Korsyka. Tygiel tożsamości

Okładka książki Korsyka. Tygiel tożsamości autora Maria Renaud, 9788328918412
Okładka książki Korsyka. Tygiel tożsamości
Maria Renaud Wydawnictwo: Bezdroża Seria: Oblicza świata reportaż
200 str. 3 godz. 20 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Oblicza świata
Data wydania:
2025-05-27
Data 1. wyd. pol.:
2025-05-27
Liczba stron:
200
Czas czytania
3 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328918412
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Korsyka. Tygiel tożsamości w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Korsyka. Tygiel tożsamości



książek na półce przeczytane 621 napisanych opinii 429

Oceny książki Korsyka. Tygiel tożsamości

Średnia ocen
7,3 / 10
32 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Korsyka. Tygiel tożsamości

avatar
1
1

Na półkach:

Korsyka. Tygiel tożsamości.

Bardzo polecam książkę osobom planującym swoją pierwszą, ale też kolejną podróż na Korsykę.
Pozwoli ona znacznie pogłębić doświadczenie swojej podróży, daleko poza same tylko typowo turystyczne doznania pocztówkowych widoków, plaż..

Książka Pani Marii nie jest przewodnikiem turystycznym. Autorka w każdym zdaniu, historii, informacji - pokazuje, z ogromnym szacunkiem, miłością, wrażliwością i otwartością - ‘duszę’ tej wyspy, z perspektywy jej mieszkańców, przeszłości i teraźniejszości, przyrody, smaków, tradycji, codzienności.

We wcześniejszych opiniach ktoś napisał, że książka jest bardzo wciągająca - nie można się od niej oderwać :). Zgadzam się z tym w 100%.
Uwielbiam podróżować, najbardziej jeśli mogę poznawać czy odwiedzać dane miejsca także poprzez kontakt z ludźmi, którzy je zamieszkują, znają, kochają. “Korsyka. Tygiel tożsamości” jest dla mnie taką podróżą!


Moja opinia jest bardzo osobista, płynąca z serca, bo Korsyka to dla mnie miejsce bardzo szczególne, które poznaję i kocham od prawie 20 lat.

Byłam bardzo ciekawa tej książki, znam różne publikacje, przewodniki o Korsyce, ciekawiło mnie jednak, jak widzi to miejsce mieszkająca tam Polka. Jakie ma spostrzeżenia, odczucia, doświadczenia?
Od pierwszych słów czułam się, jak podczas rozmowy z najbliższą osobą, z którą ma się wspólną lub podobną historię, doświadczenia, wartości. Rozmowy, której nie chce się zakończyć, bo wciąż jest jeszcze tyle, do podzielenia się, porównania, poznania.

Dziękuję Pani Mario!!!

Korsyka. Tygiel tożsamości.

Bardzo polecam książkę osobom planującym swoją pierwszą, ale też kolejną podróż na Korsykę.
Pozwoli ona znacznie pogłębić doświadczenie swojej podróży, daleko poza same tylko typowo turystyczne doznania pocztówkowych widoków, plaż..

Książka Pani Marii nie jest przewodnikiem turystycznym. Autorka w każdym zdaniu, historii, informacji -...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach:

Książka jest niesamowita. Wciąga lepiej niż nie jeden kryminał Cobena. Czytałam książkę podczas urlopu na Korsyce i dzięki temu dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy. Nie jest to nudny przewodnik, przy którym się zasypia tylko mnóstwo ciekawych historii. Widać, że autorka włozyła dużo serca i pracy w książke. Są w niej informacje, których nie znajdziecie nigdzie indziej a do tego zwyczajnie przyjemnie się czyta :) Dzięki tej ksiązce czuje, że mój urlop miał sens i dzięki niej poznałam historię i kulturę Korsyki i Korsykan.

Polecam z całego serca i dziękuję autorce za umilenie mi urlopu :)

Książka jest niesamowita. Wciąga lepiej niż nie jeden kryminał Cobena. Czytałam książkę podczas urlopu na Korsyce i dzięki temu dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy. Nie jest to nudny przewodnik, przy którym się zasypia tylko mnóstwo ciekawych historii. Widać, że autorka włozyła dużo serca i pracy w książke. Są w niej informacje, których nie znajdziecie nigdzie indziej a...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
451
166

Na półkach: ,

Dobra, ale za mało o samych ludziach. Mieszkając na Korsyce kilka lat z pewnością dałoby się z tego wyciągnąć więcej.

Dobra, ale za mało o samych ludziach. Mieszkając na Korsyce kilka lat z pewnością dałoby się z tego wyciągnąć więcej.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

96 użytkowników ma tytuł Korsyka. Tygiel tożsamości na półkach głównych
  • 63
  • 33
18 użytkowników ma tytuł Korsyka. Tygiel tożsamości na półkach dodatkowych
  • 9
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Korsyka. Tygiel tożsamości

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Portugalia. Tam, gdzie zwalnia czas Krzysztof Gierak
Portugalia. Tam, gdzie zwalnia czas
Krzysztof Gierak Julita Kucińska
„Kto choć raz był w Portugalii, temu przeszło przez myśl, by tu zamieszkać. Kraj ten robi imponujące wrażenie. Czy to zasługa mieszkańców, słońca czy klimatu? Nie do końca wiadomo.”1 I ja się pod tym podpisuję. Chyba żaden z urlopowych kierunków, aż tak nie odcisnął się w moim sercu. Portugalia ma to coś, co czaruje turystów i sprawia, że nie chce się stamtąd wyjeżdżać. Każdy kto chce lepiej poznać ten kraj może odkryć jego oblicza razem z Krzysztofem Gierakiem i Julitą Kucińską w książce „Portugalia. Tam, gdzie zwalnia czas”. To nie jest przewodnik. To nie jest książka podróżnicza. To – można powiedzieć - kompleksowy zbór informacji na temat państwa na krańcu Europy. Informacji posegregowanych tematycznie. Trochę historii, opisów najpopularniejszych miejsc, obyczajów, a także całkiem obszerny rozdział na temat kuchni. Autorzy wyłapali najważniejsze hasła związane z Portugalią i je rozwijają. Fado, żółte tramwaje, koguty, produkcja korka, kawa – z czym jeszcze kojarzy wam się to państwo. Dzięki tej książce te skojarzenia zostaną rozwinięte. Zmienią się z haseł na garść faktów. Autorzy starają się pisać wyczerpująco i konkretnie. Jak już wspominałam to nie jest relacja z podróży. Tu nie ma miejsca na osobiste refleksje. Tu ciekawostka goni informację. Momentami Gierak i Kucińska wchodzą w encyklopedyczne tony, a mnie może zabrakło oddechu pomiędzy kolejnym faktem, faktem i faktem. Jednak muszę docenić tę książkę, Tu nie ma wodolejstwa, a konkret. Ona naprawdę pokazuje Portugalię. Pozwala ja poznać, próbuje zrozumieć. Nie narzuca wrażeń. Te są naszą własnością. Wyrobimy sobie (lub wyrobiliśmy już) podczas podróży w tamte rejony. „Portugalia. Tam, gdzie zwalnia czas” ukazała się nakładem wydawnictwa Bezdroża w serii „Oblicza świata”. Miałam okazję czytać książkę o Japonii wydanej z tym samym logiem. Każda z tych publikacji jest inna, ale obie świetnie opisują miejsca, obie oferują ogrom wiedzy. Treściowo rewelacja, tylko mało zdjęć. Kilka czarno białych ilustracji wręcz rozjusza czytelnika, a nie zadowala. Autorzy piszą tak pięknie, aż chce się zobaczyć opisane miejsca, wyroby, dania. Ale czytając tę książkę tego nie doświadczycie. Pozostaje pojechać i samemu doznać Portugalii. 1 K. Gierak, J. Kucińska, "Portugalia. Tam, gdzie zwalnia czas", wyd. Bezdroża, Gliwice 2025, s. 204.
Asia_czytasia - awatar Asia_czytasia
oceniła na64 miesiące temu
Wenecja. Dzieje morza i lądu Alessandro Marzo Magno
Wenecja. Dzieje morza i lądu
Alessandro Marzo Magno
Jeśli miałbym piać z zachwytu nad książką, która jest jak bilet w jedną tylko stronę, która każe pakować manatki i jechać w opisywane w niej miejsce(a),nakazując porzucić pracę, rodzinę i pisanie recenzji na instagram, to prócz tekstów M. Szczygła i A. Kaczorowskiego o Czechach (i Pradze włącznie),nad którymi wciąż pieję, „Wenecję” Alessandro Marzo Magno śmiało dodaję do powyższej kompanii. Cegła, fakt, nieporęczna. Nie da się jej zabrać do podręcznego. Fakt drugi. I bez zdjęć. Trzy. Szlag człowieka bierze, bo chciałoby się z nią wędrować, zwłaszcza że pan Magno każdy z rozdziałów zaczyna opisem szwendania się po zakamarkach i wyłapywania dziesiątek kontekstów i wielkościowych reminiscencji republiki, która ostatecznie, (nie)stety, upadła. Oplata je w historyczny kontekst wielkiej Serenissimy, a dzięki darowi opowiadania i poczuciu humoru z gracją ironizuje, kpi ale i zwraca uwagę na niezwykłe przecież losy tworu, który początkowo niepozornie przycupnął na północnym krańcu Adriatyku. Bo jak każda historia o potędze i ta wenecka musi mieć coś ukrytego, jakąś pradawną tajemnicę, mit założycielski, który stawia ją na równi z innymi. A wenecjanie umieli w tworzenie baśni o powstaniu miasta, bo Wenecja jest utkana z legend (i zbudowana na wykradzionych, za przeproszeniem, różnorakich członkach świętych). Książka zgrabnie omija to co neonowe, na wskroś turystyczne i przerobione przez tysiące zdjęć influenserów. Pozwala POZNAĆ La Dominantę, wejść w jej przeszłość po to, by móc zachwycić się nią na nowo i zupełnie inaczej niż dotychczas. To opowieść o Stato da Mar – mieście, które staje się państwem, o wojnach, lagunie, słynnym lwie i tym, co tam trzyma między przednimi łapami, o żydowskim getcie, Napoleonie, złocie, bitwach i drew spławianiu, o rzek prostowaniu i kontaktach handlowych. Megamiasto, megapaństwo i megalomania. Cud. I gdzieś tam przemykają weneckie sławy, tak jak przez wieki zmieniali się wrogowie i przyjaciele Serenissimy. To naprawdę porywająca wyprawa w przeszłość. Finito. Przekład Mateusza Kłodeckiego
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na84 miesiące temu
Gatunek zagrożony – biali Afrykanie w RPA Wojciech Rogala
Gatunek zagrożony – biali Afrykanie w RPA
Wojciech Rogala
29/52/2026 "Gatunek zagrożony. Biali Afrykanie w RPA" Wojciech Rogala ZonaZero #recenzja #współpracabarterowa #współpracarecenzencka #Afrykanie #RPA #morderstwafarmerów Wzgórze białych krzyży Afrykanerzy - biali mieszkańcy Republiki Południowej Afryki, będący potomkami holenderskich, niemieckich i francuskich osadników, którzy przybywali do Kolonii Przylądkowej w latach 1652–1795. W przeszłości określani jako Burowie (bur - rolnik z języka afrikaans) w wiek XIX wkroczyli jako świadoma swej odrębności grupa etniczna. Na ukształtowanie się świadomości narodowej Afrykanerów znaczący wpływ miały: język afrikaans (który ostatecznie wyodrębnił się z niderlandzkiego pod koniec XIX wieku) oraz kalwinizm (Holenderski Kościół Reformowany, teoria predestynacji),ten zaś miał przemożny wpływ na rozpoczęcie Wielkiego Treku. Przywódcy religijni m.in. Sarel Cilliers szukali analogii pomiędzy sytuacją starożytnych Izraelitów a współczesnych im Burów. Dlatego Trek stał się wędrówką do Ziemi Obiecanej, a sami Burowie czuli się Narodem Wybranym. Podkreślano też stałą opiekę Opatrzności nad swoim ludem (Będzie dobrze, bo Bóg nas prowadzi, af. Sal dit wel wees, God regeer). Boskiej opatrzności przypisywano spektakularne zwycięstwo nad Blood River. Wielki Trek stał się mitem założycielskim nowego narodu. Procesy narodotwórcze zostały uwieńczone powstaniem państwowości burskiej w latach 40. XIX wieku. II wojna burska i związana z tym martyrologia tego narodu ostatecznie utrwaliła powstanie narodu afrykanerskiego. Nierówna walka z największym Imperium ówczesnego świata utrwaliła dumę z własnej odrębności, zarówno w stosunku do Brytyjczyków, jak i czarnoskórych Afrykańczyków. Od końca XIX wieku teoretycy afrykanerskiego nacjonalizmu, by zaznaczyć zerwanie związków z Europą, a jednocześnie podkreślić ich miłość do Afryki, zaczęli określać Burów mianem Afrykanerów. Afrykanerzy traktują Afrykę jako swoją jedyną ojczyznę, a samych siebie jako jedyny, biały naród (plemię) na kontynencie. Nie uważają więc siebie za Europejczyków mieszkających w Afryce, zachowujących związki z metropolią.  Od momentu powstania Związku Południowej Afryki Afrykanerzy współrządzili wraz z Brytyjczykami. W latach 1949–1994 władzę sprawowała Partia Narodowa, zyskując poparcie zdecydowanej większości elektoratu afrykanerskiego. Partia Narodowa zapoczątkowała politykę apartheidu, czyli systemu rasistowskiej dyskryminacji nie-białych mieszkańców kraju. Apartheid został uznany przez Organizację Narodów Zjednoczonych za zbrodnie przeciwko ludzkości 30 listopada 1968 roku. W tym okresie Afrykanerzy stanowili 17% ludności kraju i posiadali 87% ziemi, kontrolowali całą infrastukturę i gospodarkę kraju. Wszyscy nie-biali mieszkańcy kraju byli pozbawieni praw obywatelskich i w większości żyli w ubóstwie. Rząd ANC po upadku apartheidu rozpoczął reformę rolną. Ma ona dwa aspekty: restytucja i redystrybucja. Program restytucji dotyczy rekompensaty dla czarnych i kolorowych mieszkańców kraju, którym w okresie apartheidu odebrano ziemie. W 2007 roku doszło do pierwszego wywłaszczenia terenu zajętego przez białego farmera w okresie apartheidu. W ramach programu redystrybucji farmerzy sprzedają ziemie po cenach rynkowych czarnym mieszkańcom kraju, państwo udziela kupującym grantów na zakup ziemi. Do marca 2007 roku rozdzielono 5% ziemi należącej do białych. W grudniu 2019 roku rząd RPA zaproponował wprowadzenie poprawki do konstytucji, która umożliwi wywłaszczenie bez rekompensaty ziemi, która została przejęta przez białych farmerów na skutek prawa obowiązującego w okresie apartheidu. W niektórych obozach politycznych Ameryki Północnej i Europy – z reguły prawicowych, popularny jest pogląd, że Afrykanerzy są zagrożeni ludobójstwem, które miałoby polegać na (rzekomo popieranych przez rząd) mających podłoże rasistowskie, atakach na ich farmy. Biali farmerzy padają często ofiarami morderstw, nie jest jednak możliwe ustalenie, czy wszystkie ataki czy morderstwa miały tło rasowe, podobnie nie ma jednoznacznych dowodów, by były inspirowane z poziomu rządowego. * Tyle możemy informacji odnaleźć w źródłach internetowych. Wojciech Rogala w swoim reportażu kreśli przed nami historię Afrykanów, ale także konfrontuje informacje z realną sytuacją białych Afrykanów w RPA. Przedstawia on sytuację z jednej strony, być może nie jest to zbyt obiektywne, ale to co przedstawiają mu jego znajomi z RPA budzi dreszcz grozy i strachu na plecach. Czytając o brutalnych atakach, morderstwach, napadach dokonywanych na białych farmerach przez czarną większość, czy to z powodu nienawiści rasowej czy to z możliwości szybkiego wzbogacenia się, czy to z powodu biedy, głodu, zazdrości, człowiek nie może uwierzyć, że takie rzeczy dzieją się w XXI wieku, a świat nabiera wody w usta i milczy, nie reagując. Mało tego do tych zbrodni podżega władza RPA, w osobie prezydenta, który śpiewa 'Zabić Bura". A świat milczy nadal. Uzyskana wolność po upadku apartheidu nie przyniosła lepszej przyszłości i lepszego życia, o których marzyli mieszkańcy RPA. Wzbogacili się tylko ci, którzy pozostają przy władzy, bądź w jej otoczeniu. Ale zwykli szarzy ludzie żyją nadal w skrajnej biedzie, doskonale znając pojęcie głodu, żyją w barakach skleconych z blachy falistej, z cegieł, drewna, pustaków, bez wody i elektryczności na osiedlach zwanych townshipami. Czy to wszystko i podjudzanie przez władzę do nienawiści białych za taki stan życia jest przyczyną krwawych zbrodni dokonywanych na niewinnych ludziach, białych farmerach, których upamiętnieniem stało się wzgórze białych krzyży - PLAASMOORDE? Autor jest być może nieobiektywny w swoich opiniach, ale nie dziwię się mu, przecież mieszkają tam jego znajomi, o których los się martwi. Zresztą z jakichkolwiek pobudek dochodzi do tych okrutnych ataków, zbrodni, nie powinno być na nie pozwolenia, świat powinien reagować na każde zło nas otaczające, a nie tylko na wybrane. Po lekturze reportażu pana Wojciecha widać, że rasizm nie ma jednego imienia, że zło i nienawiść do drugiego człowieka ciągle są obecne i otaczają nas dookoła. A my nie możemy milczeć, musimy reagować, zmieniać świat, taka publikacja jest bardzo potrzebna i ważna, bo człowiek żyjąc wiele kilometrów od Afryki, nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, co się tam dzieje. Jest to bardzo smutny i przygnębiający i przerażający obraz rzeczywistości tych ludzi. Polecam lekturę tego reportażu, wstrząsa, ale pozwala inaczej spojrzeć na swoje życie i docenić to, co się ma. Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu ZonaZero i Fronda. *https://pl.wikipedia.org/wiki/Afrykanerzy
Karolina Osewska - awatar Karolina Osewska
oceniła na71 miesiąc temu
Bajeczna Chorwacja. Zabytki, Adriatyk i cevapcici Sławomir Koper
Bajeczna Chorwacja. Zabytki, Adriatyk i cevapcici
Sławomir Koper
Po przeczytaniu „Tajemniczej Krety” byłam bardzo pozytywnie zaskoczona formą – ale dopiero „Bajeczna Chorwacja” utwierdziła mnie w przekonaniu, że to coś znacznie więcej niż tylko ciekawy sposób opowiadania o miejscach. To prawdziwa literacka podróż – z duszą, z refleksją, z charakterem. Nie znajdziecie tu suchych faktów jak w przewodnikach ani plastikowych pocztówek z plaż. Zamiast tego poznacie Chorwację taką, jaką widział i przeżył ją autor – ze wszystkimi barwami, zapachami i emocjami. Sławomir Koper zabiera nas w osobistą, pełną anegdot i dygresji wyprawę przez kraj, który tylko pozornie znamy z folderów biur podróży. Jest tu i historia (czasem trudna, czasem kontrowersyjna),i kultura, i kulinarne smaki regionów. Z jednej strony fascynujące dzieje miast budowanych przez Greków i Rzymian, ślady Wenecjan, Węgrów, Turków i Austriaków, a z drugiej – osobiste spotkania z mieszkańcami, ich wspomnienia, emocje i opinie. Autor nie unika tematów bolesnych, ale równocześnie pokazuje Chorwację jako kraj o wielkiej różnorodności i bogactwie kulturowym. Jedyny mały minus? Żałuję, że nie było więcej kolorowych zdjęć – przy tak obrazowym stylu, aż chciałoby się zanurzyć wzrok w tym, co opisywał autor. Mimo to, wyobraźnia działała na najwyższych obrotach. To bardzo porządna pozycja. Jeśli chcecie pojechać tam po coś więcej niż opalanie i drinki przy basenie, to ta książka będzie świetnym początkiem. „Bajeczna Chorwacja” pozwala zrozumieć, że to miejsce to nie tylko słońce i turkusowe morze, ale także dramatyczna, fascynująca historia i prawdziwe, różnorodne oblicze Bałkanów. Zdecydowanie warto zabrać ją ze sobą – choćby tylko w głowie – w swoją podróż na południe Europy.
pliszka_literacka - awatar pliszka_literacka
oceniła na87 miesięcy temu
Drzewa Aya Kōda
Drzewa
Aya Kōda
„Drzewa” Na książkę natrafiłem w trakcie oglądania filmu „Perfect Days”. Główny bohater w wolnej chwili kupił ją za dolara w jakimś antykwariacie. Sam jest zafascynowany drzewami. Na przerwach w pracy (czyści toalety w Tokio) wchodzi do jakiegoś buddyjskiego parku i robi zdjęcia drzewom. Książka jest bardzo powolna. W 15 krótkich esejach autorka zapisuje doświadczenia z różnych wyjazdów i pobytów w regionach Japonii. Ich celem było natrafienie na określone drzewa, ale też całe ich otoczenie. Teksty powstawały na przestrzeni kilkunastu lat (1972–1984). Sama autorka była córką profesora literatury oraz osobą poszukującą, pracującą nad sobą, wzrastającą w mało znanej kulturze. Zdaję sobie sprawę, że te reportaże, medytacje, wspomnienia i refleksje mogą być dla wielu nudne. To nie jest nasza literatura, gdzie jest dramat, akcja, napięcie — ostro i do przodu. Nie. Tu jest jakiś dialog wewnętrzny, dużo obserwacji i zadumy. Jest też szczególny antropomorfizm. Autorka kontempluje drzewa, przeżywa ich obserwację tak, jakby obserwowała ludzi. Wzrusza się, przeżywa żałobę, widząc połamane drzewa. Jednocześnie jest osobą z zupełnie innego świata, innego widzenia rzeczy. Bardzo podoba mi się jej podejście do przyrody. Mogłoby to posłużyć różnym ekologom do zastanowienia się, czy chronią przyrodę, czy raczej własne myśli, które mają pozornie czynić dobro. W eseju pt. „Życie drzew” pojawia się maksyma: „Drzewo żyje”. Jest to zdanie, które autorka miała usłyszeć od trzech cieśli zajmujących się renowacją bardzo starej świątyni — podobno najstarszej drewnianej budowli na świecie. Ta myśl — „Drzewo żyje” — miała być pewnym wyznaniem, które dotyczy nie tylko drzewa rosnącego w lesie, ale też po jego ścięciu. To jest myśl, która jest mi bliska. Znam to na przykładzie gitary. Kiedyś miałem dwa bardzo dobre instrumenty. Miały po 40 lat i były to dobre gitary. Ale jedna była „wyschnięta”. Drewno z tej gitary jakby „umarło”, bo nie było używane przez lata i instrument nie miał sensownego dźwięku. Druga gitara, niemal identyczna, „żyła”. Jej drewno — używane, rezonujące, pewnie też nawilżone, bo nie leżące latami w futerale — mogło „czerpać” i żyć. Tak po ścięciu drzewo żyje, czyli ma jakby dwa życia. Kultura Japonii potrafi zafascynować. Widzę teraz w Empiku dużo książek „a la japońskich” i sporo z nich przeglądam, ale nie wszystko mi podchodzi. Tę pozycję mogę szczerze polecić.
Olaf - awatar Olaf
ocenił na85 dni temu
Tajwan - wyspa w oku cyklonu. Walka o przyszłość demokracji na świecie Kristoffer Rønneberg
Tajwan - wyspa w oku cyklonu. Walka o przyszłość demokracji na świecie
Kristoffer Rønneberg
Dobra książka. Nie jest to może "must read", bo większość kluczowych informacji nt. Tajwanu można wyczytać również z Wikipedii, ale dzięki autorowi zostały one przedstawione w ciekawy i lekkostrawny sposób. Miały na to wpływ m.in.: - doświadczenie autora wynikające z życia w Singapurze, - kilkukrotne odwiedziny Tajwanu, - oraz przede wszystkim: rozmowy z Tajwańczykami, w tym z wieloma kluczowymi dla najnowszej historii wyspy postaciami. Ronneberg rozpościera przed czytelnikami skomplikowany obraz tego szczególnego miejsca na planecie, w którym krzyżują się losy rdzennej ludności Formozy (dawna nazwa Tajwanu),a także wpływy Holendrów (XVII w.),Chińczyków z kontynentu, a także Japończyków, których kolonią wyspa była przez ok. 50 lat. Na tym tle buduje narrację dotyczącą tego wszystkiego, co działo się na Tajwanie od 1949 r., w którym to Czang Kaj-szek ewakuował się z Chin w wyniku przegranej wojny domowej. Przedstawia historię białego terroru oraz późniejszych przemian demokratycznych i gospodarczych, wraz z ukształtowaniem się dwóch wiodących obecnie bloków politycznych Tajwanu, tj. Kuomintangu i Partii Postępu (trochę to nawet przypomina historię najnowszą Polski...). Ciekawie odmalowuje kształtowanie się tajwańskiej tożsamości w oderwaniu od kontynentalnych Chin (fajnie wplatając kilka ciekawych informacji nt. wyspy i jej mieszkańców) i przedstawia, z jakimi dylematami związanymi z obecnymi napięciami geopolitycznymi musi się mierzyć ten kraj. TL;DR: Nie jest to "must read", ale i tak warto!
sendlaksz - awatar sendlaksz
ocenił na720 dni temu

Cytaty z książki Korsyka. Tygiel tożsamości

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Korsyka. Tygiel tożsamości