Coś w tym jest, że fani różnego rodzaju tworów popkultury mają tak, że w pewnych sytuacjach szukają ,,leku na nudę”, zwłaszcza jeśli ich ulubiony Świat, Uniwersum, temat, postaci i temu podobne zwyczajnie zaczynają się nudzić bądź wyczerpywać tematycznie. Nic nie jest idealne, nic nie jest wieczne, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że w popkulturze dzieje się tyle, ba!, powstaje tyle… że nikt nie jest już w stanie, chyba nawet w zakresie swoich wąskich, ale i szerokich dla siebie, zainteresowań, nad tym wszystkim nadążyć. . Jednak dla wprawnego oka, a raczej duszy i ,,zmysłu doświadczenia” fana wystarczy odrobina zaangażowania, dobrej woli i zrozumienia swoich potrzeb w obrębie pielęgnowanych pasji, aby ten ,,zastój egzystencjalny”, nudę i natłok popkulturowy zniwelować. A można tego dokonać poprzez szukanie innego rozwiązania tego, co może zaoferować mi mój geekowski Świat, moi bohaterowie, po prostu dana seria lub temat, z którym jest się od dawna.
Bogate i najrozmaitsze realia mangi i anime, to taki tygiel najdziwniejszych, ale i najwspanialszych rozmaitości – momentami chaotyczny, momentami aż zbyt uporządkowany – patrz ,,One Piece” mający tysiące odcinków, setki rozdziałów w mandze Świat kontra z lekka chaotyczny, choć doskonały dla wielu miłośników Multiświat Dragon Ball, mający kilka scalonych ze sobą wspólnym tematem Smoczych Kul i ,,ekipy Goku” Światów i zawierających się w ich ramach mini-serii czy pojedynczych krótkich filmów pełnometrażowych. Fani słynnego ,,OP” i np. ,,Zetki” bądź ,,Superka” nie mają prawa narzekać na nudę, ba! Geecy takowych Wszechświatów mają spore możliwości doświadczania w nich czegoś nowego, jakiejś alternatywy lub rozwiązania, którego nie można by się spodziewać. A co z Uniwersum mniej popularnym w medium mangowo-anime z kraju kwitnącej wiśni, przestrzenią wydarzeń rozgrywanych w jednym z obecnie najpopularniejszym wśród różnego typu odbiorców Uniwersów, Świecie ,,SpyXFamily”, gdzie mamy i trochę ,,familiady" i drama-komedii z motywami szpiegowskimi, gdzie po kilkudziesięciu odcinkach animacji i jednej mega dobrej ,,kinówce" (której osobiście… jeszcze nie widziałem!) nie wiadomo do końca, co w tym Wszechświecie będzie się działo, zważywszy na fakt, iż samej mangi ,,Spy’a” wyszło całkiem dużo. Czy fani mają w ogóle prawo do niepokojów; czy jest w czym przebierać do zatracenia, aby ze stoickim spokojem i w równowadze czekać na nowe zresztą długo już wyczekiwane odcinki przygód rodzinki Forgerów, które to tak naprawdę będą tą ,,pierwszą nowością w tym Uniwersum” od dawna? Nic bardziej mylnego – bolączki i rozmaite ,,bóle dupomózgowia” w tej kwestii powinno się wyrzucić do kosza. A dlaczego?
Popularnie zwany ,,Spy”, to taki mocno ciekawy Świat, tak samo rozdarty, tak samo spójny, ale na tyle oryginalny, iż z całym swym grajdołkiem dotychczasowo wyprodukowanych treści w mandze i serialu oraz pełnym metrażu, który nawet gościł polskie kina, sam w sobie jest… lekiem na nudę. To brzmi dziwnie, i jest po trochu paradoksem, bo nawet gdy obejrzy się wszystkie odcinki i film po wielokroć, przeczyta się całą mangę, która w ,,SXF” do tej pory wyszła, ma się wrażenie, że robiąc kolejny ,,re-watch” anime teo i ,,re-reading” mangi można się dowiedzieć z środowiska Spy’a czegoś zupełnie nowego, jakby to było nowe jakościowo, inne niż do tej pory doświadczenie. Każda mniejsza bądź większa, ważna lub mniej istotna opowieść, wątek, relacja w ,,Spy x Family” jest dość wyjątkowa w odniesieniu do tego, co współcześnie ,,taśmowo” i dość chałturniczo produkuje się w danych Uniwersach w anime i jej adaptacji bądź źródle, czyli narracji graficznej. Luźna forma narracji potrafi się przeplatać w serduchu rzeczywistości kreowanej w ,,SXF" z komedią, czymś bardziej dramatycznym, ale i z tajemnicą, co dobrze podkreśli sentencja Edgara Allana Poego: „Czy to co widzimy okiem jest prawdą czy snem głębokim.” - a wspominam w niniejszym opracowaniu, czy też recenzjo-opinii kolejnej mangi z tego cyklu nie bez powodu. Szukając powiewu świeżości w swych popkulturowych zainteresowaniach, także inspiracji do (w końcu!) sięgnięcia po ,,watching” filmu z realiów, w których rodzinka Forgerów i miły pieseł odgrywają pierwsze skrzypce, sięgnąłem po 3 tom mangi ,,SXF” od Tatsuyi Endou. Rezultaty lektury tomu okazały się takie, jakie na wstępie oczekiwałem: pełne zadowolenie i satysfakcja na tysiąc plusów z doświadczenia tych ponad 160 stron, z każdego ich kadru, każdego rysunku i dymka umieszczonego w kadrach z tekstami postaci czy opcją ,,narratora w tle”.
"SPY" dla wielu miłośników serii, bez względu na rodzaj medium, istnieje tylko jeśli chodzi o charaktery, ich CV, i kreacje głównych bohaterów. Rzecz jasna rozchodzi się o familię Forgerów oraz ewentualnie niektóre postaci poboczne mające z Forgerami ,,coś wspólnego”. Duet Anya i Bond – tak, pieseł w samej serii odcinków zrobił niesamowicie pozytywny wrażenie, dając nam ciepły, piękny w więź i emocje pomiędzy nimi, duet. Natomiast Pani Forger, czyli Yor, ale w wersji nieco bardziej agresywniej, czyli w takiej nietuzinkowej roli ,,Terminatora”, który czasem musi ,,stracić nad sobą kontrolę” i pokazać to swoje prawdziwe, kształtowane przez lata oblicze, oraz Pan Forger a.k.a. ,,zadowolony z życia psychiatra", który musi ukryć przed resztą rodziny (poza Any’ą), że nie jest tym za ,,kogo się uważa!” (to samo tyczy się Yor) ofiarowali fanom niezły tygiel komedii, akcji, familijności i specyfiki emocji, w których znajdziemy całkiem sporo ciepła, radości, smutku i tej szpiegowskiej agresji i thrillerka, które ,,stoją obok i czekają kiedy nadejść!". I tak, wszystkie te postaci, bo one, a nie sama oś fabuły, w której liczy się w ogólnym rozrachunku napięcie na linii stosunków dwóch krajów/narodów, które może doprowadzić, albo i nie do konfliktu zbrojnego, to najważniejsza rzecz w tej opowieści. One a nie miejsce, okoliczności fabularne, wątki polityczne są paliwyem, aby to wszystko wrzucało swój odpowiedni bieg, aby stało się po prostu namacalne, ciekawe i przyjemne dla każdego odbiorcy. Forgerowie i wiele z sylwetek pobocznych nie zawiodły nas i w niniejszym omawianym tomie
Mangi no.3 z środowiska ,,Spy’a”, to, co ciekawe, równowaga pomiędzy wkładem w rozwój opowieści tych stu-kilkudziesięciu stron postaci: Any’i, Yor i Loida oraz wszystkiego tego, co nawinie się z sylwetek podrzędnych charakterów wokół tej trójki wyeksploatowały swe możliwości narracji na pewno nie do granic, ale do pożądanego przez odbiorcę poziomu. Poprzedni tom, to lekka przewaga Loida w tej kwestii; w tomach 1 i 2 ,,Pan Psychiatra” figurował jako – choć to bardziej subiektywne spostrzeżenie - najważniejsza postać w mandze jak i anime, ale nie jako ta najlepsza; najlepsza w poprzednich komiksach serii okazała się Any’a: spajała i umacniała więź między Yor a Loidem, dorzucając od siebie sporo ,,komedyjności”, flirtu z czytelnikiem, czyli niezapomnianego uroku. Ów tom, zresztą jak poprzednie dwa, podkreśliły jedną podstawową zaletę komiksowej wersji ,,Spy’a”: mimo ,,braku koloru”, i mimo że jest to manga a nie ruchoma i żywa wersja tych historii jako anime, to w omawianym tomie i poprzednikach kreowana opowieść okazała się tak przejrzysta, że aż tak samo żywa jak ,,w pełni pokolorowany serial bądź film z realiów SXF”. To co i jak się dzieje wokół naszej rodzinki, jak to jest przedstawiane fabularnie i ,,kreską”… robi spore, pozytywne wrażenie – czytelnik może nawet nie zdawać sobie sprawy, że czyta komiks. Historia płynie sama, nasze neurony przyswajają ją jak jakiś film, jak coś co nie jest iluzją, a rozgrywa się w naszej projekcji wyobraźni, ma własne życie, dynamikę, scalone przez spójną w gatunku akcji, szpiegostwa i komedii fabułę.
I chyba po dziś dzień każdego z nas, fanów ,,Spy x Family” zarówno w obu mediach będzie zastanawiać jedno: w jaki sposób Endou wpadł na tak genialne, płodne w akcję, nietuzinkowe motywy, gatunek, okoliczności rozwiązanie; w ogóle na taki ,,mangowo-anime smakołyk”, ot Uniwersum jak ,,Spy” właśnie. Jaka siła wyższa tchnęła tego artystę do zaprojektowania każdego jego milimetra czy minuty, jeśli chodzi o wersję anime, wraz z postaciami? Nie dziwę się, że ta szpiegowska treść, której całokształtu i komediowego show (bo to, co wyprawia rodzina Forgerów, czy to w omawianym tomie, czy w jej pozostałych cyklach bądź nawet w anime, nie inaczej!, zasługuje na miano komediowego, z ,,humorzastym jajem” przedstawienia, momentami aż nierealnej gry pomyłek i slapsticku) nadała nasza czwórka ,,MC” (tak, w końcu w mandze za niedługo dołączy do wyjątkowego trio poczciwy pieseł, swą aparycją i zachowaniem godnie nazwany ,,Bond”), w której ostatni, ot ,,świeży", członek tej ekipy zaprezentował się w swego rodzaju ,,zwiastunie” – duży, a raczej zbyt przerośnięty pies, o niesłychanie milusińskiej i dostojnej sylwetce, ale i sporej sile, zakończył cały tom 3. Forgerowie przymierzają się do zaopatrzenia się w psa, przeglądając jakieś katalogi w domu – robi to w większości Anya, z uśmiechem i tymi swoimi maślanymi oczami na twarzy. Z działaniami rodzinki kontrastują wymieniające się kadry z przyszłym ,,piesełem” familii, który bezdusznie traktowany jest w jakimś obskurnym, zaniedbanym schronisku dla zwierząt. Tak, kto oglądał anime ten wie, jak ,,nabycie” Bonda się zakończy, jakie z tym będą związane perypetie – dostaniemy, tak myślę, nieco dramatu, wzruszenia i gagowego śmiechu oraz dynamiki – które ukaże nam zapewne tom 4.
Yor i Loid zaczęli trzecie wydanie mangi z serii ,,SXF” – wydarzenia, które rozwinęło wątek starcia ich fikcyjnego małżeństwa z bratem Yor, który co do ich relacji ma pewne wątpliwości (w końcu to szpieg, ale i co zabawne przerysowanie nadopiekuńczy brat pani Forger), a rozwinęła całkowicie nasza milusińka, Anya, poprzez wątek ,,infiltracji” szkoły, a głównie przypodobania się Damianowi Desmondowi, synowi elitarnego polityka, który (no jakże by inaczej!)… swoimi działaniami może zdestabilizować pokój między dwoma nacjami, po której to stronie jednej z nich walczy jako szpieg Loid, ale i Yor; to ich wzajemne ukrywanie się przed sobą jako szpiedzy-wojownicy jest perełką w niniejszym wydaniu, ale i w ogóle w całości komiksowej i anime. W okolicy ¾ całości tomu familia Forgerów wzięła fabułę na klatę; sądzę, że ciężar narracji, a co za tym idzie odpowiedni i dynamiczny rysunek (któremu miejscami brakowało tylko dokładności) spadł na całe ich jestestwo. Było i w owej dynamice sporo ,,komedyjek” w styli familijno-romantyczno-omyłkowym, ale nie zgubiło to siły całej przygody.
Akurat tom 3, do którego idealnie na chłodnej, stalowej obwolucie polskiego wydania pasuje Yor Forger, to te ponad 160 stron fajnego, klimatycznego w gatunku komedii szpiegowskiej mięska treści, od których Forgerowie zaczną spełniać się jako rodzina, jako współgrający ze sobą mechanizm, gdzie brak jakiegokolwiek składnika może zniweczyć urok i styl działania Yor, Anyi i Loida, no i w końcu w przyszłości: ich ukochanego psiaka. Bo wszystko na to wskazuje, że czwórka ta w końcu zacznie wrzucać narracyjny wyższy bieg, nie tracąc tym samym stabilności relacji między sobą. A co do ich relacji, o ich mocnej stronie, gdzie swoje 5 minut potrafiła znaleźć nawet odrobina akcji-komedii świadczy skromny dodatek po zakończeniu wszystkich rozdziałów. Owe kilkanaście stron staje się również czymś dużo większym niżeli tylko tą ,,wisienką na torcie” tomu. To materiał ,,extra” w postaci komiksowej ekstra misji, gdzie samo słowo ,,extra” w przewrotny sposób odzwierciedla to jak cholernie nietuzinkowo prezentują się tu przygody w głównej mierze Loida i Anyi, a także ze swoim ,,gościnnym" występem Yor. No bo co by było, gdyby naszych ,,MC" w ogóle nie było? Nie do wyobrażenia jest oprzeć to Uniwersum na innych postaciach i okolicznościach.
Opinia
Akcja w tym tomie zaczyna znowu przyspieszać i dzieje się naprawdę wiele. Sam obraz pod wieżą cienia i zachowania ludzi przypominają strach i rozpacz i beznadziejność sytuacji. Wszędzie trwa chaos, a wiele osób oskarżanych jest o herezję. W samym centrum tych wydarzeń stoi Guts mający jeden cel uratować Cascę.
Czy zbliża się moment kulminacyjny? Co takiego jeszcze knuje przebiegły i okrutny Mozgus? Czy Gutsowi uda się wreszcie dopiąć swego?
Akcja w tym tomie zaczyna znowu przyspieszać i dzieje się naprawdę wiele. Sam obraz pod wieżą cienia i zachowania ludzi przypominają strach i rozpacz i beznadziejność sytuacji. Wszędzie trwa chaos, a wiele osób oskarżanych jest o herezję. W samym centrum tych wydarzeń stoi Guts mający jeden cel uratować Cascę.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy zbliża się moment kulminacyjny? Co takiego jeszcze knuje...