rozwińzwiń

Kultura XVII-wiecznej Holandii

Okładka książki Kultura XVII-wiecznej Holandii autora Johan Huizinga, 9788324208128
Okładka książki Kultura XVII-wiecznej Holandii
Johan Huizinga Wydawnictwo: Universitas historia
225 str. 3 godz. 45 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Data wydania:
2008-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2008-01-01
Liczba stron:
225
Czas czytania
3 godz. 45 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324208128
Średnia ocen

7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kultura XVII-wiecznej Holandii w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kultura XVII-wiecznej Holandii

Średnia ocen
7,8 / 10
12 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Kultura XVII-wiecznej Holandii

Sortuj:
avatar
239
237

Na półkach:

Warto przeczytać przed wyjazdem do Niderlandów i zajrzeniem do Rijksmuseum. Aby spróbować zrozumieć tamtejszy punkt widzenia. I to, co różni van Eycka od van Dycka oraz Rubensa od Rembrandta.
Wydaje mi się, że wykład nieco jednostronny, ale dla poczatkujących turystów ciekawy.
Być może nawet ciekawszy i bardziej skondensowany niż książka, jest wstęp pana Piotra Oczko. Znanego jako miłośnik wszystkiego co niderlandzkie.

Warto przeczytać przed wyjazdem do Niderlandów i zajrzeniem do Rijksmuseum. Aby spróbować zrozumieć tamtejszy punkt widzenia. I to, co różni van Eycka od van Dycka oraz Rubensa od Rembrandta.
Wydaje mi się, że wykład nieco jednostronny, ale dla poczatkujących turystów ciekawy.
Być może nawet ciekawszy i bardziej skondensowany niż książka, jest wstęp pana Piotra Oczko....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

91 użytkowników ma tytuł Kultura XVII-wiecznej Holandii na półkach głównych
  • 73
  • 18
17 użytkowników ma tytuł Kultura XVII-wiecznej Holandii na półkach dodatkowych
  • 8
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Johan Huizinga
Johan Huizinga
Holenderski historyk, autor słynnego dzieła Jesień Średniowiecza, w którym prezentuje panoramiczny obraz kultury i życia społecznego u schyłku średniowiecza.Swój stosunek do świata przeszłości ujmował jako "włóczęgostwo intelektualne". Dzięki temu stosunkowi nie został znawcą jednej epoki.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Strach w kulturze Zachodu XIV-XVIII w. Jean Delumeau
Strach w kulturze Zachodu XIV-XVIII w.
Jean Delumeau
Pozycja z gatunku tych bardzo bogatych w rozmaite ciekawostki, małe perełki ukryte gdzieś w tekście. Jak w tytule, autor koncentrował się na Zachodzie Europy (najbardziej jednak na Francji),chociaż zdarza mu się czasem chociażby wspomnieć o Polsce, w przypadku ram czasowych też zdarza się Delumeau wykroczyć poza schemat sięgając chociażby do literatury Verlaine'a czy Hugo. Francuski historyk prezentuje czego bali się ludzie żyjący w dawnych wiekach. Można się tu oczywiście silić na rozmaite podziały, ale paleta strachu była naprawdę spora. Od zjawisk astronomicznych poprzez morze, zwierzęta jak wilki, choroby jak dżuma, rozmaite byty pozaziemskie (zjawy itp.),głód po zagrożenie bardziej ludzkie jak żołnierze, urzędnicy, Turcy, kobiety(świetny tytuł rozdziału, gdzie kobieta jest przedstawiona jako agent Szatana),żydzi, czarownice. Problem często jest przedstawiany z kilku poziomów, zarówno na podstawie materiałów źródłowych, z perspektywy literatury pięknej albo autor często schodzi na stopień ludowy. Taki podrozdział o morzu to prawdziwa perełka, Delumeau pokazuje strach przed morzem na podstawie przysłów, piosenek marynarzy, ofiar składanych na morzu, cytatów z Szekspira, Camoesa czy wspomnianych już Hugo i Verlaine'a albo konkretnych przygód ludzi, którzy musieli przeżyć sztorm będąc na okręcie. Jeśli ktoś potrzebowałby stworzyć opis wzburzonego morza, to ma tu na tacy podane kilka pomysłów jak to powinno wyglądać. Generalnie każdy rozdział jest tu ciekawą opowieścią, czasem mniej lub bardziej opakowaną w ogólnie liczne cytaty czy czasem jakimś szerszym spojrzeniem na spory historiograficzne. Fajne są też te odniesienia do europejskiej kultury, właśnie już do wspominanej przeze mnie literatury pięknej czy na przykład Breugla.
Balcar - awatar Balcar
ocenił na71 miesiąc temu
Ethos rycerski i jego odmiany Maria Ossowska
Ethos rycerski i jego odmiany
Maria Ossowska
Krótka, lecz rewelacyjna pozycja profesor Marii Ossowskiej, która omawia historyczny rozwój ethosu rycerskiego w kulturze europejskiej i północnoamerykańskiej. W kilku rozdziałach autorka przedstawia najpierw samo pojęcie wzoru, dziś powiedzielibyśmy wzorca, zachowania nazywanego rycerskim, czyli szlachetnym, godnym i zasługującym na opiewanie w kulturze, a następnie omawia jak się przejawiał i zmieniał w kolejnych epokach historycznych (a nawet miejscach). Wzorcami są kolejno starożytni greccy herosi i odrębnie Spartanie, Germanie (Germanowie, jak w tytule rozdziału),ale ci starożytni, a nie późniejsi, rycerze średniowieczni, nowożytni (głownie renesansowi) dworzanie, gentlemani – nie tylko brytyjscy oraz amerykańscy przedstawiciele elit, w tym z przemysłowej północy, rolniczego południa i z Dzikiego Zachodu. W każdym z rozdziałów autorka omawia cechy osoby kultywującej przedstawiany ethos, jej wartości, wady i zalety. A także takie szczegóły jak pochodzenie, stosunek do prawa, skuteczność lub jej brak, umiejętności, sposób spędzania czasu czy uzyskiwania dochodów, rozumienie honoru, szlachetności czy poczucia obowiązku. Przytacza przykłady – przede wszystkim z literatury, ale także memuarystyki a nawet filmów. Bez trudu można zaobserwować rozwój i zmiany ethosu rycerskiego w miejscu i czasie, a nawet różnice w jego rozumieniu pomiędzy poszczególnymi krajami czy jego regionami (np. w USA). Mamy zatem przegląd literackiej klasyki pod tym kątem z celnymi uwagami autorki. Modelowa praca popularyzatorska z niezwykle ciekawym zakończeniem – wierszem osoby niewątpliwie hołdującej temu ethosowi – Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego i informacją o jego śmierci, jako uzupełnieniem wartości ważnych dla naszego wojskowego, polityka, poety i bon vivanta.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na104 lata temu
Iroszkoci w kulturze średniowiecznej Europy Jerzy Strzelczyk
Iroszkoci w kulturze średniowiecznej Europy
Jerzy Strzelczyk
Czytając książki prof. Strzelczyka możemy być pewni co najmniej dwóch rzeczy: spotkamy się z pisarstwem historycznym na najwyższym poziomie oraz znajdziemy w lekturze wprost niezliczoną masę ciekawostek, z wielkim kunsztem wplecionych w tok narracji. Nie inaczej jest w pracy na temat Iroszkotów w kulturze średniowiecznej Europy. Autor, zagłębiając się w mroki wczesnego średniowiecza, wydobywa na światło dzienne wiele faktów o życiu i działalności iryjskich świętych. Wprost niebywałe jest to, jak wiele im zawdzięczamy, a jak niewiele o nich wiemy. Jak już wyżej nadmieniłem, wielką zaletą pióra Jerzego Strzelczyka jest urozmaicanie wywodu szczegółowymi anegdotami, które w żaden sposób nie prowadzą do przewlekłości podjętych wątków, a wręcz przeciwnie, "fabuła" historyczna wiele na nich zyskuje. I tak, dowiadujemy się przykładowo, iż spór o mniszą tonsurę oraz datę Wielkanocy, należały do śmiertelnie poważnych zagadnień ówczesnych czasów. Dochodziło nawet do takich absurdów, że pewna para królewska na ziemi angielskiej obchodziła osobno dzień Wielkanocy - w inny dzień królowa, w inny jej małżonek (s. 34/35, 77). Złocisty, szlachetny trunek, jakim jest piwo, miał w IX w. nieprzejednanego wroga w osobie Seduliusza Szkota (s. 236). Z nie lada zdziwieniem można odnotować także fakt, iż w czasach głębokiego średniowiecza zdarzały się przypadki bardzo racjonalnego podejścia do spraw religii. Jedna z iryjskich krytyk zjawiska pielgrzymowania (jakże popularnego w tamtych czasach) mówi: "Nie warto pielgrzymować, modlić się w Wiecznym Mieście, gdy w sercu nie masz Boga, nie znajdziesz go w papiestwie" (s. 290). Autor poświęcił również trochę uwagi tematowi działalności najwybitniejszego myśliciela z kręgu Iroszkotów, a mianowicie Eriugeny.: "w De divisione naturae stanowisko Eriugeny jest już jasne: ogień i wszelkie mąki piekielne należy rozumieć wyłącznie w sensie przenośnym. Przecież po upadku świata materialnego pozostaną jedynie byty duchowe i grożenie im karami cielesnymi jest rzeczą śmieszną i jawną pozostałością pogańskiego przesądu. Piekło nie jest żadnym określonym miejscem, lecz żałosnym stanem świadomości potępionych. Grecy dobrze wyczuli sens piekła, nazywając je Hadesem, czyli smutkiem, podczas gdy łacinnicy mniej trafnie użyli określenia lokalizującego; infernum - miejsce znajdujące się infra terrum, pod ziemią" (s. 322/3). W związku z powyższym nasuwa się pytanie, po co Kościoły "Chrześcijańskie" brną w swoje brednie, mając na tacy to (i wiele innych) logiczne wyjaśnienie. Jest to oczywiście pytanie retoryczne, gdyż zaciemnianie obrazu, robienie z "owieczek" osłów, oraz tkanie tajemnic opartych na szantażu emocjonalnym jest istotą tych instytucji. Wracając do książki, należy polecić ją wszystkim zainteresowanym procesem tworzenia się kultury we wczesnośredniowiecznej Europie.
Munk - awatar Munk
ocenił na64 lata temu
Mitologia Greków i Rzymian Zygmunt Kubiak
Mitologia Greków i Rzymian
Zygmunt Kubiak
Co tu dużo mówić - jestem absolutnie oczarowany i nie wiem nawet od czego zacząć. Znajomość kultury europejskiej, a zwłaszcza jej literatury, nie jest możliwa bez znajomości mitologii Greków i Rzymian. Można by o tym napisać nie tylko esej, ale i wiele książek (co zresztą robiono). I o ile w szkole zdobywamy co nieco podstawowych wiadomości o mitach, to ta wiedza zdecydowanie domaga się pogłębienia. Czyta się Parandowskiego, który jest rzeczywiście mitologią skrojoną na potrzeby szkolne. Parandowski stara się stworzyć spójną opowieść, przystępną dla piętnastolatków. Ale to niemożliwe bez dokonania drastycznych uproszczeń i w rezultacie możemy wyrobić sobie dość mętny, jeśli nie fałszywy obraz greckiej (i rzymskiej) mitologii. I wtedy wchodzi Kubiak - cały na biało. To pozycja dla bardziej dojrzałego i ambitniejszego czytelnika, lektura wymagająca, ale i arcyciekawa. Autor zanurza swoje dzieło w szerokim kontekście starożytnej kultury - stara się przybliżyć genezę mitów na tle faktów historycznych i odkryć archeologicznych. Od początku przedstawia nam źródła, z których czerpiemy wiedzę o wierzeniach antycznych ludów. Następnie, z warsztatową precyzją i uczciwością wytrawnego filologa, daje nam solidny wykład mitologii - od teogonii, przez opowieści o władcach Olimpu, po dzieje heroiczne i rzymską adaptację. Dowiadujemy się kim byli autorzy, od których czerpiemy wiedzę o prastarych wierzeniach, oraz dlaczego mity docierają do nas w różnych wariantach. A także, czego nie wiemy (i jak wiele musimy rekonstruować na podstawie strzępów dostępnych informacji). To napisawszy, muszę jeszcze dodać, że język autora to polszczyzna najwyższej próby - uczona, bogata, ale zrozumiała dla przeciętnego zjadacza chleba (jeśli się trochę wysili). Należy się 10 gwiazdek i na pewno ta książka zostanie ze mną na dłużej.
melizmat - awatar melizmat
ocenił na103 miesiące temu
Historia życia prywatnego. T. 1, Od Cesartwa Rzymskiego do roku tysięcznego Paul Veyne
Historia życia prywatnego. T. 1, Od Cesartwa Rzymskiego do roku tysięcznego
Paul Veyne
Najlepsza książka historyczna jaką czytałem w tym roku. Czyste złoto, pokazuje jak żyli zwykli ludzie, w Rzymie republiki, wczesnego, późnego cesarstwa jak i mrocznych wiekach. Mam gigantyczne notatki z tej książki, można dowiedzieć się dziesiątek ciekawostek. W Starozytnym Rzymie... Wszyscy wszystkim w lape dawali Dluznik  stawal sie klientem i na niego krzywo patrzyli jak probowal zwrocic dlug. Kobieta dostawala hajs za to ze byla zona, dziewczyna, kochanka. Im wiecej pieniedzy tym bardziej ja kochal. Elity pogardzaly osobami ktore pracowaly, uwazaly ich za podludzi Nie istniala policja W 18 wieku 5 dzieci sie mialo przecietnie,  2 dozywaly 20 W rzymie przecietnie 3 dzieci, czesto 0 dozywalo, stad adopcje. Szydzono z osob biednych, z gminu Od 13 do 23 roku zycia mlodzi rzymianie mieli czas kiedy hulala dusza, piekla nie ma, organizowali sie w gangi ktore imprezowaly, gwalcily, napadaly, "wyszumywali sie" W milosci w rzymie istnialy 3 zakazy i po ich lamaniu mozna bylo poznac libertyna w starozytnosci tj. 1) uprawial on seks przed zmrokiem (kochac sie w ciagu dnia mogli tylko nowozency po weselu)  2) uprawial seks przy swietle (poeci znani byli z tego ze sobie swiecili lampa)  3) uprawjal seks z partnerka ktora rozebral do naga (jedynie dziwki kochaly sie bez stanika). Tylko osoby rozwiazle uprawialy seks oralny badz robily to reka (ale mozna bylo tylko lewa reka). Najbardziej rozpustni byli wladcy ktorzy gzili sie,  mezatkami, dziewicami z dobrych domow,  chlopcami wolno urodzonymi, kaplankami (westalkami) i wlasnymi siostrami. To byla mega sromota. Podczas seksu rzymianie kladli sie na partndrkach, bili je przed seksem zeby wymusic posluch, jak uprawiala seks na jezdzca to tylko po to by on doszedl. Zasada dla facetow bylo:posiasc a nie dac sie posiasc. Robienie minety bylo sroga sromota. I najlepiej bylo dymac mlodych chlopcow, a nie kobiety gdyz do kobiet czlowiek sie bardziej przywiązuje Zakochac sie w kobiecie to najgorszy obciach W starozytnosci pukano noga. Domy byly baaardzo kolorowe i pelne jakis roznych ozdobek i malych posazkow, w klimacie cyganow czy mafiozow wspolczesnych. Jednoczesnie izby do spania byly bardzo male, znany jest przypadek domu o powierzchni 100 m2 ktorego wiekszosc zajmowalo patio i jadalnia a sypialnie byly malutkie. Niee bylo ogrzewania wiec pizgalo zlem Stad czesto do lazni sie lazilo bo tam bylo goraco
Dawid Gawałkiewicz - awatar Dawid Gawałkiewicz
ocenił na106 lat temu
Historia ciała w średniowieczu Jacques Le Goff
Historia ciała w średniowieczu
Jacques Le Goff Nicolas Truong
Spodziewałem się czegoś głębszego. Zaskakująca może być najwyżej dla kogoś, kto o średniowieczu wie tylko tyle, że było: ciemne, mroczne, brudne, przesądne, zacofane i „zwalczało naukę”. Dość pobieżne studium zagadnień związanych z ciałem (ubiór, dieta, współżycie, higiena, sztuka, medycyna, pogrzeby…). Mam wrażenie, że środowiska akademickie, zmuszone pisać o czymkolwiek, by zdobywać tytuły i pieniądze, mnożą niepotrzebnie kategorie i rozbijają na części pierwsze zagadnienia, które stają się niewiele mówiącą papką oderwaną od czegokolwiek. Nie dowiedziałem się niczego, czego bym wcześniej nie wiedział z innych ogólnych książek o średniowieczu. Mało tego, wiele tu rzeczy, które są po prostu ogólnoludzkie, niezależne od epoki: „Nasze pokolenie ma tę silnie zakorzenioną przywarę, że odrzuca wszystko, co zdaje się pochodzić od nowożytnych. Toteż kiedy zaświta mi jakiś własny pomysł, gdy chcę go upublicznić, to przypisuję go komuś innemu i oznajmiam: «to powiedział taki a taki, nie ja», żeby zaś uwierzono mi całkowicie, o wszystkich moich poglądach mówię: «wykoncypował je ten a ten, nie ja». Ażeby uniknąć kłopotów stąd, że inni będą myśleć, iż ja, ignorant, z własnego umysłu wysnułem idee, robię tak, by sądzono, że są one owocem moich studiów arabskich. Tak więc bronie sprawy Arabów, nie swojej”. Kiedy zatem lekarz średniowieczny stosuje metodę wydającą mu się nową, oznajmia, że wyczytał ją u Galena. Co sugeruje, że medycyna średniowieczna nie tkwiła w takiej stagnacji, jak próbuje się nam wmawiać”. Przecież to była standardowa praktyka w starożytności wśród filozofów i jest ona stosowana przez naukowców do dziś! Książka nie jest zła… ale dla mnie nie wnosi niczego nowego. Obala dużo utartych współczesnych przesądów i to właściwie jej największa zaleta. Ale są też takie przesądy, które powiela: „To średniowiecze jest zdecydowanie męskie – pisze Georges… gardzą nimi”. [kobietami] Nie powiedziałbym, aby miało to cokolwiek wspólnego ze średniowieczem, a raczej z ogólnym nieuporządkowaniem wewnętrznym i kompleksem niższości (co można zaobserwować u Schopenhauera czy Nietzschego). W każdej epoce kobietami pogardzano i je czczono - wszystko zależy od indywiduum. Tutaj kuleje "metoda naukowa" - wystarczy, że wielu autorów pism pogardzało kobietami, historycy wnioskują, że tak robiło całe społeczeństwo. A czy dziś, w przestrzeni prywatnej wolni jesteśmy od pogardzania? Śmiem w to wątpić. Uściślając, nie twierdzę, że w średniowieczu nie gardzono kobietami - twierdzę, że nie jest to charakterystyczna cecha średniowiecza. ----------------------------------------------- „Niektóre z nich [analogii] korzystały z pośrednictwa doktryn filozoficznych: bez wątpienia pomysł, że celem nie może być rozkosz, wpoili chrześcijaństwu raczej filozofowie niż lekarze. Ale istnieją bezpośrednie kontynuacje: traktat Bazylego z Ancyry o dziewictwie – jego autor uchodzi zresztą za byłego lekarza – posługuje się wprost rozważaniami medycznymi. Święty Augustyn wykorzystuje Soranusa w polemice przeciw Julianowi z Eclanum. Gdyby ograniczyć się do wspólnych rysów, można by sądzić, że etyka seksualna przypisywana chrześcijaństwu czy nawet współczesnemu Zachodowi była już w pełni ukształtowana, przynajmniej w istotnych zarysach, w epoce największego rozwoju kultury grecko-rzymskiej. Ale świadczyłoby to o niezauważeniu fundamentalnych różnic, związanych ze stosunkiem jednostki do siebie, czyli ze sposobem, w jaki owa jednostka zmienia te recepty w osobiste przeżycie”. „(…) z nieznajomości czasów minionych wypływa nieuchronnie niezrozumienie teraźniejszości. Ale również daremne będą zapewne próby zrozumienia przyszłości, jeżeli się nie wie nic o dniu dzisiejszym”. Marc Bloch „Homoseksualizm najpierw potępiony, później tolerowany – do tego stopnia, że, jak twierdzi Boswell, w XII w. w samym łonie Kościoła ukształtowała się kultura „gejowska” – od XIII w. staje się zboczeniem porównywanym niekiedy do kanibalizmu”. „Grunt pod ten wielki chrześcijański zwrot ciała przeciw sobie był już poniekąd przygotowany. „Chrześcijanie absolutnie niczego nie stłumili, to zostało już dawno zrobione”, oznajmia wręcz Paul Veyne”. „Jednak dzięki temu kunszt lekarski uzyskał popularyzację własnych metod i nobilitację własnego wizerunku. Ojcowie Kościoła, myśląc o świecie w kategoriach medycznych, zapewnili tej sztuce rozmach i godność bez precedensu, choć bywała ona często wyśmiewana bądź szkalowana”. „W tej kwestii czarna legenda obskuranckiego średniowiecza trzyma się uporczywie, „gdyż Kościół nigdy wyraźnie nie zakazywał rozcinania ludzkich zwłok”, przypomina Danielle Jacquart”. „Wbrew utartej opinii ludzie średniowiecza nie nienawidzili nagości”. „Tak jak zniknięcie stadionów podkreśla zanik sportu w średniowieczu [sportu a nie kultury fizycznej – wtrącenie moje], tak też zniknięcie term – zanik publicznych zakładów kąpielowych. Z tego powodu Michelet napisał w Czarownicy: „Ani jednej kąpieli przez tysiąc lat”. Stwierdzenie to fałszywe: w średniowieczu kąpano się. O kąpielach indywidualnych i domowych w tej epoce wiemy jednak niewiele”. „Trzeba było dopiero renesansu, aby w Europie zaczęto potępiać nagość, , publicznie praktykowaną coraz rzadziej. W średniowieczu mężczyźni i kobiety ani w łaźni, ani w łóżku nie odrzucają nagości”.
Graven - awatar Graven
ocenił na74 lata temu

Cytaty z książki Kultura XVII-wiecznej Holandii

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kultura XVII-wiecznej Holandii


Ciekawostki historyczne