Warszawa idzie na mecz

Okładka książki Warszawa idzie na mecz autorstwa Stefan Szczepłek
Okładka książki Warszawa idzie na mecz autorstwa Stefan Szczepłek
Stefan Szczepłek Wydawnictwo: Skarpa Warszawska Cykl: Trylogia warszawskiego sportu (tom 1) reportaż
368 str. 6 godz. 8 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Cykl:
Trylogia warszawskiego sportu (tom 1)
Data wydania:
2022-11-16
Data 1. wyd. pol.:
2022-11-16
Liczba stron:
368
Czas czytania
6 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367343954
Nie ma chyba przesady w stwierdzeniu, że Stefan Szczepłek jest skarbnicą wiedzy na temat warszawskiego sportu. Teraz dziennikarz sportowy dzieli się z czytelnikami ciekawostkami dotyczącymi różnych dyscyplin, zdmuchuje kurz z niektórych nieco zapomnianych sportowców, opowiada o miejscach związanych ze sportem, a przede wszystkim pokazuje pamiątki ze swojej gromadzonej przez lata kolekcji. Dzięki niemu odkrywamy miejsca, które już zniknęły ze sportowej mapy miasta, zaglądamy za kulisy ważnych wydarzeń sportowych, a także dyskretnie podglądamy życie prywatne działaczy i sportowców.
Średnia ocen
6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Warszawa idzie na mecz w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Warszawa idzie na mecz

Średnia ocen
6,6 / 10
18 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Warszawa idzie na mecz

Sortuj:
avatar
1471
1471

Na półkach: ,

Przedwojenna i powojenna historia Warszawy opisana przez pryzmat sportowców. Zdecydowanie jest to pozycja dla fanów sportu z uwagi na sporą ilość dat, nazwisk oraz wydarzeń sportowych. Mimo wszystko bardzo przyjemnie się tego słuchało.

Przedwojenna i powojenna historia Warszawy opisana przez pryzmat sportowców. Zdecydowanie jest to pozycja dla fanów sportu z uwagi na sporą ilość dat, nazwisk oraz wydarzeń sportowych. Mimo wszystko bardzo przyjemnie się tego słuchało.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
392
392

Na półkach:

Przeczytałem. Książka z jednej strony kierowana jest do ogółu, z drugiej wydaje się być najbardziej odpowiednia dla pasjonatów historii sportu. Napisana przystępnie, okraszona fotografiami. Wszystko to ładnie i zgrabnie połączone w całość. Minusem jak dla mnie to, że mamy zbyt duża ilość nazwisk, dat, szczegółów co z czasem przygniata i zbyt mocno przypomina encyklopedie. Brakuje polotu. Generalnie nie wpływa to jednak na odbiór całościowy. Polecam.

Przeczytałem. Książka z jednej strony kierowana jest do ogółu, z drugiej wydaje się być najbardziej odpowiednia dla pasjonatów historii sportu. Napisana przystępnie, okraszona fotografiami. Wszystko to ładnie i zgrabnie połączone w całość. Minusem jak dla mnie to, że mamy zbyt duża ilość nazwisk, dat, szczegółów co z czasem przygniata i zbyt mocno przypomina encyklopedie....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

41 użytkowników ma tytuł Warszawa idzie na mecz na półkach głównych
  • 20
  • 19
  • 2
11 użytkowników ma tytuł Warszawa idzie na mecz na półkach dodatkowych
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Stefan Szczepłek
Stefan Szczepłek
Polski dziennikarz i publicysta sportowy. Rodowity warszawiak. Znawca tematyki piłkarskiej. Pracował w "Sztandarze Młodych", "Piłce Nożnej", "Życiu Warszawy". Autor kilku publikacji nt. piłki nożnej. Obecnie pisze dla "Rzeczypospolitej" oraz jest ekspertem TVP Sport. Wybrane książki: "Strzał w dziesiątkę" (praca zbiorowa, MAW, 1986),"Deyna" (Dom Wydawniczy Grażyna Kosmala, 1996),"Moja historia futbolu" (tom 1-2, Presspublica, 2007-2008). Żona: Wanda, 2 dzieci: córka Marta i syn Jan.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Warszawa idzie na mecz przeczytali również

Rozkład. O niedemokracji w Ameryce Piotr Tarczyński
Rozkład. O niedemokracji w Ameryce
Piotr Tarczyński
Drobiazgowa analiza współczesnego stanu systemu politycznego w USA. Dla mnie, całkowitego laika, miejscami było zbyt szczegółowo - nie byłam w stanie spamiętać wszystkich nazwisk, nazw aktów prawnych itp. Z drugiej strony ta szczegółowość jest siłą książki, której autor stawia sobie za cel ukazanie korzeni współczesnego kryzysu. A korzenie, na ile rozumiem, sięgają schyłku XVIII wieku. Tarczyński koncentruje się na różnych mechanizmach funkcjonowania władzy w Stanach, a także na systemie wyborczym w tym kraju. Próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie o to, jak doszło do wyboru Trumpa na prezydenta. Jest przy tym wyraźnie krytyczny wobec zmian zaszłych w ostatnich latach w partii republikańskiej. Ta stronniczość trochę mi przeszkadzała. Wiem, że da się napisać dobry reportaż, nie ujawniając swoich poglądów, czego dowodem jest czytane przeze mnie w ubiegłym roku "Cokolwiek powiesz, nic nie mów". Takie książki budzą u mnie większe zaufanie do opinii formułowanych przez autora. Jednocześnie wydaje się, że pewne diagnozy Tarczyńskiego trochę się zdezaktualizowały - na plan pierwszy w amerykańskiej konserwatywnej polityce wysunęły się inne nazwiska niż przytaczane w książce sprzed trzech lat. Trudno tu winić autora, boć to wróżenie z fusów, niemniej jednak trzy lata, to dość krótki termin przydatności do spożycia jak na książkę. Mimo wszystko "Rozkład..." pozwala zrozumieć wiele skomplikowanych mechanizmów wpływających na kształt amerykańskiej sceny politycznej, takich jak sposób wyznaczania okręgów wyborczych, amerykańskie liberum veto, czyli filibuster, system legislacyjny i osobliwa rola, jaką odgrywa w nim... Sąd Najwyższy. Za to cenię tę książkę, a kolejnej: "Oślizgłe macki, wiadome siły" jestem jeszcze ciekawsza. Interesującym odkryciem był dla mnie fakt, że kraj o nie do końca demokratycznych zasadach wyborczych boryka się z podobnymi problemami jak Polska: kulejący system sądownictwa podległy bardzo silnym politycznym wpływom, próby kwestionowania wyników wyborów prezydenckich, postępująca polaryzacja światopoglądowa i polityczna. Wszystko to przerabialiśmy i przerabiamy nadal na naszym podwórku. Czyli to chyba nie kwestia szczegółowych zasad panującego systemu, a jakaś ogólna tendencja współczesnej kultury?
anodder_chapter - awatar anodder_chapter
ocenił na61 miesiąc temu
Królowie strzelców. Piłka w cieniu imperium Zbigniew Rokita
Królowie strzelców. Piłka w cieniu imperium
Zbigniew Rokita
„Królowie strzelców” Zbigniewa Rokity to książka, która wymyka się prostym klasyfikacjom – balansuje między reportażem, esejem a literaturą głęboko zanurzoną w emocjonalnej tkance pamięci. To opowieść o piłce nożnej, ale tylko pozornie. W rzeczywistości jest to historia o tożsamości, przynależności i o tym, jak bardzo sport potrafi stać się językiem opowiadania o świecie. Rokita nie pisze o bramkach – pisze o ich konsekwencjach. O ciszy po strzale, o ciężarze spojrzeń, o tym, co zostaje w człowieku długo po ostatnim gwizdku. „Królowie strzelców” to książka, w której piłkarze przestają być bohaterami stadionów, a stają się ludźmi z krwi i kości – nosicielami historii swoich miast, regionów, rodzin i traum. Największą siłą tej książki jest sposób, w jaki autor splata sport z historią i polityką. Każdy rozdział przypomina osobny świat – czasem mroczny, czasem nostalgiczny, a czasem pełen absurdów, które tylko rzeczywistość potrafi napisać. Rokita prowadzi czytelnika przez miejsca, gdzie futbol nie jest tylko grą, ale narzędziem budowania wspólnoty albo – przeciwnie – jej rozbijania. Język autora jest precyzyjny, a jednocześnie poetycki. W wielu fragmentach czuć rytm, który przypomina komentatorskie napięcie, lecz zamiast krzyku jest refleksja. To literatura, która nie spieszy się z odpowiedziami – raczej stawia pytania i pozwala im wybrzmieć. Czytając „Królowie strzelców”, miałem wrażenie, że uczestniczę w czymś więcej niż lekturze. To było doświadczenie – spotkanie z pamięcią zbiorową, z historiami ludzi, którzy poprzez sport próbowali nadać sens własnemu życiu. A może odwrotnie – próbowali przed nim uciec. Ta książka nie jest dla tych, którzy szukają prostych emocji i statystyk. Jest dla tych, którzy chcą zrozumieć, dlaczego piłka nożna potrafi boleć, wzruszać i jednocześnie jednoczyć ludzi ponad granicami. „Królowie strzelców” to literatura ważna. Cicha, ale długotrwała. Taka, która zostaje z czytelnikiem jeszcze długo po odłożeniu książki – jak echo stadionu, które nigdy do końca nie milknie.
Jakub Jagiełło - awatar Jakub Jagiełło
ocenił na104 dni temu
Gdynia obiecana. Miasto, modernizm, modernizacja 1920-1939 Grzegorz Piątek
Gdynia obiecana. Miasto, modernizm, modernizacja 1920-1939
Grzegorz Piątek
Mam mieszane uczucia po lekturze. Podzielę komentarz na wady i zalety tej publikacji. Zalety: - dobrze przedstawiona geneza portu i miasta Gdyni, opis rozwoju od małej wioski, po nowoczesne miasto portowe, znaczenie w przedwojennej Polsce i zaprezentowanie przekroju społecznego Gdyni. - liczne fotografie miasta, portu i poszczególnych budynków z lat 20, 30-tych z opisami, co pozwala lepiej wczuć się w opowieść o historii Gdyni. - autor jest architektem, dzięki czemu dostajemy profesjonalny opis stylów różnych budynków które pojawiły się w Gdyni w tamtym czasie Wady : Ogólna poprawność polityczna bijąca z tej książki. Przesadą byłoby twierdzenie że z każdej kartki, ale jednak często rozbrzmiewająca. - książkę miałem ochotę rzucić po pierwszej stronie, bo autor rozpoczyna ją opowieścią o młodej dziewczynie, która czuła się mężczyzną i ostatecznie "zmieniła płeć". Później podobno już jako chłop, ożeniła się i miała dzieci (???). I rzecz ma miejsce w dwudziestoleciu międzywojennym a nie w XXI wieku. Co to ma wspólnego z przedwojenną Gdynią? Ano to że zawiedziony chłopak, który kochał się w tej dziewczynie, aby zapomnieć o nieszczęśliwej miłości wyjechał do Gdyni. Rozpoczynając książkę taką historyjką dziwnej treści, autor chciał chyba przyciągnąć uwagę lewicowo usposobionej młodzieży... - lewacka nowomowa bijąca z kart książki. Często można spotkać frazy w stylu "wyborczynie i wyborcy", "mieszkanki i mieszkańcy", "polityczki i politycy". Posługiwanie się takimi formami irytuje i wygląda karykaturalnie. Tak jakby autor miał czytelników za ludzi ograniczonych umysłowo i nie wiedział że w języku polskim, kiedy podaje się np. nazwę jakiegoś zawodu w rodzaju męskim odnosi się to i do kobiet i do mężczyzn. - ubolewanie nad "antysemityzmem" w przedwojennej Polsce. Oczywiście według autora niechęć do Żydów była całkowicie bezpodstawna i wynikała tylko i wyłącznie z uprzedzeń. Dla Piątka zwalczanie żydowskiego handlu i np. ograniczenia osiedlania dla Żydów w Gdyni były czymś karygodnym i są powodem do wstydu. Musiały się też pojawić wzmianki o późniejszym holokauscie ku przestrodze. Jakżeby inaczej. - widoczna niechęć autora do endecji, która była przed wojną wiodącą siłą polityczną w Polsce, szczególnie zachodniej, czyli także w Gdyni. Piątek pisząc o wyborach w Gdyni i komentując kampanie polityczne różnych partii, narodowcom poświęca krótki fragment który nie zawiera istoty rzeczy, tylko jest pogardliwym komentarzem. Zapewne, gdyby nie te wszystkie aspekty, które ja postrzegam jako wady, książka nie dostałaby "prestiżowego" Paszportu Polityki i nagrody literackiej Nike gazety Wyborczej. Zresztą widząc te "odznaczenia" i polecajkę pseudohistoryka Adama Leszczyńskiego na tylnej okładce, wiedziałem mniej więcej czego się spodziewać. Mimo tych mankamentów uważam że warto po tę książkę sięgnąć. Jeśli wyrzucimy z niej całą lewacką otoczkę i tropicielstwo "antysemityzmu" to dostajemy całkiem dobrze napisaną historię przedwojennej Gdyni.
Banita - awatar Banita
oceniła na61 miesiąc temu
Rowerem przez Polskę w ruinie. Niezwykła podróż po kraju, który zmienił się nie do poznania. Jedyny nieocenzurowany reportaż z 1945 roku Bernard Newman
Rowerem przez Polskę w ruinie. Niezwykła podróż po kraju, który zmienił się nie do poznania. Jedyny nieocenzurowany reportaż z 1945 roku
Bernard Newman
We wrześniu 1945 roku w zrujnowanej Warszawie wylądował samolot z brytyjską delegacją, która miała oficjalnie odnowić relacje kulturalne z polskimi władzami. Jednym z uczestników tej delegacji był Bernd Newman, historyk, podróżnik, pisarz, wykładowca i ... szpieg ;). Według relacji polskiej prasy gościom z Wielkiej Brytanii towarzyszyli Antoni Słonimski, Ksawery Pruszyński i malarz Henryk Gotlib. Z oglądania zrujnowanej Polski, rozmów z urzędnikami i zwykłymi ludźmi Newman zdał relację w książce, którą zatytułował: "Rosyjski sąsiad - nowa Polska" opublikowanej w Anglii w 1946r. W Polsce wydano ją dopiero w 2022r. pod bardzo dziwnym tytułem nawiązującym do pierwszej części Newmanowskiej trylogii poświęconej naszej ojczyźnie. Publikacja jest bardzo obszerna i nierówna, nie ma charakteru naukowej monografii. Jest subiektywną relacją brytyjskiego liberalnego demokraty, który adresował ją do angielskich czytelników mających o Polsce i jej dziejowych wzlotach czy upadkach przeważnie skąpą wiedzę. Z tego względu autor wyposażył swoją książkę w ogólny zarys historii naszego kraju od powstania Polski aż do roku 1939. Dla polskiego czytelnika ta część publikacji może być nużąca. Newman nie krył swojej fascynacji Polską, oraz wytrwałością, uporem, walecznością i patriotyzmem Polaków. Nie był jednak wobec Polaków bezkrytyczny, dostrzegał także to, co nie było powodem do naszej narodowej dumy. Szczególnie dużo napisał o najważniejszym polskim mężu stanu Marszałku Piłsudskim. Dzięki temu możemy się dowiedzieć, jak był on oceniany jako polityk w Europie Zachodniej. Pisarz zaczyna swoją relację z pobytu w Polsce od opisu bezmiaru ruin widzianego z okien samolotu. A kiedy wyląduje w Warszawie i obejrzy miasto z bliska napisze: 🔰"Gdy teraz po raz pierwszy zobaczyłem Warszawę, poczułem, jakbym dostał w twarz, zniszczenia były tak brutalne i tak powszechne." (s.39) O tym, co zostało po getcie: 🔰"niemieccy inżynierowie obrócili getto w perzynę. (...). Widok był niewiarygodny. Zniknął labirynt ulic, a na jego miejscu rozciągało się pofałdowane morze gruzu o powierzchni niemal mili kwadratowej. Nawet bomba atomowa nie mogłaby spowodować tak barbarzyńskich zniszczeń." (s. 35) Paradoksalnie - po upadku Trzeciej Rzeszy przyszłość Polski rysowała się w ponurych barwach – przynajmniej w odczuciu zwolennika demokracji, jakim był Newman. Bo Polskę, podobnie jak inne kraje Europy Środkowowschodniej, Stalin już trzymał w garści i nie zamierzał wypuścić. A przy tym demonstracyjnie i zupełnie bezkarnie ignorował niezadowolenie amerykańskich oraz brytyjskich sojuszników. To wszystko bardzo szokowało Newmana. Zwróciłam uwagę na fakt, że nawet oględny, elegancki w obyciu Newman traci momentami opanowanie i zapomina o kurtuazji oceniając okupacyjne dokonania hitlerowców i atak Rosjan z 17 września 1939r. oraz sowiecką powojenną politykę tzw. nowoczesnego "realizmu" wobec państw Europy Środkowowschodniej ("nowoczesny realizm" to eufemistyczne określenie sowieckiej polityki siły używane przez stalinowską propagandę). 🔰"Niemcy, ci apostołowie kultury, zabrali się do systematycznego plądrowania Polski. (...) Uderzenie w kulturę było przemyślaną częścią planu, przygotowywanego na długo przed wybuchem wojny. Niemieckich profesorów skierowano do specjalnych studiów nad polską kulturą i edukacją, by w dogodnym momencie uderzyć w same ich korzenie. Do 1937 sformowano (...) we Wrocławiu Instytut Europy Wschodniej. Na jego czele stanął znakomity historyk sztuki profesor Dagobert Frey, który odbył wiele wycieczek kulturoznawczych po Polsce. Dlatego też, gdy Niemcy zajęli zachodnią połowę kraju, miał już gotowe listy - pierwsza z nich obejmowała skarby sztuki do wysłania do Niemiec, druga zaś zabytkowe eksponaty przeznaczone do zniszczenia. (...) Półgłówkowi można wybaczyć zbrodnię, ale profesor uniwersytecki powinien odróżniać dobro od zła." (s. 216) Najmocniejszym elementem książki są opisy kolejnych polskich miast, które autor wtedy odwiedził i rozmów, które przeprowadził z ich mieszkańcami. Newman był bystrym obserwatorem wszystkiego, co działo się wokół niego, a na dodatek potrafił wciągnąć w ciekawą rozmowę przygodnie spotkanych Polaków. Ludzie opowiadają mu o codziennych problemach, z którymi muszą się mierzyć. O braku pieniędzy, pracy, poszukiwaniu najbliższych. Zanotował także spostrzeżenia Polaków na temat bieżących zdarzeń politycznych: 🔰Polski socjalista: "(...) myślałem, że co nieco wiem o propagandzie. Ale Rosjanie mnóstwo mnie nauczyli. Może słyszał pan o sposobach, jakie stosują w szkołach? Nauczyciel mówi: "Pomódlcie się do Boga o chleb". Dzieci się modlą i nic się nie dzieje. Nauczyciel mówi, wiec: "A teraz pomódlcie się do Stalina o chleb". Dzieci tak czynią i natychmiast pojawia się ktoś z koszem pełnym bochenków."(s. 335) 🔰"Rosjanie znają się na pracy tajnych służb. Zawsze mogliśmy przechytrzyć niemieckie gestapo, bo oni często byli głupi, ale to się nie uda z rosyjskim NKWD". (s. 347) 🔰"Profesor, w Łodzi: "Polacy nigdy nie ukazują się ze swojej najlepszej strony w czasach prosperity lub sukcesu, ale w mrocznych okresach mogą iść w zawody z każdym narodem na świecie. Dziś jest z nami lepiej, bo jest z nami gorzej". (s. 339) 🔰"Wspomniałem już o skłonności Rosjan do pozyskiwania zegarków. W Polsce stała się już ona w mocno przesadzonej formie dyżurnym dowcipem, który zyskał status klasyka obok kawałów o teściowej czy cenie piwa. Kiedy w kronice filmowej pokazywano, jak Stalin wita Churchilla w Jałcie, polska publiczność darła się radośnie: "Winston, uważaj na zegarek!". (s. 347) W relacji z tej podróży Brytyjczyka znajdziemy opis chaosu panującego w wyzwolonej Polsce, powszechnej niechęci Polaków zarówno do Niemców jak również do "czerwonych wyzwolicieli", relacje z pobytu w rosyjskim łagrze, opis skutków żydowskiego pogromu w Krakowie (11.08.1945r.),opowieści repatriantów ze Wschodu o wyczynach "ukraińskich diabłów" (określenie użyte przez rozmówczynię Newmana),systemowe rabowanie wszelkich dóbr materialnych przez Armię Czerwoną i bezkarność Rosjan, powszechny bandytyzm, kradzieże, zanik norm moralnych oraz poczucie zupełnej bezkarności w społeczeństwie, walki z nacjonalistyczną polską i ukraińską partyzantką. Autor opisał też to, co działo się na Ziemiach Odzyskanych i czego był naocznym świadkiem: 🔰"Nie spotkałem Polaka dowolnej politycznej barwy, który chętnie by nie wymienił niemieckiego Breslau (Wrocławia) na polski Lwów." (s. 419) 🔰"Rosjanie z ogromną chęcią pokazywali swoje łupy, ale zareagowali jak to zwykle oni, gdy wyciągnąłem aparat fotograficzny. W państwie policyjnym aparat oznacza szpiega. (...) Niektóre wozy wyładowane były nieprawdopodobnymi rzeczami (...) te szafy i łóżka tworzyły najbardziej niewiarygodną kolekcję rupieci, jaką kiedykolwiek widziałem. Wyglądało to tak, jakby ktoś wyczyścił wioskę do ostatniego gwoździa. Wysypiska w Rosji będą pękać w szwach, gdy te konwoje dotrą na miejsce." (s. 375/376) 🔰"Między Rosjanami a polską milicją stale dochodziło do awantur, głównie kłócili się o łupy. Gdy Rosjanie znikną znad Odry, wielka radość zapanuje wśród Polaków..." (s. 376) 🔰"Amerykański korespondent, który odwiedził Gdańsk, był zdumiony widząc jak Rosjanie demontują port i zabierają sprzęty i maszyny do Rosji. Kiedy o to zapytał, rosyjski oficer odpowiedział: "No cóż zgadza się, to jest teraz część Polski. Ale Polacy stracili Gdańsk na rzecz Niemców w XIV wieku. Tak więc słuszne jest, żebyśmy go im oddali w takim stanie, w jakim go utracili." Myślę, że można zrozumieć Polaków, jeśli ich ten żart nie rozbawi." (s. 391) W ostatnim rozdziale autor snuje rozważania na temat możliwych scenariuszy tego, co dalej wydarzy się w Polsce. Przedstawia te, które byłyby najkorzystniejsze oraz inne mogące wyniknąć z sowieckiej ingerencji. Nie wyrokuje, ale zapisuje bardzo znamienne słowa: 🔰"Nie będę zazdrościć żadnemu reżimowi utrzymywania Polaków siłą pod kontrolą. Dla carów okazali się oni mocno niestrawni, a polski charakter się nie zmienił." (s.458)
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na714 dni temu
Bielmo. Co wiedział Jan Paweł II Marcin Gutowski
Bielmo. Co wiedział Jan Paweł II
Marcin Gutowski
Przytoczę kilka cytatów z książki, a resztę niech każdy dopowie sobie sam. Karol W.: "Wykorzystywanie nieletnich jest poważnym przejawem kryzysu, który dotyka nie tylko Kościół, lecz także całe społeczeństwo. Jest to głęboko zakorzeniony kryzys moralności seksualnej, a nawet relacji międzyludzkich, a jego pierwszymi ofiarami są rodziny i nieletni." Ofiara księdza-pedofila: "Kompletnie nie byłem w stanie zrozumieć, o czym on mówi. Można było wysnuć z tego wniosek, że to, co wydarzyło się w moim małym, liczącym kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców miasteczku w Massachusetts, to, że ksiądz zmuszał mnie do oralnego seksu, było efektem tego, co wtedy puszczano w telewizji?" Ofiara księdza-pedofila McCarricka o spotkaniu z Karolem W.: "Powiedziałem mu wtedy, że Theodore McCarrick wykorzystuje mnie od czasu, gdy byłem dzieckiem. Wtedy zmarszczył brwi i spojrzał na mnie w taki sposób, że byłem pewien, że mnie usłyszał. Ale nie wiem, czy mi współczuł. Miałem nadzieję, że mnie wysłucha i będzie mi współczuł. A on tylko położył dłonie na mojej głowie, wymamrotał coś i dał mi pudełko z krzyżykiem i listem do ojca – opowiada z trudem." O zbrodniarzu seksualnym Degollado: "Choć znane już były wszystkie zarzuty i trwało dochodzenie, Jan Paweł II wypowiedział się przy okazji obchodów sześćdziesięciolecia kapłaństwa Marciala Maciela Degollado w 2004 roku. (...) Podczas uroczystości Jan Paweł II skierował oficjalne podziękowania "za dar takiego kapłana, którego życie jest naznaczone misjonarską i duchową płodnością", posyłając ojcu Macielowi specjalne błogosławieństwo. Słowa papieża, odczytane przez kardynała Sandriego, słyszały też ofiary Degollado, które Jan Paweł II zdawał się ignorować." O austriackim księdzu-pedofilu Groërze: "Kiedy w 1998 roku do Austrii wybiera się z pielgrzymką Jan Paweł II, sprawa Groëra znów nabiera rozgłosu. Gdy papież odwiedza Sankt Pölten, gdzie gorąco wita go biskup Kurt Krenn, głośny obrońca Groëra, część niezadowolonych wiernych wychodzi na ulice z transparentami. Jeden z duchownych skomentował tę wizytę: "Papież odwiedza dom, który płonie, ale zamiast mówić o ogniu, mówi o ślicznych kwiatkach przed domem".
Darosław - awatar Darosław
ocenił na81 miesiąc temu
Narcoball. Futbol, kartele i śmierć w Kolumbii Pablo Escobara David Arrowsmith
Narcoball. Futbol, kartele i śmierć w Kolumbii Pablo Escobara
David Arrowsmith
Zagłębiając się w tę książkę, nasuwała mi się myśl: "ale to już było", gdyż przez większość stron przewijała się historia życia Pablo Escobara, znana mi z innych lektur opisujących jego życiorys, a w nią wpleciono działalność Pabla związaną z piłką nożną. Kochał ten sport i gdy było go już na to stać, zainwestował w budowę boisk piłkarskich dla dzieci i młodzieży z biednych dzielnic Medellin. Ulubionym klubem piłkarskim Escobara był Atletico National, w który zainwestował sporo pieniędzy. Miał świadomość, że sport, a w szczególności tak lubiana i popularna dyscyplina jak piłka nożna, może być narzędziem zdobywania serc i umysłów mas. W działalności związanej z futbolem "prał" też ( i to nie tylko on) fundusze pochodzące z handlu narkotykami. Coraz większy napływ narkodolarów korumpował futbol, wpływając na wyniki meczów i wypaczając ideę sportu. Zastraszano czy nawet mordowano sędziów piłkarskich, którzy nie dali się przekupić. Mamy tu możliwość prześledzić historię kolumbijskiego futbolu w erze baronów narkotykowych jak i po niej, jak również poznać losy kolumbijskiej piłki klubowej i reprezentacyjnej na przestrzeni lat. Z racji tego, iż bardzo lubię czytać książki o tej postaci, z przyjemnością przypomniałam sobie fakty z jego życiorysu, a cokolwiek by o nim nie mówić, to potrafił czerpać z życia pełnymi garściami i brać z niego, to co najlepsze, jakby przeczuwał, iż taka passa nie potrwa długo, gdyż proceder jaki uprawiał wiązał się przecież z wysokim ryzykiem śmierci, czego zresztą miał pełną świadomość. Postać kontrowersyjna, ale barwna. W pewnych obszarach życia ( w tym w piłce nożnej) zrobił dla ludzi więcej niż niejeden polityk. Książkę czyta się szybko, ale ja ją sobie dozowałam po 100 stron, gdyż lubię te klimaty i lektura daje możliwość wejścia za kulisy świata, do którego w realnym życiu nie mamy dostępu. Autor wykonał benedyktyńską robotę, docierając do tak szczegółowych informacji o ważnych dla Kolumbii meczach. Wyśmienita lektura. Polecam!
Agafitness - awatar Agafitness
ocenił na81 miesiąc temu
Zderzenie czołowe. Historia katastrofy kolejowej pod Szczekocinami Bartosz Jakubowski
Zderzenie czołowe. Historia katastrofy kolejowej pod Szczekocinami
Bartosz Jakubowski
Nawet nie wiedziałam, że o tym zdarzeniu powstała książka. 3 marca 2012 roku, pamiętam dość słabo. To była taka zimna noc. Chłód przeszywał na wskroś i Wydawałoby się, że zbiera się mgła. Nagle w okolicznych miejscowościach rozległy się syreny. W stronę Szczekocin widziałam z oddali mnóstwo świecących na niebiesko, a czasami czerwono kogutów. Widziałam jak w stronę Szczekocin udają się nie tylko policyjne wozy, ale i straż pożarna czy karetki pogotowia. Dla mnie to była nieprzespana noc. Chodź do końca nie zdawałam sobie sprawy z tego co się wydarzyło. Pamiętam, że zadzwoniła ciocia i powiedziała, że niestety nie da rady wrócić dzisiaj wcześniej z dyżuru. Zwożą do najbliższych szpitali rannych, z wypadku gdzieś koło Szczekocin. Do końca jeszcze nie wie co się wydarzyło, ale wiedzą, że jest masakra. Na początku widzę chaos opowieści. Genialny tekst żony jednego z konduktorów. Historia łapie ze serca i sprawia, że łzy napływają do oczy. Później te wstawki o meczach jakiś, i euro uważam, że są beznadziejne. Część pierwsza jest już za mną. Dowiedziałem się z niej właściwie tylko tyle, co mogę się dowiedzieć z internetu. Z wywiadów czy z jakichś artykułów napisanych przez gazety. Mam wrażenie, że nic nowego. Druga część książki jest dla mnie mało ciekawa. W sumie jakoś nie mogę się w nią wkręcić i zainteresować. Czyta mi się ciężko. Za dużo jest dla mnie artykułów. Wtrącenia o polityce, jakieś tam artykuły z gazet. Zbędnie wspomniane o nakładanych na pisarzy, autorów tych artykułów pojawiających się w gazetach kar. Nie, za dużo. Nie tego chciałam w tej książce. Mogli o tym wspomnieć, ale żeby poświęcić temu cały rozdział to już jest porażka. Na rozdział 3 to autor chyba naprawdę nie miał pomysłu. Autorze mała uwaga, sytuacja miała miejsce między innymi w Sprowej, nie w Sprowie. Rozdział 4 - jest już ciekawszy od 3. Wreszcie rozpoczyna się proces. Niestety mam wrażenie, że autor książki usilnie próbuje wybronić jedną ze stron. Bardzo obstając za postacią dyżurnego ze Starzyn. Podważając tym samym nawet decyzje sądu Apelacyjnego w Katowicach. Wino oskarżonego jest widoczna gołym okiem. Przecież ile razy można się mylić? Aż do momentu gdy nie stanie się nic złego? Ta katastrofa mogła się dużo gorzej potoczyć. Można też było jej uniknąć, wystarczyło zareagować wcześniej. Zawiódł system i zawiedli ludzie. Epilog- jest fenomenalny! Co zostało? Przykre wspomnienia, tablice upamiętniające i poczucie niesprawiedliwości. "Jan Matejko" zmienił nazwę na "Malinowski". Nadal w trasie. Jechałam nim ostatnio na trasie Kraków - Miechów. Zostały wagony, które przetrwały. Dziwnie się z tym czuję...
Kamila21 - awatar Kamila21
ocenił na61 miesiąc temu
Zemsta władzy Moises Naim
Zemsta władzy
Moises Naim
Świat 3P „Gra toczy się o najwyższą stawkę i niczego nie da się zagwarantować. Chodzi nie tylko o to, czy w XXI wieku demokracja nadal będzie mogła się rozwijać, ale czy w ogóle wciąż będzie istnieć jako dominujący system sprawowania rządów, jako domyślny ustrój globalnej wioski. Przetrwanie wolności wcale nie jest pewne”. Pytanie o kondycję dzisiejszej demokracji jest ważne i zasadne. Nad zagadnieniem tym debatują politolodzy i komentatorzy życia politycznego. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że wszystko jest w porządku. Wszak w przeważającej części państw odbywają się wybory, które utożsamiamy z demokracją. Sprawa nie jest jednak tak oczywista. Pamiętajmy, że we wszystkich krajach komunistycznych także odbywały się „wybory”, jednak z demokracją nie miały one nic wspólnego. W XXI wieku, wieku indywidualizmu i wolności, zauważyć można wyraźny wzrost zagrożenia demokracji. Właśnie o tym traktuje publikacja pod tytułem „Zemsta władzy. Jak autokraci na nowo tworzą politykę XXI wieku”. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Post Factum. Jej autorem jest Moises Naim, wenezuelski pisarz i dziennikarz. W swojej książce pokazuje, jak populizm, polaryzacja i postprawda – 3P – są wykorzystywane dziś przez rządzących na całym świecie do umacniania swojej władzy. Stawia tezę – popartą licznymi dowodami – że wielu polityków sprawujących władzę w białych rękawiczkach podkopuje fundamenty demokracji i chce rządzić w sposób autorytarny. Autor wyjaśnia, w jaki sposób na całym świecie dochodzi do koncentracji władzy w rękach rządzących. Objaśnia, jaką stosują oni strategię i do czego może to doprowadzić. Jednak muszę powiedzieć, że mam z tą książką pewien kłopot. Owszem, wiele tez i spostrzeżeń autora jest trafnych i dobrze diagnozujących rzeczywistość. Jednak są też fragmenty, w których autor robi dokładnie to, co zarzuca opisywanym przez siebie politykom – manipuluje, używa wartościujących pojęć oraz niestety wprost pisze nieprawdę. Przede wszystkim Naim robi błąd, porównując ze sobą kraje demokratyczne z krajami, które demokratycznymi nie są. Trudno bowiem uznawać Chiny czy Rosję za demokracje. Ponadto jego książka jest – tak się akurat składa – wymierzona w rządy prawicowe. Tak jakby populizm, polaryzacja i postprawda wykorzystywane były tylko przez prawicę. Mocno obrywa się Donaldowi Trumpowi, Victorovi Orbanowi i rządom Prawa i Sprawiedliwości w Polsce. Autor nie ukrywa swoich sympatii, a raczej antypatii jakimi darzy prawicę. Uchwalane przez nią ustawy są pseudoprawem, mianowani sędziowie to pseudosędziowie itp. Doskonale widać to na przykładzie Polski, gdy autor wprost pisze nieprawdę. Oto czytelnik może się dowiedzieć, że podczas pandemii „Polska nie zgodziła na odroczenie wyborów” prezydenckich. Cóż, fakty są inne. Wszak wybory odbyły się w innym terminie niż pierwotny (kilka miesięcy później),doszło nawet do wymiany kandydata głównej partii opozycyjnej. O tym jednak nie przeczytamy ani słowa. Dowiemy się za to, że Andrzej Duda jest „populistycznym prezydentem”. Oczywiście żadnego uzasadnienia, ale łatka już została przypięta. Wszyscy politycy prawicowi to populiści, którzy marzą o władzy autorytarnej i marzenia te krok po kroku realizują. Dlaczego jednak w ogóle dochodzą oni do władzy? Jak to się dzieje, że tak wspaniałe liberalne i arcydemokratyczne elity przegrywają wybory w kolejnych krajach? Moises Naim stara się jak może, aby o przyczynach pisać jak najmniej. Czasem mimochodem wspomni, że ludzie zwykli ludzie czuli się oszukani, wykorzystani przez rządzących, którzy nie dostrzegali ich trudnego położenia. „Zemsta władzy” to książka dla wszystkich interesujących się polityką. Autor prowadzi ciekawe rozważania o współczesnym świecie, przesiąkniętym populizmem, polaryzacją i postprawdą. Stawia tezę, że w dzisiejszym świecie „autokracja może się czuć bezpiecznie”. Podczas lektury pamiętajmy bowiem o krytycznym podejściu. Czytajmy uważnie, aby nie wpaść w pułapki, które zastawia na nas autor. Czy zatem demokracja jest skazana na porażkę? Zachęcam do lektury książki. Wojciech Sobański
Wojtek - awatar Wojtek
ocenił na611 miesięcy temu
Świdermajerowie Katarzyna Chudyńska-Szuchnik
Świdermajerowie
Katarzyna Chudyńska-Szuchnik
W zeszłym roku odkryłam pod Warszawą okolicę, w której znajduje się cała trasa prowadząca przez budynki wybudowane w stylu świdermajer. Zaintrygowały mnie, zarówno te zadbane, jak i rozpadające się domy są urokliwe, a przy tym pełne historii, która mogła skrywać wiele zaskakujących wątków. Dlatego znalezienie tej książki sprawiło mi ogromną radość. Podczas lektury dowiedziałam się, skąd pochodzi sama nazwa stylu, jak powstawały te domy i w jakim celu je budowano. Poznałam również wiele dramatycznych opowieści związanych z ich pierwszymi właścicielami, którzy podczas II wojny światowej doświadczyli ogromnych tragicznych wydarzeń. Autor opisuje także trudny proces przekazywania praw do tych budynków, ich stopniową degradację spowodowaną biedą powojenną czy grabieżami. W tę historię wpisane jest naprawdę wiele smutku. Zebrane i opisane dzieje pokazują, jak bardzo zmienia się świat i jak trudno jest zadbać o przyszłość architektury, gdy nie mamy wpływu na to, co przyniesie przyszłość. Lektura wzbudziła we mnie różnorodne emocje. Poczułam, że nic nie jest trwałe: przywiązanie do rzeczy materialnych bywa złudne, celowość często okazuje się chwilowa, a ludzie są zmienni i nieprzewidywalni i mają ogromny wpływ na świat wokół nas, nawet jeśli wydawało się, że nasze plany były inne. Szczególnie trudne było czytanie o tym, jak własność tych budynków przechodziła z rąk do rąk, jak administracja państwowa komplikowała ich ochronę, a zmiany społeczne przyczyniały się do tego, że coraz więcej domów starzało się, niszczało lub ulegało zniszczeniu przez pożary. Mam w sobie ambiwalentne uczucia wobec tej lektury. W pewnym sensie żałuję, że ją przeczytałam, bo wraz ze zdobyciem tej wiedzy pojawiło się poczucie, że walka o zachowanie tych miejsc jest niezwykle trudna. Uświadomiłam sobie też, że wiele rzeczy, które dziś uznajemy za istotne, w przyszłości może bardzo szybko zniknąć – i po naszej śmierci nie pozostanie po nich ślad.
Matimajczyta - awatar Matimajczyta
oceniła na78 miesięcy temu
Sopoty Tomasz Słomczyński
Sopoty
Tomasz Słomczyński
Historia Sopotu to opowieść o nieustannym wymyślaniu się na nowo, o kurorcie, który niczym kameleon dostosowywał się do politycznych wiatrów wiejących nad Bałtykiem. Tomasz Słomczyński w swojej książce Sopoty zabiera nas w podróż przez te zmienne losy – od luksusowych początków, przez traumę wojenną, aż po znaczenie kurortu w siermiężnych czasach PRL. To właśnie w okresie Polski Ludowej Sopot stał się „oknem na świat”, enklawą kolorów w szarej rzeczywistości. Był miejscem, gdzie festiwalowa piosenka mieszała się z zapachem smażonej flądry i luksusem Grand Hotelu, który jako jeden z niewielu punktów na mapie pozwalał przeciętnemu obywatelowi otrzeć się o wielki świat. Moja ocena tej pozycji to mocne 7/10 – to reportaż rzetelny, choć momentami zbyt melancholijny. Słomczyński słusznie używa liczby mnogiej w tytule. Jego Sopoty to nie jedno miasto, lecz zbiór nakładających się na siebie warstw czasowych i społecznych. Autor z ogromną czułością pochyla się nad historią Zoppot – niemieckiego kąpieliska, którego ślady wciąż widać w architekturze werand i wieżyczek. Jednocześnie nie ucieka od trudnych tematów: powojennego szabru, wysiedleń i brutalnego procesu „oswajania” obcej przestrzeni przez nowych osadników. Najciekawszy jest jednak Sopot „pomiędzy”. Autor dociera do ludzi, którzy pamiętają miasto jako tygiel artystycznej bohemy, cinkciarzy i partyjnych dygnitarzy. To tutaj odbywały się legendarne dancingi, a na molo krzyżowały się ścieżki intelektualistów i robotników na wczasach pracowniczych. Słomczyński świetnie oddaje ten swoisty dualizm – luksusu na pokaz i biedy ukrytej w suterenach pięknych willi. Styl Tomasza Słomczyńskiego jest niezwykle plastyczny, momentami niemal poetycki. Autor nie tylko opisuje fakty, ale stara się oddać „ducha miejsca” (genius loci). Jego rozmowy z mieszkańcami – zarówno tymi rdzennymi, jak i przyjezdnymi – są pełne autentyzmu i niespiesznego rytmu. To nie jest reportaż goniący za sensacją, lecz raczej próba uchwycenia przemijania. Słomczyński idzie pod prąd turystycznych folderów, zaglądając w podwórka, o których zapomnieli deweloperzy. Przyznałam 7/10 doceniając ogrom pracy dokumentacyjnej, jaką wykonał autor. Sopoty to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć fenomen tego miasta. Dlaczego zatem zabrakło punktów do ideału? Momentami książka wpada w zbyt jednostajny, nostalgiczny ton, który może być nużący przy dłuższej lekturze. Niektóre wątki rodzinne bohaterów wydają się zbyt rozbudowane w stosunku do głównego tematu, co sprawia, że narracja nieco traci dynamikę. Sopoty to książka o tęsknocie za światem, który już nie istnieje, a który wciąż próbuje przetrwać w pamięci mieszkańców. To rzetelny portret miasta, które było i jest symbolem aspiracji Polaków. Słomczyński udowadnia, że za fasadą Monciaka kryje się historia znacznie mroczniejsza, ciekawsza i bardziej złożona, niż mogłoby się wydawać z perspektywy leżaka na plaży.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 miesiące temu

Cytaty z książki Warszawa idzie na mecz

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Warszawa idzie na mecz