Tytus, Romek i A'Tomek. Księga XVIII. Tytus plastykiem

Okładka książki Tytus, Romek i A'Tomek. Księga XVIII. Tytus plastykiem autora Henryk Chmielewski, 9788381230223
Okładka książki Tytus, Romek i A'Tomek. Księga XVIII. Tytus plastykiem
Henryk Chmielewski Wydawnictwo: Prószyński Media Cykl: Tytus, Romek i A'Tomek (tom 18) komiksy
64 str. 1 godz. 4 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Tytus, Romek i A'Tomek (tom 18)
Data wydania:
2017-07-14
Data 1. wyd. pol.:
2017-07-14
Liczba stron:
64
Czas czytania
1 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381230223
Średnia ocen

8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Tytus, Romek i A'Tomek. Księga XVIII. Tytus plastykiem w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Tytus, Romek i A'Tomek. Księga XVIII. Tytus plastykiem



książek na półce przeczytane 392 napisanych opinii 392

Oceny książki Tytus, Romek i A'Tomek. Księga XVIII. Tytus plastykiem

Średnia ocen
8,0 / 10
1 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Tytus, Romek i A'Tomek. Księga XVIII. Tytus plastykiem

avatar
50
50

Na półkach:

Papcio to potrafił zachęcić do różnych rzeczy tym razem uplastycznienie a i ja troszkę skorzystałem.

Papcio to potrafił zachęcić do różnych rzeczy tym razem uplastycznienie a i ja troszkę skorzystałem.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
879
869

Na półkach: , ,

Kolejny z topowych tytusów, zaczytywany aż do zetlenia stron. To jeden z tych komiksów czytanych na okrągło. Dzisiaj, po latach, doceniam humor Papcia jeszcze bardziej.

Ta księga nauczyła mnie takich trudnych słów jak sjena, dowiedziałem się, że Rembrandt miał syna o imieniu Tytus, po raz pierwszy zobaczyłem "Babie lato" Chełmońskiego, "Nocną straż" Rembrandta, "Dziewczynę z perłą" Vermeera... abstrakcja, kubizm... to było niesamowite. Pomysł przenikania do obrazów był genialny i tkwi me mnie do dzisiaj. Jako dziecko marzyłem o takiej umiejętności. Oczywiście pierwsze co bym zrobił to wszedł do komiksu z Tytusem :)

Księga została wydana w 1987 roku, gdy PRL się już wyraźnie chwiał. Tutaj Papcio już niczego się nie obawiał i pozwalał sobie na otwarte żarty. Ustami Tytusa stwierdził, że socjalizm się skończył i mamy już kapitalizm... i wolne soboty (co było postulatem Solidarności). Papcio utrwali też tamte czasy, dzisiaj tylko ryczące czterdziestki (wzwyż) zrozumieją obrazek na którym jest... strzelnica.

Do motywu gangsterów będzie papcio jeszzce wracał. Ale widać też niekonsekwencję, Tytus znowu odrabia lekcje, jakby był w szkole. Zakochuje się w Asizo... która później znika. Legendarna dziewczyna Tytusa. Przynajmniej Tytus nosi skórzaną kamizelkę (podobnie jak w księdze XVII) co było wtedy krzykiem [żałosnej] mody.

Została jeszcze jedna księga z topki i zacznie się smutny okres schyłkowy. Samo życie.

Kolejny z topowych tytusów, zaczytywany aż do zetlenia stron. To jeden z tych komiksów czytanych na okrągło. Dzisiaj, po latach, doceniam humor Papcia jeszcze bardziej.

Ta księga nauczyła mnie takich trudnych słów jak sjena, dowiedziałem się, że Rembrandt miał syna o imieniu Tytus, po raz pierwszy zobaczyłem "Babie lato" Chełmońskiego, "Nocną straż" Rembrandta,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
41
23

Na półkach:

Wiadomo - klasyka!

Wiadomo - klasyka!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

775 użytkowników ma tytuł Tytus, Romek i A'Tomek. Księga XVIII. Tytus plastykiem na półkach głównych
  • 720
  • 55
328 użytkowników ma tytuł Tytus, Romek i A'Tomek. Księga XVIII. Tytus plastykiem na półkach dodatkowych
  • 188
  • 76
  • 25
  • 15
  • 12
  • 5
  • 4
  • 3

Tagi i tematy do książki Tytus, Romek i A'Tomek. Księga XVIII. Tytus plastykiem

Inne książki autora

Henryk Chmielewski
Henryk Chmielewski
Henryk Jerzy Chmielewski – wybitny polski grafik, rysownik i publicysta. Najbardziej znany jako twórca kultowej serii komiksowej „Tytus, Romek i A'Tomek”, której nakład sięgnął milionów egzemplarzy. Karierę artystyczną rozpoczął po II wojnie światowej, pracując jako rysownik w czasopismach „Świat Przygód” i „Świat Młodych”. Studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie na Wydziale Grafiki. Przed rozpoczęciem działalności artystycznej, w czasie II wojny światowej był żołnierzem Armii Krajowej pod pseudonimem „Jupiter” i brał udział w powstaniu warszawskim w szeregach 7. pułku piechoty AK „Garłuch”. Seria „Tytus, Romek i A'Tomek” ukazywała się od 1957 roku, zapewniając mu ogromną popularność i miano jednego z najważniejszych twórców polskiego komiksu. Jest również autorem autobiografii, m.in. „Urodziłem się w Barbakanie” (później jako „Tarabanie w Barbakanie”) oraz „Tytus zlustrowany” (później jako „Żywot człeka zmałpionego”). Za swoją twórczość został uhonorowany licznymi odznaczeniami, w tym Orderem Orła Białego (pośmiertnie),Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Orderem Uśmiechu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Funky Koval. Bez oddechu. Bogusław Polch
Funky Koval. Bez oddechu.
Bogusław Polch Maciej Parowski Jacek Rodek
Legenda polskiego komiksu. Nieco zmącona naleciałościami z lat 80., a mimo to wciąż oddaje ducha tamtych czasów. Z pulpowej space opery znacząco wyrasta na political fiction. Świetna postać z tego Funky'ego. Cwaniaczek, pies na baby, z kwadratową szczęką, jakby wyjęli go z jakiegoś telewizyjnego show. Walka o władzę, wzajemnie zwalczające się korporacje, obcy z przejrzystym humorem, gwiezdni piloci i kosmiczni mundurowi. Świetna mieszanka niewinnej zabawy z drugim dnem politycznym. Przecierająca szlaki dla późniejszych twórców. Inspirator nowego pokolenia, które chciało bawić się w postmodernistyczne kryminały. Wiele rzeczy miało prawo nie działać - stereotypowe podejście do rysopisów psychologicznych, skróty fabularne czy naiwność intrygi, ale z jakiegoś powodu broni się futurystycznymi zabawkami, gdzie zegarek robi za przecinaczkę do liny, jak w jakimś James Bondzie. Gdzie winda jest teleportem do przeszłości, gdzie pluskwy hamują ego zamieniając cię w atawistycznego gamonia. Pod przebraniem uśmiechniętego Kovala, jak z reklamy Mentosa - kawał solidnego Sci-Fi, które przewidziało, że prezydenci to pieski niewidzialnych sił, dziewicze planety zostały dawno odkryte, a niebezpieczne eksperymenty prowadzą do zagłady ludzkości. Kawał dobrej roboty. Niby sztampa w dobie kulturowych przewrotów, ale jak podana, zacnie odkrywająca, że za zasłoną rzeczywistości kryje się obcy świat, a sny mają korzenie w naszych pragnieniach. Ma w sobie luz, którym niektórym brakuje w dobie politycznej rozróby i wydzierania sobie haseł parlamentarnych na koszulkach.
Chris3z8 - awatar Chris3z8
ocenił na72 lata temu
Hugo: Zaklęcie w fasolę Luce Daniels
Hugo: Zaklęcie w fasolę
Luce Daniels Bernard Dumont
W roku 1981, belgijski rysownik i scenarzysta Bernard Dumont, wydał pierwszy tom komiksu Hugo. Jak się okazało, przygody tytułowego bohatera będącego trubadurem i jego dwóch kompanów – niedźwiedzia Biskoto oraz skrzydlatego stworka Narcyza – podbiły serca tysięcy dzieci oraz dorosłych. Co stało za tym sukcesem? Z pewnością niebagatelny humor, wspaniały świat starych baśni, pełny zarówno pięknych jak i niebezpiecznych stworzeń oraz gadatliwy, upierdliwy, a zarazem wierny i zawsze oddany naszemu trubadurowi Narcyz, który jest jego Przeznaczeniem. Teraz po latach, wydawnictwo Egmont postanowiło na nowo tchnąć życie w dzielną drużynę, wydając w albumie zbiorczym wszystkie pięć przygód. Dziś przybliżę wam tą od której wszystko się zaczęło W pierwszym tomie, poznajemy Hugo oraz Biskota, gdy przybywają do zamku króla Rigolta. Jak się szybko okazuje, królewski syn ma bardzo irytującą zabawę, a mianowicie strzelaniem z procy ziarnkami fasoli, do każdego kto mu się nawinie pod celownik. Na swoje nieszczęście, królewicz Robert podczas swoich strzeleckich popisów naciska na odcisk pewnej staruszce, która okazuje się być w istocie wiedźmą Kadabrą. Stara jędza nie ma zamiaru puścić paniczowi jego wybryku płazem i za karę zamienia go w ziarnko fasoli. Kiedy król dowiaduje się o tym i znajduje swego pierworodnego, okazuje się, że jedynie czarodziej Orlingo może odczynić czar. Hugo, postanawia pomóc władcy i w ten oto sposób wyrusza do legendarnej krainy Audelagonii, gdzie Orlingo ma swoją siedzibę. Tak oto zaczyna się fantastyczna, pełna niebezpieczeństw a zarazem humoru przygoda naszego dzielnego, rudego trubadura. Jak już pisałem wcześniej, postacią wnoszącą najwięcej humorystyki w serii jest Narcyz. Ciężko sprecyzować do jakiej rasy przynależy, jednak faktem jest rzecz, że właśnie on stał się Przeznaczeniem naszego głównego bohatera, co wielokrotnie doprowadza do popadnięcia trubadura w niemałe tarapaty. Narcyz ma to do siebie, że bardzo kocha się w wróżce Śliweczce, którą nasi bohaterowie spotykają w pierwszym tomie, a później ów dziewczyna będzie im towarzyszyć w każdej następnej przygodzie. Drugim, stałym komicznym akcentem jest poniekąd Biskoto – wielki, oswojony niedźwiedź, ubrany w zieloną kamizelkę i chodzący jak zwykły człowiek. Jego utarczki z Narcyzem potrafią doprowadzić do łez, tak samo przypadkowe zdarzenia wynikające z danej akcji sytuacyjnej. Innymi słowy duet Przeznaczenia z niedźwiedziem nigdy się nie nudzi. Zupełnie inaczej przedstawiono postać Hugo. Jest on rozważnym, szlachetnym czynem oraz roztropnie postępującym młodzieńcem. Otwarcie przeciwstawia się niegodziwości i zawsze jest gotów pomóc innym, niezależnie od ich statusu urodzenia. Dzięki temu zyskuje najprzeróżniejszych wrogów oraz przyjaciół, a jego życie trubadura rzuca go od jednej krainy do drugiej. Z wszelkich opresji wychodzi niemal zawsze obronną ręką, jednak nigdy w pojedynkę. Jest to idealny obraz człowieka, który zna i przede wszystkim rozumie znaczenia takich słów jak przyjaźń, oddanie, waleczność oraz honor. Wielokrotnie można by go potraktować jak rycerza z bajki, jednak fakt że mamy do czynienia z trubadurem, czyli wędrownym grajkiem, sprawia że czytelnik czuje do tej postaci o wiele większą sympatię. Poza tym zabieg ten sprawił, że autor odszedł wielokrotnie od sztampowego schematu rycerza w lśniącej zbroi, który walczy w obronie uciśnionych w imię ideałów, nie zaś z poczucia zwykłej moralności. Zaklęcie w fasolę Jest pierwszym z pięciu zeszytów o Hugo, jakie zostały wydane. Cieszę się, że będąc dzieckiem zebrałem je wszystkie i teraz mogę porównać wydanie Orbity do obecnego wydania Egmontu. Czy coś się zmieniło? W sumie to sporo, od czcionki począwszy po niektóre wyrażenia, które obecnie są mniej dobitne. Czasami nawet zbyt ugrzecznione czy dziecinne. Stare wydanie nie głaskało czytelnika po główce i często używało dosadnych sformułowań, ale sens wypowiedzi pozostał, więc nadal czyta się to rewelacyjnie. Uwielbiam wracać do tego baśniowego świata fantasy i po raz milionowy przeżywać wspaniałe przygody dzielnego trubadura. Serię polecam absolutnie każdemu, a zwłaszcza osobom lubującym się w wszelkiej maści baśniach europejskich. Z pewnością poczują od razu magię przygody, jaka tkwi w każdym z zeszytów. Bo z mądrych bajek nigdy się nie wyrasta.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na103 lata temu
Asteriks u Reszehezady Albert Uderzo
Asteriks u Reszehezady
Albert Uderzo
tu jest coś rewelacyjnego - a mianowicie - podróż Asteriksa i Obeliksa na dywanie latającym. wraz z Fakirem. Ale i Idefiksem i wielce utalentowanym muzykiem Kakofoniksem. Od tego ostatniego nie dało się uwolnić, bo, jakby nie było, to właśnie po niego przyleciał znienacka Fakir. Spadł na wioskę Gallów z racji awarii w dywanie, a że poszukiwał kogoś, kto sprowadziłby deszcz na jego ziemie, to od słowa do słowa... I okazało się, że takie CUDA czyni swym śpiewem bard (niedoceniany w wiosce) wielki artysta scen wszelakich, Kakofoniks. I ruszają. Lecz w tym gronie najbardziej cierpi Obeliks - bo nie ma dzików u boku, szybko robi się głodny i wiecznie wypomina mu się, że jako dziecko wpadł do garnka z magicznym wywarem i nie może teraz ani łyczka, ani kropeluni. I masz babo placek, a najlepiej dzika z rożna z jabłkiem w pysku... Dobrze, że ma przynajmniej ukochanego Idefiksa, który jest w prawdzie malutki, ale ma nos wielki i wszystko (no, prawie wszystko) potrafi. Najlepiej tropić i czekać na pieszczoty puszystego Obeliksa (nie grubego, tylko nie grubego!). Lecz najważniejsze, że po drodze odnoszą (czasem wręcz nieświadomie) sukcesy. Piraci sami siebie zatapiają ze strachu na ich widok, Odwiedzane oberże i zajazdy serwują wyborne jadło mięsiste do szpiku kości, a jakiekolwiek fochy zostają szybko zażegnane. Jednak najlepsze jest zadziwienie Obeliksa ascezą niejedzenia Fakira, który chyba ostatnio jadł 2 tygodnie temu... Albo trzy... I to pewnie ziarno słonecznika. Nawet nie pije trunków wyskokowych. Dobrze, że nie jest do tego smutasem, bo nader poczciwy z niego facet (z ręcznikiem na głowie). A na miejscu, po trudach i wzbiciach i lądowaniach dywanowych docierają do celu i tu staje się rzecz niebywała. Niebywała i jakże zaskakująca - Kakofoniks traci głos. Tragedia z muzyką w tle, a raczej z ciszą w tle, bo jak tu śpiewać... a czas leci piasek przesypuje się w klepsydrze strachu... a deszcz... Ale co i jak i dlaczego i dla kogo - ha, czytaj. toż to sama rozkosz. I śmiech. I obudzenie dziecka w sobie. mistrzostwo Uderzo i Goscinnego - paluszki (zroszone deszczem) lizać
Agnesto - awatar Agnesto
ocenił na102 lata temu

Cytaty z książki Tytus, Romek i A'Tomek. Księga XVIII. Tytus plastykiem

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Tytus, Romek i A'Tomek. Księga XVIII. Tytus plastykiem