Dramaty

Okładka książki Dramaty
Witold Gombrowicz Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie Seria: Kolekcjonerska seria dzieł Witolda Gombrowicza utwór dramatyczny (dramat, komedia, tragedia)
473 str. 7 godz. 53 min.
Kategoria:
utwór dramatyczny (dramat, komedia, tragedia)
Format:
papier
Seria:
Kolekcjonerska seria dzieł Witolda Gombrowicza
Data wydania:
2012-03-01
Data 1. wyd. pol.:
1986-01-01
Liczba stron:
473
Czas czytania
7 godz. 53 min.
Język:
polski
ISBN:
9788308049013
Średnia ocen

                7,9 7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dramaty w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Dramaty



książek na półce przeczytane 2402 napisanych opinii 731

Oceny książki Dramaty

Średnia ocen
7,9 / 10
415 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
40
9

Na półkach:

Nie nawykłam do czytania dramatów, ale te wydały mi się bardzo błyskotliwe. Jak zresztą cała twórczość "Gombra". Z pewnego powodu bardzo mocno analizuję struktury i głębokość myśli czytanych książek, podobnie było z "Iwoną", "Ślubem" i "Operetką". Nie są to standardowe dramaty i to mnie cieszy. Wyłapałam też sławetne kwestie jak: "Brzydkie kobiety czasem bardziej uderzają do głowy niż ładne, gdy się podchodzi do nich zbyt blisko" - to było cenne. Ale też znalazłam inne "aforyzmy", to jest np. "Intelektualiści dzielą się na dwie kategorie: takich, co nie dostali kopniaka w tyłek, i takich, co dostali kopniaka w tyłek. Ci drudzy są rozsądniejsi". Chwała przenikliwemu Gombrowiczowi!

Nie nawykłam do czytania dramatów, ale te wydały mi się bardzo błyskotliwe. Jak zresztą cała twórczość "Gombra". Z pewnego powodu bardzo mocno analizuję struktury i głębokość myśli czytanych książek, podobnie było z "Iwoną", "Ślubem" i "Operetką". Nie są to standardowe dramaty i to mnie cieszy. Wyłapałam też sławetne kwestie jak: "Brzydkie kobiety czasem bardziej uderzają...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1026 użytkowników ma tytuł Dramaty na półkach głównych
  • 653
  • 355
  • 18
285 użytkowników ma tytuł Dramaty na półkach dodatkowych
  • 198
  • 31
  • 18
  • 15
  • 10
  • 8
  • 5

Inne książki autora

Witold Gombrowicz
Witold Gombrowicz
Witold Gombrowicz urodził się jako najmłodsze z czworga dzieci Jana Onufrego herbu Kościesza i Antoniny Marceliny z domu Ścibor-Kotkowskiej herbu Ostoja, w rodzinnym majątku we wsi Małoszyce, w ówczesnej guberni radomskiej. W 1927 roku uzyskał tytuł magistra praw na Uniwersytecie Warszawskim. Po około rocznym pobycie we Francji rozpoczął aplikację sędziowską, lecz wkrótce ją porzucił. W latach 20. podejmował próby literackie zakończone niepowodzeniem. Na przełomie lat 20. i 30. zaczęły powstawać opowiadania, które ukazały się drukiem jako Pamiętnik z okresu dojrzewania. Od chwili debiutu książkowego felietony literackie i recenzje Gombrowicza ukazywały się w prasie, głównie w „Kurierze Porannym”. Rozgłos w kołach literackich nadało mu opublikowanie powieści Ferdydurke. Zaraz przed wybuchem II wojny światowej brał udział jako dziennikarz w dziewiczym rejsie polskiego statku pasażerskiego MS Chrobry do Ameryki Południowej.Wiadomości dochodzące z kraju sprawiły, że postanowił przeczekać wojnę w Buenos Aires (w Argentynie). Pozostał tam do 1963 okresowo żyjąc, szczególnie w okresie wojny, na granicy ubóstwa. W latach 60. zyskał szerszy rozgłos na świecie, a wiele jego książek zostało przetłumaczonych, zaś jego sztuki chętnie wystawiono w europejskich teatrach, zwłaszcza we Francji, Niemczech i Szwecji. Gombrowicz otrzymał stypendium Fundacji Forda i powrócił do Europy, najpierw do Niemiec Zachodnich, a potem do Francji, gdzie spędził resztę swojego życia w Vence pod Niceą. Wszystkie swoje dzieła literackie pisał po polsku, jednak był do połowy lat 80. mało znany publiczności w swoim ojczystym kraju. Jego dzieła zostały przetłumaczone na ponad 30 języków. Po długich negocjacjach z władzami PRL w 1986 ukazało się w krakowskim Wydawnictwie Literackim pierwszych 9 tomów dzieł Gombrowicza, uszczuplonych przez cenzurę o 16 wersów wykreślonych z Dziennika, a dotyczących polityki i systemu władzy w ZSRR. Dzieła te poszerzone zostały w latach 1992–1997 do 15 tomów. Specyfiką twórczości Gombrowicza jest umiejętność widzenia człowieka w jego psychologicznym uwikłaniu w innych ludzi i spuściznę kultury, swoiste poczucie absurdu i obrazoburstwo dotykające przyjmowanych przez społeczeństwo tradycyjnych wartości. Gombrowicz przede wszystkim dyskutuje z polskim romantyzmem, jak sam twierdził, pisząc na przekór Mickiewiczowi (głównie w Trans-Atlantyku). Z wyjątkiem Opętanych Gombrowicz stosuje w powieściach narrację pierwszoosobową. Język pisarza zawiera liczne neologizmy, tworzy też „słowa klucze” rzucające symboliczne światło na sensy ukryte pod ironiczną formą (np. „gęba” i „pupa” w Ferdydurke). W opowiadaniach z Pamiętnika z okresu dojrzewania zajmuje się Gombrowicz przede wszystkim paradoksami, jakie rządzą wchodzeniem jednostki w świat społeczny, a także ukrytymi namiętnościami rządzącymi ludzkim zachowaniem. W Ferdydurke, swojej pierwszej powieści (wyd. na jesieni 1937, data na okładce 1938), podejmuje dyskusje na temat formy jako uniwersalnej kategorii, pojmowanej zarówno w sensie filozoficznym, jak socjologicznym i estetycznym, a będącej środkiem zniewolenia jednostki przez innych ludzi i społeczeństwo jako całość. Z tej powieści pochodzą słynne Gombrowiczowskie określenia, które weszły na stałe do języka polskiego, jak „upupienie” (dotyczy narzucania jednostce roli kogoś podrzędnego, niedojrzałego) czy „gęba” (narzucona komuś osobowość czy rola nieautentyczna). Ferdydurke jest też satyrą na różne polskie środowiska: postępowe mieszczańskie, chłopskie, ziemiańsko-konserwatywne. Tak więc Gombrowiczowska satyra dotyka człowieka zarówno jako członka społeczeństwa, jak i jednostki borykającej się ze sobą i światem. Adaptacje teatralne Ferdydurke, a także pozostałych dzieł prozatorskich Gombrowicza, wystawiało wiele teatrów, kiedy wydano w Polsce pierwszych 9 tomów Dzieł. Pierwszym tekstem dramatycznym Gombrowicza była Iwona, księżniczka Burgunda (1938), tragifarsa (sztuka o tym, co niesie zniewolenie formą, obyczajem i ceremoniałem). W 1939 publikował on, pod pseudonimem Z. Niewieski, w odcinkach dwóch gazet codziennych powieść popularną Opętani, wykorzystującą formę „powieści gotyckiej” przemieszanej z sensacyjnym romansem współczesnym. Napisany zaraz po wojnie Ślub wykorzystywał formy teatru Szekspira i Calderona, a także podejmował krytycznie wątki teatru romantycznego (Z. Krasiński, J. Słowacki), ukazując nową koncepcję władzy i nową koncepcję człowieka, stwarzanego przez innych ludzi. Gombrowicz, wykreowany przez krytyków na „mistrza zrywania masek”, kamufluje i ukrywa się tym bardziej, im bliżej dochodzi do swego największego konfliktu wewnętrznego, którym jest własny homoerotyzm, a właściwie, zdaniem argentyńskich przyjaciół pisarza (Alejandro Russovich), biseksualizm. Gombrowicz przez całe życie starał się unikać jednoznacznego przyporządkowania określonej orientacji seksualnej, traktując sprawy seksu jako domenę społecznego przymusu. W charakterystycznym dla siebie stylu „niestawiania kropki nad i” podejmował ten temat kilkakrotnie w swoich Dziennikach. Pierwszą powieścią autora otwarcie poruszającą tematykę homoseksualną jest Trans-Atlantyk. W powieści Trans-Atlantyk przeciwstawia sobie wizję człowieka służącego tradycyjnym wartościom nowej wizji, zgodnie z którą jednostka uwalnia się od tej służby, realizując przede wszystkim siebie (przedstawicielem takiego modelu człowieczeństwa jest ekscentryczny milioner-homoseksualista Gonzalo). Powieść Pornografia pokazuje Polskę lat wojny, w której zapada się cały system tradycyjnej kultury, opartej na wierze w Boga i odwieczny porządek, a na to miejsce powstaje nowa, inna rzeczywistość, w której starzy i młodzi współpracują, aby zrealizować wspólnie swe podszyte erotyzmem (w tym homoerotyzmem) fascynacje. Najbardziej złożonym i wieloznacznym dziełem Gombrowicza jest Kosmos, w którym autor ukazał, jak człowiek składa sobie z drobin materii i faktów figurę sensu świata, jakie siły, porządki symboliczne i namiętności w tym procesie biorą udział i jak w procesie budowania sensu organizuje się forma powieściowa. Ostatnia sztuka Gombrowicza, Operetka, wykorzystuje formę operetkową do zaprezentowania w groteskowej formie przemian świata w XX w., polegających na przejściu od ancien regime'u do totalitaryzmów, wyraża jednocześnie ostrożną wiarę w odrodzenie przez młodość. Napisał również publikowany sukcesywnie w „Kulturze”, w latach 1953–1969, Dziennik. Dziennik jest nie tylko sprawozdaniem z życia autora, ale też filozoficznym esejem, miejscem polemik, zbiorem autorefleksji na temat własnego „ja”, relacji wiążących je z innymi ludźmi, twórczości literackiej, manifestacją poglądów na politykę, kulturę narodową, religię, świat tradycji i współczesność oraz wiele innych tematów. Zarazem forma dziennikowa pozwala autorowi podejmować najważniejsze tematy w pozornie niezobowiązującej szacie anegdoty i używać całej gamy środków właściwych literaturze pięknej. Wielu badaczy pisarstwa Gombrowicza uważa właśnie te Dzienniki za jego szczytowe osiągnięcie literackie. Trzy powieści Gombrowicza zostały sfilmowane: Pornografię wyreżyserował Jan Jakub Kolski (film ukończono w 2003), Ferdydurke – Jerzy Skolimowski (premiera w 1992), a Kosmos – Andrzej Żuławski w 2015.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dramaty t. I Stanisław Ignacy Witkiewicz
Dramaty t. I
Stanisław Ignacy Witkiewicz
Nie mógłbym dzisiaj stwierdzić, że odczuwam niedosyt dziwności. Postawienie tezy o moich logicznie uporządkowanych wrażeniach, wydałoby się nieuzasadnione i bardzo karkołomne. Bo jak znaleźć logikę w sztucznych jaźniach wytworzonych przez Stanisława Ignacego Witkiewicza? W jaki sposób podejść do karykatur uczuć w zdeformowanym świecie jego dramatów? Po co interesować się perwersyjnie uprawianą sztuką, pełną "fazdrygulstwa i gnypalstwa"? Otóż po to, aby bawić się zanarchizowanymi myślami, z wręcz koronkowo wykończoną projekcją innego wymiaru istnienia. Żeby domacać się ciemnych punktów na naszych własnych i niezbadanych duszach. Aby szukać dojrzałości w próbach dalekowzrocznego postrzegania tego, co nas otacza. Wreszcie być może dlatego, żeby samemu odkrywać i analizować metafizyczny i psychiczny ekshibicjonizm pisarza, któremu towarzyszył twórczy obłęd. Ujęła mnie dialektyka, dzięki której jestem nieco dalej od tego aby zwariować, a o wiele bliżej od zrozumienia istnienia. Udał mu się ten humbug. Dobrze mu wyszło ordynarne odkrywanie prawd, które na koniec stają się banalnie proste. Z rozreklamowanych odczuć zrobił myślowe eksperymenty i przerobił je finalnie na zupełną blagę. To wszystko jest w błyskotliwym stylu Witkiewicza. Na tym polega wielkość jego twórczości. Na metafizycznych stylizacjach codziennych ludzkich problemów. Lubię dokopywać się do esencji nonszalanckich tekstów tego "zakopiańskiego zagwazdrańca". Odczuwam rozkosz z usprawiedliwiania przez niego obrzydliwego bytu, jaki jest naszym obowiązkiem na ziemskim padole. Jednocześnie bardzo sobie cenię umiejętność Witkacego w doszukiwaniu się sensu w ogólnej kompozycji jaką jest życie. Czy to stanowi fragment jego swobodnej "Czystej formy", tego nie wiem. W każdym razie mam ogromny szacunek do tak abstrakcyjnych konstrukcji myślowych. Podczas lektury dramatów Witkiewicza, czułem się czasami jak psychicznie gwałcony przez jego degrengoladę. Jednak to, co może się wydać moralnym upadkiem, jest próbą uwypuklenia przestróg dla ludzkości poprzez czysty nonsens. Tonięcie w wątpliwościach bywa dobrą okazją do lepszego poznania naszych ludzkich ziemskich powłok. Tak się chociażby dzieje w krótkim intermezzo, jakim jest nawiązanie do wyspiańskich elementów w "Szewcach". Ten chocholi łącznik pomiędzy odmiennymi światami dwóch pisarzy, stanowi spotęgowane do ostatnich granic ostrzeżenie przed spuszczonymi z łańcucha pożądaniem i żalem. To wstawka osiągająca wieszcze wymiary, którą sam autor mógłby nazwać szkorbutem społeczeństwa. Stanisław Ignacy Witkiewicz posiadał niezmiernie otwarty umysł na wszelkie formy myślenia. Bardzo mu tego zazdroszczę i zamierzam się wiele nauczyć, mierząc się z jego literaturą. Dyskusje o roli sztuki, przeświecające przez odkrywane przeze mnie dzieła, przeplatały się z głębinami istnienia, których geometria stanowi nieporównywalny z czymś innym majstersztyk. Nasz widzialny świat jest niczym przy ogromie witkiewiczowskich gmachów, wzniesionych przy okazji odkrywania lekarstwa na choroby ludzkości. W mojej głowie na zawsze pozostanie ten metafizyczny geniusz, którego przykłady odczułem podczas ostatnich kilku dni.
czytający - awatar czytający
ocenił na 7 8 lat temu
Sanatorium pod klepsydrą. Wydanie ilustrowane Bruno Schulz
Sanatorium pod klepsydrą. Wydanie ilustrowane
Bruno Schulz
Lubię wkraczać w świat Bruno Schulza. Tam nic nie jest dosłowne, a finezja słów tańczy na stronach jego dzieł niczym niekończąca się metafora. Obcowanie z tajemniczym przesłaniem jego tekstów jest czasem trochę mroczne, ale też i kojące. „Sanatorium…” podobnie jak „Sklepy cynamonowe” mają tego samego narratora, jednak Józef nie jest już dzieckiem, a dorosłym młodzieńcem poszukującym prawdy o życiu człowieka, przemijaniu i śmierci. W opowiadaniach tych nie znajdziecie konkretnej fabuły, ale sieć powiązanych za sobą wątków, które są dla głównego bohatera powrotem do wspomnieć z dzieciństwa, kiedy najważniejszą dla niego postacią był ojciec. Odwiedza go w Sanatorium pod klepsydrą, gdzie czas płynie inaczej, a śmierć się cofa. Wszystko jednak odbywa się poza rzeczywistym czasem, w którym wydarzenia tak jak ich bohaterowie ulegają ciągłym przemianom, a wszechobecny oniryzm powoduje, że wszelkie granice zacierają się tworząc obraz z pogranicza snu. Schulz za pomocą symboli zastanawia się nad upływem czasu i śmiercią. Wraca myślami do swojego rodzinnego miasteczka Drohobycz, które jawi się jako chaos świata, w centrum którego znajduje się jego dom. Tam zachodzą wszystkie ważne zjawiska, które kształtują bohatera. Mamy płynne przejścia miedzy zdarzeniami, które układają się w jedną układankę dającą odpowiedzi na pytania, których poszukuje. Codzienność urasta do rangi mitu, gdzie zwykłe czynności naznaczone są fantastyką i wytłumaczeniem szerszych zjawisk i procesów. Jak to mówią, w każdym szaleństwie jest metoda. Tak i tutaj Bruno Schulz nadał swej wizji kształt i znaczenie, by pewne prawdy oswoić i zrozumieć sens istnienia tworząc przy tym naprawdę dobrą literaturę.
annaczyta - awatar annaczyta
oceniła na 10 2 miesiące temu
Zamek Franz Kafka
Zamek
Franz Kafka
„Zamek” Franza Kafki to wyjątkowo specyficzna lektura — wybitnie ambitna i, być może, pisana przez autora dla samego siebie. Można ją jednak próbować odczytać jako rozwinięcie pesymistycznej wizji „Procesu”, ale jednocześnie z wyraźnym przestawieniem akcentów: zamiast historii o wyroku, który wydaje system, dostajemy historię o tym, że system nie daje żadnej odpowiedzi. W obu powieściach Kafka opisuje w istocie ten sam konflikt — CZŁOWIEK KONTRA SYSTEM. O ile w „Procesie” Józef K. zostaje nagle aresztowany i zmuszony do obrony wobec systemu, który działa bez wyjaśnień, o tyle w „Zamku” sytuacja odwraca się zasadniczo. K. przybywa do wsi dobrowolnie, przedstawiając się jako geometra wezwany przez władze. Nie jest ścigany — sam staje się petentem. To przesunięcie zmienia wszystko. Józef K. walczy o uniewinnienie, K. walczy o uznanie. Tamten próbuje uniknąć wyroku, ten – uzyskać potwierdzenie, że w ogóle ma prawo istnieć w obrębie systemu. Jednak właśnie ta aktywna postawa ujawnia głębszy poziom absurdu. Im bardziej K. stara się zalegalizować swój byt, tym wyraźniej okazuje się kimś zbędnym — „ponadliczbowym”, kimś, kto wszędzie przeszkadza, choć nigdzie formalnie nie został odrzucony. W „Procesie” system jest agresywny, osaczający, niemal namacalny. W „Zamku” przeciwnie — pozostaje cichy, rozproszony, nieuchwytny. Nie atakuje, lecz nie odpowiada. Jego przedstawiciele mówią dużo, ale nie rozstrzygają niczego. Nawet momenty pozornej bliskości kończą się fiaskiem: najbardziej wymowna jest nocna rozmowa z Bürglem, podczas której urzędnik mimochodem odsłania mechanizm działania systemu i wskazuje K. możliwą w nim lukę. K. jednak, wyczerpany, zasypia w chwili, która mogłaby stać się przełomem. Szansa istnieje, lecz nie zostaje wykorzystana — i natychmiast znika. Pesymizm „Zamku” jest więc innego rodzaju niż w „Procesie”. Nie polega na nieuchronności wyroku, lecz na jego nieobecności. Bohater nie zostaje skazany — zostaje zawieszony. To zawieszenie znajduje wyraz także w formie utworu: powieść pozostaje niedokończona, co nie jest tylko faktem biograficznym, lecz znaczącym gestem. Być może Kafka celowo nadał „Zamkowi” formę bardziej rozwlekłą, momentami wręcz bardzo nużącą, aby czytelnik sam doświadczył tego stanu przeciągającego się oczekiwania i bezowocnego krążenia wokół nierozwiązywalnej sprawy — doświadczenia, które w „Procesie”, jako powieści bardziej zwartej i skondensowanej, jest znacznie mniej odczuwalne. Łatwo napisać w recenzji, że „Zamek” można odczytać — znacznie trudniej rzeczywiście przez niego przejść: lektura zajęła mi sporo czasu, czytałem ją powoli, po kilka–kilkanaście stron dziennie, z przerwami. W praktyce dopiero obejrzenie spektaklu Teatru Telewizji z 1989 roku w reżyserii Marka Grzesińskiego pomogło mi uporządkować i utrwalić w głowie przebieg powieści — mimo że inscenizacja wprowadza pewne zmiany. Brak zakończenia utworu (celowo lub przypadkiem) staje się częścią jego sensu — K. nie dochodzi do żadnego punktu, bo taki punkt nie istnieje. W obu utworach człowiek ponosi klęskę w starciu z systemem, ale jej charakter jest odmienny. Józef K. ginie gwałtownie, „jak pies”, natomiast K. z „Zamku” nie ginie — jego porażka polega na czymś bardziej rozciągniętym i trudniejszym do uchwycenia: na nieskończonym trwaniu w stanie oczekiwania, które nigdy nie prowadzi do rozstrzygnięcia.
tomollot - awatar tomollot
ocenił na 9 6 dni temu

Cytaty z książki Dramaty

Więcej
Witold Gombrowicz Dramaty Zobacz więcej
Witold Gombrowicz Dramaty Zobacz więcej
Witold Gombrowicz Dramaty Zobacz więcej
Więcej