Jan Marcin Szancer - ambasador wyobraźni

Okładka książki Jan Marcin Szancer - ambasador wyobraźni autora praca zbiorowa, 9788372723574
Okładka książki Jan Marcin Szancer - ambasador wyobraźni
praca zbiorowa Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza G&P biografia, autobiografia, pamiętnik
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2019-11-20
Data 1. wyd. pol.:
2019-11-20
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788372723574
Średnia ocen

8,9 8,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Jan Marcin Szancer - ambasador wyobraźni w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Jan Marcin Szancer - ambasador wyobraźni



książek na półce przeczytane 346 napisanych opinii 43

Oceny książki Jan Marcin Szancer - ambasador wyobraźni

Średnia ocen
8,9 / 10
31 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Jan Marcin Szancer - ambasador wyobraźni

avatar
311
311

Na półkach:

Ukształtował moją dziecięcą wyobraźnię.
Pozostał ze mną na zawsze.

Ukształtował moją dziecięcą wyobraźnię.
Pozostał ze mną na zawsze.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
17
17

Na półkach:

Poniżej wideorecenzja albumu Jana Marcina Szancera

Poniżej wideorecenzja albumu Jana Marcina Szancera

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tovideo - opinia

avatar
308
247

Na półkach:

Cudo! W warstwie graficznej - to "oczywista oczywistość". Ale też dowiedziałam się sporo z tekstu towarzyszącego. Dla pasjonatki opery wiadomość o tym, że Szancer był przez czas jakiś głównym scenografem Teatru Wielkiego w Warszawie to spora niespodzianka.

Cudo! W warstwie graficznej - to "oczywista oczywistość". Ale też dowiedziałam się sporo z tekstu towarzyszącego. Dla pasjonatki opery wiadomość o tym, że Szancer był przez czas jakiś głównym scenografem Teatru Wielkiego w Warszawie to spora niespodzianka.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

146 użytkowników ma tytuł Jan Marcin Szancer - ambasador wyobraźni na półkach głównych
  • 104
  • 42
27 użytkowników ma tytuł Jan Marcin Szancer - ambasador wyobraźni na półkach dodatkowych
  • 15
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Jan Marcin Szancer - ambasador wyobraźni

Inne książki autora

praca zbiorowa
praca zbiorowa
Książki, które powstały w wyniku prac zbiorowych lub trudno jest przypisać im konkretnych autorów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dom pisarzy w czasach zarazy Tomasz Jastrun
Dom pisarzy w czasach zarazy
Tomasz Jastrun
Napisał Tomasz Jastrun książkę o zaczadzeniu polskich literatów komunizmem w latach 40. i 50. Pozycji na ten temat ukazało się już sporo, począwszy od 'Zniewolonego umysłu' Miłosza, poprzez 'Hańbę domową' Trzandla, 'Czerwoną mszę czyli uśmiech Stalina' Urbankowskiego, wreszcie 'Lawinę i kamienie' Bikont i Szczęsnej. Temat to drażliwy, wystarczy powiedzieć, że między wyżej wymienionymi autorami wybuchały gorące kłótnie. Czy Jastrun coś do tematu dodaje? Raczej wątpię. Dostajemy opowieści o pisarzach i krytykach zasiedlających tytułowy dom na ulicy Iwickiej w Warszawie: Bohdanie Czeszko, Adolfie Rudnickim, Arturze Sandauerze, Pawle Hertzu, Marianie Brandysie i paru innych. Kiedyś byli popularni, obecnie są kompletnie zapomniani. Ma to formę luźnej gawędy, niestety często autor wchodzi w dygresje i szczegółowe rozważania, na przykład o tym jak pisarze zdobywali prawo jazdy i jeździli różnymi samochodami. Takich mało ciekawych historyjek jest w książce wiele, miałem wrażenie, że Jastrun pisał to dla siebie, a nie dla czytelników. Oprócz historii o literatach dostajemy opowieść o życiu rodziców autora: Mieczysława Jastruna i Mieczysławy Buczkówny. I jeszcze historie z dzieciństwa w domu przy Iwickiej, które autor spędził z latoroślami innych pisarzy. Dostajemy katalog zabaw, wyliczanek i innych rzeczy. Na swój sposób to interesujące, ale jakieś takie miałkie. Z podobnej gliny noblistka Annie Ernaux ulepiła dzieła znakomite (Lata, Bliscy),ale to nie ta sama liga... A powody zaczadzenia literatów komunizmem, no cóż, wielki strach: „Ci, którzy byli w ZSRR, doznali wielkiego strachu. Wielki strach przeżywali pisarze podczas niemieckiej okupacji. Wyzwolenie z niej uruchomiło uczucie bezgranicznej wdzięczności. Te wszystkie wielkie uczucia pod presją wielkiej historii zmieniały się w wiarę.” Dalej, umiejętne uwodzenie przez komunistów, chęć publikowania i zaistnienia, względy materialne. Bardzo szybko wielu pisarzy przejrzało na oczy, niemniej złe czyny i dzieła pozostały. I wielu nie chciało o tym pamiętać. Dosyć ciekawe są wywiady na końcu książki, zwłaszcza z krytykiem Ryszardem Matuszewskim, który usiłuje zrozumieć, dlaczego pisał różne okropności w latach 50. (cytowane mu przez Jastruna). Inne wywiady ze świadkami epoki są miałkie, mówią dużo, ale nic z tego nie wynika. W sumie nieźle to się czyta, miszmaszowaty charakter książki nadaje jej pewną lekkość, ale też czyni ją nieco powierzchowną.
almos - awatar almos
ocenił na711 miesięcy temu
Miron, Ilia, Kornel. Opowieść biograficzna o Kornelu Filipowiczu Justyna Sobolewska
Miron, Ilia, Kornel. Opowieść biograficzna o Kornelu Filipowiczu
Justyna Sobolewska
Opowieść biograficzna o Kornelu Filipowiczu Lubię, jak książki same do mnie przychodzą. Podczas tegorocznej wyprawy sylwestrowej do Krakowa, ta książka czekała na mnie w księgarni. Dokładnie kilka lat temu również w Krakowie nabyłem „ Byliśmy u Kornela. Rzecz o Kornelu Filipowiczu” . Filipowicz całe powojenne życie spędził w Krakowie. Wielka chwała Justynie Sobolewskiej za ten tom i przypominanie tego polskiego pisarza, prawdziwego Mistrza literatury, a i pewnie życia. Autorka, poza pokazaniem nowatorstwa Jego twórczości i zachwytów Mu współczesnych, jak choćby Szymborska, Różewicz czy Pilch, pokazuje, jak Filipowicz wyprzedzał swoje czasy w literaturze, pokazując choćby zwierzęta, poruszając wtedy temat uchodźców, podzielonej Polski czy użyczając głosu w literaturze innym, słabszym. To także fantastyczna opowieść o skomplikowanych losach jednostki na tle Polski XX. wieku. Obie wojny, socrealizm i u kresu życia pisarza pierwsze wolne wybory w roku 1989. Fascynująca jest postać pisarza: niezależny, autorytet, wręcz ostoja dla młodych, ekolog, prekursor na wielu polach, niby abnegat, związany z Jaremianką i Szymborską, przyjaciel Przybosia i Różewicza, do tego, zdaniem wielu, niedoszły polityk i prawdziwy fachowiec w kwestiach technicznych. Filipowicz żył z kotami, to po Jego śmierci Szymborska napisała wstrząsający wiersz „ Kot w pustym mieszkaniu”, którego nigdy nie chciała czytać na spotkaniach autorskich. To kotka wypowiada w opowiadaniu „ Rozmowy na schodach” kluczowe zdania, które może być mottem całej twórczości Filipowicza : „To wszystko jest śmiechu warte, a może nawet niewarte śmiechu . Najmądrzej jest po prostu być. Nieważne, w jakim miejscu czasie- jeśli w ogóle coś takiego jak czas istnieje. Nic lepszego nie wymyślisz „. Piękne zdanie i świetna książka Justyny Sobolewskiej.
Achim - awatar Achim
ocenił na102 miesiące temu
Witkiewicz. Ojciec Witkacego Natalia Budzyńska
Witkiewicz. Ojciec Witkacego
Natalia Budzyńska
N atalia Budzyńska, podejmując się opisania życia Stanisława Witkiewicza, stanęła przed zadaniem karkołomnym. Jak bowiem wyjść z cienia genialnego, a zarazem skandalizującego syna, Witkacego, by ukazać postać, która nie tylko go ukształtowała, ale sama w sobie stanowiła jeden z najsilniejszych fundamentów polskiej kultury przełomu wieków? Biografia „Witkiewicz. Ojciec Witkacego” to książka, która tę hierarchię odwraca, przywracając należne miejsce człowiekowi, bez którego nie byłoby ani stylu zakopiańskiego, ani nowoczesnego polskiego krytycyzmu artystycznego. Rewizja legendy Autorka odchodzi od suchego kalendarium, serwując nam rzetelne, a jednocześnie niezwykle intymne studium człowieka rozdartego między misją narodową a osobistymi słabościami. Budzyńska z ogromną czujnością śledzi losy Stanisława – od trudnego dzieciństwa na Żmudzi, przez studia w Petersburgu i Monachium, aż po lata spędzone w Zakopanem i finał życia w Lovranie. Kluczem do tej biografii jest jednak nie tyle przebieg kariery, co charakter Witkiewicza seniora: jego niezłomność, niemal fanatyczne oddanie sztuce i specyficzny rodzaj moralnego rygoryzmu, który narzucał nie tylko sobie, ale i swojemu jedynakowi. Relacja ojciec–syn: Eksperyment na żywym organizmie Najbardziej fascynującym, a zarazem bolesnym wątkiem książki jest opis autorskiego systemu wychowawczego, jaki Stanisław zastosował wobec syna, Stanisława Ignacego. Budzyńska pokazuje ojca, który z lęku przed systemową edukacją („szkoła niszczy indywidualność”),postanawia sam ukształtować genialny umysł swojego dziecka. Czytelnik obserwuje ten proces z mieszaniną podziwu i zgrozy. To relacja pełna miłości, ale i gigantycznej presji. Listy ojca do syna, które autorka cytuje z dużym wyczuciem, objawiają obraz człowieka, który próbuje przeżyć swoje życie (i swoje niezrealizowane ambicje) raz jeszcze, rękami syna. Budzyńska stawia pytania o granice ojcowskiej miłości i cenę, jaką „Witkacy” musiał zapłacić za bycie projektem swojego ojca. Styl zakopiański i walka o duszę narodu Dla miłośników historii sztuki biografia ta jest bezcennym źródłem wiedzy o narodzinach stylu zakopiańskiego. Budzyńska odczarowuje proces tworzenia „polskiej architektury narodowej”, pokazując, że dla Witkiewicza nie była to jedynie estetyka, ale walka polityczna i etyczna. Autorka świetnie oddaje atmosferę tamtego Zakopanego – zapylonego, błotnistego, a jednak będącego centrum intelektualnym podzielonej Polski. Witkiewicz senior jawi się tu jako postać niemal prorocza, charyzmatyczny lider, który potrafił rzucić wyzwanie konserwatywnym elitom Krakowa czy Warszawy. Choroba i samotność w Lovranie Ostatnie rozdziały książki, poświęcone wyjazdowi Witkiewicza do chorwackiej Lovrany w nadziei na wyleczenie gruźlicy, należą do najbardziej wzruszających. Budzyńska kreśli tu portret człowieka odizolowanego, który z dala od ukochanych Tatr, powoli gaśnie, nie przestając jednak pisać i instruować syna. To studium samotności artysty, który czuje, że czas mu ucieka, a dzieło jego życia wciąż wydaje się niedokończone. Autorka z dużą delikatnością opisuje powolny rozkład ciała i niezłomną siłę ducha, unikając przy tym taniego sentymentalizmu. Podsumowanie Natalia Budzyńska napisała biografię totalną, w której rygor naukowy spotyka się z literacką swadą. To książka gęsta od emocji, faktów i zapachu terpentyny wymieszanego z górskim powietrzem. Dzięki niej Stanisław Witkiewicz przestaje być tylko „ojcem swojego syna”, a staje się autonomicznym, tragicznie fascynującym bohaterem, którego wpływ na polską duszę jest trudny do przecenienia. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć fenomen polskiej nowoczesności i skomplikowane sploty rodzinnych więzi, które tworzą wielką sztukę.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na82 miesiące temu
Kot. Opowieść o Konstantym A. Jeleńskim Anna Arno
Kot. Opowieść o Konstantym A. Jeleńskim
Anna Arno
…a wszystko zaczęło się od biografii Józefa Czapskiego. Ilość fascynujących osób przedstawionych w lekturze spowodowała, że zapragnęłam poznać ich bliżej. Towarzystwo tych nietuzinkowych postaci, oryginalnych i wolnych umysłem, spowodowało, że sięgnęłam po kolejne biografie- Leonor Fini i Kota Jeleńskiego, za chwilkę zaczynam też biografię Iwaszkiewicza. Konstanty Jeleński, kiedy o nim czytałam, dał mi obraz siebie jako człowieka cichego, lecz bardzo aktywnego w działaniach. Przyjacielskiego i pomocnego aczkolwiek nie narzucającego się. Witold Gombrowicz, który mu bardzo wiele zawdzięczał, tak o nim napisał: „Wszystkie wydania moich dzieł w obcych językach powinny być opatrzone pieczątką 'dzięki Jeleńskiemu’. „By opisać Kota, trzeba by odwołać się do oksymoronów- wspomina Renata Gorczyńska- bo był on uważny i roztrzepany, troskliwy i arogancki, bezbożny i nabożny. Był liberałem i reakcjonistą, kombatantem i pacyfistą, szydercą i kolanopokłonnym. I to nie raz jednym, a raz drugim, lecz tym wszystkim jednocześnie. Można było odnieść wrażenie, że Kotów było wielu. Moim zdaniem, na koniec Kot był jeden”. Po przeczytaniu Gattory- biografii Leonor Fini, miałam w głowie obraz jej i Kota na skalistym wybrzeżu Sardynii nad Morzem Śródziemnym. Czytając tę książkę na kamienistej plaży Wielkiego Morza miałam magiczne wrażenie, że część ich energii wibruje wokół mnie. Ta książka jest o niesamowitym człowieku. Wykształcony w Oksfordzie, mówiący wieloma językami, erudyta, żołnierz Polskich Sił Zbrojnych. Po wojnie mieszkający na zachodzie Europy, piszący dla Kultury, genialny eseista i krytyk. Ale ja wciąż sądzę, że z tych wszystkich tytułów najważniejszym była zdolność bycia przyjacielem. Przyjaciele w moim życiu zawsze odgrywali największą rolę, chciałabym mieć takiego lojalnego powiernika. Najbardziej jednak czytając tę opowieść, czułam zazdrość. Chciałabym ich wszystkich poznać razem. Chciałabym usiąść przy jednym stole z Jeleńskim, Miłoszem, Czapskim, Gombrowiczem, Iwaszkiewiczem, Fini. To był inny świat, to byli inni ludzie, to były rozmowy i życie o czymś. Byli piękni.
czyleciznamipilotka - awatar czyleciznamipilotka
oceniła na74 lata temu
Inne życie. Biografia Jarosława Iwaszkiewicza. Tom 2 Radosław Romaniuk
Inne życie. Biografia Jarosława Iwaszkiewicza. Tom 2
Radosław Romaniuk
Pierwsza część tej biografii poleciała ze mną do Omanu. Żałowałam, że nie mogłam wziąć obydwu, ale te dwie cegiełki ważą. Tak więc pierwsza część została intelektualnie spożyta na gorącej plaży, a druga pod polskim kocem. Wiedziałam, że książka jest dobra, czytałam wiele pochlebnych recenzji, tak też mówili moi znajomi. Weszłam więc z lekturę z odważnym zaangażowaniem. Dzieło od samego początku pieściło me literackie, i nie tylko, potrzeby. Tło historyczne przedstawione jest tak obficie i z taką dokładnością, że zaspokoi niejednego amatora dziejów, zarówno przedwojennej jak i powojennej epoki. Jakby sama odyseja pisarza nie była wystarczająco wielka i dostarczająca wrażeń, autor dorzuca tak wiele znakomitych nazwisk, że czytanie tych wszystkich historii ludzkich, powiązanych ze sobą artystycznie, czy rodzinnie, uwodzi. Postać Iwaszkiewicza jest biograficznie atrakcyjna dzięki jego ciekawej twórczości, znajomości z wielkimi ludźmi, byciu osobą kontrowersyjną i pełną sprzeczności, czy również relacjom seksualnym. Trzeba to jednak również atrakcyjnie napisać. Radosław Romaniuk stworzył tak precyzyjne dzieło, że poziom wrażenia nie opada do ostatniej strony. Cieszę się, że autor połączył zależność pomiędzy życiem osobistym i twórczością Iwaszkiewicza. Książkę, pomimo ciężaru, chodzi dosłownie o fizyczny ciężar książki :-),czyta się lekko. Świetne jest to, że po przeczytaniu pięknych książek Iwaszkiewicza można dowiedzieć się co często miało wpływ na jego twórczość, z równie genialnie napisanej biografii.
czyleciznamipilotka - awatar czyleciznamipilotka
oceniła na83 lata temu
Tyrmand. Pisarz o białych oczach Marcel Woźniak
Tyrmand. Pisarz o białych oczach
Marcel Woźniak
“Tyrmand. Pisarz o białych oczach” Marcela Woźniaka to biografia, którą czyta się jednym tchem. Opowiada o egzystencjalnym rozchwianiu pomiędzy pragnieniem wolności człowieka i artysty a realnością świata ograniczającą go na każdym kroku. Dom rodzinny, ojczyzna są dla Tyrmanda zbyt ciasne, niedostosowane do skali jego ambicji i temperamentu. Z tego rodzi się poczucie niepokoju o własny rozwój. To napięcie między oczekiwaniami a rzeczywistością nie znika na emigracji. Zmienia się dekoracja, język, system, ale wewnętrzne oczekiwanie - by wolność trwała - ciągle jest obecne. Wydaje się, że kluczowe dla Tyrmanda są pryncypia: wolność artystyczna i osobista za cenę niepoddawania się systemowi, nawet jeśli oznacza to samotność, marginalizację, opóźnione uznanie. I nie ma znaczenia, czy to stalinowska Polska czy Ameryka lat 70. - może dzięki temu jego twórczość wytrzymała próbę czasu. Sukces, czytelnictwo, rozpoznawalność, legenda nie bierze się z kompromisu, lecz z konsekwentnego trwania przy własnych zasadach. Porażki, zagrożenia osobiste czy literackie prowadzą do kryzysu, ale jednocześnie stają się źródłem energii życiowej i twórczej. Impulsem do działania. Odmowa kompromisu jest zarazem siłą i przekleństwem; źródłem wielkości i powodem do nieustannego starcia z rzeczywistością. Barwne, intensywne życie znajduje bezpośrednie odzwierciedlenie w jego twórczości. Styl, tematy, postawy można odnaleźć choćby w “Filipie”, “Siedem dalekich rejsów”, “Życie towarzyskie i uczuciowe”. Rekonstrukcja biografii pisarza - od Nalewek, poprzez wojenne dramaty rozgrywające się w cieniu NKWD i nazistów, przez doświadczenie stalinowskiej Polski aż po emigracyjną Amerykę - oddziałuje na czytelnika siłą reportażowego, literackiego stylu. Dzięki niemu staje się gęstą, wielogłosową opowieścią pełną anegdot o życiu kulturalnym, wyrazistych postaciach i znaczących wydarzeniach, która układa się w sugestywny portret egzystencji z całą jej intensywnością.
mariuszowelektury - awatar mariuszowelektury
ocenił na81 miesiąc temu
Słodko-gorzki eros. Esej Anne Carson
Słodko-gorzki eros. Esej
Anne Carson
„Kiedy pragnienie jest tematem książki, którą czytasz, możesz otworzyć ją w dowolnym miejscu i skończyć, kiedy ci się spodoba. Kiedy Eros jest czymś napisanym na papierze, zawsze możesz zamknąć książkę i mieć go z głowy. Albo wrócić do niej i ponownie odczytać słowa, znowu i znowu. Bryłka lodu topnieje tam wiecznie. To, co zostało zapisane za pomocą liter, „jest niezmienne i pozostaje zawsze takie samo”, mówi Izokrates, orator z V wieku”. (s.150) Anne Carson, Słodko- gorzki eros. Esej. Przekład Renata Lis, Ossolineum, Wrocław 2025. Czytasz esej Carson, zgodnie z instrukcją, w dowolnym miejscu, zamykasz, kiedy chcesz … Pełna swoboda, pełna wolność, pełna niezależność… Carson – poetka, eseistka, urodzona w Kanadzie, mieszka w Islandii. Nauczycielka starożytnej greki. Autorka znakomitego eseju „Piękno męża” w 29 tangach; zdobywczyni polskich nagród: im. Wisławy Szymborskiej (2024) i Zbigniewa Herberta (2025) Stroni od publicznych wystąpień, strzeże swej prywatności. Wybierzmy przypadkowe strony: s.71, s.183, s. 52. • „Granice alfabetu” (s.71): Rzecz dotyczy pisma i liter, w tym przypadku alfabetu greckiego (w tekście pojawiają się cytaty w języku greckim i polskim). Tu autorka przypomina o istnieniu dźwięków, z nich powstają samogłoski, jednakże początek i koniec dźwięku wymaga zaistnienia spółgłoski, „są nie dźwiękami”, a jak powiada Platon: „nie mają głosu”. Jednakże rozpoczęcie i zakończenie każdego dźwięku zależy od spółgłosek! One wyznaczają granice dźwięku. Co w związku z tym z erosem? Związek jest oczywisty. Na granice wyczulony jest eros i uwrażliwia na nie kochanków – pisze Carson. • „Przeczytaj mi ten kawałek jeszcze raz”(s.183) Mowa tu o początkach, które są kluczowe, bowiem według Sokratesa „wszystko w życiu ma swój początek, z jednym wyjątkiem samego początku”. Okazuje się, że wszystko, co ten moment niesie (dobre, złe, gorzkie, słodkie) przychodzi nieproszone jako dar bogów (tak mówią też poeci). • „Logika na krawędzi” (s. 52) Tu znajdziemy odwołanie do Freuda, mówiące, że kochamy to, co możemy sobie przywłaszczyć i nienawidzimy tego, co jest inne. I zdanie: „Miłość, której tor jest zamknięty i która nie może osiągnąć spełnienia, zdobywa szczególnie silną władzę nad ludzkim sercem”. Na pytanie, czy eros nadal jest zagadnieniem, które ją angażuje, autorka, z okazji odebrania na-grody im. Zbigniewa Herberta (2025),odpowiedziała: „ab- so- lutely natking” , a przez twarz przemknął uśmiech. Pisarstwo Carson - Nobel w zasięgu ręki. Pisać o erosie bez liryki? Cytat z tekstu Carson: „Czas śledzi was, kaszle ochryple, Gdy usta szukają ust”. (s.138) W.H. Auden, „Gdy szedłem raz wieczorem”, przekł.S.Barańczak 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na105 miesięcy temu

Cytaty z książki Jan Marcin Szancer - ambasador wyobraźni

Więcej
praca zbiorowa Jan Marcin Szancer - ambasador wyobraźni Zobacz więcej
praca zbiorowa Jan Marcin Szancer - ambasador wyobraźni Zobacz więcej
Więcej