rozwińzwiń

Upał i gorączka. Reporter wędruje szlakiem cierpienia

Okładka książki Upał i gorączka. Reporter wędruje szlakiem cierpienia autora Lucjan Wolanowski, 8370796575
Okładka książki Upał i gorączka. Reporter wędruje szlakiem cierpienia
Lucjan Wolanowski Wydawnictwo: Muza Seria: Dookoła świata literatura podróżnicza
242 str. 4 godz. 2 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Format:
papier
Seria:
Dookoła świata
Data wydania:
1996-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1970-01-01
Liczba stron:
242
Czas czytania
4 godz. 2 min.
Język:
polski
ISBN:
8370796575
Średnia ocen

6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Upał i gorączka. Reporter wędruje szlakiem cierpienia w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Upał i gorączka. Reporter wędruje szlakiem cierpienia

Średnia ocen
6,3 / 10
15 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Upał i gorączka. Reporter wędruje szlakiem cierpienia

Sortuj:
avatar
79
55

Na półkach: ,

To książka reportażowa w charakterze, autor-polski podróżnik i reporter-opisuje swoje doświadczenia z wypraw do egzotycznych zakątków Świata, w których panują trudne warunki życia i choroby tropikalne. Malaria, trąd czy El Tor ( tzw cholera) to tam codzienność. A przynajmniej w latach 70-tych były tematem światowym. Opisane zjawiska są zaskakujące, nieznane często barwne i a przystępny styl i humor ( dobrze dopasowany-mimo specyficznego tematu) powoduje, ze czyta się szybko i jest interesująco. Dla ciekawych świata

To książka reportażowa w charakterze, autor-polski podróżnik i reporter-opisuje swoje doświadczenia z wypraw do egzotycznych zakątków Świata, w których panują trudne warunki życia i choroby tropikalne. Malaria, trąd czy El Tor ( tzw cholera) to tam codzienność. A przynajmniej w latach 70-tych były tematem światowym. Opisane zjawiska są zaskakujące, nieznane często barwne i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
353
138

Na półkach: , ,

Ciekawy reportaż o tym jak walczono z dżumą, malarią, jakie były początki WHO czy Czerwonego Krzyża.
Myślę, że dla osób interesujących się ogólnie pojętą medycyną będzie to ciekawa opcja, tak samo dla tych którzy lubią reportaże.
Język jest lekki, nieskomplikowany, książkę czyta się dość szybko.

Ciekawy reportaż o tym jak walczono z dżumą, malarią, jakie były początki WHO czy Czerwonego Krzyża.
Myślę, że dla osób interesujących się ogólnie pojętą medycyną będzie to ciekawa opcja, tak samo dla tych którzy lubią reportaże.
Język jest lekki, nieskomplikowany, książkę czyta się dość szybko.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

66 użytkowników ma tytuł Upał i gorączka. Reporter wędruje szlakiem cierpienia na półkach głównych
  • 39
  • 27
30 użytkowników ma tytuł Upał i gorączka. Reporter wędruje szlakiem cierpienia na półkach dodatkowych
  • 21
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Upał i gorączka. Reporter wędruje szlakiem cierpienia

Inne książki autora

Lucjan Wolanowski
Lucjan Wolanowski
Polski pisarz, reporter, podróżnik i tłumacz. Urodził się w Warszawie w zasymilowanej rodzinie żydowskiej, jako najmłodsze dziecko i jedyny syn adwokata Henryka Kona (1868–1949) i Róży z domu Wolanowskiej (1883–1932). Był bratem Julii (1912–1912),redaktorki i tłumaczki literatury pięknej Elżbiety Eweliny Wassong (1908–2007) oraz prawniczki Ireny Sawickiej (1914–2004). Jego dziadkiem był lekarz Wilhelm Kohn (1831–1882),a pradziadkiem przemysłowiec Majer Wolanowski (1844–1900). Uczeń Gimnazjum im. Mikołaja Reja w Warszawie oraz Gimnazjum Sanatoryjnego Męskiego Dra Jana Wieczorkowskiego w Rabce. Jako uczeń, m.in. wspólnie z Jackiem Woźniakowskim redagował szkolne czasopismo Szczebioty (1935-1938). Studiował następnie na Wydziale Elektrochemii i Elektrometalurgii Instytutu Politechnicznego w Grenoble, latem 1939 wrócił na wakacje do Polski i tu zastała go II wojna światowa. Podczas okupacji przebywał początkowo w Warszawie, a następnie ukrywał się razem z ojcem i drugą siostrą Ireną w Sochaczewie i Podkowie Leśnej (m.in. w willi „Wanda”, u rodziny Drabikowskich). W 1941 został zaprzysiężony w ZWZ, od 1942 był żołnierzem AK. Prowadził nasłuch radiowy zagranicznych stacji (m.in. BBC) i przygotowywał komunikaty dla polskiego podziemia. Debiutował w 1941 w piśmie Kronika Tygodniowa (felietonami pt.: Historyjki w cieniu historii, pod pseud. Wilk),potem w wielonakładowym Dniu Warszawy (1943-1944). Po wojnie pracował w PAP (1945–1951). Był m.in. sprawozdawcą z konferencji dla zagranicznych dziennikarzy w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w Warszawie. W tym okresie poznał m.in. tak znanych później dziennikarzy jak: Edward R. Murrow, Sydney Gruson, Flora Lewis, Larry Allen, Vincent Buist czy Pierre Maréchal, będących wówczas korespondentami w Polsce. W 1950 ożenił się z Anną-Bożenną Szumowską (1924-2016, później jako Anna Wolan),śpiewaczką, późniejszą solistką Opery Poznańskiej (małżeństwo trwało do 1969),w 1952 urodziła się ich córka Anna, mieszkająca od końca lat 60. w Australii. W latach 60. odbył wiele podróży, w tym kilka dookoła świata. Był akredytowany przy wojskach ONZ (1962–1963) w czasie operacji desantowych na Nowej Gwinei. Stypendysta Departamentu Stanu USA (1965). Był obecny na Przylądku Kennedy'ego w czasie wystrzelenia pojazdu „Gemini 5”. Pełnił funkcję doradcy Wydziału Informacji Światowej Organizacji Zdrowia WHO w Genewie, a następnie w rejonie Azji Południowo-Wschodniej i Oceanii (m.in. w New Delhi, Bangkoku i Manili). Jest autorem reportaży o zwalczaniu chorób tropikalnych i handlu na Filipinach, w Tajlandii, Hongkongu, Sarawaku, Sabah i Brunei (1967-1968). Był członkiem Związku Zawodowego Dziennikarzy RP (1945-1951),Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (1951-1982 i 1991-2006),Związku Literatów Polskich (1959-1983),Polskiego PEN-Clubu (1971-2006) i Stowarzyszenia Pisarzy Polskich (1989-2006). Odznaczony m.in. Orderem Gwiazdy Rumunii (1947),Złotym Krzyżem Zasługi (1956),Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (1961). Otrzymał wiele wyróżnień za swoją twórczość, m.in.: prywatną nagrodę Edmunda J. Osmańczyka Osman (za Zwierciadło bogini, 1962),Nagrodę Polskiego Klubu Publicystów Międzynarodowych SDP (za Klejnot korony, 1963),wyróżnienie Książka Miesiąca w plebiscycie Kuriera Polskiego (za Księżyc nad Tahiti, 1963),nagrodę redakcji „Nowych Książek” – Książka Roku 1973 (za Westchnienie za Lapu-Lapu, 1973),Wyróżnienie Doroczne Funduszu Literatury – Ministerstwo Kultury i Sztuki (za Ani diabeł, ani głębina: Dzieje odkryć Australii, opowiedziane ludziom, którym się bardzo spieszy, 1988). Otrzymał honorowe obywatelstwo miasta Springfield w amerykańskim stanie Illinois (1965). Autor 25 książek reportażowych, wielokrotnie wznawianych i przekładanych na obce języki. Mieszkał w Warszawie, na Mokotowie, przy ul. Odolańskiej 23, w dawnym domu pracowników PAP. Pochowany na cmentarzu żydowskim przy ulicy Okopowej w Warszawie (kwatera 2, uliczka 1). W kwietniu 2006 Uniwersytet Śląski wydał specjalny dodatek do pisma uczelni, poświęcony pisarzowi, z fragmentami tekstów autobiograficznych, wypowiedziami na temat jego twórczości (wśród autorów znaleźli się m.in.: Jacek Woźniakowski, prof. Hilary Koprowski, Eugeniusz Grasberg, Ludwik Jerzy Kern, Lech Paszkowski, Jolanta Klimowicz-Osmańczyk, Krystyna Goldbergowa, Aleksander Ziemny),fragmentami recenzji prasowych (autorstwa m.in. Melchiora Wańkowicza, Wisławy Szymborskiej i Leopolda Ungera) oraz fotografiami archiwalnymi z odbytych podróży. W październiku 2009 w ramach serii wydawniczej „Wokół reportażu podróżniczego” (Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, ​ISBN 978-83-226-1802-8​) ukazała się poświęcona mu książka. Archiwum pisarza przechowywane jest od 2006 r. w Brwinowie k. Warszawy.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Święta góra Sikkimu Wojciech Wróż
Święta góra Sikkimu
Wojciech Wróż
Kangchenjunga (najbardziej prawidłowa pisownia tej nepalskiej nazwy) - określenie jej trzecią, najwyższą górą świata jest oczywiście sporym niedopowiedzeniem, bo Kangchenjunga to cały masyw górski, składający się m.in. z pięciu szczytów głównych (Główny, Yalung Kang, Środkowy, Południowy, Kangbachen, z czego pierwsze cztery można traktować jako oddzielne ośmiotysięczniki),czy mniejszych szczytów wyrastających z tej samej podstawy masywu (Jannu, Siniolchu). Wojciech Wróż - jeden z "wielkich" złotej ery polskiego himalaizmu lat 70-80, obok Kukuczki, Wielickiego, Kurczaba, Chrobaka, Cichego i Kurtyki. I, zdaje się, totalnie zapomniany poza środowiskiem. Jego śmierć w 1986r. sprawiła, że nie zdążył się wybić ponad medialną sławę Kukuczki, czy Rutkiewicz, a zupełnie niesłusznie, bo był wspinaczem lepszym od tej dwójki w kategoriach sportowych. Ładną laurkę dla niego sprokurował Janusz Kurczab w artykule na stronie wspinanie.pl z sierpnia 2011 roku, w 25 rocznicę śmierci. Niestety zapomniana jest również jego jedyna książka, niniejsza pozycja wydana w 1982r., o wyprawie z 1978r. na dziewiczy wierzchołek Kangchenjungi Południowej. Przy okazji wyprawa zdobyła także Kangchenjungę Środkową. Być może zapomnienie wynika z tego że była to wyprawa w stylu oblężniczym, długotrwała, wieloosobowa, z zakładaniem obozów, piętrowym planowaniem każdego detalu, a która zakończyła się pełnym sukcesem bez ofiar śmiertelnych, szczytowe osiągnięcie polskiego himalaizmu pod kierownictwem Piotra Młoteckiego. "Świętą górę Sikkimu" czyta się wybornie, jest to relacja z pierwszej ręki jednego z dwóch członków zespołu, który zdobył wierzchołek południowy. Wróż pisał ze zwadą, humorem, trochę sarkastycznie i złośliwie, ale czuć duży dystans do rzeczywistości i towarzyszy wycieczki. Nie ma tutaj nic odkrywczego, planowanie, organizacja, wyjazd, trekking pod masyw, budowanie obozów, ataki szczytowe, w międzyczasie relacje międzyludzkie i absurdy świata przedstawionego. Nie można się oderwać, czytałem jednym tchem, poznając jednocześnie trochę umysł i serce jednego z "wielkich". Polecam każdemu, kto choć w niewielkim stopniu interesuje się tematyką, a także jest już zmęczony tymi wszystkimi płytkimi książkami, nastawionymi na sensację tragedii górskich. W książce Wróża można znaleźć sól wspinaczki - walka o sukces i wspólna radość całego zespołu. Swój egzemplarz znalazłem w czeluściach jednej z bibliotek, ale pozycja myślę jest dostępna za grosze w antykwariatach.
Mamerkus - awatar Mamerkus
ocenił na93 lata temu
Bufo blombergi Rolf Blomberg
Bufo blombergi
Rolf Blomberg
Książka podróżnicza Bufo Blombergi zwróciła swego czasu moja uwagą ze względu na okładkę, na której jest nowy okaz znalezionej przez niego ropuchy o dużych rozmiarach nazwanej na jego cześć. Jednak nie tylko mamy relacje z tamtej wyprawy, ale nie spodziewałem się tego, że otrzymam kilka opisanych podróży w formie reportażu do rożnych plemion, dotyczącej skarbów i zwierząt. Byłem bardzo ciekawy poszczególnych relacji i wielu jego przygód. Książkę można podzielić na kilka rozdziałów opisujących przygody autora i jego podróże do dżungli w Ekwadorze lub Peru w celu poznania mieszkających tam indiań, poszukiwaniu skarbów albo nawet opisów przyrody. Intrygująco zapowiada się pierwsza relacja dotycząca krwiożerczego plemienia, które zaciekle broni swojego terytorium przed intruzami. Wzbudzającego strach pośród okolicznych plemion swoją dzikością, niespodziewanymi pojawieniami się i zemstą za krzywdy. Autor postanowił zaprzyjaźnić się z nimi, ale jak wyszło trzeba samemu przeczytać. Opowieść pełna dramatycznych chwil, opisów przedzierania się przez dżunglę, niebezpieczeństwa ze strony indiań i trudów wędrówki jakie spotykały wyprawę. Ciekawie wszystko opisane, wciągające i ukazujące obraz świata, gdzie jeszcze były miejsca do zbadania i nieodkryte plemiona do znalezienia. Druga relacją jest wyprawa do łowców głów, którzy na wpół już cywilizowani i nie tak krwiożerczy jak kiedyś, ale również niebezpieczni dla przybyszów. Jednak pod tą otoczką cywilizacji otrzymujemy obraz groźnego plemienia gotowego na wszystko i mającego własne zwyczaje. Autor w trzecią wyprawę zabiera nas w Andy do mieszkających tam indiań i ukazuje jego zwyczaje i szamanów cieszących się dużym szacunkiem. Ciekawa wyprawa, pełna informacji i przedstawienia zderzenia cywilizacji z odwiecznymi prawami jakie rządzili się Indianie. Oprócz tego nie brakuje opowieści o skarbach czekających na odkrycie z czasów Inków, podróży po dżungli, przedstawienia zwierząt, zaklinaczy wężów i opisów polowań przez indiań na zwierzęta. Rolf Blomberg był podróżnikiem, pisarzem, kamerzystą, kręcił filmy dokumentalne, robił zdjęcia i zawsze gnany ciekawością odkrywania nowych miejsc wyruszał na wyprawy do niezbadanych w tamtych czasie miejsc. W swoich relacjach nie tylko opowiadał o podróżach w jakich brał swój udział, ale również sięgał do zapisków jakie poczynił w trakcie wyprawy. Wplatał je umiejętnie w swoje opowieści i tworzył z tego wciągającą relacje z podróży. Styl pisania autora jest lekki, przystępny, przyjazny, obrazowy, nie raz podszyty humorystycznym zacięciem i nie brakuje tutaj anegdot z wypraw, które są czasami zabawne i przerażające. Dlatego czyta się świetnie jego reportaże z odwiedzanych miejsc. Książka Bufo Blombergi jest świetnie napisaną, żywą i pełna niespodzianek od autora relacją. Opisuje w niej świat, którego najprawdopodobniej już nie ma, gdzie poszukiwacze przygód gnani ciekawością i manią odkrywania wyruszali w dziewicze tereny, często nie zbadane w celu odkrycia nowych plemion, zwierząt lub roślinności. Mającymi styczność z Indianami zamieszkującymi dżunglę, którzy swoje obyczaje i wielopokoleniowe tradycje kultywowali przez cały czas. Jednak część z nich za sprawą wdarcia cywilizacji i postępu pomału odchodzili od swoich zwyczajów, chociaż nie stali się przez to mniej niebezpieczni niż byli kiedyś. Opisy przyrody jakie tutaj spotykamy są świetnie ukazane i nawet podczas podroży po dżungli robią spore wrażenie. Ciekawe zwierzęta jakie spotkał autor na swoich wyprawach są fajnie przedstawione. Nie tylko mamy opisy wężów, ale również tapirów, ropuch i wielu innych mieszkańców dżungli. Nieraz poznajemy ich zachowanie i obyczaje co podobało mi się bardzo. Kolejną rzeczą są opisy bujnej roślinności i ukrytych ścieżek znanych miejscowym Indianom. Ciekawie przedstawione i bardzo podobało mi się. Zawsze historie o ukrytych skarbach są intrygujące i tutaj też takie relacje dostajemy. Może w mniejszym stopniu niż oczekiwałem, ale nie można im odmówić niczego. Autor przedstawia legendy, opowiada o poszukiwaczach i ich losach, sięga daleko w przeszłość i ukazuje początki ukrycia skarbów. Opowiada o własnych próbach znalezienia złota i kosztowności, które czekają na odnalezienie. Nie zabrakło wzmianki o cieszących się szacunkiem szamanach pośród plemion i ich praktykach. Zaklinaczach węży oferujących swoje umiejętności w celu zdobycia poszukiwanych okazów i pokazów swoich umiejętności przybyszom lub lokalnej społeczności mającej z tego przerażające widowisko. Bufo Blombergi jest podróżniczą przygodą zakończoną odnalezieniem ogromnej ropuchy nazwanej na cześć autora Bufo Blombergi w przepastnej dżungli podczas wyprawy. Książka składa się z reportaży z miejsc wypraw w jakich brał udział autor. Ciekawych, nieraz niebezpiecznych, nie pozbawionych anegdot, humoru, przygody i opisów świata, którego już może nie być w ogóle. Dlatego lektura jest zajmująca i wciągająca. Uwielbiam takie książki opisujące dawny nie zbadany jeszcze świat, odkrywanie przyrody, zwierząt i zwyczajów zamieszkujących ich rdzennych mieszkańców. Niezwykły, tajemniczy, rządzący się swoimi prawami i niebezpieczny. W zawartych tutaj reportażach z podróży właśnie taki dostałem. Jestem zadowolony z lektury i ciesze się z sięgnięcia po Bufo Blombergi, która zapewniła mi wiele fajnych momentów i podróżniczych wrażeń podczas czytania. Dla fanów książek podróżniczych i przygodowych polecam.
Magnis - awatar Magnis
ocenił na75 lat temu
Zielone piekło Raymond Maufrais
Zielone piekło
Raymond Maufrais
OCENA - 6/10 DOBRA Mam mieszane uczucia po zapoznaniu się z lekturą „ZIELONEGO PIEKŁA” i zastanawiam się dlaczego tak wysoko jest oceniana ta pozycja na LC. Książka jest zdecydowanie nierówna przez to mniej fascynująca. Zwłaszcza pierwsza część (licząca ponad 200 stron),w której autor w formie reportażu poświęca wyprawie do Mato Grosso. Te relacja nie była ciekawa z małym wyjątkiem kiedy autor przebywał w wiosce Indian Karaja. Ten fragment szczególnie przykuł moją uwagę i był bardzo interesujący. Pozostała cześć to opisy przygotowań i planowanie do wyprawy, potrzebny ekwipunek, z kim autor się z nią wybiera oraz spostrzeżenia z obserwacji dzikiej przyrody, fauny i flory. Maufrais Raymond był francuskim podróżnikiem, odkrywcą który żył krótko lecz intensywnie, jego największą pasją oraz marzeniami były podróże w odległe dzikie pełne niebezpieczeństw miejsca. Marząc o wielkich przygodach szczególnie w odkrywaniu nieznanych terenów w lipcu 1946 roku pojechał do Brazylii wziąć udział w ekspedycji do serca Mato Grosso, o której po części wspomniałem już wyżej. Planami autora było przemierzenie dzikiej niedostępnej amazońskiej puszczy oraz wyruszenie śladami Indian Xavente, zwanych też „Zabójcami z Mato Grosso”. Wyprawa ta nie przyniosła jednak rozgłosu oraz wielkiego sukcesu właśnie za sprawą Indian, którzy stanęli podróżnikom na drodze, ostrzeliwując ich z łuków, zmuszając ostatecznie do odwrotu i rezygnacji z planów eksploracji tych terenów. Aby przenieść się do Mato Grosso oraz poczuć prawdziwy zew przygody polecam inną książkę o wiele bardziej interesującą z większymi walorami poznawczymi, a mianowicie opowieść Tony Halika „ Z KAMERĄ I STRZELBĄ PRZEZ MATO GROSSO”. Natomiast druga część relacji „ZIELONEGO PIEKŁA” napisana w formię dziennika z podróży nabrała wreszcie rozpędu i była bardzo ciekawa, z pazurem a dotyczyła ona obszaru Gujany Francuskiej, gdzie Maufrais przedzierając się samotnie przez dżunglę chciał dotrzeć do gór Tumuc - Humac i wydrzeć ich tajemnicę. Autor wierzył w swoją gwiazdę i szczęście i był przekonany że mu się powiedzie, stało się inaczej, zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach i nigdy nie wyjaśniono co się z nim naprawdę stało. Mimo mojej niższej oceny, polecam zapoznać się z tą relacją, bo czytać zawsze warto. Pozdrawiam. Jack_
Jack_ Mc_sky - awatar Jack_ Mc_sky
ocenił na61 rok temu
Szczęśliwa Arabia Claudie Fayein
Szczęśliwa Arabia
Claudie Fayein
Długo mi zeszło czytanie tej książki. Ale tak jak w niezwykły sposób się pojawiła w moich zbiorach, tak samo wymagała niezwykłych okoliczności by ją czytać... i przeczytać. Miałem z nią nieco problemów... ale starałem się podejść do lektury, nie dając zbytnio dojść do głosu moim uprzedzeniom. Fayenin jest bowiem goszystką... a wręcz zadowolona mieni się komunistką. Zwłaszcza w pierwszej połowie książki, w której opisuje swoje podróże po Jemenie od 1969 i do połowy lat 70', w okresie wojny domowej i tuż po niej. Ileż to ochów i achów, zachwytów nad czerwonymi zwolennikami republiki, pilnych czytelników "czerwonej książeczki", wielbicieli Lenina i Mao, wieszający ich portret gdzie popadnie. Żałosne jest, że wychowana w dobrobycie Francuzka, korzystająca w pełni z osiągnięć demokracji i gospodarki rynkowej, przyklaskuje komunizmowi, którego zna tylko propagandy. Ale popiera. Tfu, na psa urok! Nie wie czym pachnie dyktatura proletariatu. Jasne, w feudalnym Jemenie to postęp i wolność... do czasu, jak zawsze. Znam opis tego konfliktu opisany od drugiej strony przez Rafała Gan-Ganowicza... o wiele bardziej pasuje w moje gusta. Na szczęście te zachwyty się kończą, stają się bardziej stonowane. I przechodzimy do o wiele bardziej interesującej części, w której Fayein jest już zdecydowanie bardziej etnografem i lekarzem. Mimo, że podpadła mi na początku, zaczęła odzyskiwać w moich oczach. Wiele spostrzeżeń jest bardzo wnikliwa i wręcz naukowo socjologiczna. Ma bardzo lekkie i przyjemne pióro, pisze ciekawie i obrazowo, stara się nie oceniać a raczej relacjonować i opisywać. Od tego momentu czytało się na prawdę ciekawie. Najlepszym jednak rozdziałem jest "Haremy i republika" opisujący status i rolę kobiety w ówczesnym Jemenie. Kiedy Jemen podlegał przeobrażeniom i otwierał się na świat musiało dojść do ścierania się wyzwolonych kobiet z tradycją. Ciekawie opisuje emancypację jemeńskich kobiet, organizacje haremów, obrzędy ślubne, współżycie seksualne, antykoncepcję... a nawet specjalny język kobiet, którego nie rozumieją mężczyźni. Ciekawe jak rozsądnie podchodziły do wielu kwestii w sprawie emancypowania się. To dobra lekcja dla wszelkich zapędów by nieść "kaganek oświaty" dla uciśnionych kobiet w krajach islamskich. Opis jej pracy w Jemenie kończy się koło roku 1981 a w Polsce książka zostaje wydana w 1988 roku. Wiele z tego co opisała już właściwie nie istnieje. Społeczeństwo i kraj się zmienił... jedyne co się nie zmieniło to ciągła wojna :( I tutaj polecę muzykę trzech sióstr z zespołu A-WA. Urodzone już w Izraelu jednak ich ojciec był jemeńskim Żydem i przekazał swoją spuściznę córkom. Ciekawe i odświeżające: https://www.youtube.com/watch?v=Emur4FjnX2c (a potem zobaczcie Acid Arab - Gul l’Abi w którym występują gościnnie).
Lis Gracki - awatar Lis Gracki
ocenił na73 lata temu
Mato Grosso Wacław Korabiewicz
Mato Grosso
Wacław Korabiewicz
Nie chciałbym się znacząco powtarzać po innych opiniach o książce. Są dość spójne z moją oceną, choć pomijają niektóre minusy publikacji. Nie do końca zgodziłbym się tylko z opinią, że opisy świetnie oddają przyrodę dzikiej Brazylii, bo o ile momentami są wręcz poetycko przepiekne, tak szereg nazw zwierząt z dość skąpymi charakterystykami nie powiedziały mi nawet 1/5 tego, ile zdjęcia znalezione na googlu. Poza zaletami publikacji, o których wspominali inni, chciałbym napisać co nieco o realizmie, który wydaje się być czasami odsunięty na korzyść samego opowiadania historii. Chociażby z krótkiego opisu poznania się dwóch głównych bohaterów - autora i pana "Myśliwca" wynika, że ten pierwszy jest najwidoczniej naiwny jak niemowlę. Ciężko go wytłumaczyć przyparciem do finansowego muru, gdy najpierw spaceruje sobie spokojnie po Rio a chwilę później oddaje życiowe oszczędności obcemu facetowi który brzmi jak oszust, zachowuje się jak oszust, więc jest oszustem. Tłumaczyć to może tylko koloryzowanie historii, lub jej spłycanie aby nie wdawać się w szczegóły. Dodatkowo autorowi czasami mylą się rzeczy (np. wg niego stała mieszkanka Brazylii to corioca - w rzeczywistości to nazwa na obie płcie; autor pisze o byłej stolicy Mato Grosso - Villa Bella. W rzeczywistości to Vila Bela. Villa Bella leży w Boliwii; a mamangaba to nie mucha a pszczoła) lub może powtarza zasłyszane fakty, które mogą nie być prawdziwe (np. wg autora czarna wdowa to największy pająk Brazylii, co świadczy o tym, że chyba jej nie widział. Zwłaszcza, że chwilę później wspomina ptaszniki które są zdecydowanie większe; albo twierdzenie że 120kg dorada pada ofiarą piranii. To nie są tak duże ryby. Raczej 12kg; Także, mimo szczerych chęci, nie znalazłem informacji o wspomnianych morderczych mrówkach novato). Te uproszczenia, przeinaczenia i podkoloryzowany dramatyzm (lot pewnego ptaka ponoć przypomina dźwięk śmigła samolotu; mały ptaszek stąpając po liściach i gałęziach jest tak głośny jak idący, 100x cięższy jaguar; strzały z broni nie odstraszają niektorych ptaków podczas polowania, ale szept, pluśnięcie wody już tak, więc trzeba zachować całkowitą ciszę, co kontrastuje to z licznymi stwierdzeniami, że dzikie zwierzęta nie znając człowieka się go nie boją) wyznacza tory całej relacji z pobytu autora na Mato Grosso. Jeśli podejdzie się do książki ze świadomością, że jest ona subiektywną relacją osoby nie znającej realiów w jakich się znalazła, pisaną z perspektywy czasu i nieco dobarwianą, to historię będzie się czytało z zaciekawieniem. Choćby dlatego, że pan Korabiewicz ma bardzo przyjemny styl i często sięga po poetyckie, chwytające za serducho, plastyczne opisy. Czasami wraca też wspomnieniami do ojczyzny i boleśnie pointuje bezmiar głupoty ludzkiej.
koal - awatar koal
ocenił na66 miesięcy temu

Cytaty z książki Upał i gorączka. Reporter wędruje szlakiem cierpienia

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Upał i gorączka. Reporter wędruje szlakiem cierpienia