niezwykły klimat To, co wyróżnia prozę Mihuleaca, to niezwykły, niemal oniryczny klimat połączony z brutalnym realizmem. Autor posiada rzadki dar opisywania rzeczy najstraszniejszych w sposób poetycki, co paradoksalnie wzmacnia ich tragizm. Opisy przedwojennych Jassów są nasycone kolorami, zapachami i dźwiękami – czytelnik niemal czuje smak kawy w żydowskich kawiarniach i słyszy gwar jarmarku. Ten plastyczny język zostaje jednak brutalnie przełamany w scenach pogromu. Klimat książki balansuje między ironią a głębokim smutkiem; Mihuleac często posługuje się czarnym humorem i groteską, by ukazać absurd okrucieństwa, co nadaje tekstowi unikalny, środkowoeuropejski ton. Opisy pociągów wywożących ludzi w nieznane są jednymi z najbardziej wstrząsających i pięknych literacko fragmentów współczesnej literatury o Holokauście. Autor nie boi się drastyczności, ale zawsze ubiera ją w formę, która zamiast epatować przemocą, skłania do głębokiego, metafizycznego drżenia. ✨ Zalety tekstu Oryginalność narracyjna: Połączenie satyry społecznej we współczesnych wątkach z tragicznym reportażem historycznym jest zabiegiem ryzykownym, który u Mihuleaca sprawdza się wyśmienicie. Językowa wirtuozéria: Przekład oddaje całe bogactwo stylu autora – od barokowych opisów po krótkie, dosadne frazy uderzające w samo sedno ludzkiego cierpienia. Rozliczenie z historią: Książka jest ważnym głosem w rumuńskiej debacie o odpowiedzialności za Holokaust, robiąc to bez dydaktyzmu, za to z ogromną siłą literackiego wyrazu. ⚠️ Uwagi i niedociągnięcia Przyznając wysoką ocenę 8/10, należy wspomnieć o pewnych dysproporcjach w tempie narracji. Współczesny wątek rodziny Oxenbergów, choć fascynujący i pełen gorzkiej ironii, momentami wydaje się zbyt rozbudowany w stosunku do porażającej siły partii historycznych. Niektórzy czytelnicy mogą również poczuć dyskomfort w obliczu czarnego humoru autora, który w kontekście tak wielkiej tragedii bywa ryzykowny, choć moim zdaniem stanowi on niezbędny pancerz ochronny przed czystą rozpaczą. 💡 Myśl przewodnia „Złoto nie rdzewieje, ale krew, która na nie padła, wsiąka w ziemię i woła o pamięć nawet wtedy, gdy wszyscy inni wybrali milczenie”. „Złota dziewczynka z Jassów” to arcydzieło współczesnej prozy rumuńskiej, które rzuca nowe światło na tragedię wschodnioeuropejskich Żydów. Cătălin Mihuleac napisał książkę totalną – piękną, okrutną, mądrą i niemożliwą do zapomnienia. To lektura dla tych, którzy nie boją się spojrzeć prawdzie w oczy i szukają w literaturze czegoś więcej niż tylko rozrywki. To literacki pomnik wystawiony światu, który spłonął, i przestroga dla świata, który wciąż bawi się zapałkami nienawiści.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 2 miesiące temu
Odwiedziny Isaac Bashevis Singer
Odwiedziny
Isaac Bashevis Singer
Isaac Singer zaiste płodnym pisarzem był. Ta powieść nie była tłumaczona z jidysz za życia autora na angielski. Polskiemu czytelnikowi dane było ją czytać dopiero niedawno. Rzecz jasna, „Odwiedziny” wpisują się w charakterystyczny styl i charakterystyczną wymowę utworów Singera. Znów mamy akcje umiejscowiona w dawnej Warszawie, po rewolucji 1905 roku, ale przed I wojną światową. Opis życia przede wszystkim na ulicy Krochmalnej, która była zamieszkała przez żydowski półświatek, ale i w innych rejonach żydowskiej dzielnicy, a nawet poza jej granicami (Hotel Bristol, Miedzeszyn, Starówka). Postaci nieustannie jeżdżą dorożkami, co stanowi okazje do opisów topografii miasta w szerszej perspektywie. Miasta, którego już nie ma, ale żyje na kartach powieści Singera. Widać, że autor dobrze pamięta tamtą scenerię i tamte klimaty. Akcja „Odwiedzin” jest wręcz sensacyjna, czyta się szybko, mamy tu i zbrodnię, i handel żywym towarem, i rewolucjonistów (tu: anarchistów) przygotowujących zamach, i ucieczki przed policją, i śmierć. Chociaż w gruncie rzeczy powtarza się motyw znany z innych dzieł Singera: grzech, wyrzuty sumienia, pokuta (no, powiedzmy), a na końcu kara za grzechy. Mimo że bohaterowie, Maks, Mejer, Lea, Flora i inni dalecy są od świętości i uprawiają różne przestępcze procedery, autor ogranicza się do opowiadania o nich i do zapisywania ich moralnych rozterek, kłamstw i kłamstewek, wyrzutów sumienia, przygotowań do takich czy innych procederów. Unika moralizowania i wartościowania, bohaterów przedstawia wręcz z sympatią. Nie rozgrzesza ich oczywiście, ale opisuje ich jako osoby niepozbawione umiejętności odróżniania dobrego od złego. Toteż klimat tej łotrzykowskiej prozy jest bardzo barwny, obfituje w niespodziewane zwroty akcji i bliższy jest na przykład „Opowiadaniom odeskim” Izaaka Babla czy Francois Villonowi niż „Sztukmistrzowi z Lublina” i innym singerowskim moralitetom. Polecam!
Ewa Szulc - awatar Ewa Szulc
ocenił na 7 25 dni temu
Dostatek Jakob Guanzon
Dostatek
Jakob Guanzon
Dostatek to dobrobyt, wystarczająca ilość czegoś. Motywem przewodnim powieści jest niedostatek. Raz mniejszy, raz większy, ale w sumie permanentny. Bohaterowie rzadko mają dostęp do podstawowych wygód, nie zawsze są najedzeni, a jeśli nawet, to krótko i śmieciowym jedzeniem. Henry, po odsiedzeniu wyroku za handel narkotykami, mieszka z ośmioletnim synem, Juniorem, w przyczepie, a kiedy zostają z niej wyrzuceni, śpią w starym Fordzie pikapie. Henry szuka pracy, Junior jeszcze chodzi do szkoły lub jest do niej wożony przez ojca. Tytuły rozdziałów autor skonstruował z kwot, jakie akurat z różnych źródeł ma do dyspozycji Henry, na przykład: 7 dolarów 55 centów, 300 dolarów, 11 dolarów 40 centów, 0 dolarów, 20 dolarów itd. Takie tytuły rozdziałów wydają się ekscytować krytyków, a lepiej opłaconych nawet wprawiać w euforię. Wyraźnie upatrują w tym geniuszu debiutującego autora. Przy okazji wyraźnie widać, jak zmieniają się uczucia, emocje, postawy życiowe i przekonania Henry’ego w zależności od posiadanej akurat gotówki. „Dostatek” obejmuje dwa nurty czasowe, to jest teraźniejszość, a w niej codzienną walkę o przetrwanie, co często sprowadza się do zdobywania niewielkich kwot, za doraźnie wykonywane prace, kwot co najwyżej starczających na benzynę i najtańsze fastfoodowe jedzenie. Drugi nurt to przeszłość i wyjaśnienia, jak do tego doszło, że Henry z Juniorem wylądowali w starym Fordzie, jak zakończył się związek z Michelle oraz jak i dlaczego urwały się narkotykowo-pijackie, szalone eskapady z Alem, kolegą, do czasu może nawet przyjacielem. Książka mocno przypomina „Elegię dla bidoków” – USA to straszne miejsce, głód, smród, ubóstwo, bezdomność, brak opieki medycznej, ale głównie rażąca niesprawiedliwość. I w tym miejscu właśnie robi się ciekawie, wręcz intrygująco. Nie ulega bowiem wątpliwości, że Junior na taki los nie zasłużył. Żadne dziecko nie zasługuje, bo niby za co. Natomiast ogrom współczucia niektórych czytelników dla Henry’ego uruchomił moją przekorę, której efekt mógłby wyglądać tak: handlarz narkotyków tygodnie i miesiące zaledwie po opuszczeniu więzienia nie może znaleźć dobrej pracy? Oj jakież to jest niesprawiedliwe i jakie straszne! Henry’ego właściciel wyrzuca z przyczepy mieszkalnej, bo ten nie płaci za jej wynajem? Oj, dlaczego, przecież to takie niesprawiedliwe i okropne! W taki sposób też można spojrzeć na niektóre wydarzenia opisane w książce. Henry najwyraźniej nie jest w stanie pojąć w żaden sposób, że piękny „amerykański sen” kończył się na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, co oznacza też, że państwo jest współcześnie znacznie mniej opiekuńcze, niż to miało miejsce pół wieku temu. „Stracił panowanie nad sobą. Źle zrobił, że wyrwał i zniszczył Juniorowi książkę, ale trudno, stało się. Przestał liczyć wypite piwa, więc z czystym sumieniem poszedł po następne, bo chuj z tym”*. Jeżeli w „Dostatku” polski czytelnik potrafi znaleźć odniesienia do życiowych postaw i oczekiwań niektórych młodych Polaków, to widocznie dzieło Jakoba Guanzona dobrze spełniło swoje zadanie. --- * Jakob Guanzon, „Dostatek”, przekład Jacek Żuławnik, wyd. Pauza, 2023, s. 349.
Meszuge - awatar Meszuge
ocenił na 7 1 rok temu
Raj Abdulrazak Gurnah
Raj
Abdulrazak Gurnah
Kiedy w 2021 roku Abulrazak Gurnah otrzymał literacką Nagrodę Nobla, jego twórczość w Polsce była zupełnie nieznana. Żadna z książek brytyjsko-tanzańskiego pisarza nie była tłumaczona na polski. (Na marginesie: To doskonale pokazuje intelektualną nędzę polskich wydawców, którzy tłuką amerykańskie kryminalne badziewie, a nie dostrzegają rzeczy naprawdę godnych uwagi. To samo zresztą działo się z innym afrykańskim noblistą Nadżibem Mahfuzem, o którym polscy wydawcy (i czytelnicy) dowiedzieli się w momencie uhonorowania go nagrodą) Zupełnie przypadkowo w końcu lat 90., będąc w Londynie, kupiłem „Paradise” (Raj) tego pisarza. Pamiętam, że fabuła wydała mi się raczej nieskomplikowana, chociaż różnokolorowość – etniczna, religijna, językowa – opisywanej Afryki Wschodniej mnie zafascynowała. Nie egzotyką, a bogactwem właśnie. A już urzekł mnie sposób opowiadania Gurnaha, który każdej scence, każdemu akapitowi dał smak, rytm, humor chociaż styl wydaje się prosty. Dzisiaj, prawie trzydzieści la później zakończyłem lekturę polskiego tłumaczenia „Raju”. Pierwsza uwaga – podziękowania i ukłony Krzysztofowi Majerowi. Nie zgubił się ani styl, ani koloryt powieści Gurnaha. Druga uwaga – dobra literatura nie starzeje się nigdy. „Raj” przyniósł mi dzisiaj równie wiele wzruszeń co trzy dziesięciolecia wcześniej. Tylko – potencjalnym czytelnikom uwaga: Nie sprowadzajcie przesłania powieści Gurnaha do egzotyki i problemu kolonizacji. Proza Gurnaha jest znacznie bardziej wielowymiarowa, wielopoziomowa. Czytając o dziejach Yusufa, za spłatę długu sprzedanego właściwie w niewolę przez własnego ojca wujowi Azizowi, i o przyjaźni Yusufa z Khalilem, nie zpominajcie o historycznym i społecznym tle tej opowieści – bo to właśnie tło stanowi istotę opowiadania
Jacek Jarosz - awatar Jacek Jarosz
ocenił na 9 1 miesiąc temu
Pocztówka Anne Berest
Pocztówka
Anne Berest
Są książki, które zaczynają się od jednego, niepozornego przedmiotu, by ostatecznie stać się monumentalną rekonstrukcją historii. W przypadku „Pocztówki” Anne Berest tym zapalnikiem jest anonimowa kartka znaleziona w skrzynce pocztowej w 2003 roku. Widnieją na niej jedynie cztery imiona: Ephraïm, Emma, Noémie i Jacques – przodkowie autorki, którzy zginęli w Auschwitz. Przyznając tej powieści ocenę 8/10, doceniam jej niezwykłą strukturę, która łączy rodzinny pamiętnik z trzymającym w napięciu śledztwem historycznym. Anne Berest nie pisze kolejnej typowej sagi o Holokauście. Jej podejście jest znacznie bardziej nowoczesne i osobiste. Autorka, początkowo zdystansowana do swoich żydowskich korzeni, pod wpływem pytania córki o to, dlaczego nie są „tacy jak inni”, postanawia odkryć prawdę o nadawcy tajemniczej pocztówki. To, co następuje później, to fascynująca podróż przez wiek XX – od Rosji połączonej z marzeniami o rewolucji, przez Palestynę, aż po przedwojenny Paryż, który dla rodziny Rabinovitchów miał być bezpieczną przystanią, a stał się śmiertelną pułapką. Najmocniejszym punktem książki jest ukazanie powolnego, niemal niezauważalnego procesu osaczania żydowskiej inteligencji we Francji. Berest z chirurgiczną precyzją opisuje, jak biurokracja, sąsiedzka zawiść i administracyjna obojętność doprowadziły do tragedii ludzi, którzy czuli się przede wszystkim Francuzami, a dopiero potem Żydami. Opis losów Noémie i Jacques’a jest rozdzierający nie dlatego, że epatuje przemocą, ale dlatego, że pokazuje straconą młodość, niespełnione talenty i brutalnie przerwaną codzienność. Książka jest również autoportretem samej autorki. Berest zastanawia się, co oznacza bycie Żydówką dzisiaj, w świecie, w którym antysemityzm wciąż przybiera nowe formy, a pamięć o Zagładzie powoli staje się jedynie muzealnym eksponatem. To zderzenie perspektywy historycznej ze współczesnym życiem w Paryżu nadaje „Pocztówce” uniwersalny wymiar. To opowieść o tożsamości, którą dziedziczymy wraz z traumami naszych przodków, nawet jeśli nikt o nich w domu nie opowiadał. Ocena osiem odzwierciedla uznanie dla ogromu pracy badawczej i literackiej sprawności autorki. „Pocztówka” czyta się jak najlepszy kryminał, mimo że finał historii jest nam z góry znany. Dlaczego nie pełna dziesiątka? Momentami, zwłaszcza w środkowej części opisującej dzieje przodków w Rosji i Palestynie, narracja staje się nieco zbyt gęsta od faktów historycznych, co na krótką chwilę osłabia tempo opowieści. Są to jednak drobne mankamenty w obliczu potęgi emocjonalnej finału. Podsumowanie „Pocztówka” Anne Berest to literacki triumf nad zapomnieniem. To książka, która udowadnia, że dopóki zadajemy pytania o naszych zmarłych, dopóty ich historia pozostaje żywa. Berest udało się stworzyć dzieło, które jest jednocześnie hołdem dla ofiar, rodzinnym rozliczeniem i fascynującą zagadką. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto szuka w literaturze prawdy ubranej w najwyższej próby formę beletrystyczną. To opowieść o tym, że każda rodzina ma swoją „pocztówkę” – pytanie, na które boimy się odpowiedzieć, a które definiuje to, kim jesteśmy.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 25 dni temu
Przez błękitne pola Claire Keegan
Przez błękitne pola
Claire Keegan
[Przeczytałam zbiór opowiadań i co mam Wam powiedzieć? ... czyli o książce „Przez błękitne pola“ bez spoilerów] Teksty na okładce czytam na końcu, bo czasem zdradzają zbyt wiele z fabuły. Bywa też, że sypią obietnicami, które się nie spełnią. To ja już wolę mieć niespodziankę. Opis na okładce zbioru opowiadań Claire Keegan to nieco rozpaczliwa próba znalezienia wspólnego mianownika w ośmiu różnych tekstach. 📣 „Najważniejszą bohaterką zawsze pozostaje ona, Irlandia – jej skomplikowana historia, która odcisnęła piętno na społecznej pamięci, wpływ Kościoła katolickiego i jego wartości, plebejska kultura i tradycja.“ 📣 Pięknie powiedziane, ale nieprawdziwe. Najważniejszymi bohaterami są... bohaterowie. Keegan nie po to się trudziła przy ich portretowaniu, żeby ktoś teraz sprowadzał wszystkie osiem opowiadań do Irlandii! Fajnie byłoby teraz trafnie określić, co naprawdę łączy te teksty, ale tak naprawdę tylko tyle, że każdy z nich przedstawia skrawek historii jakiegoś człowieka. Niektórzy z nich są samotni, niektórzy zagubieni, ale nie wydaje mi się, żeby była jakaś konkretna cecha czy stan, które byłyby wspólne dla wszystkich postaci. 📣 „Na życie ich wszystkich wpływa Irlandia: niekiedy ponura i wymagająca, ale zawsze piękna.“ 📣 Lol, nie. Nie jest tak. Fakt, że Irlandia nierzadko stanowi tło tych opowiadań, ale bez przesady – nie we wszystkich odgrywa aż tak istotną rolę. Jednak... 🇮🇪 Kocham cię jak Irlandię 🇮🇪 Trzeba przyznać, że irlandzki kontekst pojawia się w część opowiadań i to w różnych wymiarach. Katolicyzm, dawne wierzenia i silnie zakorzenione obyczaje... Na mnie największe wrażenie zrobiło przedstawienie przywiązania niektórych bohaterów do ziemi. O, to jest Irlandia, którą znam z literatury! Przychodzą mi na myśl postaci z „Przeminęło z wiatrem“ czy z „Na wschód od Edenu“ (Scarlett O'Hara czy Samuel Hamilton to Amerykanie irlandzkiego pochodzenia!). To było takie dobre! 🏆 Moja ocena: 6/10 Uwielbiam pióro Keegan, ale ten zbiór zostawił mnie z mieszanymi uczuciami. W każdym z opowiadań znalazłam coś ciekawego, ale przy żadnym nie poczułam głębokiego zachwytu. Być może miało na to wpływ tłumaczenie, w którym zdarzały się niezręczności, a nawet błędy (w języku literackim narzędnik od „dwie“ to nadal „dwiema“, nie „dwoma“). Moja rekomendacja? Jeśli planujecie czytać coś autorstwa Keegan, to zdecydujcie się raczej na „Drobiazgi takie jak te“, a opowiadania zostawcie sobie na dokładkę, jeśli zatęsknicie za autorką albo za Irlandią ;) {6/52/2026, papier, z biblioteki}
Ola_wbibliotece - awatar Ola_wbibliotece
ocenił na 6 2 miesiące temu
Skąd Saša Stanišić
Skąd
Saša Stanišić
„Pochodzenie to to, co się najpierw wymyśla! Pochodzenie to szatnia, ale zawsze ma się na sobie to, co się w niej włożyło” – ten cytat z książki Skąd Sašy Stanišicia idealnie oddaje istotę tej niezwykłej, nielinearnej narracji. Autor, laureat Niemieckiej Nagrody Książkowej, stworzył dzieło, które wymyka się prostym klasyfikacjom gatunkowym. To jednocześnie autobiografia, esej o pamięci, reportaż z nieistniejącego już kraju i gra literacka. Moja ocena to mocne 7/10 – to książka błyskotliwa i ważna, choć jej fragmentaryczna forma może być dla niektórych czytelników wyzwaniem. Stanišić zabiera nas w podróż do swojej młodości w Višegradzie, przerwanej przez brutalny wybuch wojny w Jugosławii, a następnie do Niemiec, gdzie jako nastolatek musiał na nowo zdefiniować swoje „ja”. Tytułowe pytanie „Skąd?” nie doczekuje się tu jednej, prostej odpowiedzi. Dla autora pochodzenie nie jest bowiem statycznym punktem na mapie, lecz dynamicznym zbiorem wspomnień, zapachów, anegdot i językowych potknięć. Kluczową postacią w tej opowieści jest babcia autora, chora na Alzheimera. Jej tracona pamięć staje się metaforą rozpadającego się świata i ulotności korzeni. Stanišić z ogromną czułością opisuje ich relację, pokazując, że pochodzenie to także wspólny język, który znika wraz z odchodzącymi bliskimi. Największym atutem książki jest jej styl. Stanišić pisze z niesamowitą lekkością, używając humoru i ironii jako tarczy przeciwko traumie wygnania. Jego fraza jest nowoczesna, pełna popkulturowych odniesień i błyskotliwych metafor. Autor bawi się formą – w pewnym momencie książka zmienia się nawet w grę paragrafową, pozwalając czytelnikowi decydować o losach bohaterów. To zabieg ryzykowny, ale w tym kontekście genialnie podkreślający, jak bardzo nasze losy zależą od przypadku. Z jednej strony doceniam wysoką jakość literacką i intelektualną głębię utworu. Stanišić stworzył jedną z najciekawszych diagnoz współczesnej emigracji. Dlaczego zatem nie wyżej? Momentami fragmentaryczność tekstu bywa nużąca. Autor tak mocno ucieka od chronologii i klasycznej fabuły, że niektóre rozdziały wydają się nieco oderwane od całości, przypominając raczej luźne notatki z szuflady. Dla czytelnika szukającego spójnej opowieści o wojnie na Bałkanach, ta literacka żonglerka może być momentami irytująca. Skąd to książka, która zmusza do refleksji nad własnymi korzeniami. To hołd dla wielokulturowości i dowód na to, że domem może być język, w którym decydujemy się opowiedzieć swoją historię. Solidna siódemka za innowacyjność, emocjonalną szczerość i udowodnienie, że o sprawach najtrudniejszych można pisać bez patosu.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Eszelon do Samarkandy

Więcej
Guzel Jachina Eszelon do Samarkandy Zobacz więcej
Więcej