rozwiń zwiń

Albert le Blanc

Okładka książki Albert le Blanc
Nick Butterworth Wydawnictwo: Ameet literatura dziecięca
32 str. 32 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Albert Le Blanc
Data wydania:
2008-10-24
Data 1. wyd. pol.:
2008-10-24
Liczba stron:
32
Czas czytania
32 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-253-0125-5
Tłumacz:
Paweł Grzegorczyk
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Albert le Blanc w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Albert le Blanc

Średnia ocen
7,1 / 10
25 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1002
494

Na półkach: , ,

Coraz częściej mam nieoparte wrażenie, że bajki dla dzieci wcale nie są dla nich. Jako dorośli często zapominamy o najprostszych rzeczach i wartościach. Gubimy podstawowe prawdy. Ta książka jak i wiele jej podobnych przywraca nam pamięć, otwiera oczy, bawi i przywołuje smaki dzieciństwa.
Czytanie "Alberta Le Blanc" było czystą przyjemnością.

Coraz częściej mam nieoparte wrażenie, że bajki dla dzieci wcale nie są dla nich. Jako dorośli często zapominamy o najprostszych rzeczach i wartościach. Gubimy podstawowe prawdy. Ta książka jak i wiele jej podobnych przywraca nam pamięć, otwiera oczy, bawi i przywołuje smaki dzieciństwa.
Czytanie "Alberta Le Blanc" było czystą przyjemnością.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

50 użytkowników ma tytuł Albert le Blanc na półkach głównych
  • 37
  • 13
18 użytkowników ma tytuł Albert le Blanc na półkach dodatkowych
  • 8
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Albert le Blanc

Inne książki autora

Nick Butterworth
Nick Butterworth
Angielski pisarz, autor bestsellerowych Opowieści z parku Percy'ego oraz dwuczęściowej historii o bardzo smutnym misiu Albercie Le Blanc, jest jednym z najbardziej cenionych brytyjskich autorów i ilustratorów książek dla dzieci. Seria książek o dozorcy parku Percy'm została opublikowana w piętnastu językach i sprzedana w ponad cztero milionowym nakładzie. Ogromna popularność oraz sukces wydawniczy zapewniły Nickowi Butterworthowi miano klasyka literatury dziecięcej.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Tato, w studni nie ma wody! Markus Majaluoma
Tato, w studni nie ma wody!
Markus Majaluoma
Kto by pomyślał, że pod tak prostym tytułem może kryć się długie i wciągające opowiadanie? Musimy przyznać, że byłyśmy bardzo ciekawe, co też wewnątrz książki może się kryć. I dlatego, gdy tylko trafiła ona w nasze ręce od razu przystąpiłyśmy do lektury. Ta część z serii "Tato..." była przez nas długo oczekiwana. Razem z naszymi brzdącami znamy już kilka poprzednich części z przygodami Taty Różyczko i jego maluchów, więc już nie mogłyśmy doczekać się kolejnej. I wreszcie są. Książki z tymi sympatycznymi bohaterami nasze dzieci wprost uwielbiają, zatem i tym razem słuchały ich przygód jak zaczarowane. A tym razem rodzinka Różyczków w bardzo nietypowy sposób weszła w posiadanie domku letniskowego. Oczywiście jak to zazwyczaj bywa, rzeczywistość nieco odbiegała od opisu i zdjęć zamieszczonych w internecie, ale nikogo to nie zniechęcało. Pan Różyczko szybko zabrał się za dostosowywanie budynku do swoich potrzeb, a maluchy były naprawdę zachwycone nowym miejscem. Wszystko tu było inne i jak to zwykle bywa w książkach z tej serii - bardzo dziwne. Ale dzięki temu również bardzo zabawne dla naszych maluchów. A kiedy jeszcze wyszła na jaw sprawa z tytułową studnią! Wtedy to dopiero cała przygoda nabrała rumieńców! Nie będziemy Wam oczywiście zdradzać wszystkich szczegółów, ale sądzę, że to co już zdążyłyśmy zdradzić zachęci was do tej lektury :) Musimy jeszcze dać, że ponownie nie zawiodłyśmy się i dzieło Markusa Malajuoma zostało dopracowane w każdym szczególe. Historia przedstawiona w książce jest ciekawa i zabawna. Nasze dzieciaki uśmiały się podczas słuchania, a my także z ogromną przyjemnością zagłębiałyśmy się w treść opowiadania. Ale to nie wszystko. Przecież te książki to również zbiór fantastycznych i wesołych ilustracji, które nasze dzieci z wielkim zapałem zawsze studiują i naprawdę trudno je oderwać od książki. Ilustracje rysowane są w zabawny sposób, mają mnóstwo szczegółów i świetnie dopełniają treść opowiadania. My jak zwykle jesteśmy bardzo zadowolone, a uśmiechy na twarzach naszych dzieciaczków potwierdzają, że jest to super książeczka dla kilkulatków. A premiera? Już dziś! Zatem biegnijcie do księgarni - naprawdę warto!
Książeczki synka-i-córeczki - awatar Książeczki synka-i-córeczki
ocenił na 9 13 lat temu
Elmer. Wielka księga przygód David McKee
Elmer. Wielka księga przygód
David McKee
nasz-zaczytany-swiat.blogspot.com Elmer to jeden z najbardziej znanych bajkowych słoni na całym świecie. Ten sympatyczny zwierzak przyciąga jak magnes wielbicieli pięknych opowieści dla dzieci. Historie z jego udziałem są wyjątkowe, wartościowe i co najważniejsze podobają się małym czytelnikom. Zapraszam do zapoznania się z Wielką Księgą Przygód Elmera, która jest prawdziwą gratką dla fanów słonia w kratkę :-) Duży format, z piękną, kolorową okładką od razu zachęca do rozpoczęcia czytania. W środku znajdziemy cztery bajki z przygodami Elmera, które są bardzo ciekawe. Kilka słów na temat każdej z nich: ELMER i Wilbur Wilbut to kuzyn Elmera, który lubi psikusy i jest doskonałym brzuchomówcą. Pewnego dnia gdzieś się zapodział :-) Po wielu poszukiwaniach słoń odnalazł się... na drzewie. I tu pojawił się problem :-) Bo jak słoń ma stamtąd zejść? Ale na wszystko jest sposób i wspólnymi siłami można zdziałać wiele :-) ELMER i zagubiony miś Jedno małe słoniątko zgubiło ukochanego misia. Elmer postanowił pożyczyc mu swoją przytulankę i pomóc malcowi. Słoń w kratkę szukał przytulanki wszędzie i pytał o nią wszystkie napotkane zwierzęta. Po jakimś czasie usłyszał wołanie misia o pomoc... Ale czy na pewno to miś go wołał? :-) ELMER i dziadek Eldo Elmer odwiedził swojego dziadka Eldo i podarował mu zebrane owoce. Nasz bohater zaczął wspominać wspólnie spędzany czas. Ale jego dziadek twierdził, że nic nie pamięta. Słonie wybrały się więc na wspólny spacer i świetnie się bawili, robiąc rzeczy, które kiedyś sprawiały im przyjemność. Może słonie wcale nie są takie zapominalskie ;-) ELMER i tęcza Elmer schował się z innymi słoniami w jaskini przed burzą. Po chwili ich oczom ukazała się tęcza bez kolorów, Elmer chciał jej oddać swoje barwy, więc szukał z innymi zwierzętami jej końca. Gdy udało się mu go znaleźć udało się odzyskać barwy bez straty swoich. Jak to możliwe, przeczytajcie sami. Dla mnie to ulubiona bajka z całej księgi :-) Wielka Księga Przygód to świetnie wydana i napisana książka dla dzieci w różnym wieku. Mamy w niej sympatycznego bohatera, piękne ilustracje i wartościowy przekaz. Dodatkowo na końcu znajdziemy obrazek do kolorowania. Czego chcieć więcej? :-)
sweetdream - awatar sweetdream
ocenił na 10 9 lat temu
Moje - nie moje Liliana Bardijewska
Moje - nie moje
Liliana Bardijewska Krystyna Lipka-Sztarbałło
Liliana Bardijewska w swojej książce „Moje - nie moje” (wyd. Wydawnictwo EZOP) opowiedziała o wyjątkowym i pełnym wrażliwości spoglądaniu na świat. Aby nauczyć się spostrzegać piękno duszy trzeba wychodzić poza stereotypy piękna, powierzchowności. To bardzo wymagające patrzenie, bez oceniania, bez porównywania z kanonami i schematami, pełne zaufania i troski o drugiego. Kiedy pojawia się "gładziutkie, złociutkie i w srebrzyste kwiatuszki" jajko, każde ze zwierząt chce się nim opiekować, zachwycone jego nietypową skorupką i wielkością. I pająk i wąż, leśne ptactwo, a nawet krokodyl chcą być jego rodzicem. Każde z nich chce mu śpiewać kołysanki i zabrać do swojego domu. Dla zwierząt cudowne jajo staje się przedmiotem pożądania, o którym marzy się, aby chwalić się nim przed innymi. Spór łagodzi Kangur, który proponuje współpracę i wspólną opiekę nad niezwykłym jajem. Kiedy jednak z cudnego jajka wykluwa się mały, niepozorny ptak, w ocenie zwierząt staje się „brzydalkiem”. Nie spełnia on oczekiwań zwierząt, staje się wyrzutkiem. Wśród zaskoczonych mieszkańców Polany jedynie Kangur postanawia przygarnąć malucha. On jedyny dostrzega coś więcej niż potargane piórka i krzywy dziób ptaka, otacza go tolerancją i akceptacją. Okazuje się, że ptaszek ma pewien wspaniały talent, który dzięki miłości Kangura rozwija się i zadziwia wszystkich. Po lekturze pozostaje nadzieja, aby nasze dzieci spotykały jak najczęściej takich Kangurów i nie bali się być również sami Kangurami, patrzącymi o wiele głębiej. Bycie Kangurem nie jest łatwe, wymaga wciąż otwierania swojego serca, czasami podążania pod prąd. Ta postawa wymaga również aby wyzbyć się oceniania, pozorów, schematów myślowych, które podsuwa nam szybkie spojrzenie. Wartościowe serce trudno jest zobaczyć, bardzo łatwo skrytykować i błędnie, krzywdząco zaszufladkować, tylko tolerancja i otwartość dają wyjątkowy zmysł głębokiego patrzenia, patrzenia nie na drugą osobę, ale w jej wnętrze. Opowieść Liliany Bardijewskiej zilustrowała Krystyna Lipka-Sztarbałło, odmalowując emocje bohaterów. Wyjątkowa jest ilustracja obrazująca ciepło, bliskość, która otula ptaka w kangurzej torbie. Książka została wyróżniona w konkursie "Książka Roku 2004" Polskiej Sekcji IBBY, a także wpisana została na Złotą Listę książek polecanych przez Fundację “ABCXXI – Cała Polska Czyta Dzieciom”.
Marcelina - awatar Marcelina
oceniła na 8 3 lata temu
Kura Adela. Jak kura zgubiła pióra Joanna Krzyżanek
Kura Adela. Jak kura zgubiła pióra
Joanna Krzyżanek
Dlaczego sięgnęłam po tę książkę? Czym mnie do siebie przyciągnęła? Zaintrygował mnie tytuł "Kura Adela. Jak kura zgubiła pióra". No właśnie, jak? Chciałam się tego dowiedzieć. Ale nie tylko ja. Moja mała córeczka również chciała poznać odpowiedź. Zasiadłyśmy więc razem na kanapie i rozpoczęłyśmy lekturę. W środku znalazłyśmy trzy historie o tytułowej kurce.   Pierwsza z nich opowiada o niespodziewanym gościu. Adela podejrzewała, że odwiedził ją skunks. Obawiała się, że pozostawi po sobie nieprzyjemny zapach w jej ukochanym domku, dlatego też robiła wszystko, aby odwlec moment otwarcia drzwi i wpuszczenia przybysza do środka. Nawet sobie nie wyobrażacie, jakie wymówki stosowała! Podejrzewam, że nawet ja nie byłabym w stanie wymyślić tylu powodów, przez które nie mogę w danym momencie przyjąć gościa. W końcu jednak zmuszona była stawić czoła temu, kto czekał cierpliwie za drzwiami. Czy jej obawy były słuszne?  Kolejna opowieść rozpoczyna się z chwilą, w której Adela w tygodniku "Co piszczy w kurniku" znajduje ogłoszenie o domku na kurzej nodze. Zamieszczono tam informację, że jeśli jest się prawdziwą damą, powinno się posiadać taki domek. Adela uznała, że to ogłoszenie skierowane jest do niej, dlatego czym prędzej zamówiła domek. A kiedy tylko otrzymała od dostawcy przesyłkę, zabrała się za budowę domku. Szkoda tylko, że nie doczytała informacji oznaczonej gwiazdką, która zamieszczona była na samym dole reklamy. Może gdyby to zrobiła, nie byłaby zaskoczona, że po zakończonej pracy pojawił się u niej gość, który wprowadził się do jej nowego domku. Kto i dlaczego to zrobił? Ostatnia historia to przygotowania Adeli do nadchodzącej pory deszczowej. Kurka odkryła, że jej parasol ma dziury i dziurki. Nie zmartwiła się tym faktem. Postanowiła pójść do sklepu parasolnika, aby zakupić nowy kolorowy parasol. Niestety sprzedawca nie miał takiego, o jakim marzyła Adela. Niezrażona kurka kupiła osiem parasoli, każdy w innym kolorze. Przyniosła je do domu i rozpoczęła pracę. Z każdego z nich wycinała różne kształty i przyszywała do czarnego parasola. Czy udało jej się na czas stworzyć wymarzony parasol? Jak wyglądał? Czy zdołał ochronić ją przed deszczem? Książka skierowana jest głównie do dzieci, które rozpoczynają samodzielną naukę czytania. Już na okładce znajdujemy informację, że historie napisane są bardzo dużymi literami. Ma to ułatwić dzieciom lekturę. Dodatkowo przybliżane są młodemu czytelnikowi literki B, D oraz P. W każdej historii wyszczególnione zostały wyrazy rozpoczynające się na te litery. Pomiędzy historyjkami znajduje się jeszcze dodatek, w którym Adela opowiada o poszczególnych literkach. Bardzo fajnie zostało to pomyślane.  Szkoda tylko, że wraz z córką nie znalazłyśmy odpowiedzi na pytanie, dlaczego kura Adela straciła pióra. Wszystkie historyjki przeczytałyśmy bardzo uważnie i niestety nigdzie nie doszukałyśmy się rozwiązania tej zagadki. Być może znajduje się ono w innej książce z serii o Adeli. Będzie trzeba zatem po nie sięgnąć, aby przekonać się, czy mamy rację. "Kura Adela. Jak kura zgubiła pióra" to książka bardzo sympatyczna, ciekawa i mądra. Ilustracje wykonane przez Zenona Wiewiurkę (to nie błąd, tak brzmi nazwisko ilustratora) są kolorowe, miłe dla oka, ciepłe. Z pewnością spodobają się każdemu dziecku. Książka będzie idealną lekturą dla dzieci w wieku przedszkolnym oraz pomoże starszym maluchom rozpocząć naukę samodzielnego czytania. Polecam! Moja ocena: 5/6 recenzja z mego bloga: http://magicznyswiatksiazek.blogspot.com/2013/06/244-kura-adela-jak-kura-zgubia-piora.html
Amarisa - awatar Amarisa
oceniła na 7 12 lat temu
Dziadek na huśtawce Renata Piątkowska
Dziadek na huśtawce
Renata Piątkowska
Mówi się, że rodzice są od wychowania, a dziadkowie od rozpieszczania. Zgodzicie się z tym stwierdzeniem? A co jeśli ktoś dziadka nie ma? Przecież życiu zdarzają się różne sytuacje. Poznajcie z nami książkę autorstwa Renaty Piątkowskiej pt. „Dziadek na huśtawce” z ilustracjami Artura Nowickiego. Pewnego dnia podczas zabawy Marcin zauważył, że w pokoju jego przyjaciela Witka nadal stoi pudełko wykonane własnoręcznie, które miał wręczyć dziadkowi jako prezent. Witek wyznaje, że nie miał pudełka komu podarować. Marcin wpada na genialny pomysł! Pozna Witka ze swoim sąsiadem, troszkę zwariowanym staruszkiem – Panem Teofilem. Jak pomyślał, tak też zrobił! Pan Teofil został obdarowany pudełkiem, chłopcy chętnie spędzali czas wraz z sąsiadem. Witek był uradowany! Zyskał dziadka (choć przyszywanego) oraz psa, o którym marzył. Bo Pan Teofil miał psa. I to nie o byle jakim imieniu. Warczysław Łobuzkiewicz– to brzmi dumnie! Pan Teofil uczył też chłopców odczytywania godzin na zegarku, robił im najlepsze „melaśniki”, był opoką w trudnych sytuacjach, oglądali razem chmury leżąc na trawie. Skonstruował i zawiesił dla chłopców na jabłonce huśtawkę, ale zanim dopuścił do niej dzieci sam huśtał się przez pół dnia. Grunt to bezpieczeństwo i sam musiał ją sprawdzić! Starszy Pan podzielił się z Witkiem historią swojego życia, wspólnie oglądali album ze zdjęciami i chłopiec przeżył niejedno zaskoczenie! Kolejnym szokiem było zobaczenie prawdziwej karety! I to w dziadkowej szopie. I tak oto między dzieckiem bez dziadka, i starszym mężczyzną bez wnuka zawiązała się niepowtarzalna nić. Samotność poszła w odstawkę. Nie chcemy Wam już więcej zdradzać. Sięgnijcie po tę niezwykle ciepłą, radosną opowieść.
Marta - awatar Marta
oceniła na 10 2 miesiące temu
Harold i fioletowa kredka Crockett Johnson
Harold i fioletowa kredka
Crockett Johnson
Ta niewielka książeczka trafiła w moje ręce dosyć przypadkowo podczas tegorocznych Targów Książki w Krakowie. Gdy po raz kolejny odwiedzałam stoisko Wydawnictwa Media Rodzina ku mojemu sporemu zaskoczeniu otrzymałam ją po prostu w prezencie. W ostatnim czasie na rynku wydawniczym panuje boom na wszelkiego rodzaju książki kreatywne. Czy wszystkie spośród tytułów przypisanych do wyżej wymienionego nurtu takie właśnie są to już temat na zupełnie inną polemikę… Jednakże przechodząc do meritum mimo, iż przygody Harolda mają już ponad 50 lat, historyjka ta jest dla mnie niesamowitym przykładem kreatywności. W bajce poznajemy historię czteroletniego Harolda i jego fioletowej kredki. Pewnej księżycowej nocy chłopiec wybiera się na spacer, podczas którego przydarzają mu się różne przygody. Aby z powrotem trafić do swojego domu i łóżeczka nasz mały lecz bardzo rezolutny bohater przy użyciu swojej magicznej kredki oraz dzięki swojej niebagatelnej pomysłowości stopniowo dorysowuje sobie wszystko, czego potrzebuje, by odnaleźć powrotną drogę do bezpiecznego, ciepłego domu. Jeśli chcecie dokładnie poznać losy Harolda koniecznie sięgnijcie po tę opowiastkę, gdyż jest ona świetną zabawą zarówno dla dzieci jak i dorosłych. We mnie osobiście perypetie malca wzbudziły skojarzenie z rodzimym „Zaczarowanym ołówkiem” (serialem animowanym realizowanym w latach 1964-1977 przez Se-ma- for), którego głównym bohaterem jest Piotrek i jego tytułowy zaczarowany ołówek. Dodatkowym atutem tej wydanej przez Media Rodzinę publikacji jest to, iż ukazała się ona w wersji dwujęzycznej. Oprócz tekstu w języku polskim mamy również te same frazy w języku angielskim. Zatem jeśli szukacie dla swoich milusińskich książeczki, która rozwija wyobraźnię, uczy, bawi, a oprócz tego gwarantuje mile spędzony czas dla małych i dużych gorąco polecam Wam przygody Harolda i jego fioletowej kredki. * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * http://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2015/12/w-maej-ksiazeczce-wielka-uczta-dla.html
Książkowo_czyta - awatar Książkowo_czyta
oceniła na 10 10 lat temu

Cytaty z książki Albert le Blanc

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Albert le Blanc