Wybór

Okładka książki Wybór autora Marie Bardiaux-Vaïente, Carole Maurel, 9788368331028
Okładka książki Wybór
Carole MaurelMarie Bardiaux-Vaïente Wydawnictwo: Kultura Gniewu komiksy
192 str. 3 godz. 12 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Bobigny 1972
Data wydania:
2024-11-15
Data 1. wyd. pol.:
2024-11-15
Liczba stron:
192
Czas czytania
3 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788368331028
Tłumacz:
Olga Mysłowska
Średnia ocen

7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wybór w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wybór

Średnia ocen
7,1 / 10
40 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wybór

avatar
1377
1376

Na półkach: ,

To przede wszystkim w założeniu komiks o „słusznej” tematyce i taki rzeczywiście jest. Jak wiele powieści graficznych z przesłaniem, rezygnuje niestety z jakiejś ambitniejszej formy artystycznej na rzecz jasności przekazu. Całość narysowana bardzo przyzwoicie, ze zróżnicowaną gamą kolorów w zależności od kontekstu i okresu, o którym mówi, ale w konwencji raczej kreskówkowej, gdzie każda buźka wygląda sympatycznie. Główny problem jest taki, że to jednak historia zbyt uproszczona jak na tę tematykę i trochę zbyt tendencyjna, by posądzać ją o celowanie w odbiorcę starszego niż szesnaście lat. O ile w pełni popieram ideę, nie do końca kupuję wybór artystycznej strategii

To przede wszystkim w założeniu komiks o „słusznej” tematyce i taki rzeczywiście jest. Jak wiele powieści graficznych z przesłaniem, rezygnuje niestety z jakiejś ambitniejszej formy artystycznej na rzecz jasności przekazu. Całość narysowana bardzo przyzwoicie, ze zróżnicowaną gamą kolorów w zależności od kontekstu i okresu, o którym mówi, ale w konwencji raczej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
516
8

Na półkach:

Nie wiem do końca co myśleć o tym komiksie…
Bardzo podobała mi się „kreska”, pięknie to wszystko jest graficznie rozplanowane. Mam jednak problem z przedstawieniem samej tej historii. Jakoś zostało to wszystko spłaszczone, nie poczułam w ogóle ciężaru tej historii… czegoś mi tam mocno zabrakło🙄

Nie wiem do końca co myśleć o tym komiksie…
Bardzo podobała mi się „kreska”, pięknie to wszystko jest graficznie rozplanowane. Mam jednak problem z przedstawieniem samej tej historii. Jakoś zostało to wszystko spłaszczone, nie poczułam w ogóle ciężaru tej historii… czegoś mi tam mocno zabrakło🙄

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
317
230

Na półkach:

Ważny i dobry komiks, z przemyślaną, dobrze rozplanowaną fabułą, opowiadający historię słynnego procesu zgwałconej piętnastolatki, która poddaje się aborcji, z pomocą matki i kilku innych kobiet, również postawionych przed sądem. Proces ten, toczący się w 1972 roku, wykorzystany przez organizacje kobiece do nagłośnienia niesprawiedliwości penalizacji aborcji obejmującej w zasadzie tylko kobiety biedne, przyczynił się do zmiany prawa we Francji. W 1975 roku we Francji zdepenalizowano aborcję i dopuszczono jej wykonywanie do dziesiątego tygodnia ciąży.
Komiks, świetnie narysowany (tu i ówdzie od emocji, którymi tchnie obraz, łzy stawały mi w oczach),nie przekona nikogo, kto z przyczyn choćby religijnych jest przekonany o słuszności zakazu aborcji. Może jednak coś uświadomić wahającym się, a innym przypomni, że żadne prawa i wolności nie są nam dane na zawsze. Musimy być czujni i reagować na próby ograniczania naszej autonomii z wyprzedzeniem - bo inaczej może być za późno.

Przekład Olgi Mysłowskiej czyta się wyśmienicie (ukłon za polski "Wybór"!). Cieszy mnie też szczególnie, że wydawnictwo Kultura Gniewu umieściło w komiksie posłowie nawiązujące do spraw Polski i skazania za pomocnictwo w aborcji (której nie było) Justyny Wydrzyńskiej. Dziękuję Kulturze Gniewu również za dane kontaktowe pomocowych organizacji kobiecych na skrzydełku okładki.
Solidarność, siostrzeństwo, braterstwo.

Ważny i dobry komiks, z przemyślaną, dobrze rozplanowaną fabułą, opowiadający historię słynnego procesu zgwałconej piętnastolatki, która poddaje się aborcji, z pomocą matki i kilku innych kobiet, również postawionych przed sądem. Proces ten, toczący się w 1972 roku, wykorzystany przez organizacje kobiece do nagłośnienia niesprawiedliwości penalizacji aborcji obejmującej w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

71 użytkowników ma tytuł Wybór na półkach głównych
  • 48
  • 23
25 użytkowników ma tytuł Wybór na półkach dodatkowych
  • 5
  • 5
  • 5
  • 4
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Metal Hurlant #1/2021 Diego Agrimbau, Alfred, UGO BIENVENU, Mathieu Bablet, Brian Michael Bendis, Berliac, Franck Biancarelli, Sandrine Bonini, Merwan Chabane, Emanuele Coccia, Pierre Colleu, Alain Damasio, Jacob Edgar, Benjamin Fogel, Matt Fraction, Jerry Frissen, William Gibson, Luke Jones, Afif Khaled, ROXANE LUMERET, Paul Lacolley, Lee Lai, Jesse Lonergan, Samia Marshy, Xavier Mauméjean, Carole Maurel, Anna Mill, Nicolas Minvielle, Tommi Parrish, Maya Penn, Jeremy Perrodeau, Julien Perron, Ingo Römling, Sylvain Runberg, JACQUEN SALAÜN, Jaouen Salaün, Serio Salma, Adam Sillard, PIERRE VAN HOVE, Patrice Van Eersel, Lucas Varela, Fabien Vehlmann, Mark Waid, Olivier Wathelet, Eric de Broche des Combes
Ocena 7,5
Metal Hurlant #1/2021 Diego Agrimbau, Alfred, UGO BIENVENU, Mathieu Bablet, Brian Michael Bendis, Berliac, Franck Biancarelli, Sandrine Bonini, Merwan Chabane, Emanuele Coccia, Pierre Colleu, Alain Damasio, Jacob Edgar, Benjamin Fogel, Matt Fraction, Jerry Frissen, William Gibson, Luke Jones, Afif Khaled, ROXANE LUMERET, Paul Lacolley, Lee Lai, Jesse Lonergan, Samia Marshy, Xavier Mauméjean, Carole Maurel, Anna Mill, Nicolas Minvielle, Tommi Parrish, Maya Penn, Jeremy Perrodeau, Julien Perron, Ingo Römling, Sylvain Runberg, JACQUEN SALAÜN, Jaouen Salaün, Serio Salma, Adam Sillard, PIERRE VAN HOVE, Patrice Van Eersel, Lucas Varela, Fabien Vehlmann, Mark Waid, Olivier Wathelet, Eric de Broche des Combes
Okładka książki Waves Ingrid Chabbert, Carole Maurel
Ocena 5,0
Waves Ingrid Chabbert, Carole Maurel
Okładka książki Eden: le visage des Sans-Noms Fabrice Colin, Carole Maurel
Ocena 6,0
Eden: le visage des Sans-Noms Fabrice Colin, Carole Maurel
Okładka książki En attendant Bojangles Ingrid Chabbert, Carole Maurel
Ocena 7,0
En attendant Bojangles Ingrid Chabbert, Carole Maurel
Okładka książki Collaboration horizontale Carole Maurel, Navie
Ocena 0,0
Collaboration horizontale Carole Maurel, Navie
Okładka książki Lapocalypse selon Magda Carole Maurel, Chloé Vollmer-Lo
Ocena 7,0
Lapocalypse selon Magda Carole Maurel, Chloé Vollmer-Lo
Carole Maurel
Carole Maurel
Carole Maurel est diplômée de l’école de l'image des Gobelins en concepteur réalisateur en cinéma d'animation, en 2005. Elle travaille depuis de nombreuses années dans le domaine de l'audiovisuel en tant qu'animatrice et graphiste. Elle est aussi illustratrice pour les éditions "Fleurus édition" pour des ouvrages de jeunesse.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Połączenia Jillian Tamaki
Połączenia
Jillian Tamaki Mariko Tamaki
POPKULTUROWY KOCIOŁEK: POPKULTUROWY KOCIOŁEK: Album Połączenia skupia się na losach trzech młodych kobiet. Dani i Zoé to przyjaciółki z liceum, które postanawiają spędzić przerwę wiosenną w 2009 roku na wymarzonej wycieczce do Nowego Jorku. Do duetu dołącza Fiona, nowa koleżanka Dani ze studiów artystycznych, której pewność siebie i nieprzewidywalność wprowadzają napięcie do grupy. Zamiast sielankowej wycieczki, długoletnia znajomość zostaje wystawiona na próbę. Każda z nich doświadcza ponadto Nowego Jorku zupełnie inaczej, a sama podróż staje się metaforą dojrzewania i odkrywania siebie. Dzieło Jillian i Mariko Tamaki to pozycja, która stara się na ponad 400 stronach uchwycić ulotne momenty życia młodych dorosłych na tle tętniącego życiem Nowego Jorku. Autorki skupiają się tu na trójce bohaterek, które różnią się osobowością, sposobem postrzegania świata i podejściem do przyjaźni. Dani jest pełna planów i idealistycznego podejścia do świata, pragnie ona zwiedzić miasto w całości. Zoé balansuje między entuzjazmem a ostrożnością. Fiona to zaś pewna siebie i mocno bezkompromisowa młoda kobieta, która wprowadza do grupy element nieprzewidywalności oraz szaleństwa. Narracja komiksu początkowo koncentruje się głównie na drobnych interakcjach i pozornie zwykłych codziennych sytuacjach. Od spacerów po Central Parku, przez wizyty w muzeach, po zakupy w butikach. Wraz z kolejnymi stronami autorki ukazują zmiany zachodzące w bohaterkach. Konflikt, który narasta między dziewczynami, nie jest oparty na wielkich dramatach, lecz na małych gestach, niedopowiedzeniach i „zdradzie”, jaką jest nawiązanie bliższej więzi przez Zoé i Fionę kosztem Dani. Widzimy, jak młodość i entuzjazm zderzają się z zazdrością, niepewnością i potrzebą autonomii. Wszystko to rozgrywa się w cieniu monumentalnego miasta, które jawi się zarówno jako przestrzeń do odkrywania, jak i tło dla wewnętrznych dramatów. Tamaki dość skutecznie wplatają ponadto w fabułę elementy humoru i codziennych anegdot, które nadają naturalność dialogom. Narracja dzięki temu jest autentyczna i emanuje wyrazistymi emocjami. Nie oznacza to jednak, że album jest w stanie zachwycić każdego. Największym problemem „Połączeń” jest fakt, że pod płaszczem ciekawej obyczajowości kryj się tu treść typowa dla nurtu Young Adult. Dla osoby, która etap studenckich rozterek czy pierwszych miłostek ma już dawno za sobą, perypetie Dani, Zoé i Fiony mogą wydać się zwyczajnie błahe lub wtórne. Dramaty rozgrywające się na przestrzeni zaledwie pięciu dni, choć dla bohaterek są końcem świata, z perspektywy dojrzałego odbiorcy bywają momentami męczące i pozbawione większej głębi. Ponadto w pewnych scenach tempo niepotrzebnie zbyt mocno siada, co może wywoływać u odbiorcy odrobinę znużenia.... https://popkulturowykociolek.pl/polaczenia-recenzja-komiksu/
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na62 miesiące temu
W ułamku sekundy Guy Delisle
W ułamku sekundy
Guy Delisle
POPKULTUROWY KOCIOŁEK: W ułamku sekundy opowiada historię Eadwearda Muybridge’a. Angielskiego emigranta, który w drugiej połowie XIX wieku przybył do USA w poszukiwaniu lepszego życia. Opowieść śledzi jego losy od przybycia do Ameryki aż po współpracę z potężnym i bogatym magnatem kolejowym. Centralnym punktem fabuły jest tu słynny eksperyment mający dowieść, czy koń w galopie odrywa wszystkie cztery kopyta od ziemi, co prowadzi do wynalezienia chronofotografii. Równolegle komiks pokazuje burzliwe życie osobiste Muybridge’a w tym wypadek, załamanie psychiczne, zdradę i zabójstwo. Guy Delisle udowodnił już wielokrotnie, że jest niezwykle wnikliwym obserwatorem rzeczywistości, który potrafi doskonale przełożyć ją na komiksowe realia. Dzięki temu jego „Kroniki jerozolimskie” czy „Pjongjang” stały się kanonem komiksu reportażowego. W albumie W ułamku sekundy Delisle wykonuje za to ciekawy zwrot. Zamiast opisywać własne podróże, sięga do korzeni swojej pierwszej profesji animacji i kieruje wzrok czytelnika ku postaci, która odmieniła oblicze teraźniejszości. Tytuł ten mocno odróżnia się od klasycznego komiksu biograficznego. Guy Delisle nie próbują uczynić bohatera swojego dzieła łatwym do polubienia i rozumienia. Świadomie rezygnuje on z narracji heroicznej, wybierając portret człowieka skomplikowanego, często odpychającego, ale jednocześnie fascynującego. Eadweard Muybridge nie jest tu genialnym wizjonerem, lecz jednostką uwikłaną w obsesję, ambicję i własne ograniczenia psychiczne. To właśnie ta perspektywa sprawia, że komiks wyróżnia się na tle konkurencji i potrafi mocno przykuć uwagę. Do dużych zalet albumu z pewnością trzeba zaliczyć świetną prezentację XIX wieku, jak i samego miejsca akcji. Kalifornia nie stanowi tu jedynie tła wydarzeń, lecz aktywnie wpływa na losy bohatera. Gorączka złota, dynamiczny rozwój kolei, narodziny kapitalizmu przemysłowego, wyścig technologiczny. Wszystko to tworzy obraz Ameryki jako placu budowy nowoczesnego świata. Środowiska, w którym obsesja Muybridge’a może się nieustannie rozwijać. Delisle poświęca tu także wiele miejsca samemu procesowi wynalazczemu, nie upraszczając go do jednego olśnienia. Autor pokazuje, że wynalazki nie powstają w próżni, ale są efektem konkretnych warunków społecznych, ekonomicznych i kulturowych. Kolejne eksperymenty, modyfikacje sprzętu, techniczne ograniczenia epoki, wszystko to zostaje przedstawione w sposób zrozumiały nawet dla czytelnika niezaznajomionego z historią fotografii. Komiks nie popada jednak w nadmierny dydaktyzm. Wiedza przekazywana jest tu mimochodem, jako naturalna część narracji. W ułamku sekundy obejmuje ważną i sporą część życia Muybridge’a. Oznacza to dużo treści, którą trzeba jakoś upchnąć na ograniczonej liczbie stron. W większości przypadków autorowi się to udaje, ale jest tu kilka wątków ewidentnie spłyconych tylko do stosownej wzmianki. Delisle w pewnych scenach ma tu wybór skupić się na emocjach i życiu osobistym bohatera czy poświęcić miejsce na przykład jego eksperymentom z ruchem. Autor z tego pierwszego rezygnuje, tak samo jak z własnych komentarzy czy ocen wydarzeń. Tworzy to pewien zauważalny dystans narracji i może nie przypaść do gustu tym czytelnikom, którym w biografiach zależy na autentycznych emocjach.... https://popkulturowykociolek.pl/w-ulamku-sekundy-recenzja-komiksu/
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na82 miesiące temu
Imię róży. Powieść graficzna. Tom 1 Milo Manara
Imię róży. Powieść graficzna. Tom 1
Milo Manara Umberto Eco
"Imię róży" Umberta Eco to kolejny bestsellerowy tytuł, który został zaadaptowany na komiksową wersję. Czytam już wcześniej chociażby komiksową "Dumę i uprzedzenie", a i koło jednej z moich ulubionych powieści historycznych nie mogłam przestać obojętnie. Jeśli jednak nie znacie pierwowzoru i literackiej wersji powiesić Eco, to komiks ma dość wysoki próg wejścia i może wywołać w czytelniku uczucie zagubienia. Z jednej strony historia musiała zostać mocno uszczuplona i uproszczona, by zmieścić się na kartach komiksu, z drugiej zaś cały szereg podobnych bohaterów prezentowanych naraz dla osoby, która z tą historią styka się poraz pierwszy, będzie mocno mylący i przytłaczający. Format A4 umożliwiający tworzenie dużych kadrów i piękna kreska nie wynagrodziły mi tego, że bez narracyjnej warstwy autora historia znacznie traci. Lektura komiksu nie wywołała we mnie tego dreszczyku niepokoju i nie wciągnęła w kryminalną zagadkę tak jak oryginał. Jeśli więc mielibyście dylemat: komiks czy książka bez wahania wskazuję: książka! Dla czytelników, którzy "Imię róży" już znają, taka komiksowa adaptacja to zawsze miły powrót do znanej historii i możliwość skonfrontowania swoich wyobrażeń z adaptacją rysownika. Pewnie sięgnę po kolejny tom komiksu, ale jeszcze pewniejsze jest to, że wkrótce zrobię reread powieściowej wersji "Imienia róży" - komiks zrobił mi bowiem tylko ochotę na więcej, którą zaspokoi tylko pioro Eco!
KsiążkowaBaronowa - awatar KsiążkowaBaronowa
oceniła na72 miesiące temu
Do poprawki Kasia Mazur
Do poprawki
Kasia Mazur
Czy mieliście kiedyś tak, że komiks zainteresował was samym tytułem? W moim przypadku było tak z "Do Poprawy" Katarzyny Mazur, którego grzbiet rzucił mi się w oczy, gdy byłem w Empiku. Ostatnio rzadko sięgam po komiksy, a co dopiero od polskich autorów. Wiecie co: nie żałuję! Komiks jest autobiografią autorki, która opowiada swoim psom o jej kompleksach z dzieciństwa/bycia nastolatką, którymi są walka z zezem, garbem, dojrzewanie oraz relacje z "rodzicami" i wyzwiskami od rówieśników. Zacznę od rysunków 🖍️, które są proste. Wszystkie kadry to białe tło (okazjonalnie czarne) z czarnymi (lub białymi) liniami tworzącymi postacie/budynki. Jak w komiksie z uniwersum "Star Wars", czy "Marvela" bym na takie coś narzekał, tak muszę przyznać, że tutaj ma to swój urok ♥️. Obrazki mimo swojej prostoty są całkiem dokładne (przez co w niektórych momentach trochę obrzydliwe) i łatwo odczytać z nich emocje. Natomiast historie: komiks dzieli się na 9 rozdziałów. Pierwsze 3 z nich to opowieści o pozbyciu się zeza autorki 👓, natomiast kolejne 6 to jej walka z garbem przez lata, a to wszystko przyozdobione zachowaniem jej środowiska. Nie są to łatwe tematy, ale Kasia Mazur opowiada o nich z dosyć dużym dystansem przez co stają się zabawne i łatwe do czytania. Jednak zmuszają one czytelnika do refleksji i pokazują, że inne osoby mogły przechodzić przez podobne problemy (nie znaczy to samo co te same problemy). W moim przypadku chodzi o wyzwiska ze strony rówieśników (czy to na temat wyglądu, czy moich nawyków). Czymś co mnie zaskoczyło były rzucone w tekście wulgaryzmy oraz kilka obrazków z nagością. Dopiero po przeczytaniu zobaczyłem w internecie, że komiks jest kierowany do dorosłych, a nie jak sądziłem (po raczej sympatycznej) okładce do dzieci/nastolatków. Nie jest to złe i jest to kolejny dowód, żeby nie oceniać książki po okładce, ale warto by było zawrzeć informacje do jakiej grupy wiekowej kierowany jest komiks. Podsumowując: "Do Poprawki" Kasi Mazur było całkiem niezłym zaskoczeniem. Autorka opowiada o problemach ze swojego dzieciństwa w całkiem przystępny i zabawny sposób pozotawiając przy tym czytelnika z refleksjami. Rysunki są proste, ale mają swój charakter i często potrafią być trochę obrzydliwe. Warto w tej recenzji zwrócić uwagę na odpowiednie oznaczenia wiekowe książek i komiksów, które u nas w kraju niby są, ale to jak PEGI - nikt się do tego nie stosuje. A w przypadku jednego popularnego książkowego wydawnictwa "YA": przydałoby się 😡. Jedno jest jednak pewne: Kasia Mazur zyskała jednego fana 😍.
x_d4w1d_x - awatar x_d4w1d_x
ocenił na88 miesięcy temu
Piekło Dantego Paul Brizzi
Piekło Dantego
Paul Brizzi Gaetan Brizzi
W przypadku komiksowych adaptacji dzieł klasycznych zawsze powstaje pytanie: co otrzymamy? Czy będzie to “Coś”, czy raczej nie bardzo, bo autorzy poszli na skróty albo łatwiznę. Paul i Gaetan Brizzi nie mieli łatwo, bo Boska Komedia to utwór epicki i trudny w odbiorze. Mimo to podjęli ryzyko. Przy czym, jak tytuł — Piekło Dantego — sugeruje, narysowali tylko jedną część podróży. W przedmowie autorzy wyjaśniają też, jaką ścieżką poszli i dlaczego. Ich celem była popularyzacja i ułatwienie zrozumienia tego klasycznego poematu. Dante napisał swoje dzieło tercyną, czyli w prostych słowach: każde kolejne trzy wersy tworzą jakąś odrębną całość i do tego się rymują. No nie czyta się tego łatwo, bo aż sprawdziłam na wolnelektury.pl, czy faktycznie tekst będzie stawiał mi opór. I stawiał. Dlatego doceniam to, co zrobili Brizziowie. Przybliżenie wydarzeń utkanych wierszem udało się im znakomicie. Faktycznie, Piekło Dantego bardzo klarownie pokazuje fabułę, czyli po co Dante tam trafił i co i kogo napotkał. Natomiast, upraszczając przekaz, co było oczywiście absolutnie konieczne, stracili niuanse. 🔥 Zrozumieć Piekło Dantego Piekło Dantego jest proste i jasne jak w mordę strzelił, nawet za proste. Zabrakło tu trochę poezji, dwuznaczności, metafor i morałów, chociaż autorzy starali się je przekazać. Mimo to nic a nic nie trzeba się wysilać przy czytaniu. Ale, ale… wcale nie musi to być wada, może to być też zaleta. W końcu na szali leżała przystępność. Jedyny wysiłek, jaki należy włożyć, to ten w dokładne podziwianie rysunków, które są epickie! Trzeba przyznać, że Piekło Dantego jest przepiękne. Te potężne kadry, w których okolica przytłacza malutkie postacie podróżników, robią wrażenie. Kocham takie ujęcia. Do tego szkice są tak szczegółowe, że trudno nie zatrzymać na nich oka dłużej. Powstaje pytanie, czy warto czytać takie spłycone wersje dzieł klasyków? Myślę, że tak. Raz, że Piekło Dantego jest przepiękne. Dwa, jest 99% szansa, że nigdy nie przeczytam oryginału w całości, bo forma jest dla mnie za trudna. A nawet jeśli kiedyś będę potrzebować to przeczytać, to już będę wiedziała, o co tam chodzi, i będę mogła się skupić tylko na frazie.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na822 dni temu
Friday - Księga trzecia: Znów mamy święta. Ed Brubaker
Friday - Księga trzecia: Znów mamy święta.
Ed Brubaker Marcos Martin Muntsa Vicente
Trzeci tom Friday, zamyka opowieść o młodej detektywce w sposób definitywny — niestety nie do końca satysfakcjonujący. Choć wszystkie wątki zostają rozwiązane, to sposób, w jaki się to odbywa, może budzić mieszane uczucia. Detektywistyczna atmosfera, która w poprzednich tomach budowała klimat opowieści, w tym finałowym rozdziale zostaje nieco zepchnięta na dalszy plan przez baśniowe i fantastyczne elementy. Owszem, one zawsze były częścią świata Friday, ale tym razem wydają się dominować — przez co znika gdzieś ta kameralność i napięcie, które wcześniej działały tak dobrze. W dodatku autorzy wrzucili tu trochę za dużo nowych wątków. Zamiast wzbogacić historię, wprowadzają one chaos i odciągają uwagę od głównego śledztwa, prowadząc fabułę w dość dziwne i momentami mało wiarygodne rejony. To wszystko sprawia, że końcówka, choć przygodowa i dynamiczna, nie robi aż takiego wrażenia jak wcześniejsze tomy. Na szczęście warstwa graficzna nadal trzyma bardzo wysoki poziom. Ilustracje idealnie pasują do młodzieżowego tonu serii — są stylowe, wyraziste, ale nieprzesadzone. Świetnie współgrają z opowieścią i pomagają utrzymać lekki, przygodowy klimat, nawet gdy fabularnie robi się gęsto. Podsumowując: Friday, tom 3 to wciąż solidna część dobrej serii, choć zakończenie wypada raczej przeciętnie. Dla tych, którzy pokochali wcześniejsze tomy, to lektura obowiązkowa. Całość serii zdecydowanie warto poznać. Komiks możesz zobaczyć na moim instagramie: Lukkegeek https://www.instagram.com/p/DKOvK1VMVMW/?igsh=MW9zb3RtbzlnZ21jNA==
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na710 miesięcy temu
Żeń-szeń. Zgniłe korzenie Craig Thompson
Żeń-szeń. Zgniłe korzenie
Craig Thompson
Niesamowite, jak wiele można napisać o korzeniu i jak bardzo może zrosnąć się on z kulturą go uprawiającą. Z Dalekiego Wschodu, Chin, Tajwanu i Korei, żeń-szeń trafił do Marathon, małego miasteczka w stanie Wisconsin. I tak, jak Azjaci cenią amerykański żeń-szeń za lepszy smak, tak autor musiał wyruszyć w podróż po Azji, żeby w pełni "skosztować" fenomenu żeń-szenia. Cały komiks jest bardzo wciągający, pełen historii, legend i danych, o których człowiek niezainteresowany żeń-szeniem w życiu nie słyszał, a które nie tylko przybliżają sam korzeń, ale także odzwierciedlają różnice między Wschodem i Zachodem, uświadamiają, jak wiele zmieniło się w czasie ostatnich stu lat, czy pokazują, jak globalizacja i edukacja społeczeństwa z jednej strony rozwija i daje nowe perspektywy, a z drugiej zabija tradycyjne zajęcia. Autor wykonał ogrom pracy, żeby przeprowadzić wywiady, ułożyć je w takiej kolejności, która nie tylko stopniowo przybliżać będzie temat, ale też uwypukli konkretne punkty czy nada odpowiednią wagę słowom jego bohaterów. Uczestniczył też w wielu imprezach poświęconych żeń-szeniowi, otwierając czytelnikowi drzwi na zupełnie nieznany świat, w którym rządzi niepozorny korzeń. Wreszcie, całą historię narysował przepiękną kreską - każdą stronę jego komiksu można oglądać godzinami doszukując się nie tylko szczegółów na poszczególnych panelach, ale także podziwiając misterne przejścia od jednego panelu do drugiego. Czytanie tego komiksu to czysta przyjemność i nie tylko podróż śladami żeń-szenia, ale również możliwość obcowania z komiksowym dziełem sztuki. Jedyną skazą, miejscami nużącą, są liczne wątki autobiograficzne, nierzadko odchodzące bardzo daleko od tematu. Choć wciąż pięknie narysowane, trudno o nich nie myśleć jak o zapełniaczach - a myślę, że bez problemu mogłyby zostać zastąpione merytoryczną treścią, bo komiks, choć szczegółowy, tematu żeń-szenia z pewnością nie wyczerpuje.
Ida - awatar Ida
oceniła na81 miesiąc temu
Jednoręki i Sześć palców Laurence Campbell
Jednoręki i Sześć palców
Laurence Campbell Dan Watters Sumit Kumar Ram Venkatesan
Scenarzysta Ram V (Ramnarayan Venkatesan) może być obecnie najbardziej znany w Polsce z pisania komiksów o Batmanie; a Dan Watters jako autorka komiksów z uniwersum Sandmana. Jednakże w 2025 r. zbiorcze wydanie ich niezależnego komiksu „Jednoręki i sześć palców” dostało nagrodę Eisnera. Czy rzeczywiście jest tak dobrze? Wydanie to zabiera dwie miniserie – „The One Hand” oraz „The Six Fingers”. Obie opowiadają tę samą historię, ale z dwóch perspektyw. Akcja rozgrywa się w 2873 r. Detektyw Ari Nassara postanawia odłożyć emeryturę, żeby rozwiązać zagadkę serii morderstw przypominających podobne zbrodnie sprzed lat. W tym samym czasie student archeologii Johannes Vale zaczyna mieć luki w pamięci i może być powiązany z morderstwami. Zagadka jest naprawdę wciągająca. Bohaterowie krok po kroku odkrywają kolejne fragmenty łamigłówki, która daje jasno do zrozumienia, że coś jest nie tak z samą rzeczywistością. Rozwiązanie zagadki było bardzo podobne do pewnego cenionego filmu science-fiction, ale podanie jego tytułu byłoby moim zdaniem zdradzeniem fabuły. Niestety wyjaśnienie takiej a nie innej sytuacji wydaje mi się bardzo naciągane, osobiście wolałbym jednak wykorzystanie pewnego innego ogranego motywu, który miałby więcej sensu. Warto też wspomnieć o dobrze napisanych bohaterach. Detektyw Ari Nassara ma dużo wątpliwości co do swoich dotychczasowych działań – mogło się okazać, że wcześniej aresztował niewinnego człowieka. Poza tym dobrze pokazana jest jego samotność, podkreślona przez jałowe uczucia do zaginionej androidki. Z kolei Johannes Vale za wszelką cenę chce rozwikłać zagadkę tajemniczego artefaktu pozostawionego mu przez jego ojca. Czuje się wyraźnie przytłoczony otaczającą go rzeczywistością i nie może znaleźć w niej miejsca dla siebie. Świat przedstawiony jest dosyć typowy dla science-fiction. Widać tutaj wyraźne echa „Łowcy androidów” czy „Ghost in the Shell”. Za oprawę graficzną odpowiadają tutaj Laurence Campbell („Jednoręki”) oraz Sumit Kumar („Sześć palców”). Brudna pozornie niestaranna kreska Campbella doskonale pasuje do mrocznego śledztwa przywodzącego na myśl film „Siedem”. Zdecydowane przeciwieństwo stanowią bardzo przejrzyste rysunki Kumara, które zdecydowanie rzadziej bawią się w eksperymenty. Ogólnie jest to bardzo porządna historia, która wykorzystuje znane już motywy. Dobrze udało się wykorzystać potencjał opowiedzenia tej samej historii z dwóch punktów widzenia. Nie jestem jednak pewien czy to na pewno jest aż warte Eisnera.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na811 dni temu

Cytaty z książki Wybór

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wybór