Vatani. Pozdrowiona

Okładka książki Vatani. Pozdrowiona autorstwa Szymon Chwaliński
Okładka książki Vatani. Pozdrowiona autorstwa Szymon Chwaliński
Szymon Chwaliński Wydawnictwo: Saga Egmont, Creatio Verborum fantasy, science fiction
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Data wydania:
2022-08-22
Data 1. wyd. pol.:
2022-08-22
Język:
polski
ISBN:
9788394884116
Nazywam się Madeleine, podjęłam decyzję o ucieczce. Już nie chcę być jedynie córką Cesarza. Czuję, że jestem warta więcej. Przede mną Hexagon, miasto na szczycie. Szansa na nową przyszłość. A przeszłość? Zaklęta we wspomnieniach. Pierścień to pamiątka po dziecięcym marzeniu. Pragnę zrozumieć magię, będąc u jej źródła. Założyć Vatański kaptur.

Czasami, aby odnaleźć siebie wystarczy spojrzeć na świat ze szczytu góry i doznać olśnienia. Życie zwykle nie jest jednak takie proste. Wejdź do świata Vatanów i przekonaj się jak wiele trzeba poświęcić, aby odnaleźć samego siebie. Chcesz na własnej skórze doświadczyć walki o przetrwanie w mrocznym, przepełnionym ludzką pogardą Lesie Milczących? Madeleine nie raz stanie do walki. Niezależnie, czy chodzi o ból, czy o starożytną klątwę, w świecie Vatanów nigdy nie jest bezpiecznie.
Średnia ocen
7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Vatani. Pozdrowiona w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Vatani. Pozdrowiona



164 57

Oceny książki Vatani. Pozdrowiona

Średnia ocen
7,0 / 10
37 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Vatani. Pozdrowiona

avatar
65
57

Na półkach: ,

Opis i prolog zrobiły na mnie naprawdę dobre wrażenie i sprawiły, że miałam duże oczekiwania wobec dalszej części. Niestety im dalej w las tym gorzej. Podczas czytania wielokrotnie miałam wrażenie, że coś pominęłam, czegoś nie zrozumiałam. Czytałam książkę w ciężkim okresie życia i na początku myślałam, że może jestem rozproszona i nie potrafię się skupić na fabule. Po czasie jednak zauważyłam, że to nie w tym jest problem.

W tekście jest bardzo wiele luk fabularnych. Bardzo duży skok między sytuacjami, przez co gubimy się w wydarzeniach. Wydarzenia z przeszłości mieszają się z tymi co mają miejsce obecnie.

Postacie są słabo wykreowane, ich zachowania są sprzeczne. Możliwe jednak, że jest to zrobione specjalnie, bo przecież nikomu nie można ufać w środowisku Vatanów.

Zerritan jest dla mnie totalną zagadką, tego gościa nie byłam w stanie zrozumieć i jego postępowania.

Do pozytywnych aspektów mogę zdecydowanie zaliczyć legendę, która była wpleciona pomiędzy obecne wydarzenia. Była ona naprawdę ciekawa i logiczna. Jedynie może nie rozbijała bym jej tak pomiędzy historię, a zaczęła od niej?

Vatani... No cóż tutaj potencjał został całkowicie zaprzepaszczony. Tak naprawdę nie wiele o nich wiemy, o ,,magii”, którą potrafią władać, o ich funkcjonowaniu. Cała ich otoczka jest zdecydowanie za słabo opisana i rozbudowana. Przez co możemy niektórych wydarzeń nie rozumieć. Myślę, że autor mógł więcej mieć w głowie, a nam tego nie przekazać.

Nie jestem w stanie wyjaśnić dlaczego książka pomimo tak wielu niedociągnięć, przyciągnęła moją uwagę i z zainteresowaniem ją czytałam.

Mam naprawdę duży problem z oceną tej pozycji. Chociaż w wielu momentach jest ona bardzo niezrozumiała, ma coś w sobie, że chce się ją czytać. Zamysł historii bardzo wciągający, a sama Madeline jest ciekawą postacią, którą chcemy poznawać.

Jak też wiecie zwracam uwagę na formę wydaniu. Tu format jest bardzo duży co również lekko przeszkadza w czytaniu, bo książkę trzyma się nie wygodnie.
Myślę więc, że ocena 5/10 jest adekwatna do zawartości.

Opis i prolog zrobiły na mnie naprawdę dobre wrażenie i sprawiły, że miałam duże oczekiwania wobec dalszej części. Niestety im dalej w las tym gorzej. Podczas czytania wielokrotnie miałam wrażenie, że coś pominęłam, czegoś nie zrozumiałam. Czytałam książkę w ciężkim okresie życia i na początku myślałam, że może jestem rozproszona i nie potrafię się skupić na fabule. Po...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
301
293

Na półkach: ,

„Vatani. Pozdrowiona” Szymona Chwalińskiego to opowieść, w której przyszła dziedziczka tronu znika. Całe cesarstwo szuka Madeleine, ta jednak nie rozpłynęła się w powietrzu, ona ukryła się wśród Vatanów — mrocznych magów potępiających dobro. Dziewczynę pociąga magia, niebezpieczeństwo oraz tajemnice. Podczas lektury będziemy obserwować zmagania Madeleine w Lesie Milczących, inicjacje i próby Vatanów oraz to, co dla mnie najciekawsze, czyli odkrywanie tajemnic Hexagonu. Podobał mi się fantastyczny, przesiąknięty magią świat Vatanów. To mocna, ciężka magia, która idealnie pasuje do zakapturzonych postaci. To takie połączenie czarnoksiężników z mnichami. Groźni, jednak nie zawsze, ale skrywający mnóstwo sekretów.

Madeleine pchnięta ciekawością oraz próbą potwierdzenia podjęcia słusznej decyzji będzie zgłębiać tajemnice, które są z nią powiązane. Ten wątek mnie wciągnął! Kiedy dziewczyna rusza w podróż w swoje rodzinne strony, zrobiło się naprawdę ciekawie. Wcześniejsze wydarzenia były dla mnie zbyt chaotyczne i pourywane. Autor bez żadnego wprowadzenia wrzucił nas w grubą akcję. Potrzebowałam czasu, żeby się odnaleźć i zrozumieć pewne rzeczy, a gdy już to zrobiłam, Vatani mnie zaczarowali, choć czasem musiałam przymknąć oko na brak ciągłości i logicznego myślenia głównej bohaterki.

Mimo to postać Madeleine mi się spodobała. To młoda, charakterna dziewczyna, która wie, czego chce. Fajnie, że główna bohaterka jest wielowymiarowa — popełnia błędy, podaje stan rzeczy w wątpliwość oraz sama szuka odpowiedzi. Podobali mi się też Vatani. Cała ta magiczna oraz mroczna otoczka wokół nich robi fajny klimat. Urzekły mnie również fragmenty legend, za które daje duże plus. Autor w ciekawy sposób podsycał ciekawość, dozując poetycko-tajemnicze opowieści, które były spójne, interesujące i co najważniejsze wiele wyjaśniły. Czyli miały to, czego brakowało mi w pozostałej treści książki i za co zmuszona jestem obniżyć ostateczną ocenę.

Co było jeszcze dobre w tej książce? Zakończenie! One mnie powaliło! Co tam się działo! Niespodziewane, niebezpieczne i nieprzewidywalne sytuacje wydarzyły się w moment. To była kumulacja akcji, która nie została zakończona, ponieważ autor urwał opowieść w najbardziej ekscytującym momencie (mam podejrzenia, że to urywanie, to chyba jakaś celowa taktyka autora, która niezbyt mi się pasuje). Jak tak można zostawić czytelnika? Ja chcę więcej! Mam nadzieję, że lada moment ukaże się kontynuacja, bo końcówka mnie naprawdę porwała. To było świetne!

Choć z początku opowieść może się dłużyć, być zagmatwana i pourywana, to z czasem trafiamy na taki moment, że tak jak Madeleine będziemy chcieli dołączyć do Vatanów. Ja z czasem dałam się porwać magii oraz tajemnicom Hexagonu, dlatego polecam.

Moja ocena: 8/10.

Współpraca barterowa z autorem.

„Vatani. Pozdrowiona” Szymona Chwalińskiego to opowieść, w której przyszła dziedziczka tronu znika. Całe cesarstwo szuka Madeleine, ta jednak nie rozpłynęła się w powietrzu, ona ukryła się wśród Vatanów — mrocznych magów potępiających dobro. Dziewczynę pociąga magia, niebezpieczeństwo oraz tajemnice. Podczas lektury będziemy obserwować zmagania Madeleine w Lesie Milczących,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
391
230

Na półkach: , , , , ,

,,Vatani. Pozdrowiona" historia o córce Cesarza, która postanowiła wziąć życie w swoje ręce.

Madeline postanawia uciec. Uciecz z pałacu. Od swojego ojca Cesarza. Od życia które do tej pory znała. Chce być kimś więcej niż tylko córka cesarza. Chce przeżyć swoje życie na własnych warunkach, a nie jako żona, matka i kochana córka. Udaje jej się uciec, ale niemal od razu wpada w tarapaty. Na szczęście nieznajomy mężczyzna ratuje ją przed niebezpieczeństwem i zabiera w bezpieczne miejsce... W miejsce w, z którego dziewczyna nie może uciec, a jedyny sposób by zyskać wolność to dołączyć do nich.
Madeline wie, że jeśli chce odzyskać wolność musi grać w grę, której nie zna zasad. Ale od dzieciństwa była uparta.
Hexagon czeka na nią. Miasto gdzie magia jest dozwolona. Miasto na szczycie. Miasto gdzie czeka ją jakaś przyszłość. Jedynym wspomnieniem jej poprzedniego życia jest pierścień, z którym nigdy się nie rozstaje. Jedyna pamiątką po ojcu. Po swoim dzieciństwie.
Ale musi porzucić przeszłość i skupić się na nowej drodze. Na drodze magii. Na drodze pełnej nowych wrogów i przyjaciół którzy w każdej chwili mogą okazać się zdrajcami.
Madeline musi poznać siebie. Swoje moce, swoje pochodze i prawdę o sobie. Będzie musiała walczyć o prawdę i o siebie.
Tylko czy da radę?






Po prologu spodziewałam się czegoś wielkiego. I styl pisania i perspektywa i bohaterka. Wszystko zapowiadało się dobrze. Więc co poszło nie tak?
W pierwszym rozdziale zmienił się sposób pisania. I muszę przyznać, że absolutnie mi nie leżał. Gryzło mi się wszystko ze sobą i potrzebowałam dłuższej chwili by przywyknąć do niego. I może jeszcze byłabym wstanie znieść tą narrację, gdyby nie bałagan w fabule i pourywane/niedokończone wątki. Momentami po prostu nie wiedziałam co się dzieje. A działo się czasami za dużo, albo nie było to dokładnie wytłumaczone. Raz miałam nawet wrażenie, że pominięto parę akapitów, bo z jednej rzeczy przeskoczyliśmy do kolejnej trochę randomowej.
Co prawda język był prosty i jasny, więc dało się wszystko poukładać w całość ale i tak wprowadzało to bezsensowny zament.
Z drugiej strony mamy też barwne opisy, które pomagają nam wdrożyć się w świat i poznać bohaterów i ich odczucia. Ale nawet mimo tych opisów czytelnik czuję się zagubiony bo wraz z Madeline poznajemy ten świat. Chodź idzie nam to trochę topornie. W końcu kto rozgląda się za każdym krzakiem, gdy nad tobą wisi widmo śmierci?
Trochę brakuje mi tu magii. Może byłoby rozbudować system magiczny. Bo magię mamy tu głównie wspominaną. Nie było zbyt dużo scen, gdzie grała ona główną rolę. Brakowało mi też tego, aby bohaterka sama jej używała. Nie mówię by od razu była wstanie zniszczyć świat, ale jakieś drobne przejawy (w tym porażki!!) byłyby mile widziane.
Idąc dalej nie rozumiem relacji między nią a chłopakiem. Z jednej strony chyba jej się jeden podoba, ale ją zdradził (?),ale w sumie nie bo był po jej stronie... trochę zagmatwane to było.
Podsumowując za piękną okładką kryło się dużo pracy, która miała trochę niedociągnięć. Ale jak na pierwszą wydaną książkę (w papierowej wersji) nie było źle. Wszyscy wiemy że początki bywają ciężkie. Więc trzeba też postawić się w sytuacji autor. Bo historia miały duży potencjał i na pewno w każdą następną książką będzie coraz to lepiej.

,,Vatani. Pozdrowiona" historia o córce Cesarza, która postanowiła wziąć życie w swoje ręce.

Madeline postanawia uciec. Uciecz z pałacu. Od swojego ojca Cesarza. Od życia które do tej pory znała. Chce być kimś więcej niż tylko córka cesarza. Chce przeżyć swoje życie na własnych warunkach, a nie jako żona, matka i kochana córka. Udaje jej się uciec, ale niemal od razu...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

68 użytkowników ma tytuł Vatani. Pozdrowiona na półkach głównych
  • 41
  • 27
17 użytkowników ma tytuł Vatani. Pozdrowiona na półkach dodatkowych
  • 9
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Vatani. Pozdrowiona

Inne książki autora

Szymon Chwaliński
Szymon Chwaliński
Od lat uwięziony w liryce i prozie absolwent Publikowania Cyfrowego i Sieciowego i Zarządzania. Autor bloga Poradnik Pisarza. Miłośnik e-booków, soku z mango oraz gier multiplayer. Jego marzeniem jest kreowanie historii, które mogą zmienić postrzeganie rzeczywistości. Stworzone przez niego bohaterki to silne, pewne siebie, inspirujące do działania heroiny. Długopis to jego skrzela a pisanie to środowisko naturalne.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Vatani. Pozdrowiona przeczytali również

Głód potępionych Patrycja Prusak
Głód potępionych
Patrycja Prusak
to książka, która od pierwszych stron mnie wciągnęła i naprawdę trudno było mi się od niej oderwać. Jest w niej coś takiego, że od razu czuć klimat grozy i tajemnicy – czyta się to z dreszczykiem na plecach, ale jednocześnie z ogromną ciekawością, co będzie dalej. Historia opowiada o miejscu, gdzie przeszłość wcale nie daje o sobie zapomnieć, a ludzie muszą zmierzyć się z siłami, które wykraczają poza zdrowy rozsądek. To opowieść o przekleństwach, głodzie, który nigdy nie zostaje zaspokojony, i o cienkiej granicy między światem żywych a umarłych. Autorka wciąga nas w mroczny świat, gdzie każde odkrycie rodzi nowe pytania i gdzie nie można nikomu ufać do końca. Bardzo podobało mi się to, że autorka potrafiła zbudować taki mroczny, trochę duszny nastrój, a jednocześnie nie przesadziła – historia jest spójna i cały czas trzyma w napięciu. Każdy rozdział sprawia, że chce się sięgnąć po następny. Muszę też pochwalić samo wydanie – książka wygląda przepięknie. Okładka od razu przyciąga wzrok – te kolory, grafika z cmentarzem i skrzynią, te ręce wyciągające się z ziemi… idealnie oddają klimat treści. To jedna z tych książek, które aż chce się mieć na półce, bo wyglądają tak dobrze. Podsumowując – „Głód potępionych” to świetna lektura dla wszystkich, którzy lubią mroczne historie, tajemnice i odrobinę grozy. Ja jestem zachwycona i na pewno będę wracać do tej książki myślami jeszcze długo.
Wiedzma_Klaudia - awatar Wiedzma_Klaudia
oceniła na87 miesięcy temu
Klątwa spętania Łukasz Kucharski
Klątwa spętania
Łukasz Kucharski
Witajcie w Elironie! Głównymi bohaterami są bracia: Janek i Robert. Chłopcy, którzy bardzo dużo przeżyli, mimo swojego młodego wieku. Po śmierci rodziców dołączają do Bractwa Sierot - Ordo Orphanes, które nauczy ich, że życie wcale nie jest łatwe. NIespodziewanie u jednego z braci ujawnia się moc. Co przyniesie ze sobą to odkrycie? Jest to młodzieżowa fantastyka o mocy przyjaźni i braterskiej miłości. Autor stosuje tutaj reinterpretacje postaci ze znanych bajek. Możemy spotkać Piotrusia Pana, który w książce odgrywa bardzo ważną rolę, pewnego rodzaju dowódcy, a nawet postacie z Czerwonego Kapturka czy Śnieżki. Wszystko jest świetnie wplecione w fabułę, więc myślę, że dla młodszych czytelników będzie to niesamowite przeżycie, aby znów wyruszyć w przygodę z bohaterami, których już znają, ale w zupełnie inną. Jest to pozycja, która pobudzi dziecięcą wyobraźnie i nie przekazuje złych wartości. Autor kładzie duży nacisk na przyjaźń, szacunek i miłość. Zło natomiast tępi i jest ono pokonywane przez dobro, jak w dobrej bajce należy. Końcówka książki mogłaby być lepiej dopracowana, bo wygląda jakby akcja nagle się urwała. Rozumiem, że zamysł był, aby czytelnik chciał sięgnąć po kolejny tom, ale uważam, że można to było inaczej zakończyć i uzyskać bardzo podobny efekt. Myślę, że zarówno ci młodsi, jak i starsi, którzy mają słabość do bajek będą się dobrze bawili przy “Klątwie spętania”. Ja zdecydowanie polecam jako lekką fantastykę i biorę się za następny tom! ⭐️⭐️⭐️⭐️/5
Kaniav - awatar Kaniav
ocenił na81 rok temu
Radioaktywny Domek dla Lalek Joanna Rosińska
Radioaktywny Domek dla Lalek
Joanna Rosińska
Znacie książki, których gatunek literacki trudno Wam określić? 🧤 Mnie się to rzadko zdarza i w przypadku „Radioaktywnego Domku Dla Lalek” właśnie nie jestem pewna, czy to dark mystery czy urban fantasy. Widziała też określenie dystopia, ale brakuje mi tu typowych dlań elementów. ..... Nowy Kraj wymusza na obywatelach określenie przynależności do religii. Wszystko po to, by zyskać lepszą kontrolę nad społeczeństwem. Jednakże grupka przyjaciół dzięki wskazówkom z tajemniczej książki rozpętuje w mieście piekło. Ktoś im pomaga z ukrycia, ale nie chce się ujawnić... ale Eleanor i jej towarzysze pragną znaleźć tę osobę. I także być istotni w tym świecie pełnym podziałów. ..... Mam trochę mieszane uczucia co do RDDL. Z jednej strony to była naprawdę ciekawie zapowiadającą się historia, a z drugiej mam wrażenie, że w tekście panował chaos. Świat przedstawiony jest bardzo oryginalny, szczególnie gdy chodzi o podział religijny i nadprzyrodzone moce. Niemniej mam wrażenie, że temu wszystkiemu, zwłaszcza drugiemu i samej sekcie Q założonej przez Eleanor, Christiana, Davida, Natalie i Jane, brakowało lepszego wprowadzenia w temat. Przeczytałam tę książkę uważnie, niektóre akapity po dwa razy, starając się zrozumieć cele postaci... Ale szczerze? Nie byłam pewna, czy oni zakładają tę sektę, by się zabawić, chcą coś zmienić, czy szukają szczęścia na tym padole. Zapewne mieli czuć się jak wybrańcy i to było widać. Niemniej mam wrażenie, że brakuje tu szerszego wstępu, który pokazałby stagmatyzm lub potrzebę zmiany w życiu, zanim sekta Q powstała. ..... Sami bohaterowie są dość... Hm, intrygujący. Nie mogę powiedzieć, że się z nimi mocno polubiłam, niemniej każdy z nich miał dobrze rozpisany charakter i backstory. Niestety przez większość stron nie byłam zbyt przejęta ich losami. Dopiero gdzieś przy ostatnich kilku rozdziałach to się zmieniło. ..... Muszę też niestety ponarzekać na język. Ogrom błędów aż raził. Brakujące słowa i literówki... Osoby prowadzące redakcję/korektę tekstu powinny się wstydzić. ..... RDDL to naprawdę oryginalna historia. Nie spotkałam się z podobną. Trochę mroczna, trochę niepokojąca. Ma swój klimat, tylko mnie było trudno się wciągnąć. 6/10🧤
oczytanawilczyca - awatar oczytanawilczyca
oceniła na62 miesiące temu
Oszukać fatum Agnieszka Jordan-Gondorek
Oszukać fatum
Agnieszka Jordan-Gondorek
Czy przeszłość naprawdę można zostawić za sobą… czy ona tylko cierpliwie czeka na moment, by wrócić ze zdwojoną siłą? I co, jeśli nagle zaczynasz dostrzegać, że pewne wydarzenia w twoim życiu wcale nie są przypadkiem? Od początku czułam, że to może być historia, która nie będzie łatwa ani lekka, ale właśnie dlatego tak bardzo chciałam ją poznać. Połączenie emocji, relacji i tajemnicy to coś, co zawsze mnie przyciąga. A tutaj dostałam dokładnie to, na co liczyłam… a nawet więcej. To historia Kiry i Jagny – kuzynek, które łączy coś znacznie silniejszego niż więzy krwi. Ich relacja od początku przyciąga uwagę, bo jest prawdziwa, szczera i naznaczona tym, co wydarzyło się w ich dzieciństwie. Mimo że próbują żyć normalnie, budować swoją codzienność, mieć marzenia i plany… przeszłość nie daje o sobie zapomnieć. Wraca powoli, podstępnie, jak cień, który nigdy tak naprawdę nie zniknął. I nagle pojawiają się oni – Kornel i Mateusz. Nowe znajomości, które z założenia powinny być początkiem czegoś dobrego… ale czy na pewno? Czy to tylko przypadek, czy może element większej układanki? To jest ten moment w którym zaczyna się coś, od czego naprawdę trudno się oderwać. Najbardziej wciągnęło mnie to stopniowe odkrywanie prawdy. To nie jest historia, która podaje wszystko na tacy. Tu każdy szczegół ma znaczenie, każde niedopowiedzenie buduje napięcie, a kolejne elementy układanki sprawiają, że w głowie pojawia się coraz więcej pytań. I to takich pytań, które nie dają spokoju, komu można zaufać? Czy przeznaczenie da się oszukać? I czy są rzeczy, przed którymi naprawdę nie da się uciec? Ogromnym plusem tej książki są bohaterki. Kira i Jagna są wyraziste, autentyczne i… bardzo ludzkie. Ich emocje czuć na każdej stronie – strach, niepewność, nadzieję, ale też siłę, która rodzi się w najtrudniejszych momentach. To nie są papierowe postacie l, to dziewczyny, którym kibicowałam od pierwszych stron i za które momentami naprawdę się bałam. Autorka świetnie balansuje między wątkiem obyczajowym a kryminalnym. Z jednej strony mamy relacje, pierwsze poważne uczucia, wchodzenie w dorosłość… a z drugiej jest mrok, tajemnice i niepokojące poczucie, że coś jest bardzo nie tak. Ten kontrast działa niesamowicie, bo kiedy zaczyna robić się spokojniej... nagle pojawia się coś, co burzy ten spokój. Podczas czytania towarzyszyło mi naprawdę wiele emocji. Były momenty napięcia, kiedy przewracałam strony coraz szybciej. Były chwile niepokoju, kiedy czułam, że coś się wydarzy… ale nie wiedziałam co. I były też takie momenty, które po prostu ściskały za serce, bo ta historia, mimo całej swojej mrocznej otoczki, jest też bardzo ludzka. Najbardziej spodobało mi się to, jak autorka poprowadziła motyw więzi między bohaterkami. To właśnie ta relacja jest fundamentem całej historii. W świecie pełnym tajemnic, niedopowiedzeń i strachu, one mają siebie. I to daje im siłę, nawet wtedy, gdy wszystko inne zaczyna się rozpadać. To książka, która wciąga i… uzależnia. Naprawdę. Już po pierwszym tomie wiem, że chcę więcej i nie mogę się doczekać, aż sięgnę po kolejną część. Tym bardziej że wiem, iż historia będzie kontynuowana i szykuje się także trzeci tom… a to tylko podsyca moją ciekawość. Jeśli lubicie historie, które łączą emocje z tajemnicą, relacje z napięciem i mrok z nadzieją, to zdecydowanie coś dla Was.
Sylwia Lis - awatar Sylwia Lis
ocenił na91 miesiąc temu
Opowieści z Bagien. Zaśpiewaj dla mnie Magdalena Kwiecień
Opowieści z Bagien. Zaśpiewaj dla mnie
Magdalena Kwiecień
Tytuł: Opowieść z bagien. Zaśpiewaj dla mnie Autor: Magdalena Kwiecień Wydawnictwo: Vibe ,,... Znienacka poderwał się i rzucił mi się do gardła. Pomimo elementu zaskoczenia szybko sobie z nim poradziłam. Był jeszcze bardzo słaby, a ja miałam za sobą wiele walk, dlatego po kilku sekundach leżał i wił się na podłodze. Tym razem zadałam mu dotkliwy ból, by zapamiętał, że ze mną w ten sposób się nie pogrywa. Zawsze będę od niego potężniejsza, nawet jak już w pełni się ukształtuje..." Ona: Zadziorna czarownica, buntująca się przeciwko tradycjom klanu... On: Zadufany w sobie rockman, uważa się za pępek świata... Połączeni zdarzeniem, które wywróci ich życie do góry nogami!!! Kostroma, gdy tylko usłyszała pierwszy utwór Diabłów Tasmańskich, oszalała na punkcie wokalisty. Dawid, popełni błąd, który zmieni jego życie już na zawsze i splecie jego losy z rudą czarownicą... Co z tego wyniknie? Czy pogodzi się z życiem jakie go czeka? Czy Kosma, w desperacji, podjęła dobrą decyzję? I najważniejsze... co ma w planach, względem Nich, PRZECZUCIE?!? Książka super 🔥 Romantasy połączone z Urban fantasy, które Was zaskoczy i pochłonie. Niby słodka i ckliwa, a jednocześnie zaskakuje momentami grozy! Moje klimaty, więc polecam z całego ❤️ i pędzę czytać kolejny tom, bo jestem ciekawa, czym uraczy nas autorka w kolejnej części ,,Opowieści z Bagien" 🔥😍
Karolina - awatar Karolina
oceniła na82 miesiące temu
Błękitny Mur MissElle
Błękitny Mur
MissElle
Kolory krwi – debiut z duszą, który z każdą stroną zaskakuje coraz bardziej. Znasz to uczucie, gdy zaczynasz książkę z umiarkowanym entuzjazmem, a potem… nagle orientujesz się, że przepadłeś? Tak właśnie było w moim przypadku z "Kolorami krwi". Choć początek nie był idealny, a kilka elementów momentami przeszkadzało, ostatecznie historia wciągnęła mnie na tyle, że z niecierpliwością wypatruję kolejnych tomów. Już na starcie fabuła przyspiesza i bez zbędnej zwłoki wrzuca czytelnika w centrum wydarzeń. Taki zabieg może spodobać się osobom, które nie przepadają za długimi wprowadzeniami – choć przyznam, że początkowe tempo połączone z dużą ilością nazw, ról, armii, zależności między bohaterami i skonplikowaną hierarchią było chwilami przytłaczające. Dopiero w dalszej części lektury, dzięki konsekwentnemu powtarzaniu kluczowych informacji, zaczęłam się w tym świecie nieco lepiej orientować. Trochę zabrakło mi klasycznego podziału na rozdziały – książka korzysta z przeskoków między perspektywami postaci, ale nie oferuje wyraźnych „przystanków” w tekście. Dla czytelniczek i czytelników, którzy lubią kończyć rozdział przed odłożeniem książki, może to być pewne utrudnienie. Styl autorki jest prosty i przystępny, co zdecydowanie ułatwia odbiór. Zdarzały się jednak momenty, gdy niektóre zdania brzmiały trochę nienaturalnie. Rzadszy, ale bardziej widoczny problem to dialogi, które miejscami przypominały bardziej monologi. Czasami miałam wrażenie, że postacie wygłaszają wykłady zamiast rozmawiać. Krótsze wypowiedzi, drobne przerwy, gesty – to mogłoby dodać scenom lekkości i realizmu. Największą zaletą powieści okazali się dla mnie bohaterowie. Dają się lubić – albo wręcz przeciwnie, wzbudzają niechęć. Ale właśnie o to chodzi: budzą emocje. W miarę jak historia się rozwija, naprawdę można się z nimi zżyć i zacząć im kibicować… lub wręcz przeciwnie. I to działa. Zwłaszcza że mniej więcej w połowie książki akcja nabiera rozpędu, napięcie rośnie, a niektóre sceny potrafią wywołać prawdziwe emocje – od niepokoju po autentyczny stres. To bez wątpienia spory atut - książka mnie emocjonalnie zaangażowała. Podsumowując „Kolory krwi” to debiut, w którym widać serce, potencjał i pasję. Są drobne niedociągnięcia – jak styl, struktura czy przeładowanie informacjami – ale ogólny odbiór jest bardzo pozytywny. Historia jest wciągająca i oryginalna, a zakończenie zostawia mnie z pytaniem: „Co dalej?”. I to najlepsze uczucie po lekturze. Zdecydowanie sięgnę po kolejne tomy jak tylko się ukażą.
Astrelia - awatar Astrelia
oceniła na99 miesięcy temu
Gronhold J.M.R. Michalski
Gronhold
J.M.R. Michalski
Czasem na naszym polskim rynku wydawniczym zdarza mi się trafić na świetną powieść fantasy, która z niewiadomych powodów nie jest tak popularna, jak moim zdaniem być powinna. I tak jest w przypadku Gronholdu. Ta pięknie wydana książka opisuje Imperium, nad którym jak się przekonujemy podczas lektury, wisi groźba wojny, zarówno ze strony elfów, jak i orków, a także nieokiełznanych ludów Północy. Książka dokładnie opisuje królestwa tych ras, autor daje zarych historii krain, po jakich podróżujemy(a jest to powieść drogi) i robi to z niesamowitą wyobraźnią, miejscami zapierającą dech w piersi. Ten świat jest dopracowany w każdym szczególe. Bohaterów jest tu kilku, jak można przypuszczać, ale fakt by głównym protagonistą uczynić złodzieja, do tego bardzo zdolnego w swoim fachu, czyni tę opowieść bardzo interesującą i nadaje jej awanturniczego sznytu. Bo Dante od pierwszych stron uwikłany jest w bogatą w przygody akcję, a wszystko po to, by zdobyć bardzo cenny skarb, choć sam do końca nie wie czym on jest. Akcja w tej książce goni akcję i nie można, przewracając jej kartki, nudzić się choćby na chwilę. Treść jest ostra i miejscami brutalna, jak ostrze miecza, którym posługuje się nasz złodziej i czasami staje się on antybohaterem, którego jednak lubimy i kibicujemy mu mimowolnie. Gronhold pochłania bez reszty, sprawiając, że chcemy w nim pozostać jak najdłużej. Książka liczy niestety tylko niespełna trzysta stron, więc nasza wędrówka szybko się kończy, jednak mam nadzieje na szybkie ukazanie się drugiego tomu, by jeszcze raz zanurzyć się w tym świecie, poznać dalsze przygody bohaterów i po prostu jeszcze się pobawić tym uniwersum, mimo że trzeba za radą autora stąpać w nim ostrożnie. Jeśli szukacie dobrego, polskiego fantasy Gronholdem się nie zawiedziecie. Serdecznie polecam!!! Za książkę dziękuję autorowi @gronholdworld
jackspear217 - awatar jackspear217
ocenił na82 lata temu
Córka Cyfrowego Smoka Barbara Granops
Córka Cyfrowego Smoka
Barbara Granops
"Córka Cyfrowego Smoka" to powieściowy debiut polskiej autorki i moje pierwsze spotkanie z jej twórczością. Wcześniej Barbara Granops publikowała opowiadania w antologiach, ale ja nie miałam jeszcze okazji ich czytać. Chociaż nie wykluczam, że do nich wrócę, bo ta jedna jedyna powieść, jaką miałam przyjemność czytać, przypadła mi do gustu. Powieść jest utrzymana w cyberpunkowym klimacie, który bardzo lubię. To połączenie sci-fi z fantasy. W książce jest wszystko to, co nieustannie mnie zachwyca. Wizja przyszłości, która przeraża, nowe technologie, które zdominowały świat, smoki, które kocham w każdym wydaniu i bez których żadna porządna fantastyka nie może się obejść (żartuję oczywiście, bo czytam i lubię też fantastykę bez smoków),świetnie podana reprezentacja LGBT+, magia i pościgi rodem z najlepszych powieści sensacyjnych. A do tego silna, pokrzywdzona przez los bohaterka, która stara się z całych sił, aby przeszłość jej nie dopadła, a przyszłość nie okazała się porażką. Ale jak to w życiu bywa, wychodzi inaczej. No i nie ma w powieści erotyki, co osobiście uważam za jej spory atut, bo przez to, że wątki erotyczne wciskane są teraz wszędzie, coraz mniej mam na nie ochotę. Historia przedstawiona w książce jest ciekawa i intrygująca. Głównie z powodu osadzenia akcji w przyszłości, która mogłaby być sielankowa, bo przecież ludzkość dysponuje już niesamowitymi możliwościami, ale nie jest. Cieniem na tym wspaniałym świecie kładzie się mroczne oblicze Rawand, miasta rządzonego przez Smoki i korporacje, które kontrolują każdy krok swoich obywateli. Niby wszystko jest, a mieszkańcy na nic nie mogą sobie pozwolić. Nie stać ich, aby kupić sobie coś na własność. Mogą wynająć to, czego potrzebują. I nie chodzi tylko o mieszkanie, ale też o sprzęty AGD czy auto. Społeczność Rawandu dosłownie tonie od nadmiaru nowych technologii, od ilości ogłupiających informacji płynących z zalewających ich aplikacji, reklam, mediów społecznościowych. Trochę ten świat jest podobny do naszego, ale autorka pokusiła się o pokazanie, co może się stać w przyszłości, nawet nie tak odległej, jeśli w porę się nie obudzimy. Ta wizja przeraża, ale też daje do myślenia i zachęca do zmian. Książka opowiada o przyjaźni, poświęceniu, oddaniu i o wolności. O tej ostatniej chyba najbardziej. Wyraźnie widać, jak wielką wartość i jak wielkie pragnienie stanowi ona dla mieszkańców Rawand. Bo jej nie mają. Zostali całkowicie zniewoleni. Życie w mieście nigdy nie było łatwe, ale stało się praktycznie niemożliwe, kiedy świat ogarnął chaos walki o władzę między Smokami a korporacjami. Zamieszki i walki stały się chlebem powszednim, inny człowiek jest dla człowieka wilkiem, nikomu nie można już zaufać. Ay, główna bohaterka powieści, stara się jakoś odnaleźć w tym chaosie. Po odejściu z korporacji zostaje najemniczką od brudnej roboty. Okazuje się jednak, że przeszłość nie ma zamiaru dać jej spokoju i albo zapłaci za swoje błędy, albo musi walczyć i wygrać. Wybiera drugą opcję, bo zrobi wszystko, aby chronić swoich najbliższych. Ujmująca jest troska Ay o ludzi, na których jej zależy. To twarda babka, z jajami, która nie boi się stawić czoła demonom z przeszłości i tym próbującym zburzyć jej teraźniejszość i odebrać przyszłość. Jednak przy swoich bliskich staje się puchatym misiem, do którego można przytulać się całymi godzinami. Fajna bohaterka, która daje się lubić. Inne postaci również wyszły autorce świetnie, nawet te drugoplanowe. Nie każdego obdarza się sympatią, ale to dobrze, bo znaczy, że bohaterowie są różnorodni. Akcja powieści jest dynamiczna, nad opisami przeważają dialogi, dlatego szybko się tę książkę czyta. Trochę ciężko jest się odnaleźć na początku, bo zostajemy wrzuceni od razu w sam środek trwającej akcji i trochę trzeba się domyślać, aby ogarnąć o co chodzi. Powieść jest naprawdę dobra, jednak powinna przejść ponowną korektę, bo to, co się dzieje ze zdaniami woła o pomstę do nieba. Niektóre niedokończone, inne wybrakowane, pozbawione słów na początku czy w środku, poza tym literówki i błędy. Coś takiego nie powinno mieć miejsca. Nie w takich ilościach. Zazwyczaj nie zwracam w opinii na takie sprawy uwagi, ale tutaj utrudniało mi to lekturę, dlatego o tym piszę. Ale też dlatego, że to szkodzi tej ciekawej, intrygującej opowieści. Jak na debiut jest bardzo dobrze. Postapokaliptyczny świat stworzony przez autorkę potrafi wciągnąć i przytrzymać przy lekturze do samego końca. Spędziłam z tą powieścią bardzo przyjemnie czas, dlatego liczę, że powstanie kontynuacja i oczywiście polecam!
maitiri_books - awatar maitiri_books
ocenił na82 lata temu
Srebrny Kruk Michał J. Sobociński
Srebrny Kruk
Michał J. Sobociński
A kogo obchodzi spokój gdy polem bitwy jest krzyk? Srebrny kruk to otwarcie cyklu Wieszczby Końca Czasów. Jest to tak naprawdę zbiór niezależnych od siebie opowiadań, które można czytać oddzielnie i w różnej kolejności. Razem tworzą niesamowity obraz świata, w którym nie ma ani krztyny romantyczności. Jest brudny i brutalny. Wśród otchłani jam oczami. Jestem ostrzem wśród gawiedzi, Jestem cieniem wśród promieni. Przynoszę wieści których nie ma. W Srebrnym kruku znajdziemy morze intryg. Całość to wielowątkowa, wielowymiarowa powieść fantasy z gatunku tych ciężkich. Jest to lektura, która wymaga od czytelnika skupienia, która nie podaje odpowiedzi wprost, w której nie do końca mamy komu kibicować. Jeśli chcecie kogoś prawdziwie zabić, zabijcie o nim pamięć. Spiszcie i zaraportujcie wymagane minimum, nic ponadto. Zastosujcie damnatio memoriae. Resztę zostawcie historykom. Nikt nie dochodzi do prawdy gorzej niż oni. Możemy wyłonić jednego głównego bohatera, który jest osią. Postać profesora Vendoma Tasartira to jedna z ciekawszych, bardzo złożonych postaci. Jest postacią, która zdaje się poruszać sznurkami marionetek i po swojemu kształtować rzeczywistość. Oculum Mundi – świat stworzony przez autora przypominał mi nieco światy stworzone przez mistrzów gatunku. Kransoludy, elfy, magowie, kupcy, niemalże dworskie intrygi, polowania na czarownice. Świat, w którym nawet prawda jsst kłamstwem. Jestem pod wrażeniem, jestem bardzo zauroczona tym światem. Srebrny Kruk, jak i Purpurowy Byk magicznie przenoszą mnie w wyobraźni i zanurzam się w tym zakurzonym świecie, w którym wcale nie chciałabym żyć, a ciężko jednak z niego wyjść. Dobrze spędziłam kilka dobrych wieczorów z tą książką. Polecam wam, a niebawem… Purpurowy Byk!
BiblioteczkaAgi - awatar BiblioteczkaAgi
ocenił na81 miesiąc temu
Farreter Artur Tojza
Farreter
Artur Tojza
No Artur tojza lubi skakać po gatunkach,zajazd i tamto science-fantasy było super potem spacer opera piekło kosmosu,a teraz rasowy krwawy kryminał Farreter jestem zadowolony. Z jednej strony zostaje krawo zamordowany znany youtuber działacz lewicowy który nawołuje do radykalnych działań,a z drugiej strony znika ksiądz który nawołuje do wykluczania gejów, co łaczy te zbrodnie i czy będzie więcej ofiar to musi rozwikłać nasza grupa policyjna Alicja jej partner policyjny ,a później dołącza też jej brat i przez długi czas to w sumie on był głównym bohaterem przynajmniej dla mnie jego najlepiej mi się śledziło. Jego wątek miłosny który nie wiem czy nie za szybko się rozwinął bo fajnie się tak poznawali ,a potem nagle kochanie. Książka trzymała mnie w napięciu i miała mocne opisy zbrodni ale jak się zaczęło zbliżać do finału to chyba oczekiwałem zbyt wiele i myślałem że będzie jeszcze zwrot akcji a tu pod koniec dzielenie tego złego mnie zawiodło. Wogule książka dzieje się w czasach covidu i dobrze pokazuje podziały społeczne i to niestety dobrze się odnosi do naszej rzeczywistości. Ciekaw jestem jak co będzie w kolejnych tomach i o co chodzi z tym pisarzem romansów,scena jego z Alicją była trochę absurdalna ale co z nim dalej czy to on był na koniec. I jak się będzie to dalej łączyło z innymi książkami multiwersum Tojzy, bo po tej książce można by myśleć że ktoś tutaj tylko oszalał,a nie że zbliża się coś większego w tle.
Cahir - awatar Cahir
ocenił na86 miesięcy temu
Czarośnienie Błażej Kusz
Czarośnienie
Błażej Kusz
„Czarośnienie” Błażeja Kusza udany debiut, który przenosi nas do świata baśni, na pozór przypominającego odrobinę światy Lorda Dunsany'ego, czy Krainy Snów Howarda Phillipsa Lovecrafta i Clarka Ashtona Smitha. Osadzenie w podobnej scenerii ma jednak swój ukryty cel: trochę jak w „Złodziejach Motyli” Guni i Mikulskiej, czy niektórych powieściach Marcina Szczygielskiego, jest tym celem służba elementom terapeutycznym, zawartym w książce. Stąd też prosty, lecz w jakimś sensie urzekający język, stąd bardzo długie wprowadzenie i fabuła, która wydaje się dłużyć, stąd dokładność w ukazaniu poszczególnych dni. Ma to czytelnikowi pokazać kolejne stadia uzależnienia głównego bohatera. Stąd chyba nawet bliżej opowieści, w której przez długi czas jakby niewiele się dzieje, do terapeutycznych bajek Tooma Moora. Baśniowy sztafaż, wykorzystanie elementów snu i metaforyka uzależnienia, to zasadniczo główne motywy, przynajmniej w części pierwszej książki pana Kusza. Trochę jak w przypadku przedstawienia Grzegorza Suskiego „Hobbit”, używa się tu znanych i sprawdzonych elementów, niczym przebrania dla ważniejszych idei. Nic dziwnego, że czarodziej ma tu powłóczystą szatę i platynową brodę, a i menażerii istot magicznych nie brakuje pachnących sztampą atrybutów. Metaforyka ubrana w sztampę stanowi tu, co muszę podkreślić największą siłę i najgorszą słabość powieści. Dla tych, którzy spodziewają się wartkiej akcji, na tą musicie poczekać dość długo. Autor chce skrupulatnie przedstawić moment popadania w obłęd, tak, jak Suski pokazywał alegoryczną gorączkę złota u krasnoludów. I podobnie jak w „Hobbicie” jest też drugie dno, równie ważne co samo uzależnienie. Jest nim motyw silnie eskapistyczny. Otóż bohater pchany jest coraz głębiej w wyniku podwójnego życia, które prowadzi, które pozwala mu uciec przed wyrzutami sumienia, z dala od kanalii, dla której wykonuje różne podejrzane „sprawunki”, od prozy i braku nadziei, od biedy. Z kolei, gdy bohater na stałe przekracza barierę pomiędzy jawą a snem, bliżej tej historii już raczej do powieści i komiksów Gaimana, bądź co bądź także traktujących o snach i pełnych upostaciowionych symboli ze świata marzeń i bogów, jak sen, śmierć, czy pożądanie. Lecz wpływ na popularność Neila Gaimana miał element, który, z uwagi na target wiekowy, przez Błażeja Kusza użyty być nie mógł – a jest nim silne epatowanie seksualnością. Nic dziwnego, że historia w „Czarośnieniu”, może wydawać się niektórym dość płytka, jako pozbawiona smaczków, czyniących metaforę nieco bardziej ludzką w swojej krasie. Ta zarzucana przez niektórych powierzchowność jest jednak, nie zapominajmy efektem wyboru odbiorcy utworu i w niczym nie kojarzy mi się z niezbyt przeze mnie lubianymi powieściami ze świata czarownic Andre Norton. Gratuluję debiutu i jasno muszę określić, że niezmiernie rzadko tego typu książki czytam, bo też chyba rzadko... ktokolwiek podobne rzeczy pisze.
jaroslawklonowski - awatar jaroslawklonowski
ocenił na82 miesiące temu

Cytaty z książki Vatani. Pozdrowiona

Więcej

Jestem snem na jawie, zagubionym pomiędzy dniem a nocą, księżycem, który zamienił się ze słońcem porami dnia i teraz rankiem upatruje swych ofiar.

Jestem snem na jawie, zagubionym pomiędzy dniem a nocą, księżycem, który zamienił się ze słońcem porami dnia i teraz rankiem upatruje swych ...

Rozwiń
Szymon Chwaliński Vatani. Pozdrowiona Zobacz więcej

Każdy dzień człowieka na ziemi to w pewnym sensie święto. Z życia trzeba brać garściami i czasami odwracać się w przeszłość, bo to właśnie ona kształtuje nas od wewnątrz.

Każdy dzień człowieka na ziemi to w pewnym sensie święto. Z życia trzeba brać garściami i czasami odwracać się w przeszłość, bo to właśnie o...

Rozwiń
Szymon Chwaliński Vatani. Pozdrowiona Zobacz więcej

Robię ten nieszczery vatański uśmieszek i mówię to, czego wszyscy ode mnie oczekują. I to jeszcze jak – utrzymując mój nowy i niecodzienny wyraz twarzy, obracam się. Kłaniam się lekko przed tłumem, ale nie tak po prostu. Robię to z pełną wdzięku pogardą i nieszczerym uśmiechem.

Robię ten nieszczery vatański uśmieszek i mówię to, czego wszyscy ode mnie oczekują. I to jeszcze jak – utrzymując mój nowy i niecodzienny w...

Rozwiń
Szymon Chwaliński Vatani. Pozdrowiona Zobacz więcej
Więcej