Mydlenie oczu. Przypadki propagandy w Polsce

Okładka książki Mydlenie oczu. Przypadki propagandy w Polsce autorstwa Piotr Osęka
Okładka książki Mydlenie oczu. Przypadki propagandy w Polsce autorstwa Piotr Osęka
Piotr Osęka Wydawnictwo: Znak reportaż
296 str. 4 godz. 56 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2010-04-26
Data 1. wyd. pol.:
2010-04-26
Liczba stron:
296
Czas czytania
4 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-240-1349-4
Z tej książki dowiesz się:
◦Co to takiego „czeski imperializm” i jak go zwalczyć?
◦Co wywołało „problem deficytu czerwonego płótna”?
◦Ja zorganizować sesje popularno-naukowe pt.: „Słowiańskie kulty pogańskie”?
◦Dlaczego dekolt jest „samiczą spekulacją na zwierzęcych zmysłach mężczyzny”?
◦Czy da się przełamać „opór analfabetów, ich obrzydliwe i kłamliwe wykręcanie się od nauki”?
◦Skąd wiadomo, że „kupiec niemiecki wysłany na przeszpiegi do osady słowiańskiej »wygląda niemile«, »rozgląda się spode łba« i ma »rudą brodę«”?
Jeden z najlepiej piszących młodych polskich historyków – Piotr Osęka – zebrał najciekawsze historie o tym, jak politycy, szczególnie ci autorytarni, usiłowali zrobić z polskiego społeczeństwa podatną na manipulację ciemną masę. Obraz, jaki wyłania się z Mydlenia oczu jest i śmieszny, i smutny.
Wiek XX w polskiej polityce śmiało możemy nazywać wiekiem propagandy. Stosowano wobec nas najróżniejsze chwyty: od lekkiego ogłupiania po ordynarne kłamstwa.
Przeczytaj i nie daj sobie mydlić oczu!

[opis wydawcy]
Średnia ocen
6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mydlenie oczu. Przypadki propagandy w Polsce w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Mydlenie oczu. Przypadki propagandy w Polsce

Średnia ocen
6,8 / 10
17 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Mydlenie oczu. Przypadki propagandy w Polsce

Sortuj:
avatar
222
219

Na półkach:

Ciekawie napisana książka - głównie o naiwności i długoterminowej nieskuteczności nachalnej propagandy.

Ciekawie napisana książka - głównie o naiwności i długoterminowej nieskuteczności nachalnej propagandy.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
78
17

Na półkach:

Propaganda to ta część marketingu, która praktycznie zawsze ma wydźwięk pejoratywny. Żadne społeczeństwo nie ma możliwości ustrzec się stosowania propagandy przez władze, szczególnie w państwie rządzonym niedemokratycznie. Tak było na przykład w okresie PRL: o tym opowiada książka Piotra Osęki „Mydlenie oczu. Przypadki propagandy w Polsce”.

Warto zaznaczyć, że autor nie chcą piętnować stricte epoki PRL. Już w pierwszym rozdziale zawarł krótką notkę o propagandzie politycznej II RP w okresie zajęcia przez polskie wojska Zaolzia. Czytając ten wstęp ma się nieodparte wrażenie, że ktoś w szkołach oszukiwał nas mówiąc iż takie zdarzenia jak np. transportowanie ludzi na wiece miały miejsce tylko po 1945 roku. Szkoda że w omawianej książce autor nie poruszył szerzej tematyki II RP.

Reszta książki omawia już zjawiska tyczące się propagandy w okresie rządów komunistów, tj od roku 1944. I choć od czasu do czasu znajdują się nawiązania do okresu przed II wojną światową, to są to tylko nawiązania.
Książka została podzielona na pięć rozdziałów. Pierwszy z nich dotyczy różnego rodzaju wieców i publicznych wystąpień. Czytelnik dowie się z niego m.in. dlaczego ciągle brakowało czerwonej tkaniny oraz jak wyśmiewano partyjniaków. Tego rodzaju próby nierzadko kończyły się co najmniej aresztem. W drugim rozdziale autor skupił się na kształtowaniu przez władze przyszłości narodu, czyli młodzieży. Prezentując sposoby w jakie próbowano tego dokonać, Osęka ukazuje jak młodzież próbowała się przed tym bronić i jak spalały na panewce coraz wymyślniejsze sposoby. Trzeci rozdział poświęcony jest walce z wrogami, jakże przecież pokojowego, socjalizmu. Trafnie więc przedstawiono w jaki sposób ukazywano Amerykę, Żydów czy Niemców. W przeciwieństwie do rozdziału trzeciego, rozdział czwarty pokazuje jak propaganda komunistyczna prezentowała bohaterów narodu. Przeczytamy więc między innymi o przodownikach pracy czy też o tym jak świętowano ludzi pracy. Książkę kończy rozdział poświęcony stricte kłamstwom władzy. Przeczytamy tam o tym jak ukazywano w propagandzie komunistycznej Lecha Wałęsę czy jak starano się wmówić Polakom, że PRL jest wieczne w ostatnich latach komunizmu.

Żaden z rozdziałów nie nudzi, przeciwnie: każdy artykuł prezentuje inne spojrzenie na omawianą tematykę. Faktem jest, że większość tekstów znajdujących się w książce pierwotnie zostało opublikowane w prasie, co powoduje, że język którym są pisane nie jest przesycony terminologią naukową. Tak więc całą książkę czyta się szybko i bardzo przyjemnie. Można wręcz rzec, że zawarte w niej informacje czytelnik pochłonie z entuzjazmem.

To co najbardziej doskwiera, to brak ilustracji dotyczących omawianych wydarzeń. Czytelnikom, zwłaszcza młodszym, o wiele łatwiej było by sobie wyobrazić na przykład ogrom powojennych wieców czy też powojenne nagłówki prasowe jeśli w książce zawarto by ilustrujące to fotografie. Bez tego książka dużo traci. Nie oznacza to jednak, że nie warto jej przeczytać. Jest to dobra literatura popularnonaukowa choć gdyby zawarto w niej ilustracje była by wyraźnie ciekawsza.

Recenzowana książka nie zmęczy czytelnika przesadnie naukowym podejściem. Jednocześnie jednak chcąc dowiedzieć się czegoś więcej na dany temat czytelnik będzie musiał sięgnąć do bardziej szczegółowej literatury, gdyż wiele tematów potraktowano w stylu iście publicystycznym. Jest to doskonała lektura na długą podróż czy niemniej długi zimowy wieczór. Jednak każdy kto spodziewał się po tytule książki wyczerpującego dzieła o propagandzie, będzie musiał poszukać innej pozycji.

Recenzja: http://histmag.org/Piotr-Oseka-Mydlenie-Oczu-recenzja-6225

Propaganda to ta część marketingu, która praktycznie zawsze ma wydźwięk pejoratywny. Żadne społeczeństwo nie ma możliwości ustrzec się stosowania propagandy przez władze, szczególnie w państwie rządzonym niedemokratycznie. Tak było na przykład w okresie PRL: o tym opowiada książka Piotra Osęki „Mydlenie oczu. Przypadki propagandy w Polsce”.

Warto zaznaczyć, że autor nie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
769
149

Na półkach: , , ,

Bardzo ciekawa pozycja, opisująca w przystępny sposób (większość tekstów była wcześniej publikowana w takich gazetach jak GW czy Focus Historia) jak władza chciała robić Polakom pranie mózgu. W większości przypadków skutek działań był daleki od zamierzeń, jednak rozmiar propagandy szczególnie w latach 40. i 50. był niezwykle dostrzegalny.
Większość poruszanych tematów dotyczy PRLu, jednak II RP także otrzymała kilka podrozdziałów, w których autor m.in tłumaczył jak dziewczęca gimnastyka doprowadzała do wściekłości kler albo jak zachęcano Polaków do świętowania imienin Marszałka, gdy ten wypoczywał na Maderze. Z okresu komunizmu najsilniejsze akcje propagandowe prowadzono w okresie stalinizmu, ale nie zabraknie także artykułów o znaczeniu lotu Hermaszewskiego w kosmos czy debacie telewizyjnej Miodowicza i Wałęsy.
Jednej rzeczy mi jednak w książce brakowało: tematyka aż prosi się o jakieś ilustracje czy zdjęcia, których w tej pozycji, poza okładką, nie doświadczymy.
Polecam nie tylko historykom, ale też mniej obeznanym osobą, które może zaciekawić jakimi środkami posługiwały się władze autorytarne i socjalistyczne, by utrzymać władzę nad narodem. Cytując za okładką książki: "Obraz wyłaniający się z 'Mydlenia Oczu' jest i śmieszny, i smutny."

Bardzo ciekawa pozycja, opisująca w przystępny sposób (większość tekstów była wcześniej publikowana w takich gazetach jak GW czy Focus Historia) jak władza chciała robić Polakom pranie mózgu. W większości przypadków skutek działań był daleki od zamierzeń, jednak rozmiar propagandy szczególnie w latach 40. i 50. był niezwykle dostrzegalny.
Większość poruszanych tematów...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

81 użytkowników ma tytuł Mydlenie oczu. Przypadki propagandy w Polsce na półkach głównych
  • 59
  • 22
21 użytkowników ma tytuł Mydlenie oczu. Przypadki propagandy w Polsce na półkach dodatkowych
  • 13
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Mydlenie oczu. Przypadki propagandy w Polsce

Inne książki autora

Okładka książki Armia Radziecka z tobą od dziecka Jacek Hołub, Józef Krzyk, Artur Łukasiewicz, Beata Maciejewska, Mirosław Maciorowski, Piotr Nehring, Piotr Osęka, Magda Podsiadły, Marek Wąs, Adam Zadworny
Ocena 5,5
Armia Radziecka z tobą od dziecka Jacek Hołub, Józef Krzyk, Artur Łukasiewicz, Beata Maciejewska, Mirosław Maciorowski, Piotr Nehring, Piotr Osęka, Magda Podsiadły, Marek Wąs, Adam Zadworny
Okładka książki Od Piłsudskiego do Wałęsy. Studia z dziejów Polski w XX wieku Andrzej Friszke, Łukasz Kamiński (historyk), Paweł Machcewicz, Piotr Osęka, Krzysztof Persak, Paweł Sowiński, Dariusz Stola, Marcin Zaremba
Ocena 8,7
Od Piłsudskiego do Wałęsy. Studia z dziejów Polski w XX wieku Andrzej Friszke, Łukasz Kamiński (historyk), Paweł Machcewicz, Piotr Osęka, Krzysztof Persak, Paweł Sowiński, Dariusz Stola, Marcin Zaremba
Piotr Osęka
Piotr Osęka
Historyk, publicysta, pracownik Instytutu Studiów Politycznych PAN. Zajmuje się dziejami politycznymi i społecznymi PRL. Autor książek Rytuały stalinizmu i Marzec ’68, a także artykułów historycznych w „Newsweeku”, „Polityce” i „Gazecie Wyborczej”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Mydlenie oczu. Przypadki propagandy w Polsce przeczytali również

Strach. Antysemityzm w Polsce tuż po wojnie. Historia moralnej zapaści Jan Tomasz Gross
Strach. Antysemityzm w Polsce tuż po wojnie. Historia moralnej zapaści
Jan Tomasz Gross
Gdyby nie to, że przeczytałem na podobne tematy już kilka innych książek, na pewno uznałbym tą za ciekawą. Ale ponieważ przeczytałem... to już ani na mnie nie robi takiego wrażenia ani też nie jest ona chyba aż tak "emocjonalnie" napisana, jak np. "Miasta śmierci", choć temat nie jest ten sam ("Miasta śmierci" są o pogromach w czasie okupacji),to jednak jakoś to się przecież wiąże, stąd moje wrażenie że czytam po raz kolejny właściwie to samo. Dla mnie książka nie była też szczególnie kontrowersyjna, chyba że w sposób inny niż by się mogło wydawać... "Kiedy w 1993 roku ogólnopolskiej próbce tysiąca osób zadano pytanie: „Czy sądzi Pan(i),że w czasie wojny naród żydowski ucierpiał tyle samo co naród polski, bardziej czy też mniej?", to 6 procent* respondentów odpowiedziało, że naród polski ucierpiał bardziej, 33 procent było zdania, że oba narody ucierpiały tyle samo, 12 procent przyznało, że trudno jest im porównywać, a 3 procent, że trudno powiedzieć. Tak więc przeszło połowa polskiego społeczeństwa najwyraźniej nie wiedziała, że podczas niemieckiej okupacji w Polsce doszczętnie wymordowano Żydów. Wątpię, żeby stan wiedzy na ten temat istotnie się zmienił do dnia dzisiejszego(2)." a przypis (2.) brzmi tak: "Dziesięć lat później Krzemiński powtórzył badania i ich wyniki świadczyły o jeszcze większej ignorancji w społeczeństwie - w 2002 roku 10,2 procent respondentów uważało, że naród polski ucierpiał bardziej niż żydowski, 46,9 procent było zdania, że oba narody ucierpiały tak samo, 3,3 procentom trudno było porównywać, a 1,3 procenta trudno powiedzieć (Antysemityzm w Polsce i na Ukrainie. Raport z badań, red. Ireneusz Krzemiński, Scholar, Warszawa 2004, tab. 9, s. 120)." (pdf. str. 13) - ale z drugiej strony skąd ludzie mają to wiedzieć, jeśli w ogóle się nie interesują tematem... Eee.. wróć, nie, to jednak nie na miejscu nie mieć takiej świadomości. Wyżej napisałem, że ta książka nie jest tak "emocjonalnie napisana", ale są jednak pewnie mocne fragmenty. Np.: "'Ale i to nie pomagało. Ludność nasza wiedziała, że ukrywam dzieci żydowskie, i rozpoczęły się szykany i groźby ze wszystkich stron, żeby dzieci wydać gestapo, bo przecież to grozi spaleniem całej wsi, wymordowaniem itd. (…) postanowiłam, że dzieci nie wydam za żadną cenę. Wpadła mi zbawienna myśl. Wsadziłam dzieci na wóz i powiedziałam wszystkim, że wywiozę je poza wieś, by je utopić. Przejechałam całą wieś i wszyscy widzieli i uwierzyli, i gdy nadeszła noc, przyjechałam z dziećmi z powrotem [...].' Wszystko się dobrze kończy, dzieci przeżyły, Sapetowa mówi z czułością, że pojedzie z nimi choćby na koniec świata, bo je kocha ponad wszystko. A nam pozostaje w pamięci ponura świadomość, że podwadowicka wieś uspokoiła się i odetchnęła z ulgą dopiero wtedy, kiedy uznała, że jedna z jej mieszkanek zamordowała dwoje małych żydowskich dzieci." (pdf.str. 44) - to jest trochę nawet w taki ponury sposób śmieszne - kobieta musiała zrobić cyrk, żeby ludzie się uspokoili... Ale z drugiej strony może tego właśnie potrzebowali (tego cyrku),może uwierzyli, bo chcieli uwierzyć... Na koniec jeszcze dwa cytaty: "Moja odpowiedź na te pytania czerpie z intuicji, którą już Tacyt podawał jako starożytną mądrość, a mianowicie że „w naturze człowieka leży nienawiść do tych, którym się wyrządziło krzywdę"." (pdf.str. 299) - dobre! Nie znałem. "Ale wszyscy widzą to samo - przejęcie własności i ról społecznych trzyipółmilionowej ludności żydowskiej przez Polaków - i mają świadomość, że to jest ważne i trwałe doświadczenie okupacji. A jak bardzo trwale, niechaj nam uświadomi panika, jaką wywołał niechcący w 2001 roku burmistrz Jedwabnego Stanisław Godlewski, mówiąc komuś na odczepnego, że Żydzi wymyślili instrument pozwalający na odległość znajdować kamienie cmentarne w fundamentach i podmurówkach chłopskich obejść. Tak się tym ludzie w miasteczku przerazili, iż musiał czym prędzej ogłosić, że tylko żartował. Ale przecież burmistrz Godlewski miał rację. Taki instrument istnieje. Ma go w swoim inwentarzu każdy z mieszkańców Jedwabnego. W naszym obszarze kulturowym wymyślili go Żydzi. Nazywa się s u m i e n ie ." (pdf. str. 312) Podsumowując: jeśli to dla kogoś nowy temat (zupełnie nowy),to przeczytać warto. (czytana/słuchana: 15-17.04.2025) 4/5 [7/10]
lex - awatar lex
ocenił na71 rok temu
Inny punkt widzenia Grzegorz Miecugow
Inny punkt widzenia
Grzegorz Miecugow
To nie jest typowa książka,ale to wie każdy kto oglądał INNY PUNKT WIDZENIA w TV.Myślę jednak,że warto przeczytać rozmowy Grzegorza Miecugowa z różnymi osobami,a lepiej powiedzieć OSOBOWOŚCIAMI ,bo każda z nich daje sporo do myślenia i możliwość zapamiętania ciekawej historii albo opinii mądrego człowieka.Ważne jest także to,że zostały przeprowadzone głownie w 2004 roku i sporo czasu upłynęło od ich spisania,a jednak wiele się nie zmieniło w pewnych kwestiach i jednocześnie niektóre okazały się bardzo prorocze.Nie będę wymieniał wszystkich bohaterów tej książki,ale kilka nazwisk muszę z szacunkiem przypomnieć: Stanisław LEM,Jan NOWICKI,Jacek HOŁÓWKA,Wojciech MANN i oczywiście Pani Ewa ŁĘTOWSKA.Każdy może wybrać swojego ulubionego bohatera albo kilku,bo naprawdę jest to piękny zbiór mądrych,ciekawych i godnych szacunku OSÓB. Pierwsze wydanie tej książki miało miejsce w 2005 roku,a rozmowy w programie INNY PUNKT WIDZENIA można było posłuchać i zobaczyć w TVNie jeszcze w sierpniu tego roku.Niestety niespodziewana śmierć Pana Grzegorza Miecugowa spowodowała,że coś się skończyło i trochę jest mi z tego powodu smutno.Na szczęście jest wersja książkowa tych pierwszych rozmów i są na pewno zarejestrowane rozmowy przeprowadzone później czyli od 2006 do 2017 roku.Nie będę ukrywał,że właśnie śmierć Pana Grzegorza spowodowała ponowne sięgnięcie po tę pozycję i naprawdę nie zawiodłem się a wręcz przeciwnie poczułem,że jakość jest ponadczasowa,tym bardziej że oprócz prowadzącego te rozmowy odeszło od nas także kilku wielkich ROZMÓWCÓW. Polecam każdemu rozmowy o współczesnym świecie ,bo taki podtytuł ma książka i mam nadzieję,że jakieś wydawnictwo pokusi się wydanie większej ilości rozmów przeprowadzonych przez REDAKTORA MIECUGOWA. P.S.Na koniec mała prywata,moje wdanie INNEGO PUNKTU WIDZENIA jest opatrzone podpisem AUTORA,z czego jestem bardzo dumny i jest to dla mnie jednocześnie ważne zobowiązanie,szczególnie teraz po śmierci Pana Grzegorza...ciągle nie mogę do końca w to uwierzyć...
GagoSLAW - awatar GagoSLAW
ocenił na88 lat temu
Wyprawa w dwudziestolecie Czesław Miłosz
Wyprawa w dwudziestolecie
Czesław Miłosz
Mimo, że książka wydana przed ćwierć wiekiem, w zasadzie nic nie straciła ze swojej aktualności. Jej bohaterką uczynił Czesław Miłosz Polskę okresu międzywojennego, czyli dwadzieścia pięć (1918 -2000 i 1918 -2025) lat to w zasadzie chwila. Szczególnie, kiedy jej treść stanowią teksty z tamtego okresu pozyskane z Biblioteki Jagiellońskiej i innych bibliotek, opatrzonych w większości przypadków dyskretnym komentarzem Czesława Miłosza. Oczywiście dobór tekstów jest wybitnie autorski, który Miłosz nazywa opcją piłsudczykowską (cała jego rodzina należała do sympatyków Marszałka). Tym samym słowo "endek" (przeciwnicy piłsudczyków) było w zasadzie wyzwiskiem i ci, którzy nie wiedzą skąd tak liczne grono przeciwników Miłosza w Polsce, po tej informacji mają zagadkę rozwiązaną. Polska prawica to w zasadzie spadkobiercy przedwojennej endecji, na których lewicujący Miłosz działał jak płachta na wkur… byka. Inna uwaga dotyczy marnej, mało akademijnej wersji ówczesnej Polski obecnej w książce. Otóż zdaniem Miłosza, to nie jest z jego strony jakaś tendencyjna krytyka, czy przejaw polonofobii. Taka w zasadzie była współczesna Europa, czyli Grecja, Rumunia, Węgry, czy Jugosławia. I problemy Polski i Polaków są w zasadzie podobne do tych, z jakimi mierzyli się mieszkańcy tamtych krajów. Moim zdaniem większym problemem nie jest książka Miłosza, ale to, jak marnie oddają ówczesną rzeczywistość współczesne książki pisane w duchu obowiązującej od jakiegoś czasu polityki historycznej.
werblista - awatar werblista
oceniła na71 rok temu
Ja, terrorysta Antonio Salas
Ja, terrorysta
Antonio Salas
"Zdecydowanie oszalałeś. Albo jesteś pijany. Albo i jedno, i drugie. Czy ty w ogóle rozumiesz, co wyprawiasz? Jak chcesz uchodzić za arabskiego terrorystę?" – usłyszał autor tej książki, hiszpański dziennikarz śledczy piszący pod pseudonimem, od inspektora Delgado. Tego samego, który za każdym razem pomagał mu i wspierał, kiedy realizował projekt infiltracji mafii handlującej dziewczynkami i kobietami wykorzystywanymi seksualnie i projekt inwigilacji hiszpańskich grup neonazistowskich, których pokłosiem były odpowiednio książki – "Handlowałem kobietami" i "Dziennik skina". I miał rację – pomyślałam – toż to czyste szaleństwo! Zwłaszcza po 11 września 2001 roku w Nowym Jorku i 11 marca 2004 roku w Madrycie, kiedy terroryzm islamski stał się bardzo niebezpiecznym tematem. Jeszcze nie wiedziałam, jak bardzo, a autor może i wiedział, ale ciekawość zawodowa i pasja dziennikarza, z jaką napisana jest ta książka, były silniejsze od rozsądku i argumentów, że jest przeciętnym Europejczykiem, "bez przygotowania i doświadczenia w świecie arabskim, bez szkolenia i opieki agencji wywiadu, z budżetem nieprzekraczającym wpływów ze sprzedaży poprzednich książek i kontaktami w liczbie nie większej, niż ma je zwykły dziennikarz". Nie przesadzę, jeśli stwierdzę, że miałam dokładnie takie same możliwości (nie biorąc pod uwagę predyspozycji psychicznych),jak autor. A jednak! Zbudował od podstaw nową przeszłość i tożsamość, przybierając imię Muhammad Ali Tovar Abd Allah, Abu Ajman, Al-Filastini. Zapisał się na kursy o terroryzmie, zaczął uczyć się języka arabskiego, studiować Koran i praktykować religię, jak prawdziwy, wierzący, bogobojny muzułmanin, czytać wszystkie dostępne książki i strony internetowe (przede wszystkim arabskie) na temat terroryzmu z każdego, możliwego punktu widzenia, zapuścił brodę, przyciemnił skórę, zaczął nosić kefiję, a nawet poddał się obrzezaniu. I dopiął swego! Stał się nie tylko jednym z braci, który na kursach szkolących terrorystów nauczył się wszystkiego, czego mógł potrzebować dżihadysta, ale stanął również na czele organizacji terrorystycznej Hezbollah Wenezuela i został webmasterem strony internetowej Szakala, najsłynniejszego terrorysty świata, zanim pojawił się Osama bin Laden. Jak mu się udało zdobyć zaufanie członków znanych ugrupowań takich, jak Ruch Tupamaros, Hezbollah czy Hamas i jednocześnie uniknąć "wspierania zamachów terrorystycznych, udziału w walce zbrojnej, podkładania bomb, handlowania bronią czy popełniania innego, nielegalnego czynu?" Dzięki swojej profesji – za pomocą słów, stając się korespondentem "alternatywnych chavistowskich mediów oraz arabsko-wenezuelskich gazet". Od siebie dodam – zwykłemu szczęściu, które pojawiało się w najbardziej napiętych momentach akcji, chociaż autor twierdził, że wyjątkowej opatrzności bożej. W niektórych momentach, gdy jego życie wisiało na włosku, przyznawałam mu rację. Materiał, jaki zgromadził i zawarł w tej książce, tworząc przy okazji swoiste portfolio sześciu lat śledztwa, w którego oglądaniu zatrzymałam się (uprzedzam przed skrajną drastycznością niektórych zdjęć) na tym z zamachu, nie będąc w stanie przeglądać ich dalej, a które udostępnia na swojej stronie internetowej, oparty na własnych obserwacjach, rozmowach z politykami, nagraniach video z akcji, ze spotkań ze znanymi przywódcami i członkami grup bojowników, wywiadach ze zwykłymi ludźmi z obu stron frontu przytaczanych w książce, jest bardzo bogaty, szczegółowy, wielowątkowy (od terroryzmu po handel narkotykami i neonazizm) i wielopłaszczyznowy (od globalnego spojrzenia politycznego po skutki psychiczne u pojedynczego człowieka),a wnioski od bardzo osobistych po wywracające europocentryczne spojrzenie na terroryzm o 180 stopni. Chociaż muszę przyznać, że nie moje. Przed przeczytaniem tej książki miałam ugruntowane poglądy na temat terroryzmu, bardzo odmienne od tego, który lansowany jest wokół mnie, a przez to bardzo niepopularny. Zdobyłam go podczas studiów w kontaktach z palestyńskimi studentami. U źródła niezanieczyszczonego śmieciami informacji propagandowej. I to nie poprzez rozmowy, ale dzięki jednej, niepozornej, zwykłej/niezwykłej kopercie, która krążyła wśród studentów. Pustej w środku, ale pełnej w wymowie adresu, w którego miejscu widniał napis – Palestyna – nie ma takiego kraju. Wtedy jeszcze nie było jej na geograficznych i politycznych mapach świata. W obliczu tego napisu nie potrzebowałam wyjaśnień. Wystarczyła mi analogia do historii mojego kraju i rozumiałam wszystko, co czuje naród bez ojczyzny. Autor tę metodę rozumienia przez analogię (bardzo skuteczną) często stosował w swojej książce. Od tamtej pory miałam jasny obraz przyczyn i poczucie zrozumienia metod, do jakich posuwali się Palestyńczycy. Zyskałam bezbłędny kompas w późniejszej spirali narastających kłamstw. Co nie było równoznaczne z popieraniem ich metod walki. Zastanawiałam się tylko nad jednym – dlaczego Żydzi, którzy doświadczyli bólu diaspory i Holokaustu, czynią to samo innym? To był niezapełniony obszar mojej wiedzy, którego nie potrafiłam uzupełnić przez następne kilkanaście lat. Nie było takich pozycji. Istnieje cenzura, której doświadczył autor, próbujący za darmo udostępnić zgromadzony materiał na temat konfliktu palestyńsko-izraelskiego, wydawcom czasopism i gazet, z którymi współpracował jako dziennikarz. Nikt nie chciał ich opublikować. Teraz zrozumiałam dlaczego. Autor wypełnił mi ten obszar po brzegi zdobytymi informacjami. Rozebrał na części pierwsze mechanizm powstania i funkcjonowania terroryzmu islamskiego, napędzanego przez grupy nacisku politycznego, upatrujące w nim siłę potrzebną do zdobycia władzy, grupy gospodarcze handlujące bronią i grupy karteli narkotykowych, w których przestępcy i politycy często mieli jednakową twarz. Doszedł do źródła jego powstania, które z pobudek czysto ideowych (wyzwolenie Palestyny spod okupacji Izraela) zainteresowani przykryli jedną religią, wykorzystując go do własnych celów. To, co wiemy w Europie na temat terroryzmu z doniesień mediów, jest tendencyjne, jednostronne, zmanipulowane i odsiane z informacji niepożądanych, tworząc w umyśle Europejczyka jedno, proste, pożądane skojarzenie – islam = terroryzm. I podaje tego konkretne dowody. Cała książka jest dosłownie usiana odnośnikami do stron internetowych, które powoli zaczynają być usuwane przez tych, dla których są niewygodne. Autor tą książką szeroko otwiera oczy na dużo bardziej skomplikowane zjawisko terroryzmu islamskiego, niż nam się wydaje i na manipulację medialną, jakiej poddawany jest odbiorca i sami dziennikarze, powielający nieświadomie bzdury informacyjne, celowo wypaczające światopogląd i obraz islamu. Są tacy, którym zależy, żebyśmy się nienawidzili i wzajemnie pozabijali, a dezinformacja to broń wojny o umysł odbiorcy toczącej się zwłaszcza w Internecie. To dlatego tę książkę można potraktować jako apel o zaprzestanie używania przemocy, która jest prostą drogą do samozagłady ludzkości, przeciw używaniu karabinów i bomb, potępienie walki zbrojnej, która tylko generuje ból, chęć zemsty i nowych terrorystów (psychologiczne skutki wojny wśród dzieci),o zwrócenie się ku poszukiwaniu wiedzy i krytycznemu przyglądaniu się zalewających nas w mediach informacji. To dlatego też każdy, główny rozdział w tej książce otwiera cytat z Koranu i przysłowie arabskie nawołujące do pokoju i miłości. Jednak dla mnie ta książka to również historia sześciu lat powolnej przemiany świadomości zmanipulowanego Europejczyka, odkrywającego zafałszowaną prawdę przez prawdziwych terrorystów współczesnego świata o cywilizowanych twarzach i w białych rękawiczkach. Historia przejścia ze spojrzenia europocentrycznego na rzecz relatywizmu kulturowego. Wnioski są przerażające, a prognozy utrzymania tego stanu rzeczy jeszcze bardziej. Ich efektem są bomby wybuchające pod drzwiami Europy. Terroryzm przestał być sprawą dalekich krajów. Stał się osobistym problemem wszystkich (nie tylko rządów) bez względu na religię, położenie geograficzne i przynależność polityczną z wyraźnym przesłaniem – uważaj, na kogo głosujesz! Autor, jak sam przyznaje, wobec ogromu poznanego zjawiska pozostała mu tylko modlitwa "o to, by te kłamstwa nie oszukiwały innych tak, jak nas, bo choć nie da się zmienić świata, warto zmienić się samemu", zaczynając, chociażby od przeczytania tej książki, na której pojawienie się musiałam czekać kilkanaście lat. Gwarantuję nie tylko uporządkowanie nomenklatury i zawartości pojęć związanych z tym zagadnieniem, opiekę merytoryczną ze strony wydawnictwa w postaci przypisów i komentarza specjalisty niezbędnego przy tego typu publikacjach, ale i zupełnie inne spojrzenie na tak zwany terroryzm islamski. Przy czym wyrażenie „tak zwany” jest świadomie użytym przeze mnie zwrotem. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na104 lata temu
Buntownicy. Polskie lata 70. i 80. Joanna Wawrzyniak
Buntownicy. Polskie lata 70. i 80.
Joanna Wawrzyniak Hanka Grupińska
Zamknęłam ostatnią stronę "Buntowników" i westchnęłam. PRL to były ciężkie czasy - pamiętam je, bo na czasy PRLu przypadło moje dzieciństwo. Ale, jak to zwykle bywa, i tak myślę o swoim dzieciństwie jak o raju utraconym. Dobrym czasie. Ale czy tak myślą o tym czasie również bohaterowie tej książki? Czy mogliby? Czy mają za czym tęsknić? Okazuje się, że... tak. Paradoksalnie, bo przecież to nie były dobre czasy. To były czasy prześladowań, ubeków, brutalności, świństw i podłości. Był stan wojenny, pustki w sklepach, była cenzura i PRLowska szarzyzna. Ale były też takie aspekty tego życia, za którymi można zatęsknić. wartości same w sobie - nonkonformizm, opozycja wobec zła, duch walki, bohaterstwo, przyjaźń, bezinteresowność... wódki łyk i dyskusje po świt. PRLowskie życie społeczne, życie sąsiedzkie, podwórkowe, które ja jeszcze pamiętam, a które później zaczęło zanikać, a teraz już jest bladym wspomnieniem tylko. Za tym można zatęsknić... w tym naszym wolnym kraju. Jest to książka fascynująca, bo fascynujące są losy jej bohaterów. I szczególnie interesująca dla mnie jako poznanianki - bo przecież ja tych ludzi znam, choćby z widzenia, choćby z teatru. I te miejsca przecież znam. słynne poznańskie "Ósemki" i Lech Raczak, Stanisław Barańczak przechadzający się po "moich" korytarzach w Collegium Novum, Maciej Frankiewicz i jego późniejsze działania w magistracie... Moje miasto i jego mieszkańcy. Ta książka jest ważna, bo przypomina o nich - o tych wszystkich ludziach, bohaterach wielkiego formatu - ale i mikro-bohaterach; o ludziach z czołówki KORowskiej i solidarnościowej opozycji, obecnych politykach, ale też zwykłych-niezwykłych obywatelach, nikomu nie znanych z nazwiska - osobach, które użyczały swoje mieszkania, zamieniały łazienki w drukarnie, żyły dosłownie na bibule... O tych wiecznie opozycyjnych studentach - ach, jakże to słowo się zdewaluowało od tego czasu... O różnych formach kontrkultury i kontestacji ówczesnej rzeczywistości. Książka została przez autorki bardzo dobrze przemyślana pod względem struktury. Dobrym pomysłem było wprowadzenie podziału na KORowskie lata 70-te i solidarnościowo/stano-wojenne lata 80-te. Wspomnienia bohaterów zostały chronologicznie pogrupowane, więc w kolejnych fragmentach na ten sam temat (np. jak rozpoczął się dla mnie stan wojenny?) wypowiada się kilka(naście) osób. Daje to szerszą perspektywę - bo przecież nie da się wszystkich wspomnień i emocji wrzucić do jednego garnka i wyciągnąć średniej. Dodatkowym atutem jest przedstawienie dalszych losów bohaterów tej książki oraz ich poglądów na kwestię lustracji. Ciekawe jest to, jakie internowani i represjonowani działacze opozycji mają na ten temat opinie, a także - w jaki sposób te lata wpłynęły na ich późniejsze życie. To był bardzo udany zabieg ze strony autorek. Kolejną zaletą jest dodanie kilku "okołoPRLowych" esejów na samym końcu - jest tu i alfabet PRLu, i życie codzienne, socjalistyczna architektura, życie artysty plastyka, a także rozważania o życiu społecznym, a nawet o roli... alkoholu. Bardzo dobrze się to czyta. I ogląda - bo tych czarno-białych fotografii z prywatnych albumów, czasem bardzo intymnych, czasem poruszających, czasem niezwykle zwykłych - jest w książce sporo. "Born in the PRL... I was born in the PRL", chciałoby się zaśpiewać niczym Bruce. Urodziłam się w PRLu, w latach 70-tych, w czasach już dawno słusznie minionych, ale nadal żyjących w mojej świadomości, w świadomości moich rodziców, w naszej świadomości zbiorowej. Ta książka była dla mnie dość emocjonalnym przeżyciem. Moim zdaniem to pozycja warta przeczytania i zadumania się nad losami ludzi, którzy pragnęli wolności - dobra, które później jakoś przestaliśmy doceniać... ba, chyba nawet zauważać. I jednocześnie, automatycznie, rodzi się w czytelniku pytanie - czy naprawdę teraz jesteśmy wolni? I czy o taką Polskę oni walczyli? ...ale to już zupełnie inna historia. Polecam!
monah - awatar monah
ocenił na813 lat temu
Lawina i kamienie. Pisarze wobec komunizmu Joanna Szczęsna
Lawina i kamienie. Pisarze wobec komunizmu
Joanna Szczęsna Anna Bikont
Powróciłem do książki Bikont i Szczęsnej po lekturze 'Domu pisarzy w czasach zarazy' Tomasza Jastruna, pozycji traktującej o zaczadzeniu polskich pisarzy komunizmem po wojnie. No cóż, na tle dość zdawkowej pozycji Jastruna rzecz dwóch autorek wygląda imponująco. Mamy tu świetnie opisane i udokumentowane historie ludzi, którzy najpierw zwariowali (wedle słów Adama Ważyka) a potem, w 1956 r. albo wcześniej, przejrzeli na oczy. Niektóre życiorysy, to temat na powieść czy film. Weźmy Jerzego Andrzejewskiego, który przed wojną był zaangażowanym katolikiem, po wojnie zaprzysięgłym komunistą. Po 1956 r. został opozycjonistą i utwory odrzucone przez cenzurę zaczął drukować w prasie emigracyjnej. Drugi ciekawy życiorys to Wiktor Woroszylski, który mając pochodzenie żydowskie, przeżył piekło wojny w Grodnie, kursując pomiędzy gettem i aryjską stroną, po wojnie stał się wojującym komunistą, prawdziwym fanatykiem i inkwizytorem, koledzy pisarze się go bali, bo potrafił ich niszczyć na zebraniach partyjnych. Pisał też okropne wiersze, jak ten z 1950 r. sławiący ubeków: „Towarzysze moi, silni i twardzi, przyjaciele moi, niezawodni i pewni – wybrano was, najlepszych z klasy partii, byście Rewolucji jak córki strzegli.” Potem, po pobycie w ZSRR w połowie lat 50., Woroszylski trochę przejrzał na oczy. Ostatecznie odszedł od komunizmu po tym jak był naocznym świadkiem rozstrzelania przed sowieckie czołgi rewolucji w Budapeszcie w listopadzie 1956 r. Został bardzo zaangażowanym opozycjonistą, ale do końca życia nie mógł pozbyć się garbu swojego stalinowskiego zaczadzenia. Mamy jeszcze opisane losy bohaterów książki po 1956 r., ale te są już mniej interesujące. W sumie jest to fascynujący przyczynek do historii PRL-u. Napisane to z nerwem, czyta się lekko i z napięciem, prawie jak powieść sensacyjną. Książka jest pięknie wydana, zawiera masę ciekawych zdjęć, sporo cytatów z utworów ówczesnych. Końcowa część jest poświęcona polemikom z innymi autorami, którzy napisali książki o literatach zaczadzonych komunizmem w latach 50.: Jackiem Trznadlem (Hańba domowa) i Bohdanem Urbankowskim (Czerwona msza, czyli uśmiech Stalina). Moim zdaniem ta część osłabia wymowę książki, autorki winny skończyć swoją historię na roku 1989 i nie wdawać się w niepotrzebne pyskówki.
almos - awatar almos
ocenił na811 miesięcy temu

Cytaty z książki Mydlenie oczu. Przypadki propagandy w Polsce

Więcej

Sposób obchodzenia świąt państwowych ukazuje uważnemu obserwatorowi "prawdziwe oblicze władzy" - choćby sprzeczność między deklaracjami rządzącej elity a jej rzeczywistymi dążeniami. Nie trudno dostrzec charakterystyczną prawidłowość: im bardziej instytucje demokratyczne w państwie tracą na znaczeniu, tym intensywniej i z większym rozmachem celebrowane są święta państwowe.

Sposób obchodzenia świąt państwowych ukazuje uważnemu obserwatorowi "prawdziwe oblicze władzy" - choćby sprzeczność między deklaracjami rząd...

Rozwiń
Piotr Osęka Mydlenie oczu. Przypadki propagandy w Polsce Zobacz więcej

Historia XX wieku pokazuje szczególnie dobitnie, że widowiska polityczne - defilady, rocznicowe ceremonie, kampanie wyborcze, publiczne wystąpienia mężów stanu, masowe imprezy pod państwową kuratelą - pełne są niejawnych znaczeń. Niosą ukryte, można rzec: zakodowane, informacje o kulturze politycznej danego kraju. Nie tylko wypowiadane słowa, ale towarzyszące im gesty, dekoracje, sposób zaaranżowania przestrzeni, stopień zaangażowania widzów w spektakl pokazują, czy władza jest prawomocna, odsłaniają prawdę o strukturze i hierarchii społecznej, o mechanizmach administrowania krajem. Krótko mówiąc: unaoczniają różnice między demokracją a dyktaturą.

Historia XX wieku pokazuje szczególnie dobitnie, że widowiska polityczne - defilady, rocznicowe ceremonie, kampanie wyborcze, publiczne wyst...

Rozwiń
Piotr Osęka Mydlenie oczu. Przypadki propagandy w Polsce Zobacz więcej
Więcej