rozwińzwiń

Tarnina

Okładka książki Tarnina autora Jerzy Szczygieł, 8310093551
Okładka książki Tarnina
Jerzy Szczygieł Wydawnictwo: Nasza Księgarnia literatura dziecięca
207 str. 3 godz. 27 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Data wydania:
1989-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1973-01-01
Liczba stron:
207
Czas czytania
3 godz. 27 min.
Język:
polski
ISBN:
83-10-09355-1
Średnia ocen

7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Tarnina w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Tarnina



książek na półce przeczytane 754 napisanych opinii 77

Oceny książki Tarnina

Średnia ocen
7,5 / 10
172 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Tarnina

avatar
525
187

Na półkach:

Powieść o sposobie grupy chłopców na przetrwanie okupacji faszystowskiej realiach małego miasteczka. Bez zadęcia i propagandy. Jeżeli ktoś szuka superbohaterów, szczęśliwych zakończeń to nie tu. Czytałem tą książkę czterdzieściparę lat temu i w tym roku spotkałem ją w bibliotece (na półce z nowościami 🤭🙂chociaż wydanie 5 z 1973 roku). Wróciłem przez lokalny patriotyzm, przeczytałem z przyjemnością, nostalgią i świadomością upływającego czasu.

Powieść o sposobie grupy chłopców na przetrwanie okupacji faszystowskiej realiach małego miasteczka. Bez zadęcia i propagandy. Jeżeli ktoś szuka superbohaterów, szczęśliwych zakończeń to nie tu. Czytałem tą książkę czterdzieściparę lat temu i w tym roku spotkałem ją w bibliotece (na półce z nowościami 🤭🙂chociaż wydanie 5 z 1973 roku). Wróciłem przez lokalny patriotyzm,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
107
103

Na półkach:

Przede wszystkim jest to prawdziwy - nie lukrowany - obraz okupacji niemieckiej sporządzony przez naocznego świadka. Obraz ponury - głòd, śmierć kolegi, śmierc matki, potworne zniszczenia. Polecam cały cykl - bodaj 5 tomòw. Co najstraszniejsze: Autor stracił wzrok już po wojnie skutkiem głupoty niesfornego młodszego brata, ktòry mimo ostezeżeń bawił się niewypałami.

Przede wszystkim jest to prawdziwy - nie lukrowany - obraz okupacji niemieckiej sporządzony przez naocznego świadka. Obraz ponury - głòd, śmierć kolegi, śmierc matki, potworne zniszczenia. Polecam cały cykl - bodaj 5 tomòw. Co najstraszniejsze: Autor stracił wzrok już po wojnie skutkiem głupoty niesfornego młodszego brata, ktòry mimo ostezeżeń bawił się niewypałami.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
191
77

Na półkach: ,

To książka dla młodzieży. Stylistycznie jest bardzo prosta, wręcz skromna – uboga w obrazy, momentami toporna. Dialogi i przejścia do fragmentów opisowych są nienaturalne, pozbawione płynności. Fabuła wydaje się wymuszona, a rozwój zdarzeń nie budzi emocji ani zaangażowania.

 
Postaci są Tadkami, Mietkami, Gietkami – rzuconymi chaotycznie w wyobraźnię czytelnika. Trudno ich rozróżnić, bo nie ucharakteryzował ich Pan Szczygieł w sposób wyraźny – z wyjątkiem nadania imion, nie mają wyglądu. Poświęcił im za mało czasu. A chłopaków jest dziewięciu – można się pogubić.

 
Przeczytałem ją z sentymentu i ciekawości – jak odbiorę ją po latach? Zastanawiam się, na ile można zaufać wizji autora. Nie wiem, jak to ubrać w słowa. Książce brakuje ducha. Sprawia wrażenie napisanej na siłę albo nieumiejętnie, bez przekonania. Jakby kierowano się zasadą: „musimy mieć to na jutro” (mogło i tak być). Sztuka dla sztuki.

 
Ale „Tarnina”, nawiasem mówiąc, z perspektywy czasu jawi się bardziej jako bardzo dobry szkic literacki do poprawienia, raczej niż dojrzała powieść – surowiec do ukształtowania, do stworzenia na jej bazie czegoś bardzo żywego i głębszego. Zakładam, że autor mimo wszystko znał te czasy – ale nie potrafił ich ożywić.

 
A teraz autorzy piszą w kółko to samo – no to macie, proszę bardzo. Pododawać trochę Nienackiego, Bahdaja, Bradbury’ego z Twainem – i będzie.

 

To książka dla młodzieży. Stylistycznie jest bardzo prosta, wręcz skromna – uboga w obrazy, momentami toporna. Dialogi i przejścia do fragmentów opisowych są nienaturalne, pozbawione płynności. Fabuła wydaje się wymuszona, a rozwój zdarzeń nie budzi emocji ani zaangażowania.

 
Postaci są Tadkami, Mietkami, Gietkami – rzuconymi chaotycznie w wyobraźnię czytelnika. Trudno...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

307 użytkowników ma tytuł Tarnina na półkach głównych
  • 231
  • 72
  • 4
85 użytkowników ma tytuł Tarnina na półkach dodatkowych
  • 61
  • 11
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Zobaczyć inaczej Krystyna Boglar, Lech Borski, Kalina Gawęcka-Bisko, Aleksander Minkowski, Ewa Nowacka, Mieczysław Siemieński, Jerzy Szczygieł, Janina Wieczerska
Ocena 7,2
Zobaczyć inaczej Krystyna Boglar, Lech Borski, Kalina Gawęcka-Bisko, Aleksander Minkowski, Ewa Nowacka, Mieczysław Siemieński, Jerzy Szczygieł, Janina Wieczerska
Jerzy Szczygieł
Jerzy Szczygieł
Polski pisarz, także dla młodzieży, prozaik. W 1945 r. na polach minowych nad Wisłą stracił wzrok. W 1957 ukończył filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim. Debiutował w 1954 na łamach "sztandaru Młodych". Od 1957 redaktor naczelny czasopisma "Nasz Świat" a od 1964 także "Niewidomy Spółdzielca". Członek i działacz Polskiego Związku Niewidomych. W 1976 otrzymał Nagrodę Prezesa Rady Ministrów za całokształt twórczości. W dorobku literackim Jerzego Szczygła na szczególną uwagę zasługuje cykl czterech powieści, których akcja rozgrywa się pod koniec wojny i tuż po wyzwoleniu. Były to wydane w l. 1960-1976: Tarnina, Ziemia bez słońca, Nigdy cię nie opuszczę i Po kocich łbach. Ich bohaterem jest chłopiec Tomek Różański, który wyrwany ze świata dziecinnych zabaw, znajduje się nagle w brutalnym świecie dorosłych. Przedwcześnie osierocony, opiekujący się młodszym bratem, pozbawiony wzroku na skutek wypadku z niewypałem, musi stawić czoła problemom dnia codziennego, które niejednokrotnie przygniotłyby dojrzałego człowieka. Cykl ten wyróżnia się na tle licznie wydawanych ówcześnie pozycji ukazujących wojnę i powojenną rzeczywistość w aureoli bohaterskich czynów lub w kategoriach wielkiej przygody. Ukazuje surową prawdę o wojnie i zmaganiach jednostki w społeczeństwie, wzrusza i pobudza do refleksji.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wodzu, wyspa jest twoja Ryszard Liskowacki
Wodzu, wyspa jest twoja
Ryszard Liskowacki
Książka która mnie ominęła w dzieciństwie, a szkoda, z pewnością podobała by mi się o wiele bardziej. Usłyszałem od niej podczas spotkania literackiego, na którym gościłem z kolegą. Wspominał ją jako lekturę swojego dzieciństwa. Koniecznie musiałem ją poznać. Akcja ma miejsce w Szczecinie, pojawia się Odra, tramwaj numer 8, Las Arkoński, Park Kasprowicza, jednak mam nadzieję, że to innym, mglisty Szczecin. Znam Odrę w pasie od stoczni do Inoujścia i jedyne miejsce, które mi pasuje to okolice Gocławia. Nie ma tam jednak możliwości dojścia przez bagna. Ale skoro jechali tramwajem 8, to może chodzić o Siedlińską Kępę albo Bryniecki Ostrów... gdzieś na Międzyodrzu. Dawniej ósemka miała pętlę na Basenie Górniczym. Nie ma to aż tak wielkiego znaczenia. Szczecin jest tylko tłem, znajomym i miłym, ale jednak tłem. O wiele bardziej istotna jest owa wyimaginowana "Wyspa Szczęścia", na której dzieją się cuda. Czary? Nie. Przemiany charakterów. Książka ma wszystko co mogło się podobać czytelnikowi z tamtego czasu (lata 60/70): trochę swojskości, zgrana paczka kumpli, bandy podwórkowe, dalekie a bliskie miejsce, przygoda, draki i bijatyki. Przypominają mi się moje pierwsze komiksy klasowe, a były to właściwie same potyczki. One w większości odbywały się w naszej wyobraźni. Marzenia odgrywały wtedy o wiele większą rolę. W nich wysepka mogła zamienić się w dziki ląd, konkurencyjna banda w piratów a wrony... w kurę na rosół. Nie pierwszy to raz wyobraźnia przenosiła szczecińskich marzycieli i poszukiwaczy przygód w inne krainy. Jezioro Dąbie potrafiło zmienić się w Mare Dambiensis... gdzieś tam, na swojej wyspie mieszka kot Umbriaga. Książka całkiem niezła, ale nie ma szansy przebić Niziurskiego czy Bahdaja. Ciekawe jest to, że autor poświęcił ją swemu synowi - Arturowi Liskowackiemu, który jest postacią znaną w Szczecinie, o bogatym dorobku literackim. Dla mnie to lokalna ciekawostka, związana z moim miastem i czasem, który nie należał do mojego pokolenia.
Lis Gracki - awatar Lis Gracki
ocenił na67 miesięcy temu
Wielka wojna z czarną flagą Wiktor Zawada
Wielka wojna z czarną flagą
Wiktor Zawada
Drugi tom serii o KAKTUSACH, czyli świetna lekcja historii dla młodzieży, ale i dla dorosłych. Wiktor Zawada wykreował bardzo silne charaktery, a ich przygody, choć czasem mogą wydawać się wręcz absurdalne w realiach wojennych - to są wyjątkowo celnym przeniesieniem walki o wolność dorosłych. WIELKA WOJNA Z CZARNĄ FLAGĄ opisuje trzeci rok okupacji, a drużyna Kaktusów musi poradzić sobie ze zdradą, z niesprawiedliwością i z brutalnym agresorem. Ta książka, to fikcja - ale fikcja, która się zdarzyła... w wersji bardziej przerażającej. Mimo jednak lżejszego tonu - tej opowieści nie można posądzić o choćby najmniejsze banalizowanie wojny. Mamy tu prawdzie emocje, prawdziwe cierpienie i prawdziwą moralność - honor w tej historii nie jest tylko słowem. Bardzo cenię tę serię - został mi do nadrobienia jeszcze tom trzeci. Uważam, że pokazana tu współpraca, przyjaźń, jedność, determinacja, którą widać w małych rzeczach, czasem w drobnostkach - sprawia, że człowiek zaczyna rozumieć, czym jest patriotyzm i prawdziwa odwaga. W tej części nasza ekipa stanie oko w oko z Hitlerjugend i będzie to starcie pamiętne. Czy pokonają wroga? Czy pozostaną sobą, pomimo rozmaitych rozczarowań - a może rozczarowanie przekują w złoto? Skąd wezmą nadzieję, w świecie pozbawionym nadziei? Ach! I humor! Przecież humor jest tu czynnikiem wiodącym, który pozwala z zachwytem przewracać stronę po stronie. Książka została fantastycznie wydana. Piękna tasiemka jako zakładka, twarda okładka, klasyczna spójność, eleganckie szycie i oczywiście ilustracje Ludwika Paczyńskiego, które to ilustracje w swej prostocie są karykaturalnym i celnym odbiciem wojennej rzeczywistości. za wolność! za Polskę! 8/10 tom 2 KAKTUSY Wydawnictwo Zysk i S-ka
πPi - awatar πPi
ocenił na84 lata temu
Kaktusy z Zielonej ulicy Wiktor Zawada
Kaktusy z Zielonej ulicy
Wiktor Zawada
„Kaktusy z Zielonej Ulicy” Wiktora Zawady to książka, którą odkryłem zupełnym przypadkiem gdzieś w gimnazjum. Pomijając lektury, czytałem już wtedy całkiem sporo. Chociaż rysował się mocno kierunek prowadzący w stronę fantastyki, to sięgałem też po inne rzeczy. I tym sposobem, przeglądając u dziadków szafkę z książkami mojej mamy i ciotek trafiłem na taki skarb. Powieść ta jest to świetna młodzieżowa przygodówka osadzona w trudnych realiach II wojny światowej. Autor dokonał niesamowitej sztuki, jaką jest pokazanie wojny z perspektywy dzieci przy zachowaniu daleko idącego autentyzmu życia społecznego i tragizmu okupacji. Wspominam lekturę naprawdę dobrze. Już wtedy interesowałem się historią i zdawałem sobie sprawę z tego, czym była wojna i jakie były jej konsekwencje, więc lektura była ciekawym doświadczeniem. Z pełnym przekonaniem mogę stwierdzić, że fabuła weszła mi w głowę, a książkę czytałem kilkukrotnie. Sam fakt, że teraz po latach wciąż siedzi mi w głowie jest chyba dość znaczący. Wiktor Zawada, a właściwie Witold Welcz umieścił swoją opowieść w Zamościu, co na pewno też nie pozostało bez wpływu na mój odbiór, bo chociaż sam pochodzę z Tomaszowa Lubelskiego, to Zamość odwiedzałem wielokrotnie. No i na koniec mój dom rodzinny mieści się przy ulicy Zielonej. Innej, ale jednak. Nie wydaje mi się, żebym specjalnie utożsamiał się z bohaterami powieści, jednak gdzieś ta koincydencja była ciekawa. Tytułowe Kaktusy to grupa przyjaciół, których najlepszy czas dzieciństwa to zabawa w Indian. Wrzesień 1939 roku sprawia, że zamiast zabawy w wojnę muszą stawić czoła prawdziwym wydarzeniom. Obserwują jak zmienia się życie codzienne ich, rodziny i wszystkich wokół pod niemiecką okupacją. Dotychczasowe psikusy i zabawy ustępują pomysłom, jak rzeczywiście mogą zaszkodzić wrogom. Spotykają się z dramatami, takimi jak rozbicie rodziny oraz realnym niebezpieczeństwem. Dziecięce kłótnie odchodzą na bok z racji poczucia braterstwa oraz strachu, który odczuwają mimo okazywanej odwagi, a czasem nawet buty. Dzidek, Bysiek, Milka oraz Jędrek to główni bohaterowie książki, ale ważną rolę odgrywał także Jasiek Cielebąk, który nieco starszy od pozostałych dzieciaków, szybciej i bardziej świadomie wyrabiał sobie zdanie na temat sytuacji. Niesamowitą postacią jest Polcia, pomoc domowa rodziny Centów. Dziewczyna, która potrafiła zrugać Niemca, tak że wziął nogi za pas. Oj, pamiętna scena. No właśnie, są też Niemcy. Zarówno osiedlani na Zamojszczyźnie zwykli ludzie z III Rzeszy, jak i żołnierze. W tym ostatnim gronie znajduje się Herr Pacurek, niepożądany lokator w domu Dzidka, główny wróg Kaktusów. Na konflikcie z nim skupia się lwia część akcji książki. Postacie nie są przerysowane, nie mają cudownych zdolności ani nadmiernego szczęścia. To zwyczajne dzieciaki i ich rodziny oraz znajomi, którzy po ludzku muszą zmierzyć się z potężnymi przeciwnościami losu. I to chyba właśnie ta autentyczność sprawia, że wciąż mam mocne wspomnienia związane z tą książki i co jakiś czas wracają one do mnie i rozpamiętuję sobie tę historię. Styl autora jest bardzo specyficzny, łączący lekkość lektury dla młodzieży z powagą wojennej tematyki. To rzadka sztuka i umiejętność, by tak połączyć te kwestie bez uszczerbku dla którejkolwiek. Świadczę własnym doświadczeniem, bo to dość znaczące, że mimo upływu bodaj 20 lat tak dobrze pamiętam tę książkę i czuję echo emocji, jakie zostały w niej zawarte. To jest moc literatury. Taką literaturę powinna czytać młodzież. Chociaż rozumiem zmiany pokoleniowe oraz zmianę trendów, to „Kaktusy z Zielonej Ulicy” powinny być szerzej znane i promowane. To nie tylko książka przesiąknięta niezwykłym klimatem przyjaźni i zagrożenia. Jest tu wspaniały, nieprzesadny patriotyzm oraz wiele mądrych postaw i zachowań. Co ciekawe, mimo że powieść ukazała się pod koniec lat 60., to nie pamiętam, żeby wciśnięto tam propagandę komunistyczną. Jeśli jest, to wtedy jako dzieciak jej nie dostrzegłem. Z całego serca polecam tę książkę zarówno młodym, jak i starszym czytelnikom. Wszystkie powody wymieniłem wyżej, więc nie będę się powtarzał. Wspomnę tylko, że jest to pierwszy tom trylogii i co dziwniejsze mimo mojego zachwytu nad tym tomem, nigdy nie miałem okazji przeczytać kolejnych. W szkolnej bibliotece ich nie było, w publicznej chyba nie pytałem, a kupić tego nie szło, bo internetowy rynek handlu wtórnego książkami nie był tak rozwinięty jak dziś. Plan uzupełnienia kolekcji będzie dopiero zrealizowany. Wtedy pewnie wrócę z pełną recenzją i okaże się czy z perspektywy starszego, obciążonego większą wiedzą człowieka też będzie tak świetnie. Tekst opublikowany pierwotnie na stronie: https://www.facebook.com/SoFiK.DamianPodoba
SoFiK - awatar SoFiK
ocenił na74 miesiące temu

Cytaty z książki Tarnina

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Tarnina