Potop Tom IV

Okładka książki Potop Tom IV autora Henryk Sienkiewicz,
Okładka książki Potop Tom IV
Henryk Sienkiewicz Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie klasyka
Kategoria:
klasyka
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Potop Tom IV
Data wydania:
2015-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2015-01-01
Język:
polski
Średnia ocen

8,1 8,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Potop Tom IV w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Potop Tom IV

Średnia ocen
8,1 / 10
14 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Potop Tom IV

Sortuj:
avatar
170
84

Na półkach:

8.5

8.5

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
246
12

Na półkach:

Była to lektura wcale nie nużąca, czytało się wartko. Postacie barwne i dobrze zbudowane. Warto przeczytać nie tylko ze względu na wartość historyczną.

Była to lektura wcale nie nużąca, czytało się wartko. Postacie barwne i dobrze zbudowane. Warto przeczytać nie tylko ze względu na wartość historyczną.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
274
126

Na półkach:

jakąś wielką fanką historii to nigdy nie byłam, ale trylogię przeczytałam w czasach licealnych z wypiekami na twarzy... pomimo że lekturą by tylko potop, to żałowałam, że nie omawialiśmy wszystkiego... takie książki młodzież powinna czytać

jakąś wielką fanką historii to nigdy nie byłam, ale trylogię przeczytałam w czasach licealnych z wypiekami na twarzy... pomimo że lekturą by tylko potop, to żałowałam, że nie omawialiśmy wszystkiego... takie książki młodzież powinna czytać

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

20 użytkowników ma tytuł Potop Tom IV na półkach głównych
  • 18
  • 2
4 użytkowników ma tytuł Potop Tom IV na półkach dodatkowych
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Henryk Sienkiewicz
Henryk Sienkiewicz
Polski nowelista, powieściopisarz i publicysta. Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury (1905) za całokształt twórczości, jeden z najpopularniejszych pisarzy polskich przełomu XIX i XX wieku. W 1869 r. debiutował jako dziennikarz. „Przegląd Tygodniowy” wydrukował jego recenzję sztuki teatralnej, a „Tygodnik Ilustrowany” zamieścił rozprawkę historyczno-literacką o Mikołaju Sępie Szarzyńskim. Sienkiewicz pisał pod pseudonimem Litwos do „Gazety Polskiej” oraz „Niwy”. W 1873 roku objął w Gazecie Polskiej stały felieton Bez tytułu, a w roku 1875 cykl Chwila obecna. Od 1874 roku prowadził dział literacki w „Niwie”. W 1872 r. wydał powieść Na marne oraz Humoreski z teki Worszyłły, a następnie Stary sługa (1875),Hania (1876),oraz Selim Mirza (1877). Trzy ostatnie utwory nazywane są małą trylogią. Bywał w popularnych w owym czasie salonach warszawskich: u swej krewnej Jadwigi Łuszczewskiej znanej pod literackim pseudonimem Deotyma oraz u aktorki Heleny Modrzejewskiej. W lutym 1876 r. wraz z Heleną Modrzejewską i grupą znajomych wybrał się w podróż do USA. W owym czasie nie było to czymś powszednim. W swej korespondencji do gazety pisał o tym: „Człowiek, który wyjeżdża do Ameryki, jest jeszcze u nas rzadkością. Wyobrażam sobie nawet, że po powrocie, w powiecie łukowskim, z którym łączą mnie liczne stosunki, przynajmniej przez miesiąc będą mnie uważać za rodzaj powiatowego Ferdynanda Korteza.” Z tego okresu pochodzą Listy z podróży do Ameryki, drukowane w Gazecie Polskiej, zyskały szerokie uznanie czytelników. 8 września 1877 roku opublikował w dzienniku „Daily Evening Post” artykuł Poland and Russia, w którym zaatakował dwulicową politykę władz rosyjskich, które na Bałkanach występowały jako obrońca Słowian, w Królestwie Polskim natomiast gnębiły i prześladowały Polaków. Pisał też Szkice węglem (1876). Pod wpływem podróży do Stanów Zjednoczonych napisał kilka dalszych utworów: Komedia z pomyłek (1878),Przez stepy (1879),Za chlebem (1880),W krainie złota (1881),Latarnik (1881),Wspomnienie z Maripozy (1882),Sachem (1883). W 1878 roku wrócił do Europy. Zatrzymał się w Londynie, następnie przez rok przebywał w Paryżu. Podczas pobytu we Francji Sienkiewicz poznał nowy prąd w literaturze – naturalizm. W roku 1878 napisał nowelę Janko Muzykant. W 1879 r. w artykule Z Paryża stwierdza: „Dla powieści naturalizm był w zasadzie znakomitym, niezbędnym i może jedynym krokiem naprzód”. Dwa lata później zmienił jednak zdanie i wypowiedział się o naturalizmie w tonie krytycznym. Wyrazem przekonań na temat naturalizmu i pisarstwa jako takiego były wydane drukiem odczyty: O naturalizmie w powieści (1881),O powieści historycznej (1889),Listy o Zoli (1893). Korespondencje ze Stanów Zjednoczonych publikowane w prasie polskiej, zyskały szerokie uznanie i wzbudziły zainteresowanie jego osobą. Powodzenie pisarza świetnie odmalował Bolesław Prus w artykule Co p. Sienkiewicz wyrabia z piękniejszą połową Warszawy na łamach „Kuriera Warszawskiego” z 1880 roku. „Już po powrocie z Ameryki, prawie każda z dam, przechodząc ulicą, posądzała prawie każdego wyższego i przystojnego mężczyznę o to, że jest Sienkiewiczem. (...) Nareszcie spotykając co krok fryzury à la Sienkiewicz, wiedząc, że młodzi panowie jeden po drugim zapuszczają Hiszpanki, starają się mieć posągowe rysy i śniadą cerę, postanowiłem poznać jego samego (...) Z mego kąta widzę, że sala prawie wyłącznie zapełniona jest przez płeć piękną. Kilku mężczyzn, którzy tam byli do robienia grzeczności damom albo pisania sprawozdań, tak już w ciżbie kobiet potracili poczucie własnej indywidualności, że mówili: byłam, czytałam, wypiłyśmy we dwie sześć butelek…” W 1879 Sienkiewicz wygłosił we Lwowie odczyt pod tytułem Z Nowego Jorku do Kalifornii. W drodze powrotnej, w Szczawnicy także dał odczyt o swym pobycie w Ameryce. Po raz pierwszy spotkał tam swoją przyszłą żonę, Marię Szetkiewiczównę. Na wiadomość, że rodzina Szetkiewiczów wybiera się do Wenecji, ruszył za nimi i tam poznał Marię bliżej. W 1880 r. w Poznaniu przedstawił w hotelu Bazar nowelę Za chlebem, następnie w Warszawie wygłosił dwa odczyty o naturalizmie w literaturze. 18 sierpnia 1881 roku odbył się ich ślub w kościele Zgromadzenia Panien Kanoniczek przy placu Teatralnym (dziś nie istnieje). Z małżeństwa tego pochodzą dzieci: Henryk Józef i Jadwiga Maria. Małżeństwo nie trwało długo, gdyż 19 października 1885 roku w wieku 31 lat Maria zmarła na gruźlicę w uzdrowisku Falkenstein (obecnie dzielnica Königstein im Taunus). Została pochowana na cmentarzu Powązkowskim. W latach 1879–1881 napisał utwór dramatyczny Na jedną kartę wystawiany w teatrach we Lwowie i Warszawie. W 1882 Henryk Sienkiewicz nawiązał współpracę z dziennikiem „Słowo” (pismo o tendencjach konserwatywno-szlacheckich) i początkowo był nawet jego redaktorem naczelnym. Tam w miesiącach luty-marzec ukazała się w prasie kolejna nowela Bartek Zwycięzca. W 1880 napisał utwór historyczny Niewola tatarska i pracował nad powieścią historyczną Ogniem i mieczem. W liście do redaktora krakowskiej gazety „Czas” Stanisława Smolki z 1 lutego 1884 pisał: „Co do powieści wielkiej, ta będzie nosiła prawdopodobnie tytuł Wilcze gniazdo. Rzecz dzieje się za Jana Kazimierza, w czasie insurekcji kozackiej.” Wspomniana w liście powieść Wilcze gniazdo ukazała się ostatecznie w odcinkach na łamach „Słowa” od 2 maja 1883 do 1 marca 1884 roku pod tytułem Ogniem i mieczem. Była jednocześnie drukowana w warszawskim „Słowie” i krakowskim „Czasie”. Powieść ta (podobnie zresztą jak kolejne części Trylogii) przyniosła pisarzowi wielką popularność i spotkała się z nadzwyczajnym odbiorem społecznym. Wiele osób korespondencyjnie pytało o dalsze losy ulubionych bohaterów. Miasto Zbaraż w 1879 roku nazwało jedną z ulic imieniem Sienkiewicza, w 1884 roku Jacek Malczewski wystawił tak zwane żywe obrazy na podstawie Ogniem i mieczem, powstała sztuka teatralna oparta na powieści, a w 1900 roku mieszkańcy Zbaraża nie zgodzili się nawet na oddanie pod budowę placu kościelnego, twierdząc, że spoczywają tam szczątki Podbipięty. Powieść spotkała się też z krytyką. Wytykano jej zwłaszcza przeinaczenia historyczne. Druga połowa lat osiemdziesiątych i początek lat dziewięćdziesiątych to dla pisarza okres bardzo wytężonej pracy nad kilkoma powieściami. Wkrótce pisarz rozpoczął pracę nad kolejną częścią Trylogii – Potopem; tytuł odnosił się do potopu szwedzkiego. Także ta powieść była drukowana w odcinkach w „Słowie” – (od 23 grudnia 1884 do 2 września 1886). Był to trudny okres w życiu pisarza, gdyż w tym czasie zmarła jego żona Maria Sienkiewiczowa. Mimo to, powieść szybko podbiła serca czytelników i utwierdziła jego literacką pozycję. Po śmierci żony pisarz udał się w podróż do Konstantynopola (przez Bukareszt i Warnę),z której pisał korespondencje. Po powrocie do Warszawy wydał trzecią część Trylogii – Pana Wołodyjowskiego. I ta powieść ukazała się w „Słowie” (od maja 1887 do maja 1888 roku). Trylogia wyniosła Sienkiewicza na szczyty popularności i uczyniła z niego najpopularniejszego polskiego pisarza. Stefan Żeromski w swych Dziennikach napisał: „Sam widziałem w Sandomierskiem, jak wszyscy, tacy nawet, którzy nic nie czytują, dobijali się o Potop.” Jako wyraz uznania Sienkiewicz dostał od nieznanego wielbiciela podpisanego Michał Wołodyjowski bardzo pokaźną sumę 15 tysięcy rubli. Pieniądze te przeznaczył na fundusz imienia Marii Sienkiewiczowej dla artystów zagrożonych gruźlicą. Po napisaniu trylogii Sienkiewicz napisał nowelę Ta trzecia (1888),z życia cyganerii. W 1888 roku odbył podróż do Hiszpanii. W 1890 roku włączył się w organizację roku Mickiewiczowskiego. W styczniu 1891 wyruszył w podróż do Afryki. Podróż ta zaowocowała Listami z Afryki. W 1891 roku ukazało się książkowe wydanie Bez dogmatu, które drukowane było wcześniej (od 1889 do 1890) na łamach „Słowa”. W 1892 r. Sienkiewicz podpisał umowę na powieść Rodzina Połanieckich (której książkowe wydanie ukazało się w 1895 roku),w tym samym roku prasa donosiła, że pisarz przystąpił do prac nad powieścią z czasów krzyżackich, w 1893 rozpoczął przygotowania do powieści Quo vadis, a latem 1894 odczytał w Zakopanem fragmenty Krzyżaków. W jego życiu prywatnym pojawiła się Maria Romanowska, przybrana córka odeskiego bogacza Konstantego Wołodkowicza. Ślub odbył się 11 listopada 1893 roku, jednak w niedługim czasie (miesiąc) panna młoda rozstała się z Henrykiem. Sienkiewicz uzyskał papieskie potwierdzenie niezaistnienia sakramentu małżeństwa. W tym też czasie napisał powieść Rodzina Połanieckich (październik 1894). 9 maja 1893 został wybrany zagranicznym członkiem czynnym wydziału filologicznego Cesarskiej Akademii Umiejętności w Krakowie. W 1894 roku powstały pierwsze rozdziały Quo vadis, które ukazały się drukiem od marca 1895 roku w warszawskiej „Gazecie Polskiej”, krakowskim „Czasie” oraz „Dzienniku Poznańskim” (do lutego 1896 roku). Wydanie książkowe pojawiło się niedługo później i zrobiło zawrotną karierę w całej Europie. Książka do dziś cieszy się wyjątkową popularnością, została przetłumaczona na 57 języków, w tym na arabski czy japoński, a także esperanto i opublikowana w ponad 70 krajach. Quo vadis wielokrotnie adaptowano i wystawiano na deskach teatrów, ukazała się nawet opera oparta na motywach powieści, a w 1913 roku zostało po raz pierwszy sfilmowane. Potem była ekranizowana jeszcze kilkakrotnie. Od 1896 pisarz rozpoczął prace nad nową powieścią Krzyżacy, którą ukończył po czterech latach w roku 1900. W tym też roku (1900) pisarz przy zaangażowaniu całego społeczeństwa obchodził jubileusz 25-lecia pracy twórczej i otrzymał od narodu majątek ziemski w Oblęgorku, gdzie utworzył ochronkę (dom dziecka) dla dzieci. Sienkiewicz angażował się w sprawy społeczne. 30 czerwca 1900 został wybrany zagranicznym członkiem Czeskiej Akademii Umiejętności. W 1901 roku napisał odezwę w sprawie dzieci we Wrześni. W 1906 wzywał rodaków z USA do pomocy głodującym w Królestwie Polskim. Na początku maja 1904 roku poślubił swą cioteczną siostrzenicę, 33-letnią Marię Babską. W 1905 roku otrzymał nagrodę Nobla za całokształt twórczości. W przemówieniu wygłaszanym z tej okazji Sienkiewicz mówił, że zaszczyt ten jest szczególnie cenny dla syna Polski. Głoszono ją umarłą, a oto jeden z tysięcznych dowodów, że żyje. Dodał też Głoszono ją podbitą, a oto nowy dowód, że umie zwyciężać. Napisał powieść Na polu chwały (1903–1909),która miała być początkiem nowej trylogii. W „Kurierze Warszawskim” ukazała się w 1910 w odcinkach jego powieść dla młodzieży W pustyni i w puszczy. W 1905 roku był jednym z założycieli Towarzystwa Polskiej Macierzy Szkolnej.Był członkiem Towarzystwa Tajnego Nauczania w Warszawie. W 1905 roku, odpowiadając na ankietę rozesłaną przez paryską gazetę „Le Courrier Européen”, napisał: „Należy miłować ojczyznę nade wszystko i należy myśleć przede wszystkim o jej szczęściu. Ale jednocześnie pierwszym obowiązkiem prawdziwego patrioty jest czuwać nad tym, by idea jego Ojczyzny nie tylko nie stanęła w przeciwieństwie do szczęścia ludzkości, lecz by się stała jedną z jego podstaw. Tylko w tych warunkach istnienie i rozwój Ojczyzny staną się sprawą, na której całej ludzkości zależy. Innymi słowy, hasłem wszystkich patriotów powinno być: przez Ojczyznę do ludzkości, nie zaś: dla Ojczyzny przeciw ludzkości”. W 1906 r. odrzucił propozycję kandydowania do Dumy Państwowej Imperium Rosyjskiego, został jednak przewodniczącym „centralnego” komitetu wyborczego, utworzonego przez przedstawicieli Narodowej Demokracji, Partii Polityki Realnej i Polskiej Partii Postępowej.Po wybuchu wojny światowej Henryk Sienkiewicz wyjechał do Szwajcarii. Wraz z Ignacym Janem Paderewskim był jednym ze współzałożycieli Szwajcarskiego Komitetu Generalnego Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce. W roku 1916 otrzymał Nagrodę Fundacji Erazma i Anny Jerzmanowskich przyznaną przez Polską Akademię Umiejętności. Członek Towarzystwa Historycznego we Lwowie. Henryk Sienkiewicz był członkiem zagranicznym Czeskiej i Serbskiej Akademii Nauk i Sztuk. Zmarł wieczorem 15 listopada 1916 na anewryzm serca w Vevey i został tam pochowany. W 1924 roku, już w wolnej Polsce, prochy pisarza uroczyście sprowadzono do Polski. W drodze przez kraje Szwajcarii, Austrii i Czechosłowacji składano mu hołd. 27 października 1924 roku odbyła się uroczystość obok pomnika Adama Mickiewicza w Warszawie, gdzie przemówienie okolicznościowe wygłosił Stanisław Wojciechowski. Na koniec prochy złożono w specjalnie przygotowanej krypcie i sarkofagu według projektu Konstantego Jakimowicza, w podziemiach katedry św. Jana, tuż obok prezydenta Gabriela Narutowicza. W czasie trwania powstania warszawskiego w 1944 żołnierze niemieccy wysadzili katedrę, ale sarkofag ocalał. Uszkodzony został dopiero później – przez rodzimych szabrowników, którzy rozbili go w kilku miejscach. Po wojnie katedrę zrekonstruowano, a sarkofag odrestaurowano. W 1935 w Oblęgorku został odnaleziony testament Henryka Sienkiewicza. ------- Cudowna obrona Jasnej Góry? Niezłomny przeor Kordecki? Podły zdrajca Janusz Radziwiłł? Obraz szwedzkiego najazdu, jaki odmalował w swojej powieści Henryk Sienkiewicz, przekonał nie tylko laików. Poszły za nim całe pokolenia badaczy. Gdzie jednak kończy się prawda historyczna, a zaczyna fikcja "ku pokrzepieniu serc"? Sienkiewiczowska „Trylogia” nie jest cyklem zwykłych powieści historycznych. Jedne z najważniejszych polskich opowieści mają w sobie coś więcej. Na ich moc zwracał uwagę już w okresie międzywojennym historyk i publicysta Olgierd Górka: Całe obecne pokolenie Polaków patrzy na swą przeszłość nie przez rezultaty badań naukowych, nie przez naukowe rozprawy o zaletach i wadach naszej wojskowości i polityki, ale przez genialną sugestię niezrównanego powieściopisarza, który sam jeden na obecne polskie odczuwanie swej przeszłości wywarł silniejszy wpływ niż setki tomów rozpraw naukowych. Podobnie stan historycznej wiedzy Polaków oceniał pisarz Teodor Parnicki. Pamięć o wszelkich postaciach historycznych żyje w umysłach i sercach taka, jaką nie narzucili historycy, ale artyści! – pisał. Faktycznie, z siłą przekazu autora „Ogniem i mieczem” czy „Krzyżaków” trudno konkurować. Szczególnie, że uniwersyteccy historycy, zajęci liczeniem kur w szlacheckich inwentarzach, zwykle nawet nie próbują nadać swoim pracom literackiego szlifu. A później dziwią się, że czytają ich tylko koledzy po fachu… Czytaj więcej na: https://ciekawostkihistoryczne.pl/2017/02/21/zniszczymy-twoje-dziecinstwo-pora-sprawdzic-ile-prawdy-jest-w-potopie-sienkiewicza/
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

As Adolf Dygasiński
As
Adolf Dygasiński
No i znowu sobie zrobiłam krzywdę… Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że Dygasiński jest niezwykłym pisarzem, który w prostych historiach zawiera niezwykle trafne obserwacje i ogromny bagaż emocjonalny. I ten bagaż rozkłada mnie na łopatki, bo te emocje w nim złożone są parszywe. Niby wiem, że nie uniosę ciężaru opowieści Dygasińskiego, a jednak sięgam po jego powieści. Ćma w ogniu opala skrzydełka, ja zostaję z obrazami w głowie, o które nie prosiłam, a których nie umiem się pozbyć. Co najgorsze, autor wcale nie epatuje okrucieństwem. Nie, on jest po prostu wybitnym naturalistą, który do perfekcji opanował sztukę antropomorfizacji zwierząt, co w połączeniu z walką o byt i determinizmem daje takie utwory jak „As”…I żeby była jasność, to podobno powieść satyryczna jest. No dobrze, elementy satyryczne są, zwłaszcza w konstrukcji poszczególnych bohaterów. As to wyżeł. Rozpuszczony jak nieboskie stworzenie piesiunio sześciu sióstr Swojeskich, których ojciec sprzedaje Asa panu Albinowi Zabrzeskiemu. Bo kawalerowi polowania się marzą. A jak polowania to wiadomo, dobrze ułożony wyżeł to podstawa. Tak zaczyna się historia psa z temperamentem, a raczej jego tułaczka od jednego głupiego człowieka do drugiego głupszego. Biedne stworzenie poniesie wszelkie konsekwencje ludzkiej głupoty i nieodpowiedzialności. Wszystkie perypetie Asa Dygasiński opisuje lekkim piórem, z przymrużeniem oka, kreśląc karykaturalne portrety okazów ludzkich. Piętnuje głupotę, krótkowzroczność i egoizm. Robi to doskonale, ale ten As… Z jednej strony myślę sobie, że szkoda, że książek Dygasińskiego nie ma w kanonie lektur. Z drugiej strony ciężko mi się czyta jego utworu. Inna sprawa, że wbrew woli zostają one w pamięci na długo. No nie są to lektury dla osób przewrażliwionych. A najgorsze jest to, że na pewno sięgnę jeszcze po powieści tego autora, tylko na razie emocjonalny odwyk mi potrzebny.
onika - awatar onika
oceniła na74 lata temu
Kariera Nikodema Dyzmy Tadeusz Dołęga-Mostowicz
Kariera Nikodema Dyzmy
Tadeusz Dołęga-Mostowicz
Genialna. Przeczytałem tę książkę za sprawą wyzwania czytelniczego, czyli książka, która doczekała się ekranizacji. Długo też chodziła za mną ta historia i tak wielu mi ją polecało. Przyszła pora przeczytać. ,,Kariera Nikodema Dyzmy" to jest nic innego, jak historia drobnego cwaniaczka, który myśli sobie: co by tu zrobić, aby się nie narobić i zarobić? Odnoszę wrażenie, jakbym znalazł się w świecie Gombrowicza. Ludzie głupieją, ulegają urokowi człowieka, który ciągle kłamie. Nikoś przez przypadek zwraca na siebie uwagę elity społeczeństwa. Staje się gwiazdą. Dzięki znajomości zyskuje stanowisko. Jestem pod wrażeniem, jak cwaniactwem, sprytem i swoimi sztuczkami manipulacyjnymi oszukuje wszystkich wokół. Kunika, jego żonę Ninę, która jest beznadziejną romantyczką. Pułkownika Waredę i wielu innych. Śmiem twierdzić, że pan Dyzma to współczesny autorytet naszych polityków, ponieważ są do niego bardzo podobni. Polityka to bagno, wszyscy w sejmie kłamią i to sprawia, że śmiało mogę twierdzić: Polska jest kierowana przez grupę Dyzmy. Opinia nieco polityczna, gdyż jestem zdania, że pan Tadeusz skutecznie przewidywał przyszłość. Podoba mi się jego pogląd odnośnie do industrializacji przemysłu i rolnictwa. Świat opanowują maszyny, maszyny wypierają człowieka. Automatyzacja stanowisk to jest niepokojące. To wszystko idzie w złym kierunku. ,,Istne szaleństwo: maszyny nie tylko wulgaryzyją nasze życie, odbierają mu piękno, lecz i samego człowieka wypierają". Sama historia jest mistrzowsko opowiedziana. Najlepsze, że niektórzy zdołali rozgryźć Nikodema, a i tak świat naiwnie wierzy, że Dyzma jest geniuszem. Najsmutniejsze, że takich cwaniaków jest mnóstwo w życiu, nie cierpię takich ludzi, gardzę nimi... A za sprawą tej książki, można jeszcze ciut się poduczyć, jak takich rozpoznawać. Jeszcze powiem, że mądrze było powiedziane: gdzie diabeł nie może, to tam kobietę pośle! Tego Nikodema kobiety zamęczą. Są też komiczne epizody. Nikodem zostaje mistrzem, lecz nie będę zdradzał szczegółów. Jednak przyznaje, że gdyby nie te diabły, to z pewnością nie jeden mężczyzna mógłby mu tej sytuacji pozazdrościć. Ja nie! Bo mnie wyłącznie interesuje monogamia. ,,Baby to mogą świat do góry nogami przewrócić, bo trzymają z diabłami...". Pan Nikodem to zdolna i cwana bestia, nie można z nim zadzierać. Pan prezes Górą. Pan Dyzma na premiera... Myślę sobie w tej książce, jak i w życiu znajdzie się taki cwaniak, co porwie tłum, ale prędzej czy później popełni błąd i spadnie na dno. Tego im życzę. Jeśli ktoś nie czytał ,,Kariery Nikodema Dyzmy" to nalegam, by prędko nadrobić. Rewelacyjna. Muszę jeszcze obejrzeć serial. Roman Wilhelmi to był znakomity aktor.
bARTosz - awatar bARTosz
ocenił na923 dni temu
Trzej muszkieterowie Aleksander Dumas
Trzej muszkieterowie
Aleksander Dumas
Sięgając po książkę "Trzej muszkieterowie", spodziewałem się pomnika z lanego żelaza. Sztywnego, patetycznego, ustawionego wysoko na cokole klasyki. Zamiast tego dostałem czterech mężczyzn z krwi i kości. Błyskotliwych, porywczych, chwilami naiwnych, a czasem zwyczajnie żałośnie ludzkich. I właśnie to okazało się ich największą siłą. Aleksander Dumas nie tworzy galerii bohaterów bez skazy. Z cierpliwością pokazuje ludzi pełnych rys. Atos nosi w sobie ciężar, który mógłby złamać silniejszych od niego. Portos kocha życie i własne odbicie w równym stopniu. Aramis stoi jedną nogą w świecie wiary, drugą w świecie stali. A d’Artagnan to młodość w najczystszej postaci. Zuchwała, ambitna, czasem niebezpiecznie pewna siebie. Największą siłą tej powieści nie jest sama przygoda, lecz świat, który ją otacza. Siedemnastowieczna Francja nie jest dekoracją. Ona oddycha, knuje i wystawia ludzi na próbę. Władza nie ma tu twarzy bajkowego złoczyńcy. Wystarczy spojrzeć na Armand Jean du Plessis de Richelieu, który częściej niż mieczem wygrywa cierpliwością i sprytem. Dumas pokazuje mechanizmy wpływu i ambicji z taką lekkością, że łatwo zapomnieć, jak bardzo pozostają aktualne. Język tej powieści bywa momentami rozwlekły, jak szpada zbyt długo trzymana w dłoni. Czasem czuć zapach starego papieru i manierę epoki. A jednak w dialogach i scenach napięcia pióro Dumasa odzyskuje ostrość. Wtedy klasyka przestaje być muzeum, a zaczyna przypominać żywą opowieść, w której emocje wciąż mają temperaturę krwi. Największym zaskoczeniem okazała się dla mnie Milady de Winter. Postać mroczna, złożona, zbudowana z gniewu i inteligencji. Przy niej wielu mężczyzn wypada jak chłopcy uczący się odwagi na pokaz. I tu pojawia się refleksja, której trudno uniknąć. Kobiety w tej historii zbyt często stają się nagrodą lub przeszkodą. Milady jest wyjątkiem, ale właśnie dlatego tak wyraźnie pokazuje ograniczenia epoki. Polecam Trzech muszkieterów każdemu, kto chce zobaczyć klasykę nie jako relikt, lecz jako żywą opowieść o przyjaźni, dumie i cenie, jaką płaci się za własne wybory. To książka, która mimo wieku nadal potrafi zaskoczyć świeżością spojrzenia na ludzką naturę
Spursmaniak - awatar Spursmaniak
ocenił na71 dzień temu
Bursztyny Zofia Kossak
Bursztyny
Zofia Kossak
Zofia Kossak w tomie „Bursztyny” zabiera czytelników w fascynującą podróż przez polską historię i kulturę, snując opowieści, które niczym bursztynowe klejnoty lśnią pięknem, głębią i nostalgią. Ten zbiór opowiadań to prawdziwa perełka literacka, w której autorka z mistrzowską precyzją łączy fakty historyczne z literacką fikcją, tworząc portrety wybitnych postaci i oddając ducha epok, w których żyły. Wśród bohaterów opowiadań znajdziemy takie ikony polskiej historii, jak Kazimierz Wielki, Jan III Sobieski czy Stanisław Leszczyński. Każda z tych postaci jest ukazana z niezwykłą plastycznością – Kossak nie tylko odtwarza ich dokonania, ale także wnika w ich psychikę, ukazując ludzkie oblicze wielkich historycznych figur. Na przykład Kazimierz Wielki jawi się jako władca z krwi i kości, pełen ambicji, ale i dylematów, podczas gdy Jan III Sobieski emanuje ciepłem i poczuciem humoru. Szczególnie wzruszające jest opowiadanie o Stanisławie Leszczyńskim, który w Lotaryngii tęskni za ojczyzną. Kossak z wyczuciem oddaje jego melancholię i rozterki wygnanego króla, co nadaje tej opowieści uniwersalny, ponadczasowy wymiar. Nie mniej barwne są portrety przedstawicieli kultury – biskupa poety Ignacego Krasickiego, Adama Mickiewicza czy Fryderyka Chopina. Autorka z niezwykłą subtelnością ukazuje ich twórcze pasje, ale też osobiste dramaty i tęsknotę za Polską, która w ich sercach pozostaje niezastąpiona. Opowiadanie o Chopinie, którego muzyka staje się symbolem narodowej duszy, porusza swoją lirycznością i emocjonalną głębią. Styl Zofii Kossak jest jednym z największych atutów „Bursztynów”. Jej język jest bogaty, ale nieprzesadzony, pełen poetyckich metafor, które pięknie współgrają z historycznym tłem. Autorka z łatwością przenosi czytelnika w odległe wieki, malując obrazy dawnej Polski z taką plastycznością, że niemal czuć zapach lasów czy dźwięk karczemnych rozmów. Każde opowiadanie to zamknięta, dopracowana historia, która jednocześnie wpisuje się w większą mozaikę narodowej tożsamości. „Bursztyny” to lektura obowiązkowa dla miłośników historii, literatury i polskiej kultury. Zofia Kossak z pasją i talentem ożywia przeszłość, przypominając o wielkości i złożoności postaci, które ukształtowały nasz naród. To książka, która nie tylko bawi i wzrusza, ale także skłania do refleksji nad dziedzictwem, jakie nosimy w sobie. Zdecydowanie zasługuje na wysoką ocenę 9/10 – za kunszt literacki, głębię emocjonalną i ponadczasowy przekaz.
Janszklanko - awatar Janszklanko
ocenił na95 miesięcy temu
Hadżi Murat Lew Tołstoj
Hadżi Murat
Lew Tołstoj
Hadżi Murat to napisana pięknym językiem, opowieść o tytułowym czeczeńskim bojowniku, które w czasie krwawych walk wojsk carskich z oddziałami Szamila, zmienia strony i ze względu na konflikt z Szamilem, zaczyna współpracę z Rosjanami. I rzecz jest o tyle ciekawa, że autor kreśli smutny, okrutny świat, w którym uwiązani w krwawe wendetty i wyzwoleńczą, heroiczną ale niemal beznadzieją walkę Czeczeni i zepsuci, skorumpowani i nie cofający się przez bestialstwem Rosjanie, pozostają w podziwie dla Hadżiego Murata, szanują go, bo w tym kaukaskim tyglu jest on jakiś na poły legendarny, kierujący się zasadami, jest postacią tragiczną, ale i romantyczną, tyle że to po prostu smutna historia w prawdziwie odmalowanych dziewiętnastowiecznych realiach. I jest to pięknie napisane, nawet po tylu latach pióro autora robi wrażenie. Do tego w zbiorze znajdują się dwa inne opowiadania, chwytające za serce, z wyraźnym przesłaniem moralnym. Również są pełne smutku, refleksji. Trzymają poziom tytułowej noweli. A całość dopełnia esej będący wielkim sprzeciwem Tołstoja wobec kolejnej wojny, wówczas japońsko-rosyjskiej. Pisany w trakcie walk o Port Artur. Uwidacznia się tam religijność i pacyfizm Tołstoja. Teksty pisane były chyba wszystkie już w dwudziestym wieku, a tytułowa nowela to ostatnia, opublikowana po jego śmierci fabuła. Ta niewielka książka była świetną próbką prozy Tołstoja. Zdecydowanie chcę więcej.
Tomasz_K - awatar Tomasz_K
ocenił na81 rok temu
Rok 3333, czyli Sen niesłychany Julian Ursyn Niemcewicz
Rok 3333, czyli Sen niesłychany
Julian Ursyn Niemcewicz
O tej książeczce trzeba pisać w sposób jak najbardziej rzeczowy i – powiedzmy to tak – prostolinijny. Inaczej wpadnie się w koleiny wyżłobione przez – z jednej strony – ideologię antysemicką, a z drugiej – przez ideologię poprawności politycznej. Kwestia żydowska była stale obecna w polskiej publicystyce XVIII wieku. I poruszali ją na ogół nie zwolennicy ustrojowego – coraz bardziej anachronicznego – status quo, ale rzecznicy reform. Obok spraw zasadniczych, dotyczących wzmocnienia pozycji monarchy jako centralnego ośrodka władzy, zniesienia liberum veto, a tym samym prawa do zawiązywania konfederacji, uchwalenia aukcji wojska, podejmowano sprawy podźwignięcia miast i poprawy sytuacji włościan, wiążąc je zawsze z propozycjami uregulowań prawnych w odniesieniu do Żydów. Problem stał się naglący szczególnie po pierwszym rozbiorze Rzeczpospolitej (1772 r.),kiedy to w okrojone jej granice zaczęli napływać Żydzi z krajów ościennych w sposób bardziej niż wcześniej liczny. Według historyka Tadeusza Korzona do Sejmu Wielkiego (1788-1792) ich liczba się wręcz podwoiła. Obawy elit politycznych związane z tym zjawiskiem wynikały przede wszystkim z dzielonego przez nie przekonania, że w swojej masie Żydzi, głęboko przywiązani do swojej odmienności religijnej i kulturowej, a jednocześnie stanowiąc część diaspory rozrzuconej po całej Europie, nie identyfikują się z interesami Rzeczpospolitej. W okresie porozbiorowym zostało ono uzupełnione mniemaniem, że mniejszość żydowska, podobnie jak protestancka i prawosławna, stała się instrumentem nacisku stosowanym przez władze zaborcze w celu rozkładu tradycyjnych struktur decydujących o spoistości społecznej mieszkańców ziem zagrabionych. Okres Księstwa Warszawskiego (1807-1815) ze względu to, że były to lata wojen, sprzyjał finansowemu prosperity Żydów, którzy byli głównymi dostawcami wszelkich towarów dla wojska. Nic więc dziwnego, że rosły też ich aspiracje co do swojego statusu prawnego i politycznego. Mimo że konstytucja z 1807 r. głosiła równość wszystkich wobec prawa, to w praktyce obowiązywało wiele ograniczeń pod tym względem. Żydzi pozbawieni byli na przykład prawa nabywania ziemi. Pod koniec istnienia Księstwa Warszawskiego uchwalono też w stosunku do nich zakaz handlowania alkoholem, co w gruncie rzeczy było realizacją postulatu wysuwanego znacznie wcześniej. Nie zdążył on jednak wejść w życie, bo Księstwo już niebawem – po klęsce Napoleona – znalazło się pod okupacją rosyjską. Po Kongresie Wiedeńskim (1815 r.) powstało Królestwo Polskie pod berłem Aleksandra II. Na jego wniosek w 1817 roku Nikołaj Nowosilcow, komisarz carski przy Radzie Stanu, a jednocześnie szef tajnej policji i zagorzały rusyfikator, przygotował projekt kompleksowej regulacji prawnej statusu Żydów w Królestwie, który przewidywał utrzymanie przez nich praw propinacyjnych (czyli handlu alkoholem). Mieli też otrzymać większy samorząd. Według Stanisława Staszica, ostrego krytyka projektu Nowosilcowa, miało to prowadzić wręcz do stworzenia „narodu w narodzie”. Można przypuszczać, że „Rok 3333” Juliana Ursyna Niemcewicza, napisany właśnie, w 1817 roku, był reakcją na projekt komisarza carskiego. Z tego, co sam zdradził, wynika, że jego „sen niesłychany” był efektem lektury i rozmyślań na temat urządzenia kwestii żydowskiej, żywo w tym czasie dyskutowany. Niemcewicz, który był członkiem Towarzystwa Królewskiego Gospodarczo-Rolniczego i który dość dobrze znał stosunki panujące i na wsi, i w mieście, zdawał sobie sprawę z panującego w nich antagonizmu mieszczańsko-żydowskiego i chłopsko-żydowskiego. Był to antagonizm dramatyczny w swej istocie, bo racje leżały po obu stronach i nie sposób było go na dobrą sprawę przezwyciężyć w sposób satysfakcjonujący dla każdej z nich. Na przykład kupcy chrześcijańscy bez protekcji ze strony państwa rzeczywiście byli bez szans w konfrontacji z kupcami żydowskimi dysponującymi znacznie większym kapitałem i rozbudowanymi kontaktami w całej Europie (pisze o tym choćby Ignacy Schiper). Protekcjonizm, jakiego się domagali, oznaczał jednak naruszenie praw cywilnych Żydów. Niemcewicz rzecz jasna opowiedział się za żywiołem polskim. Zajął wyraźne stanowisko, posługując się jak zwykle piórem. Jego dziełko należy więc do literatury politycznej, której wartość mierzy się przede wszystkim sugestywnością oddziaływania. Political fiction, jakie stworzył, niewątpliwie ten walor posiada. Historyjka nie jest nazbyt skomplikowana. Autorowi przyśniło się, że znalazł się w Warszawie roku 3333. Nosiła ona nazwę Moszkopolis i mieszkał w niej król Moszko XII. Wynika z tego, że ta futurystyczna wizja senna ograniczona została jedynie do dawnej stolicy Rzeczpospolitej, a nie do niej jako całości. W wędrówce po Warszawie-Moszkopolis autor korzystał z usług trzech przewodników. Pierwszym z nich był „drynkulkarz” (dorożkarz) Zamoyski, żonaty z Zosią Czartoryską. Od niego dowiedział się, co porabiają przedstawiciele innych dawnych arystokratycznych rodów. Otóż Radziwiłłowie byli malarzami, Potoccy i Sanguszkowie wozili drewno dostarczane Wisłą, jeszcze inni zajmowali się ciesielką. Oczywiście, chrześcijanie pozbawieni byli prawa posiadania własności ziemskiej i miejskiej. Miasto wyglądało jak jeden wielki sztetl. Pałac w Wilanowie został zamieniony na browar, gorzelnię i masarnię, w miejscu pałacu Krasińskich stała karczma. Drugim przewodnikiem był młody szambelan z dworu króla Moszki XII. Dzięki niemu autor zdołał przestąpić progi wielu przybytków, do których jako chrześcijanin nie miałby wstępu. To szambelan wpuścił go do zamku, a później wręczył bilet spełniający funkcję przepustki. Od niego otrzymał też radę ułatwiającą mu poruszanie się po mieście: otóż „trzeba znać się na grzeczności”, co oznaczało ni mniej, ni więcej tylko szafowanie na prawo i lewo dukatami i talarami (o skuteczności łapówkarstwa wcześniej pouczył go Zamoyski, ale nie ubrał tego w tak ładne słowa). Autor w zamku uczestniczył w audiencji królewskiej, w trakcie której nie wydarzyło się zresztą nic ciekawego, a następnie zażyczył sobie wizyty w sądzie i teatrze. W sądzie trafił na trzeciego przewodnika. Był nim „jeden ze sławnych mecenasów żydowskich”, który wyjaśnił mu, że wyburzenie okazałych gmachów warszawskich i postawienie w ich miejsce „tak nikczemnych” wynikało z twórczego zastosowania zasad z Księgi Powtórzonego Prawa, podobnie zresztą jak wytracenie dawnej szlachty i obrócenie w niewolę chłopstwa. Autor był świadkiem dwóch rozpraw sądowych. W pierwszym przypadku na mocy prawa lewiratu przymuszono młodego człowieka do ożenku z wdową po jego bracie, starą babą o czerwonej gębie. W drugim, zgodnie ze starotestamentalnym zakazem czynienia podobizn ludzkich, nakazano zniszczenie pięciu obrazów Rubensa i sporej ilości innych dzieł sztuki. W teatrze obejrzał operę o dość rozwiązłej treści i krotochwilę szydzącą z prawd wiary chrześcijańskiej. Wreszcie wieczór spędził na balu u ciotki młodego szambelana, hrabiny Rachel. Atmosfera na balu przesycona była erotyzmem, wszystkie jego uczestniczki znane były z licznych skandali. Pito wódkę, miód i wiśniak oraz zajadano się macą, obwarzankami, no i konfiturami z… cebul w cukrze smażonych. Matki troszczyły się o jak najlepszą prezencję swych córek, ministrowie załatwiali sprawy publiczne, słychać były szepty, obmowy, zawistne komentarze… Kamerdynerzy roznosili tace z deserami. I to właśnie brzęk szkła rozbijającego się o posadzkę, w którą uderzyła taca jednego z nich, gdy się potknął i przewrócił, obudziła autora, wybijając go ze snu, a tym samym przenosząc go w czasy cara Aleksandra II i jego komisarza, Nikołaja Nowosilcowa. Niemcewicz jako publicysta polityczny był wytrawnym szermierzem. Zdawał sobie sprawę ze skuteczności karykatury jako oręża. Wszak nawet ci, którzy wiedzą, że nie mają do czynienia z rzeczywistością, tylko z jej karykaturą, na ogół ulegają jej działaniu. Wykorzystał wiele stereotypowych wyobrażeń na temat Żydów, wyjaskrawiając je jeszcze, aby wywrzeć odpowiednie wrażenie na swoich potencjalnych czytelnikach. Co jednak ciekawe, można odnieść wrażenie, że karykaturalność w „Roku 3333” uległa takiemu spiętrzeniu, że przekroczyła granice powagi. Czy aby więc Niemcewicz nie uległ żywiołowi komizmu, wyrzekając się skuteczności dla zabawy. Sygnały to sugerujące w każdym razie da się zauważyć. Kiedy wspomina o „osobliwszym dziwaku”, którego opanowało „dzikie jakieś urojenie”, bo „koniecznie chce, żeby Żydzi po żydowsku gadali, i to tak ustawicznie powtarza, iż wszystkich już na śmierć znudził”, wtedy przecież puszcza oko do tych wszystkich, których śmieszył Gadulski z „Powrotu posła”, prezentując sarmatyzm w karykaturalnej postaci. Wynikałoby z tego, że wszyscy jesteśmy jakoś do siebie podobni. I tak naprawdę śmiejemy się sami z siebie. „Rok 3333” został poprzedzony wstępem Radosława Patlewicza. Jest on przykładem dość karkołomnej sztuczki, albowiem autor próbuje w nim upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: uderzyć w Żydów i jednocześnie w masonów. Za godną wiary uznaje wizję przyszłego triumfu żydostwa, wysnutą przez Niemcewicza, choć jemu samemu jako masonowi wiarygodność odbiera. Nie konfrontuje swojego przekonania, że masoneria kieruje się w swojej działalności mądrością etapu, z wcześniej przyjętym założeniem, że Myszkopolis jest realnym zagrożeniem.
diaz - awatar diaz
ocenił na65 lat temu

Cytaty z książki Potop Tom IV

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Potop Tom IV