Arché - Lailah (okładka C)

Okładka książki Arché - Lailah (okładka C)
Caza Wydawnictwo: Studio Lain komiksy
120 str. 2 godz. 0 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Arché • Lailah
Data wydania:
2024-01-10
Data 1. wyd. pol.:
2024-01-10
Liczba stron:
120
Czas czytania
2 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788397221130
Tłumacz:
Jacek Bartecki
Średnia ocen

                7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Arché - Lailah (okładka C) w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Arché - Lailah (okładka C)

Średnia ocen
7,5 / 10
2 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
853
193

Na półkach: , ,

"Arché • Lailah" to niesamowita mieszanka erotyki i science-fiction, w wykonaniu genialnego artysty.
Philippe Cazaumayou, czyli Caza to autor, z którym nie miałem wcześniej styczności, ale część z Was mogła poznać jego prace, publikowane na łamach magazynu "Métal Hurlan". Nie jestem entuzjastą takich magazynów, więc sporo dobrego mnie ominęło. Ale dzięki wydawnictwu Studio Lain , polscy czytelnicy mogli poznać ten wspaniały zbór prac, które cechuje i łączy kult kobiecego ciała, prokreacja, mistycyzm biblijnych, przestrzeń kosmiczna oraz fantazjowanie o bagiennych płazowatych istotach.

Zbiór ten ukazuje wszechstronność artysty oraz rozwój techniki graficznej, którą się posługiwał przez kolejne lata. Wzbogacony o zgrabnie ubrane w treść posłowie, które wiele tłumaczy i interpretuje.
Czytałem opinie, które sprowadzają ten tytuł to zwykłego por-nosa, podrasowanego kosmicznym hajem. I oczywiście można wszystko sprowadzić do banału, obśmiać i krytykować. Jednak podobnie jak autorka końcowego komentarza, dostrzegam w tym komiksie fascynację, wrażliwość, pasję, ogromną głębię, filozofię, symbolikę i szereg innych elementów, które czynią tę antologię, spójną, przemyślaną i zgodną z ludzką naturą.
Komiks zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie, zarówno w przekazie poszczególnych krótszych form, jak również jako całości oraz w wymiarze artystycznym.
Oceniam go jako tytuł bardzo dobry, a dla fanów gatunku nawet wybitny. Szkoda tylko, że pozycja, która miała premierę w styczniu 2025 jest już niedostępna.
Po więcej moich przemyślę w postaci wideo, zapraszam na kanał YouTube/@Wombai.

"Arché • Lailah" to niesamowita mieszanka erotyki i science-fiction, w wykonaniu genialnego artysty.
Philippe Cazaumayou, czyli Caza to autor, z którym nie miałem wcześniej styczności, ale część z Was mogła poznać jego prace, publikowane na łamach magazynu "Métal Hurlan". Nie jestem entuzjastą takich magazynów, więc sporo dobrego mnie ominęło. Ale dzięki wydawnictwu Studio...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to video - opinia

Poznaj innych czytelników

27 użytkowników ma tytuł Arché - Lailah (okładka C) na półkach głównych
  • 17
  • 10
23 użytkowników ma tytuł Arché - Lailah (okładka C) na półkach dodatkowych
  • 7
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Metal Hurlant #3/2023 Alias, Marc Caro, Caza, Nicole Claveloux, Serge Clerc, Luc Cornillon, Beb Deum, Jean-Pierre Dionnet, Dodo, Philippe Druillet, DidIer Eberoni, Jean-Claude Gal, Paul Gillon, Jean Giraud (Moebius), Dominique Hé, Kent Hutchinson, Rodolphe Daniel Jacquette, Jano, Nicolas Labarre, Sergio Macedo, Nikita Mandryka, Frank Margerin, Chantal Montellier, Jean-Michel Nicollet, Picaret, Christophe Quillien, Ben Radis, Francois Riviere, François Schuiten, Luc Schuiten, Denis Sire, Romain Slocombe, Jacques Tardi, Georges Trouin Tramber, Jean-Louis Tripp
Ocena 6,3
Metal Hurlant #3/2023 Alias, Marc Caro, Caza, Nicole Claveloux, Serge Clerc, Luc Cornillon, Beb Deum, Jean-Pierre Dionnet, Dodo, Philippe Druillet, DidIer Eberoni, Jean-Claude Gal, Paul Gillon, Jean Giraud (Moebius), Dominique Hé, Kent Hutchinson, Rodolphe Daniel Jacquette, Jano, Nicolas Labarre, Sergio Macedo, Nikita Mandryka, Frank Margerin, Chantal Montellier, Jean-Michel Nicollet, Picaret, Christophe Quillien, Ben Radis, Francois Riviere, François Schuiten, Luc Schuiten, Denis Sire, Romain Slocombe, Jacques Tardi, Georges Trouin Tramber, Jean-Louis Tripp
Okładka książki RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 43 Caza, Daniel Chmielewski, Przemysław Dedelis, Philippe Druillet, André Franquin, Janek Koza, Andreas Martens, Bartosz Minkiewicz, Daniel Odija, Yanick Paquette, Francois Riviere, Mark Russell, Debora Santos, Krzysztof Skiba, Kamil Śmiałkowski, Przemysław Soroka, Jimmy Stamp, Wojciech Stefaniec, Bernie Wrightson, Bartosz Zaskórski
Ocena 7,0
RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 43 Caza, Daniel Chmielewski, Przemysław Dedelis, Philippe Druillet, André Franquin, Janek Koza, Andreas Martens, Bartosz Minkiewicz, Daniel Odija, Yanick Paquette, Francois Riviere, Mark Russell, Debora Santos, Krzysztof Skiba, Kamil Śmiałkowski, Przemysław Soroka, Jimmy Stamp, Wojciech Stefaniec, Bernie Wrightson, Bartosz Zaskórski

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wrzaskun, tom 2. Ośla skórka, śmierdząca księżniczka  Tébo
Wrzaskun, tom 2. Ośla skórka, śmierdząca księżniczka
Tébo
WRZASKUN powrócił z kolejną misją - ponownie ma uratować księżniczkę... szkoda tylko, że śmierdzącą, bo jak sam mówi "Księżniczka supermodelka jest jednak bardziej motywująca." Tébo ponownie zakpił z popularnych, baśniowych motywów i dobrze! I fajnie! I z humorem! I zgrabnie! DRUGA CZĘŚĆ prezentuje się świetnie. Znów odbiorca dostaje oryginalnie narysowany komiks, z wyróżniającym się bohaterem... a nawet bohaterami, bo tu nie ma sztampy, tu wszystko jest "do góry nogami". Potrzeba dużo przekory, aby to tak ładnie poskładać w całość i zbudować wiarygodny, choć trochę szalony - świat. Podoba mi się ta seria, bo pokazuje, że księżniczki są różne i - co chyba najważniejsze - że mogą ratować się same... a Ośla Skórka śmierdzi wolnością. Scenariusz każdej z części został dobrze przemyślany i autor zawsze umiejętnie podprowadza kontynuację (co się ceni, bo i człek zaczyna chcieć więcej tych "księżniczkowych" opowieści). Co do samego WRZASKUNA, to jest on bohaterem na przekór bohaterstwu. Nie nosi lśniącej zbroi, nie ma dobrych manier, język jego jest prosty i dosadny... ale umie się bić o swoje i ma honor... a i dobre serce się w tej masie znajdzie. Trzeba mu też przyznać, że z tymi pannami, to on nie ma łatwego życia. Tébo, to ciekawy twórca, którego paleta kolorów, choć intensywna, to jednak wyciszona - to taka intensywnie wyciszona kolorystyka, która jest niezwykle miła dla oka. Co do kreski - jak pisałam oryginalna, najbardziej to widać w sposobie przedstawiania postaci. Uważam, że jego bohaterów nie da się podrobić i pomylić z innymi. Znacząca mimika, proporcje ciała, to wszystko przypomina grę komputerową z czasów... Mario i mnie się to ogromnie podoba. Jest też oczywiście kwestia dużych ilustracji, które potrafią się rozciągnąć na dwie strony... i własnie... Tébo jest znakomity zarówno w detalu, który odnajdziemy w wielu ilustracjach, jak i w minimalistycznych wizjach. Dla przykładu moim ulubionym kadrem jest krajobraz na wyspie, gdzie nasi bohaterowie są ledwie punkcikami na morzach koloru. Polecam ten komiks (i poprzedni) każdemu, kto lubi przekorę, metaforę, zabawę z popularnymi motywami. baśniowość w krzywym zwierciadle. O właśnie! Bo WRZASKUN, to taki superbohater w krzywym zwierciadle! księżniczki ratują się same tom 2 WRZASKUN Wydawnictwo Kultura Gniewu egzemplarz recenzencki
πPi - awatar πPi
ocenił na 7 1 rok temu
Extremity. Tom 2: Wojowniczka Mike Spicer
Extremity. Tom 2: Wojowniczka
Mike Spicer Daniel Warren Johnson
Extremity Tom 2: Wojowniczka to bezpośrednia kontynuacja dramatycznych wydarzeń z pierwszego tomu. Thea wraz z bratem trafiają do Przedwiecznej Ciemności – miejsca skrajnie odmiennego od dryfujących wysp na górze. Tutaj ludzie żyją inaczej. Spokojniej. Bez nieustannej zawieruchy wojennej. Okazuje się, że nawet w uniwersum zbudowanym na przemocy możliwy jest inny model egzystencji. Pytanie tylko, czy da się naprawdę odwrócić od wiecznej wojny? Czy pokolenia wychowane w konflikcie potrafią porzucić tożsamość zbudowaną na nienawiści? I wreszcie – do czego prowadzi ślepa zawiść oraz ambicja podszyta gniewem? Tematów jest tu naprawdę sporo. Problem w tym, że wszystko dzieje się za szybko. Sceny, które mogłyby wybrzmieć mocniej, przelatują przed oczami w zawrotnym tempie. Świat przedstawiony aż prosi się o głębszą eksplorację – potencjał jest ogromny i można było z niego wycisnąć znacznie więcej. Z tego samego powodu cierpi trochę cała konstrukcja tomu. Ale żeby była jasność: to wciąż bardzo dobry komiks. Po prostu pierwszy tom zostawił po sobie lepsze wrażenie. Za to wizualnie? Pełna moc DWJ. Dynamika, energia, brutalność i emocje wylewające się z każdej planszy. Kadry pękają od ruchu, walki mają ciężar i impet, a bardziej kameralne momenty potrafią uderzyć surową ekspresją. Jeśli lubisz styl DWJ, nie ma opcji, żebyś był zawiedziony. Choć i tu – mam wrażenie, że w pierwszym tomie wszystko było jeszcze odrobinę bardziej spójne. Trochę narzekam, ale prawda jest taka, że bawiłem się świetnie. To wciąż intensywna, emocjonalna jazda bez trzymanki. Mimo niedosytu – zdecydowanie polecam. Komiks możesz zobaczyć na moim Instagramie: Lukkegeek https://www.instagram.com/p/DUu8OmHDDQV/?igsh=MWMydGFtdDB0N2tzZg==
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Świat Arkadiego. Księga 2  Caza
Świat Arkadiego. Księga 2
Caza
Lost in Time sięgnęło po znanego i cenionego twórcę, jakim jest Philippe Caza. Po sukcesie wydawniczym, jakim okazał się pierwszy tom Świata Arkadiego przyszła kolej na wielki finał tej przygody. Pytanie tylko, czy druga część okaże się równie wybitna… [...] Kreska Cazy jest dla mnie po prostu magiczna. Niby widać w tych kadrach ząb czasu. Chyba nikt, kto spojrzałby na jego rysunki, nie uznałbym tego za komiks współczesny. Ale mimo to jego styl ani trochę się nie zestarzał. Ma on prawdziwy dar! Każda scena jest iście przepiękna, a przez to, że tworzy fantastyczny świat, który zrodził się w jego wyobraźni, to może w pełni popuści wodze swojej fantazji. Dzięki czemu na kartach tego komiksu natrafimy na szalone, zaskakujące i dziwne projekty istot czy nawet budowli. Wypada mi przy okazji drugiego tomu pochwalić wydawnictwo Lost in Time. Nie dość, że taką perełkę wypuścili na naszym podwórku, to jeszcze dorzucili przepiękne szkice i ilustracje Cazy na samym końcu, a przede wszystkim zamieścili tekst Nicolasa Trepalléa. Dzięki niemu dowiedziałem się kilku istotnych ciekawostek o Cazie i jego twórczości. Aha, i jeszcze dobór okładki, to po prostu majstersztyk. Dopiero w czasie lektury w pełni pojąłem, na co się patrzyłem, gdy po raz pierwszy wziąłem ten komiks do ręki – szok. [...] Uwielbiam wszystkie postapokaliptyczne opowieści, a Caza zaserwował chyba najoryginalniejszą, a jednocześnie najdziwniejszą opowieść w tym nurcie. I jeszcze te nawiązania do mitologii greckiej! Kolejny powód, aby podwyższyć końcową ocenę. Podsumowując, z której strony bym nie patrzył, widzę oszlifowany diament! Zdaje sobie sprawę, że nie każdemu będzie po drodze ze stylem Cazy, ale według mnie warto spróbować. Świat Arkadiego jest po prostu genialny! Cała recenzja: https://ostatniatawerna.pl/szalone-przygody-na-zastyglej-ziemi-recenzja-komiksu-swiat-arkadiego-t-2/
OstatniaTawerna - awatar OstatniaTawerna
oceniła na 9 4 miesiące temu
Saint-Elme. Tom 5 Frederik Peeters
Saint-Elme. Tom 5
Frederik Peeters Serge Lehman
Saint-Elme Tom 5. Finał serii Saint-Elme przynosi zamknięcie wszystkich najważniejszych wątków i robi to w sposób solidny, choć nieco zbyt przewidywalny. Scenarzyści zdecydowali się na rozwiązania bezpieczne, które nie burzą spójności opowieści, ale też nie oferują większych niespodzianek. Dużą część albumu zajmuje konfrontacja bohaterów z rodziną Saxów i ich poplecznikami. Choć akcja prowadzona jest sprawnie i dynamicznie, brakuje tu wyrazistszego akcentu nadprzyrodzonego, który tak mocno budował atmosferę wcześniejszych tomów. Niestety to właśnie unikalny klimat tajemnicy i grozy, charakterystyczny dla początków serii, w finale zdaje się nieco rozmywać. Nie oznacza to jednak, że album zawodzi. Rysunki nadal zachwycają – pełne szczegółów, z sugestywną kolorystyką, świetnie oddają atmosferę miasteczka i dramatyzm wydarzeń. Fabułę śledzi się z przyjemnością, a całość pozostaje komiksem na wysokim poziomie, który zapewnia satysfakcjonującą lekturę. Piąty tom to dobre, choć nie wybitne zwieńczenie serii. Dostarcza mocnej dawki akcji i zamyka historię w sposób przejrzysty, ale nieco gubi to, co czyniło wcześniejsze tomy tak wyjątkowymi. To finał, który czyta się bardzo dobrze, choć pozostawia lekki niedosyt. Komiks możesz zobaczyć na moim Instagramie: Lukkegeek https://www.instagram.com/p/DNkZicXMZ8i/?igsh=Z2tvbmxkamlmeWli
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na 7 7 miesięcy temu
Ernie Pike Hugo Pratt
Ernie Pike
Hugo Pratt Héctor Germán Oesterheld
„Ernie Pike” to jeden z tych komiksów wojennych, które zostają z czytelnikiem na długo. Tytułowy bohater, inspirowany postacią reportera wojennego Erniego Pyle’a, nie pełni roli protagonisty w tradycyjnym sensie – pozostaje raczej świadkiem i kronikarzem ludzkich dramatów rozgrywających się na froncie. To jego oczami oglądamy wojnę – pozbawioną patosu, romantyzmu i prostych podziałów. Komiks opowiada o wojnie, ale nie przedstawia jej w sposób romantyczny. Zamiast heroicznych aktów, dostajemy opowieści o zwykłych żołnierzach – ich losach, dramatach, odwadze, ale też niepotrzebnej i bezsensownej śmierci. Co ważne, nie ma tu jednoznacznego podziału na „dobrych” i „złych”. Często to właśnie wrogowie potrafią okazać sobie więcej człowieczeństwa niż sojusznicy. Najbardziej poruszyła mnie opowieść o niemieckim żołnierzu, który zaprzyjaźnił się z dziewczynką przypominającą mu jego córkę. Staje on przed dramatycznym wyborem: zdradzić kryjówkę partyzantów i ocalić własne życie czy zachować tajemnicę i narazić się na śmierć przez rostrzelanie. Wybiera to drugie rozwiązanie. To jedna z tych historii, które zostają w pamięci na długo. To opowieść o godności i człowieczeństwie w nieludzkich czasach. Kreska Pratta bardzo mi się podobała, choć momentami wydawała się zbyt oszczędna i surowa. Generalnie „Ernie Pike” to kapitalny komiks antywojenny. Mocna i bardzo wartościowa lektura.
alcybiades - awatar alcybiades
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Friday - Księga trzecia: Znów mamy święta. Ed Brubaker
Friday - Księga trzecia: Znów mamy święta.
Ed Brubaker Marcos Martin Muntsa Vicente
Trzeci tom Friday, zamyka opowieść o młodej detektywce w sposób definitywny — niestety nie do końca satysfakcjonujący. Choć wszystkie wątki zostają rozwiązane, to sposób, w jaki się to odbywa, może budzić mieszane uczucia. Detektywistyczna atmosfera, która w poprzednich tomach budowała klimat opowieści, w tym finałowym rozdziale zostaje nieco zepchnięta na dalszy plan przez baśniowe i fantastyczne elementy. Owszem, one zawsze były częścią świata Friday, ale tym razem wydają się dominować — przez co znika gdzieś ta kameralność i napięcie, które wcześniej działały tak dobrze. W dodatku autorzy wrzucili tu trochę za dużo nowych wątków. Zamiast wzbogacić historię, wprowadzają one chaos i odciągają uwagę od głównego śledztwa, prowadząc fabułę w dość dziwne i momentami mało wiarygodne rejony. To wszystko sprawia, że końcówka, choć przygodowa i dynamiczna, nie robi aż takiego wrażenia jak wcześniejsze tomy. Na szczęście warstwa graficzna nadal trzyma bardzo wysoki poziom. Ilustracje idealnie pasują do młodzieżowego tonu serii — są stylowe, wyraziste, ale nieprzesadzone. Świetnie współgrają z opowieścią i pomagają utrzymać lekki, przygodowy klimat, nawet gdy fabularnie robi się gęsto. Podsumowując: Friday, tom 3 to wciąż solidna część dobrej serii, choć zakończenie wypada raczej przeciętnie. Dla tych, którzy pokochali wcześniejsze tomy, to lektura obowiązkowa. Całość serii zdecydowanie warto poznać. Komiks możesz zobaczyć na moim instagramie: Lukkegeek https://www.instagram.com/p/DKOvK1VMVMW/?igsh=MW9zb3RtbzlnZ21jNA==
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na 7 10 miesięcy temu
Misja Adrian Madej
Misja
Adrian Madej
POPKULTUROWY KOCIOŁEK: Misja Adriana Madeja to pozycja, której pierwsze fragmenty pojawiły się już w drugiej połowie lat 90tych. Przez lata historia ta wędrowała między różnymi periodykami, dojrzewając wraz z autorem i zmieniając swoje oblicze graficzne. Pełne wydanie zbiorcze pojawiło się zaś w 2005 roku. Jednak to dopiero reedycja od Kultury Gniewu, pozwala nam w pełni docenić ten tytuł i rozkoszować się jego fantazyjną niezwykłością. Tym, co na pewno mocno wyróżnia pozycję z grona licznej konkurencji, są główni bohaterowie. Zamiast klasycznej heroicznej ścieżki, kierują się oni przede wszystkim własnymi przyjemnościami. Ich wyprawa to mieszanka tradycyjnych elementów fantasy: magia, potwory, rycerze, krainy zagrożone przez zło, z rubasznym humorem i surrealistycznymi przygodami, które nadają historii niepowtarzalnego charakteru. Ich relacje i przygody przypominają sesję RPG prowadzoną przez bardzo wyrozumiałego mistrza gry, który stara się uratować świat, podczas gdy gracze uparcie dążą do wywołania karczemnej awantury. Ten zabieg nadaje Misji niesamowitej lekkości i przewrotności. Zamiast wzniosłych przemówień o przeznaczeniu, otrzymujemy dygresyjne dialogi o unikaniu składania ofiar czy etykiecie odwiedzin u gospodarza. To pastisz, który uderza w najczulsze struny gatunku, demaskując jego absurdalność, a jednocześnie składając mu hołd. Historia jest tu więc ciekawa, ale ma też swoje niedoskonałości. Fabuła ma tutaj charakter trochę zbyt epizodyczny, co początkowo może dezorientować czytelnika. Przygoda krasnoludów mających ratować świat przerywana jest libacjami, bójkami i mniej poważnymi epizodami. Jednak te „dygresje” mają też swoją wartość. Budują one charakter postaci i podkreślają groteskowy, rubaszny humor komiksu. Trudno nie uśmiechnąć się, obserwując, jak trio wplątuje się w absurdalne sytuacje, niekiedy przypadkiem ratując świat, a innym razem psując własne plany. Na pewno trzeba tu również docenić humor, który będzie jednak różnie odbierany przez czytelników. Autor korzysta czarnego, rubasznego poczucia humoru, które często balansuje na granicy dobrego smaku. Są tu sceny pijaństwa, walk, golizny, absurdalnych dialogów i komicznych pomyłek, a wszystko to tworzy unikalną atmosferę. Współczesny wyczulony odbiorca w niektórych fragmentach może więc troszkę się krzywić na pewne żarty i niekoniecznie przypadnie mu do gustu grubiaństwo i zachowanie głównej trójki.... https://popkulturowykociolek.pl/misja-recenzja-komiksu/
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Futuro Darko Krzysztof Nowak
Futuro Darko
Krzysztof Nowak
Postapo mogą być naprawde różne w swym klimacie. Jest jednak element, który nader często się przez nie przewija, a mowa o nuklearnej katastrofie. Zwykle wiąże się to z jakimś konfliktem, wzajemnym ostrzałem bronią atomową i kończy niebezpiecznymi pustkowiami, gdzie wszystko chce cię ukatrupić. Czy zatem do tak ogranego schematu da się wnieść powiew świeżości? Krzysztof Nowak autor komiksu “Futuro Darko” udowodnił, że jest to możliwe. Akcja owego dzieła rozgrywa się w roku 2124, gdzieś na terenie USA, w rejonach Atomic City. Bohaterami są mechanicy Władysław i Eryk Brońscy, którzy po godzinach są łowcami głów, biorą udział w niebezpiecznych wyścigach, itd. Osią fabuły są ich właśnie perypetie. Już widzę te protesty, a gdzie tu powiew świeżości?! Ano w koncepcie świata. Ponieważ autor głównym graczem uczynił Polskę. W 2053 r., gdy świat pogrążony jest w głębokim kryzysie, wrocławska firma Elwor do spółki ze Stomilem, odkrywają technologię na budowanie antygrawitacyjnych poduszkowców. Najpierw ten wynalazek, a później coraz szersza Polska myśl techniczna, zalewa świat. Tak więc, w USA co i rusz są jakieś polskie akcenty. A żeby było jeszcze ciekawiej, bohaterowie używają języka kojarzonego zdecydowanie bardziej z PRLem, niż z czasami bardziej współczesnymi. Klimat jest właśnie taką mieszanką mad maxowego postapo i nuty Polski okresu socjalizmu. Co do fabuły, to jest ona specyficzna i ciężko ją jednoznacznie ocenić. Trochę jak opowieści snute przy ognisku. Rozdziały łączy jeden luźny główny wątek, ale w zasadzie każdy z nich śmiało mógłby być osobną historią. Ogólnie jest wszystko to, co po takim koncepcie można byłoby się spodziewać, takie jak wyścigi, w których tylko jeden dojdzie do celu czy potyczki z arcywrogiem. Strona wizualna jest dosyć charakterystyczna. Oryginalna kreska nie pozostawia obojętnym, choć szczerze mówiąc z pewnością nie zostanie moją ulubiona. Na uwagę zasługuje dosyć naturalistyczne podejście autora. Tam gdzie ma być brutalnie, to jest brutalnie. Nie ma żadnych niedopowiedzeń i ukrywania przemocy. Czy jest to komiks dla każdego? Z pewnością nie. Ten konkretny klimat postapo albo się lubi albo nie trawi. Mam wrażenie, że jest on głównie skierowany do dwóch grup: osób 40+, u których ma wywołać nostalgię i 18+ którym ma pokazać pewien klimat minionych czasów.
Michał Wyrwa - awatar Michał Wyrwa
oceniła na 7 3 dni temu
Fox. Wydanie zbiorcze. Jean Dufaux
Fox. Wydanie zbiorcze.
Jean Dufaux Jean-François Charles
Kochani, komiks o gabarytach książki, ciężki jak cegła w twardej oprawie wciągnął mnie swoimi mackami w sam środek egipskiej przygody.🌡️🌋 🌡️W kopalni podczas pracy górników następuje wybuch. W środku poza pracownikami znajdują się dwie nieznane osoby. Jedną udało się wydobyć na powierzchnię, jest nią Allan Fox. Amerykanin, który podczas wojny służył w siłach powietrznych. Podczas przesłuchania opowiada swoją historię, która początek miała w otrzymaniu pewnej księgi... 🌡️Fox po zakończeniu wojny trafił do Francji, szukał spokoju. Wynajął pokój na uboczu, w którym poza nim mieszkał nieśmiały i skryty Vincent. Siostrzenica właścicielki pensji, gdzie zatrzymał się Allan, Edith, informuje, iż nieśmiały Vincent poszukuje starych dokumentów i starożytnych ksiąg. Gdy ucieka z pożaru, i uchodzi z życiem, jednak trawiony dziwnym opętaniem, przekazuje tajemniczą księgę Edith... Od tej pory nic już nie jest takie samo... 🌡️Księga okazuje się celem wielu osób, niekoniecznie o dobrych zamiarach. Śladem jej podąża mężczyzna przebrany za Arlekina wraz z towarzyszem. Ponoć jest ona przeklęta, może powołać do życia czerwonego Boga... 🌡️Edith wraz z Foxem przybywają do Kairu, gdzie wśród piramid, klątw, skarabeuszy, fałszywych tożsamości, przepowiedni...próbują opanować sytuację. 🌡️Egipt jest zawsze fascynującym miejscem dla osadzenia historii pełnej ukrytej w piaskach, piramidach przygody. Już samo patrzenie na ilustracje napełniło mnie ciekawością i emocjami. Poczułam żar słońca i gniew dawnych Bogów. 🌡️Postaci jest sporo, każda ukrywa coś pod maską utkaną fałszywym pięknem i uśmiechem. Zejdziemy w samo podziemie, by stanąć twarz w twarz przed zwierciadłem prawdy. 🌡️Świetna przygoda, na myśl przychodzi mi film "Mumia", który uwielbiam i oglądam zawsze, gdy leci w TV. Pełen podziw dla stworzenia tak żywej historii, gdzie promienie słońca i zew przygody wciągają bez reszty.
Patrycja Pilarska - awatar Patrycja Pilarska
oceniła na 7 1 rok temu
Jason: Low Moon i inne historie  Jason
Jason: Low Moon i inne historie
Jason
Jason, a właściwie John Arne Sæterøy czyli norweski twórca komiksów jest niezwykle oszczędny przy kreowaniu swoich światów. Oszczędny, ale jednocześnie treściwy. Dla mnie Jason to trochę Jarmusch w wersji graficznej. Absurdalny humor, dobrze wkręcające się w głowę czytelnika krótkie opowieści mocno osadzone w gatunkowym podłożu. Jednocześnie, przy zachowaniu tego gatunkowego krajobrazu, na tym poletku wyrastają inne niż zazwyczaj rośliny. Niby western, a clue opowiastki to pojedynek szachowy. Niby sci-fi, a rzecz idzie o rozdzierający dramat rodzinny. Nie chciałbym zdradzać fabuły żadnej z pięciu historyjek. Każda oferuje emocje innego rodzaju. Zaczyna się od "Emily przesyła pozdrowienia", bardzo mrocznej opowieści o... morderstwie i zemście. Jest tu zatem, już gatunkowo, miejsce na sci-fi, western, noir, dramat. Dla mnie "Low Moon i inne historie" to komiks idealny do kontemplowania i podziwiania ascetycznej formy. Proste historie, antropomorfizacja, gruby kontur, wyraziste kolory, skąpe dialogi. Historie przeniesione na kadry niczym w storyboardzie. Czasem sam ruch, wydarzenie, przejście bohatera z lokacji do lokacji jest rozpisany na kilka stron. W międzyczasie sporo się dzieje, to komiks dla uważnych. Nierzadko jedną z postaci możesz dojrzeć w oknie, zmieni się czyjeś spojrzenie, ktoś wypowie jedną kluczową kwestię. Jest to więc bardzo przyjemny zbiór kilku komiksowych opowiadań. Jason ma moim zdaniem dryg do zwięzłych zdań, które wbija w czytelnika i oczekuje reakcji. To ten moment, który spada na nas niczym tak długo wyczekiwana kwestia Cichego Boba w "Sprzedawcach". Przez cały film siedział cicho, aż w końcu coś powiedział. I było to ważne. Podobnie jest w opowiadaniach zawartych w tym zbiorze. To ciekawa rzecz, świadoma, relaksująca, czasem wchodzi głęboko pod skórę i rzeczywiście zastanawiamy się nad znaczeniem historii, nad istotą zabiegu narracyjnego, zagadką. Nie ma takiej możliwości by przejść obok, bez żadnej refleksji. Jason umiejętnie wypełnia strony melancholią, nostalgią, czasem czymś groźnym, innym razem zupełnie oderwanym od rzeczywistości. To też ciągły balans na linii pomiędzy absurdem, a czymś podanym na serio. Pisałem w kontekście komiksu w odniesieniu do twórczości Jima Jarmuscha. Tak, sporo tu reżysera filmu "Poza prawem". Ale poza nim widzę tu też ten inteligentny humor spod znaku Woody Allena. Ten smutek pomieszany z komizmem jest cechą charakterystyczną dla Norwega. Niekiedy wchodzi nawet na terytorium slapsticku, ma przez to w sobie sporo oryginalnego uroku. Intrygujący komiks.
Patryk Karwowski - awatar Patryk Karwowski
ocenił na 7 1 rok temu

Cytaty z książki Arché - Lailah (okładka C)

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Arché - Lailah (okładka C)