rozwińzwiń

Słodkich snów

Okładka książki Słodkich snów autora Mimi Lisette, 9788397263338
Okładka książki Słodkich snów
Mimi Lisette Wydawnictwo: Iskra Cykl: Coma (tom 1.1) fantasy, science fiction
770 str. 12 godz. 50 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Coma (tom 1.1)
Data wydania:
2025-09-10
Data 1. wyd. pol.:
2025-09-10
Liczba stron:
770
Czas czytania
12 godz. 50 min.
Język:
polski
ISBN:
9788397263338
Średnia ocen

7,9 7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Słodkich snów w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Słodkich snów



książek na półce przeczytane 1856 napisanych opinii 1842

Oceny książki Słodkich snów

Średnia ocen
7,9 / 10
267 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Słodkich snów

avatar
97
56

Na półkach:

Coma zawiera mnóstwo humoru i to dosyć specyficznego, głównie skupia się na dialogach, przepychankach słownych zaś samej akcji jest tam stosunkowo mało. Byłabym za skróceniem książki, dołożeniem większej ilości akcji i obkrojeniem przekomarzanek, które w pewnym momencie już trochę męczą bo jest tego za dużo. Romansu w tej części też jak na lekarstwo, chemia między Heleną a Icem jest ale jest to bardzo powolne slow burn. Niemniej jednak uwielbiam bohaterów, Bad Boysi rządzą, a Kapitana pokochałam miłością wielką (teksty w jego kierunku ala Chuck Norris robią dzień). Ogólnie polecam.

Coma zawiera mnóstwo humoru i to dosyć specyficznego, głównie skupia się na dialogach, przepychankach słownych zaś samej akcji jest tam stosunkowo mało. Byłabym za skróceniem książki, dołożeniem większej ilości akcji i obkrojeniem przekomarzanek, które w pewnym momencie już trochę męczą bo jest tego za dużo. Romansu w tej części też jak na lekarstwo, chemia między Heleną a...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
399
92

Na półkach:

Czytałam z ogromnym zainteresowaniem od pierwszej strony. Mega ciekawa fabuła i zręcznie podana - nie miałam niedosytu, ani nie czułam się przytłoczona mnogością szczegółów kreowanej (nie)rzeczywistości. Książka ma prawie 1000 stron i takie uwielbiam, lecz nigdy jeszcze nie czytalam w tak torpedowym tempie. Fabuła bardzo wciąga, a świetny styl autorki, z odpowiednią dla mnie dozą sarkazmu, sprawia, że czyta się lekko i płynnie. Akcje nie są przeciągnięte, a tempo idealne - szybkie, ale nie męczące. Bohaterowie są wyraziści i szybko do nich się przywiązałam. Świetnie się przy niej bawiłam i nie nudziłam nawet przez chwilę. Cieszę się, że jest cześć druga, od razu się za nią zabieram.

Czytałam z ogromnym zainteresowaniem od pierwszej strony. Mega ciekawa fabuła i zręcznie podana - nie miałam niedosytu, ani nie czułam się przytłoczona mnogością szczegółów kreowanej (nie)rzeczywistości. Książka ma prawie 1000 stron i takie uwielbiam, lecz nigdy jeszcze nie czytalam w tak torpedowym tempie. Fabuła bardzo wciąga, a świetny styl autorki, z odpowiednią dla...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
481
264

Na półkach:

Nie potrafię jednoznacznie ocenić tej książki. Bezspornie wciąga i chce się jej więcej i szybciej ale tempo jest wolne, czasami aż za bardzo. Rozpracowałam już nieco strukturę i mam wrażenie, że każde słowo pojawiające się w tej opowieści jest potrzebne, żeby mòc poczuć klimat miejsca, emocje bohateròw. Wprawdzie dopiero raczkuję w powieściach fantasy ale podoba mi się pomysł. Nie podoba mi się jednakfakt, że nie wiem jak długo jeszcze będę musiała czekać na rozwiązanie i to niestety wpływa na postrzeganie całości

Nie potrafię jednoznacznie ocenić tej książki. Bezspornie wciąga i chce się jej więcej i szybciej ale tempo jest wolne, czasami aż za bardzo. Rozpracowałam już nieco strukturę i mam wrażenie, że każde słowo pojawiające się w tej opowieści jest potrzebne, żeby mòc poczuć klimat miejsca, emocje bohateròw. Wprawdzie dopiero raczkuję w powieściach fantasy ale podoba mi się...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

640 użytkowników ma tytuł Słodkich snów na półkach głównych
  • 322
  • 304
  • 14
97 użytkowników ma tytuł Słodkich snów na półkach dodatkowych
  • 38
  • 14
  • 14
  • 11
  • 8
  • 7
  • 5

Inne książki autora

Mimi Lisette
Mimi Lisette
Mimi Lisette jest zafascynowana literaturą od najmłodszych lat. Pierwsze powieści zaczęła spisywać jeszcze na studiach. Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej oraz magister Kulturoznawstwa. Pasjonuje się jogą twarzy. Ciało i umysł to dla niej system połączonych naczyń. Uwielbia odkrywać ich sekrety, tak samo jak tworzyć światy, które istnieją tuż poza granicą rzeczywistości. Zadebiutowała z serią „Coma”, która powstała już w 2010 roku z potrzeby serca i od tamtego czasu dojrzewa razem z autorką.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Na dnie snu Mimi Lisette
Na dnie snu
Mimi Lisette
Q: Czy można ocalić innych… nie tracąc po drodze samej siebie? Ta część była dla mnie zdecydowanie bardziej wymagająca emocjonalnie niż pierwsza. Mniej dynamiczna na początku, ale znacznie cięższa w odbiorze i dużo bardziej „wchodząca pod skórę”. Od pierwszych rozdziałów czuć, że historia Heleny skręca w naprawdę mroczną stronę i nie ma już miejsca na złudzenia, tu zaczyna się prawdziwa walka o przetrwanie, nie tylko fizyczne, ale przede wszystkim psychiczne. Motyw odurzenia, utraty kontroli i powolnego „rozpadania się” bohaterki został pokazany w sposób bardzo sugestywny. Momentami aż niekomfortowy, ale właśnie dzięki temu tak autentyczny. Czytając, miałam wrażenie, że razem z nią tracę grunt pod nogami, że nic nie jest pewne, a rzeczywistość i iluzja zaczynają się niebezpiecznie przenikać. I chyba właśnie ten aspekt zrobił na mnie największe wrażenie. Coma jako świat nie tylko pełen zagrożeń, ale też manipulacji, gdzie łatwo zatracić siebie i uwierzyć w coś, co nie jest prawdą. To już nie jest tylko tło wydarzeń, ale aktywny „przeciwnik”, który działa na psychikę bohaterów. Atmosfera jest gęsta, duszna, momentami wręcz klaustrofobiczna. Czuć presję, strach i ciągłe napięcie, które nie odpuszcza praktycznie ani na chwilę. Nawet kiedy akcja zwalnia, emocje cały czas buzują gdzieś pod powierzchnią. Relacje w tej części są jeszcze bardziej złożone i bolesne. Szczególnie ta z Ice’em, pełna sprzeczności, napięcia i niewypowiedzianych słów. Ich dynamika bardzo się zmienia, bo nie są już tylko po dwóch stronach konfliktu, są też po dwóch stronach własnych decyzji, lojalności i tego, kim chcą być. To relacja, w której uczucia nie znikają, ale zostają przykryte przez obowiązek, strach i poczucie zdrady. I właśnie to sprawia, że każdy ich kontakt ma w sobie coś intensywnego, coś, co przyciąga, ale jednocześnie boli. Bardzo lubię takie relacje, które nie są oczywiste, gdzie nic nie jest podane na tacy i trzeba czytać między wierszami. Motyw wyboru między systemem a rebelią został tu pokazany w naprawdę ciekawy sposób, bez idealizowania którejkolwiek strony. Helena stoi w miejscu, w którym każda decyzja oznacza stratę, a żadna droga nie daje gwarancji, że robi „dobrze”. To daje tej historii dużo głębi, bo zamiast prostego podziału na dobro i zło dostajemy moralną szarość i konsekwencje, które naprawdę się czuje. To nie jest opowieść o bohaterce, która ratuje świat. To historia o kimś, kto próbuje ocalić to, co dla niej najważniejsze, nawet jeśli oznacza to złamanie własnych zasad. Bardzo podobał mi się też wątek Opactwa i odkrywania prawdy o Comie, to moment, w którym świat przedstawiony zaczyna się jeszcze bardziej rozszerzać, a my jako czytelnicy dostajemy poczucie, że wszystko zmierza do czegoś większego. Zagrożenie związane z Morfeuszem i Bramą buduje napięcie na zupełnie innym poziomie, już nie chodzi tylko o jednostkowe przetrwanie, ale o coś, co może wpłynąć na cały świat. I choć nie ukrywam, że przez część książki brakowało mi tej intensywnej dynamiki z pierwszego tomu, to końcówka totalnie mnie kupiła. Nagle wszystko przyspiesza, emocje się kumulują, a wydarzenia zaczynają mieć realną wagę. Zostajemy z pytaniami, niepewnością i tym charakterystycznym uczuciem: „potrzebuję kolejnej części TERAZ”. I to chyba największa siła tej historii, nawet jeśli momentami zwalnia, to i tak nie pozwala o sobie zapomnieć. To książka bardziej bolesna, bardziej psychologiczna i zdecydowanie mroczniejsza niż poprzednia, może nie tak „łatwa do pokochania”, ale za to taka, która zostaje w głowie na dłużej. 🇬🇧 English version This part is darker, heavier, and much more psychological than the first one. Helena’s journey focuses on survival, identity, and losing control in a deeply unsettling world. The atmosphere is intense and suffocating, and the relationship with Ice becomes even more complex and emotional. The ending raises the stakes and leaves you wanting more.
Sonia Gach - awatar Sonia Gach
ocenił na73 dni temu
Zaklinaczka duchów Nicki Pau Preto
Zaklinaczka duchów
Nicki Pau Preto
Dylogia Zaklinaczka kości / Zaklinaczka duchów okazała się dla mnie bardzo dobrą czytelniczą przygodą — bawiłam się świetnie, a książki czytało się szybko i z dużym zaangażowaniem. Mimo wolniejszego początku pierwszego tomu, historia dość szybko wciąga i później nie pozwala się odłożyć. Nie zgadzam się jednak z klasyfikowaniem tego cyklu jako romantasy. Odbieram to raczej jako chwyt marketingowy. W moim odczuciu jest to młodzieżowe fantasy z elementami romansu, a nie romantasy sensu stricto. Wątek romantyczny jest tu delikatny, nie dominuje fabuły i pozostaje na drugim planie. Dlatego określenie „YA fantasy” wydaje mi się znacznie trafniejsze. Ogromnym atutem cyklu jest bogaty, oryginalny świat przedstawiony, mroczny klimat oraz ciekawie pomyślany system magii, które wyraźnie wyróżniają tę historię na tle innych książek z gatunku. To właśnie te elementy sprawiły, że bardzo szybko dałam się wciągnąć w fabułę. Na plus zaliczam również bohaterów — nie są jednowymiarowi, a większość postaci, także drugoplanowych, ma własną osobowość, historię i jasno określony cel, który motywuje ich działania. Dzięki temu świat wydaje się żywy, a relacje między postaciami wiarygodne. Akcja jest dynamiczna i pełna nagłych zwrotów: pojawia się wojna, nieoczekiwane sojusze, zdrady, sukcesywnie odkrywane tajemnice oraz demaskowane spiski. Drugi tom szczególnie intensyfikuje emocje i wynagradza cierpliwość tym, którzy przebrną przez spokojniejszy początek pierwszej części. Dla tych wydarzeń zdecydowanie warto dać tej dylogii szansę.
pochłaniacz - awatar pochłaniacz
ocenił na72 miesiące temu
Słowik i Serce z Kamienia Carissa Broadbent
Słowik i Serce z Kamienia
Carissa Broadbent
Kiedy sięgnęłam po „Słowika i Serce z kamienia” autorstwa Carissy Broadbent, miałam już określone oczekiwania. Seria „Królestwo Nyaxii” przyzwyczaiła mnie do konkretnego tempa, intensywnych emocji i wyraźnych relacji romantycznych. Tym razem dostałam jednak coś innego - i właśnie to sprawiło, że moje wrażenia są… ambiwalentne. Największą siłą tej książki jest jej emocjonalność. To historia cięższa, bardziej duszna i introspekcyjna. Opowieść Mische opiera się na traumie, manipulacji i wypaczonej wierze, a Broadbent opisuje te tematy z dużą wiarygodnością. To nie jest „estetyka cierpienia”, tylko coś bliższego analizie psychologicznej. Czułam dyskomfort i frustrację, ale były one uzasadnione. Sama Mische to ogromny plus - bohaterka empatyczna, wewnętrznie rozdarta, daleka od typowej „zadziornej” protagonistki. Bywa irytująca, nie zawsze zrozumiała, ale nigdy płaska. To ona niesie tę historię. Wątek romantyczny również wypada ciekawie, choć nie jest klasycznie satysfakcjonujący. To slow burn oparty na napięciu i niedopowiedzeniach. Doceniam jego dojrzałość, ale momentami brakowało mi konkretu. Świat przedstawiony - zwłaszcza podziemia - ma świetny klimat i potencjał. Problem w tym, że nie zawsze jest on w pełni wykorzystany. I tu pojawiają się większe wady. Najbardziej przeszkadza tempo. Początek dłuży się, krążąc wokół tych samych emocji, a gdy akcja w końcu rusza - przyspiesza zbyt gwałtownie. Książka nie znajduje równowagi między refleksją a fabułą. Podobnie ze strukturą: niektóre wątki są niedorozwinięte, inne urwane, a część wydarzeń dzieje się poza sceną. To osłabia ich wydźwięk. Postacie poboczne również tracą - ich potencjał nie został wykorzystany. Asar, choć ważny, momentami wydaje się zbyt mało wyrazisty. Dodatkowo książka sprawia wrażenie bardziej odseparowanej od reszty serii, co może być zarówno odświeżające, jak i dezorientujące. Do tego dochodzi pewna powtarzalność - emocje i refleksje są analizowane wielokrotnie, co pogłębia psychologię, ale spowalnia narrację. A jednak trudno nazwać tę książkę słabą. Wręcz przeciwnie - jest ambitniejsza niż wiele romantasy. Po prostu mniej „przyjemna” w odbiorze. Wymaga cierpliwości i zaangażowania. I co najciekawsze - mimo wszystkich tych zastrzeżeń, nie mogłam się od tej historii oderwać. To historia, która bardziej analizuje, niż opowiada. Podsumowując: bardzo dobra, ale nierówna książka - momentami zachwycająca dojrzałością, momentami frustrująca wykonaniem. Polecam szczególnie tym, którzy szukają w romantasy czegoś więcej niż akcji i romansu.
booksofsunny - awatar booksofsunny
ocenił na73 dni temu
Zauroczona Laura Thalassa
Zauroczona
Laura Thalassa
„Przyjdź do mnie, Cesarzowo…” Zauroczona autorstwa Laury Thalassy to pierwszy tom serii „Zauroczona”. Książka opowiada historię Selene Bowers, czarownicy, która marzy o dostaniu się do prestiżowego Kręgu Henbane. Aby zostać przyjętą do akademii, musi wykonać dwa zadania: zdobyć chowańca i przeżyć samotną wyprawę w dzicz. Właśnie dlatego wyrusza do Ameryki Południowej. Już podczas lotu nadprzyrodzona moc próbuje ją przywołać. Selene ratuje samolot przed katastrofą, lecz jej magia ma swoją cenę — za każdym razem, gdy jej używa, traci wspomnienia. W trakcie wędrówki po dżungli natrafia na starożytny grobowiec i przez przypadek uwalnia Memnona Przeklętego. Memnon jest przekonany, że Selene jest jego żoną i że to ona go uwięziła, przez co pragnie zemsty na czarownicy. Ta książka jest tak dobrze napisana, że nie da się od niej oderwać. Fabuła wciąga od pierwszych stron, a motyw utraty pamięci jest rewelacyjnie poprowadzony. Mimo przeciwności Selene wciąż walczy, co buduje ogromny szacunek. Wątek Memnona jest niesamowicie ciekawy, choć brakuje mi wyjaśnienia, dlaczego został uwięziony. Uwielbiam ich interakcje, to napięcie, chemia między nimi, a sceny namiętności po prostu elektryzują. Ich relacja jest skomplikowana, ale dzięki temu cała historia ma niesamowity klimat i jeszcze bardziej chce się zanurzyć w tę opowieść. Autorka naprawdę wie, jak tworzyć niesamowite światy i przyciągać czytelnika. A Memnon… to mój nowy książkowy mąż. Z całego serca polecam tę książkę każdemu i czekam z niecierpliwością na kolejny tom.
Diablica - awatar Diablica
oceniła na101 miesiąc temu
Krew ofiary Monika Grabowska
Krew ofiary
Monika Grabowska
„Krew ofiary” to druga odsłona serii „Spętani klątwami” autorstwa Moniki Grabowskiej. Po lekturze pierwszego tomu byłam zachwycona, końcówka sprawiła, że nie mogłam doczekać się kontynuacji. Czy w mojej ocenie wypadła lepiej niż poprzedniczka? Już spieszę z wyjaśnieniem. W przeciwieństwie do pierwszego tomu tym razem zachwycona byłam początkiem książki. Zakończenie „Krwi zdrajcy” było spektakularne i bardzo chciałam się dowiedzieć, co będzie dalej, dlatego bez zbędnej zwłoki przystąpiłam do lektury kolejnych rozdziałów, a moje emocje wręcz buzowały, bo chciałam jak najszybciej dowiedzieć się jakie niespodzianki czekają jeszcze na naszych głównych bohaterów. I niby wszystko mi się podobało, ale... No właśnie — zawsze musi być jakieś „ale”, a tutaj była nim sama Ophelia. Tym razem postać głównej bohaterki niesamowicie mnie irytowała, a było to spowodowane w dużej mierze tym, że jej zmieniona postać otrzymała pewien, nazwijmy to dar, który nakłaniał ją do wykonania pewnej misji. Chociaż sam pomysł mi się podobał, wydaje mi się, że samych „wstawek” było zwyczajnie za dużo i chociaż z początku bardzo mnie to intrygowało, w pewnym momencie stało się po prostu męczące. Niemniej jednak na uwagę zasługuje to, że autorka pozwoliła jej odgrywać rolę zranionej kobiety, która potrzebuje czasu, aby po pierwsze poukładać sobie na nowo pewne sprawy, a po drugie, aby przetrawić całą tę sytuację, by móc w ogóle pomyśleć o wybaczeniu. Za co niewątpliwie autorce należy się ogromny plus. Na minus niestety zapisać trzeba postać Dagana. Po pierwszej części uwielbiałam gościa. A teraz… ehhh… no rozumiem, że miał wyrzuty sumienia, sknocił sprawę, ale stracił przy tym jajca. Cały czas nic tylko łaził za Ofelią i jej stękał jak to mu przykro i jak ją kocha, jak chce jej wszystko wynagrodzić i taki jakiś rozlazły się zrobił. Znam kilku bohaterów, którzy potrafili przeprosić po zawaleniu sprawy, ale nie tracili przy tym swojej szarej moralności i swojego charakteru. Dagan w tej części niczym szczególnym się nie wykazał, na miejscu Ofelii bym się odkochała :) Przyznam jeszcze szczerze, że „Krew ofiary” zaskoczyła mnie pod trzema względami. Po pierwsze pod względem objętościowym, ponieważ przed otrzymaniem swojego egzemplarza nie sprawdzałam, ile ten tom ma stron i gdy wyciągnęłam książkę z przesyłki, przeżyłam niezły szok. Czy tak wiele stron było potrzebnych, aby dobrze poprowadzić fabułę? W mojej ocenie mogłoby być ich trochę mniej. Serio, nie zaszkodziło by to opowieści. Po drugie byłam święcie przekonana, że „Spętani klątwami” to dylogia, więc możecie sobie tylko wyobrazić moje zdziwienie, gdy odkryłam, że to jeszcze nie koniec. I po trzecie finałowy zwrot akcji to prawdziwy majstersztyk i przyznaję, że do momentu, w którym się pojawił, ani razu nawet nie pomyślałam, że właśnie tak to się skończy! Brawo, bo teraz nie pozostaje mi już nic, tylko z niecierpliwością czekać na kolejną odsłonę tej historii!
Emilia Lewandowska - awatar Emilia Lewandowska
oceniła na71 dzień temu

Cytaty z książki Słodkich snów

Więcej
Mimi Lisette Słodkich snów Zobacz więcej
Mimi Lisette Słodkich snów Zobacz więcej
Więcej