fragmenty namysłu filozoficznego nad techniczną, estetyczną, antropologiczną i polityczno-społeczną naturą fotografii i aparatów - nie tylko fotograficznych...
znaczenia, percepcja, recepcja, operatywność, interakcje, krążenie fotografii w sferze życia i aktywności ludzkiej...
aspekty umasowienia, degradacji estetycznej, utowarowneia podmiotu, przedmiotu i procesu fotograficznego...
krytyka kapitalizmu aparatów i jego wytworów...
***
Mimo wielu bardzo ciemnych akcentówjego myśli zawsze chciał traktować człowieka, ów "supeł z wielu nici", jak mawiał, w kontekście możliwości dialogu z innymi ludźmi. Od najczęściej pesymistycznej wizji człowieka ponowoczesnego, jaka wyłania się z wielu diagnoz filozoficznych naszych czasów, zdecydowanie odróżnia go nadzieja przezwyciężająca strach; w pracy filozoficznej chodzi zatem nie tylko o zrozumienie i opis sytuacji, ale także o rodzaj terapeutycznego działania, czasem zresztą przybierającego nieco utopijne kształty. Ale wynikało to także z faktu, że swoje filozofowanie Flusser traktował, po pierwsze, jako "rodzaj pisarstwa", by użyć określenia Richarda Rorty'ego odnoszącego się do Jacques'a Derridy, po drugie, jako specyficzny rodzaj aktywności artystycznej.
Podstawą takiego myślenia było przekonanie, że obecnie należy dążyć do przekroczenia podziału na działalność naukową i artystyczną. W wymiarze praktycznym temu miały służyć jego, a właściwie jego przyjaciela Freda Foresta, eksperymenty z wykorzystaniem kamery wideo przypominające nieco antropologiczne bioi socjodokumenty Sola Wortha pracującego niegdyś z Indianami Nawaho, w wymiarze teoretycznym zaś wyrazem takiego myślenia był jego tekst o "geście wideo" stawiający tezę, że w odróżnieniu od filmu, który genealogia (fresk – malarstwo – fotografia) predestynuje do roli narzędzia artystycznego (reprezentującego), wideo, wywodzące się z linii: powierzchnia wody – szkło powiększające – mikroskop – teleskop, jest narzędziem epistemologicznym, służącym poznaniu, spekulacji, prezentacji.
Zakres filozoficznych, i nie tylko, zainteresowań czeskiego myśliciela był bardzo szeroki: językoznawstwo, literatura, sztuka, teoria i filozofia komunikacji ("komunikologia"), pismo, wideo, telewizja, design, teoria informacji i last but not least fotografia. Zwłaszcza w ostatnich latach życia zainteresowania filozofa ogniskowały się wokół zagadnień "kryzysu linearności" będącego konsekwencją wchodzenia w czas "po-Słow(i)a", by użyć określenia George'a Steinera, co następuje wraz z rozwojem mediów elektronicznych i dominacją kodów liczbowych, powszechną digitalizacją nie tylko w sensie, jaki narzuca rewolucja cyfrowa, ale i generalnego zastępowania pisma i liter przez algorytmy i cyfry. Proces ten Flusser przedstawia w syntetyczny sposób w błyskotliwym eseju Społe czeństwo alfanumeryczne, którego konkluzję warto zacytować: "Podsumujmy: od wynalezienia alfabetu rozpoczęła się historia we właściwym sensie tego słowa, a wraz z nią społeczeństwo, które jest nośnikiem kultury zachodniej. Początkowo pisanie i czytanie liter stanowiło przywilej panującej mniejszości, potem stawało się coraz powszechniejsze. Ci, którzy potrafią pisać i czytać, posiadają świadomość historyczną. Alfabet nigdy jednak nie był czystym kodem, zawsze zawierał ideogramy na oznaczenie ilości (liczb). Tym samym ludzie umiejący pisać i czytać mają świadomość nie tylko historyczną, lecz również matematyczną - dlatego należy mówić o społeczeństwie alfanumerycznym. Począwszy od renesansu, myślenie matematyczne wyemancypowuje się z myślenia historycznego, liczby opuszczają kod alfanumeryczny, by usamodzielnić się, tworząc nowe kody. Powstaje nowa elita, która myśli w kategoriach matematyczno-formalnych, a myślenie historyczne pozostawia zaznajomionym już z alfabetem masom. Ta elita projektuje modele, wedle których masy się orientują, choć nie potrafią ich rozszyfrować. W tym sensie należałoby teraz mówić o społeczeństwie już nie alfanumerycznym, ale tylko numerycznym."
***
- aparat: narzędzie naśladujące myślenie.
- automat: aparat, który musi być posłuszny przypadkowo rozgrywającemu się programowi.
- entropia: tendencja do coraz bardziej prawdopodobnych stanów.
- fotograf: człowiek, który stara się wprowadzić do obrazu informacje nieprzewidziane w programie aparatu fotograficznego.
- fotografia: wytwarzany i dystrybuowany przez aparat obraz o charakterze ulotki.
- funkcjonariusz: człowiek, który prowadzi grę z aparatem lub stanowi jego funkcję.
- gra: czynność będąca celem samym w sobie.
- historia: linearnie postępujące przekładanie przedstawień na pojęcia.
- idolatria: niezdolność do wyczytania przedstawień z elementów obrazu mimo zdolności do odczytania tych elementów, stąd: kult obrazów.
- imaginacja: specyficzna zdolność do wytwarzania obrazów i ich odszyfrowywania.
- informacja: nieprawdopodobna kombinacja elementów,
- informowanie: 1. tworzenie nieprawdopodobnych kombinacji elementów; 2. wdrukowywanie ich w przedmioty.
- kod: uporządkowany według reguł system znaków,
- konceptualizacja: specyficzna zdolność do wytwarzania i odszyfrowywania tekstów.
- litera: zapisany znak.
- magia: forma bytowa odpowiadająca wiecznemu powrotowi tego samego.
- maszyna: narzędzie, które na podstawie teorii naukowych naśladuje ludzkie ciało.
- narzędzie: naśladowanie narządu cielesnego służące pracy.
- obraz: znacząca powierzchnia, na której elementy obrazowe odnoszą się magicznie do siebie nawzajem.
- obraz techniczny: obraz wytwarzany przez aparaty, odszyfrowanie: ukazanie znaczenia symbolu,
- pamięć: magazyn informacji.
- pojęcie: konstytutywny element tekstu,
- posthistoria: retranslacja pojęć w wyobrażenia,
- praca: czynność wytwarzająca i formująca przedmioty, program: gra kombinacyjna z jasnymi i wyraźnymi elementami.
- przedmiot: rzecz stojąca naprzeciw nas.
- przedmiot kulturowy: przedmiot uformowany,
- przedstawienie: konstytutywny element obrazu,
- redundancja: powtarzanie informacji; stąd: prawdopodobne.
- rytuał: zachowanie odpowiadające magicznej formie bytu.
- rzeczywistość: coś, na co natrafiamy na naszej drodze ku śmierci; dlatego: coś, co nas interesuje.
- sektor pierwszy i drugi: obszary działalności, w których przedmioty są wytwarzane i formowane.
- sektor trzeci: zakres działalności, w którym wytwarzane są informacje.
- społeczeństwo przemysłowe: społeczeństwo, w którym większość ludzi pracuje przy maszynach.
- społeczeństwo poprzemysłowe: społeczeństwo, w którym większość ludzi pracuje w sektorze trzecim.
- stan rzeczy: scena, na której znaczenie mają stosunki między rzeczami, a nie same rzeczy.
- symbol: świadomie lub nieświadomie uzgodniony znak, symptom: znak spowodowany przez swe znaczenie,
- tekst: ciągi znaków pisma.
- tekstolatria: niezdolność do wyczytania pojęć ze znaków pisma jakiegoś tekstu mimo umiejętności czytania tych znaków; stąd: kult tekstów.
- translacja: przechodzenie od jednego kodu do innego; stąd: przeskakiwanie z jednego uniwersum w drugie.
- uniwersum: 1. ogół kombinacji danego kodu; 2. ogół znaczeń danego kodu.
- wartościowe: coś, co jest takie, jakie być powinno,
- wytwarzanie: przenoszenie rzeczy z przyrody do kultury.
- zabawka: przedmiot służący grze.
- znaczenie: cel znaków.
- znak: zjawisko oznaczające inne zjawisko.
Opinia
Jeżeli ktoś spodziewa się informacji, jak kształtować przestrzeń publiczną, sugestii dotyczących urbanistyki czy estetyki miast - będzie zaskoczony. Ta książka to bardziej lewicowy manifest z rewolucyjnym wręcz zacięciem, mocną ekonomiczną i historyczną podstawą. To ważne, dość radykalne i potrzebne spojrzenie na to, czym właściwie może być miasto. Może nie wystarczy park i sprawna komunikacja, żeby stworzyć dobre miasto? Ale autor częściej niż na tym, jak zmienić miasto na lepsze pisze o tym, czym miasto może się stać - w tym przypadku areną buntu. Co nie do końca dziś przekonuje. Czy rosnące nierówności społeczne, gentryfikację, 'pożerające' energię, coraz mniej egalitarne miasta należy zmieniać? Zdecydowanie. Czy wrócą barykady na ulicach? Nie wykluczone, choć nie do końca porywa mnie taka wizja, mówiąc eufemistycznie (w kontekście poprawy jakości miasta). Wydaje się, że jest sporo do wykonania w drodze ewolucji, tymczasem ze stronic wyziera raz na jakiś czas widmo rewolucji i manifest stricte polityczny.
Format i brak marginesów to koszmar i tutaj dodatkowy minus.
Jeżeli ktoś spodziewa się informacji, jak kształtować przestrzeń publiczną, sugestii dotyczących urbanistyki czy estetyki miast - będzie zaskoczony. Ta książka to bardziej lewicowy manifest z rewolucyjnym wręcz zacięciem, mocną ekonomiczną i historyczną podstawą. To ważne, dość radykalne i potrzebne spojrzenie na to, czym właściwie może być miasto. Może nie wystarczy park i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to