Przygody plastyczne fotografii

Okładka książki Przygody plastyczne fotografii autora Urszula Czartoryska, 8388560247
Okładka książki Przygody plastyczne fotografii
Urszula Czartoryska Wydawnictwo: słowo/obraz terytoria sztuka
190 str. 3 godz. 10 min.
Kategoria:
sztuka
Format:
papier
Data wydania:
2002-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2002-01-01
Liczba stron:
190
Czas czytania
3 godz. 10 min.
Język:
polski
ISBN:
83-88560-24-7
Średnia ocen

7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Przygody plastyczne fotografii w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Przygody plastyczne fotografii

Średnia ocen
7,6 / 10
12 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Przygody plastyczne fotografii

Sortuj:
avatar
231
114

Na półkach: ,

Urszula Czartoryska, historyk sztuki oraz członek redakcji nieistniejącego już magazynu "Fotografia" w postaci krótkich lecz precyzyjnych esejów, prezentuje ewolucję sztuki "pisania swiatłem" i jej funkcji począwszy od zastosowań typowych, amatorskich (np. dokumentowanie),poprzez tworzenie przy jej pomocy montazy, grafik, a takze filmu czy plakatu. Poznajemy również wpływy fotografii na dadaizm, reklamę, technikę itp.

Urszula Czartoryska, historyk sztuki oraz członek redakcji nieistniejącego już magazynu "Fotografia" w postaci krótkich lecz precyzyjnych esejów, prezentuje ewolucję sztuki "pisania swiatłem" i jej funkcji począwszy od zastosowań typowych, amatorskich (np. dokumentowanie),poprzez tworzenie przy jej pomocy montazy, grafik, a takze filmu czy plakatu. Poznajemy również wpływy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

73 użytkowników ma tytuł Przygody plastyczne fotografii na półkach głównych
  • 46
  • 27
14 użytkowników ma tytuł Przygody plastyczne fotografii na półkach dodatkowych
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Przygody plastyczne fotografii

Inne książki autora

Urszula Czartoryska
Urszula Czartoryska
ur. 1934, zm. 1998; historyk, teoretyk i krytyk sztuki, eseistka. W latach 1967–1977 publikowała teksty krytyczne i naukowe oraz organizowała wystawy; w latach 1970–1996 wykładała historię fotografii i historię sztuki XX wieku. Od 1roku 973 do 1989 pracowała jako członek redakcji kwartalnika "Fotografia". Od roku 1977 aż do śmierci była Kierownikiem Działu Fotografii i Technik Wizualnych Muzeum Sztuki w Łodzi. Opublikowała m.in. Od pop-artu do sztuki konceptualnej (1974),ponadto była redaktorem wielu książek i katalogów poświęconych sztuce współczesnej.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Estetyka fotografii. Strata i zysk François Soulages
Estetyka fotografii. Strata i zysk
François Soulages
Praca F. Soulagesa jest w dużej mierze teoretyczna i trudna w odbiorze. Wywód jest prowadzony na pograniczu filozofii i historii sztuki, podparty autorską interpretacją kluczowych zdaniem autora znanych fotografii. Lektura wymaga dużego skupienia. Autor jest wykładowcą akademickim i znanym krytykiem sztuki oraz estetą, specjalistą w dziedzinie poruszanej w książce. W "Estetyce fotografii" postawił sobie trzy główne pytania: 1. Jaka jest relacja pomiędzy fotografią a rzeczywistością 2. Czym jest estetyka dzieła fotograficznego 3. Jakie relacje wiążą fotografię z innymi sztukami i dlaczego fotografia jest punktem wyjścia dla sztuki współczesnej Już niemal na wstępie autor rozprawia się z poglądem, że fotografia jest odzwierciedleniem rzeczywistości, wskazując, iż każdy jej rodzaj stanowi formę reprezentacji, którą warunkują takie czynniki jak, np. osoba samego fotografa, czasy, w których żyje, jego technika, sam aparat i materiał, na którym ma powstać nowa fotografia itd. W myśl rozważań Soulagesa zdjęcie zawsze będzie pewną interpretacją rzeczywistości zależną od czasu, w którym jest wykonywane; ludzkość nie jest w stanie wypracować bezwarunkowego wzorca realności obrazu. W świetle rozważań autora fotografia rysuje się jako suma niesionej ze sobą straty i zysku. Ta pierwsza wynika z próby uchwycenia ulotnej chwili, której i tak nie możemy w pełni uchwycić, zachować; zysk fotografii polega natomiast na zachowaniu obrazu, który w swoim odrealnieniu i tak będzie różnie interpretowany przez ludzi czy to ze względu na ich osobiste doświadczenia, czy to z racji na świadomość zbiorową, z którą się identyfikują. Lektura nie należy do najłatwiejszych. Polecam osobom, które zajmują się interpretowaniem sztuki fotograficznej lub relacją tego medium z innymi dziedzinami sztuki. One na pewno znajdą w niej źródło do głębszych refleksji na temat fotografii.
Robert Stasiak - awatar Robert Stasiak
ocenił na77 lat temu
Sztuka i złudzenie. O psychologii przedstawienia obrazowego Ernst Hans Josef Gombrich
Sztuka i złudzenie. O psychologii przedstawienia obrazowego
Ernst Hans Josef Gombrich
Po zapoznaniu się z tą książką, powiedzenie : „Gadał dziad do obrazu a obraz doń ani razu” traci sens. Bo dzieła sztuki mówią a i odbiorca prowadzi z nimi ciągły dialog, wystarczy tylko znaleźć wspólny język. A nie jest to takie trudne, bo Autor uświadamia nam oczywisty fakt, że wszyscy – i artyści i widownia, podlegają tym samym prawom psychologii oraz fizjologii widzenia, czucia i innych zmysłów niezbędnych do odbioru sztuki. Autor wplata w dzieje sztuki współczesne Mu osiągnięcia psychologii i za ich pośrednictwem stara się tłumaczyć fenomen powstawania dzieła i jego odbioru przez widownię. Zarzeka się też, że to nie jest kolejny podręcznik z historii sztuki, a jednak, moim zdaniem na swój sposób historią sztuki jest. Historią dochodzenia do wniosku, że sztuka daje klucz do ukrytego świata ukrytych doznań psychicznych i lepszego poznawania siebie i otoczenia. I byłyby to doprawdy „oczywiste oczywistości”, gdyby nie piękny styl, ogromna wiedza, erudycja, jasność wyrażania się i bijące z książki jakieś nieokreślone, ciepłe poczucie humoru i sympatia do czytelnika. Jeśli Autor był takim samym wykładowcą jak pisarzem, na zajęciach musiał mieć tłumy! W trakcie przedzierania się przez gombrichową interpretację malarstwa uderzyło mnie sporo ciekawych myśli. Przede wszystkim – że człowiek nie jest w stanie pojąć tego, z czym się wcześniej nie spotkał. Więc sztuka nie rodzi się z niczego a bazuje na ciągłych powtórzeniach i twórczych interpretacjach tego, co stworzyli inni. Od lat nauka malarstwa polegała na terminowaniu u mistrzów i wieloletnim kopiowaniu - a to starych obrazów, a to z natury. Ten tom niestety nie doczekał się nowszego wydania niż z 1981 roku, ilustracje w nim zawarte są gorsze niż złe, ucięte, czarno-białe i ziarniste ale są też merytorycznie bezcenne. Okazuje się, że dawni mistrzowie pozostawili po sobie nie tylko skończone dzieła ale całą masę szkicowników, szablonów, wzorników, prób narysowania stóp, uszu, głowy, dziecięcych postaci, dorosłych sylwetek rozrysowanych na szczegółowe proporcje, zwierząt w spoczynku i w ruchu, tak, że w wielu wypadkach spore fragmenty obrazu powstawały niejako na zasadzie „kopiuj-wklej”. To tłumaczy, czemu na tak wielu starych obrazach amorki, aniołki lub Dzieciątka są podobne do siebie i puciate jakby chorowały na świnkę! Kopiuj-wklej… Co oczywiście nie znaczy, że wystarczy namazać w odpowiednich proporcjach różne kawałki ciała żeby otrzymać Monę Lisę. I nie jest prawdą, że najdawniejsza, starożytna sztuka była bardziej „prymitywna” z powodu braków warsztatowych twórców. Określona maniera to wynik niechęci do innego schematu, wymagań ducha epoki, oczekiwań odbiorców. Świadczą o tym przepiękne ponadczasowe zgodne z anatomią szkice w „brudnopisach” egipskich czy wczesnośredniowiecznych które dowodzą, że artyści od zawsze umieli „w sztukę” ale z ważnych powodów tworzyli w zrytualizowany sposób. Oczywiście zawsze rodzi się grono twórców buntujących się przeciwko schematom i starej manierze . Każde pokolenie patrzy na osiągnięcia poprzedników i czerpie z tradycji – płynie z nią lub ja obala, ale nigdy nie zdoła zniszczyć. Bo jeśli już planujemy jakiś twórczy bunt to trzeba wiedzieć z czym się nie zgadzać. Taki Constable na przykład przed malowaniem nowego obrazu starał się „zapomnieć” o jakichkolwiek wcześniejszych malowidłach. Nic z tego, nie zapomniał – ale udało Mu się stworzyć nowe, świeże, oryginalne dzieła. Bez wątpienia psychologia przybliża i tłumaczy fenomen widzenia, rozumienia, rozpoznawania znanych motywów, ukazuje jak łatwo i chętnie dajemy się omamić iluzją trzeciego wymiaru na płaskiej powierzchni, iluzją ruchu na nieruchomym płótnie, iluzją oddalenia, perspektywy, iluzją koloru zależnie od nałożonego tła. Ale jeśli chodzi o uzyskanie „przepisu na arcydzieło” – nadal go nie otrzymujemy. I to chyba dobrze, bo dzięki temu artyści wciąż muszą przeżywać twórcze męki żeby je stworzyć a odbiorcy starać się ze wszystkich sił rozpoznawać te wybuchy geniuszu.
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na91 rok temu

Cytaty z książki Przygody plastyczne fotografii

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Przygody plastyczne fotografii