rozwińzwiń

Młody Lothar. Żydowski uciekinier w półświatku nazistowskiego Berlina

Okładka książki Młody Lothar. Żydowski uciekinier w półświatku nazistowskiego Berlina autora Larry Orbach, 9788383381961
Okładka książki Młody Lothar. Żydowski uciekinier w półświatku nazistowskiego Berlina
Larry Orbach Wydawnictwo: Rebis historia
318 str. 5 godz. 18 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Young Lothar. An underground fugitive in nazi Berlin
Data wydania:
2024-09-10
Data 1. wyd. pol.:
2024-09-10
Liczba stron:
318
Czas czytania
5 godz. 18 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383381961
Tłumacz:
Waldemar Łyś
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Młody Lothar. Żydowski uciekinier w półświatku nazistowskiego Berlina w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Młody Lothar. Żydowski uciekinier w półświatku nazistowskiego Berlina

Średnia ocen
7,3 / 10
18 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Młody Lothar. Żydowski uciekinier w półświatku nazistowskiego Berlina

avatar
134
130

Na półkach:

Wspomnienia Larrego Orbacha z czasów II wojny, żydowskiego chłopaka, próbującego przeżyć wraz z matką ten czas mroku w Berlinie.
Brawurowo napisana, czyta się, jak najlepszą powieść łotrzykowsko- przygodową, a bohater szukając ratunku prowadzi nas po różnych światach i półświatkach hitlerowskiej stolicy.

Wspomnienia Larrego Orbacha z czasów II wojny, żydowskiego chłopaka, próbującego przeżyć wraz z matką ten czas mroku w Berlinie.
Brawurowo napisana, czyta się, jak najlepszą powieść łotrzykowsko- przygodową, a bohater szukając ratunku prowadzi nas po różnych światach i półświatkach hitlerowskiej stolicy.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
304
304

Na półkach:

Młody Lothar... to naprawdę niezwykła historia dojrzewania i w ogóle życia w berlińskim podziemiu podczas II wojny światowej, w okresie gdy Żydzi nie mieli prawa żyć. Jest to historia niezwykła, przykuwająca uwagę i chwytająca za serce.
Tytułowy bohater to Lothar Orbach, jeden z synów w niemiecko-żydowskiej rodzinie. Nasz bohater miał zaledwie 14 lat gdy w Berlinie rozpoczęła się gehenna Żydów, gdy zaczęto na nich obławy, gdy wydano wyrok śmierci.
Ucieczka rozpoczyna się w Wigilię 1942 roku. Wtedy to gestapo przychodzi po rodzinę naszego bohatera. Jemu samemu i jego matce udaje się uciec z fałszywymi papierami. Matka i syn ukrywają się. Każde z nich w innym miejscu, w inny sposób. Gehenna i strach trwają. Młody Lothar robi niewiarygodne rzeczy żeby przetrwać.
Ta książka to niezwykła i bardzo poruszająca historia, która w normalnym świecie nie miałaby prawa się wydarzyć. Ale rok 1942 nie był normalny. Był koszmarem, który nam żyjącym w miarę bezpiecznych czasach, trudno sobie wyobrazić.
Jest to opowieść autobiograficzna. Tytułowy Lothar, to sam autor Larry Orbach, który żył w latach 1924 – 2008. Historie kilku lat jego życia pomagała mu spisywać córka. Język opowieści jest w miarę lekki, choć bez infantylizmy. Zdecydowanie kontrastuje to z grozą opowieści i wywiera na czytelnika ogromny wpływ.
Bardzo poruszająca i znacząca historia nie tylko o zagładzie Żydów, ale także o tym, jak zachowywali się zwykli Niemcy, jak działała, ale i upadała III Rzesza. Bardzo ciekawe, doskonale napisane. Polecam wszystkim zainteresowanym tematem, ale nie tylko. W dzisiejszych czasach, które stają się coraz bardziej brunatne, pozycja obowiązkowa, ku przestrodze.

Młody Lothar... to naprawdę niezwykła historia dojrzewania i w ogóle życia w berlińskim podziemiu podczas II wojny światowej, w okresie gdy Żydzi nie mieli prawa żyć. Jest to historia niezwykła, przykuwająca uwagę i chwytająca za serce.
Tytułowy bohater to Lothar Orbach, jeden z synów w niemiecko-żydowskiej rodzinie. Nasz bohater miał zaledwie 14 lat gdy w Berlinie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2820
2803

Na półkach:

Żydowski uciekinier w półświatku nazistowskiego Berlina

Lothar został wam z matką, ojciec zginął w obozie, a brat uciekał z kraju. Sam także musiał uciekać i trafił do podziemnego światka. Tam musiał robić co mógł aby przetrwać – grać, kraść, oszukiwać.

Młodość, miłość i wolność w czasach wojny. Tło historyczne, szczegóły, prawdziwa historia i codzienne losy pewnego chłopaka w tych trudnych czasach.

Żydowski uciekinier w półświatku nazistowskiego Berlina

Lothar został wam z matką, ojciec zginął w obozie, a brat uciekał z kraju. Sam także musiał uciekać i trafił do podziemnego światka. Tam musiał robić co mógł aby przetrwać – grać, kraść, oszukiwać.

Młodość, miłość i wolność w czasach wojny. Tło historyczne, szczegóły, prawdziwa historia i codzienne losy pewnego...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

78 użytkowników ma tytuł Młody Lothar. Żydowski uciekinier w półświatku nazistowskiego Berlina na półkach głównych
  • 60
  • 18
11 użytkowników ma tytuł Młody Lothar. Żydowski uciekinier w półświatku nazistowskiego Berlina na półkach dodatkowych
  • 4
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Młody Lothar. Żydowski uciekinier w półświatku nazistowskiego Berlina

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Przetrwać ’44 Agnieszka Cubała
Przetrwać ’44
Agnieszka Cubała Michał Wójcik Wojciech Lada Sylwia Zientek Magdalena Rigamonti Sebastian Pawlina
„Przetrwać ’44” duetu Agnieszka Cubała i Michał Wójcik to pozycja, która na mapie wydawniczej poświęconej Powstaniu Warszawskiemu zajmuje miejsce szczególne, choć niepozbawione kontrowersji. Moja ocena 7/10 wynika z ogromnego uznania dla odwagi autorów w dekonstruowaniu narodowych mitów, przy jednoczesnym poczuciu, że momentami publicystyczny temperament twórców bierze górę nad chłodną analizą historyczną. Jest to książka, która nie chce składać hołdu, lecz rzuca wyzwanie – zarówno dowódcom zrywu, jak i współczesnemu czytelnikowi, przyzwyczajonemu do martyrologicznej narracji. Głównym atutem tej publikacji jest oddanie głosu cywilom, których los w tradycyjnych opracowaniach bywa często sprowadzany do roli tła dla heroicznych wyczynów żołnierzy. Cubała i Wójcik z brutalną szczerością opisują codzienność warszawskich piwnic: głód, brud, wszy, narastającą apatię i – co najważniejsze – wściekłość na powstańców. Autorzy nie boją się stawiać niewygodnych pytań o sens wywołania walki w mieście zamieszkanym przez milion bezbronnych ludzi. To perspektywa „dołu”, z perspektywy kogoś, kto stracił dom i rodzinę, nie niosąc karabinu, a jedynie próbując przeżyć kolejny dzień pod ostrzałem. Taka zmiana optyki jest ożywcza i niezwykle potrzebna w debacie publicznej. Książka jest napisana stylem wartkim, niemal reportażowym, co sprawia, że przez te tragiczne opisy płynie się z zapartym tchem. Duet autorski świetnie radzi sobie z selekcją materiału źródłowego, wybierając relacje najbardziej poruszające i plastyczne. Czytelnik ma okazję poczuć duszny zapach kanałów i kurz walących się kamienic. To narracja, która boli, bo odziera historię z romantycznego lukru, pokazując powstanie jako gigantyczną katastrofę humanitarną, a nie tylko militarną. Ocenę obniżam za jednoznaczność, autorytarnie narzuconą tezę i bezkompromisowość w ferowaniu wyroków .Autorzy bywają bezlitośni w ocenach, co choć zrozumiałe z punktu widzenia etyki, czasem upraszcza skomplikowaną sytuację geopolityczną i psychologiczną tamtego czasu. Niektóre fragmenty noszą znamiona oskarżycielskiego pamfletu, co u konserwatywnych historyków może budzić opór i zarzuty o brak obiektywizmu. Ponadto, w konstrukcji książki zdarzają się powtórzenia, jakby autorzy za wszelką cenę chcieli upewnić się, że ich krytyczne przesłanie dotarło do odbiorcy. Podsumowując, „Przetrwać ’44” to lektura obowiązkowa dla tych, którzy chcą wyjść poza ramy patriotycznej czytanki. To książka o granicach ludzkiej wytrzymałości i o tym, że historia wielkich strategii zawsze pisana jest krwią tych, którzy nie mieli głosu. Choć jej radykalizm może budzić sprzeciw, to właśnie takie publikacje zmuszają nas do myślenia i nie pozwalają, by pamięć o 1944 roku stała się jedynie martwym pomnikiem. To solidne, odważne i bardzo emocjonalne 7/10 – książka, która zostawia w czytelniku niepokój i każe zrewidować wszystko, co do tej pory wiedzieliśmy o „najpiękniejszej bitwie o wolność”.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na77 dni temu
Polska krwawi. Polska walczy. Jak żyło się pod okupacją 1939-1945 Andrzej Chwalba
Polska krwawi. Polska walczy. Jak żyło się pod okupacją 1939-1945
Andrzej Chwalba
Bardzo dobra książka, przede wszystkim należy docenić sam pomysł żeby zebrać w jednej pozycji losy Polski podczas II wojny światowej. Czytałem różne książki, które dotyczyły historii Polski w tym okresie, ale żadna z nich nie próbowała ogarnąć tego okresu w całości. Tu Chwalba taką próbę podjął i była to próba udana. Mimo rozległego zakresu tematycznego, książkę czyta się sprawnie, jest podzielona w sposób czytelny, na każdą „strefę okupacyjną”. Fajnie, że zostały nakreślone różnice pomiędzy ziemiami polskimi wcielonymi do Rzeszy a Generalnym Gubernatorstwem, a także dobrze, że autor nie zapomniał o mniej znanych okupantach, czyli o Litwie i Słowacji. Tu w zasadzie mam tylko uwagi do rozdziału o GG – tam jest taki długi podrozdział „Polityka okupacyjna”, który ma prawie 50 stron i w nim autor powrzucał elementy rzeczywistości okupacyjnej, które zdaje się nie pasowały do innych rozdziałów, takie jak działalność Kościoła w GG oraz kultura polska. Szkoda, że nie dokonano podziału tego fragmentu na mniejsze podrozdziały; czytanie takiego podrozdziału, gdzie wiele informacji było wymieszanych, było męczące. Poza tym jednak standardowo można docenić styl prof. Chwalby, idealnie się sprawdzał w tego typu książce, gdzie pewne informacje należało streścić. Dość swobodny język pomagał nie zmęczyć się objętością materiału. Atutem jest też ciągłe posiłkowanie się przez autora cytatami z oficjalnych dokumentów i wspomnień. Co do treści książki jestem zadowolony, podobało mi się, że w miarę obszernie opisano kampanię wrześniową i powstanie warszawskie. Myślę, że wszystkie najważniejsze informacje zawarto, czasem jednak z uwagi na brak miejsca niektóre dane były podane bez kontekstu, np. napisano, że w zamachu AK zginął jakiś Niemiec, którego nie kojarzyłem, nie wiedziałem więc dlaczego ta informacja jest istotna. Tymczasem w indeksie nazwisk zobaczyłem, że ta osoba występuje w książce tylko w tym miejscu i w sumie nie wiadomo dlaczego wspomniano o niej w tym miejscu, ani kim ona w ogóle była. Takich błędów było jednak mało, szczególnie uwzględniając objętość książki. Czasem też brakowało mi podsumowania pewnych tematów, np. informacji ilu Żydów zginęło podczas okupacji, albo Polaków z rąk Ukraińców. Brakło mi też podsumowania na końcu – posłowie w książce zajmuje zaledwie jedną stronę. Doceniam jednak próbę zrekonstruowania dziejów okupowanej Polski w jednym tomie, uważam, że wyszło to świetnie, bardzo polecam.
Bartłomiej Wojtas - awatar Bartłomiej Wojtas
ocenił na819 dni temu
Revolusi. Indonezja i narodziny nowoczesnego świata David van Reybrouck
Revolusi. Indonezja i narodziny nowoczesnego świata
David van Reybrouck
Iście monumentalne dzieło opowiadające o indonezyjskiej walce o niepodległość. Rzecz, która do tej pory była mi mało znana – traktowałem ją jako jeden z wielu epizodów walk kolonialnych o uzyskanie niezależności od macierzy zaraz po zakończeniu drugiej wojny światowej. Autor napisał książkę bardzo szczegółową, precyzyjnie opowiadającą okoliczności oraz bohaterów, którzy przyczynili się do tego, że dzisiejsza Indonezja, będąca częścią holenderskich Indii Wschodnich, uzyskała niezależność od swojej holenderskiej opiekunki. Autor wykonał iście tytaniczną pracę, docierając do jeszcze żyjących świadków tamtych wydarzeń – zarówno Indonezyjczyków, jak i Europejczyków – oraz badając archiwa holenderskie i indonezyjskie, dzięki czemu opowiedziana historia jest możliwie najbliższa rzeczywistym wydarzeniom. Miejscami miałem wrażenie tłoku wydarzeń, miejsc, sytuacji, dat i osób, natomiast w żadnym momencie nie odniosłem poczucia, iż czytam historię suchą, pozbawioną kontekstu; wręcz przeciwnie, narracja była dynamiczna, a opowiadane oddolne historie bardzo konkretnie wpisywały się w rytm wielkich przemian społeczno-politycznych. Dawid van Reybrouck rozprawia się z pokutującym w Europie mitem, iż celem Holandii była łagodna dekolonizacja będąca konsekwencją równie łagodnego okresu kolonializmu. Jak pokazuje, niewiele miało to wspólnego z rzeczywistością – zarówno okres kolonizacji, jak i proces zrzucenia zależności od Holandii był daleki od jednoznaczności, pełen sprzeczności, krwawych konfliktów i cierpień wielu ludzi. Autor kapitalnie pokazuje sprzeczności w zarządzaniu kolonią, gdzie holenderscy nadzorcy wykazywali się brutalnością, która skutkowała wściekłością miejscowej ludności, ale jednocześnie nie potrafili być na tyle okrutni, by całkowicie zdławić opór, co mogłoby wywołać jeszcze większy bunt. Dostrzega także brak spójnej wizji strategicznej wśród elit holenderskich, co sprawiło, że w próżni politycznej wyłonili się Indonezyjczycy, którzy siłą, odwagą i wolą wykorzystali nadarzające się okoliczności, uzyskując dla mieszkańców tych terenów niezależność. Książka jest przekładem opowieści z jednej strony detalicznej, a z drugiej znakomicie obrazującej wielkie przemiany dekolonizacyjne lat czterdziestych i pięćdziesiątych w Azji Południowo-Wschodniej. To nie tylko lektura historyczna – to również świadectwo siły ludzkiego ducha w obliczu przemian, konfliktów i nadziei na lepszą przyszłość.
Arek - awatar Arek
ocenił na814 dni temu
Miasta pogromów. Nie tylko Jedwabne Mirosław Tryczyk
Miasta pogromów. Nie tylko Jedwabne
Mirosław Tryczyk
Książka dobrze udokumentowana, czyta się z zapartym tchem. Natomiast moim zdaniem wątek nadzorczej lub kierowniczej roli Niemców został nieco spłycony. Nie ma w niej na przykład prawie nic na temat możliwej wyprzedzającej infiltracji lokalnych środowisk nacjonalistycznych przez wywiad niemiecki, a przecież wiadomo że przed konfliktem niem.-ros. coś takiego musiało się dziać. Jest ledwie jedna ALE JAKŻE ZNACZĄCA wypowiedź na ten temat: jeden ze świadków mówi, że z nieznanych powodów polscy narodowcy wiedzieli od której strony przyjadą Niemcy, tzn. z nieoczywistego kierunku, od strony Łomży. Poza tym, brak kontekstu geograficznego, czyli pokazania jak blisko była granica z Niemcami. To ważne, bo mimo wszystko podobnych wystąpień antyżydowskich nie było z takim natężeniem na innych ziemiach polskich. Autor trochę zawężająco przyjmuje, że ewentualne niemieckie sprawstwo kierownicze polegałoby na obecności Niemców w czasie mordowania Żydów. Pytanie, czy tak i tylko tak może objawić się to kierownictwo. Inna sprawa. trochę niesprawiedliwie potraktowano polską ludność, która nie brała w tym udziału. Otóż w każdej miejscowości mamy max. kilkunastu Polaków bijących i mordujących, co wynika z przytaczanych akt sądowych. Wiemy, że Ci "aktywni" spędzali do pomocy tych biernych. Ale jak się czuli ci bierni, co myśleli - nie ma nic. To trochę niesprawiedliwe, zważywszy że jakiś nieznany oficer Wehrmachtu, który wstrzymał mord w Jasieniówce, jest wzmiankowany w książce kilka razy (nie tylko w rozdziale dot. tej miejscowości). Dałoby się znaleźć jeszcze kilka takich wątków. Przeczytać warto, ale moim zdaniem jest to pozycja raczej dla osób trochę obytych w tej tematyce.
Bartek K - awatar Bartek K
ocenił na75 miesięcy temu
Chachary. Ludowa historia Górnego Śląska Dariusz Zalega
Chachary. Ludowa historia Górnego Śląska
Dariusz Zalega
„Chachary. Ludowa historia Górnego Śląska” Dariusza Zalegi to książka, która wywraca do góry nogami tradycyjny sposób myślenia o regionie, zazwyczaj zdominowany przez narracje o wielkich rodach przemysłowych, królach węgla czy narodowych powstaniach. Zalega, wierny nurtowi historii ludowej, oddaje głos tym, którzy dotąd stanowili jedynie statystyczne tło – robotnikom, bezrobotnym, buntownikom i tytułowym „chacharom”. Moja ocena 7/10 odzwierciedla uznanie dla ogromu pracy archiwistycznej i pasji autora, choć z pewnymi zastrzeżeniami co do momentami zbyt silnego ideologicznego ukierunkowania narracji. Największą siłą tej publikacji jest jej oddolna perspektywa. Zalega z niezwykłą swadą opisuje Śląsk nie jako krainę potulnych i pobożnych górników, ale jako tygiel radykalnych idei, strajków i krwawych potyczek o godność. Autor przywraca pamięć o śląskich anarchistach, socjalistach i komunistach, pokazując, że tożsamość regionu wykuwała się w ogniu walki klasowej, często w poprzek podziałów narodowościowych. Dla czytelnika przyzwyczajonego do dychotomii polsko-niemieckiej, „Chachary” będą prawdziwym szokiem poznawczym – tutaj ważniejszy od języka, którym mówił robotnik, był kolor flagi, pod którą szedł do boju o lepsze jutro. Styl Zalegi jest zadziorny, konfrontacyjny, reporterski i niezwykle plastyczny. Autor potrafi ożywić dawne manifestacje, poczuć dym z kominów dziewiętnastowiecznych hut i zrozumieć gniew ludzi zepchniętych na margines. Książka jest pełna fascynujących mikrobiogramów postaci zapomnianych, które w swoim czasie trzęsły posadami śląskiego przemysłu. To historia „brudna”, pisana z perspektywy familoków i karczem, co stanowi doskonałą i bardzo potrzebną przeciwwagę dla pomnikowej historii regionu. Momentami Zalega bywa tak zafascynowany ruchem robotniczym, że traci niezbędny historykowi dystans. Narracja chwilami staje się jednowymiarowa, a autor zdaje się bagatelizować te aspekty życia śląskiego ludu, które nie pasują do schematu rewolucyjnego buntu (np. silne przywiązanie do tradycji religijnej, które bywało hamulcem dla radykalizmów). Ponadto, gęstość faktów i nazwisk w niektórych rozdziałach może być dla czytelnika spoza regionu przytłaczająca, sprawiając, że lektura staje się chwilami nużąca. Podsumowując, „Chachary” to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć Śląsk w całej jego złożoności. Dariusz Zalega udowadnia, że historia ludowa to nie tylko moda, ale konieczność, by obraz przeszłości był pełny. To książka odważna, przywracająca godność tym, których oficjalna historia próbowała wymazać lub uciszyć. Solidne siedem punktów za dekonstrukcję mitów i pokazanie, że prawdziwa dusza Śląska bije nie w gabinetach dyrektorów kopalń, ale w sercach tych, którzy mieli odwagę powiedzieć „nie”. To lektura, która zostaje w głowie i zmusza do odrzucenia wielu utartych schematów ifałszywych założeń o regionie.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na76 dni temu
Na smyczy Kremla. Donald Trump, Dmitrij Rybołowlew i oferta stulecia Jurij Felsztinski
Na smyczy Kremla. Donald Trump, Dmitrij Rybołowlew i oferta stulecia
Jurij Felsztinski
Jurij Felsztiński to człowiek doskonale znający organizację przestępczą zbudowaną wokół Kremla i Łubianki. W swojej najnowszej książce 80 proc. tekstu poświęca perypetiom jednego z oligarchów powiązanych z FSB i mafią - Dmitrijowi Rybołowlewowi. Stawia (i dosyć dobrze argumentuje tezę),że ów oligarcha na zlecenie Kremla pomógł w 2008 r. Trumpowi kupując od niego willę po zawyżonej cenie. W 2016 r. desperacko próbował natomiast skontaktować się z Trumpem, by odzyskać swoje pieniądze. Został spłacony przez saudyjskiego następcę tronu, księcia Mohameda bin Salmana, który za mocno zawyżoną cenę kupił od Rybołowlewa obraz "Zbawiciel świata". Felsztiński jednak nie zdołał pociągnąć dalej tej historii i uczciwie przeanalizować, czy Trump za swojej pierwszej kadencji prowadził politykę przyjazną Kremlowi. Taką polityką bynajmniej nie było przerzucanie wojsk do Polski, sprzedawanie naszemu krajowi nowoczesnego uzbrojenia, nałożenie sankcji na Nord Stream 2, czy też rozwalenie wagnerowców w Syrii w bitwie o Conoco Field. No cóż, dla wielu liberałów "prorosyjska" polityka polega na walce z nielegalną imigracją, przestępczością pospolitą i transpłciowymi aktywiszczami... Mimo tej poważnej wady, wartą sięgnąć po tę książkę, choćby po to, by dowiedzieć się jak rosyjscy oligarchowie panoszyli się na Cyprze i w takich miejscach jak Monaco. Tajemnicą wciąż jednak pozostaje to, dlaczego Angela Merkel zdecydowała się na uderzenie w sektor bankowy Cypru, zinfiltrowany przez jej rosyjskich przyjaciół...
foxmulder2 - awatar foxmulder2
ocenił na69 miesięcy temu
I rak ryba. Stworzenia polityczne PRL-u Monika Milewska
I rak ryba. Stworzenia polityczne PRL-u
Monika Milewska
Monika Milewska to specjalistka od PRL-u. W swoich książkach na różne sposoby opisuje typowe dla tamtej rzeczywistości zjawiska, poczynając od migracji mieszkańców wsi do wielkich miast i zasiedlania koszmarków architektonicznych, jakimi były ( i są nadal) wielkie gdańskie falowce (znakomita i bardzo dowcipna powieść „Latawiec z betonu”),przez kuchnię i podejście do żywności (okazała monografia „Ślepa kuchnia”),aż po trącące absurdem podejście władzy ludowej do trzech zwierząt, wykorzystanych w budowaniu mitu dostatniego i silnego państwa we właśnie przeczytanym przeze mnie eseju naukowym „I rak ryba”. Autorka przygląda się Polsce Ludowej z perspektywy człowieka, który zna tę rzeczywistość raczej z opowieści niż z własnych doświadczeń, ale dzięki temu jej opisy są wnikliwe i poparte obszernym materiałem badawczym. „Stworzenia polityczne PRL-u” to trzy zwierzęta: stonka ziemniaczana, żubroń i kryl. Każde z nich rozpalało masową wyobraźnię mieszkańców Polski w innym dziesięcioleciu. W latach 50. głośno było o pasiastym żuczku, który niszczył uprawy ziemniaków, a który, jak głosiły media, został zrzucony na nasze pola przez wrogich kapitalistów w celu zgnębienia narodu polskiego. Autorka barwnie opisuje działania władzy ludowej na polu walki z plagą stonki, ilustrując swoje słowa fotografiami i cytatami z utworów, mających zachęcać ludność do udziału w akcjach przeciwstonkowych. Okazuje się, że spore zasługi na tym polu mieli wybitni polscy poeci i rysownicy: Jan Brzechwa agitował dzieci w wierszyku „Bronka i stonka”, a ilustracje zrobił Jan Marcin Szancer. Kolejne dziesięciolecie to epoka żubronia, czyli krzyżówki krowy i żubra, a gwiazdą lat 70. stał się maleńki skorupiak antarktyczny, czyli kryl. Te dwa stworzenia miały zapobiec brakom na polskim rynku mięsa i być lekarstwem na puste półki sklepowe. W kraju o tradycjach rolniczych trzeba było tworzyć zwierzęce hybrydy i manipulować genetyką, albo płynąć 18 tysięcy kilometrów aż za koło podbiegunowe, by znaleźć erzac mięsa, które powinno po prostu biegać po polskich pastwiskach. W wypadku żubronia i krylu Monika Milewska szczegółowo opisuje biologię tych stworzeń, ich zwyczaje, skupia się też na ludziach, którzy zaangażowali się w oba przedsięwzięcia, stając się ulubieńcami władz i robiąc dzięki temu naukowe kariery. „I rak ryba” to tekst na pograniczu pracy naukowej i eseju- napisany klarownie i czytelnie nawet dla laika, z pewną dozą humoru i wieloma dygresjami dotyczącymi realiów Polski Ludowej z jej śmiesznością i strasznością jednocześnie. Niestety, są w nim miejsca męczące, zbyt rozwklekłe. Warta uwagi ciekawostka.
Anna-Maria - awatar Anna-Maria
oceniła na62 miesiące temu
Niezłomni czy realiści? Polskie podziemie antykomunistyczne bez patosu Sławomir Poleszak
Niezłomni czy realiści? Polskie podziemie antykomunistyczne bez patosu
Sławomir Poleszak Rafał Wnuk
ŻOŁNIERZE WYKLĘCI_ jak rodziła się powojenna Polska W niektórych epokach historii zamiar życia w spokoju staje się programem wywrotowym. Paweł Jasienica, Rozważania o wojnie domowej Polacy mieli zrozumieć, że wszelki opór wobec wszechmocnej, totalnej, bezwzględnej władzy nie ma sensu. Poleszuk/Wnuk SATELITY, REWOLUCJE, OKUPACJE -MAKROSPOJRZENIE NA MIKROŻYCIA W zakończeniu tej bardzo długiej książki autorzy dyskutują problemy metodologiczne. Wyróżniają trzy podejścia do okresu instalacji władzy komunistycznej w Polsce: -model okupacyjny promowany przez historyków prawicowych takich jak Tomasz Strzembosz, pokazujący, że w Polsce w latach 1944-1989 mieliśmy do czynienia z okupacją radziecką, a politycy polscy(komuniści i ich sojusznicy) to marionetki Kremla. -model rewolucyjny reprezentowany przez Andrzeja Ledera, pokazujący, że w latach 1939-1956 wieku nastąpiła w Polsce rewolucja społeczna, której efektem było powstanie nowego państwa, nowych elit itp. Same wydarzenia polityczne są „wtórne”. -model satelicki, reprezentowany przez Krystynę Kersten, mówiący o państwa półsuwerennych na granicach imperiów. Suwerenność Polski jest ograniczona, ale istnieje. Książka duetu Wnuk/Poleszak pokazuje, że modele modelami, ale życie „wyklętych” swoje. Jak w wierszu Norwida „Popiół i diament”, „nasi” chłopcy walczący po stronie „reakcji” jednak musieli decydować w trymiga. Przede wszystkim jest to książka rzetelna, skrupulatna, konkretna. Czasami wręcz drobiazgowa, bo, było nie było, uczestnicy polskiego państwa podziemnego są „wzorcami” dla wielu pokoleń, czego niesłabnącym skutkiem w naszych czasach seriali był serial „Czas honoru”. Ciągłość między PPP, a „wyklętymi” (nie bójcie się tej nazwy, nazwy wymyślają ludzie) jest raczej niczym wyjątkowym, jednak oczywiście PPP było bardziej zróżnicowane polityczne przez swój rozmiar (ducha powojnia oddaje najlepiej fakt, że WiN miał jakoby powoływać się na postawę Gandhiego, nie za dużo było tam buńczucznej przechwałki i napinania muskułu, to robili nieodpowiedzialni „mocarze” II RP i to robią ich dzisiejsze odpowiedniki). Po dwóch wojnach światowych, po niespokojnych latach 20. I 30 XX wieku, ludzie wreszcie chcieli żyć, chcieli wrócić do „normalności”, a nowa „jałtańska” Polska obiecywała „Ziemię odzyskane” po Odrę i Nysę oraz odbudowę Kraju z gruzów. Powrót do lasu, był dla wielu osób ostatecznością, wręcz przymusem. ŻYCIE CZY HONOR? Czasami wybory są sfałszowane… Wraz z zmianą okupacji, polskie państwo podziemne rozpadło się jak domek z kart. Na zachód od Wisły podziemie zamarło, na wschodzie okazało się ciałem bez głowy. A wróg z jakim mieli się spotkać takich słabości nie wybaczał. Polska właściwie została „przegrana” w jednej decyzji Okulickiego. Reszta jest jej konsekwencją. Tragiczną. Jednak czy ta „porażka” to rzeczywiście „przegrana”? Zależy co cenisz bardziej „życie” czy „honor”? Dla ludzi pierwszego typu brak wojny, życie, jakie by nie było, to wartość nadrzędna. Dla drugich bycie okutym w powiciu, to rozkaz do Jednak zrozumienie „wyklętych” nie jest możliwe bez zrozumienia nie „komunistów”, a całej Polski nie-walczącej. Polskie społeczeństwo mogło iść wraz z swoim przywódcami w II Powstanie Warszawskie na całą Polskę z tym samym, straceńczym wezwaniem do honoru. Jednak wielu, bardzo wielu, na ten apel młodych kadr podziemia odpowiedziało stanowczym „nie” lub obojętnością. Wielu uważało po wojnie, że ten duch, etos był etosem minionej epoki i ludzi odpowiedzialnych za porażkę polskiej państwowości. Najbardziej krytyczni jak Sławomir Mrożek w „Śmierci porucznika” definiowali go takimi cechami: mitomaństwo i naiwność, ospałość i łatwowierność, słabo broniące się poczucie dumy i wielkości, obraźliwość i niepewność siebie, lekka ksenofobia i trwałe uprzedzenia( lista cech za Jackiem Hołówką z książki o marksizmie). Książkę jednym słowem polecam, a teraz zajmę się tym, co najbardziej lubię tj. kwestiami pobocznymi. PRZECIWNICY_IWAN SIEROW_Podbój Polski oczami Rosjanina Polska została pozostawiona na pastwę Stalina, a państwa demokratyczne uznały, że ich strefa wpływów nie sięga nad Wisłę. Wymusiły jednak na Stalinie – demokratyczne wybory. Jednak, żeby je przeprowadzić, po myśli Stalina, należało zniszczyć, upokorzyć, zastraszyć społeczeństwo polskie. W tym Stalin i stalinowcy byli niezastąpieni, najlepsi, byli arcymistrzami rozgrywania i rozbijania państw i narodów. Imperium komunistów oprócz nagiej siły miało też „know how” rozpracowania elit i mas, którego ostrze zostało wypracowane w trakcie wojen domowych u zarania Związku Sowieckiego. Tacy ludzie jak Sierow, łącząc „oszustwo z podstępem” rozgrywali polskich sojuszników-aliantów, mamiąc ich wyborami, amnestiami i posadami. Działali według prostych, ale skutecznych stalinowskich algorytmów terroru ( O Sierowie: „„zna się na przesłuchaniach, wsadzaniu do więzienia i rozstrzeliwaniu.”). „Powierzono mu oczyszczanie zaplecza 3. Frontu Białoruskiego oraz rozbrajanie oddziałów polskiej Armii Krajowej. ” Najpierw zajął się Wilnem, które pomagało mu zdobyć AK. AK w podły sposób zdradził i zaaresztował. Następnie zajął Lublin. Tutaj oprócz aresztowań i rozbrajania zaczęło się tworzenie „struktur”. Rękami Sierowa realizowała się globalna strategia Stalina montowania prosowieckiech władz w państwach okupowanych/satelickich. Pod okiem Sierowa zaczął powstawać aparat bezpieczeństwa rządu lubelskiego, na czele którego stanął Radkiewicz (chłopskie pochodzenie). Rząd lubelski dostał 350 motocykli, 430 samochodów ciężarowych i 500 osobowych. Ze względu na brak „chęci” Polaków do zaciągu w szeregi bezpieki, Sierow prosił o posiłki: 500 Smierszów i 15 enkawudzistów. Zgodnie z planem Sierowa, do każdego województwa skierowani zostali „doradcy”, doświadczeni czekiści. „Polscy towarzysze” to byli głownie Polacy z Związku Sowieckiego. Do 6 stycznia 1945 roku wg raportów Sierowa, NKWD i bezpieka aresztowało ponad trzynaście tysięcy „akowców”. Walka z podziemiem to dla imperium radzieckiego było „oczyszczanie przedpola”. Do końca kwietnia 1945 roku na polach przed Berlinem, dla Sierowa, sprawy polskie były w głównej mierze rozwiązane. Reszta historii działa się już siłą inercji, partyzantkę stopniowo rozbrajano, a miejscowe UB zastępowało specjalistów z NKWD. System, jak to ładnie się cybernetycznie mówi, się instalował. GEOGRAFIA OPORU Niektórzy historycy twierdzą, że gdzieś w rejonach Podlasia, Lubelszczyzny, Rzeszowszczyzny, Wołynia, Kielecczyzny, Wileńszczyzny i Nowogródka znajduje się „jądro” polskości, owa pierwsza, „czysta” warstwa, która w ostateczności broni się na końcu, przed „okupacją”, to tam skrywają się „skarby” polskości. Ten wzór widzą m.in. w nakładaniu się ognisk oporu w okresie powstania styczniowego i działań „wyklętych”. Imperium łatwo zdobyło miasta, trochę ciężej poszło z instalacją w powiatach, ale już na poziomie gmin „zainstalowało się” jedynie oficjalnie. Tam musiało już rozrywać więzi rodzinne, zabijać głównych prowodyrów w procesach pokazowych. Jednak to wioski, małe miasteczka, lasy są zwyczajnie w świecie światem „wojny partyzanckiej”. Z mojej strony, wydaje mi się, że w Polsce („dawnej Polsce” jak pisze się w „Ziemiach” Ćwiek-Rogalskiej) pod okupacją niemiecką i radziecką, w Polsce gminnej toczyła się już wojna domowa między AK, NSZ, GL/AL, BCh, oddziałami ukraińskimi, partyzantką radziecką i last, but not least, partyzantką żydowską. Osłabienie władzy niemieckiej, a nie wejście jeszcze władzy radzieckiej to był czas „wojny wszystkich ze wszystkimi”, który właśnie najlepiej widać na poziomie lasów i wsi. Partyzantka antykomunistyczna działa się „między chałupą, a stodołą”(cytat chyba z A. Dudka). To była wojna chłopska. Akowcy, którzy dominowali w „terenie” nie mieli praktycznie „szans” z regularną, zaprawioną w boju Armią Czerwoną, i jeszcze bardziej skutecznymi siłami NKWD. Jednak jak piszą autorzy, akowcy nie tyle wrócili do podziemia, co zostali do niego wepchnięci przez komunistów. WYKLĘCI – czuła krytyka Ta recenzja, ani nawet ta książka to nie są ataki na partyzantkę antykomunistyczną (co najwyżej na kult wyklętych, za którym idzie tradycyjny „ swoisty polski etos”). Poza tym, że książka pokazuje prawdziwe bogactwo życia polityczno-wojskowego, zależne od lokalizacji, od środowisk. Pokazuje prawdziwe prawicowo-endeckie oblicze NSZ, pokazuje słabości organizacyjne podziemia poakowskiego i fiasko jego „złudzeń” w zakresie wyborów, amnestii etc. Przede wszystkim pokazuje charakter „wojny partyzanckiej”, gdzie lokalny watażka rośnie w gminie, i zostaje ścinany przez imperium, gdy „wyrośnie” za bardzo. Autorzy wspaniale pokazują „siłę” imperium, tak jak ma to miejsce w tragicznym porwaniu Szesnastu (wydarzenie kluczowe dla pozostania w podziemiu). Młyny historii zmieliły polską elitę postszlachecko-burżuazyjną (sojusz herbu z kapitałem). Z tych wspólnych życiorysów wynika jednak, że bycie powiązanym z poprzednią państwowością (wojskowi, nauczyciele, urzędnicy, sołtysi) często dawało asumpt do „ucieczki” w las. Z drugiej strony, samo „wydarzenie się” II WŚ zmieniło ludzi, pokazało ich mroczną stronę, opadły konwenanse, „młodzi” awansowali siłą charakteru (chyba Piotr Semka mówił o charakterogennej mocy wojny). Książka jest bardzo aktualna po 2022. Jak byśmy się dzisiaj zachowali, gdyby wnuki czerwonoarmistów i enkawudystów znów przekroczyły Bug? Czy premierzy wielkich mocarstw nie „wymagali” by współpracy w imię realizmu? Czy młodzi znów nie mieliby „nerwów” na wodzy? Jaką strategię jako naród powinniśmy przyjąć, jeśliby upadła polska państwowość? Polskie elity nie idąc na starcie (po klęsce Powstania i akcji Burza),dały szanse zachować „tkankę” narodu, nie czyniąc z Polski spalonej ziemi. Wydaje się, że taki być musiało. 5 lat niemieckiej okupacji to i tak wystarczająco jak na jedno ludzkie życie. Jedna nauka na pewno musi zapaść to stare, dobre, carskie powiedzenie: żadnych złudzeń, panowie, żadnych złudzeń. Przypominam, że to imperium obiecało „wolne wybory” w Jałcie. Tak wyglądały: „Pod koniec 1946 roku przedwyborcza machina propagandy i terroru pracowała na najwyższych obrotach. W wielu okręgach wyborczych ludowcom nie pozwolono wystawić własnych kandydatów, a szereg działaczy PSL aresztowano pod byle pretekstem. UB, MO i wojsko wspierały kandydatów bloku i prześladowały ludowców. W fabrykach, urzędach, szkołach i na uniwersytetach odbywały się obowiązkowe wiece poparcia dla komunistów. 200 tys. agitatorów ruszyło do polskich mieszkań i chałup. Na ludzi odmawiających otwarcia im drzwi spadały represje. Rządzący starali się złamać przeciwników przez manifestacje siły i obezwładnić nachalną propagandą. Władze demonstrowały wszechmoc i sprawność w walce z wszelkimi „wrogami”. Elementem tej strategii było aresztowanie tuż przed wyborami członków III ZG WiN i pokazowy proces I Zarządu. W dniu wyborów powszechnie łamano zasadę tajności głosowania, zmuszając ludzi, by wrzucali kartki do urny jawnie, w obecności aktywistów partyjnych. W zakładach pracy i jednostkach wojskowych głosowano pod okiem przełożonych i dowódców. Zmieniono sens słowa „wybory”. Zamiast aktu wolnej woli znaczyło ono przymus poparcia władzy.”. W krytyce podziemia powojennego należy jednak zawsze pamiętać, że byli oni reakcją na „imperium”. „Swoisty polski etos” jest co najwyżej „błędem” Polaków walczących z „komuną”, jednak prawdziwymi zbrodniarzami byli Sowieci oraz ich polscy sojusznicy. Nikt nie powinien powiedzieć, że to „wyklęci” dokonywali obławy w lasach augustowskich. Ps.1. Krytycyzm wobec tego, co nazywam za Hołówką „swoistym polskim etosem” to nie mój pomysł. Wypływa z całej masy powojennej literatury i filmu, czyli z „ducha dziejów”. Od Wajdy po Munka, od Różewicza, czy Konwickiego, najmocniej zaś zapadł mi w pamięci krytyki Mrożka. Jeszcze, jeszcze tylko jeden czynnik by nam pozwolił być mocarstwem, gdyby nie zdrady zachodu, gdyby była IIIWŚ, …mrzonki kosztowały i będą ludzkie życia. Właśnie w doświadczeniu porażki Powstania, powstał później ruch „Solidarności”. Skazany na pancerzach to nie tylko „epizody”. To gorzej niż zbrodnia – to błąd . Jednak jak piszą autorzy nie było żadnej „wspólnoty bojowników-straceńców”, było za to multów różnego rodzaju dowództw lokalnych, od demokratów po faszystów. Ps.2. Książkę polecają od lewa (Leszczyński) do prawa (Zychowicz). Ps. 3. Przypominam największa zbrodnie sowiecką w ramach likwidacji band zbrojnego podziemia tzw. obławę augustowską: W wyniku obławy zatrzymano ogółem 7049 osób, z których po przesłuchaniu, czyli tzw. filtracji, 5115 wypuszczono. Pozostali zostali poddani dokładniejszemu śledztwu. Grupę ponad 500 Litwinów (z których 252 uznano za „bandytów”) przekazano do dyspozycji organów NKWD i NKGB Litewskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, natomiast co najmniej 592 Polaków uznanych za partyzantów rozstrzelano i pochowano w nieznanym miejscu (nie wiadomo też, co stało się z około tysiącem pozostałych zatrzymanych). Rodziny ofiar nie zostały powiadomione o losie ich bliskich. Lekturki: Model satelicki: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/85000/narodziny-systemu-wladzy-polska-1943---1948 Model rewolucyjny: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/221208/przesniona-rewolucja-cwiczenie-z-logiki-historycznej Model okupacyjny: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/206000/refleksje-o-polsce-i-podziemiu-1939-1945 Zaremba o okresie 1944-1947: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/134842/wielka-trwoga-polska-1944-1947-ludowa-reakcja-na-kryzys NKWD: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/203359/stalinowski-kat-polski-iwan-sierow Obława augustowska: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5200359/miotla-stalina-polska-polnocno-wschodnia-i-jej-pogranicze-w-czasie-oblawy-augustowskiej Literatura: Warszyc: Różewicz: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/125340/do-piachu Wileńszczyzna: Rojsty: https://lubimyczytac.pl/audiobook/5078216/rojsty Łupaszka: Jasienica: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/50413/rozwazania-o-wojnie-domowej
prej7 - awatar prej7
ocenił na88 miesięcy temu
Nazistowscy lekarze. Mord medyczny i psychologia ludobójstwa Robert Jay Lifton
Nazistowscy lekarze. Mord medyczny i psychologia ludobójstwa
Robert Jay Lifton
Sięgając po te książkę nie sądziłem, że tak wiele zmieni w moim myśleniu i podejściu do świata. Na pewno nie nudna (ostatnia część jednak chyba dla ludzi którzy dużo bardziej niż np. Ja siedzą w psychologii),niesamowite wejście do głowy ludzi uwikłanych w mord masowy. Szczegółowość opisów realiów lekarzy-więźniów to naprawdę niesamowite i bardzo cenne dziedzictwo dla przyszłych pokoleń. Książka pokazuje nam też, że lekarze, jak każda inna społeczna, wbrew temu, co by się mogło niektórym wydawać- to nie jest jakaś elita narodu, tylko ludzie wykonywujący zawód. W dodatku są tak samo podatni na manipulacje, presję społeczną i możliwość uwikłania w machinę mordu jak każdy inny człowiek- myślę, że pozycja obowiązkowa dla wszystkich zawodów medycznych. Doceniam podkreślanie co jakiś czas, że w obozie nie ginęli tylko Żydzi- ale też m.in. Polacy, bo o tym fakcie mam wrażenie coraz częściej się zapomina. Ciekawie opisane są też Polskie "Czarne charaktery" w obozie, natomiast zjeżył mi się włos na głowie, gdy autor użył określenia, że Polacy to była "rasa aryjska"- uważam że błąd nieakceptowalny i nie powinien się znaleźć w tak rzetelnej pracy. Mimo to obraz obozu z perspektywy lekarzy- esesmanów i lekarzy- więźniów przedstawiony bardzo realistycznie i ciekawie. Dzięki rozmowom z byłymi oprawcami można dowiedzieć się naprawdę wiele nowych informacji, nawet jeśli ktoś już trochę siedzi w temacie. Bardzo bardzo gorąco polecam wszystkim przeczytanie tej pozycji!
Norbert - awatar Norbert
ocenił na92 miesiące temu
Tam, gdzie mieszka wiatr. Archeologiczne zagadki Bliskiego Wschodu Piotr Kołodziejczyk
Tam, gdzie mieszka wiatr. Archeologiczne zagadki Bliskiego Wschodu
Piotr Kołodziejczyk
Wyprawa na Wschód Znacie przygody Indiany Jonesa? Pewnie, że znacie. Dobra seria przygodowych filmów w scenerii egzotycznej. Tu krokodyle, tu tajemnicze kule, węże i te fascynujące przygody…. A kiedy w części „Indiana Jones i ostatnia krucjata” do obsady dołączył sam James Bond, sorry, Sean Connery, to w ogóle zrobiło się bajkowo. Jak zawsze przy produkcji takich filmów zastanawiam się, co jest autentycznym plenerem, a co dekoracjami, wówczas jeszcze nie komputerowymi. W wymienionej przeze mnie części, Jonesowie wjeżdżają przez skalny tunel, do niesamowitego skalnego miasta, w którym ukryty ma być święty Graal… Czy owe wykute w skale zabudowania to tylko dykta, czy może…. Tak, autentyk, to Petra, miasto Nabatejczyków, znajduje się w Jordanii. Zaczęłam szperać na temat tego miasta, tamtych ludzi…. Indiana Jones znacznie poszerzył moje wiadomości związane z Bliskim Wschodem. Wcześniej uczynił to Zenon Kosidowski. W szkole średniej rozczytywaliśmy się w jego książkach. Mnie zachwyciły „Opowieści biblijne”. Wtedy też wędrowałam po Bliskim Wschodzie…. A jeszcze potem ta kraina zaczęła kojarzyć się z wojnami…. I chyba tak kojarzy się do dziś…. Smutno się robi…. Z ciekawością zatem zabrałam się za książkę Piotra Kołodziejczyka „Tam, gdzie mieszka wiatr”. I przeczytałam ją z przyjemnością. Odkopała moje wiadomości z dawnych lat, poszerzyła je, a przede wszystkim wzbudziła nadzieję, że młodzi ludzie zainteresują się niezwykłą historią niezwykłej ziemi. Bo to kolebka trzech wielkich religii, tu był Eden, tędy wędrowali kupcy jedwabnym szlakiem, tu nadal pracowici archeolodzy odkopują ślady dawnych kultur i tworzących je ludzi. Książka Kołodziejczyka jest właśnie o tym, o poszukiwaniu naszej ludzkiej tożsamości. Jak każda tego typu opowieść, stara się przybliżyć nam czas miniony, byśmy mogli poznać dzieje człowieka, zrozumieć dlaczego była brąz, jakie znaczenie dla rozwoju cywilizacji miało „odkrycie” żelaza i kim na serio był Hefajstos. To wszystko jest bowiem kolebką naszej cywilizacji, „komórek”, komputerów, paneli fotowoltaicznych. A o tym powinniśmy wiedzieć. Napisana w miarę nieskomplikowanym językiem opowieść o Bliskim Wschodzie powinna zainteresować każdego czytelnika. Może to być opowieść do poduszki, może stanowić wstęp do dalszej penetracji tajemniczych krain. Warto podsunąć ją młodzieży, której Bliski Wschód kojarzy się niestety z działaniami wojennymi. Gdzie jest początek naszego czasu? Skąd przychodzimy? Czy jedwabny szlak to droga ku lepszemu światu, we wszystkie jego strony? Dlaczego ciągle funkcjonuje taki przedziwny zawód jak archeolog? Urządzenia elektroniczne nie wystarczą, by dotrzeć w głąb ziemi, która ciągle ukrywa swe dzieje? Warto zatem sięgnąć po ową książkę żeby swą wiedzę pogłębić lub przypomnieć….
gks - awatar gks
ocenił na64 miesiące temu

Cytaty z książki Młody Lothar. Żydowski uciekinier w półświatku nazistowskiego Berlina

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Młody Lothar. Żydowski uciekinier w półświatku nazistowskiego Berlina


Ciekawostki historyczne