ŻOŁNIERZE WYKLĘCI_ jak rodziła się powojenna Polska
W niektórych epokach historii zamiar życia w spokoju staje się programem wywrotowym.
Paweł Jasienica, Rozważania o wojnie domowej
Polacy mieli zrozumieć, że wszelki opór wobec wszechmocnej, totalnej, bezwzględnej władzy nie ma sensu.
Poleszuk/Wnuk
SATELITY, REWOLUCJE, OKUPACJE -MAKROSPOJRZENIE NA MIKROŻYCIA
W zakończeniu tej bardzo długiej książki autorzy dyskutują problemy metodologiczne. Wyróżniają trzy podejścia do okresu instalacji władzy komunistycznej w Polsce:
-model okupacyjny promowany przez historyków prawicowych takich jak Tomasz Strzembosz, pokazujący, że w Polsce w latach 1944-1989 mieliśmy do czynienia z okupacją radziecką, a politycy polscy(komuniści i ich sojusznicy) to marionetki Kremla.
-model rewolucyjny reprezentowany przez Andrzeja Ledera, pokazujący, że w latach 1939-1956 wieku nastąpiła w Polsce rewolucja społeczna, której efektem było powstanie nowego państwa, nowych elit itp. Same wydarzenia polityczne są „wtórne”.
-model satelicki, reprezentowany przez Krystynę Kersten, mówiący o państwa półsuwerennych na granicach imperiów. Suwerenność Polski jest ograniczona, ale istnieje.
Książka duetu Wnuk/Poleszak pokazuje, że modele modelami, ale życie „wyklętych” swoje. Jak w wierszu Norwida „Popiół i diament”, „nasi” chłopcy walczący po stronie „reakcji” jednak musieli decydować w trymiga.
Przede wszystkim jest to książka rzetelna, skrupulatna, konkretna. Czasami wręcz drobiazgowa, bo, było nie było, uczestnicy polskiego państwa podziemnego są „wzorcami” dla wielu pokoleń, czego niesłabnącym skutkiem w naszych czasach seriali był serial „Czas honoru”. Ciągłość między PPP, a „wyklętymi” (nie bójcie się tej nazwy, nazwy wymyślają ludzie) jest raczej niczym wyjątkowym, jednak oczywiście PPP było bardziej zróżnicowane polityczne przez swój rozmiar (ducha powojnia oddaje najlepiej fakt, że WiN miał jakoby powoływać się na postawę Gandhiego, nie za dużo było tam buńczucznej przechwałki i napinania muskułu, to robili nieodpowiedzialni „mocarze” II RP i to robią ich dzisiejsze odpowiedniki). Po dwóch wojnach światowych, po niespokojnych latach 20. I 30 XX wieku, ludzie wreszcie chcieli żyć, chcieli wrócić do „normalności”, a nowa „jałtańska” Polska obiecywała „Ziemię odzyskane” po Odrę i Nysę oraz odbudowę Kraju z gruzów. Powrót do lasu, był dla wielu osób ostatecznością, wręcz przymusem.
ŻYCIE CZY HONOR? Czasami wybory są sfałszowane…
Wraz z zmianą okupacji, polskie państwo podziemne rozpadło się jak domek z kart. Na zachód od Wisły podziemie zamarło, na wschodzie okazało się ciałem bez głowy. A wróg z jakim mieli się spotkać takich słabości nie wybaczał. Polska właściwie została „przegrana” w jednej decyzji Okulickiego. Reszta jest jej konsekwencją. Tragiczną. Jednak czy ta „porażka” to rzeczywiście „przegrana”?
Zależy co cenisz bardziej „życie” czy „honor”? Dla ludzi pierwszego typu brak wojny, życie, jakie by nie było, to wartość nadrzędna. Dla drugich bycie okutym w powiciu, to rozkaz do Jednak zrozumienie „wyklętych” nie jest możliwe bez zrozumienia nie „komunistów”, a całej Polski nie-walczącej. Polskie społeczeństwo mogło iść wraz z swoim przywódcami w II Powstanie Warszawskie na całą Polskę z tym samym, straceńczym wezwaniem do honoru. Jednak wielu, bardzo wielu, na ten apel młodych kadr podziemia odpowiedziało stanowczym „nie” lub obojętnością. Wielu uważało po wojnie, że ten duch, etos był etosem minionej epoki i ludzi odpowiedzialnych za porażkę polskiej państwowości. Najbardziej krytyczni jak Sławomir Mrożek w „Śmierci porucznika” definiowali go takimi cechami: mitomaństwo i naiwność, ospałość i łatwowierność, słabo broniące się poczucie dumy i wielkości, obraźliwość i niepewność siebie, lekka ksenofobia i trwałe uprzedzenia( lista cech za Jackiem Hołówką z książki o marksizmie).
Książkę jednym słowem polecam, a teraz zajmę się tym, co najbardziej lubię tj. kwestiami pobocznymi.
PRZECIWNICY_IWAN SIEROW_Podbój Polski oczami Rosjanina
Polska została pozostawiona na pastwę Stalina, a państwa demokratyczne uznały, że ich strefa wpływów nie sięga nad Wisłę. Wymusiły jednak na Stalinie – demokratyczne wybory. Jednak, żeby je przeprowadzić, po myśli Stalina, należało zniszczyć, upokorzyć, zastraszyć społeczeństwo polskie. W tym Stalin i stalinowcy byli niezastąpieni, najlepsi, byli arcymistrzami rozgrywania i rozbijania państw i narodów. Imperium komunistów oprócz nagiej siły miało też „know how” rozpracowania elit i mas, którego ostrze zostało wypracowane w trakcie wojen domowych u zarania Związku Sowieckiego. Tacy ludzie jak Sierow, łącząc „oszustwo z podstępem” rozgrywali polskich sojuszników-aliantów, mamiąc ich wyborami, amnestiami i posadami. Działali według prostych, ale skutecznych stalinowskich algorytmów terroru ( O Sierowie: „„zna się na przesłuchaniach, wsadzaniu do więzienia i rozstrzeliwaniu.”). „Powierzono mu oczyszczanie zaplecza 3. Frontu Białoruskiego oraz rozbrajanie oddziałów polskiej Armii Krajowej. ” Najpierw zajął się Wilnem, które pomagało mu zdobyć AK. AK w podły sposób zdradził i zaaresztował. Następnie zajął Lublin. Tutaj oprócz aresztowań i rozbrajania zaczęło się tworzenie „struktur”. Rękami Sierowa realizowała się globalna strategia Stalina montowania prosowieckiech władz w państwach okupowanych/satelickich. Pod okiem Sierowa zaczął powstawać aparat bezpieczeństwa rządu lubelskiego, na czele którego stanął Radkiewicz (chłopskie pochodzenie). Rząd lubelski dostał 350 motocykli, 430 samochodów ciężarowych i 500 osobowych. Ze względu na brak „chęci” Polaków do zaciągu w szeregi bezpieki, Sierow prosił o posiłki: 500 Smierszów i 15 enkawudzistów. Zgodnie z planem Sierowa, do każdego województwa skierowani zostali „doradcy”, doświadczeni czekiści. „Polscy towarzysze” to byli głownie Polacy z Związku Sowieckiego. Do 6 stycznia 1945 roku wg raportów Sierowa, NKWD i bezpieka aresztowało ponad trzynaście tysięcy „akowców”. Walka z podziemiem to dla imperium radzieckiego było „oczyszczanie przedpola”. Do końca kwietnia 1945 roku na polach przed Berlinem, dla Sierowa, sprawy polskie były w głównej mierze rozwiązane. Reszta historii działa się już siłą inercji, partyzantkę stopniowo rozbrajano, a miejscowe UB zastępowało specjalistów z NKWD. System, jak to ładnie się cybernetycznie mówi, się instalował.
GEOGRAFIA OPORU
Niektórzy historycy twierdzą, że gdzieś w rejonach Podlasia, Lubelszczyzny, Rzeszowszczyzny, Wołynia, Kielecczyzny, Wileńszczyzny i Nowogródka znajduje się „jądro” polskości, owa pierwsza, „czysta” warstwa, która w ostateczności broni się na końcu, przed „okupacją”, to tam skrywają się „skarby” polskości. Ten wzór widzą m.in. w nakładaniu się ognisk oporu w okresie powstania styczniowego i działań „wyklętych”.
Imperium łatwo zdobyło miasta, trochę ciężej poszło z instalacją w powiatach, ale już na poziomie gmin „zainstalowało się” jedynie oficjalnie. Tam musiało już rozrywać więzi rodzinne, zabijać głównych prowodyrów w procesach pokazowych. Jednak to wioski, małe miasteczka, lasy są zwyczajnie w świecie światem „wojny partyzanckiej”.
Z mojej strony, wydaje mi się, że w Polsce („dawnej Polsce” jak pisze się w „Ziemiach” Ćwiek-Rogalskiej) pod okupacją niemiecką i radziecką, w Polsce gminnej toczyła się już wojna domowa między AK, NSZ, GL/AL, BCh, oddziałami ukraińskimi, partyzantką radziecką i last, but not least, partyzantką żydowską. Osłabienie władzy niemieckiej, a nie wejście jeszcze władzy radzieckiej to był czas „wojny wszystkich ze wszystkimi”, który właśnie najlepiej widać na poziomie lasów i wsi. Partyzantka antykomunistyczna działa się „między chałupą, a stodołą”(cytat chyba z A. Dudka). To była wojna chłopska. Akowcy, którzy dominowali w „terenie” nie mieli praktycznie „szans” z regularną, zaprawioną w boju Armią Czerwoną, i jeszcze bardziej skutecznymi siłami NKWD. Jednak jak piszą autorzy, akowcy nie tyle wrócili do podziemia, co zostali do niego wepchnięci przez komunistów.
WYKLĘCI – czuła krytyka
Ta recenzja, ani nawet ta książka to nie są ataki na partyzantkę antykomunistyczną (co najwyżej na kult wyklętych, za którym idzie tradycyjny „ swoisty polski etos”). Poza tym, że książka pokazuje prawdziwe bogactwo życia polityczno-wojskowego, zależne od lokalizacji, od środowisk. Pokazuje prawdziwe prawicowo-endeckie oblicze NSZ, pokazuje słabości organizacyjne podziemia poakowskiego i fiasko jego „złudzeń” w zakresie wyborów, amnestii etc. Przede wszystkim pokazuje charakter „wojny partyzanckiej”, gdzie lokalny watażka rośnie w gminie, i zostaje ścinany przez imperium, gdy „wyrośnie” za bardzo. Autorzy wspaniale pokazują „siłę” imperium, tak jak ma to miejsce w tragicznym porwaniu Szesnastu (wydarzenie kluczowe dla pozostania w podziemiu).
Młyny historii zmieliły polską elitę postszlachecko-burżuazyjną (sojusz herbu z kapitałem). Z tych wspólnych życiorysów wynika jednak, że bycie powiązanym z poprzednią państwowością (wojskowi, nauczyciele, urzędnicy, sołtysi) często dawało asumpt do „ucieczki” w las. Z drugiej strony, samo „wydarzenie się” II WŚ zmieniło ludzi, pokazało ich mroczną stronę, opadły konwenanse, „młodzi” awansowali siłą charakteru (chyba Piotr Semka mówił o charakterogennej mocy wojny).
Książka jest bardzo aktualna po 2022. Jak byśmy się dzisiaj zachowali, gdyby wnuki czerwonoarmistów i enkawudystów znów przekroczyły Bug? Czy premierzy wielkich mocarstw nie „wymagali” by współpracy w imię realizmu? Czy młodzi znów nie mieliby „nerwów” na wodzy? Jaką strategię jako naród powinniśmy przyjąć, jeśliby upadła polska państwowość? Polskie elity nie idąc na starcie (po klęsce Powstania i akcji Burza),dały szanse zachować „tkankę” narodu, nie czyniąc z Polski spalonej ziemi. Wydaje się, że taki być musiało. 5 lat niemieckiej okupacji to i tak wystarczająco jak na jedno ludzkie życie.
Jedna nauka na pewno musi zapaść to stare, dobre, carskie powiedzenie: żadnych złudzeń, panowie, żadnych złudzeń. Przypominam, że to imperium obiecało „wolne wybory” w Jałcie. Tak wyglądały:
„Pod koniec 1946 roku przedwyborcza machina propagandy i terroru pracowała na najwyższych obrotach. W wielu okręgach wyborczych ludowcom nie pozwolono wystawić własnych kandydatów, a szereg działaczy PSL aresztowano pod byle pretekstem. UB, MO i wojsko wspierały kandydatów bloku i prześladowały ludowców. W fabrykach, urzędach, szkołach i na uniwersytetach odbywały się obowiązkowe wiece poparcia dla komunistów. 200 tys. agitatorów ruszyło do polskich mieszkań i chałup. Na ludzi odmawiających otwarcia im drzwi spadały represje. Rządzący starali się złamać przeciwników przez manifestacje siły i obezwładnić nachalną propagandą. Władze demonstrowały wszechmoc i sprawność w walce z wszelkimi „wrogami”. Elementem tej strategii było aresztowanie tuż przed wyborami członków III ZG WiN i pokazowy proces I Zarządu. W dniu wyborów powszechnie łamano zasadę tajności głosowania, zmuszając ludzi, by wrzucali kartki do urny jawnie, w obecności aktywistów partyjnych. W zakładach pracy i jednostkach wojskowych głosowano pod okiem przełożonych i dowódców. Zmieniono sens słowa „wybory”. Zamiast aktu wolnej woli znaczyło ono przymus poparcia władzy.”.
W krytyce podziemia powojennego należy jednak zawsze pamiętać, że byli oni reakcją na „imperium”. „Swoisty polski etos” jest co najwyżej „błędem” Polaków walczących z „komuną”, jednak prawdziwymi zbrodniarzami byli Sowieci oraz ich polscy sojusznicy. Nikt nie powinien powiedzieć, że to „wyklęci” dokonywali obławy w lasach augustowskich.
Ps.1. Krytycyzm wobec tego, co nazywam za Hołówką „swoistym polskim etosem” to nie mój pomysł. Wypływa z całej masy powojennej literatury i filmu, czyli z „ducha dziejów”. Od Wajdy po Munka, od Różewicza, czy Konwickiego, najmocniej zaś zapadł mi w pamięci krytyki Mrożka. Jeszcze, jeszcze tylko jeden czynnik by nam pozwolił być mocarstwem, gdyby nie zdrady zachodu, gdyby była IIIWŚ, …mrzonki kosztowały i będą ludzkie życia. Właśnie w doświadczeniu porażki Powstania, powstał później ruch „Solidarności”. Skazany na pancerzach to nie tylko „epizody”. To gorzej niż zbrodnia – to błąd . Jednak jak piszą autorzy nie było żadnej „wspólnoty bojowników-straceńców”, było za to multów różnego rodzaju dowództw lokalnych, od demokratów po faszystów.
Ps.2. Książkę polecają od lewa (Leszczyński) do prawa (Zychowicz).
Ps. 3. Przypominam największa zbrodnie sowiecką w ramach likwidacji band zbrojnego podziemia tzw. obławę augustowską:
W wyniku obławy zatrzymano ogółem 7049 osób, z których po przesłuchaniu, czyli tzw. filtracji, 5115 wypuszczono. Pozostali zostali poddani dokładniejszemu śledztwu. Grupę ponad 500 Litwinów (z których 252 uznano za „bandytów”) przekazano do dyspozycji organów NKWD i NKGB Litewskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, natomiast co najmniej 592 Polaków uznanych za partyzantów rozstrzelano i pochowano w nieznanym miejscu (nie wiadomo też, co stało się z około tysiącem pozostałych zatrzymanych). Rodziny ofiar nie zostały powiadomione o losie ich bliskich.
Lekturki:
Model satelicki: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/85000/narodziny-systemu-wladzy-polska-1943---1948
Model rewolucyjny: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/221208/przesniona-rewolucja-cwiczenie-z-logiki-historycznej
Model okupacyjny: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/206000/refleksje-o-polsce-i-podziemiu-1939-1945
Zaremba o okresie 1944-1947: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/134842/wielka-trwoga-polska-1944-1947-ludowa-reakcja-na-kryzys
NKWD: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/203359/stalinowski-kat-polski-iwan-sierow
Obława augustowska: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5200359/miotla-stalina-polska-polnocno-wschodnia-i-jej-pogranicze-w-czasie-oblawy-augustowskiej
Literatura:
Warszyc: Różewicz: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/125340/do-piachu
Wileńszczyzna: Rojsty: https://lubimyczytac.pl/audiobook/5078216/rojsty
Łupaszka: Jasienica: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/50413/rozwazania-o-wojnie-domowej
OPINIE i DYSKUSJE o książce Młody Lothar. Żydowski uciekinier w półświatku nazistowskiego Berlina
Wspomnienia Larrego Orbacha z czasów II wojny, żydowskiego chłopaka, próbującego przeżyć wraz z matką ten czas mroku w Berlinie.
Brawurowo napisana, czyta się, jak najlepszą powieść łotrzykowsko- przygodową, a bohater szukając ratunku prowadzi nas po różnych światach i półświatkach hitlerowskiej stolicy.
Wspomnienia Larrego Orbacha z czasów II wojny, żydowskiego chłopaka, próbującego przeżyć wraz z matką ten czas mroku w Berlinie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBrawurowo napisana, czyta się, jak najlepszą powieść łotrzykowsko- przygodową, a bohater szukając ratunku prowadzi nas po różnych światach i półświatkach hitlerowskiej stolicy.
Młody Lothar... to naprawdę niezwykła historia dojrzewania i w ogóle życia w berlińskim podziemiu podczas II wojny światowej, w okresie gdy Żydzi nie mieli prawa żyć. Jest to historia niezwykła, przykuwająca uwagę i chwytająca za serce.
Tytułowy bohater to Lothar Orbach, jeden z synów w niemiecko-żydowskiej rodzinie. Nasz bohater miał zaledwie 14 lat gdy w Berlinie rozpoczęła się gehenna Żydów, gdy zaczęto na nich obławy, gdy wydano wyrok śmierci.
Ucieczka rozpoczyna się w Wigilię 1942 roku. Wtedy to gestapo przychodzi po rodzinę naszego bohatera. Jemu samemu i jego matce udaje się uciec z fałszywymi papierami. Matka i syn ukrywają się. Każde z nich w innym miejscu, w inny sposób. Gehenna i strach trwają. Młody Lothar robi niewiarygodne rzeczy żeby przetrwać.
Ta książka to niezwykła i bardzo poruszająca historia, która w normalnym świecie nie miałaby prawa się wydarzyć. Ale rok 1942 nie był normalny. Był koszmarem, który nam żyjącym w miarę bezpiecznych czasach, trudno sobie wyobrazić.
Jest to opowieść autobiograficzna. Tytułowy Lothar, to sam autor Larry Orbach, który żył w latach 1924 – 2008. Historie kilku lat jego życia pomagała mu spisywać córka. Język opowieści jest w miarę lekki, choć bez infantylizmy. Zdecydowanie kontrastuje to z grozą opowieści i wywiera na czytelnika ogromny wpływ.
Bardzo poruszająca i znacząca historia nie tylko o zagładzie Żydów, ale także o tym, jak zachowywali się zwykli Niemcy, jak działała, ale i upadała III Rzesza. Bardzo ciekawe, doskonale napisane. Polecam wszystkim zainteresowanym tematem, ale nie tylko. W dzisiejszych czasach, które stają się coraz bardziej brunatne, pozycja obowiązkowa, ku przestrodze.
Młody Lothar... to naprawdę niezwykła historia dojrzewania i w ogóle życia w berlińskim podziemiu podczas II wojny światowej, w okresie gdy Żydzi nie mieli prawa żyć. Jest to historia niezwykła, przykuwająca uwagę i chwytająca za serce.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTytułowy bohater to Lothar Orbach, jeden z synów w niemiecko-żydowskiej rodzinie. Nasz bohater miał zaledwie 14 lat gdy w Berlinie...
Żydowski uciekinier w półświatku nazistowskiego Berlina
Lothar został wam z matką, ojciec zginął w obozie, a brat uciekał z kraju. Sam także musiał uciekać i trafił do podziemnego światka. Tam musiał robić co mógł aby przetrwać – grać, kraść, oszukiwać.
Młodość, miłość i wolność w czasach wojny. Tło historyczne, szczegóły, prawdziwa historia i codzienne losy pewnego chłopaka w tych trudnych czasach.
Żydowski uciekinier w półświatku nazistowskiego Berlina
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLothar został wam z matką, ojciec zginął w obozie, a brat uciekał z kraju. Sam także musiał uciekać i trafił do podziemnego światka. Tam musiał robić co mógł aby przetrwać – grać, kraść, oszukiwać.
Młodość, miłość i wolność w czasach wojny. Tło historyczne, szczegóły, prawdziwa historia i codzienne losy pewnego...
Czyta się jak powieść sensacyjną. Polecam!
Czyta się jak powieść sensacyjną. Polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLothar Orbach (późn. Larry Orbach) dorastał jako najmłodszy syn niemiecko-żydowskiej patriotycznej rodziny w Berlinie. Miał zaledwie 14 lat kiedy rozpoczęła się stopniowa obława na niemieckich Żydów. Od 1942 roku zaczął ukrywać się pod zmienioną tożsamością, schwytany i osadzony w Auschwitz w 1944 roku. Podczas marszu śmierci zastało go wyzwolenie.
„Młody Lothar” to niezwykła historia dojrzewania i życia w berlińskim podziemiu podczas II wojny światowej. Autorem jest sam Larry Orbach (redakcyjnie wspierany przez córkę Vivien Orbach-Smith). Całość to swoisty pamiętnik, choć bez wyraźnie wyodrębnionych dni, jednak czyta się jak powieść.
Tuż przed lekturą miałam obawy, czy nie przytłoczy mnie ogrom cierpienia i niedoli… okazało się, że całkiem niesłusznie. „Młody Lothar” to przede wszystkim opowieść o nadziei i poszukiwaniu szczęścia. Wbrew pozorom to całkiem pozytywna książka. Lothar dość szybko musiał z dnia na dzień dorosnąć i stać się głową rodziny. Zapis wspomnień to właśnie te zmagania - usamodzielnienie się, zdobywanie schronienia i pożywienia. Nie zapominajmy, że Lothar to wciąż młody chłopak, który szuka przyjaźni, interesuje się dziewczętami, a także potrzebuje rozrywki i rozluźnienia.
„Młody Lothar” bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Lektura wymagała uwagi i spowolnienia; z drugiej strony nie chciałam przestać czytać, by poznać dalsze losy Orbachów. Książka nie przytłacza ilością dat i faktów, wszystkie niezbędne informacje są wplecione w treść niezwykle umiejętnie. Jak sam autor wspomina, nie chciał jedynie koncentrować się na Holocauście, nie chciał opisywać szczegółów pobytu w obozie koncentracyjnym (faktycznie to zaledwie kilka stron): „Nie jest to zatem opowieść o śmierci milionów, lecz o życiu jednego młodego człowieka w tamtym czasie”.
Wzrusza, momentami bawi, czyta się z wypiekami na twarzy. Przeraża okrucieństwo i dramat rodzin, zaskakuje ignorowanie emocji i umiejętność szybkiego przystosowania się. To historia, którą powinien znać każdy. Nie sięgajcie po te wszystkie historie „ktośtam” z Auschwitz (jest ich wiele na rynku) bo często mijają się z prawdą i jedynie bazują na prawdzie historycznej. Czytajcie Lothara.
Czytajcie, bardzo warto.
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Rebis
Lothar Orbach (późn. Larry Orbach) dorastał jako najmłodszy syn niemiecko-żydowskiej patriotycznej rodziny w Berlinie. Miał zaledwie 14 lat kiedy rozpoczęła się stopniowa obława na niemieckich Żydów. Od 1942 roku zaczął ukrywać się pod zmienioną tożsamością, schwytany i osadzony w Auschwitz w 1944 roku. Podczas marszu śmierci zastało go wyzwolenie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Młody Lothar” to...