Gwiazda zaranna

Okładka książki Gwiazda zaranna autora Maria Dąbrowska,
Okładka książki Gwiazda zaranna
Maria Dąbrowska Wydawnictwo: Czytelnik Seria: Głowy Wawelskie literatura piękna
279 str. 4 godz. 39 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Głowy Wawelskie
Tytuł oryginału:
Gwiazda zaranna
Data wydania:
1964-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1964-01-01
Liczba stron:
279
Czas czytania
4 godz. 39 min.
Język:
polski
Średnia ocen

0,0 0,0 / 10
Ta książka nie została jeszcze oceniona NIE MA JESZCZE DYSKUSJI

Bądź pierwszy - oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 /00:00
Reklama

Kup Gwiazda zaranna w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Gwiazda zaranna

Średnia ocen
0,0 / 10
0 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Gwiazda zaranna

avatar
429
188

Na półkach:

Opowiadania, niektóre chyba autobiograficzne, o życiu w powojennej Warszawie i jej okolicy. Bardzo różnorodne, trochę 'opowieści z drogi', trochę przedstawienia kuriozum administracji tamtejszego okresu, oraz zadziwiającego podejścia ludzi do problemów. Np. rozmowa o protezach i wstawianiu zębów :)
Jakoś tak co roku, im bliżej sierpnia, tym bardziej ciągnie mnie do tematyki około wojennej.

Opowiadania, niektóre chyba autobiograficzne, o życiu w powojennej Warszawie i jej okolicy. Bardzo różnorodne, trochę 'opowieści z drogi', trochę przedstawienia kuriozum administracji tamtejszego okresu, oraz zadziwiającego podejścia ludzi do problemów. Np. rozmowa o protezach i wstawianiu zębów :)
Jakoś tak co roku, im bliżej sierpnia, tym bardziej ciągnie mnie do tematyki...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1376
452

Na półkach: , , , ,

Ciekawe, refleksyjne, opowiadania, których akcja – poza ostatnim - rozgrywa się w Warszawie. Mamy obraz powojennej stolicy, tego jak wojna okaleczyła miasto i ludzi, którzy mimo to próbują wracać do normalności. Styl Dąbrowskiej w tych opowiadaniach jest reporterski, kronikarski, ma ocalić od zapomnienia.

Mimo iż niektóre teksty są ciekawe, tak jak „Trzecia jesień” o Klemensie Łochojskim i ten o wiejskim weselu, którego przaśność z jednej strony i nastrojowość z drugiej przykuwają uwagę, to ten zbiór opowiadań mnie nie zachwycił, nie oczarował, nie targnął mną tak bardzo.

Ciekawe, refleksyjne, opowiadania, których akcja – poza ostatnim - rozgrywa się w Warszawie. Mamy obraz powojennej stolicy, tego jak wojna okaleczyła miasto i ludzi, którzy mimo to próbują wracać do normalności. Styl Dąbrowskiej w tych opowiadaniach jest reporterski, kronikarski, ma ocalić od zapomnienia.

Mimo iż niektóre teksty są ciekawe, tak jak „Trzecia jesień” o...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
382
4

Na półkach:

Najlepsze - "Na wsi wesele". Na 8.5.
Bardzo dobre też: Jesionka, Tu zeszła zmiana i Trzecia jesień.

Najlepsze - "Na wsi wesele". Na 8.5.
Bardzo dobre też: Jesionka, Tu zeszła zmiana i Trzecia jesień.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

84 użytkowników ma tytuł Gwiazda zaranna na półkach głównych
  • 48
  • 35
  • 1
27 użytkowników ma tytuł Gwiazda zaranna na półkach dodatkowych
  • 18
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Gwiazda zaranna

Inne książki autora

Okładka książki Listy. Tom 1. 1940-1945 Maria Dąbrowska, Anna Kowalska
Ocena 9,0
Listy. Tom 1. 1940-1945 Maria Dąbrowska, Anna Kowalska
Okładka książki Listy. Tom 3. 1945-1951 Maria Dąbrowska, Stanisław Stempowski
Ocena 8,0
Listy. Tom 3. 1945-1951 Maria Dąbrowska, Stanisław Stempowski
Okładka książki Listy. Tom 2. 1931-1944 Maria Dąbrowska, Stanisław Stempowski
Ocena 7,5
Listy. Tom 2. 1931-1944 Maria Dąbrowska, Stanisław Stempowski
Okładka książki Listy. Tom I. 1924-1930 Maria Dąbrowska, Stanisław Stempowski
Ocena 8,0
Listy. Tom I. 1924-1930 Maria Dąbrowska, Stanisław Stempowski
Maria Dąbrowska
Maria Dąbrowska
Maria Dąbrowska pochodziła ze zubożałej rodziny szlacheckiej. Była córką Józefa Szumskiego i Ludomiry z Gałczyńskich. Wychowała się w dworze w Russowie pod Kaliszem (od 1971 Oddział Literacki Muzeum Okręgowego Ziemi Kaliskiej w Kaliszu). W latach 1901–1904 uczyła się na pensji Heleny Semadeniowej w Kaliszu, przy ul. Babinej 2. W latach 1907–1914 studiowała na uniwersytetach w Szwajcarii (Lozanna) i Belgii (Bruksela) nauki przyrodnicze, ekonomię i socjologię. W czasie studiów związała się z nurtami niepodległościowymi. Była zwolenniczką poglądów Edwarda Abramowskiego, jego idei spółdzielczości. Członkini Rady Ligi Kobiet Polskich Pogotowia Wojennego. Wyszła za mąż za Mariana Dąbrowskiego, działacza socjalistycznego poznanego za granicą, zaprzyjaźnionego z Józefem Piłsudskim. Ponieważ uważali swój związek za nowoczesny, nie rościli sobie prawa do wyłączności, w związku z czym w 1916 nawiązała kilkumiesięczny romans z Henrykiem Szczyglińskim. Po śmierci męża w 1925 towarzyszem życia Dąbrowskiej został na wiele lat, aż do swej śmierci w 1952, Stanisław Stempowski, dawny ziemianin, bibliotekarz, wolnomularz, z którym żyła w konkubinacie. W okresie tym przez pewien czas pracowała w Ministerstwie Rolnictwa i Reform Rolnych, jednocześnie angażując się w twórczość publicystyczną. Zajmowała mieszkanie nr 31 przy ul. Polnej 40 w Warszawie (w 1984 otwarto tam Muzeum Marii Dąbrowskiej, oddział Muzeum Literatury). Podczas okupacji niemieckiej przebywała głównie w Warszawie. 2 października 1944 wyszła z miasta wraz z ludnością cywilną i trafiła do obozu w Pruszkowie. Pomimo pozostawionej na drzwiach kartki z prośbą o uszanowanie jej dorobku literackiego, jej mieszkanie zostało splądrowane. Wróciła do Warszawy 3 lutego 1945. Po śmierci Stempowskiego (1952) Maria Dąbrowska zamieszkała w 1954 w al. Niepodległości 163 m. 8 razem z poznaną podczas wojny pisarką, mieszkającą od 1945 we Wrocławiu, Anną Kowalską (w latach wojny połączyło je głębokie uczucie). W ostatnich latach życia mieszkała we własnym domu w Komorowie pod Warszawą (świadectwo o tym okresie życia pisarki dała po latach jej ówczesna gosposia, Melania Andruszkiewicz),gdzie obecnie znajduje się biblioteka jej imienia. Była członkinią Ogólnopolskiego Komitetu Frontu Jedności Narodu w 1958. Zmarła wieczorem 19 maja 1965 w lecznicy przy ul. Emilii Plater 18 w Warszawie. Trumnę ze zwłokami wystawiono w Sali Kolumnowej pałacu Prymasowskiego (przedwojennej siedzibie Ministerstwa Rolnictwa i Reform Rolnych. W testamencie poprosiła o katolicki pogrzeb oraz pochowanie razem z matką i poległą w powstaniu warszawskim siostrą. Jej druga prośba nie została spełniona. 22 maja 1965, po mszy żałobnej w katedrze św. Jana, spoczęła w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Powązkowskim (grób 139). Maria Dąbrowska początkowo poświęcała się publicystyce, od której przeszła do literatury pięknej, dając w niej studia psychologiczne o ludziach, często z nizin, wysnute z własnej obserwacji. Oddzielnie wydała: Wspomnienia dzieciństwa, Celowała zwłaszcza w narracji epickiej i analizie psychiki kobiecej oraz w opisach środowiska średniej inteligencji polskiej. Pozostawiła nadto prace przekładowe, artykuły z zakresu spółdzielczości, książki dla młodzieży, artykuły krytyczne w czasopismach (m.in. w „Wiadomościach Literackich”). Prozę artystyczną Dąbrowskiej otwiera zbiór opowiadań Gałąź czereśni (1921). Zapowiedź późniejszego stylu dał autobiograficzny tom Uśmiech dzieciństwa (1923). Prócz tonacji osobistej wyraźny jest tu temat społeczny. Wyróżnia się kolejny, zawierający refleksje o godności ludzkiej i wątki erotyczne, tom opowiadań Ludzie stamtąd (1926),doceniony wówczas, m.in. przez Jarosława Iwaszkiewicza (w entuzjastycznej recenzji w „Wiadomościach Literackich”). Obok portretu kobiety namiętnej i studium mocy seksualności (Łucja z Pokucic) zawarła tam studium człowieka samotnego i cierpiącego, ale świadomego swej ludzkiej godności (Noc ponad światem). Arcydziełem Marii Dąbrowskiej jest tetralogia powieściowa Noce i dnie (1932–1934),która obejmuje cztery tomy: I Bogumił i Barbara (1932),II Wieczne zmartwienie (1932),III Miłość (1933),IV Wiatr w oczy (1934). Nawiązując swym tworzywem do tradycji epiki (od Homera po realizm XIX wieku),Dąbrowska przedstawia tam dzieje kilku pokoleń rodziny szlacheckiej na przełomie XIX i XX wieku. Noce i dnie to zakrojona kronika polskiej inteligencji, także wnikliwe studium psychologiczne głównych bohaterów, małżeństwa Niechciców – Bogumiła i Barbary. Powieść ma cechy autobiograficzne. Powieściowy Kaliniec to odwzorowany Kalisz. Zasadniczy wątek fabularny, jak i rys psychologiczny bohaterów Dąbrowska stworzyła w miejscowości Płonne k. Radomina. Bogumił i Barbara, główni bohaterowie powieści, wzorowani byli na administratorach majątku w Płonnem (żona administratora, Helena Hepke, była siostrą Dąbrowskiej; błędną jest informacja, jakoby postacie Bogumiła i Barbary były wzorowane na rodzicach pisarki). Obecnie w Szkole Podstawowej w Płonnem znajduje się sala pamięci poświęcona Marii Dąbrowskiej. Wątek Agnieszki Niechcicówny i działacza socjalistycznego Marcina Śniadowskiego (tak został sportretowany Marian Dąbrowski, zmarły mąż autorki powieści) to studium fascynacji miłosnej, w tym erotycznej, poprzez zamieszczoną tam korespondencję młodych. Noce i dnie to także swoista powieść metafizyczna o porządku bytu, tajemnicy istnienia, która ujawnia się mimo zwątpień i cierpień. Świetność powieści podkreślali m.in. poeta Julian Przyboś (Czytając Mickiewicza) i filozof Władysław Tatarkiewicz (we Wspomnieniach). Wstępną wersję Nocy i dni Dąbrowska opublikowała jako Domowe progi. Nowela Ksiądz Filip to studium kapłana, dla którego celibat jest normą przeciwną życiu. Z kolei Panna Winczewska to budowany techniką groteski portret starzejącej się, a infantylnej, bibliotekarki. Do idei Nocy i dni nawiązuje późniejsza, blisko kilkadziesiąt lat pisana i nieukończona powieść, wydana pośmiertnie jako Przygody człowieka myślącego (1970; oprac. Ewa Korzeniewska),choć pisarka (o czym świadczą zapiski w Dzienniku) zamierzała ostatecznie dać jej tytuł Kompozycja istnienia. W zamyśle Dąbrowskiej miały to być dalsze dzieje inteligencji polskiej jako warstwy społecznej: w dwudziestoleciu międzywojennym (1918–1939) i podczas II wojny światowej. W drugiej powieści wyróżnia się rozdział Dokonało się!, który z pozycji świadka przedstawia powstanie warszawskie (1944). Wśród materiałów do drugiej powieści ukończony został zespół opowiadań, który Dąbrowska zamierzała wydać jako tom A teraz wypijmy..., a które ukazały się po śmierci pisarki (1981; oprac. Tadeusz Drewnowski). Po wojnie pisała opowiadania (np. opowiadanie Na wsi wesele, które Jerzy Stempowski w liście do pisarki przyrównał do obrazów Bruegla). Inne utwory powojenne ukazały się w wersji książkowej pośmiertnie (Opowiadania, 1967, oprac. Ewa Korzeniewska),np. studium psychologiczne starzejącej się, osamotnionej aktorki Klara i Angelika (będące zamaskowanym autoportretem). Publikowała między innymi na łamach tygodnika „Bluszcz”, a także w słynnych w dwudziestoleciu międzywojennym „Wiadomościach Literackich”. Ważne miejsce w dorobku Dąbrowskiej zajęły także eseje literackie i opublikowane pośmiertnie Dzienniki. Dwutomowe Pisma rozproszone (1964) gromadzą wcześniej drukowane osobno w czasopismach – autokomentarze (w tym do Nocy i dni),wspomnienia i szkice krytyczne, w tym esej o Stanisławie Przybyszewskim Piewca niedojrzałości duchowej. Inny charakter ma tom esejów Szkice o Conradzie, 1959),zawierający m.in. rozważania o tragizmie w twórczości autora Nostromo. Dzienniki, prowadzone od roku 1914 do śmierci dają autoportret pisarki (także studium jej życia intymnego) i panoramę epicką swego czasu. Bogate treściowo są zwłaszcza zapisy z lat stalinowskich (np. świetny opis przyjęcia u prezydenta Bieruta) i ostatniego okresu życia (np. o niedługo przed śmiercią obejrzanym filmie Michelangelo Antonioniego Czerwona pustynia). Ważne miejsce w Dziennikach zajmują zapisy snów. Liczne są tam też obserwacje literackie (np. na temat Goethego, Tomasza Manna, Marka Hłaski) i autokomentarze do własnego dzieła (np. o postaci Barbary Niechcicowej). Miejsce drugoplanowe w dorobku Dąbrowskiej zajmują dramaty Stanisław i Bogumił oraz Geniusz sierocy, skupione wokół dyskutowanych kart historii Polski (jak konflikt biskupa krakowskiego św. Stanisława i króla Bolesława Śmiałego). Korespondencja pisarki (m.in. z Jerzym Stempowskim) pozostaje rozproszona. Sensacyjna okazała się edycja listów miłosnych jej i Mariana Dąbrowskiego (2005). Przełożyła z języka angielskiego Dziennik Samuela Pepysa z epoki baroku oraz z rosyjskiego opowiadania Antoniego Czechowa. Dała też przekład Nielsa Lyhne Jacobsena. Była uzdolniona plastycznie. Pozostawiła malowane przez siebie obrazy (akwarele): pejzaże i martwe natury.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pamiętnik antybohatera Kornel Filipowicz
Pamiętnik antybohatera
Kornel Filipowicz
Kornel Filipowicz jako pisarz zasłynął z tego, że opisywał życie przeciętnych ludzi, potrafił przekonująco "wchodzić w ich skórę" i pokazywać prawdziwe oblicze zwyczajnego życia. W środowisku literatów żartowano, że jest on pisarzem szarych popołudni i "uporczywym prowincjałem". Popularyzatorka jego twórczości - Justyna Sobolewska pisała, że: 🔰"Zawsze wychylał się ku "Innym", którym starał się oddać głos. Mógł to być jego żydowski kolega, kobieta na wsi, która nie ma żadnych praw, kot czy motyl". Mikropowieść "Pamiętnik antybohatera" to literacki eksperyment odsłaniający kulisy życia zwyczajnego kolaboranta. Bohater, a właściwie antybohater, wymyślony przez pisarza, a tak naprawdę zapewne podpatrzony, gdzieś w okupacyjnej oraz powojennej rzeczywistości, dostaje głos i opowiada o tym, jak on postrzega otaczający świat. Utwór pisany jest w narracji pierwszoosobowej, dzięki czemu możemy śledzić czyny, myśli, poznawać motywacje i przeżycia głównej postaci. Sylwetka tytułowego antybohatera konstruowana jest w taki sposób, że mimo jego bardzo dwuznacznych zachowań, dla czytelnika jest to ktoś wiarygodny, komu nie można zarzucić braku logiki. Poznajemy, więc zwykłego człowieka, którego, jednak w żaden sposób nie da się polubić: cynika, obojętnego na wszystko i wszystkich z wyjątkiem siebie i własnej sytuacji, kogoś, kto w nic się nie angażuje i swoje postępowanie potrafi zawsze "logicznie" usprawiedliwić. Życiowe credo tego osobnika brzmi: być ledwo zauważalnym, przemykać, nie wyróżniać się, czerpać garściami korzyści dla siebie i ze zręcznością żonglera omijać wszystkie trudności. W pierwszych dniach września 1939 roku podziwia on zdyscyplinowanie i ducha zwycięskich Niemców, odnotowuje z przekąsem, że na ich tle jeńcy polscy prezentują się okropnie. Pogardza pokonanymi a ofiary (np. Żydzi) budzą w nim obrzydzenie. Uważa, że skoro kraj, który miał go bronić, zawiódł, on odda swe usługi zwycięzcom. I wciela ten plan w życie. Zupełnie nie rozumie, dlaczego sąsiedzi traktują go wrogo, a dzieci dozorcy krzyczą za nim "volksdeutsch". Jak sam mówi: „Cała moja wina to było tylko to, że chciałem wynieść całą skórę z tej paskudnej historii.” Jednak dla swojej wygody zrobiłby wiele, np. zadenuncjowałby sąsiada. Na zimno i bez mrugnięcia okiem. I oto nagle, w tej całej wojennej "paskudnej historii" dotychczasowi zwycięzcy, którym oddawał swoje usługi, stają po stronie pokonanych. W życiu naszego antybohatera pojawiają się znowu kolejni zwycięzcy, którzy będą na nowo układać powojenną rzeczywistość. Jaką drogę wybierze teraz antybohater? Mało który pisarz pokazywał czas wojny w tak nieszablonowy i odheroizowany sposób. Proza to wciągająca, poruszająca, groteskowa i szczera. Dotyka bolesnych spraw. W smutny sposób bawi. Wyzwanie czytelnicze LC marzec 2025: Przeczytam polską książkę wydaną w latach 1945 - 89. Pierwsze wydanie utworu: 1961 rok. (2)
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na81 rok temu
Martwa Pasieka Jarosław Iwaszkiewicz
Martwa Pasieka
Jarosław Iwaszkiewicz
Z czytaniem krótkich opowiadań jest tak – można przebrnąć w jeden dzień, potem się zastanawiasz co, przeczytałeś, zaczynasz szperać i jesteś w szoku. Dokładnie tak miałem z „Martwą pasieką”. Późne opowiadanie Iwaszkiewicza (1970) rozpoczyna się wstępem, w którym autor porównuje swój tekst do sonaty Strawińskiego (1924). Eksperyment literacki ma polegać na „komponowania przez osobne dźwięki”. Ale najpierw krótko o fabule. Krótko, bo fabuła, nawet w słowach samego autora, jest absurdalna. Do miejscowości Parki zaczynają zjeżdżać się ludzie porozrzucani po świecie przez wojenną zawieruchę. Głównym problemem staje się ponowne złączenie szajki młodych złodziei, planujących włam na plebanię księdza Andrzeja. Wątek ten odchodzi na drugi tor, gdy w osamotnionym domu pośrodku „martwej pasieki” pali się piec... Niedopowiedzenia i urywane wątki nie przeszkadzają w bodaj umownym zrozumieniu fabuły i problematyki. W pierwszych latach Polski Ludowej sprawdzanie cudzej przeszłości, lata wycięte z życiorysu i nieprzepracowane traumy były normą. Jest to codzienna rzeczywistość bohaterów. W pewnym momencie uwaga czytelnika skupia się na Mastai-Domaniewskim, który wrócił z USA. Jest to człowiek bez celu i przyszłości, chcący zakończyć swój żywot. Allegro sonatowe to przeciwstawienie dwóch tematów dzielące się na ekspozycję, przetworzenie i repryzę (szybkie-wolne-szybkie). Można to znaleźć w fabule. Iwaszkiewicz rozwija temat miłości i śmierci, wokół którego postaci przecinają się w różnych konfiguracjach. Mastai-Domaniewskiemu brak miłości, więc musi umrzeć. Tym bardziej że przyjeżdża do wsi Parki, przypieczętowując swój los. Matczyna miłość Karoliny do Tola zapobiegła kradzieży na plebanii, bo chłopiec „nie chciał jej sprawić przykrości”. Powieść, tak jak sonata kończy się próbą złączenia dwóch tematów i raczej rezygnacją, niż pogodzeniem. Fabularnie ma to wyrażać obraz Jezusa vel Che Guevary na ścianie Grzesia, który zabija Domaniewskiego pośrodku „martwej pasieki” i poświęca się dla tajemniczej organizacji. Postacie te łączy idea śmierci ofiarnej. Brzmi dziwacznie? Musicie sami przeczytać! https://www.instagram.com/metakonteksty/
Metakonteksty - awatar Metakonteksty
ocenił na65 miesięcy temu
Matka Joanna od Aniołów Jarosław Iwaszkiewicz
Matka Joanna od Aniołów
Jarosław Iwaszkiewicz
Kiedy ksiądz Suryn "trzęsąc się po okropnej drodze w niewygodnej najtyczance" zmierza ku klasztorowi "panien urszulanek" w Ludyniu, nie zdaje sobie sprawy z tego, jak znamienna w skutkach dla niego to będzie podróż. I nie chodzi nawet o to, że cieniem na jego duszy kłaść się może przepowiednia pewnej Cyganki brzmiąca "Horbatu polubisz", co jakiś innego rodzaju "smętek wewnętrzny", który "radość wolnego powietrza" i "wolnej ptaszki" zmienia w jakiś wewnętrzny"mąt" duszy, wrzucając go "w orbitę nieznanych zdarzeń", będących źródłem mąk dla serca i umysłu. . "Małe jądro ciemności", które gości gdzieś na dnie duszy jego, pod wpływem zderzenia się z "ponadrzeczywistą rzeczywistością" Matki Joanny od Aniołów rozrasta się, infekując kolejne dni jego pobytu w klasztorze snami pełnymi zmor i walk z samym sobą, robiąc z niego "igraszkę najpotężniejszych sił zła", choć wydaje się początkowo, że teologiczna wiedza i szczera modlitwa to skuteczny oręż w walce z wszelkiej maści demonami. Ale być może najbardziej niebezpieczny demon to ten, który kryje się w nas samych, a u podłoża wszystkiego, co "zgubić potrafi snadnie" każdego, nawet duchownego - leży... MIŁOŚĆ. Bo "człowiek to dziwna ptaszka" jednak... . Pisząc to opowiadanie (które ze względu na swoją objętość można uznać nawet za krótką powieść) czerpał inspirację Iwaszkiewicz z lektury dziejów jezuickiego egzorcysty, który w XVII w. oskarżony został o opętanie zakonnic i matki przełożonej klasztoru Urszulanek w Loudun. Tutaj zamiast Francji mamy Ludyń pod Smoleńskiem, a pod fabułą kryją się elementy autobiograficzne, dotyczące podobno relacji Iwaszkiewicza ze swoją żoną Anną. Pomimo tytułu sugerującego, że literackie światło padać będzie na Matkę Joannę - to ksiądz Suryn jest tutaj postacią, wokół której skupia się obraz tej wewnętrznej walki z siłami zła. Stąd także ta warstwa psychologiczna jest bardzo rozbudowana, a my otrzymujemy obok opisu zdarzeń zapis myśli księdza Suryna, będący rekonstrukcją jego duchowej przemiany, prowadzącej do zaskakującego, pełnego dramatyzmu zakończenia. . Urzekł mnie tutaj klimat, zachwycił literacki język stylizowany na staropolski, ale bardzo przystępny, często też zmuszający, by zatrzymać się nad pojedynczym słowem czy całym wyrażeniem. Jest w tym także nuta humoru, co zdecydowanie przełamuje wspomniany wyżej dramatyzm. Opowiadanie to okazało się także o wiele bardziej wielowarstwowe, niż się początkowo wydawało. Temat opętania to tylko naskórek, pod którym znajdziemy próbę odpowiedzi na pytania odnośnie natury zła, pojęcia prawdy, grzechu, istoty miłości, ofiary, pragnienia wyjątkowości. Bardzo polecam.
Ananke144 - awatar Ananke144
ocenił na84 miesiące temu
Lekcja martwego języka Andrzej Kuśniewicz
Lekcja martwego języka
Andrzej Kuśniewicz
William Faulkner był pisarzem postępującej katastrofy, toksycznego koloidu przeszłości oraz teraźniejszości. W „Rodzinnej Europie” Czesław Miłosz celnie zauważył, że to zaważyło na estymie, jaką amerykański literat cieszył się (na czas pisania swojego skądinąd znakomitego eseju, tj. 1959; bo kto dzisiaj wie kto to był Faulkner?) nad Wisłą. Oczywiście zaciążyło to – wg wielu znawców – na sukcesie Włodzimierza Odojewskiego czy (w bliższej nam perspektywie czasowej) „Golema” Macieja Płazy, ale jako wielbiciel Faulknera nie do końca się z tą tezą zgadzam. Zarówno Odojewski jak i Płaza nie są epigonami; przekonywanie o wielkości pisarstwa Odojewskiego jest zbyteczne, z kolei Płaza, mimo używania podobnych narzędzi literackich co amerykański noblista, w przywołanej wyżej powieści jest też silnie singerowsko-lovecraftowski (to moja opinia, a także komplement). Dzięki temu obie pozycje operują w innych rejestrach, jakkolwiek serwują czytelnikowi podobnie przygnębiającą aurę postępującej degeneracji świata. Kuśniewicz na pierwszy rzut oka jest kolejnym z pogrobowców Faulknera. Obawiam się, że dla wielu literaturoznawców wystarczy stosowanie długich zdań, zredukowanie dialogów do absolutnego minimum (niekiedy oznaczającego zero) oraz poruszanie się w technice strumienia świadomości, by wysnuć takie porównanie. Cóż za krzywdzące uproszczenie; długimi zdaniami posługiwał się też Tomasz Mann, można pozornie zachować dialogi, które dialogami nie są (Witkacy w „Pożegnaniu jesieni),z kolei każdy strumień świadomości, z racji silnego intersubiektywizmu, jest czymś odrębnym od innego strumienia. „Lekcja martwego języka” to unikat, bowiem w swej strukturze tworzy pewien łańcuch impresji powiązanych dość luźną więźbą (np. gdy porucznik Kiekeritz widzi torbę konduktorską w przedziale wodzi ją daleko w przestrzeń i czas, po czym z kolejnego skojarzenia idzie w kolejne skojarzenie, itd. – dlaczego, zdradza niestety skandaliczny opis serwisu, który odsłania prawie wszystkie karty jeszcze przed lekturą, jak tak można). Jest unikatowa, bowiem tworzy kalejdoskopiczny obraz psychicznej i moralnej degradacji, nie wwiercając się tak głęboko w strukturę psychiczną bohatera (Odojewski),nie odnosi się ze szczególarskim pietyzmem do postaci drugoplanowych (Faulkner),nie wyjaśnia hermetycznego świata jego własnymi terminami (Płaza). Pejzaże okrucieństwa wymieszane z pełnymi wdzięku impresjami natury czy mitami tworzonymi w głowie porucznika (niewątpliwego estety w wąskim tego słowa sensie) to zaledwie migawki, piękne miniatury, szkatułka wspomnień i szkiców wspomnień pojawiających się niby bez celu, a tak naprawdę by naświetlić, z jak drobnych okruchów składa się człowiek stojący u progu gnijącego świata. „Lekcja martwego języka” przez obraz społecznego bankructwa I wojny światowej, podeptanych idei i skundlonych ludzi stawia pytanie ile po nas zostanie, ile warta jest sztuka, ludzkość, jednostka w kontekście Wielkiej Erozji. Kuśniewicz, poza pieczołowitym, do granic perfekcji wymuskanym językiem, doskonale opanował również technikę inwersji czasowej (i tu wreszcie można zestawić go z Faulknerem). Bo ile człowiek ma minut wiedząc że wszystko ginie i o czym myśli, licząc ostatnie sekundy? Czy w głowie zostają wielkie idee, figura efeskiej Diany, czy też pozornie bezcelowe migawki, które nie mają początku, końca, związku ani znaczenia? Co rodzi się w obliczu wszechogarniającej klęski? Dlaczego język, którym mówimy całe życie nagle okazuje się martwy? Upadek nie musi być stopniowy, jak w „Marszu Radetzky’ego” Rotha lub jedynie sygnalizowany jak w „Soli ziemi” Wittlina (powołując się na inne świetne pozycje dot. I wojny w cesarsko-królewskiej monarchii). Może być taki, że człowiek dosłownie w ostatniej chwili uświadamia sobie, że przegapił własne istnienie. „Andrzej Kuśniewicz swą pasję literacką realizował dwutorowo: lewą ręką ochoczo spisywał donosy na swoich kolegów, prawej używał zaś do tworzenia literatury rozumianej bardziej tradycyjnie” – że przytoczę cytat z jednego z wpisów na portalu. Prawicą uczynił przynajmniej jedną wybitną rzecz.
Yarek44 - awatar Yarek44
ocenił na91 rok temu
Zegar słoneczny Jan Parandowski
Zegar słoneczny
Jan Parandowski
[...] -Babciu co to jest Gijejl?Co to jest gijejl? C to jest gijejl? -Nie wiem, to jakieś nowe słowo. Paskudne jak wszystkie nowe słowa. Ludzie zapomnieli mówić po ludzku. 𝐙 𝐂𝐘𝐊𝐋𝐔 "𝐎𝐂𝐀𝐋𝐈Ć 𝐎𝐃 𝐙𝐀𝐏𝐎𝐌𝐍𝐈𝐄𝐍𝐈𝐀" ! Miałam przyjemność wysłuchać Słuchowiska z cyklu "Scena Wspomnień" Teatr Polskiego Radia, który przedstawił ,według prozy Jana Parandowskiego pt. "Zegar słoneczny. Opowiadania o Lwowie". Cudownie opisane wspomnienia z dzieciństwa i to wszystko "z podziałem na role", napisane z humorem i dystansem. Można się było momentami utożsamić i odbyć podróż do przeszłości. W tym konkretnym przykładzie wypada o niebo lepiej niż słowo pisane. Chociaż też się nim "posiłkowałam". Jak zwykle przy tego typu "nośnikach" staram się też mieć albo wersję papierową albo elektroniczną. 😉 Słuchowisko w reżyserii : Wojciecha Maciejewskiego Adaptacji : Zofii Zawadzkiej. Realizacja Akustyczna : Sławomira Pietrzykowskiego. Premiera Słuchowiska odbyła się w 1970 roku. Emisja: 2008-11-09 𝗪𝗬𝗦𝗧Ą𝗣𝗜𝗟𝗜 : -Andrzej Szczepkowski - Narrator; -Konrad Skibniewski - Dunek - dziecko; -Małgorzata Flisowska - Dunek młody chłopiec -Jerzy Nasierowski - Dunek - młodzieniec; -Teofila Koronkiewicz - Babka; -Barbara Horawianka - Matka; -Jerzy Bielenia - Mężczyzna z kantoru loterii; -Konrad Morawski - Fiakier; -Igor Śmiałowski - Wuj Stefan; -Adam Mularczyk- Pan Mieciu; -Stanisław Jasiukiewicz - Poeta; -Zbigniew Koczanowicz - Profesor; -Anna Maciejewska - Grzegorz - chłopiec; -Witold Dębicki - Grzegorz - młodzieniec; -Barbara Drapińska; Maria Homerska; Halina Jezierska; Damian Damięcki; Maciej Damięcki; Andrzej Szenajch. 𝐂𝐙𝐘𝐓𝐀𝐉𝐂𝐈𝐄 - 𝐒Ł𝐔𝐂𝐇𝐀𝐉𝐂𝐈𝐄 - 𝐖𝐀𝐑𝐓𝐎 ! ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 𝐃𝐋𝐀 𝐂𝐈𝐄𝐊𝐀𝐖𝐒𝐊𝐈𝐂𝐇 : 𝐉𝐀𝐍 𝐏𝐀𝐑𝐀𝐍𝐃𝐎𝐖𝐒𝐊𝐈 - Podczas Letnich Igrzysk Olimpijskich w 1936 roku w Berlinie, w towarzyszącym zmaganiom sportowym Olimpijskim Konkursie Sztuki i Literatury otrzymał brązowy medal za powieść "Dysk olimpijski". Rok później Polska Akademia Literatury przyznała mu Złoty Wawrzyn za wybitną twórczość literacką. W latach 1937–1938 w Państwowym Wydawnictwie Książek Szkolnych redagował serię "Wielcy ludzie". więcej na stronie : https://culture.pl/pl/tworca/jan-parandowski
꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂ - awatar ꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂
ocenił na81 rok temu
Niecierpliwi Zofia Nałkowska
Niecierpliwi
Zofia Nałkowska
Nałkowska dla większości czytelników jest autorką "Granicy", wybitnej powieści, a nieczytanej głównie z powodu umieszczenia jej na liście lektur szkolnych. W 1939 roku ukazała się jej kolejna powieść psychologiczna, "Niecierpliwi". Niewielu czytelników podjęło się recenzowania tej, wybitnej moim zdaniem, książki. Nie dziwię się zupełnie, bo utwór nie należy do "lekkich, łatwych i przyjemnych". I nie polecam "Niecierpliwych" tym, którzy czytając chcą się zrelaksować i lubią książki z happy endem. Mając ostatnio dużo czasu postanowiłam przeczytać całą Nałkowską, większość utworów po raz kolejny, w tym tu oceniany. Przeczytałam raz, i jeszcze raz, od nowa. Z dwóch powodów. Po pierwsze: nie mogłam się z nią rozstać, po drugie: wiedziałam że głębia utworu jest tak wielka, że muszę zanurkować raz jeszcze (przepraszam za pretensjonalną cokolwiek metaforę). Głównymi bohaterami są Jakub Mrowa i jego żona Teodora, którzy podawani są czytelnikowi na tacy wraz z wielopokoleniową, mocno "rozgałęzioną" rodziną. Nie bez powodu. Nałkowska stawia tezę i stara się udowodnić, że to, jacy jesteśmy determinuje w dużym stopniu nasze otoczenie i środowisko, w którym dorastamy i żyjemy. Tytuł powieści zaś wyjaśnia w pewnym stopniu w jednym zdaniu (str.12) "Widocznie bardzo pragnęli żyć, chociaż niektórzy - ci niecierpliwi - sami przecież tego życia się wyrzekli." Tak, w książce co kilkanaście stron ktoś umiera. I śmierć zadaje sobie sam, albo zostaje pozbawiony życia, albo przychodzi na niego czas we własnym łóżku. Śmiercią głównych bohaterów kończy się powieść, co autorka zapowiada już na początku. Motywem jest nie tylko zazdrość, ale brak porozumienia i nieumiejętnośc okazywania sobie uczuć. A już to powinno niejednego czytelnika czegoś nauczyć. Gorąco polecam!
Elżbieta2019 - awatar Elżbieta2019
ocenił na97 lat temu

Cytaty z książki Gwiazda zaranna

Więcej
Maria Dąbrowska Gwiazda zaranna Zobacz więcej
Maria Dąbrowska Gwiazda zaranna Zobacz więcej
Maria Dąbrowska Gwiazda zaranna Zobacz więcej
Więcej