Blisko domu

Okładka książki Blisko domu
Michael Magee Wydawnictwo: Czarne Seria: Powieść [Wydawnictwo Czarne] literatura piękna
384 str. 6 godz. 24 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Powieść [Wydawnictwo Czarne]
Tytuł oryginału:
Close to Home
Data wydania:
2026-02-04
Data 1. wyd. pol.:
2026-02-04
Liczba stron:
384
Czas czytania
6 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383962481
Tłumacz:
Hanna Pustuła-Lewicka
Średnia ocen

                7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Blisko domu w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Blisko domu



książek na półce przeczytane 2335 napisanych opinii 477

Oceny książki Blisko domu

Średnia ocen
7,2 / 10
66 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
698
685

Na półkach:

„Miasto pamięta więcej, niż ludzie chcieliby przyznać.”

W swojej pierwszej powieści Michael Magee kreśli autentyczny obraz młodych ludzi z robotniczych środowisk, należących do pokolenia urodzonego już po zakończeniu konfliktu w Belfaście. Pokazuje ich niespełnione marzenia, trudną codzienność, narastającą frustrację oraz poczucie braku przyszłości.

“Blisko domu” to także swoisty hołd dla miasta naznaczonego śladami dawnych walk, gdzie wciąż pobrzmiewają echa bolesnej i brutalnej historii.

W tej historii najmocniej uderzyło mnie poczucie ‘odziedziczonego ciężaru’ – bohaterowie sami nie przeżyli The Troubles, a jednak żyją w ich cieniu. Nie ma tu bezpośredniej przemocy, jest coś bardziej podskórnego: napięcie, które przenika codzienność, sposób myślenia, ograniczenia, których nikt wprost nie nazywa.

W debiucie Magee porusza też bezradność młodych ludzi – to, jak bardzo chcą czegoś więcej, a jednocześnie czują, że startują z miejsca, z którego naprawdę trudno się wyrwać. Nie ma tu wielkich dramatycznych zwrotów, raczej powolne osuwanie się w frustrację, w gniew, który staje się niemal naturalnym stanem.

Brak perspektyw niesie za sobą upust wszelkiej energii, powodując stan, który zaczyna przybierać kształt w destrukcji, zobojętnienia. Nie dlatego, że bohaterowie są słabi, tylko dlatego, że systemowo są przyblokowani.

Miałam wrażenie, że Sean i jego koledzy utknęli w pewnym rodzaju smutnego stygmatyzmu - jakby ich życiorysy były z góry naznaczone, jakby startowali z etykietą, której nie da się odkleić. I nawet jeśli próbują coś zmienić, świat wokół wciąż przypomina im, skąd są i ile to znaczy.

Nie ma tu jednak wyraźnego momentu buntu czy przełomu. To raczej powolne wypalanie ambicji, nadziei, a z czasem nawet relacji. Jest w tym coś głęboko przygnębiającego… i przywodzi na myśl klimat “Shuggie Bain” Douglasa Stuarta- tam również wyraźnie czuć ciężar środowiska i poczucie, że możliwości są od początku ograniczone.

W powieści istotny jest również sam Belfast, pokazany nie tylko jako tło, ale niemal żywy organizm. Stolica Irlandii Północnej jest tu miastem pełnym sprzeczności: z jednej strony próbuje iść do przodu, z drugiej nie potrafi odciąć się od przeszłości. To napięcie czuć w każdej relacji, w każdej decyzji bohaterów.

“Blisko domu” to historia o pochodzeniu, tożsamości i traumach, które w nas zostają. O młodym pokoleniu szukającym zapalnej iskry nowego początku - takiej, która nie odcina się od ciężaru przeszłości, lecz tli się pomimo środowiska, historii i ograniczeń.

Magee nie podsuwa swoim bohaterom konkretnego rozwiązania, nie zmienia nagle rzeczywistości, ale daje nadzieję na swego rodzaju ‘minimalne przesunięcie’. Takie poczucie, że może jednak istnieje inna ścieżka, choćby w zalążku.

Można wręcz odnieść wrażenie, że to nie tyle szansa na ‘lepsze jutro’, co raczej pierwsza próba wyobrażenia sobie, że jutro w ogóle może być inne. I to w tej historii naprawdę dużo. Mocno polecam!

„Miasto pamięta więcej, niż ludzie chcieliby przyznać.”

W swojej pierwszej powieści Michael Magee kreśli autentyczny obraz młodych ludzi z robotniczych środowisk, należących do pokolenia urodzonego już po zakończeniu konfliktu w Belfaście. Pokazuje ich niespełnione marzenia, trudną codzienność, narastającą frustrację oraz poczucie braku przyszłości.

“Blisko domu” to...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

414 użytkowników ma tytuł Blisko domu na półkach głównych
  • 339
  • 72
  • 3
29 użytkowników ma tytuł Blisko domu na półkach dodatkowych
  • 12
  • 6
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Antropolodzy Ayşegül Savaş
Antropolodzy
Ayşegül Savaş
„Antropolodzy” autorstwa Ayşegül Savaş - najgłośniejsza powieść 2024 roku, podbija obecnie polski rynek czytelniczy. Książka wydana nakładem Wydawnictwa Filtry, w przekładzie Agnieszki Walulik przyciąga wzrok i zdumiewa swoją skondensowaną formą. Ale na czym polega jej fenomen? Asya i Manu to para migrantów, którzy przybyli do Europy Zachodniej, by zdobyć wykształcenie, a potem tu zostali i stopniowo wrastają w miejscową kulturę. Nie chcą wracać tam, skąd przybyli, dlatego wybierają miasto. Tylko, czy tak naprawdę można poczuć się jak u siebie w miejscu, w którym nie do końca jesteśmy sobą? „Antropolodzy” to proza, która działa ciszą. Nie znajdziemy tu dramatycznych zwrotów akcji ani spektakularnych wydarzeń - zamiast tego dostajemy uważną (jak na dokumentalistkę przystało) obserwację codzienności, drobnych gestów i napięć, które narastają gdzieś pod powierzchnią. To literatura, która wymaga skupienia, ale odwdzięcza się subtelną głębią. Asya i Manu funkcjonują trochę jak tytułowi antropolodzy: analizują otaczającą ich rzeczywistość, próbując ją zrozumieć i jednocześnie dopasować się do niej. Problem w tym, że im bardziej się starają, tym bardziej oddalają się od samych siebie. Ich poszukiwania własnego mieszkania, które w istocie poszukiwaniami nie są, to kwintesencja współczesnego podejścia młodych dorosłych do życia, do świata i do otaczających ich ludzi. Miasto, w którym żyją, nie ma konkretnej nazwy, co tylko potęguje uniwersalność tej historii. To może być Paryż, Berlin, Amsterdam - każde miejsce, które obiecuje nowy początek, ale nie daje pełnego zakorzenienia. Autorka świetnie pokazuje ten stan zawieszenia: między językami, kulturami i różnymi wersjami samych siebie. „Antropolodzy” to opowieść o poszukiwaniu tożsamości, o ciągłym negocjowaniu tego, kim jesteśmy i gdzie jest Nasze miejsce na ziemi. Subtelna proza, a jednak trafia w samo sedno. 👌
z_kultury_ - awatar z_kultury_
ocenił na 10 10 dni temu
Wymieranie Ireny Rey Jennifer Croft
Wymieranie Ireny Rey
Jennifer Croft
Jennifer Croft to autorka angielskiego przekładu Ksiąg Jakubowych, Olgi Tokarczuk. Napisała tę powieść, w której zagadka kryminalna łączy się z satyrą i opowieścią o procesie przekładu. Do domu pisarki Ireny Rey w Białowieży przyjeżdża ośmioro tłumaczy na plenum translatorskie, by wspólnie pracować nad przekładem jej nowej powieści. Sami nazywają się między sobą od języków, na które tłumaczą: Serbska, Szwedzki i tak dalej. Nagle znika pisarka i jej mąż Bogdan. To punkt wyjścia, który uruchamia lawinę. Trudno pisać o tej książce bez wymienienia nieobecnego. W Polsce postać Ireny Rey będzie nieuchronnie przywodziła na myśl Olgę Tokarczuk — genialną, uwielbianą pisarkę, obiekt wręcz bałwochwalczego kultu, mieszkającą na prowincji, blisko natury, z wiedzą o niej, która ma w końcu dostać Nobla. Jeśli chodzi o formę, mamy tu do czynienia z prawdziwą wieżą Babel. W pierwszych zdaniach powieści dowiadujemy się, że czytany przez nas tekst jest tłumaczeniem na angielski zaginionego oryginału, napisanego po polsku przez Argentynkę. Poczucie zagubienia towarzyszy przez cały czas czytania i taki był cel Croft. Serce książki to jednak nie zagadka zniknięcia, lecz portret zbiorowy tłumaczy. Autorka od lat przekonuje, że o tłumaczeniu warto myśleć raczej jako o czymś z natury wspólnym . I jako felietonistka i aktywistka literacka stara się odkleić od tłumaczy łatkę tych „gorszych" rodziców tekstu. Powieść jest przedłużeniem tego manifestu w fikcji. Jest to odważna i bardzo ważna powieść o ludziach niewidzialnych. Tytułowe wymieranie ma wiele znaczeń. Croft z goryczą połączoną ze specyficznym poczuciem humoru zwraca uwagę na istotę pracy kogoś, kto często bywa niewidzialny. Kiedy Irena znika, tłumacze powoli uwalniają się spod jej toksycznego wpływu, zyskują sprawczość i na własną rękę zastanawiają się nad swoją pozycją w literackim ekosystemie. Czy są tylko pasożytami żerującymi na pracy prawdziwych twórców? A może przeciwnie — bywają od nich pożyteczniejsi? Niezwykle istotną rolę odgrywa Puszcza Białowieska, która jest tutaj czymś więcej niż tylko tłem. Jest to żywy, zagrożony organizm, którego los współgra z tematem wymierania języków i kultur. Croft umiejętnie łączy wątek ekologiczny z literacką zagadką, sugerując, że zniknięcie Ireny Rey jest nierozerwalnie związane z degradacją świata natury. Atmosfera jest gęsta od symboliki grzybów i grzybni. Croft pisze bowiem o tworzeniu, ale także o pasożytnictwie i niszczeniu, zarówno w świecie przyrody, jak i w tym, w jaki sposób postępujemy z językiem. Powieść zachwyca błyskotliwością konstrukcji i ironicznym poczuciem humoru. Zachwyca precyzją opowieści i meta-literackimi zabiegami, takimi jak sarkastycznie zabawne przypisy narratorki, które dodają opowieści głębi i ironii. Wymieranie Ireny Rey to debiut powieściowy nieoczywisty i odważny. Literatura o literaturze, tłumaczenie o tłumaczeniu, zniknięcie jako metafora niewidzialności. Croft napisała książkę, która bawi, prowokuje i uwiera, i która, paradoksalnie, najlepiej smakuje tym, którzy znają świat, z którego wyrasta.
magdalena - awatar magdalena
oceniła na 7 2 dni temu
Maniak Benjamín Labatut
Maniak
Benjamín Labatut
„Prace zajęły nam pięć upiornych lat. Maszyna humorzasta i zawodna jak diabli, ale przepiękna! Wygląda jak odpicowany silnik V40 wmontowany w trzewia gigantycznego krosna mechanicznego. Elegancka aluminiowa obudowa, całość relatywnie niewielka. Metr osiemdziesiąt wysokości, sześćdziesiąt centymetrów szerokości, dwa i pół metra długości. Na ówczesne standardy – mikroprocesor”. (s. 190) „Maszynie nadaliśmy nazwę: Matematyczny Analizator Numeryczny Integrator i Komputer – Mathematical Analyer, Numerical Integrator and Computer. W skrócie MANIAC”. BENJAMIN LABATUT. Maniak. Przekł. Jarek Westermark. Wyd. Czarne. Wołowiec 2025. Autor czerpie wzorce z twórczości, m.in.chilijskiego poety Samira Nazala, również W.G. Sebalda. Tłumaczony na wiele światowych języków. Czytasz opis (mikroprocesora), a widzisz… Zysk bezsprzeczny…, wiesz, co znaczy tytuł powieści… Brakującym ogniwem jest poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: Po co ? W jakim celu zbudowano mikroprocesor? Odpowiedź już na stronie… Rzecz ma miejsce latem 1951 roku, do Instytutu Badań Zaawansowanych w Princeton przybył zespół naukowców, by …. Zagadnienie zostało zredukowane do prostego pytania: TAK/NIE Labatut, w dobrej literackiej formie. Nauka, naukowcy i ich wizje, fizycy, sztuczna inteligencja, nowe technologie- to tematy zaprzątające umysł autora. Prawda i zmyślenie - czytający musi się w tym gąszczu myśli odnaleźć. Z nazwisk znaczących: John von Neumann, Paul Ehrenfest i Lee Sedol. MANIAK LABATUTA, także STRASZLIWA ZIELEŃ zasługują na Czytelnika (również polskiego). 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na 10 5 dni temu
Dziki, mroczny brzeg Charlotte McConaghy
Dziki, mroczny brzeg
Charlotte McConaghy
„Dziki mroczny brzeg” to taka powieść, która osiada gdzieś w pamięci, zostaje z czytelnikiem nawet po zakończeniu lektury. Mroczny, tajemniczy klimat, bardzo sugestywne opisy natury i ogrom emocji spowodowały, że czytałam ją w napięciu, co chwilę wyczekując na kolejne zaskakujące wydarzenia, które zmieniały moją perspektywę oceny bohaterów i powodowały, że odkrywając ich tajemnice, zaczynałam darzyć sympatią, albo wręcz przeciwnie. Akcja powieści rozgrywa się w niesamowitym miejscu. To wyspa u wybrzeży Antarktydy, siedlisko morskich zwierząt, ale jej los jest przesądzony z powodu podnoszącego się poziomu oceanu, który niedługo zatopi Shearwater wraz ze znajdującą się tam stacją badawczą i bankiem nasion. Ostatnimi ludźmi czuwającymi nad ewakuacją zagrożonych zbiorów nasion są członkowie rodziny Saltów: Dominic i troje jego dzieci. Od kilku lat żyją w izolacji, a każde z nich zmaga się z jakąś tajemnicą. Punktem zwrotnym w ich życiu staje się znalezienie na plaży rannej kobiety. Jej pojawienie się wyzwoli w bohaterach potrzebę zmierzenia się z własnymi problemami i ujawnienie tego, co głęboko ukryte: w nich, a także na wyspie. Jednak i uratowana z oceanu Rowan ma swoją tajemnicę, a jej cel przybycia do stacji badawczej wiąże się z dramatem, jaki przeżyła będąc na lądzie. Kim jest? Co skłoniło ją do niebezpiecznej podróży? I co tak naprawdę wydarzyło się na Shearwater przed przybyciem na nią tajemniczej kobiety? Charlotte McConaghy, australijska pisarka, wpisała losy swoich bohaterów w kontekst ekologiczny. Saltowie to strażnicy zasobów nasion, które mogłyby uratować świat przed katastrofą. Ich przywiązanie do lodowatej i nieprzyjaznej człowiekowi wyspy wynika z miłości do natury, którą oswoili i za którą czują się odpowiedzialni. Autorka przepięknie opisuje plaże pełne fok i słoni morskich, podwodne lasy, czy obyczaje wielorybów. Determinacja bohaterów, by ratować te stworzenia za wszelką cenę i rozpacz wynikająca z konieczności opuszczenia wyspy spowodowały, że zapałałam do nich ogromną sympatią i kibicowałam im, mimo nie zawsze moralnych pobudek ich czynów. Również Rowan jest kobietą, dla której dobro przyrody jest priorytetem. Ona z kolei przybyła z upalnej Australii, gdzie musiała zmierzyć się z innym problemem- pożarami lasów, w których straciła coś dla niej bardzo cennego. To jest właśnie płaszczyzna, na której między bohaterami dochodzi do porozumienia, a nawet do zażyłości. Samotna kobieta daje dzieciom Dominica to, czego brakuje im na dzikiej wyspie, dostając w zamian ogromną dawkę uczuć, których się nie spodziewała. Wszyscy bohaterowie są samotni i mają w sobie potrzebę alienowania się od świata, a dzięki wydarzeniom na wyspie poczują potrzebę powrotu do wspólnoty, odnajdą siebie nawzajem i przekonają się, że wsparcie drugiego człowieka jest kluczem po pokonywania trudności i leczenia traum. Oprócz problemu związanego z katastrofą klimatyczną autorka podejmuje tu problem dzietności i stosunku ludzi do demografii. Czy niechęć kobiety do urodzenia dziecka czyni z niej człowieka nieczułego i niezdolnego do miłości? Czy sprowadzanie na świat pełen zagrożeń dziecka tylko dlatego, że takie jest oczekiwanie społeczne, albo chce tego partner jest odpowiedzialne? Rowan zmaga się z tymi problemami, a kontakt z dziećmi Dominica doprowadza ją do takich spostrzeżeń, które zdumiewają ją samą. Wspaniale mi się czytało „Dziki mroczny brzeg”. To książka, w której znalazłam to, co w powieściach lubię najbardziej: fabułę wymykającą się schematom, umiejętnie kreowany niepokojący klimat, wyrazistych bohaterów i połączenie różnych gatunków: thrillera, powieści obyczajowej, historii rodzinnej. Jestem oczarowana przede wszystkim pięknym językiem autorki, a co za tym idzie pracą wykonaną przez tłumaczkę.
Anna-Maria - awatar Anna-Maria
oceniła na 8 1 dzień temu

Cytaty z książki Blisko domu

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Blisko domu