Przepis na włoski

Okładka książki Przepis na włoski autora Antonina Jasnorzewska, 9788366747968
Okładka książki Przepis na włoski
Antonina Jasnorzewska Wydawnictwo: Altenberg językoznawstwo, nauka o literaturze
480 str. 8 godz. 0 min.
Kategoria:
językoznawstwo, nauka o literaturze
Format:
papier
Data wydania:
2024-10-14
Data 1. wyd. pol.:
2024-10-14
Liczba stron:
480
Czas czytania
8 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366747968
Średnia ocen

9,8 9,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Przepis na włoski w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Przepis na włoski

Średnia ocen
9,8 / 10
26 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Przepis na włoski

avatar
1
1

Na półkach:

Czytam książkę autorstwa Antoniny nie tyle dla uczenia się, co dla przyjemności. Ciekawa szata graficzna, gramatyka uporządkowana, format dla mnie dziwny, ale przyzwyczaiłam się. Polecam tym, dla których ważna jest jakość i lubią cieszyć się chwilą z książką.

Czytam książkę autorstwa Antoniny nie tyle dla uczenia się, co dla przyjemności. Ciekawa szata graficzna, gramatyka uporządkowana, format dla mnie dziwny, ale przyzwyczaiłam się. Polecam tym, dla których ważna jest jakość i lubią cieszyć się chwilą z książką.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
334
22

Na półkach:

Rewelacyjna książka!
Super napisane podstawy.
Jasno, klarownie wytłumaczone zawiłości, których we włoskim nie brakuje ;)

Rewelacyjna książka!
Super napisane podstawy.
Jasno, klarownie wytłumaczone zawiłości, których we włoskim nie brakuje ;)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach:

Świetna pozycja dla pasjonatów kultury i języka włoskiego. Pomocna na każdym etapie nauki

Świetna pozycja dla pasjonatów kultury i języka włoskiego. Pomocna na każdym etapie nauki

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

63 użytkowników ma tytuł Przepis na włoski na półkach głównych
  • 30
  • 29
  • 4
14 użytkowników ma tytuł Przepis na włoski na półkach dodatkowych
  • 8
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Następna stacja: Francuski Marta Bargiel
Następna stacja: Francuski
Marta Bargiel
Szukałam czegoś, co pomoże mi uporządkować wiedzę z zakresu gramatyki francuskiego po kilku latach nauki. Trafiłam na kopalnię diamentów! Wiedza w książce jest usystematyzowana, łatwo można łączyć różne tematy, objętość rozdziałów jest idealna, by zrozumieć jakiś temat, ale nie ma od razu za dużo, co zazwyczaj w podrecznikach przytłacza. Tu każda rzecz jest wytłumaczona osobno w bardzo przystępny sposób, np. rodzajniki kazdy osobno a nie od razu tabelka z odmianą. Niektóre rzeczy zrozumiałam dopiero dzięki tej książce mimo kilku lat nauki. Szara graficzna bardzo ułatwia korzystanie z książki. Nie czuje, że uczę się gramatyki z podręcznika. Na zupełnie osobna pochwalę zasluguje kontekst kulturowy i nauka na potocznych, często uzywanych zwrotach. Autorka skomponowała playlistę do książki, posługuje się tekstami piosenek i uczy praktycznego, żywego języka. "Następna stacja" to książka przede wszystkim o gramatyce, więc jako jedyny podręcznik do nauki potrzebuje, moim zdaniem, uzupełnienia. W podobnej konwencji jest druga książka tej samej autorki, tym razem o słownictwie. Jest też jeszcze kurs do nauki pd zera we własnym tempie. Zależnie od potrzeb, mogę wszystko polecić. Myślę, że warto też wspomnieć o wskazówkach odnośnie wymowy. Podręcznik opisuje wymowę i daje wskazówki co i jak układać, ale, co mi się bardzo podoba, nie stosuje spolszczonego zapisu wymowy, który, tak naprawdę, jest częściej mylący niż pomaga. A tu można od razu nabierać dobrych nawyków.
Oliwia - awatar Oliwia
oceniła na101 miesiąc temu
Żeńska końcówka języka Martyna F. Zachorska
Żeńska końcówka języka
Martyna F. Zachorska
Kobiety, czytajcie. Mężczyznom też polecam. Wszystkim, bez względu na Wasze przekonania polityczne. Przyznam jednak, że konserwatystom ksiażka może nie przypaść do gustu. No cóż! Może tym bardziej powinni przeczytać?Dla poszerzenia horyzontów, zobaczenia sprawy z innej strony? Zrozumienia problemu. Najbardziej polecam książkę językoznawcom. Ich na pewno zainteresuje. Myślę, że ludzi zainteresowanych językiem polskim lub takich, którzy zawodowo mają do czynienia z językiem nie trzeba specjalnie do czytania tej pozycji namawiać. Naprawdę warto! Czy wiecie, że feminatywy były w języku polskim od zawsze?! Taka jest specyfika naszego języka polskiego. Wszystko odmieniamy, mamy mnóstwo końcówek. I to jest piękne! Gościni (żeńska forma słowa gość) nie jest wymysłem lewicy i TVN. Gościni była w słownikach już w XVIII wieku, podobnie jak bogini. Jest też przecież gospodyni i naukowczyni. Inne takie ciekawostki znajdziecie w książce. Ileż tam tego! A jakże ciekawy jest rozdział o słowach związanych z seksualnoscią człowieka. Słuchałam audiobooka. Bez słuchawek. W samochodzie. Dobrze, że jechałam sama i nikt oprócz mnie nie tego słyszał 😂 W książce jest też dużo o języku inkluzywnym. W ogóle to bardzo ciekawa pozycja. Uświadomiła mi, że w języku odzwierciedlają się wszystkie zmiany zachodzące w społeczeństwie. Język jest ważny. A nasz język polski jest też po prostu piękny. Kocham go za te wszystkie gościnie, psycholożki, naukowczynie, a także za wszystkie przypadki i zdrobnienia 😁
Anna - awatar Anna
oceniła na96 miesięcy temu
Anatomia opowiadania Maciej Miłkowski
Anatomia opowiadania
Maciej Miłkowski
Przyznam, że choć ocenę daję wysoką, to nie pozostawiam jej tu bez mieszanych uczuć. Autor wielokrotnie trafia w mój gust i poglądy na temat tego, jak powinny wyglądać pisarstwo, opowiadania i literatura piękna, ma wiele cennych obserwacji, ciekawych wyjaśnień i uwag, ale czyni je w sposób jednoznacznie autorytatywny. Dysonans w moim odbiorze "Anatomii opowiadania" wynika też z wrażenia, że niektóre tezy zawarte w książce, zostały postawione nieco na wyrost i - nie mogę wykluczyć - były wynikiem nadinterpretacji poszczególnych omawianych dzieł czy ich części składowych. Być może Maciej Miłkowski ma jakiś formalny mandat do wypowiedzi ex cathedra, np. w postaci ukończonych studiów literaturoznawczych, kulturoznawczych czy z zakresu antropologii kultury (ja znalazłem jedynie informację o psychologii). Jednak jeżeli nawet nie posiada kierunkowego wykształcenia, i tak plusy płynące z lektury jego książki przewyższają mogące pojawić się złe odczucia, których - przynajmniej w moim przypadku - nie było, koniec końców, wiele. Komu mogę polecić "Anatomię opowiadania"? Wydaje się, że każdej osobie, która kocha literaturę piękną, interesuje się nią, być może również ją uprawia. Kto raczej nie będzie zadowolony? Zapewne czytelnicy, którzy cenią sobie wartką akcję i fabułę ponad inne funkcje literatury, takie jak estetyczna, kulturotwórcza czy edukacyjna.
Mateusz W - awatar Mateusz W
ocenił na71 rok temu
Biblioteki. Krucha historia Andrew Pettegree
Biblioteki. Krucha historia
Andrew Pettegree Arthur der Weduwen
Monumentalne “Biblioteki” pozwalają spojrzeć na świątynie książek nie tylko z perspektywy czasu ale przede wszystkim – co zapowiada podtytuł – ich kruchości i ulotności w trwaniu. Autorzy sięgają starożytności, począwszy od najsłynniejszej biblioteki aleksandryjskiej, by na kolejnych, wielu niestety przykładach, udowadniać, że książki były i wciąż są przedmiotem pożądania i nienawiści. Natomiast miejsca, w których je przechowywano, stawały się łatwym celem wszelkiej maści szabrowników i awanturników, najeźdźców, bezbożników i furiatów. Były kluczem do potęgi mocarstwowej, wizytówkami bogactwa kulturalnego i sztuki, pamiątką czasów zamierzchłych ale i świątyniami, gdzie kwitł humanizm i rodziła się idea człowieka myślącego. Ukryte za klasztornym murami, schowane w zamkach i pałacach przebyły wielowiekową drogę, trafiając wreszcie „pod strzechy”. Są nadal, choć część z nich wciąż dostępna jest wyłącznie dla wybrańców, sanktuariami wiedzy i piękna, a jednocześnie więzieniami przedmiotów zbyt cennych, by ukazywać je w świetle dnia. Historia bibliotek jest kroniką ludzkiej cywilizacji – zawartością swych zbiorów opowiadają o potędze i upadku człowieka. Jeśli spojrzy się na ogrom zniszczeń, głupotę tych, którzy palili księgozbiory w imię mniej lub bardziej egzotycznych idei, można zadać pytanie o sens ich udostępniania, skoro są tacy, którzy widzą w nich zło i drogę do piekła. „Biblioteki” to pasjonująca opowieść o kolekcjonerach i tu na scenę wkraczają nie tylko najznamienitsi władcy i ich ministrowie, ale i kapłani oprawionego w skóry pisma ręcznego (byli też tacy, którzy nie tolerowali w swych zbiorach ksiąg drukowanych, a fuj!). Autorzy nie zapomnieli o współczesności – na przykładzie bibliotek lotnych udowadniają, że ludzie co do zasady są głodni świata i chcą czytać. Oczywiście to pewnego rodzaju uogólnienie jak i to, że są miasta, w których biblioteki wciąż budowane są wyłącznie po to, by zachwycać architekturą. Mają być pomnikami „kultury wysokiej”, mimo że świecą pustkami. Książka doskonale pokazuje, jak fenomen użyczania słowa pisanego jest nieustannym procesem, w którym użyczający muszą nie tylko „walczyć” o klienta, ale wciąż dostosowywać się do trendów i technologii. To również historia zaangażowania, filantropii ale i zachłanności człowieka, który w książkach widział nie tylko mądrość ale i złoto. Wszystko to sprawia, że „Biblioteki” czyta się jak najlepszą powieść historyczną, która mimo mnogości zdarzeń, nazwisk i opisywanych miejsc, jest fascynującą podróżą przez świat. To książka obowiązkowa dla każdego bibliofila.
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na710 dni temu
Świat w oczach sąsiadki Ryszard Koziołek
Świat w oczach sąsiadki
Ryszard Koziołek
Mądrość profesorska kontra tzw. mądrość życiowa. To bardzo płodny literacko temat, począwszy od czasów Sokratesa i jego dyskusji z przechodniami na ateńskiej agorze. Nie znaczy to, że profesor Koziołek jest od razu Sokratesem, ale w swoich felietonach rozważa różne kwestie zainspirowany zdroworozsądkowymi uwagami sąsiadki. Czytuję te felietony od dawna w „Polityce” i lubię je bardzo, za lekkość, trafność, wzajemną empatię i całkowity brak żółci. O takie cechy trudno dzisiaj we wszelakiej publicystyce, gdzie przyjęte jest różnić się ostro, nie szczędząc przeciwnikowi obelg i uszczypliwości. Tymczasem u Koziołka mamy wzajemnie życzliwe zderzenie celnych obserwacji tego, co dzieje się naokoło, na klatce, na ulicy, na bazarku, które prowadzi profesora do filozoficznych, uogólniających rozważań. Na jakie tematy? Przeróżne. Są felietony o wychowaniu młodzieży, o populizmie, o wyższości Orzeszkowej nad Prusem i Sienkiewiczem (polecam szczególnie!). O tym, jak czytać nowocześnie literaturę klasyczną. O zemście. O mowie polskiej i dobroczynnym lub szkodliwym wpływie na nią innych języków. Za każdym razem mądrość profesorska wypływa z życiodajnych inspiracji uwagami sąsiadki. Nie ma co streszczać, trzeba to przeczytać. Ale nie czytać jednym ciągiem. Lekkie jak piórko felietony profesora Koziołka trzeba dozować i smakować jak dobry tort. Po troszku, po jednym, po dwa, najwyżej trzy, by móc rozsmakować się w ich treści i zastanowić nad złożonością opisanego świata. Felietony, mimo że pisane przez profesora, wyzbyte są również tego nieznośnego, mentorskiego tonu rozmaitych utytułowanych mędrków, którzy mają skłonności do lekceważenia swoich słuchaczy i patrzenia na nich z góry jak na głupków, motłoch i prymityw. Postawy takie obserwować można u wielu naukowców, nauczycieli, księży, a w szczególności u polityków, i to ze wszystkich opcji. Przemądrzałość i poczucie wyższości trudne są do zaaprobowania przez tych, którzy nie wiedzą i chcieliby się dowiedzieć, a przynajmniej upewnić, co jest słuszne. U polityków w dodatku zaobserwować można z jednej strony poniżanie rozmówcy, a z drugiej – płaszczenie się przed nim, szczególnie gdy jest on w grupie podobnie myślących (chłopi, górnicy) i może przywalić. Nic podobnego nie widać u profesora Koziołka. Przeciwnie, ewidentnie ceni on trzeźwe uwagi sąsiadki i nie tyle polemizuje z nimi, ile pokazuje ich treść w szerszym kontekście. Polecam gorąco, z całego serca! To bardzo inspirująca lektura nie tylko dla konesera. Wszak Sokrates dyskutował z każdym, kogo spotkał na agorze. O, jakże byłoby wspaniale, gdyby na przykład ktoś, może sam profesor, przeczytał niektóre z nich w mediach, podkastach, w internecie, w TV – może jego uwagi miałyby wtedy szerszy zasięg.
Ewa Szulc - awatar Ewa Szulc
ocenił na103 dni temu
Instynkt językowy Steven Pinker
Instynkt językowy
Steven Pinker
"Instynkt językowy. Jak umysł kreuje język" to bardzo ciekawa, choć nie łatwa lektura. Trzeba mieć na nią czas i świeżą głowę. Mnie na raz udawało się przeczytać około 20 stron. Treść jest wymagająca, należy się nad nią zatrzymać się i przemyśleć pewne kwestie. Jednak jest bardzo interesująca. To książka popularnonaukowa, dotycząca trudnych i abstrakcyjnych zagadnień. Uważam, jednak, że lektura ta została napisana w sposób dosyć przystępny, jak na takie zagadnienie. Bardzo dobrze mi się ją czytało, porusza naprawdę ciekawe tematy i rzuca nowe światło na różne teorie. Przeczytamy tutaj o kognitywiźmie - dosyć nowej nauce. Łączy ona narzędzia informatyki, psychologii, filozofii, neurobiologii oraz lingwistyki. Trochę czytała i uczyłam się o tej dziedzinie, mimo to i tak znalazłam tutaj nowe dla mnie informacje. Autor odwołuje się do znanych badaczy języka i ich teorii oraz przedstawia swój punkt widzenia. Przeczytamy tutaj również o najnowszych osiągnięciach lingwistyki. Jak wspomniałam książka jest napisana fachowym językiem - nie da się tego uniknąć poruszając taką tematykę. Jednak Steven Pinker starał się, aby każdy mógł zrozumieć ten tytuł. I laik i ktoś komu językoznawstwo i kognitywizm nie są obce. Próbuje wyjaśnić nam swoje myśli przy pomocy różnych przykładów. Stara się aby ta treść była atrakcyjna i zrozumiała. Tytuł ten jest pełen wiedzy. Nie jest to książka na jeden wieczór, ani taka przy której można sobie odpocząć. Trzeba zarezerwować na nią czas. Czyta się ją powoli i jest dosyć duża objętościowo. Ale warto. Naprawdę warto po nią sięgnąć. Rozumiem, że nie każdego ciekawi język, mimo to uważam, że jest to książka, którą powinno się przeczytać. Zdecydowanie polecam! To kawał dobrej i wartościowej lektury!
dasza - awatar dasza
oceniła na82 lata temu
Superkultura. Geneza fenomenu superbohaterów Tomasz Żaglewski
Superkultura. Geneza fenomenu superbohaterów
Tomasz Żaglewski
Współpraca recenzencka z wydawnictwem Universitas 📖 "Superkultura" to podzielone na rozdziały rozważania m.in. na temat tego, czym jest superkultura i jej rola w społeczeństwie, czym są superbohaterowie, a także jaka jest ich historia na tle komiksów, radia i telewizji.  Czasami mam wrażenie, że nic mnie już nie zaskoczy w temacie popkultury. Książka Żaglewskiego jest jednak inna. Widać, że autor od młodych lat miał intensywnie do czynienia z superbohaterami. Dzięki temu w trakcie czytania można traktować go jako autorytet w tych tematach. Publikacja nie ma wieluset stron, ale mała interlinia między wierszami może spowalniać podróż przez książkę. Dodatkowo trudny język autora sprawia, że chwilami trzeba wracać do czytanych wcześniej fragmentów.  Warto przez to przebrnąć, bo już po pierwszych kartkach da się przyzwyczaić zarówno do składu, jak i do języka książki. A wtedy możemy skupić się już tylko na treści, która jest naprawdę ciekawa.  "Superkultura" zaskoczyła mnie wieloma tematami, o których wcześniej nie myślałem - o powtarzalności genezy superbohaterów w formie różnych mediów, o porównaniu mocy superbohaterów do szamanów oraz o popularyzacji marek poprzez animacje, gry wideo, a także zabawki i klocki LEGO. Autor w swoich rozważaniach nawiązuje nie tylko do uniwersum DC czy Marvela, ale też np. do Robin Hooda. "Superkultura. Geneza fenomenu superbohaterów" to kolejna pozycja obowiązkowa dla kulturoznawców. Książka pozwoliła mi lepiej zrozumieć, czym jest środowisko superbohaterskie i dlaczego jest ono potrzebne społeczeństwu.  Moja ocena 7/10  #Superkultura #Superbohaterowie #RecenzjaKsiążki #RecenzjaLiteracka #WspółpracaBarterowa #Opinia #Recenzja #Universitas #KsiążkaNaukowa
Pan POP Ślimak - awatar Pan POP Ślimak
ocenił na76 miesięcy temu

Cytaty z książki Przepis na włoski

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Przepis na włoski