Cichy Don. Tom 1

Okładka książki Cichy Don. Tom 1 autora Michaił Szołochow, 8391260739
Okładka książki Cichy Don. Tom 1
Michaił Szołochow Wydawnictwo: Porozumienie Wydawców Seria: Kanon Na Koniec Wieku klasyka
483 str. 8 godz. 3 min.
Kategoria:
klasyka
Format:
papier
Seria:
Kanon Na Koniec Wieku
Tytuł oryginału:
Тихий Дон
Data wydania:
2001-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1966-01-01
Data 1. wydania:
2014-01-01
Liczba stron:
483
Czas czytania
8 godz. 3 min.
Język:
polski
ISBN:
8391260739
Tłumacz:
Andrzej Stawar, Wacław Rogowicz
Średnia ocen

7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Cichy Don. Tom 1 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Cichy Don. Tom 1



książek na półce przeczytane 962 napisanych opinii 470

Oceny książki Cichy Don. Tom 1

Średnia ocen
7,8 / 10
645 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Cichy Don. Tom 1

avatar
633
470

Na półkach: , , ,

Tom 4

Michaił Szołochow w roku 1934 zakończył pracę nad czwartym tomem „Cichego Donu”, jednak wg jego biografów zmuszony był do jego przeredagowania z uwagi na silne naciski ideologiczne. Ukazał się w ostateczności drukiem w latach 1937 – 1938 /część VII czwartego tomu/ i w roku 1940 /ostatnia, VIII część czwartego tomu/. To w tym ostatnim tomie tej pełnej rozmachu, epickiej powieści pojawia się najwięcej probolszewickich deklaracji, które we wcześniejszych tomach były ledwie zauważalne i być może to one spowodowały dyskusję o „teorii dwóch autorów” o której wspominałem przy opinii poprzednich tomów. W momencie publikacji „Cichego Donu” Michaił Szołochow uważany już był za człowieka, który z wątpiącego stał się zdecydowanym komunistą, popierającym wszystkie działania partii bolszewickiej co przysporzyło mu niezwykłą wręcz przychylność władz.

W maju 1919 roku rusza natarcie Armii Ochotniczej i połączonych z nią zbuntowanym przeciwko bolszewikom oddziałów kozackich, które na jesieni poprzedniego roku zmuszone były ustąpić za Don. Cały region staje w ogniu. Walki toczą się ze zmiennym szczęściem aż do początków 1920 roku, kiedy to rozbite przez bolszewików oddziały wycofują się do Noworosyjska a stamtąd ewakuują się na Krym nie zajęty dotychczas przez Armię Czerwoną. Wydaje się, że los Kozaków jest już przesądzony, nowa władza zaczyna wprowadzać nowe porządki, lecz stanice i chutory kozackie stają ponownie do walki z bolszewikami. Los porozrzucał bohaterów w różne strony świata i stają po różnych stronach barykady. To walka na śmierć i życie, bezprawie i tortury. Czy Kozakom uda się zachować resztki niezależności?

To niezwykła, epicka, pełna rozmachu powieść porównywana czasami z „Wojną i pokojem” Lwa Tołstoja, obejmująca okres od 1912 do wiosny 1923 roku. Bohaterowie Michaiła Szołochowa są świadkami i uczestnikami wydarzeń, które wstrząsnęły Rosją, zmieniły cały dotychczasowy porządek społeczny, stały się przyczyną wielu nieszczęść i tragedii. To zadziwiające jak Szołochowowi udało się znakomicie ukazać losy zwykłych ludzi, ich marzenia i plany, ludzkie namiętności na tle tej wielkiej Historii. W powieści odnajdziemy również całkiem sporo wątków autobiograficznych.

W 1965 roku Michaił Szołochow otrzymał literacką Nagrodę Nobla za cyt. „siłę artystyczną i prawdziwość epopei o dońskim kozactwie w przełomowych dla Rosji czasach” i był jedynym pisarzem radzieckim, który nagrodę tą odebrał za zgodą władz ZSRR.

Nadal znakomita i zachwycająca.

Tom 4

Michaił Szołochow w roku 1934 zakończył pracę nad czwartym tomem „Cichego Donu”, jednak wg jego biografów zmuszony był do jego przeredagowania z uwagi na silne naciski ideologiczne. Ukazał się w ostateczności drukiem w latach 1937 – 1938 /część VII czwartego tomu/ i w roku 1940 /ostatnia, VIII część czwartego tomu/. To w tym ostatnim tomie tej pełnej rozmachu,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
633
470

Na półkach: , , ,

Tom 3

Dwa pierwsze tomy „Cichego Donu”, monumentalnej powieści Michaiła Szołochowa ukazały się po raz pierwszy drukiem w 1928 roku, w jednym z czasopism literackich ukazujących się w ówczesnym Związku Radzieckim. Już wówczas pojawiły się wątpliwości co do ich autorstwa. Czy autorem dzieła tej skali, wymagającego ogromnej wręcz wiedzy i doświadczenia mógł być prosty doński Kozak, początkujący pisarz? Ta sprawa wydaje się do dzisiaj nie rozstrzygnięta, co jakiś czas pojawiają się informacje podważające autorstwo Szołochowa, zgłaszał je nawet swego czasu Aleksander Sołżenicyn.

Prace nad kolejnym, trzecim już tomem powieści uległy opóźnieniu, z uwagi na wydarzenia, które przetaczały się w tym czasie przez Rosję Sowiecką: rozkułaczanie. Straszne słowo, które młodym czytelnikom, nie interesujących się historią niewiele powie a które niosło za sobą wielomilionowe represje, wysiedlenia, grabieże i mordy.

Trzeci tom powieści ukazał się ostatecznie w 1932 m.in. po wielu zabiegach Maksyma Gorkiego, do którego zwrócił się Szołochow o interwencję u samego Stalina. Problem z wydaniem tej części polegał na tym, iż opisywał on niezbyt wygodne dla bolszewików treści, tj, antybolszewickie powstanie 1919 roku, które ogarnęło niemal cały Górny Don.

Wydarzeniami w maju 1918 roku kończył się drugi tom i w maju 1918 roku zaczyna się tom trzeci.
Rosyjski generał kawalerii Piotr Krasnow zostaje obwołany atamanem „Wszechwielkiego Wojska Dońskiego” i ogłasza powstanie Republiki Dońskiej. W krótkim też czasie udaje się Kozakom wyprzeć z tego mini państwa oddziały bolszewików. Po zakończeniu I Wojny Światowej i po opuszczeniu Rosji przez oddziały niemieckie, których Krasnow był zagorzałym zwolennikiem, Republika Dońska zmuszona jest walczyć na dwa fronty z bolszewikami, którzy w krótkim czasie zajmują tereny Górnego Donu, przy dość biernej postawie sotni kozackich. Bolszewicy obejmują władzę i wprowadzają swoje porządki. Po kilku miesiącach władzy sowieckich komisarzy, gwałtach, grabieżach i mordach Kozacy rozsiani w stanicach Górnego Donu chwytają za broń i wybucha powstanie antybolszewickie.

Wracamy do naszych bohaterów poznanych w poprzednich tomach a których los postawił po różnych stronach barykady, ich namiętności i sporów, wyborów definiujących dalsze życie. Miłości, tęsknoty, szaleńczej odwagi – ta ogromna gama uczuć, cały niemal wachlarz ludzkich namiętności którymi Szołochow obdzielił swoich bohaterów jest wręcz zaskakująca.

Ta powieść wręcz miejscami przytłacza swoim rozmachem i mnogością bohaterów a mimo to, pomimo upływu lat wciąż jest znakomita.

Tom 3

Dwa pierwsze tomy „Cichego Donu”, monumentalnej powieści Michaiła Szołochowa ukazały się po raz pierwszy drukiem w 1928 roku, w jednym z czasopism literackich ukazujących się w ówczesnym Związku Radzieckim. Już wówczas pojawiły się wątpliwości co do ich autorstwa. Czy autorem dzieła tej skali, wymagającego ogromnej wręcz wiedzy i doświadczenia mógł być prosty doński...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1162
1130

Na półkach: , ,

"Cichy Don" składa się z czterech tomów, a każdy z nich przeważnie dzieli się na dwie części, a łącznie jest osiem części. Powieść zajmuje tysiąc czterysta stron, czyli ma bardzo dużo tekstu. Pieśń ludowa "Cichy Don" pojawia się w fabule wśród kozackich żołnierzy w 1917 roku podczas trwania pierwszej wojny światowej (w tomie drugim, w części czwartej, w rozdziale XI) – to pasuje do tytułu tej powieści.

Początek książki stanowi geneza przodków bohaterów powieści. To lud kozacki zamieszkujący teren przy tytułowej rzece – Don. Przewodzi los Grigorija (zdrobniale: Griszy) Melechowa. Nie podobają mi się bohaterowie, ponieważ są porywczy i prymitywni oraz przeważnie nie przejmują się wiernością małżeńską (zarówno mężczyźni jak i kobiety). Główna akcja rozpoczyna się pod koniec XIX wieku, a kończy w latach dwudziestych XX wieku (rewolucyjni "czerwoni" bolszewicy tłamszą rewolucję naddonieckich Kozaków, a Kozacy przegrywają mimo połączonych sił z "białymi" i z zachodnioeuropejskimi sojusznikami rosyjskich monarchistów; następuje czas ukorzenienia się komunistycznych rządów). Autor świetnie rozgrywa zakończenie powieści. Poprzez tę książkę odkrywam część historii Rosji, a nie tylko regionu nad rzeką Don. Tytułowa rzeka cały czas znajduje się w granicach państwowych Rosji.

"Cichy Don" składa się z czterech tomów, a każdy z nich przeważnie dzieli się na dwie części, a łącznie jest osiem części. Powieść zajmuje tysiąc czterysta stron, czyli ma bardzo dużo tekstu. Pieśń ludowa "Cichy Don" pojawia się w fabule wśród kozackich żołnierzy w 1917 roku podczas trwania pierwszej wojny światowej (w tomie drugim, w części czwartej, w rozdziale XI) – to...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1997 użytkowników ma tytuł Cichy Don. Tom 1 na półkach głównych
  • 1 096
  • 860
  • 41
499 użytkowników ma tytuł Cichy Don. Tom 1 na półkach dodatkowych
  • 338
  • 47
  • 34
  • 28
  • 24
  • 16
  • 12

Inne książki autora

Okładka książki Opowieści z tamtych lat Korniej Czukowski, Arkady Gajdar, Maksym Gorki, Lew Kassil, Anton Makarenko, Mikołaj Ostrowski, Leonid Pantielejew, Anatol Rybakow, Michaił Szołochow
Ocena 5,0
Opowieści z tamtych lat Korniej Czukowski, Arkady Gajdar, Maksym Gorki, Lew Kassil, Anton Makarenko, Mikołaj Ostrowski, Leonid Pantielejew, Anatol Rybakow, Michaił Szołochow
Okładka książki Opowiadania pisarzy radzieckich (t. 3) Piotr Pawlenko, Michaił Szołochow, Nikołaj Tichonow, Aleksy Tołstoj
Ocena 0,0
Opowiadania pisarzy radzieckich (t. 3) Piotr Pawlenko, Michaił Szołochow, Nikołaj Tichonow, Aleksy Tołstoj
Michaił Szołochow
Michaił Szołochow
Rosyjski pisarz oraz działacz polityczny i kulturalny. Deputowany do Rady Najwyższej ZSRR od 1937 i członek Akademii Nauk ZSRR od 1939. Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury za rok 1965. Członek zagraniczny Serbskiej Akademii Nauk i Sztuk. Głównie dzięki powieści Cichy Don i przejmującej mikropowieści Los człowieka, wpisał się na trwałe do literatury światowej, jako kontynuator innego wielkiego rosyjskiego epika – Lwa Tołstoja. Bohaterowie utworów Szołochowa – zwykli ludzie rzuceni w wir wielkich przemian społecznych i politycznych – pokazani są z dużą psychologiczną wiarygodnością. Michaił Szołochow przyszedł na świat 24 maja (11 maja według ówczesnego kalendarza) 1905 w rodzinie kozackiej. Rodzina mieszkała w niewielkim chutorze Krużylino, w pobliżu Stanicy Wieszeńskiej (Obwód rostowski) nad Donem, w ówczesnym Obwodzie Wojska Dońskiego. Już jako 15-latek został żołnierzem Armii Czerwonej i walczył z przeciwnikami władzy radzieckiej. W wieku 17. lat zadebiutował jako pisarz. W 1922 zamieszkał w Moskwie, z zamiarem wykonywania zawodu dziennikarza, jednak pracował fizycznie. W 1924 osiadł na stałe w rodzinnych stronach – w Stanicy Wieszeńskiej i poślubił Marię Pietrownę Gromosławską (ur. 1901, zm. 1992). Mieli 2 córki i 2 synów. W latach 20. związany był z grupą literacką Młoda Gwardia. W 1924 zadebiutował opowiadaniem Znamię. Już wcześniej w prasie ukazywały się jego felietony. Dwa lata później, opublikował zbiór opowiadań – Opowiadania znad Donu, w dużej części opartych na własnych przeżyciach. Był to jego debiut książkowy. Już rok wcześniej, w 1925, rozpoczął pracę nad dziełem swego życia – Cichym Donem. Powieść tę ukończył dopiero w 1940. W międzyczasie powstawały inne jego dzieła, m.in. Zaorany ugór, którego pierwszy tom opublikowany został w 1932, podczas gdy drugi ukazał się dopiero po wojnie, w 1959. Płynąca z utworów Szołochowa afirmacja budującej się radzieckiej rzeczywistości, mimo tragizmu indywidualnych losów i krętych ścieżek bohaterów, przysporzyła autorowi przychylności władz ZSRR, które wykreowały go na wielki autorytet moralny. Z drugiej strony przysporzyła mu również wrogów, którzy posunęli się nawet do oskarżeń o plagiat. Szołochow, jako funkcjonariusz literacki i partyjny (od 1962 zasiadał w KC KPZR) zasłynął ze skrajnie ortodoksyjnych wystąpień publicznych i publicystycznych, także podczas gigantycznej akcji propagandowej i nagonki na Borysa Pasternaka. W 1965 w ZSRR zostało aresztowanych dwóch pisarzy – Andriej Siniawski i Julij Daniel – za publikowanie swoich utworów za granicą. Obu twórców skazano na kilkuletnie wyroki więzienia w obozie o zaostrzonym rygorze. Podczas XXIII zjazdu KPZR (w 1966) Szołochow wystąpił z referatem, w którym żałował, że Siniawskiego i Daniela ominęła kara śmierci.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Burzliwe życie Lejzorka Rojtszwańca Ilja Erenburg
Burzliwe życie Lejzorka Rojtszwańca
Ilja Erenburg
Czytane wiele lat temu z zachwytem nad nową wersją figury „Żyda wiecznego tułacza”, patrzącego na świat, który wypadł z ram - bez dziwienia się niczemu, a jednocześnie dziwiąc się wszystkiemu. Ot, jeden ze sposobów na przetrwanie w diasporze, opisany z niebywałym dowcipem, choć już w dużej mierze nieczytelnym dla dzisiejszego czytelnika, bo i tej diaspory już nie ma. Kto pojmie dziś w pełni np. tekst, gdy podczas rewolucji do mieszkania wpada typ, który zaczyna od: „Żydzi! Wydali Chrystusa, zdradzili Rosję”, po czym już konkretnie: ”Ta papierośnica jest srebrna?”. Tej diaspory już nie ma. Za to Wieczna Polskość trwa i ma się bardzo dobrze, a nawet z każdym dniem lepiej. Teraz zajrzałem bowiem do tej klasyki, by z oczywistych powodów przypomnieć sobie los Lejzorka, gdy zostaje złapany na nielegalnym przekroczeniu polskiej granicy z sowieckiej Białorusi (brzmi aktualnie?). Co słyszy od przesłuchującego? „Jak ty gadasz do polskiego oficera? To nie twoja Azja. Tu jest Paryż. Mamy Ligę Narodów. Mamy w Wilnie elegancki uniwersytet. Zrodziliśmy Kopernika. W cukierniach mamy wykwintne kokotki. Ja ci rozwalę pysk! (…) Skąd jesteś? Z Homla? Ach tak, czyli żeś Polak. Homelszczyzna to przecież nasze kresy. (…) Jesteś parszywym Żydziakiem, ale i Polakiem wyznania mojżeszowego, ponieważ już niebawem odbierzemy wam tę waszą Homelszczyznę. Wszyscy z Homla w rzeczywistości są Polakami. (…) Wstań i śpiewaj nasz bohaterski hymn….” Inny oficer - bardziej kulturalny, a przede wszystkim bardziej trzeźwy, no i nie leje Lejzorka w twarz – tłumaczy mu, dlaczego Homel jest polski: „Byliśmy tam i z prawa nam się należy. – Pan rotmistrz był w Homlu, To miasto pierwsza klasa, nieprawda? – Pan mnie nie zrozumiał. W Homlu osobiście nigdy nie byłem, ale my Polacy byliśmy, stąd wniosek że moralnie Homel jest nasz”. (…) Niestety, wypuścić pana nie mogę. Pan jest sowieckim szpiegiem i można pana dołączyć do którejkolwiek bądź sprawy: dajmy na to do spisku we Lwowie, do bomb w Wilnie, do sfałszowanych pieczęci w Łodzi, do zamachu na Marszałka w Krakowie, do składu broni w Lublinie….” W końcu dwunasty rotmistrz zawiadomił go uprzejmie: "Wkrótce wyślemy pana z Polski. Lejzorek odetchnął z ulgą. – Chwała Bogu. A jednak nie na próżno zrodziliście Kopernika. (…) Jaką wy macie zdumiewającą wolność. Jak się u was oddycha najpełniejszą piersią. Wystarczy, żeby ostatnie bydlę użyło nie dość dokładnego słówka, to już się je poprawia na koszt państwa. A jakie macie wspaniałe kresy! A w Homlu to sobie macie samych Polaków, którzy wszyscy śpiewają, żeby nie zginąć. Ja rozumiem, że się opłaciło – jak mi mówił siódmy pan rotmistrz – umierać przez 200 lat, żeby uzyskać wreszcie taką niebywałą wolność”. Gdy Lejzorek cieszy się z wydalenia, słyszy w odpowiedzi: „Szalony! O jakiej radości wspominasz. Gdybym miał oschłe serce, mógłbym się cieszyć, że oto jeszcze jeden Azjata opuszcza naszą świętą ziemię! Że oto otrząsamy z siebie jeszcze jednego bolszewika, Tatarzyna, Moskala, gwałciciela, kata, barbarzyńcę. Nie zapominaj, żeście się jeszcze smarkali w dwa palce, kiedy mu już mieliśmy Sienkiewicza”. Tak nas widzieli. Tak nas widzą. Takimi będą nas widzieć
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na74 lata temu
Zmartwychwstanie Lew Tołstoj
Zmartwychwstanie
Lew Tołstoj
Książka uczy wrażliwości na krzywdę innych ludzi i o tym jak pokrętnie pojęta moralność jest w stanie wyrządzać więcej krzywdy niż jej zapobiegać. Mówi ponadto o pustce życia próżniaczego, które jednak jest pożądane przez masy, bezrefleksyjnie naśladujące innych. W świecie zmierzającym po równi pochyłej w kierunku hedonizmu i dekadencji, stanowi niemal mentalną szczepionkę na te wirusy społeczne. Antidotum, które powinni aplikować sobie wszyscy, którzy mają ambicję być czymś więcej niż ludzkim zwierzęciem, folgującym swoim ziemskim instynktom i próżnym ambicjom. Może nieco przesadzam z tym opisem powyżej, gdyż większa część opowieści skupia się na niedoli więźniów i niesprawiedliwości jaka ich spotyka i związanej z tym często społecznej znieczulicy. Niemniej, ten wstępny ton, który zarysowałem, pobrzmiewa, niczym echo przez całą powieść. Tołstoj, również jako zapalony naśladowca nauk Jezusa i równie gorliwy wróg kościołów na usługach możnych tego świata, korzysta z okazji i przemyca swoje nauki o miłosierdziu i poszanowaniu drugiego człowieka. I kończy jakże ważnym stwierdzeniem, ktoś nas przecież stworzył i uczynił to w jakimś celu. I tylko nasza głupota, swoista bezmyślność, na poły zwierzęca, sprawia, że uważamy, że tym celem jest nasza, osobista przyjemność. Stąd uważam, że ta pozycja powinna być czytana przez młode, jeszcze nie ukształtowane umysły, na które może wybitnie pozytywnie odcisnąć swoje piętno. W przypadku dorosłych, często jest już za późno. Albo stali się gruboskórnymi cynikami albo przeczytają, zadumają się minutę i zapomną, wracając nazajutrz do swoich wytartych standardów. A w przypadku młodzieży, nie tylko nie jest za późno, ale to najlepszy moment na taką literaturę. Szczególnie, że język w jakim została napisana jest przystępny. Zdecydowanie powinna zostać lekturą w szkołach średnich.
ksiezycowedziecko - awatar ksiezycowedziecko
ocenił na71 miesiąc temu
Biała gwardia Michaił Bułhakow
Biała gwardia
Michaił Bułhakow
"Biała gwardia" była mocno związana z przeszłością Michała (Michaiła) Bułhakowa – z jego bardzo prywatnym życiem. Autor w tej powieści ukazał rozgardiasz rewolucyjny w Rosji na podstawie losów najmłodszego pokolenia inteligenckiej rodziny (rodzeństwa o nazwisku: Turbin) w jednym z dużych miast. To miasto nazywał po prostu Miastem, ale jak wynikało z treści chodziło o Kijów (w którym urodził się i wychowywał autor). Powieść zawierała krótki okres czasu – kilkunastu tygodni. Oficjalnie wojna światowa skończyła się, ale w Rosji wojna domowa nadal trwała. Ścierały się dwie główne siły (bo były również mniejsze zorganizowane grupy zbrojne): "biali" (konserwatywna szlachta, zamożni i przeważnie wykształceni ludzie – broniący "status quo" systemu społecznego) i "czerwoni" (robotnicy wraz z walecznymi podjudzaczami). Niemieckie wojska wycofywały się powoli i w sposób zorganizowany, czyli spokojnie (bez popłochu). Potem nastąpił chaos. Pojawił się ukraiński wataszka Semen (taka forma imienia występowała w tekście, ale właściwe to: Symon) Petlura, obwołany hetmanem, który dążył do powstania niepodległej Ukrainy. Pojawiły się wzmianki o Leonie (w języku rosyjskim: Lwie) Trockim działającym w Moskwie. Natomiast powieść narysowała obraz niezdarności młodziutkich żołnierzy, ich nieprzygotowanie do walki. Tak wyglądały plutony "białej" gwardii rozpaczliwie tworzone w trakcie wojny domowej. Autor zastosował motyw – według mnie niezbyt dobrze dobrany – wybijania godzin przez zegar, chcąc wyraźnie zaznaczyć upływ czasu. Jednak taki motyw bardzo dobrze pasował w powieści pod tytułem "Pani Dalloway" autorstwa Wirginii (Virginii) Woolf. "Biała gwardia" i "Pani Dalloway" zostały wydane w tym samym roku – 1925, jednak nie w tym samym kraju, lecz daleko od siebie. Czyżby ktoś się na kimś wzorował? Czy była taka możliwość? Czy oboje pisarze wpadli na ten sam pomysł zupełnie oddzielnie, samodzielnie? W moim mniemaniu u Michała (Michaiła) Bułkahowa ten zabieg pisarski wyszedł trochę sztucznie.
Miłośnik-Książek - awatar Miłośnik-Książek
ocenił na63 miesiące temu
Jeden dzień Iwana Denisowicza Aleksandr Sołżenicyn
Jeden dzień Iwana Denisowicza
Aleksandr Sołżenicyn
Sam nie wiem, jak to się stało, że zaraz po wstrząsającym „Królu szczurów” sięgnąłem po kolejne wspomnienia obozowe. Trudno jednak o lepsze dopełnienie tematu niż „Jeden dzień Iwana Denisowicza”. Sołżenicyn, podobnie jak Clavell, doświadczył nieludzkich warunków zniewolenia. W obu przypadkach system postawił sobie jeden cel: odebrać człowiekowi resztki człowieczeństwa. Autor, który przeżył własny wyrok Aleksandr Sołżenicyn w lutym 1945 roku, będąc kapitanem na froncie, został aresztowany za krytykę Stalina w prywatnym liście. Wyrok: osiem lat łagru. Doświadczenia z obozu w Ekibastuz stały się fundamentem jego debiutu, który pisał w tajemnicy. W 1970 roku otrzymał literacką Nagrodę Nobla, a cztery lata później, po publikacji „Archipelagu GUŁag”, został wydalony z ZSRR. Do ojczyzny wrócił dopiero po dwudziestu latach. O czym jest „Jeden dzień Iwana Denisowicza”? Historia publikacji tej książki jest niemal tak fascynująca jak jej treść. W 1962 roku, za osobistą zgodą Chruszczowa, nowela ukazała się w miesięczniku „Nowyj Mir”, wywołując wstrząs w całym bloku wschodnim. Tytuł mówi wszystko: to kronikarski zapis jednej doby z życia Iwana Denisowicza Szuchowa. Szuchow to prosty chłop, były żołnierz Armii Czerwonej, który trafił do niemieckiej niewoli, a po powrocie do własnej ojczyzny został oskarżony o szpiegostwo. „A ja za co siedzę? Za to, że się w czterdziestym pierwszym nasi nie przygotowali do wojny, tak?” – pyta retorycznie bohater. Poznajemy jego dzień od przebudzenia o świcie, przez apel, katorżniczą pracę na syberyjskim mrozie, aż po wieczorny powrót. To walka o każdy gram chleba, każdą chwilę ciepła i każdy okruch godności. Moje wrażenia – Jeden dzień. Trzy tysiące przed nim. Od lat zbierałem się do „Archipelagu GUŁag”, ale ta „skrócona” wersja losów łagiernika uświadomiła mi potęgę pióra Sołżenicyna. Autor operuje stylem skupionym, niemal beznamiętnym, unikając łzawych wzruszeń. Ta chłodna, kronikarska relacja jest o wiele bardziej piorunująca niż najmocniejsze przymiotniki. Sołżenicyn analizuje człowieczeństwo w warunkach, gdzie liczy się tylko siła i cwaniactwo. Ale to nie jest książka wyłącznie o brutalności. To opowieść o tym, czego system nie jest w stanie zabrać: o małych rytuałach dających sens i o dumie rzemieślnika. Scena, w której Iwan Denisowicz kładzie blok muru idealnie prosto – mimo że buduje własne więzienie – jest jednym z najmocniejszych literackich dowodów na triumf ducha nad materią. Podsumowanie – Lekcja wolności Ta książka to nie jest lektura do herbaty. Po niej inaczej patrzy się na własną wolność, na pajdę chleba i na możliwość mówienia tego, co się myśli, bez strachu przed wyrokiem w kieszeni. Sołżenicyn udowodnił, że nawet w sercu nieludzkiego systemu można zachować twarz. Zakończenie książki poraża: „W jego wyroku było takich dni od gwizdka do gwizdka trzy tysiące sześćset sześćdziesiąt trzy. Z powodu lat przestępnych doszły trzy dni dodatkowe”. I zapada cisza. Ocena: 9/10 ⭐⭐
Piotr - awatar Piotr
ocenił na92 dni temu
Szerszeń Ethel Lilian Voynich
Szerszeń
Ethel Lilian Voynich
Czy ktoś jeszcze pamięta autorkę, a książkę, która przyniosła jej sławę i finansową niezależność ? W ZSRR była już znana w latach 30, a po II wojnie światowej stała się tam sztandarowym manifestem idei postępowych, lepszym od produktów propagandowego socrealizmu. Wydawana w masowych nakładach jako dzieło postępowej przedstawicielki Zachodu. Doczekała się też dwóch ekranizacji, ostatnie jeszcze w 1980 r. PRL nie mógł być gorszy, pierwsze wydanie miało miejsce już na początku lat 50, a następne, w sumie kilkanaście, ukazywały się regularnie do końca sowieckiej okupacji. Równie ciekawą, a może i ciekawszą postacią był mąż tej irlandzkiej pisarki... Michał Wojnicz ( Voynich ). Polak, zesłaniec syberyjski, skazany w 1887 r. w procesie " Proletariatczyków " na zesłanie na Syberię. Poznał J. Piłsudskiego, z zesłania uciekł ( ? ),w 1890 r. pojawił się w Londynie i dorobił znacznego majątku na handlu antykwarycznym. Do grona znajomych małżeństwa należeli anarchiści, terroryści, członkowie PPS, Narodnej Woli, Sawinkow, Reilly ( Rosenblum ) i wielu innych. Wojnicz był jednym z organizatorów wyjazdu Piłsudskiego w 1904 r do Japonii, przekazano mu też opiekę nad partyjnym archiwum PPS. Przed I wojną światową małżeństwo przeniosło się do Nowego Yorku gdzie Wojnicz założył jeden z bardziej prestiżowych antykwariatów. Do brzegu !!! Dlaczego wyniósł się z Londynu ? Ano dlatego, że rozeszła się sensacyjna wiadomość o współpracy Wojnicza z rosyjską tajną policją, czyli po prostu przez cały czas był tajnym agentem !!! Nie ma czasu na opisywanie innej ciekawej sprawy związanej z Wojniczem, to tzw. sprawa " manuskryptu Voynicha ". Jak cię zainteresuje to pokop, może coś znajdziesz w internecie. Książkę POLECAM, bo to historyczne świadectwo czasów minionych !!!
ando - awatar ando
ocenił na82 dni temu

Cytaty z książki Cichy Don. Tom 1

Więcej
Michaił Szołochow Cichy Don. Tom 1 Zobacz więcej
Michaił Szołochow Cichy Don. Tom 1 Zobacz więcej
Michaił Szołochow Cichy Don. Tom 1 Zobacz więcej
Więcej