Drżę o ciebie matadorze

Okładka książki Drżę o ciebie matadorze
Pedro Lemebel Wydawnictwo: Claroscuro literatura piękna
208 str. 3 godz. 28 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Tengo miedo torero
Data wydania:
2020-10-07
Data 1. wyd. pol.:
2020-10-07
Liczba stron:
208
Czas czytania
3 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362498352
Tłumacz:
Tomasz Pindel
Średnia ocen

                8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Drżę o ciebie matadorze w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Drżę o ciebie matadorze



książek na półce przeczytane 1802 napisanych opinii 1146

Oceny książki Drżę o ciebie matadorze

Średnia ocen
8,0 / 10
165 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
686
30

Na półkach: , , ,

Bardzo wciągająca. Przeczytałam w trakcie jednego posiedzenia. Jedna strona to ciekawie poprowadzona opowieść. Do mnie bardzo przemówiła forma prowadzenia narracji. Drugą, nie mniej istotną stroną jest fantastyczne tłumaczenie. Podziwiam Pana Tomasza Pindla za wybitny instynkt. Książka skrzy się od barokowego języka, galopady słów, a wszystko takie świeże. Nie trąci myszką.
Szczególne gratulacje za wyszukanie przeróżnych określeń dotyczących robótek ręcznych. Świetna to była rozrywka!

Bardzo wciągająca. Przeczytałam w trakcie jednego posiedzenia. Jedna strona to ciekawie poprowadzona opowieść. Do mnie bardzo przemówiła forma prowadzenia narracji. Drugą, nie mniej istotną stroną jest fantastyczne tłumaczenie. Podziwiam Pana Tomasza Pindla za wybitny instynkt. Książka skrzy się od barokowego języka, galopady słów, a wszystko takie świeże. Nie trąci myszką....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

550 użytkowników ma tytuł Drżę o ciebie matadorze na półkach głównych
  • 370
  • 180
95 użytkowników ma tytuł Drżę o ciebie matadorze na półkach dodatkowych
  • 46
  • 14
  • 11
  • 6
  • 6
  • 4
  • 4
  • 4

Tagi i tematy do książki Drżę o ciebie matadorze

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Orkiestra bezbronnych Chigozie Obioma
Orkiestra bezbronnych
Chigozie Obioma
W przeciwieństwie do ubiegłych miesięcy, w tym nie miałam żadnych trudności z wyborem idealnie pasującej książki do wyzwania czytelniczego. Powodem tej łatwości było posiadanie w mojej biblioteczce idealnej pozycji literackiej, która od dawna czekała na swoją kolej. Autorem tej książki jest pisarz pochodzący z Nigerii, co dodaje niezwykłego klimatu i kontekstu do opowiadanej historii. Jako osoby z innej kultury, mamy szczególną okazję, aby docenić bogactwo magicznego świata przedstawionego w tej książce. Od samego początku oczarowała mnie narracja, która wciąga i porusza. Nic dziwnego, że autor jest uznawany za jednego z czołowych twórców literatury światowej, a jego talent został doceniony poprzez dwukrotną nominację do prestiżowej nagrody Bookera. Jego unikalny styl pisania wyróżnia się na tle innych autorów, sprawiając, że każdy wątek jest starannie przemyślany, a każda scena malowana słowami w sposób, który zapada w pamięć. Inwestycja w tę książkę okazała się, więc bardzo trafna. Bohaterowie są wyraźnie nakreśleni, a ich historia szybko angażuje emocjonalnie. Łatwo im kibicować, a ich niepowodzenia budzą szczere poruszenie. To książka, o której myśli się jeszcze długo po zakończeniu lektury. Opowiada o człowieku, który poświęcił wszystko w imię miłości, ukazując jednocześnie ponurą rzeczywistość, w której przyszło mu żyć. Nie chciałabym zagłębiać się w szczegóły fabularne, ponieważ zdradzenie choćby elementów opowieści mogłoby odebrać czytelnikom radość z odkrywania tej historii na własną rękę. A jest to nie tylko przyjemność, ale również ważne refleksje, które książka wywołuje, oraz wnioski, które można z niej wynieść. To dzieło jest niezwykle refleksyjne i realistyczne, poruszające temat przeciwstawiania się przeznaczeniu oraz społecznym barierom. Trzeba jednak zaznaczyć, że nie jest to lekka lektura. Wymaga skupienia, a także głębszego zastanowienia się nad przedstawionymi treściami. Każda strona skłania do przemyśleń i konfrontacji z własnymi przekonaniami, co czyni ją jeszcze bardziej wartościową.
Roksana - awatar Roksana
oceniła na 8 4 miesiące temu
Mona Bianca Bellová
Mona
Bianca Bellová
Piękno-smutny hymn na cześć Wolności – kobiety, religii, od kulturowego przymusu, wyboru ścieżki kariery i wielu innych jej form. Książka porównywalna z prześwietnym “Jeziorem” Autorki, choć jednak nie jest od niego lepsza. Świat przedstawiony to nieokreślony kraj, zapewne muzułmański (a może i bliższy Chinom), który dawniej zajmowali Francuzi, choć to raczej jakiś mikst kultur, gdzie generalnie królują zakazy. Choć kiedyś, po odejściu kolonizatorów, było normalnie, teraz trwa tam wojna domowa. Reżim się zaostrza, coraz bardziej bezwzględna religijno-ideologiczna kontrola wszystkiego. Rodzice tytułowej bohaterki, pielęgniarki w szpitalu, zostali porwani przez oprawców, tamtejszych ubeków. Mimo że wiele tu przemocy - i faktycznej, i symbolicznej - to kobiety, przynajmniej niektóre, czynią ten system mniej strasznym. Niemniej jednak, to świat antykobiecy, wobec czego nie może się obejść bez tego, co się robi dojrzewającym dziewczynkom. “- Nie, tylko nie to – krzyczała Mona, kiedy uświadomiła sobie, co się zaraz stanie.(...) Starsze kobiety uśmiechały się i kiwały głowami, dobrze wiedziały, że bez tego nie ożeniłby się z żadną nikt z tych dobrych mężów, którzy przez całe życie zamykali je na strychu albo wyrzucali z domu, kiedy miesiączkowały, to właśnie jest tradycja“. “Nigdy nikomu o tym nie opowiadała. Był tylko jeden jedyny człowiek, który mógł o tym wiedzieć, jej mąż Kamil. Ale Mona nie była pewna, czy kiedykolwiek odważył się przyjrzeć, jak ona wygląda tam, na dole“. I jeszcze walka z szatanem, perfidnie we włosach ukrytym. “Niekończące się uwagi, i wyzywanie od kurw, kiedy ma odkrytą głowę. W każdym dniem coraz mniej świata z czasu, kiedy Mona mieszkała tu z rodzicami“. “Dziewczyny, które zgrzeszyły przeciwko zasadom lub moralności, zamykano o wodzie w izolatce.(...) Musiały spać oczywiście spać z rękami na kołdrach“ (nb w Auschwitz też był taki nakaz). “Jako pielęgniarka będzie przecież musiała zakrywać włosy z przyczyn praktycznych. Pozbędzie się tego problemu na zawsze, bez dodatkowego społecznego ciężaru“. To kraj, gdzie matka ma nadzieję że “jeśli nie będzie się czepiać ani karać synka, jeśli pozwoli mu dorastać zgodnie z jego potrzebami, jeśli nie będzie wiedział, co to cierpienie, to wszystko będzie dobrze”. No właśnie nie będzie….. “Kiedy było już jasne, że innowiercy tacy jak Zhu będą mieli w kraju coraz trudniej, jego rodzina zdecydowała posłać chłopaka do klasztoru: niezupełnie pasował do tego świata, a klasztor przynajmniej będzie go chronić od pogromów, do których coraz częściej dochodziło“. Wstrząsający opis pożaru tego klasztoru, prawdopodobnie podpalonego przez fanatyków religijnych. “To kraj, gdzie najpierw jedzą mężczyźni a kobiety... cóż, wynoszą brudne naczynia a potem same jedzą....”w zaciszu kuchni”. Gdzie mężczyźni nie mogą wykonywać prac kobiecych - sprzątać, gotować, prać. Wolno im zaś na przykład hodować bakłażany czy pomidory“. “-​ Przecież musi być coś więcej?, myślała czasem Mona. Niemożliwe, żeby przez całe życie w kółko sprzątać rzygowiny, wracać wieczorem do apatycznego męża i przez cały dzień martwić się, czy na pewno ma się zakryte włosy“. “- Kobietom nie wolno już zajmować się mężczyznami, a mężczyznom – kobietami. - Jak to ma niby działać? Przecież nigdy nie było żadnej szkoły pielęgniarskiej dla mężczyzn. Kto się będzie opiekował pacjentami?“. “Tam jeszcze nie wiedzą o tym, jak ludzie w nocy znikają ze swoich łóżek i nigdy nie wracają. Jak krzyczy ten, kogo torturują. Jak rodziny dostają z powrotem ojców wypuszczonych z aresztu: bełkoczących, bez zębów, bez oczu“. Świetnie nakreślona jest relacja Mony z ciężko rannym Adamem, którym się opiekuje - w zasadzie jedyna to normalna komunikacja w tym nieprzyjaznym ludziom świecie. Wielką wartością, podobnie jak w poprzedniej książce Autorki jest powściągliwy język, oszczędny, pozbawiony opisów czy przymiotników, ale także i wartościowania - co tylko potęguje wrażenia osoby czytającej. Przemieszanie planów czasowych też mi odpowiada….
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 8 3 miesiące temu
Przywiązania Vivian Gornick
Przywiązania
Vivian Gornick
Zaskakująco osobista książka, choć bynajmniej nie ekshibicjonistyczna, poświęcona głównie niełatwym relacjom z matką. No i z mężczyznami - w takiej kolejności, nie tylko chronologicznej… Zapewne będę w mniejszości, gdy napiszę, że mimo całej błyskotliwej narracji, mojej ulubionej przewrotnej ironii pełnej, bardziej jednak do mnie trafiła poprzednia rzecz Gornick, czyli “Kobieta osobna i miasto” - i to nie tylko dlatego że tam było więcej Nowego Jorku. Tu największą wartością są gorzkie-słodkie dyskusje narratorki z matką (niestety, dość toksyczną osobą), które niekiedy przekształcają się w całkiem niezłe awantury i wzajemne obrażania się. To bardzo dynamiczna relacja. “Nieraz przez kilka lat panuje między nami coś w rodzaju zmęczonego odprężenia. Potem wraca gniew jasny i gorący”. Inna rzecz, że obie strony mają nieco racji w tej odwiecznej sztafecie pokoleń kobiecych. “– Dlaczego nie znajdziesz sobie sympatycznego mężczyzny, z którym byłabyś szczęśliwa? - pyta mnie mama. – Prostego i dobrego, nie intelektualistę ani filozofa”. Matka to dla niej “wytrawny miejski piechur, (ale i łowczyni miejsc siedzących w metrze)”. Dla mnie nad wszystkim dominuje tu jednak pięknie plastyczny obraz żydowskiego życia w Bronxie sprzed kilkudziesięciu lat, z niezwykłymi typami ludzkimi, ekscentrykami, dziwakami, przemocowcami. Tę część uważam za najlepszą, ukazującą niełatwe bogactwo ówczesnej mieszanki rasowo-narodowościowo -kulturowej. “Bronx był mozaiką etnicznych księstewek najechanych przez obcy element: pięć kwartałów, gdzie dominowali a to Włosi, a to Irlandczycy, a to Żydzi, ale każdy rewir żydowski miał swoją mniejszość irlandzką, a włoski żydowską”. “W naszej kamienicy mieszkali sami Żydzi, nie licząc irlandzkiej rodziny na parterze, rosyjskiej na drugim piętrze i polskiego dozorcy. Rosjanie byli wysocy i milkliwi, wchodzili i wychodzili w aurze tajemnicy. Wszyscy Irlandczycy byli chudzi, mieli jasne włosy niebieskie oczy, wąskie usta i zamknięte twarze. Oni też przemykali wśród nas jak cienie. Podobnie dozorca i jego żona trzymali się na uboczu. Nigdy do nikogo nie odzywali się pierwsi. Oto główny, jak mi się zdaje, efekt bycia w mniejszości: człowiek cichnie”. A to jeszcze te czasy, i środowiska, gdy kobieta jest funkcją swojego mężczyzny i głównie pod tym kątem oceniana. “Matka jest prawdziwym więźniem swojego środowiska, swoich czasów, które zakazywały kobietom samorealizacji”. Córka jest już zupełnie innego pokolenia, dla którego najważniejsza jest samorealizacja. I to zarzewie nieusuwalnego konfliktu towarzyszy nam w zasadzie przez wszystkie lata, które razem z nimi przeżywamy. “Nie mam dobrej relacji z mamą, a niekiedy, w miarę jak powiększa się nasz życiowy bagaż, zdaje się ona jeszcze pogarszać. Tkwimy uwięzione w ciasnym tunelu bliskiej, intensywnej znajomości”. Fascynujący jest portret sąsiadki Nettie, która sama kształtuje swoje życie, co u kołtuńskich mieszkańców kamienicy wywołuje przewidywalne reakcje. “Jej krok był niespieszny i rozmyślny. Ruszała raz jednym, raz drugim udem, kołysząc biodrami. Dla każdego było jasne, że ta kobieta donikąd nie idzie, że chodzi dla chodzenia, by poczuć efekt, jaki wywiera na przechodniach. Jej chód stale przypominał o ciele ukrytym pod ubraniem. Mówił: +To ciało ma moc budzenia apetytów+. Nie było drugiej takiej jak ona”. “Zarówno mężczyźni, jak i kobiety patrzyli na nią chciwie. To było straszne. Emocje, jakie wzbudzała, stanowiły raczej karę niż nagrodę. Przerażało mnie to, jak ludzie na nią patrzą – mężczyźni okrutnie, kobiety gniewnie. Wydawało mi się, że grozi jej niebezpieczeństwo”. “Ona sama, rzecz jasna, nie znała strachu. Erotyczna perfidia tkwiła w niej głęboko nierozerwalnie. (..) Budzenie pożądania było jedynym znanym jej sposobem na poprawę własnego samopoczucia. Wiedziała, że kiedy kołysze biodrami, unosi leniwie powieki albo przeciąga zmysłowo dłonią po rudych włosach, w męskich lędźwiach budzi się nadzieja. Wiedziała tylko tyle i aż tyle”. Po latach Nettie pada ofiarą raka… – Ona gniła od środka – oznajmiła mama. – Przeżarło ją. Ci mężczyźni ją przeżarli. – Mamo, na litość boską! Naprawdę w to wierzysz? Uważasz że, można dostać raka od seksu? – A n a c o u m a r ł a, j a k n i e n a r a k a?”. Albo taka piękna rozmowa matki z córką: “– Co robią homoseksualiści? – To samo co ty, mamo. – To znaczy? – Bzykają się tak jak ty. – Ale jak oni to robią? Gdzie? – W tyłek. – To musi boleć. – Czasami tak. Zazwyczaj nie. – Czy oni się żenią? – pyta ze śmiechem. – Niektórzy. Większość nie. – Czy są samotni? – Tak samo jak my mamo”. “Pamiętasz Druckerową? Mówiła że gdyby nie papieros w trakcie stosunku z mężem, wyskoczyłaby z okna. A Zimmermanową, tą po drugiej stronie? Wydali ją za mąż, jak miała 16 lat, szczerze faceta nie znosiła(...) Mężczyźni z Europy. To były zwierzęta. Po prostu zwierzęta”. “Przez 25 lat nie mogłam się pozbyć wrażenia, że mama nic nie robi, tylko leży w półmroku na kanapie, trzyma rękę na czole i mamrocze: +Nie wytrzymam+. Co zresztą okazało się nieprawdą”. “Miało się wrażenie, że pracuje wyłącznie po to, by móc się pod wieczór oddać rozpaczy, wiernie jej oczekującej na końcu obowiązkowej przeprawy przez trudy dnia codziennego. W weekendy, rzecz jasna, depresja trwała nieprzerwanie”. Wiele zmienia nagła śmierć ojca Autorki. “Wdowieństwo otworzyło mamie drogę do wyższej formy istnienia.(...) Opłakiwanie taty stało się jej zawodem, jej tożsamością, jej maską społeczną”. “To mama była centralną postacią tego dramatu, reszta kręciła się na obrzeżach. Można powiedzieć że jej spektakularna strata pochłonęła nas wszystkich; z pełnoprawnych żałobników zmieniliśmy się w świadków cudzej żałoby (...) Śmierć taty stała się religią, źródłem obrządku i doktryny. Figura kobiety, która utraciła miłość swojego życia, stała się dla mamy nową ortodoksją, której przestrzegała z talmudyczną dokładnością”. BTW: Tym bardziej było to nienormalne, że po śmierci ojca musiała spać z matką przez rok w jednym łóżku…. “Wołała wtedy moje imię i krzyczała: +Sierota! Mój Boże, jesteś sierotą!+ Nikt nie miał odwagi jej przypomnieć że według tradycji żydowskiej sierotą zostawało się po śmierci matki; dziecko bez ojca było tylko półsierotą”. Niestety, matka miała poważne kompleksy wobec wykształconej córki. “Ilekroć zaczynałam zdanie, którego nie dało się skończyć bez trzykrotnego złożenia, w jej oczach pojawiały się iskry zwierzęcej chytrości. Te iskry wzniecały w niej gniew, który rozpalał się w szał.(..) +Mów do mnie po ludzku!+”. “Zawsze po cichu liczyła, że tym razem będzie inaczej że wreszcie usłyszy ode mnie historię przypominającą jej własną, taką, które ją pokrzepi, a nie wprawi w zdumienie i zakłopotanie”. Pokornie upraszam o wybaczenie, ale część o nieudanym małżeństwie Autorki to chyba najnudniejszy fragment książki. “Teoretycznie zgadzaliśmy się co do wszystkiego, lecz w codziennym życiu jakoś nigdy się nie zdarzało, abyśmy równocześnie pragnęli tej samej rzeczy”. Reszta narracji to opisywanie, czy raczej: analizowanie, relacji z kolejnymi facetami, co także nie wydało mi się porywające. Wyciszający koniec nieco elegijny, gdy “Mama nie wygląda ani młodo, ani staro; wydaje się co najwyżej pochłonięta grozą widoku. (...) - Całe życie przeleciało – mówi cicho. Mój ból jest tak wielki, że nie mam odwagi go poczuć.(...) Potem siedzimy w milczeniu, dwie kobiety niezaplątane w supeł rozmowy, lecz jedynie patrzące w półmrok bezpowrotnie mi utraconego życia”. “Bez końca włóczymy się razem po ulicach Nowego Jorku. (...) Nie przepadamy za sobą podczas tych spacerów, czasem się na siebie gniewamy, ale nasze włóczęgostwo trwa w najlepsze. (...) Nie znosi jedynie teraźniejszości; gdy tylko teraźniejsze staje się przeszłością, mama z miejsca się w niej zakochuje. Opowieść za każdym razem jest taka sama i jednocześnie inna, bo jestem coraz starsza i zawsze przychodzi mi do głowy pytanie, którego nigdy wcześniej nie zadałam”. “Nie zależy nam już tak bardzo jak dawniej na sprawiedliwości. Nasza animozja stała się mniej zajadła”.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Lajla znaczy noc Aleksandra Lipczak
Lajla znaczy noc
Aleksandra Lipczak
„Lajla znaczy noc” Aleksandra Lipiczaka to książka wymagająca, zarówno pod względem językowym, jak i gatunkowym. Autor operuje stylem eseistyczno-reportażowym, który nie należy do najłatwiejszych w odbiorze. Dla osób nieprzyzwyczajonych do tego typu literatury, podobnie jak dla mnie, lektura może okazać się wyjątkowo oporna. Choć wiem, że istnieją twórcy, którzy potrafią pisać eseje w sposób lekki, przystępny i angażujący, w tym przypadku miałam wrażenie, że forma mocno utrudniała mi kontakt z treścią. Książka niewątpliwie jest skierowana do czytelników zainteresowanych Hiszpanią, a zwłaszcza Andaluzją , jej historią, kulturą i kontekstami społecznymi. Dla fanów tego regionu może być wartościowym pogłębieniem wiedzy i inspirującym spojrzeniem na mniej oczywiste wątki. Jednak dla kogoś, kto nie ma już wcześniej zbudowanej ciekawości wobec tego tematu, lektura może być męcząca i trudna do przebrnięcia. Momentami odnosiłam wrażenie, że książka bardziej wymaga skupienia niż daje przyjemność czytania. Nie można jej jednak odmówić merytorycznej wartości. Pojawiają się ciekawe przykłady, interesujące obserwacje i wnikliwe refleksje, które pokazują duże zaangażowanie autora oraz jego wiedzę. Niestety, w moim przypadku te zalety nie zrekompensowały trudności w odbiorze. Największym problemem „Lajla znaczy noc” było dla mnie to, że bardzo źle mi się ją czytało, a to sprawiło, że nawet wartościowe fragmenty nie wybrzmiały tak mocno, jak mogłyby. To książka, która z pewnością znajdzie swoich odbiorców, ale raczej w wąskim, konkretnie zainteresowanym gronie.
Claudin Genowefa - awatar Claudin Genowefa
oceniła na 6 3 miesiące temu

Cytaty z książki Drżę o ciebie matadorze

Więcej
Pedro Lemebel Drżę o ciebie matadorze Zobacz więcej
Pedro Lemebel Drżę o ciebie matadorze Zobacz więcej
Pedro Lemebel Drżę o ciebie matadorze Zobacz więcej
Więcej