Berserk #20

Okładka książki Berserk #20
Kentarō Miura Wydawnictwo: J.P. Fantastica Cykl: Berserk (tom 20) komiksy
232 str. 3 godz. 52 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Berserk (tom 20)
Tytuł oryginału:
ベルセルク
Data wydania:
2019-01-16
Data 1. wyd. pol.:
2019-01-16
Data 1. wydania:
2007-11-28
Liczba stron:
232
Czas czytania
3 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374717601
Tłumacz:
Paweł Dybała
Średnia ocen

                8,8 8,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Berserk #20 w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Berserk #20

Średnia ocen
8,8 / 10
175 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
87
76

Na półkach:

Akcja w tym tomie zaczyna znowu przyspieszać i dzieje się naprawdę wiele. Sam obraz pod wieżą cienia i zachowania ludzi przypominają strach i rozpacz i beznadziejność sytuacji. Wszędzie trwa chaos, a wiele osób oskarżanych jest o herezję. W samym centrum tych wydarzeń stoi Guts mający jeden cel uratować Cascę.

Czy zbliża się moment kulminacyjny? Co takiego jeszcze knuje przebiegły i okrutny Mozgus? Czy Gutsowi uda się wreszcie dopiąć swego?

Akcja w tym tomie zaczyna znowu przyspieszać i dzieje się naprawdę wiele. Sam obraz pod wieżą cienia i zachowania ludzi przypominają strach i rozpacz i beznadziejność sytuacji. Wszędzie trwa chaos, a wiele osób oskarżanych jest o herezję. W samym centrum tych wydarzeń stoi Guts mający jeden cel uratować Cascę.

Czy zbliża się moment kulminacyjny? Co takiego jeszcze knuje...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

327 użytkowników ma tytuł Berserk #20 na półkach głównych
  • 279
  • 48
152 użytkowników ma tytuł Berserk #20 na półkach dodatkowych
  • 60
  • 44
  • 16
  • 12
  • 7
  • 6
  • 4
  • 3

Inne książki autora

Kentarō Miura
Kentarō Miura
Japoński mangaka, twórca serii „Berserk”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dobranoc, Punpunie #2 Inio Asano
Dobranoc, Punpunie #2
Inio Asano
Pierwszy tom "Dobranoc, Punpunie" przedstawił poruszającą wizję dzieciństwa głównego bohatera. Drugi tom przenosi się akcję o dwa lata później. Czy Punpun zmienił się w jakiś sposób? Punpun jest już uczniem gimnazjum, ale dalej podkochuje się w Aiko. Ta jednak chodzi z kapitanem w klubie badmintona. W tym samym czasie Yuichi, wujek Punpuna, rozpoczyna relację z kelnerką z kawiarni. Punpun w dalszym ciągu jest bardzo zagubioną i bierną postacią. Uczucia wobec Aiko go przerastają i nie ma się komu z tego zwierzyć. Nie ma odwagi działać zgodnie ze swoim sumieniem, a kiedy ma możliwość spełnienia swojego marzenia odrzuca to bez jakiegokolwiek uzasadnienia. Więcej miejsca poświęca się tu Yuichiemu. W retrospekcji przedstawione jest czym kiedyś zajmował się zawodowo, a także jego dawne życie uczuciowe. W przeszłości działał pod wpływem uczuć zamiast rozsądku, przez co obecnie jest niechętny do nawiązania nowej relacji. Jego dawne zachowanie może budzić oburzenie u czytelnika, ale jest też do pewnego stopnia zrozumiałe. W tym tomie uderzyło mnie jak przedstawiane są postacie żeńskie. Aiko w tomie pierwszym była sympatyczną koleżanką, w której Punpun mógł się łatwo zakochać. Tutaj jednak to postacie żeńskie pełnią role inicjatorek relacji, a także do pewnego stopniu manipulują mężczyznami. Przy czym takie zachowanie wynika z konieczności danej sytuacji w myśl zasady, że cel uświęca środki. Graficznie w dalszym ciągu pokazany jest kontrast pomiędzy realistycznym światem, a rodziną Punpuna przypominającą ptaszki rysowane ręką dziecka. Tym razem jednak zauważyłem, że ten ptasi wygląd to najprawdopodobniej jedynie wizja głównego bohatera, bo na paru kadrach widać ich ludzkie sylwetki. W dalszym ciągu jest to bardzo smutna historia pełna nieszczęśliwych ludzi. Dobrze napisane postacie sprawiają, że bardzo empatyzowałem z bohaterami. Końcówka tomu stosuje ponowny przeskok czasowy i zapowiada pewne dramatyczne wydarzenia.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na 9 6 miesięcy temu
H.P. Lovecraft: Nawiedziciel mroku H.P. Lovecraft
H.P. Lovecraft: Nawiedziciel mroku
H.P. Lovecraft Gou Tanabe
Dłuższy czas zabierałem się do zakupu tej mangi. Im dłużej zwlekałem, tym bardziej czas nie działał na moją korzyść i było tylko trudniej ją zdobyć. Udało się w Gdańsku na Targach Fantastyki. W końcu mam całą trylogię! "Nawiedziciel mroku" to jedno ze znanych opowiadań mistrza grozy, twórcy kosmicznych stworów, demonów i bóstw. Nie mogło w nim zabraknąć oczywiście znanego już wszędzie Necronomiconu. Opowiadanie to przybliża nam historię Roberta Blake'a, którego dziwne sny i ciekawość zaprowadziły do tajemniczego i opuszczonego kościoła w Providence, o którym nikt nie chciał rozmawiać. Postanawia sprawdzić, jakie tajemnice kryje ów budynek. Jak to u Howarda, nie może to prowadzić do niczego dobrego. Oprócz tytułowego opowiadania znajduje się też tu krótkie "Dagon". Jest to trzeci tom mangi autorstwa Tanabe Gou, w którym czytelnik ma przyjemność zapoznać się z twórczością Lovcrafta poprzez mangę. To połączenie jest czymś niesamowitym. Kreska użyta podkreśla tutaj tylko mrok. Jest ciemno , jest wszechobecny lęk, niepewność i uczucie bezsilności wobec niewidzialnego zła. Uważam to za rewelacyjny pomysł, tym bardziej, że wiele osób nie sięgnie po książkę, zaś po komiks już tak. Wspominałem, że wraz z upływającym czasem trudniej kupić całość, gdyż wydawnictwo Studio JG postanowiło nowe wydanie wypuścić w zbiorczym jednym tomie. Polecam miłośnikom grozy, Lovcrafta, mangi i dziwnych rzeczy z kosmosu.
MyNameIsChrisCh - awatar MyNameIsChrisCh
ocenił na 8 1 rok temu
Saga o Potworze z Bagien. Tom Drugi Alan Moore
Saga o Potworze z Bagien. Tom Drugi
Alan Moore John Totleben Stan Woch Stephen Bissette
Drugi Tom komiksu pt. Saga o Potworze z Bagien to kontynuacja historii Aleca Hollanda z tomu pierwszego i zaczyna się z grubej rury. Na pierwszy ogień idzie Nuklearny Pysk i wyrażone przez niego lęki przed zabiciem natury za pomocą radioaktywnych odpadów. Nawet potężny żywiołak im ulega. Jednak jego symboliczna śmierć, przynosi także wiedzę. Okazuje się, że ciało Potwora można zniszczyć, ale nie można zabić jego istoty. 🌳 Potwór i Constantine W tym tomie zaczyna się także znajomość Potwora z Jonem Constantinem (wgl ta postać po raz pierwszy pojawia się właśnie tu). Constantine zwodzi Aleca obietnicą wiedzy na temat jego istoty. To jest też początek głównego wątku będącego bazą dla wielu kolejnych epizodów. Skuszony obietnicą Potwór będzie walczył z podwodnymi wampirami, obserwował śmierć wilkołaka, czy też pomagał zdjąć klątwę z pewnego kolonialnego domu. Constantine pokaże Alecowi także Parlament Drzew, posiadający prawdę, której Potwór tak poszukuje. Niestety okazuje się, że żywiołak nie jest jeszcze na nią gotowy. W tym tomie zaczyna się także poszerzenie wątku psychodelicznych owoców, które Potwór potrafi na sobie wyhodować. Dla jednych są trutką, a dla innych karmą, jak śpiewa klasyk. Zresztą wgl motywy psychodeliczne przewijają się w komiksie Saga o Potworze z Bagien dość często. I są naprawdę dobrze przedstawione. To jest też tom, w którym Moore wprowadza Potwora z Bagien w uniwersum świata DC pełnego innych superbohaterów. 🌳 Wspaniała rozrywka O ile epizody w tomie pierwszym przedstawiają świat i postaci, o tyle w drugim tomie zaczyna się jatka. Momentami jest nawet strasznie. Wielka bitwa w ostatnim epizodzie tego tomu rozwiązuje wątek Constantine’a i prawdy poszukiwanej przez Potwora. Tutaj rozpoczyna się też wyraźniejszy wątek Abby i jej relacji zarówno ze swoim ukochanym żywiołakiem, jak i z otoczeniem, które tę miłość potępia. Holland może się nie interesować światem, ale świat zaczyna się interesować nim. Wszystkie historie dotykają różnych problemów społecznych, emancypacji kobiet, rasizmu, niewolnictwa, zanieczyszczenia środowiska, czy seksizmu. To naprawdę niezwykłe jak autorzy osadzili te nieoczywiste historie, na takich drażliwych wątkach i zdołali uniknąć przesady, patosu czy sztuczności. 🌳 Dobry a świetny komiks Zasadnicza różnica pomiędzy dobrymi komiksami a bardzo dobrymi jest taka, że w tych bardzo dobrych autorzy nie boją się nieco odejść od głównego bohatera. Moore się tego nie obawia. Często buduje fabułę wokół czegoś innego, np. historii o nawiedzonym domu, przypominającej nieco Lśnienie Kinga. Przypadkiem ten dom stoi niedaleko bagien Potwora i zielona istota, chcąc nie chcąc, angażuje się w oczyszczenie go ze złych duchów. Każdy epizod ma w sobie tyle treści, że trzeba sobie dawkować czytanie żeby na dłużej starczyło. Ale też żeby właściwie docenić każdy smaczek tych historii, a jest ich dużo. Z dwóch przedmów do każdej części, wynika, że Alan Moore czerpał z pojedynczych pomysłów współpracowników. Sklejał je w całość, dodawał coś od siebie i w ten sposób właśnie powstawała Saga o Potworze z Bagien. Niewątpliwie jest to dzieło wyjątkowe.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na 9 1 rok temu
SPYxFAMILY tom 3 Tatsuya Endou
SPYxFAMILY tom 3
Tatsuya Endou
Coś w tym jest, że fani różnego rodzaju tworów popkultury mają tak, że w pewnych sytuacjach szukają ,,leku na nudę”, zwłaszcza jeśli ich ulubiony Świat, Uniwersum, temat, postaci i temu podobne zwyczajnie zaczynają się nudzić bądź wyczerpywać tematycznie. Nic nie jest idealne, nic nie jest wieczne, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że w popkulturze dzieje się tyle, ba!, powstaje tyle… że nikt nie jest już w stanie, chyba nawet w zakresie swoich wąskich, ale i szerokich dla siebie, zainteresowań, nad tym wszystkim nadążyć. . Jednak dla wprawnego oka, a raczej duszy i ,,zmysłu doświadczenia” fana wystarczy odrobina zaangażowania, dobrej woli i zrozumienia swoich potrzeb w obrębie pielęgnowanych pasji, aby ten ,,zastój egzystencjalny”, nudę i natłok popkulturowy zniwelować. A można tego dokonać poprzez szukanie innego rozwiązania tego, co może zaoferować mi mój geekowski Świat, moi bohaterowie, po prostu dana seria lub temat, z którym jest się od dawna. Bogate i najrozmaitsze realia mangi i anime, to taki tygiel najdziwniejszych, ale i najwspanialszych rozmaitości – momentami chaotyczny, momentami aż zbyt uporządkowany – patrz ,,One Piece” mający tysiące odcinków, setki rozdziałów w mandze Świat kontra z lekka chaotyczny, choć doskonały dla wielu miłośników Multiświat Dragon Ball, mający kilka scalonych ze sobą wspólnym tematem Smoczych Kul i ,,ekipy Goku” Światów i zawierających się w ich ramach mini-serii czy pojedynczych krótkich filmów pełnometrażowych. Fani słynnego ,,OP” i np. ,,Zetki” bądź ,,Superka” nie mają prawa narzekać na nudę, ba! Geecy takowych Wszechświatów mają spore możliwości doświadczania w nich czegoś nowego, jakiejś alternatywy lub rozwiązania, którego nie można by się spodziewać. A co z Uniwersum mniej popularnym w medium mangowo-anime z kraju kwitnącej wiśni, przestrzenią wydarzeń rozgrywanych w jednym z obecnie najpopularniejszym wśród różnego typu odbiorców Uniwersów, Świecie ,,SpyXFamily”, gdzie mamy i trochę ,,familiady" i drama-komedii z motywami szpiegowskimi, gdzie po kilkudziesięciu odcinkach animacji i jednej mega dobrej ,,kinówce" (której osobiście… jeszcze nie widziałem!) nie wiadomo do końca, co w tym Wszechświecie będzie się działo, zważywszy na fakt, iż samej mangi ,,Spy’a” wyszło całkiem dużo. Czy fani mają w ogóle prawo do niepokojów; czy jest w czym przebierać do zatracenia, aby ze stoickim spokojem i w równowadze czekać na nowe zresztą długo już wyczekiwane odcinki przygód rodzinki Forgerów, które to tak naprawdę będą tą ,,pierwszą nowością w tym Uniwersum” od dawna? Nic bardziej mylnego – bolączki i rozmaite ,,bóle dupomózgowia” w tej kwestii powinno się wyrzucić do kosza. A dlaczego? Popularnie zwany ,,Spy”, to taki mocno ciekawy Świat, tak samo rozdarty, tak samo spójny, ale na tyle oryginalny, iż z całym swym grajdołkiem dotychczasowo wyprodukowanych treści w mandze i serialu oraz pełnym metrażu, który nawet gościł polskie kina, sam w sobie jest… lekiem na nudę. To brzmi dziwnie, i jest po trochu paradoksem, bo nawet gdy obejrzy się wszystkie odcinki i film po wielokroć, przeczyta się całą mangę, która w ,,SXF” do tej pory wyszła, ma się wrażenie, że robiąc kolejny ,,re-watch” anime teo i ,,re-reading” mangi można się dowiedzieć z środowiska Spy’a czegoś zupełnie nowego, jakby to było nowe jakościowo, inne niż do tej pory doświadczenie. Każda mniejsza bądź większa, ważna lub mniej istotna opowieść, wątek, relacja w ,,Spy x Family” jest dość wyjątkowa w odniesieniu do tego, co współcześnie ,,taśmowo” i dość chałturniczo produkuje się w danych Uniwersach w anime i jej adaptacji bądź źródle, czyli narracji graficznej. Luźna forma narracji potrafi się przeplatać w serduchu rzeczywistości kreowanej w ,,SXF" z komedią, czymś bardziej dramatycznym, ale i z tajemnicą, co dobrze podkreśli sentencja Edgara Allana Poego: „Czy to co widzimy okiem jest prawdą czy snem głębokim.” - a wspominam w niniejszym opracowaniu, czy też recenzjo-opinii kolejnej mangi z tego cyklu nie bez powodu. Szukając powiewu świeżości w swych popkulturowych zainteresowaniach, także inspiracji do (w końcu!) sięgnięcia po ,,watching” filmu z realiów, w których rodzinka Forgerów i miły pieseł odgrywają pierwsze skrzypce, sięgnąłem po 3 tom mangi ,,SXF” od Tatsuyi Endou. Rezultaty lektury tomu okazały się takie, jakie na wstępie oczekiwałem: pełne zadowolenie i satysfakcja na tysiąc plusów z doświadczenia tych ponad 160 stron, z każdego ich kadru, każdego rysunku i dymka umieszczonego w kadrach z tekstami postaci czy opcją ,,narratora w tle”. "SPY" dla wielu miłośników serii, bez względu na rodzaj medium, istnieje tylko jeśli chodzi o charaktery, ich CV, i kreacje głównych bohaterów. Rzecz jasna rozchodzi się o familię Forgerów oraz ewentualnie niektóre postaci poboczne mające z Forgerami ,,coś wspólnego”. Duet Anya i Bond – tak, pieseł w samej serii odcinków zrobił niesamowicie pozytywny wrażenie, dając nam ciepły, piękny w więź i emocje pomiędzy nimi, duet. Natomiast Pani Forger, czyli Yor, ale w wersji nieco bardziej agresywniej, czyli w takiej nietuzinkowej roli ,,Terminatora”, który czasem musi ,,stracić nad sobą kontrolę” i pokazać to swoje prawdziwe, kształtowane przez lata oblicze, oraz Pan Forger a.k.a. ,,zadowolony z życia psychiatra", który musi ukryć przed resztą rodziny (poza Any’ą), że nie jest tym za ,,kogo się uważa!” (to samo tyczy się Yor) ofiarowali fanom niezły tygiel komedii, akcji, familijności i specyfiki emocji, w których znajdziemy całkiem sporo ciepła, radości, smutku i tej szpiegowskiej agresji i thrillerka, które ,,stoją obok i czekają kiedy nadejść!". I tak, wszystkie te postaci, bo one, a nie sama oś fabuły, w której liczy się w ogólnym rozrachunku napięcie na linii stosunków dwóch krajów/narodów, które może doprowadzić, albo i nie do konfliktu zbrojnego, to najważniejsza rzecz w tej opowieści. One a nie miejsce, okoliczności fabularne, wątki polityczne są paliwyem, aby to wszystko wrzucało swój odpowiedni bieg, aby stało się po prostu namacalne, ciekawe i przyjemne dla każdego odbiorcy. Forgerowie i wiele z sylwetek pobocznych nie zawiodły nas i w niniejszym omawianym tomie Mangi no.3 z środowiska ,,Spy’a”, to, co ciekawe, równowaga pomiędzy wkładem w rozwój opowieści tych stu-kilkudziesięciu stron postaci: Any’i, Yor i Loida oraz wszystkiego tego, co nawinie się z sylwetek podrzędnych charakterów wokół tej trójki wyeksploatowały swe możliwości narracji na pewno nie do granic, ale do pożądanego przez odbiorcę poziomu. Poprzedni tom, to lekka przewaga Loida w tej kwestii; w tomach 1 i 2 ,,Pan Psychiatra” figurował jako – choć to bardziej subiektywne spostrzeżenie - najważniejsza postać w mandze jak i anime, ale nie jako ta najlepsza; najlepsza w poprzednich komiksach serii okazała się Any’a: spajała i umacniała więź między Yor a Loidem, dorzucając od siebie sporo ,,komedyjności”, flirtu z czytelnikiem, czyli niezapomnianego uroku. Ów tom, zresztą jak poprzednie dwa, podkreśliły jedną podstawową zaletę komiksowej wersji ,,Spy’a”: mimo ,,braku koloru”, i mimo że jest to manga a nie ruchoma i żywa wersja tych historii jako anime, to w omawianym tomie i poprzednikach kreowana opowieść okazała się tak przejrzysta, że aż tak samo żywa jak ,,w pełni pokolorowany serial bądź film z realiów SXF”. To co i jak się dzieje wokół naszej rodzinki, jak to jest przedstawiane fabularnie i ,,kreską”… robi spore, pozytywne wrażenie – czytelnik może nawet nie zdawać sobie sprawy, że czyta komiks. Historia płynie sama, nasze neurony przyswajają ją jak jakiś film, jak coś co nie jest iluzją, a rozgrywa się w naszej projekcji wyobraźni, ma własne życie, dynamikę, scalone przez spójną w gatunku akcji, szpiegostwa i komedii fabułę. I chyba po dziś dzień każdego z nas, fanów ,,Spy x Family” zarówno w obu mediach będzie zastanawiać jedno: w jaki sposób Endou wpadł na tak genialne, płodne w akcję, nietuzinkowe motywy, gatunek, okoliczności rozwiązanie; w ogóle na taki ,,mangowo-anime smakołyk”, ot Uniwersum jak ,,Spy” właśnie. Jaka siła wyższa tchnęła tego artystę do zaprojektowania każdego jego milimetra czy minuty, jeśli chodzi o wersję anime, wraz z postaciami? Nie dziwę się, że ta szpiegowska treść, której całokształtu i komediowego show (bo to, co wyprawia rodzina Forgerów, czy to w omawianym tomie, czy w jej pozostałych cyklach bądź nawet w anime, nie inaczej!, zasługuje na miano komediowego, z ,,humorzastym jajem” przedstawienia, momentami aż nierealnej gry pomyłek i slapsticku) nadała nasza czwórka ,,MC” (tak, w końcu w mandze za niedługo dołączy do wyjątkowego trio poczciwy pieseł, swą aparycją i zachowaniem godnie nazwany ,,Bond”), w której ostatni, ot ,,świeży", członek tej ekipy zaprezentował się w swego rodzaju ,,zwiastunie” – duży, a raczej zbyt przerośnięty pies, o niesłychanie milusińskiej i dostojnej sylwetce, ale i sporej sile, zakończył cały tom 3. Forgerowie przymierzają się do zaopatrzenia się w psa, przeglądając jakieś katalogi w domu – robi to w większości Anya, z uśmiechem i tymi swoimi maślanymi oczami na twarzy. Z działaniami rodzinki kontrastują wymieniające się kadry z przyszłym ,,piesełem” familii, który bezdusznie traktowany jest w jakimś obskurnym, zaniedbanym schronisku dla zwierząt. Tak, kto oglądał anime ten wie, jak ,,nabycie” Bonda się zakończy, jakie z tym będą związane perypetie – dostaniemy, tak myślę, nieco dramatu, wzruszenia i gagowego śmiechu oraz dynamiki – które ukaże nam zapewne tom 4. Yor i Loid zaczęli trzecie wydanie mangi z serii ,,SXF” – wydarzenia, które rozwinęło wątek starcia ich fikcyjnego małżeństwa z bratem Yor, który co do ich relacji ma pewne wątpliwości (w końcu to szpieg, ale i co zabawne przerysowanie nadopiekuńczy brat pani Forger), a rozwinęła całkowicie nasza milusińka, Anya, poprzez wątek ,,infiltracji” szkoły, a głównie przypodobania się Damianowi Desmondowi, synowi elitarnego polityka, który (no jakże by inaczej!)… swoimi działaniami może zdestabilizować pokój między dwoma nacjami, po której to stronie jednej z nich walczy jako szpieg Loid, ale i Yor; to ich wzajemne ukrywanie się przed sobą jako szpiedzy-wojownicy jest perełką w niniejszym wydaniu, ale i w ogóle w całości komiksowej i anime. W okolicy ¾ całości tomu familia Forgerów wzięła fabułę na klatę; sądzę, że ciężar narracji, a co za tym idzie odpowiedni i dynamiczny rysunek (któremu miejscami brakowało tylko dokładności) spadł na całe ich jestestwo. Było i w owej dynamice sporo ,,komedyjek” w styli familijno-romantyczno-omyłkowym, ale nie zgubiło to siły całej przygody. Akurat tom 3, do którego idealnie na chłodnej, stalowej obwolucie polskiego wydania pasuje Yor Forger, to te ponad 160 stron fajnego, klimatycznego w gatunku komedii szpiegowskiej mięska treści, od których Forgerowie zaczną spełniać się jako rodzina, jako współgrający ze sobą mechanizm, gdzie brak jakiegokolwiek składnika może zniweczyć urok i styl działania Yor, Anyi i Loida, no i w końcu w przyszłości: ich ukochanego psiaka. Bo wszystko na to wskazuje, że czwórka ta w końcu zacznie wrzucać narracyjny wyższy bieg, nie tracąc tym samym stabilności relacji między sobą. A co do ich relacji, o ich mocnej stronie, gdzie swoje 5 minut potrafiła znaleźć nawet odrobina akcji-komedii świadczy skromny dodatek po zakończeniu wszystkich rozdziałów. Owe kilkanaście stron staje się również czymś dużo większym niżeli tylko tą ,,wisienką na torcie” tomu. To materiał ,,extra” w postaci komiksowej ekstra misji, gdzie samo słowo ,,extra” w przewrotny sposób odzwierciedla to jak cholernie nietuzinkowo prezentują się tu przygody w głównej mierze Loida i Anyi, a także ze swoim ,,gościnnym" występem Yor. No bo co by było, gdyby naszych ,,MC" w ogóle nie było? Nie do wyobrażenia jest oprzeć to Uniwersum na innych postaciach i okolicznościach.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na 9 11 miesięcy temu
One-Punch Man tom 5 - Chwała zwyciężonemu Yusuke Murata
One-Punch Man tom 5 - Chwała zwyciężonemu
Yusuke Murata ONE
Nadszedł czas kolejnego epickiego starcia! Saitama musi stawić czoła potwornemu przywódcy morzan, który pokonał już niejednego superherosa. Czy i tym razem jeden jego cios wystarczy, by powalić bestię!? Jaką rolę odegra sympatyczny Rower Ranger!? Wcześniej stwierdziłam, że nie przepadam za ksywkami przedstawionymi w polskiej wersji… ale Rower Ranger akurat jest bardzo spoko (i prowokuje parę dobrych sucharów związanych z Power Rangers). A samemu tomowi dałabym 20/10. Nadal twierdzę, że Król Głębin jest jednym z najciekawszych potworów - do tego jednym z najważniejszych. Nie z powodu samej siły i zadymy, jaką zrobił, bo tak naprawdę był tylko przystawką przed tym, co miało nadejść. Bo to właśnie Król Głębin stał się dla bohaterów lekcją o samych sobie i tym, jak są postrzegani. Lekcją, która będzie się za nimi jeszcze długo ciągnęła i którą będą musieli przepracować. Król Głębin przez długi czas jest jak ściana nie do ruszenia - nieważne jak wielu i jak mocno bohaterowie go atakują, nic nie robi na nim wrażenia. Są dla niego jak muchy, które bez trudu mógłby od razu zgnieść, ale najpierw woli się pobawić. Czy w takim wypadku mają prawo uciec? Wiedząc, że nie mają w tym starciu żadnych szans? Czy mimo wszystko ich obowiązkiem jest pozostanie na placu boju i ochrona ludzi, nawet za cenę życia? Dlaczego w ogóle zostali bohaterami? Rower Rangera od początku trudno brać na poważnie - ot, chłop na rowerze. Do tego ma pełną świadomość, że nikt w niego nie wierzy. Jednak nie został bohaterem dla poklasku - został nim, bo chciał. I w tym względzie są z Saitamą identyczni. Bo hej - Saitama mógł mieć w dupie to, że ludzie narzekali, że tyle zeszło się bohaterom z tym potworem. Nie pierwszy i nie ostatni raz. Jednak Saitama nie został bohaterem, by być podziwianym, ale dlatego, że to on podziwiał bohaterów. I nawet jeśli koniec końców sam zebrał cały hejt, to myślę, że był zadowolony. Bo jego wielkość wcale nie polega na tym, że pokonuje przeciwników jednym ciosem…
TerraEpsilon - awatar TerraEpsilon
ocenił na 10 2 lata temu

Cytaty z książki Berserk #20

Więcej
Kentarō Miura Berserk #20 Zobacz więcej
Kentarō Miura Berserk #20 Zobacz więcej
Więcej