rozwińzwiń

Grubancypacja. O grubości bez przepraszania

Okładka książki Grubancypacja. O grubości bez przepraszania autora Urszula Chowaniec, Natalia Skoczylas, 9788383199504
Okładka książki Grubancypacja. O grubości bez przepraszania
Natalia SkoczylasUrszula Chowaniec Wydawnictwo: W.A.B. poradniki
336 str. 5 godz. 36 min.
Kategoria:
poradniki
Format:
papier
Data wydania:
2025-02-26
Data 1. wyd. pol.:
2025-02-26
Liczba stron:
336
Czas czytania
5 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383199504
Średnia ocen

6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Grubancypacja. O grubości bez przepraszania w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Grubancypacja. O grubości bez przepraszania



książek na półce przeczytane 1466 napisanych opinii 889

Oceny książki Grubancypacja. O grubości bez przepraszania

Średnia ocen
6,6 / 10
78 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Grubancypacja. O grubości bez przepraszania

avatar
5795
5733

Na półkach:

Prosto z mostu o realiach, bez filtra i demontując stereotypy.

Prosto z mostu o realiach, bez filtra i demontując stereotypy.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
304
192

Na półkach:

Na polskim rynku bardzo potrzebna była ta pozycja. Widzimy nagle osoby, które są wykluczane z powodu swojej wagi, na każdym kroku, bez związku z tematem, tak na wejście, bez uzasadnienia. Dużo badań, artykułów, odniesień. Naprawdę warto. Nawet jeśli myślimy, że nie jesteśmy zainteresowani tematem to każdy z nas ma ciało i wiele tematów trafi do każdego, ze względu na historyczne i socjologiczne podejście.

Na polskim rynku bardzo potrzebna była ta pozycja. Widzimy nagle osoby, które są wykluczane z powodu swojej wagi, na każdym kroku, bez związku z tematem, tak na wejście, bez uzasadnienia. Dużo badań, artykułów, odniesień. Naprawdę warto. Nawet jeśli myślimy, że nie jesteśmy zainteresowani tematem to każdy z nas ma ciało i wiele tematów trafi do każdego, ze względu na...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
545
533

Na półkach:

Zainteresowana tematem mogę skomentować, że nie tego się spodziewałam. Książka bardzo ważna i pokazuje perspektywę grubych osób, to jak żyją i jak radzą sobie z różnymi problemami, komentarzami i ostracyzmem. Z drugiej strony mam wrażenie, że książka próbuje w jakiś sposób wytłumaczyć grubość. Dlaczego ludzie są grubi i nic z tym nie robią. Panie Autorki potępiają też leczenie farmakologiczne oraz operacje bariatryczne jako wspomożenie w zrzuceniu wagi. Trzeba do tego podchodzić z rozsądkiem, ale też bez przesady. Czasami nie ma wyjścia, a choroby nie poczekają. Książka neutralna. Nie nadająca się do polecenia. Neutral

Zainteresowana tematem mogę skomentować, że nie tego się spodziewałam. Książka bardzo ważna i pokazuje perspektywę grubych osób, to jak żyją i jak radzą sobie z różnymi problemami, komentarzami i ostracyzmem. Z drugiej strony mam wrażenie, że książka próbuje w jakiś sposób wytłumaczyć grubość. Dlaczego ludzie są grubi i nic z tym nie robią. Panie Autorki potępiają też...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

200 użytkowników ma tytuł Grubancypacja. O grubości bez przepraszania na półkach głównych
  • 98
  • 96
  • 6
33 użytkowników ma tytuł Grubancypacja. O grubości bez przepraszania na półkach dodatkowych
  • 12
  • 9
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Potwory. Dylemat fanki Claire Dederer
Potwory. Dylemat fanki
Claire Dederer
Gdy tylko ukazała się książka Potwory: dylemat fanki napaliłam się jak szczerbaty na suchary. Liczyłam, że w końcu może ktoś mi podpowie, co mam zrobić z emocjami związanymi z dziełami sztuki stworzonej przez ludzi, o których wiem, że zrobili bardzo złe rzeczy. I w sumie tak się stało, choć nie jest to książka idealna. Nie ukrywam, że liczyłam, że Claire Dederer mnie rozgrzeszy, napisze: już można czytać dzieła tych ludzi, bo… Niestety nie ma łatwo. Autorka nie daje prostych odpowiedzi. Pisze, że rację mają obydwie strony – cancellująca jak i ta, która postuluje oddzielenie twórczości od twórcy. Chociaż z tym oddzieleniem to właśnie nie jest tak łatwo, bo po “czynie w świadomości odbiorcy dzieło zostaje splamione na zawsze”. I właśnie to splamienie dzieła jest w sumie największą “karą” dla autora i największym problemem dla czytelnika. Zmienia jego odbiór kompletnie, zabiera czystą radość z obcowania ze sztuką. Plami ją świadomością, że za tym czyha zło, czai się czyjaś krzywda i wspierając tę sztukę, czujemy, że wspieramy także to zło. 👿 Można, nie można… Kapitalizm nauczył nas, że dokonujemy wyborów naszymi pieniędzmi i jesteśmy “tym, co konsumujemy”. Jednak, jak przekonuje autorka, w gruncie rzeczy nie ma to żadnego znaczenia etycznego. Unikanie twórczości splamionej powoduje w nas smutek, bo często są to dzieła dla nas ważne. Ale ich nieunikanie także powoduje smutek. Nie ma tu wygranych ani przegranych. Za oddzieleniem (a przynajmniej próbą) stoi także argument o tym, że czasami dzieła powstały zanim ich twórcy dopuścili się okropności. Zresztą, nawet jeśli po, to czy to znaczy, że ten kto źle postępuje, automatycznie jest złym człowiekiem? Czy można wtedy calutkie jego życie wyrzucić na śmietnik? Przecież wszyscy mamy coś za uszami. No może nie gwałt na trzynastolatce, jak Polański, ale nadal kryształowi nie jesteśmy. Oraz, czy nie obowiązuje jednak jakieś pole do żalu i naprawy tego, co się uczyniło? Każdy powinien mieć prawo do zadośćuczynienia. Każdy też może zmienić się na gorsze, odkleić się pod wpływem sławy, wiadomo. 👿 Własne sumienie Każdy ma swoje emocje i swoje zasady i to nimi powinien się kierować. Nie ma tu uniwersalnej rady. Szczególnie, że nie zawsze oskarżenia znajdą potwierdzenie w sądzie. Często, ale nie zawsze. Przykładem jest Johnny Depp, którego Dederer wrzuciła do worka z potworami, a po wydaniu książki okazało się, że tam nie należy. Za to doszła Alice Munro, a takiej opcji autorka w ogóle nie przewidziała… Potwory: dylemat fanki to książka poruszająca szalenie ciekawy temat i nawet robi to dość dogłębnie. Niestety momentami jest przegadana. Niektóre eseje nie wnoszą nic nowego. Tekst o kobietach – potworach, porzucających swoje dzieci emocjonuje, owszem, ale jest za długi. Trochę też jest tu feminizmu i kobiecej sztuki z oskarżeniami skierowanymi w kierunku patriarchatu. Ostatecznie więc książka jako całość jest trochę nudnawa, mimo wszystko jednak było warto dla tych kilku ciekawych spostrzeżeń i przemyśleń.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na73 miesiące temu
Deus sex machina. Czy roboty nas pokochają? Ewa Stusińska
Deus sex machina. Czy roboty nas pokochają?
Ewa Stusińska
Książka od początku wydała mi się trochę dziwna, ale może to tylko to, że ja czegoś innego się spodziewałem - czyli jak zwykle :D choć tu szczególnie nie wiem dlaczego, bo opis właściwie oddaje treść bardzo dobrze, ale może ja po prostu jestem myślami już gdzieś tam dalej w przyszłości i trochę inaczej wyobrażam sobie "związki" z robotami itp. ;) no ale nic, mamy co mamy na tą chwilę i po odsłuchaniu całości uważam, że książka jest w porządku. Może bez "wow" ale w miarę czytania się rozkręca, koniec jest ciekawszy niż początek i w ogóle. Książka stawia między wierszami, między opowiadaniu o Krzysztofie i jego Agacie pytania, jak np.: "Czy robot czuje, czy można wobec niego stosować przemoc (...)" - mój komputer nie czuje, ale jak go uderzę, to mi potem przykro. Innymi słowy: a jak nie czuje, to można? No w sumie lepiej stosować przemoc na robocie niż na człowieku, co nie? ALE moim zdaniem to pytanie jest bardziej o nas, o mnie, o Tobie, a nie o robocie. Czy Ty jesteś takim człowiekiem, który chciałby stosować przemoc, choćby i na robocie? Odpowiedz sobie sam/sama. "McMullen tłumaczył: Mnie to bardziej przypomina posiadanie zwierzaka, którego bardzo kochasz. Wiesz, że twój pies nie jest tak zaawansowany umysłowo jak istota ludzka, ale jest towarzyszem, który cię kocha. Wiesz, że to nie człowiek, ale przecież postać, która coś dla ciebie znaczy i dla której ty coś znaczysz. Taka była wizja." - zgadzam się z tym. Ok, w przypadku lalek/robotów może nie ma tego "on(a) cię kocha", za to jest trochę bardziej zaawansowana interakcja niż ze zwierzakiem, więc się wyrównuje :D "Widzimy uderzającą różnicę między tym, jak ci mężczyźni na forach internetowych przedstawiają się jako faceci, którzy grają na gitarze, słuchają klasycznego rocka i piją piwo, a jednocześnie przyswajają sobie kobiece praktyki, takie jak makijaż, fryzura czy wybór sukienek. Wydaje się, że lalki są może nie wymówką, ale narzędziem, dzięki któremu heteroseksualni mężczyźni czują się bardziej komfortowo, angażując się w kobiece zachowania, nawet hiper kobiece, pisze doktor Kenneth R. Hanson." - chodzi o to, że przecież to ci mężczyźni muszą swoje lalki-roboty przebierać, malować, dbać o nie, a naprawdę - higiena intymna prawie jak w przypadku człowieka! (albo właściwie nie "prawie", tylko wręcz jeszcze bardziej (trzeba ją umyć, dokładnie, bo przecież sama się nie oczyści). Więc jest to bardzo ciekawe spostrzeżenie! "Ludzie z mojego świata w większości wiedzą, że biorą udział w tej samej bajce i bawią się razem z nami, opowiada mężczyzna. Tak samo jak ja akceptuję to, że ktoś rozmawia ze swoim psem, żółwiem, papugą czy motocyklem. Skoro to czyni go szczęśliwszym, to wspaniale. Powinien rozmawiać nawet z tłumikiem od tego motocykla. Dlaczego nie? Jeśli spojrzymy na ludzkość globalnie, to w zasadzie nie znajdziemy żadnej trzeźwej jednostki, która żyje wyłącznie faktami i rzeczywistością. Każdy żyje jakimś kłamstwem i wie o tym, że to kłamstwo, a mimo wszystko w nim tkwi." - no i fajnie. Dokładnie tak samo uważam. Dokładnie tak samo żyję XD "Do Leviego dotarło z całą mocą, że komputery, jak pisał, będą bardziej kreatywne niż najbardziej kreatywni ludzie. Będą mogły z nami rozmawiać na każdy temat na dowolnym poziomie intelektu i wiedzy, w dowolnym języku i dowolnym głosem męskim, żeńskim, młodym, starym, nudnym, seksownym. Roboty połowy dwudziestego pierwszego wieku będą również mieć ludzką lub nadludzką świadomość i emocje. Skoro pokonały go na jego własnym polu, wszystko było możliwe. Levi nie ulegał jednak apokaliptycznym wizjom, wprost przeciwnie, bardziej prawdopodobne wydawało mu się, że kolejnym krokiem będzie nie pojedynek człowieka z komputerem, jak przewidywało wielu głosicieli apokalipsy ale nieunikniony związek. W 2007 roku, w wieku 62 lat obronił na Uniwersytecie w Maastricht w Holandii doktorat poświęcony tematyce seksu i miłości, ludzi i robotów, w którym korzystając z najnowszych badań z zakresu psychologi, nauk społecznych czy neurobiologii, przekonywał, że bliskie relacje z robotami są tylko kwestią czasu. - To, co wydaje mi się całkowicie rozsądne i niezwykle prawdopodobne, ba, nieuniknione to, że wielu ludzi poszerzy swoje horyzonty w zakresie miłości i seksu, ucząc się, eksperymentując i ciesząc się nowymi formami relacji, które staną się możliwe, przyjemne i satysfakcjonujące dzięki rozwojowi wysoce wyrafinowanych robotów humanoidalnych. Ludzie tworzyli głębokie więzi ze zwierzętami czy znaczącymi przedmiotami. Druga osoba nie była wcale konieczna - argumentował Lewi. Zakochiwali się w osobach poznanych w internecie, z którym nigdy nie widzieli się na żywo, a mimo to odczuwali satysfakcję z tej relacji. Płacili za seks i czerpali przyjemność z intymności, nawet jeśli przez jedną ze stron uczucia były jedynie odgrywane. Druga osoba, realny kontakt czy wzajemność nie były koniecznymi warunkami satysfakcjonujących relacji." - i z tym się też zgadzam, bo znowu: nasza relacja jest bardziej o nas, niż o tej drugiej stronie... "Omijając potrzebę uzyskania zgody, roboty seksualne eliminują potrzebę komunikacji, wzajemnego szacunku i kompromisu w stosunkach seksualnych. Korzystanie z robotów seksualnych powoduje dehumanizację seksu i intymności, umożliwiając użytkownikom fizyczne odgrywanie fantazji na temat gwałtu i potwierdzanie związanych z nim mitów. Chociaż nie ma żadnych dowodów empirycznych na to, że posiadanie lalek czy robotów seksualnych przekłada się na podwyższony poziom uprzedmiotowienia seksualnego czy to wobec lalek, czy wobec prawdziwych kobiet, przeciwnicy tej technologii powołują się na anegdotyczne historie." - no właśnie. Tu moim zdaniem jest to zbyt daleko idąca ostrożność... Tak jak ludzie wiedzą, że żyją w bajce, tak, moim zdaniem, jednak wiedzą też kiedy to jest fantazja seksualna, a kiedy już przegięcie. "Czy robotem nie jest wreszcie sam człowiek? Ja ty, nasza rodzina, przyjaciele i psy, wszyscy jesteśmy maszynami, twierdzi Rodney Blooks, wieloletni dyrektor MIT Computer Science and Artificial Intelligence Laboratory. Jesteśmy naprawdę wyrafinowanymi maszynami złożonymi z miliardów biomolekuł, które oddziałują na siebie według dobrze zdefiniowanych, choć nie do końca poznanych zasad wywodzących się z fizyki i chemii. Interakcje biomolekularne zachodzące w naszych głowach dają początek naszemu intelektowi, naszym uczuciom, naszemu poczuciu siebie. Niektórzy twierdzą, że emocje robotów nie mogą być prawdziwe, ponieważ zostały one zaprojektowane i zaprogramowane, pisze David Levy, ale czy to naprawdę tak bardzo różni się od tego, jak działają emocje u ludzi? Mamy hormony, mamy neurony i jesteśmy podłączeni w sposób, który tworzy nasze emocje. Roboty będą po prostu inaczej okablowane, ich elektronika i oprogramowanie zastąpią nasze ludzkie hormony i neurony, ale rezultaty będą podobne, jeśli w ogóle możliwe do rozróżnienia. A może robotem będzie dopiero w pełni autonomiczny i świadomy byt, osobliwość, na którą czeka w Ray Kurzweil wierząc, że pozwoli ona udoskonalić człowieka, zniwelować granicę między robotem a nie robotem, człowiekiem, a maszyną, ludzkim i nieludzkim." - bardzo ciekawe! I też moim zdaniem wcale nie dalekie od prawdy. Spotkałem się jednak z komentarzami na temat "par" takich jak Krzysztof i Agata w stylu: "To chore", i hmm, tak sobie myślę... Ktoś, kto żyje z lalką, bo uważa się za takiego nieudacznika, że żadna kobieta go nie zechce, chyba nie potrzebuje takich opinii? A ktoś, kto żyje z lalką, ponieważ on nie chce żadnej kobiety, ponieważ tak woli, ponieważ jest mu tak dobrze, to chyba też nie potrzebuje takich opinii :D Więc nie wiem, kto potrzebuje takich opinii, chyba tylko wygłaszający :D Ale tak, komentarz świadczy też więcej o komentującym niż komentowanym... (słuchana: 20-21.01.2026) 4/5 [7/10]
lex - awatar lex
ocenił na72 miesiące temu
W cieniu AI. Jak sztuczna inteligencja ingeruje w nasze życie? Madhumita Murgia
W cieniu AI. Jak sztuczna inteligencja ingeruje w nasze życie?
Madhumita Murgia
Sięgając po tę książkę, nie spodziewałam się, że będę jej słuchać z taką skrupulatnością. Autor poświęcił ogrom czasu, by zebrane materiały i rozmowy uczynić przystępnymi, a jednocześnie odkryć przed nami obszary, które pozostają niewidoczne w dobie powszechnej dystrybucji rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji. Lektura wymaga pełnego skupienia – opisy bywają tak szczegółowe, że łatwo zgubić wątek początkowy, a każdy element przedstawionych historii ma kluczowe znaczenie dla zrozumienia całości. Szokujące jest to, jak wiele teoretycznych zagrożeń zdążyło się już ziścić. Często słyszymy ostrzeżenia dotyczące publikowania zdjęć w sieci, ale tutaj dostajemy konkretne, drastyczne historie. Autor opisuje losy kobiet, które – w ramach odwetu za odmowę randki – padły ofiarą technologii deepfake. Ich twarze wklejano w filmy pornograficzne, co w krajach globalnego Południa stało się początkiem dramatycznej walki o bezpieczeństwo i godność. W miejscach, gdzie prawa kobiet są ograniczone, skutki takich działań są dewastujące. Drugim, niezwykle istotnym i przemilczanym obszarem, jest proces „uczenia” AI. Okazuje się, że za algorytmami nie stoją wyłącznie inżynierowie z Doliny Krzemowej, ale rzesze słabo opłacanych pracowników z krajów trzecich: - Są oni zatrudniani przez długi łańcuch pośredników, co pozwala gigantom technologicznym zdjąć z siebie odpowiedzialność. - Ich zadaniem jest oznaczanie najbardziej brutalnych, rasistowskich i seksistowskich treści. - Wielogodzinna ekspozycja na takie obrazy skutkuje u nich realnymi symptomami PTSD (zespołu stresu pourazowego). To przerażające, że obok nowoczesnych technologii rozwija się współczesne niewolnictwo, ukryte pod płaszczem cyfrowego postępu. Książka daje szeroką perspektywę i pokazuje oczywiste zjawiska w bardzo nieoczywistym świetle. Jestem ciekawa, czy nagłaśnianie problemów istniejących w „cieniu AI” doprowadzi do ich ograniczenia, czy też postęp technologiczny wygeneruje kolejne, jeszcze trudniejsze do opanowania kryzysy. To lektura niezwykle cenna, otwierająca oczy na zmiany, które już teraz kształtują naszą rzeczywistość.
Matimajczyta - awatar Matimajczyta
oceniła na919 dni temu
Podcastex. Polskie milenium 2. Co zapamiętaliśmy z lat 2005-2010 Bartek Przybyszewski
Podcastex. Polskie milenium 2. Co zapamiętaliśmy z lat 2005-2010
Bartek Przybyszewski Mateusz Witkowski
Podcastex. Polskie millenium 2” skupia się na wydarzeniach w Polsce w latach 2005-2010. Książka podzielona jest na kręgi tematyczne: polityka, telewizja, społeczeństwo, postacie, muzyka, internet, film i wydarzenia i afery. Jest to sentymentalna, ale i często słodko-gorzka podróż do Polski w latach 2005-2010. Po lekturze tej książki jestem przede wszystkim w szoku, że tak dużo pamiętałam z tamtych lat. Byłam wtedy dzieckiem i nastolatką, a bardzo dużo pamiętam z tego okresu! Oczywiście pamiętam pierwsze edycje „Tańca z gwiazdami”, czy Leo Beenhakkera jako trenera Polaków. To, co moim zdaniem jest sukcesem tej książki, to nie tylko przywołanie wspomnień, ale i rozszerzenie ich o wiedzę, o której nie miało się pojęcia. Autorzy wspominają tu program „Superniania”, który i ja oglądałam i mając wtedy te ledwo naście lat, nie widziałam żadnych kontrowersji w tym programie. Autorzy jednak je zauważają i podają swoim czytelnikom. Pamiętam również wydarzenie kończące tę dekadę, czyli katastrofa w Smoleńsku. Autorzy przywołują tu lawinę komentarzy różnych osobistości po tragedii. Miło jest powspominać, ale i te wspomnienia uzupełnić o dodatkową wiedzę, o którą zadbali autorzy. Działo się dużo w Polsce i naprawdę to dobrze, że te 5 lat zostało utrwalonych w tej książce.
Katarzynaa97 Kupijaj - awatar Katarzynaa97 Kupijaj
ocenił na81 miesiąc temu

Cytaty z książki Grubancypacja. O grubości bez przepraszania

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Grubancypacja. O grubości bez przepraszania