O kobiecie pracującej. Dlaczego mniej zarabia, chociaż więcej pracuje

Okładka książki O kobiecie pracującej. Dlaczego mniej zarabia, chociaż więcej pracuje autora Kamil Fejfer, 9788366219212
Okładka książki O kobiecie pracującej. Dlaczego mniej zarabia, chociaż więcej pracuje
Kamil Fejfer Wydawnictwo: Czerwone i Czarne reportaż
368 str. 6 godz. 8 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2019-10-16
Data 1. wyd. pol.:
2019-10-16
Liczba stron:
368
Czas czytania
6 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366219212
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup O kobiecie pracującej. Dlaczego mniej zarabia, chociaż więcej pracuje w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

O kobiecie pracującej. Dlaczego mniej zarabia, chociaż więcej pracuje



książek na półce przeczytane 4942 napisanych opinii 1560

Oceny książki O kobiecie pracującej. Dlaczego mniej zarabia, chociaż więcej pracuje

Średnia ocen
7,2 / 10
179 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce O kobiecie pracującej. Dlaczego mniej zarabia, chociaż więcej pracuje

avatar
1573
1560

Na półkach: , ,

Dość interesująca książka o sytuacji kobiet na szeroko rozumianym rynku pracy. Autor kreśli bardzo szeroką panoramę pracy (oraz służby) wykonywanej przez kobiety. Książka ma postać felietonów/reportaży poświęconych różnym kategoriom sfer działalności, min. pielęgniarkom, nauczycielkom, matką opiekującym się niepełnosprawnymi dziećmi, osobom pracującym w korporacjach. Fakty i liczby są przeplatane historiami poszczególnych kobiet; spora część książki składa się z ich wypowiedzi. Nie jest może specjalnie odkrywcza gdyż sam intuicyjnie czuję, że rola i miejsce kobiety na rynku pracy nie jest tak silne jak mężczyzny. Pewnie wynika to z utartych schematów społecznych, od których nam trudno mentalnie się dystansować. Myślę, że Panie czytające tę książką nie pozostaną wobec niej emocjonalnie obojętne, tym bardziej w jednym miejscy zebrał szereg historii, z których wynika jawna nierówność ról i sytuacji społecznych.

Dość interesująca książka o sytuacji kobiet na szeroko rozumianym rynku pracy. Autor kreśli bardzo szeroką panoramę pracy (oraz służby) wykonywanej przez kobiety. Książka ma postać felietonów/reportaży poświęconych różnym kategoriom sfer działalności, min. pielęgniarkom, nauczycielkom, matką opiekującym się niepełnosprawnymi dziećmi, osobom pracującym w korporacjach. Fakty...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
366
361

Na półkach:

Niezłe uzupełnienie "Niewidzialnych kobiet" Caroline Criado Perez.

Niezłe uzupełnienie "Niewidzialnych kobiet" Caroline Criado Perez.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
138
137

Na półkach:

Bardzo wartościowa i warta przeczytania książka. Autor oddaje w niej głos kobietom będącym w różnych sytuacjach życiowych. Rozmowy te przedstawione są w formie reportaży i podzielone na rozdziały opisujące między innymi sfeminizowane zawody, takie jak na przykład nauczycielka czy pielęgniarka. Poruszony jest także problem matek, które opiekują się niepełnosprawnymi dziećmi. Oprócz tego w książce przytoczone są dane statystyczne, które autor porównuje do danych z innych krajów. Analizuje niektóre informacje podawane przez GUS i inne urzędy w Polsce i pisze o tym, dlaczego nie są one wiarygodne i nie pokazują realnej sytuacji.
Temat bardzo ważny, ale przedstawiony w przystępny sposób, dlatego książkę czytało się bardzo przyjemnie.

Bardzo wartościowa i warta przeczytania książka. Autor oddaje w niej głos kobietom będącym w różnych sytuacjach życiowych. Rozmowy te przedstawione są w formie reportaży i podzielone na rozdziały opisujące między innymi sfeminizowane zawody, takie jak na przykład nauczycielka czy pielęgniarka. Poruszony jest także problem matek, które opiekują się niepełnosprawnymi dziećmi....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

545 użytkowników ma tytuł O kobiecie pracującej. Dlaczego mniej zarabia, chociaż więcej pracuje na półkach głównych
  • 324
  • 210
  • 11
94 użytkowników ma tytuł O kobiecie pracującej. Dlaczego mniej zarabia, chociaż więcej pracuje na półkach dodatkowych
  • 56
  • 8
  • 7
  • 7
  • 6
  • 5
  • 5

Inne książki autora

Kamil Fejfer
Kamil Fejfer
Kamil Fejfer – dziennikarz. Zajmuje się analizą rynku pracy, wynagrodzeń i rozwarstwienia społeczno-ekonomicznego. Publikował w "F5", "VICE", "Krytyce Politycznej", "Gazecie Wyborczej" i portalu OKO.press. Założył i prowadzi na Facebooku (pod pseudonimem Staś Klęski) Magazyn Porażka. Jako członek studia gier The Failcores pracuje nad grą wideo o nierównościach społecznych. Na przełomie września i października nakładem wydawnictwa Czerwone i Czarne ukazała się jego książka "Zawód" – cykl reportaży z polskiego rynku pracy
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dlaczego nie rozmawiam już z białymi o kolorze skóry Reni Eddo-Lodge
Dlaczego nie rozmawiam już z białymi o kolorze skóry
Reni Eddo-Lodge
„Dlaczego nie rozmawiam już z białymi o kolorze skóry” Reni Eddo-Lodge (2017) to esej w równej części przepełniony nadzieją co bezradnością. Czytelnikowi udziela się głównie to drugie. Autorka tłumaczy rzeczy z pozoru oczywiste – biały przywilej, figurę „złego czarnego”, dziecinne techniki ślepoty rasowej, lęk przed „czarną planetą” i dyskryminacją pozytywną, a także wtórny rasizm białego liberalnego feminizmu. Z pozoru, bo najbielej pod latarnią i nieprzypadkowo ludzie niepotrzebujący myśleć o swojej rasie burzą się, że ktoś ciągle podnosi temat rasy. To nie ich system wyklucza; ich system nagradza, czy tego chcą, czy nie. Ale nie żebym się biczował nad swoją białością – sama Eddo-Lodge pisze, że nie o to chodzi w jej wywodach. A o co? Tutaj dochodzimy właśnie do najsmutniejszego momentu książki, bo w sumie najbardziej przewidywalnego. Nikt nie wymyślił recepty na rasizm strukturalny, uprzedzenia i wciąż żyjące pokłosie kolonializmu. Nie wymyśliła go też Eddo-Lodge. Esej powstał w wyniku furii nad obecnym stanem rzeczy i dobrze posłużył jako katalizator poszerzania społecznej świadomości. Program pozytywny jest jednak bierny. Autorka wzywa świat do zmiany, ale nie zamierza jej sama przeprowadzać. Zmiana zakładałaby przyznanie się do winy tych, którzy na obecnym stanie rzeczy najwięcej zyskują (korporacje i rząd, akurat w kwestii rasowej wyjątkowo nie rząd polski). Czyli jest to mrzonka, która w ten sposób nigdy się nie spełni. Za mało w eseju Eddo-Lodge pracy u podstaw, ale jest to zrozumiałe. Czwarta fala feminizmu zakłada, że wiedza z trzech poprzednich trafiła już pod strzechy. A jeśli nie, to tym gorzej dla wszystkich, białych mężczyzn też. Konieczność intersekcjonalności i walki feminizmu o wyzwolenie wszystkich żyjących istot jest już przecież oczywista. Im szybciej wszyscy uświadomimy sobie i uzewnętrznimy to, o czym Eddo-Lodge pisze, tym szybciej lepiej się będzie żyło na tym łez padole. Nam wszystkim. https://www.instagram.com/metakonteksty/
Metakonteksty - awatar Metakonteksty
ocenił na82 miesiące temu
50 twarzy Tindera Joanna Jędrusik
50 twarzy Tindera
Joanna Jędrusik
📝 Książka łącząca elementy poradnika i osobistego zapisu doświadczeń autorki związanych z korzystaniem z aplikacji randkowej Tinder. Joanna Jędrusik opisuje różne typy relacji, zachowań i postaw spotykanych w świecie randek online, analizując je z kobiecej perspektywy. Spojrzenie zarówno praktyczne, jak i refleksyjne – o poszukiwaniu bliskości, rozczarowaniach i mechanizmach rządzących współczesnym randkowaniem. 💭 Moja opinia: Ta pozycja to trochę jak siedzenie przy winie z kimś, kto opowiada swoje randkowe historie – raz zabawne, raz absurdalne, czasem wręcz niewiarygodne, ale jednak… wciągające. Z jednej strony dostajemy obserwacje, schematy, pewne „typy” zachowań, które każdy kojarzy, nawet jeśli nie chce się do tego przyznać. Z drugiej – bardzo osobisty filtr autorki, przez który to wszystko przechodzi. I tu mam lekki zgrzyt. Momentami czułam, że ta narracja idzie w stronę ocen, z którymi zwyczajnie mi nie po drodze. Brakowało mi większej otwartości na inne perspektywy. Książka jest stronnicza – i to trzeba wziąć na klatę przed czytaniem. Ale jednocześnie… nie mogłam jej odłożyć. Mimo tego oporu, ciekawość wygrywała. Chciałam zobaczyć, co będzie dalej, jakie historie jeszcze się pojawią, w jakim miejscu się zakończy. Finalnie – książka do skonfrontowania się z cudzym spojrzeniem na randkowy świat. ⭐ 7/10
Klaudia Śmigielska-Skutecka - awatar Klaudia Śmigielska-Skutecka
oceniła na79 dni temu
Na marne Marta Sapała
Na marne
Marta Sapała
Należę do pokolenia, którego matki i babki wychowały się w biedzie, dlatego i ja wyniosłam z domu umiejętności pozwalające zagospodarować każdą cząstkę żywności. W moim domu niewiele się wyrzuca, a zakupy robi się z listą w ręku i tylko takie,jakie w danym momencie są potrzebne. Nie magazynuję żywności, rzadko zdarza mi się przegapić termin przydatności do spożycia. Dlatego ze zdumieniem przyglądam się zawartości kontenerów na śmieci na moim osiedlu po świętach, czy długich weekendach. Wyrzucone tacki z mięsem, gotowe dania, wędliny i pojemniki z sałatką jarzynową walają się wszędzie i potwierdzają tezę postawioną przez Martę Sapałę w reportażu „Na marne”- Polacy wyrzucają bardzo dużo żywności, przyczyniając się tym samym do marnotrawstwa i ekologicznej katastrofy. W dobie nadprodukcji i nadkonsumpcji temat tego reportażu jest niezwykle ważny. Autorka przygląda się zagadnieniu bardzo wnikliwie i z różnych stron. Rozmawia z freeganami, osobami bezdomnymi korzystającymi ze społecznych stołówek, organizatorami lodówek społecznych, gospodyniami wiejskimi, a także osobami, które przeżyły wojnę i wiedzą, czym jest prawdziwy głód. Poprzez te rozmowy tworzy zbiorowy portret społeczeństwa, które z jednej strony upojone możliwością dostępu do licznych dóbr zatraciło się w tym nadmiarze i beztrosko konsumuje i marnuje jedzenie, a z drugiej nauczone latami niedostatku potrafi wykorzystać każdą odrobinę żywności i przetworzyć ją w jadalne danie. Marta sapała nie poprzestaje jednak tylko na rozmowach. Próbuje też dotknąć problemu własnymi rękoma. Dlatego dołącza do grupy ludzi szukających jedzenia na śmietnikach i sprawdza, co można z niego przygotować, uczestniczy w kursie gotowania bez resztek, angażuje się jako wolontariuszka i obsługuje społeczne lodówki. Swoje spostrzeżenia popiera argumentami naukowymi, oddając głos specjalistom- naukowcom, ekonomistom, prawnikom. Mimo ciekawego tematu miałam wrażenie, że reportaż jest nieco nierówny. Autorce zdarzają się tu dłużyzny, niepotrzebne dywagacje, czasami zbyt drobiazgowo podchodzi do niektórych problemów. Na przykład historia mężczyzny, który niemyślnie podpalił budynek Biedronki,szukając jedzenia w kontenerze z usuniętą ze sklepu żywnością, nie wnosi nic do tematu, a jest nadmiernie rozwleczona. Podobnie jest w rozdziale, którego bohaterem jest sławny swego czasu piekarz z Legnicy, który trafił przed oblicze wymiaru sprawiedliwości za rozdawanie niesprzedanego chleba. Sama historia jest bardzo ciekawa, ale dlaczego autorka opowiada ją od roku 1936, kiedy niemiecki piekarz Alfred Türpitz zakłada w Liegnitz piekarnię, którą 50 lat później odkupi od miasta Waldemar Gronowski? Zainteresowały mnie rozdziały poświęcone badaniom nad rozmiarami marnotrawstwa żywności w Polsce, w których dokładnie przedstawiono, co ląduje w śmietniku, dlaczego i jaki typ gospodarstwa domowego generuje najwięcej odpadów. Sama zaczęłam się zastanawiać, jak wypadłabym w takich badaniach. „Na marne” to potrzebna książka, bo naświetla ważny cywilizacyjny problem i uświadamia, na czym polega odpowiedzialna konsumpcja.
Anna-Maria - awatar Anna-Maria
oceniła na64 miesiące temu
Mężczyźni objaśniają mi świat Rebecca Solnit
Mężczyźni objaśniają mi świat
Rebecca Solnit
„Mężczyźni objaśniają mi świat” Rebeccki Solnit to zbiór esejów poruszających trudne, ale jakże powszechne tematy wykorzystywania kobiet przez mężczyzn, które przybierają różne formy nadużyć i przemocy. Książka zaczyna się od pozornie błahego przykładu z życia autorki, gdzie mężczyzna umniejsza jej dokonaniom w sferze literackiej. Jest przekonany o swojej wyższości intelektualnej i nadrzędności swojego zdania, mimo, że nie ma pojęcia o danym temacie. Autorka pokazuje, jak często mężczyźni są przekonani o swojej racji nad racje kobiece, tylko dlatego, że czują się tą „lepszą”, „mądrzejszą” i „dominującą” płcią. W dalszej części esejów poruszane są tematy innych nadużyć i zbrodni, które miały i mają miejsce na świecie. Książka zawiera sporo statystyk, przemyśleń, opisów mizoginii oraz powszechnej kultury gwałtu. Autorka chce pokazać, jak ważne jest, aby głos kobiecy został usłyszany, żeby w końcu świat skupił się na ofiarach, a nie na usprawiedliwianiu oprawców. Pomimo wielu przygnębiającym faktom i pokazaniu brutalności tego świata, Rebecca widzi również światełko w tunelu. Rewolucja w umysłach już trwa, brew dochodzącego do władzy konserwatyzmu. Siły feminizmu już nie da się zatrzymać, a walka o równe jest w toku. Bardzo podobała mi się ta książka, jest krótka, ale za to bardzo treściwa. Zawiera wszystko co najważniejsze. Nie są to przykłady wyssane z palca, ale opisy prawdziwych zbrodni i nadużyć jakie mają miejsce każdego dnia. Myślę, że jest to dobra lektura dla mężczyzn, aby w końcu zobaczyli pespektywę kobiet. Jak każdego dnia musimy być czujne, aby nie paść ofiarą gwałtu lub innych brutalnych czynów. Polecam tę książkę również kobietom, które może dalej nie do końca są świadome, że niektóre zachowania mężczyzn względem nich, nie są w porządku i nie powinny sobie na nie pozwalać.
Paulina - awatar Paulina
oceniła na830 dni temu
Gniew. Tomasz Szymon Markiewka
Gniew.
Tomasz Szymon Markiewka
Kilka słów o gniewie. „Spoglądajmy zatem w stronę niezadowolonych, bo to tam się dzieją najważniejsze rzeczy. Gniew może skierować nasze społeczeństwa w najciemniejsze rejony, które mieliśmy nadzieję dawno zostawić za sobą, ale może też być szansą na postęp. Wybór należy do nas”. Emocje odgrywają bardzo ważną rolę w naszym życiu. Trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem. Czasem, gdy ktoś podejmuje jakaś – z pozoru nieracjonalną decyzję to mówimy, że zrobił to pod wpływem emocji. Jednocześnie bardzo trudno o emocjach pisać. Wszak są one bardzo subiektywne, każdy odczuwa je inaczej. Czy w ogóle możliwa jest zatem próba opisania emocji, która oddziałuje na całe społeczności? Właśnie takiego zadania podjął się Tomasz S. Markiewka w swojej książce pod tytułem „Gniew”. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Czarne. Autor jest filozofem i publicystą. W swojej nowej książce stara się spojrzeć na historię polityczną i społeczną ostatnich lat przez pryzmat społecznego gniewu. Według niego właśnie to uczucie łączy wyborców Trumpa, sufrażystki, zaangażowanych w klimatyczne strajki. Markiewka pisze głównie o dwóch krajach – Polsce i USA. Najpierw zajmuje się Stanami Zjednoczonymi, stwierdzając nie bez racji, że zawsze stanowiły one dla Polaków pewien wzorzec do naśladowania. Pisze więc o tym, dlaczego w Stanach możliwe było zwycięstwo Donalda Trumpa i co sprawiło, że zwykły Amerykanin z „prowincji” czuje głównie gniew i frustrację. Z lektury książki dowiemy się, dlaczego – zdaniem autora – „Adaś Miauczyński nie ma na kogo głosować”. Przeczytamy, jak Tomasz Markiewka definiuje gniew oraz jego ciemną i jasną stronę. Stawia w końcu pytanie, czy możliwa jest „ucieczka z teatru gniewu?” Reasumując „Gniew” to ciekawa, skłaniająca do refleksji książka. Oczywiście nie ze wszystkimi sądami autora musimy się zgadzać. Wiele z nich jest – na potrzeby publikacji – mocno uproszczonych i nie oddających całej złożoności rzeczywistości. Jednak lekturę „Gniewu” polecam chociażby z jednego powodu. Dzięki niej możemy podjąć próbę refleksji i odpowiedzi na pytanie, na ile gniew rządzi moim życiem i dyktuje moje wybory (także te polityczne). To może być interesujący eksperyment myślowy. Wojciech Sobański.
Wojtek - awatar Wojtek
ocenił na611 miesięcy temu
W co wierzą Polacy? Śledztwo w sprawie wróżek, jasnowidzów, szeptuch... Tomasz Kwaśniewski
W co wierzą Polacy? Śledztwo w sprawie wróżek, jasnowidzów, szeptuch...
Tomasz Kwaśniewski
Nie jest to dokładnie ta sama tematyka co "Ja nie leczę, ja uzdrawiam" ( https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4875709/ja-nie-lecze-ja-uzdrawiam-prawdziwa-twarz-polskich-bioenergoterapeutow ),ale jakośtam zbliżona i porównując, to powiem tak: jeśli chodzi o zakres tematu to ta podobała mi się bardziej, ale jeśli chodzi o postawę autora, to wygrywa tamta. Tutaj jednak trochę heheszki i ogólnie nie do końca poważne podejście do tematu np. na wyprawę w "poszukiwaniu ducha" autor zaprasza przyjaciela (który, nawiasem mówiąc, poważniej do tego podchodzi niż on) ale czy to ma być poważne? Po co to towarzystwo w takim momencie? Żeby bardziej się rozpraszać? Wolałbym żeby było tak jak w "Ja nie leczę, ja uzdrawiam": profesjonalnie i bezstronnie. Jednak na plus trzeba zaliczyć, że tutaj w zakres tego w co wierzą Polacy autor wciągnął też religię - to jest dobre w zestawieniu z wróżbami itp., bo częstokroć przez ludzi wierzących da się wyczuć takie: "jakieś wróżki, głupoty, bzdury" ale przemiana opłatka w ciało, to przecież prawda najczystsza, która się dokonuje co niedzielę ;) Ogólnie książkę przesłuchałem z bardzo dużym zainteresowaniem, jest wciągająca i łatwo skupić się na treści. Wszyscy bohaterowie zrobili na mnie raczej pozytywne i takie sympatyczne wrażenie. Nie wiem, pewnie są w tych branżach też oszuści, ale myślę że większość szczerze wierzy w to co robi. Jest wiele o intuicji, odczuciach... dla sceptyka to mogą być bzdury ale tak sobie myślę... a co w tym złego? Co złego w tym, że ktoś podejmie jakąś decyzję po rozłożeniu kart, posłuchaniu intuicji czy choćby rzucie monetą? Większość (i mówiąc większość mam na myśli tak 99%) decyzji w naszym życiu i tak nie jest taka ważna :D i mam na myśli również decyzje dotyczące miejsca zamieszkania, wyboru partnera życiowego czy podjęcia pracy. Wiem, to może brzmi kontrowersyjnie ale mówię to w sensie, że to nie są rzeczy nieodwracalne czy jedynie słuszne. Ważna to może być decyzja na temat aborcji, przejścia jakiejś operacji itp., bo to mogą być decyzje nieodwracalne ale co to za różnica czy ktoś zamieszka w Krakowie czy Warszawie? (albo czy w Anglii czy we Francji?). Zwiąże się z Piotrem albo Jankiem czy będzie pracował w firmie A albo B? Z Krakowa do Warszawy zawsze można się przeprowadzić (albo z Francji do Polski czy skądkolwiek niemal dokądkolwiek),pracę zmienić, a szczęśliwym można być zarówno z Piotrem jak i Jankiem, a przynajmniej zdrowy rozsądek i tak nie przewidzi tego lepiej od intuicji czy kart ;) Dlaczego by więc "słuchanie intuicji" miałoby być gorszym drogowskazem niż cokolwiek innego? (i mówię to ja, zupełnie bez intuicji ;) ). Ciekawa była też wypowiedź jednej z wróżek: "– Są pewne dźwięki, które słyszą psy, nietoperze, a my nie, tak? Ale to przecież nie znaczy, że pies jest pierdolnięty, tylko po prostu łapie inne częstotliwości. I tak samo są obrazy, które widzę ja, a kto inny nie. Na razie nie umiemy się do tego dobrać, zbadać, jak to jest, ale jestem przekonana, że będziemy potrafili." (pdf.str.41) Jeszcze inne kwestie, które chcę skomentować po cytatach: "– Czyli kiedy jasnowidz nam mówi: „W czwartek trzynastego spadnie ci na głowę jakiś ciężki przedmiot”? [doktor Michał Parzuchowski:] – On nigdy tak nie powie. – No dobra: „Pod koniec września coś zdarzy się niedobrego twoim dzieciom”. – O, właśnie! „Coś zdarzy się niedobrego”. I teraz to ty musisz poszukać, co to takiego może być. Zaczynasz więc kombinować, poddając jasnowidzowi kolejne propozycje. Co w praktyce może wyglądać tak, że mówisz: „Ano tak, bo wtedy moje dziecko ma egzamin”. I wtedy on: „No właśnie, niech ono się do niego dobrze przygotuje”. Podstawową kwestią, którą wykorzystują jasnowidze, jest podpowiedź od klienta." (pdf.str.323) - no bardzo fajnie tylko tak rzadko wygląda wizyta u wróżki czy jasnowidza, chyba że to rzeczywiście jakiś oszust :P takie wypowiedzi to właśnie nie wróżki stawiają w złym świetle ;) Tak samo jak ten "horoskop" Forera - no jak się pisze ogólniki, to nic dziwnego, że większość ludzi się z tym zgodzi ;) (chociaż ja bym się nie zgodził z niczym, co zawiera fragment w stylu: "Czasem bywasz osobą (…) przystępną i towarzyską (…)" :D ). Dla przeciwwagi fragment z wypowiedzi Wojciecha Eichelbergera z dalszej części książki: "Ktoś mnie dawno temu zapytał, co sądzę o astrologii. Ja na to, że nic, bo zupełnie się na tym nie znam. Zaproponowano mi wtedy udział w eksperymencie z udziałem Roberta Waltera, jednego z najwybitniejszych polskich astrologów. (…) Miałem wybrać trzech pacjentów, z którymi pracowałem przynajmniej przez dwa lata w ramach terapii indywidualnej, i nikomu nie zdradzić, kogo wybrałem. Potem opracować o tych ludziach trzy odrębne dokumenty: krótki życiorys, patogeneza, objawy, prognozy, przebieg dotychczasowej terapii. Zapakować w nieopisane koperty, zakleić, trzymać przy sobie i nikomu nie pokazywać. Dostarczyć oponentowi tylko daty, dokładne godziny i miejsca urodzenia oraz płeć wybranych. Po miesiącu spotkaliśmy się w towarzystwie kilkunastu osób zainteresowanych tym wydarzeniem, Położyłem na stole sędziowskim swoje trzy koperty. Pan Walter położył swoje. Sędzia je otworzył, ułożył parami i odczytał. Okazało się, że w dwóch wypadkach na trzy mistrz astrologii miał do powiedzenia na temat tych osób więcej niż ja, i to bardziej trafnie. A trzeci przypadek uznany został za remis. (…) z pewnością był to fakt, przed którym musiałem pokornie schylić swoją racjonalną, materialistyczną głowę. Co, prawdę mówiąc, nie było zbyt wielkim wysiłkiem, bo jakimś cudem w oprogramowaniu mojego mózgu zainstalowała się nakładka poznawczej pokory, przekory, ciekawości i świadomości własnych ograniczeń." (pdf.str.393-394) - no i respekt, tak, to był najlepszy wywiad w tej książce! (czytana/słuchana: 13-15.01.2025) 5-/5 [7/10]
lex - awatar lex
ocenił na71 rok temu

Cytaty z książki O kobiecie pracującej. Dlaczego mniej zarabia, chociaż więcej pracuje

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki O kobiecie pracującej. Dlaczego mniej zarabia, chociaż więcej pracuje