Cisza między nami

Okładka książki Cisza między nami
Katarzyna Fiołek Wydawnictwo: Muza Cykl: Druga połowa (tom 1) literatura obyczajowa, romans
448 str. 7 godz. 28 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Cykl:
Druga połowa (tom 1)
Data wydania:
2026-02-11
Data 1. wyd. pol.:
2026-02-11
Liczba stron:
448
Czas czytania
7 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328738928
Średnia ocen

                8,8 8,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Cisza między nami w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Cisza między nami



książek na półce przeczytane 1564 napisanych opinii 716

Oceny książki Cisza między nami

Średnia ocen
8,8 / 10
142 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
574
25

Na półkach:

„Cisza między nami” -to książka, którą czytało mi się z dużą przyjemnością – historia wciąga i naturalnie prowadzi czytelnika przez kolejne wydarzenia.
Szczególnie spodobał mi się styl autorki – jest lekki, swobodny, a jednocześnie potrafi oddać emocje i skłonić do refleksji.
Bardzo polecam, zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
Z niecierpliwością czekam na kolejny Tom.

„Cisza między nami” -to książka, którą czytało mi się z dużą przyjemnością – historia wciąga i naturalnie prowadzi czytelnika przez kolejne wydarzenia.
Szczególnie spodobał mi się styl autorki – jest lekki, swobodny, a jednocześnie potrafi oddać emocje i skłonić do refleksji.
Bardzo polecam, zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
Z niecierpliwością czekam na kolejny Tom.

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

211 użytkowników ma tytuł Cisza między nami na półkach głównych
  • 146
  • 60
  • 5
37 użytkowników ma tytuł Cisza między nami na półkach dodatkowych
  • 15
  • 9
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Katarzyna Fiołek
Katarzyna Fiołek
Katarzyna Fiołek jest z wykształcenia polonistką i filmoznawczynią. Pisze baśnie dla dużych dziewczyn. Książki-kocyki na piątkowe wieczory, na leżak na plażę i na leniwe popołudnia z kotem na kolanach. Zawsze ma ochotę na kawę i fascynuje ją język nastolatków. Można ją czasem spotkać w Bieszczadach i w Kampinoskim Parku Narodowym. Za najważniejsze dzieło w historii literatury uważa "W Dolinie Muminków", a Finlandia jest najpiękniejszym krajem, w jakim była. Mieszka w domu pod lasem z mężem, dziećmi i wyżlicą o imieniu Greta. W wolnych chwilach działa na rzecz klimatu w fundacji FOTA4Climate.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Przez milion burz Agata Czykierda-Grabowska
Przez milion burz
Agata Czykierda-Grabowska
"Dyszeliśmy, przemoczeni do suchej nitki, podczas gdy wokół szalała burza. To była najbardziej niesamowita chwila w moim życiu." Burza to gwałtowne zjawisko atmosferyczne, które może pociągnąć za sobą szereg zniszczeń. Gdy już przeminie, świat jest zupełnie inny. Czysty, pachnący świeżością. "Przez milion burz" to najnowsza powieść Agaty Czykierdy-Grabowskiej, w której znajdujemy historię Martyny. Kobieta po latach wraca na wieś, do miejsca, w którym tak naprawdę była szczęśliwa, gdzie jej serce po raz pierwszy szybciej zabiło. Niestety to również tam poznała smak straty, znaczącej jej życie na długi okres. A wszystko zaczęło się od burzy i to właśnie jej obecność ostatecznie pozwoliła bohaterce nadać swojemu życiu sens. Powrót na wieś miał na celu przygotowanie na sprzedaż posiadłości otrzymanej przez Martynę w spadku po dziadkach. Niestety już na samym początku zaczynają się schody. Kobieta zostaje zaatakowana, w wyniku czego trafia do miejscowej przychodni, gdzie spotyka dawnego znajomego - Huberta. Jaki wpływ na jej życie będzie miało to wydarzenie? Czy kobieta otworzy drzwi do przeszłości, za którymi skrywają się najpiękniejsze, a zarazem najbardziej bolesne lata jej życia? Czas pokaże. "Przez milion burz" to historia, która rozgrywa się dwutorowo: poznajemy bieżące wydarzenia, ale jednocześnie też wracamy do wypadków mających miejsce w przeszłości, które w wyraźny sposób rzutują na relacje Martyny i Huberta. Obserwujemy rodzące się między bohaterami uczucie, które zdaje się kwitnąć wraz z rozwijającą się wiosną. Niestety trudno budować coś trwałego na niepewnych fundamentach, trudno iść do przodu, gdy za nami pozostają niewyjaśnione sprawy. Niełatwo o zaangażowanie w związek, jeśli nie wszystko zostało powiedziane. Czy bohaterom uda się pokonać dzielące ich przeciwności? A może przeszłość, to, co kiedyś wydarzyło się pomiędzy Martyną i Hubertem, okaże się nie do przeskoczenia? "Przez milion burz" to comfort book, którą przeczytałam z przyjemnością. Od samego początku spodziewałam się, jak będzie wyglądał finał tej historii, dlatego nie był on dla mnie zaskoczeniem. To nie jest opowieść, która targa naszymi emocjami, wszystko tutaj jest takie bezpieczne, spokojne. Najbardziej emocjonujący moment miał miejsce w przeszłości, a my tylko poznajemy echa tych wydarzeń. Niemniej, było to dla mnie miłe doświadczenie. Nie ukrywam jednak, że dużo lepiej czytało mi się fragmenty dotyczące nastoletniego okresu z życia bohaterów. Wręcz czułam te emocje wylewające się z papieru - to jest właśnie taka Agata Czykierda-Grabowska, jaką znam. Autorka "Przez milion burz" należy do grupy moich ulubionych pisarek. Ostatni tytuł nie zawiódł moich oczekiwań, jednak nie uplasował się też na samym szczycie wydanych przez nią powieści. Zdecydowanie bardziej przemawiają do mnie historie opowiedziane na kartach książek "Adam" oraz "Duch zimowej nocy". Moja ocena 8/10.
kasienkaj7 - awatar kasienkaj7
ocenił na 8 3 dni temu
Trzysta kilometrów miłości Agata Przybyłek
Trzysta kilometrów miłości
Agata Przybyłek
Laura, podczas wypoczynku w nadmorskim Grzybowie, gubi swój charakterystyczny różowy notatnik. Znajduje go Gabriel, mieszkaniec miejscowości, który po przeczytaniu osobistych zapisków dziewczyny jest tak zaintrygowany jej wrażliwością, że postanawia ją odnaleźć. Kiedy udaje mu się nawiązać kontakt, między dwojgiem młodych ludzi wybucha płomienne uczucie, które muszą pielęgnować na odległość tytułowych trzystu kilometrów. Sielanka nie trwa jednak długo, ponieważ życie Laury jest nierozerwalnie związane z ogromną odpowiedzialnością za rodzinę. Dziewczyna wspiera swoją siostrę w opiece nad niepełnosprawną siostrzenicą, Jagódką, której stan zdrowia jest bardzo niestabilny. Gdy dochodzi do tragicznego pogorszenia kondycji dziecka, Laura podejmuje bolesną decyzję o całkowitym poświęceniu się bliskim. Uznając, że nie może budować własnego szczęścia na fundamentach cudzego cierpienia, zrywa kontakt z Gabrielem, nie dając mu szansy na walkę o ich związek. Agata Przybyłek w niezwykle poruszający sposób opisała konflikt wewnętrzny kobiety, która kocha, ale czuje, że nie ma prawa do własnego szczęścia, dopóki jej bliscy cierpią. Wątek opieki nad niepełnosprawną siostrzenicą, Jagódką, jest opisany niezwykle emocjonalnie. Decyzja Laury o zerwaniu kontaktu z Gabrielem może budzić pewien rodzaj niesmaku, ale autorka konstruuje swoją bohaterkę tak konsekwentnie, że jej ból staje się naszym bólem. Choć lektura wyciśnie z Was sporo łez, ostatecznie przyniesie ukojenie i wiarę w to, że przeznaczenie, jeśli tylko mu pomożemy, zawsze znajdzie do nas drogę. Po raz kolejny autorka udowodniła, że potrafi pisać o emocjach tak, jakby każda strona była wyrwana z prawdziwego życia. „Trzysta kilometrów miłości” to jedna z dojrzalszych pozycji w dorobku Agaty Przybyłek. Autorka z dużą wrażliwością podeszła do tematu związków na odległość i poświęceń, jakich wymaga budowanie wspólnego życia. Z pewnością to obowiązkowa lektura dla każdej osoby, która kiedykolwiek rozważała przeprowadzkę dla partnera. To literackie ostrzeżenie i jednocześnie plaster na rany dla tych, którzy taką drogę już przeszli. To jedna z tych książek, które po przeczytaniu odkłada się na półkę w milczeniu, długo analizując decyzje bohaterów. Serdecznie polecam!
literacka_przystan - awatar literacka_przystan
ocenił na 8 8 dni temu
Głowa do góry, cycki do przodu Gabriela Gargaś
Głowa do góry, cycki do przodu
Gabriela Gargaś
𝗚ł𝗼𝘄𝗮 𝗱𝗼 𝗴ó𝗿𝘆, 𝗰𝘆𝗰𝗸𝗶 𝗱𝗼 𝗽𝗿𝘇𝗼𝗱𝘂! – 𝗿𝗲𝗰𝗲𝗻𝘇𝗷𝗮 𝗸𝘀𝗶ąż𝗸𝗶, 𝗸𝘁ó𝗿𝗮 𝗺ó𝘄𝗶 𝘁𝗼, 𝗼 𝗰𝘇𝘆𝗺 𝘇𝗮𝘇𝘄𝘆𝗰𝘇𝗮𝗷 𝗺𝗶𝗹𝗰𝘇𝘆𝗺𝘆. Czasami trafiamy na książki, które sprawiają, że uśmiechamy się szeroko i jednocześnie czujemy, jak łza niepostrzeżenie spływa po policzku. Takie lektury zostają z nami na długo, bo nie da się ich po prostu „przeczytać” i odłożyć na półkę – one wnikają w codzienne myśli, jak znajomy zapach, który przywołuje wspomnienia. „Głowa do góry, cycki do przodu!” Gabrieli Gargaś jest właśnie jedną z takich książek. Od pierwszej strony czuć, że to nie jest zwykła powieść obyczajowa. To coś więcej – rozmowa. Wyobraź sobie przyjaciółkę, z którą możesz usiąść przy kawie i powiedzieć wszystko, co ci leży na sercu, bez lęku przed oceną, bez udawania i bez maski „wszystko jest w porządku”. Taka właśnie jest ta książka: szczera, bezpośrednia i pełna emocji, które potrafią trafić prosto do serca. Ta książka nie tylko opisuje życie, myśli i emocje bohaterki – ona je przeżywa razem z czytelnikiem. Gargaś potrafi wciągnąć nas tak głęboko, że czujemy się niemal częścią jej świata, jakbyśmy razem z bohaterką stąpali po tych samych ścieżkach jej codzienności. Kiedy zaczynałam lekturę, nie spodziewałam się, że tak szybko pochłonie mnie ten świat, pełen sprzeczności, bolesnych refleksji, frustracji, ale też chwil, które potrafią wzruszyć i rozśmieszyć jednocześnie. Wbrew temu, co sugeruje humorystyczny tytuł, to nie jest jedynie zabawna historia. To opowieść o kobiecie, która próbuje odnaleźć balans między codziennymi wyzwaniami a swoimi marzeniami, lękami i pragnieniami, a my razem z nią przeżywamy te wszystkie wzloty i upadki. Kiedy humor spotyka brutalną prawdę Czytałam fragmenty tej książki na głos, bo momentami po prostu nie dało się ich nie komentować. Niektóre zdania wywoływały natychmiastowy śmiech, a zaraz potem lekki dreszcz wzruszenia. To, co wyróżnia język Gabrieli Gargaś, to lekkość, która wcale nie jest powierzchowna. Wręcz przeciwnie – pod pozorną prostotą kryje się głęboka prawda o życiu, które nie zawsze jest proste, które potrafi być trudne, a czasem wręcz przytłaczające, ale które nigdy nie jest nudne. Autorka nie próbuje upiększać rzeczywistości ani przedstawiać jej w wersji „idealnej” czy „łagodnej dla oka”. Ona pokazuje życie w całej jego niedoskonałości – z tymi drobnymi porażkami, nieoczekiwanymi wyzwaniami, chwilami bezradności, ale też z nagłymi momentami zachwytu, śmiechu i zaskakującego piękna, które czasem trzeba dostrzec przez łzy śmiechu lub wzruszenia. Bywają momenty, kiedy uśmiecham się jeszcze zanim dotrę do sedna zdania, bo już sama konstrukcja dialogu lub błyskotliwa obserwacja bohaterki sprawia, że czuję się, jakbym uczestniczyła w scenie osobiście. Humor w tej książce nie wynika z lekkości tematu ani z prób rozbawienia czytelnika za wszelką cenę. Jest efektem niezwykłej umiejętności autorki, by mówić prawdę w taki sposób, że łapie nas za gardło, a zaraz potem pozwala rozbawić się do łez. I w tym właśnie tkwi geniusz Gabrieli Gargaś – w zdolności do odkrywania w codzienności detali, które są uniwersalne. Te małe fragmenty życia, które mówią o nas wszystkich: o naszych lękach, błędach, słabościach, wątpliwościach i o tym, jak próbujemy sobie radzić z tym, czego nie da się kontrolować. Autorka pokazuje, że codzienność jest pełna absurdów i sprzeczności. Potrafi uchwycić moment, w którym coś, co wydaje się banalne, staje się nagle niezwykle znaczące, a nawet komiczne. I to jest jeden z powodów, dla których książka zostaje w pamięci tak długo – bo zmusza do spojrzenia na życie z różnych perspektyw, pokazując, że śmiech i refleksja mogą iść ramię w ramię, a momenty radości często kryją w sobie ukryte prawdy o nas samych. Bohaterka, która mogłaby być każdą z nas Jednym z największych atutów tej książki jest postać głównej bohaterki. To kobieta, która pragnie być silna, pragnie kochać i pragnie żyć w pełni, choć życie rzadko układa się po jej myśli. Ma chwile zwątpienia, momenty niepewności, popełnia błędy, czasem czuje się całkowicie bezradna, a innym razem śmieje się z własnych słabości, próbując przetrwać kolejną trudną sytuację. Ta mieszanka siły i słabości sprawia, że czytelnik niemal od razu odnajduje w niej kawałek siebie. Nie jest ideałem. Nie jest bohaterką o nadludzkiej sile. Jest realna – zmagająca się codziennie z własnymi demonami, z drobnymi porażkami i niełatwymi decyzjami. I choć czasem upada, zawsze znajduje w sobie odrobinę odwagi, by podnieść głowę i iść dalej, choćby krok po kroku. To, co jest wyjątkowe w tej postaci, to jej autentyczność. Gargaś nie próbuje stworzyć postaci „perfekcyjnej” ani nadludzkiej, której życie toczy się w idealnym rytmie. Bohaterka jest pełna sprzeczności, które każdy z nas zna ze swojego życia. To kobieta, która jednocześnie się boi i odważnie działa, która tęskni za bliskością, ale czasem potrzebuje samotności, która potrafi być wrażliwa, a jednocześnie nie boi się mówić prawdy. Dzięki temu jej losy stają się uniwersalne – możemy w nich odnaleźć siebie, swoje wątpliwości i codzienne wybory, które kształtują nasze życie. Autorka tu nie boi się poruszać tematów, o których często nie rozmawiamy głośno. Gargaś subtelnie, ale z odwagą dotyka zagadnień relacji, miłości i przyjaźni. Nie są to pouczające morały ani instrukcje „jak żyć”. To raczej szczere, obserwacyjne spojrzenie na życie – na momenty szczęścia, na małe porażki, na niepewność, która potrafi nas sparaliżować, i na te ulotne chwile, które pozwalają nam uwierzyć, że wszystko ma sens. Dzięki temu czytelnik zaczyna sam zadawać sobie pytania: Czego naprawdę się boimy? Dlaczego czasem tak trudno jest nam zaufać? Dlaczego wobec siebie bywamy surowi, a wobec innych potrafimy okazać zrozumienie i cierpliwość? Bohaterka tej książki jest lustrem, w którym każdy może odnaleźć własne odbicie. Jej radości, lęki, słabości i triumfy sprawiają, że zaczynamy przyglądać się własnym emocjom z większą świadomością i empatią. To właśnie dzięki niej lektura staje się czymś więcej niż historią – staje się rozmową z samym sobą, próbą odpowiedzi na pytania, których czasem boimy się nawet sformułować. Nie tylko opowieść, ale lustro naszych emocji Ta książka ma w sobie coś, co trudno ująć w proste słowa. To jest właśnie to „więcej niż opowieść” – coś, co wychodzi poza fabułę, poza bohaterów i zdarzenia. Gabriela Gargaś nie ogranicza się do przedstawiania kolejnych wydarzeń – ona je przeżywa razem z czytelnikiem, pozwalając nam wejść w świat emocji tak blisko, jakbyśmy siedzieli naprzeciwko niej przy filiżance kawy. Ma się wrażenie, że każda scena jest częścią osobistej rozmowy, w której autorka potrafi śmiać się głośno, a w kolejnym zdaniu łkać cicho pod nosem, dzieląc się zarówno radością, jak i melancholią. To niezwykle intymne doświadczenie czytelnicze, bo sprawia, że zaczynamy odczuwać emocje bohaterki własnym ciałem i umysłem. Wielokrotnie łapałam się na tym, że zatrzymuję się po przeczytaniu kilku zdań i myślę: „Tak, też tak miałam”. To nie jest tylko wrażenie empatii wobec fikcyjnej postaci – to znak, że emocje i doświadczenia opisane w książce są uniwersalne i bliskie każdemu, kto choć przez chwilę zmagał się z podobnymi trudnościami. Nie są to sceny wymyślone z myślą o efekcie dramatycznym, ale chwile, które mogły wydarzyć się w życiu każdej z nas – czasem subtelne, prawie niezauważalne, a czasem z przytupem, mocne, bolesne i pełne intensywnych przeżyć. Autorka świetnie łączy codzienną rzeczywistość z głębokimi refleksjami nad życiem, relacjami i emocjami. To sprawia, że każda strona staje się lustrem – przeglądając się w nim, dostrzegamy własne lęki, słabości, radości i drobne zwycięstwa, których czasem nie potrafimy nazwać. To właśnie ta uniwersalność sprawia, że książka działa tak mocno – bo każda czytelniczka, niezależnie od wieku czy doświadczeń, odnajdzie w niej fragment siebie. Czytając, zaczynamy zastanawiać się nad własnym życiem, nad codziennymi wyborami, nad tym, jak reagujemy w trudnych chwilach i jak cieszymy się tymi ulotnymi momentami szczęścia. To nie jest książka, którą czyta się tylko dla fabuły. To jest książka, która pozwala wejść w emocje bohaterki i jednocześnie w nasze własne, sprawiając, że po jej zakończeniu trudno jest od niej całkowicie odejść. Prawda bez upiększeń, emocje bez cenzury To, co najbardziej urzeka w tej książce, to brak cukierkowej narracji i pozornej lekkości. Gabriela Gargaś nie szuka tanich emocji ani nie maluje świata na różowo, nie serwuje gotowych odpowiedzi ani fałszywego poczucia bezpieczeństwa. Świat przedstawiony w „Głowa do góry, cycki do przodu!” jest pełen blasków i cieni, radości i frustracji, nadziei i rozczarowań – dokładnie tak, jak wygląda prawdziwe życie. Autorka mówi o rzeczach trudnych – o porażkach, o zawodach, o chwilach, kiedy wszystko wydaje się bez sensu – ale robi to bez moralizowania i bez wymuszania emocji. Każda scena, każde zdanie oddaje surowość i prawdziwość przeżywanych uczuć, często bolesnych, czasem przytłaczających, ale zawsze autentycznych. To właśnie autentyczność tej książki sprawia, że trudno się od niej oderwać. Gargaś nie udaje, że życie jest idealne, ani nie próbuje osłodzić problemów bohaterki. Zamiast tego pokazuje, że momenty trudności i niepewności są naturalną częścią naszej codzienności, i że to w nich kryje się potencjał do refleksji, nauki i wzrostu. Czytając, łatwo poczuć, że autorka rozumie emocje czytelnika, że zna te chwile, kiedy czujemy się przytłoczeni, a jednocześnie chcemy wierzyć, że wszystko może się ułożyć. Z drugiej strony w tej książce nie brakuje światła i nadziei. Nie jest to fałszywe pocieszenie ani banalny happy end. To subtelna nuta optymizmu, delikatny sygnał, że nawet w najbardziej szarych chwilach można znaleźć coś, co sprawi, że spojrzymy na życie z nowej perspektywy. To właśnie ta równowaga – między brutalną prawdą a drobną iskrą nadziei – sprawia, że czytelnik nie odkłada książki z poczuciem ciężaru. Wręcz przeciwnie – chce czytać dalej, bo za kolejnym zakrętem czeka kolejna refleksja, kolejny moment, który pozwala dostrzec życie w pełni, z jego wszystkimi niuansami, i zrozumieć, że mimo trudności zawsze jest miejsce na śmiech, radość i chwilę wytchnienia. Gargaś udowadnia, że prawdziwe emocje nie potrzebują upiększeń, a szczerość wobec życia i siebie samego jest tym, co daje czytelnikowi najwięcej satysfakcji. Ta książka nie tylko opowiada historię, ale pozwala nam poczuć, że nie jesteśmy sami w swoich troskach, że nasze emocje są ważne, realne i pełne wartości, nawet jeśli bywają trudne. Język, który bawi i porusza Stylistycznie książka jest lekka, ale nie infantylna. Gabriela Gargaś operuje językiem codziennym, naturalnym i pełnym życia, dzięki czemu nawet trudniejsze tematy stają się przystępne i bliskie czytelnikowi. Każde zdanie, każda scena jest starannie skonstruowana – nie ma tu sztucznego patosu ani przesadnego dramatyzmu. Każde słowo ma znaczenie, każda obserwacja bohaterki wnosi coś do całości, a przy tym jest przesiąknięta emocjami, które łatwo poczuć własnym ciałem i umysłem. Czasem śmiejemy się głośno, czasem zatrzymujemy na chwilę, bo nagle dociera do nas głębszy sens sceny. Często łapię się na tym, że uśmiecham się jeszcze zanim dotrę do sedna zdania, bo język, jakim prowadzona jest narracja, sprawia, że tekst „żyje” i oddycha razem z czytelnikiem. To, co wyróżnia styl Gabrieli Gargaś, to niezwykła umiejętność łączenia humoru z emocją na takiej płaszczyźnie, że czytelnik niemal nie zauważa momentu, w którym śmiech zmienia się w wzruszenie. To bardzo subtelna, a równocześnie głęboka sztuka – opowiadać historie w taki sposób, by nie tylko obserwować bohaterów i wydarzenia, ale by je czuć. Dzięki temu każda strona książki staje się doświadczeniem zmysłowym i emocjonalnym, które wciąga i zostaje w pamięci na długo. Humor nie jest tu celem samym w sobie, lecz narzędziem, które pozwala dotrzeć do prawdy o życiu, ludziach i nas samych, pokazując, że śmiech i wzruszenie mogą iść ramię w ramię. Styl Gargaś sprawia, że książka staje się żywą opowieścią, w której codzienność bohaterki staje się naszym własnym doświadczeniem. Możemy w niej rozpoznać siebie, swoje myśli i reakcje, a jednocześnie pozwolić sobie na lekkość i radość, które wynikają z obserwacji życia z dystansem, ale i z pełnym zaangażowaniem emocjonalnym. To język, który nie tylko opowiada, ale pozwala poczuć każdą chwilę i zrozumieć jej znaczenie w szerszym kontekście emocji i ludzkich relacji. Czy to książka tylko dla kobiet? Na pierwszy rzut oka można by pomyśleć, że „Głowa do góry, cycki do przodu!” to lektura typowo kobieca. W końcu opowiada o emocjach, relacjach i codziennych doświadczeniach, które często kojarzymy z kobiecą perspektywą. Jednak w rzeczywistości ta książka przemawia do każdego, niezależnie od płci. Tematy, jakie porusza Gabriela Gargaś — poczucie własnej wartości, lęki, radości, potrzeba zrozumienia, bliskości i szczerości w relacjach — są uniwersalne. Każdy człowiek, który choć raz mierzył się z własnymi emocjami, wątpliwościami czy codziennymi wyzwaniami, odnajdzie w tej książce coś dla siebie. To nie jest typowa opowieść, która mówi, jak należy żyć albo jakie decyzje są „właściwe”. To książka, która zadaje pytania — często te, które sami boimy się postawić. Dlaczego boimy się zaufać innym? Dlaczego czasem tak surowo oceniamy siebie? Dlaczego szukamy w życiu szczęścia, a jednocześnie trudno nam pozwolić sobie na radość? Gargaś robi to w sposób niezwykle naturalny, subtelny i prawdziwy, tak że prawie nie zauważamy, kiedy zaczynamy głębszą refleksję nad własnym życiem. Co ważne, książka nie dzieli czytelników według płci ani nie stawia żadnych granic doświadczeniowych. To uniwersalne spojrzenie na ludzkie emocje i codzienność, które może poruszyć zarówno kobietę, jak i mężczyznę. Każdy może w niej odnaleźć fragment siebie – zarówno w momentach zwątpienia, jak i w chwilach radości. Dzięki temu „Głowa do góry, cycki do przodu!” staje się książką nie tylko osobistą, ale także uniwersalną w swoim przesłaniu: o szukaniu siły, nadziei i sensu w codziennym życiu, niezależnie od tego, kim jesteśmy. Moment, który zostaje z nami na długo Jedną z cech najlepszych książek jest to, że nie zostawiają Cię samego z ostatnią stroną. One zostają z Tobą. Myślami, emocjami, pytaniami, które nagle pojawiają się w najmniej spodziewanych momentach dnia. „Głowa do góry, cycki do przodu!” należy właśnie do takich lektur. Po zamknięciu książki nie czułam ulgi ani satysfakcji typowej po skończonej historii – czułam echo. Echo myśli o moim własnym życiu, o codziennych radościach i trudnościach, o małych zwycięstwach i chwilach zwątpienia, które każdy z nas zna. To nie jest książka, którą się po prostu czyta i odkłada na półkę. To książka, która wnika pod skórę, która zostawia ślad, subtelny, a jednocześnie nie do wymazania. Refleksja nad własnymi doświadczeniami – nad momentami, kiedy byliśmy silni, kiedy upadaliśmy, kiedy śmialiśmy się z całego serca, a kiedy płakaliśmy w samotności – powracała do mnie z taką mocą, że kilkukrotnie wracałam do fragmentów przeczytanych wcześniej, jakby chciałam je jeszcze raz przeżyć całym sobą. To nie jest powrót do treści dla samej treści. To powrót do emocji, które były w niej zawarte, do refleksji, które autorka tak subtelnie i umiejętnie wplata w narrację. Ta książka zostawia przestrzeń do własnych przemyśleń. Sprawia, że zaczynamy dostrzegać w codzienności drobne niuanse – uśmiech przypadkowego przechodnia, ciszę przed burzą, momenty bliskości, które wydają się ulotne, ale mają w sobie ogromną wartość. Dzięki temu lektura staje się doświadczeniem, które trwa znacznie dłużej niż czas spędzony na czytaniu. To echo emocji i myśli, które nosimy ze sobą i do którego wracamy, gdy chcemy poczuć, że nie jesteśmy sami w naszych odczuciach, w naszych lękach i radościach. Podsumowanie – książka, którą warto przeczytać „Głowa do góry, cycki do przodu!” to coś więcej niż powieść obyczajowa. To rozmowa o życiu takim, jakie jest naprawdę — bez filtrów, bez upiększeń, bez udawania, z pełnym wachlarzem emocji. To książka, która potrafi rozbawić do łez, poruszyć do głębi, a czasem nawet zaskoczyć swoją szczerością i głębią obserwacji. To opowieść o kobiecie, która jest taka jak my wszystkie — silna i słaba, śmiejąca się i płacząca, próbująca odnaleźć sens w chaosie codzienności, mierząca się z codziennymi trudnościami, lękami i nadziejami. Nie jest to książka oferująca łatwe recepty na szczęście ani gotowe rozwiązania problemów. To raczej historia o odwadze — o odwadze, by spojrzeć prawdzie w oczy, przyznać przed sobą samego: „Tak, może być ciężko, ale dam radę”, i iść dalej mimo niepewności. To właśnie ta szczerość i autentyczność sprawiają, że historia zostaje z czytelnikiem na długo po przeczytaniu ostatniego zdania. Bo choć bohaterka zmaga się ze swoimi demonami, jej codzienne wybory, radości i porażki stają się lustrem dla naszych własnych doświadczeń. Jeśli szukasz książki, która nie tylko opowiada historię, ale przemawia do serca, która wciąga jak dobra rozmowa przy kawie i sprawia, że zaczynasz patrzeć na swoje życie z większą uważnością, świadomością i odrobiną humoru — „Głowa do góry, cycki do przodu!” jest lekturą, której nie można pominąć. To książka, która zostawia ślad, inspiruje do refleksji i pozwala odkryć, że w codziennym chaosie życia można znaleźć momenty radości, siły i nadziei, nawet w najmniej spodziewanych chwilach.
Anna Szymczak - awatar Anna Szymczak
ocenił na 8 3 dni temu
Niewinne serce Katarina Widholm
Niewinne serce
Katarina Widholm
Główna bohaterka to Betty, młoda dziewczyna, która odkrywa w sobie ogromną miłość do książek. Jednak ze względu na chłopskie pochodzenie, nie może kontynuować nauki. Musi podjąć pracę jako pomoc domowa u zamożnego doktora, tu każdy dzień przynosi nowe wyzwanie, ale dziewczyna stara się dzielnie stawiać temu czoło. Katarina Widholm w sposób prosty i przejrzysty przybliża czytelnikowi cząstkę historii Szwecji, końcówkę lat trzydziestych. Świat ogarnia niepokój, rozwija się nazizm, wojna wisi w powietrzu, a losy bohaterów zaczynają się komplikować. Wykorzystywanie służby, duże rozwarstwienie społeczne jest czymś normalnym i powszechnie akceptowanym. Służba dla zamożnych to często wybierana forma zarobku, przez kobiety z ubogich rodzin. Ich praca była niewidoczna, pełna poświęcenia i trudu, a ich status społeczny był niski. Biorąc książkę do ręki, myślałam, że to spokojna opowieść. Na pozór prosty styl fabuły, trafia w centrum samego serducha. Tu losy Betty z każdą stroną stawały mi się coraz bliższe i niesamowicie wciągające. Pięknie ujęty proces rozwijającej się miłości do książek, ale nie tylko, bo przypadkowo spotkany mężczyzna często zaprząta myśli dziewczyny. Gdy czytam takie historie, zawsze fascynuje mnie prawda życiowa. Jak wiele zależy od przypadku, jedno nieistotne wydarzenie potrafi zmienić wiele i nasze życie podąży w innym kierunku. „Saga o Betty. Niewinne serce” piękna historia o miłości, marzeniach, przyjaźni i poszukiwaniu własnego miejsca. Pomimo upływu lat wciąż aktualna. Tak kiedyś, jak i dziś wciąż musimy podejmować decyzje nie zawsze łatwe, a każdy dzień może nam przynieść radość, ale i rozczarowanie.
Ela_Monia - awatar Ela_Monia
oceniła na 8 18 godzin temu
Szept w popiołach jutra Monika Cieluch
Szept w popiołach jutra
Monika Cieluch
Czy naprawdę można zacząć od nowa, kiedy przeszłość wciąż próbuje nas dogonić? „Szept w popiołach jutra” to historia bardzo emocjonalna i poruszająca, która pokazuje, jak ogromnej odwagi czasem wymaga podjęcie decyzji o zmianie swojego życia. Od pierwszych stron czułam, że to książka o nadziei, ale takiej wywalczonej, niełatwej i okupionej wieloma trudnymi doświadczeniami. Losy Inki zrobiły na mnie duże wrażenie. To bohaterka, która wiele przeszła i musiała zmierzyć się z sytuacjami, które zostawiają trwały ślad w psychice człowieka. Jej historia pokazuje, że nawet po bardzo bolesnych przeżyciach można próbować odbudować siebie kawałek po kawałku. Podczas czytania często towarzyszyło mi wzruszenie, ale też poczucie podziwu dla jej siły. Bardzo podobało mi się to, jak autorka pokazuje znaczenie relacji i wsparcia innych ludzi. Przyjaźń, życzliwość i obecność bliskich mają tutaj ogromną wartość i dodają całej historii ciepła. Motyw powrotu do miejsca związanego z przeszłością został przedstawiony w sposób bardzo naturalny i wiarygodny, a Monika Cieluch kolejny raz kupiła mnie swoim stylem pisania. Znam tę autorkę od jej debiutu i cieszę się, że dalej tworzy, bo jest w tym naprawdę dobra! Szept w popiołach jutra ta książka pełna emocji, ale nie przytłaczająca. Jest w niej dużo nadziei, refleksji i takiej spokojnej wiary w to, że nawet po trudnych momentach można odnaleźć własną drogę. Bardzo wartościowa i poruszająca lektura, która przypomina, jak ważna jest odwaga, by zawalczyć o siebie i swoje szczęście. #literaturaobyczajowa #emocje #czytambolubię #nadzieja #bookstagrampl
Książki_takie_jak_my - awatar Książki_takie_jak_my
ocenił na 8 20 godzin temu
Winda do miłości Magdalena Witkiewicz
Winda do miłości
Magdalena Witkiewicz Alek Rogoziński
„Winda do miłości” to lekka i z dawką humoru opowieść, bo dość zgrabnie łączy ze sobą dwa style, czyli Magdaleny Witkiewicz i Alka Rogozińskiego. Bardzo lubię komedie kryminalne, więc sięgnęłam po tę książkę licząc na jakąś zabawną intrygę, które serwuje Alek Rogoziński. Zdecydowanie wolę czytać kryminały, chociaż lubię też powieści obyczajowe, więc przeczytałam również kilka książek autorstwa Magdaleny Witkiewicz, lecz chyba wolę twórczość tej dwójki osobno, nie w duecie. Chociaż czytało mi się tę książkę dosyć lekko i szybko. Tym bardziej, że to krótka opowieść. Nie wiem, czy wszyscy wierzą w obecnych czasach w klątwy, ale ja pamiętam jeszcze czasy, gdy w moich okolicach krążyły tabory Cyganów, a wróżby i różne zaklęcia i klątwy były często stosowane. Sama podchodzę do tego dosyć sceptycznie, bo wiele wróżb mijało się wtedy z prawdą. Jednak w mniejszych środowiskach nadal niektórzy wierzą w rzucane przez kogoś klątwy, które mogą działać nawet przez wiele lat. Gdy ktoś wpadł na pomysł, żeby zburzyć mały dom przy ulicy Miłosnej, w którym mieszkali Cyganie, a na jego miejscu wybudować pięciopiętrową kamienicę (z windą), stara Cyganka rzuciła klątwę na powstający dom. Klątwa miała nie pozwolić mieszkającym tu ludziom zaznać miłości. "Klątwa została rzucona. I czekała cierpliwie na swoje pierwsze ofiary." I choć może wydawać się to nieprawdopodobne, to taka klątwa rzucona na miejsce, jest podobno o wiele bardziej poważna niż rzucona na konkretną osobę... Klara wprowadzając się do jednego z mieszkań, które kupiła po dosyć okazyjnej cenie, nie podejrzewała nawet, że czekają ją tu ciekawe wydarzenia. "Kamienica przy ulicy Miłosnej na pierwszy, drugi i nawet kolejne rzuty oka wydawała się urocza. Klatka schodowa pachniała lawendą." Większość mieszkańców to starsze osoby. Już pierwszego dnia Klara została zaproszona na... pogrzeb jednej z byłych już lokatorek. Tak naprawdę to chyba od tego pogrzebu Klara stała się pełnoprawną mieszkanką kamienicy przy ulicy Miłosnej. W kamienicy zamieszkał też młody dziennikarz, który szukając ciekawego tematu, natknął się na informację o klątwie sprzed pięćdziesięciu lat. Ma zamiar napisać o tym artykuł. "Zrobię z tego artykuł roku! Zobaczysz! Może mnie nawet zaproszą do "Sprawy dla reportera". Zawsze chciałem zobaczyć, czy Jaworowicz ma własne nogi, czy też dopinają jej sztuczne, rozciągnięte na czas programu." Czy faktycznie klątwa jeszcze działa w tej kamienicy? Czy Klarę również dosięgnie jej moc? Czy uda się mieszkańcom kamienicy znaleźć szczęście i miłość? Jakie sekrety ukrywają mieszkańcy kamienicy? Dlaczego nie działa winda? Jakie jeszcze tajemnice skrywają się w tych murach? "Cygańskie klątwy są jak guma do żucia. Jak się przyklei, to koniec." Warto przeczytać lub posłuchać dla miłego relaksu.
Myszka - awatar Myszka
oceniła na 7 2 dni temu
Sen pachnący marzeniami Iza Maciejewska
Sen pachnący marzeniami
Iza Maciejewska
Wow, co to była za książka! Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, co przeczytałam. Ta powieść niesie ze sobą potężny ładunek emocjonalny. „Sny pachnące marzeniami” to nie jest historia, którą można szybko przeczytać i zapomnieć. Ta książka sprawi, że spojrzycie inaczej na swoje problemy oraz otaczający Was świat. Główną bohaterką jest Renata – kobieta, która zmaga się z wieloma trudnościami i traci siły do życia. Jej najbliżsi nie oferują jej wsparcia, a wręcz przeciwnie – nieustannie wymagają, by wzięła się w garść. Targana bólem, Renata pragnie odejść, jednak los stawia na jej drodze dobrego człowieka, który wyciąga do niej pomocną dłoń. Wiktor to młody chłopak pochodzący z rodziny, w której alkohol był zawsze obecny. Jednak życie plata mu wyjątkowo dużo nie szczęści. Autorka porusza w swojej powieści trudne tematy: przemoc, samobójstwo i seks. Jestem pod wrażeniem, jak doskonale ukazała, jak funkcjonuje człowiek na skraju załamania. Nic tu nie jest przesłodzone; autorka wyraźnie nie lubi ubarwiać swoich bohaterów. Ta historia to dla mnie prawdziwe zaskoczenie. Już teraz wiem, że to książka, która znajdzie się w moim top tego roku. Długo nie mogłam się pozbierać po lekturze. Klimat i mrok tej powieści sprawiły, że nie mogłam jej odłożyć nawet na chwilę. Bohaterowie odsłaniają swoje prawdziwe oblicza i walczą o siebie w świecie, który im nie sprzyja. Po raz pierwszy spotkałam się z książką, która tak bardzo mnie poruszyła i która wciąż tkwi w mojej pamięci. Wiem, że będę chciała ją przeczytać jeszcze raz. Polecam Wam bardzo tą książkę ale ostrzegam nie jest ona dla każdego.
dziewczyna_ksiazkowa - awatar dziewczyna_ksiazkowa
oceniła na 9 22 dni temu
Hejterka. Historia pewnej nienawiści Natasza Socha
Hejterka. Historia pewnej nienawiści
Natasza Socha
To książka, która w prosty, ale celny sposób rozkłada na czynniki pierwsze mechanizm rodzenia się hejtu. Bez moralizatorskiego tonu, za to z uważnością na emocje i konsekwencje. Poznajemy dwie uczennice szkoły średniej. Hela jest wrażliwa, cicha, obdarzona talentem plastycznym. Anka z kolei, początkowo udająca jej przyjaciółkę, mierzy się z rozwodem rodziców. Narastające w niej poczucie złości i niesprawiedliwości potrzebuje ujścia i znajduje je w najłatwiejszym celu: Heli. Autorka bardzo przekonująco pokazuje, jak z pozoru niewinne, początkowo drobne złośliwości ewoluują w spiralę nienawiści. Każdy kolejny cios daje Ance coraz większe poczucie kontroli i satysfakcji, podczas gdy Hela powoli osuwa się w psychiczny mrok. Co gorsza, za charyzmatyczną liderką podążają inni uczniowie, traktując hejt jak formę rozrywki i rywalizując w okrucieństwie. Działają bezrefleksyjnie, aż sytuacja wymyka się spod kontroli. Hela nie potrafi się bronić, jest zastraszona i osamotniona. Inaczej reaguje dorosły, nauczyciel, który również staje się ofiarą pomówień. Jego postawa stanowi ważny kontrapunkt i pokazuje, że odpowiedzialna reakcja jest możliwa, a konsekwencje takich działań mogą być nie tylko moralne, ale i prawne. Bohaterki zostały przedstawione realistycznie, choć z pewnym uproszczeniem, które działa na korzyść przekazu. To nie jest wielowarstwowa analiza psychologiczna, lecz raczej wyraźne studium mechanizmów społecznych. Na końcu książki autorka przytacza prawdziwe historie związane z hejtem, co dodatkowo wzmacnia wydźwięk powieści. „Hejterka” jest nie tylko opowieścią, ale też ostrzeżeniem. Pokazuje obie strony konfliktu z empatią, nie usprawiedliwiając krzywdy, ale próbując zrozumieć jej źródło. To książka, po którą warto sięgnąć.
Andarielka - awatar Andarielka
oceniła na 8 17 godzin temu
Morderstwo o zapachu kawy Marta Moeglich
Morderstwo o zapachu kawy
Marta Moeglich
"Morderstwo o zapachu kawy" autorki Marty Moeglich to powieść kryminalna, która od pierwszych stron mnie kupiła, bo zapowiadała się na cosy crime: z nutą dark academia i wyczuwalnym aromatem kawy. Moja intuicja co do klimatu nie do końca zdała egzamin, ale mimo to delektowałam się tą historią jak filiżanką dobrej kawy. Bo oczywiście kawa odgrywa w tym kryminale ważną rolę jak sugeruje już sam tytuł, ale w nieco innym znaczeniu, niż początkowo zakładałam. Akcja faktycznie toczy się na terenie uniwersytetu, jednak zamiast klimatu dark academia historia idzie raczej w stronę bardziej współczesnej odsłony akademickiego świata, co naturalnie mi to nie przeszkadzało. Sam pomysł, aby studenci prawa i kryminalistyki wzięli udział w dochodzeniu dotyczącym morderstwa profesora, był naprawdę świetny, tak samo jak wykonanie, co zdarza się rzadko. I to muszę przyznać: książkę czytało się szalenie dobrze! Mały mankament dostrzegłam jedynie w sposobie przedstawienia Misi i jej najbliższego otoczenia. Sama Misia momentami zachowywała się dość dziecinnie, a jej przyjaciele, w tym najlepsza przyjaciółka chwilami byli wobec niej osądzający i niesprawiedliwi. Tym bardziej że dziewczyna była po prostu zdeterminowana, by rozwiązać zagadkę. Przemknęła mi gdzieś na bookstagramie i już po samym tytule wiedziałam, że muszę ją mieć. To było silniejsze ode mnie, za każdym razem reaguję tak samo. Dopiero później zorientowałam się, że to drugi tom, więc teraz przede mną nadrabianie zaległości i szybkie poznanie pierwszej części! @librideluna
TheTwilightBook - awatar TheTwilightBook
ocenił na 8 3 dni temu
Adela Ewa Popławska
Adela
Ewa Popławska
„Adela” to kolejna powieść, w której Autorka zabiera nas w podróż w czasie. Już wiemy, że Ewa Popławska upodobała sobie Gdańsk, w którym mieszka i zgłębia jego historię. Tym razem trafiamy do czasów przed II wojną światową, gdy Gdańsk był wolnym miastem, w którym obok siebie we względnej zgodzie żyli Polacy, Niemcy i Żydzi, a wśród nich – tytułowa bohaterka. Rodzinie Adeli niegdyś dobrze się powodziło. Ojciec miał solidną pracę, która pozwalała na względnie dostatnie życie Adeli, jej matce i młodszej siostrze. Niestety, gdy mężczyzna umiera, sytuacja rodziny znacznie się pogarsza. Czasy są wymagające, zimy srogie, a o pracę – zwłaszcza gdy jest się młodą kobietą – jest bardzo trudno. W ten sposób Adela trafia na Adama Jabłońskiego, mężczyznę na pozór dystyngowanego, ale z szemraną przeszłością i żądnego zemsty na człowieku, który odebrał mu sens życia. To nie jest słodka i piękna miłość. Dla Adeli spotkania z Jabłońskim, za które mężczyzna dobrze płaci, to sposób na przetrwanie, przynajmniej do czasu. Ewa Popławska przyzwyczaiła nas do tego, że nie pisze ckliwych historii miłosnych osadzonych w brutalnych czasach, lecz pokazuje te czasy z pełną bezwzględnością – także w kontekście relacji międzyludzkich. Dowodzi, że dobro nie zawsze zwycięża, a miłość ma trudne i niejednoznaczne oblicze. „Adela” oprócz nieszablonowej historii to także kolejna lekcja historii. Przemierzając wraz z główną bohaterką ulice Wolnego Miasta Gdańska, naprawdę mamy poczucie, że tam jesteśmy. Widzimy dawne budynki, czujemy zapach ciasnych uliczek i mróz szczypiący w policzki. To powieść dla osób ceniących rzetelnie ukazane realia miejsca i czasu akcji, które są niemniej ważne niż sama fabuła. Ewie łączenie tych dwóch elementów wychodzi świetnie.
Ann83 - awatar Ann83
ocenił na 8 13 dni temu
Tam, gdzie czeka spokój Katarzyna Fiołek
Tam, gdzie czeka spokój
Katarzyna Fiołek
Katarzyna Fiołek znowu mi to zrobiła, spowodowała że zapomniałam o bożym świecie. Brakuje mi określeń, aby opisać mój zachwyt nad fabułą - nietuzinkowa, wciągająca, ciekawa, wewnętrznie poruszająca, pasjonująca, piękna. Każda strona przesiąknięta kunsztem, estetyką, nostalgiczną magią. Opisy nadające tempo lekturze, które powodują, że moja wyobraźnia odtwarza literacki spektakl. Codzienne zmartwienia schodzą na dalszy plan, bo ja zakładam trekkingowe obuwie i wyjeżdżam w Bieszczady. Liliana potrzebowała zmian, więc zabrałam swój plecak i wyjechałam. W naszych walizkach nie było miejsca na chaos, a za chociażby najmniejszą wzmiankę o płci przeciwnej groziła chłosta - żadnych mężczyzn, przecież chaos z nami nie jedzie..😎 Problemy zostawiłyśmy daleko w tyle. Bohaterka robi odważny krok w swoim życiu począwszy od rozwodu z mężem, który okazał się systemowym błędem, po przyjęcie posady nauczycielki. Zamieszkując w starym domu nie sądziła, że ten budynek zostanie jej przyjacielem. Dom z duszą i jak się okazało ze starymi zapiskami na strychu. Tutaj będzie potrzebowała pomocy. Kto będzie idealnym kandydatem do "śledztwa" jak nie tutejszy lokals - Piotr, singiel (przypadek?), ale dość ostrożnie stąpający po ziemi, tutaj też uczucia okazały się totalnym nieporozumieniem. Wspólnie odkrywają kolejne elementy skrywające sekrety przeszłości bieszczadzkiej miejscowości. Czy wspólnie obrany cel okaże się górskim szlakiem na szczycie którego czekać będzie druga szansa? Czy zszargane serca tej dwójki odważą się na kolejną dawkę uczuć?
z_ksiazki_w_ksiazke - awatar z_ksiazki_w_ksiazke
ocenił na 10 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Cisza między nami

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Cisza między nami