rozwińzwiń

Leksykon smaków

Okładka książki Leksykon smaków autora Niki Segnit, 9788328046955
Okładka książki Leksykon smaków
Niki Segnit Wydawnictwo: Buchmann kulinaria, przepisy kulinarne
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
kulinaria, przepisy kulinarne
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Flavour Thesaurus
Data wydania:
2017-10-11
Data 1. wyd. pol.:
2010-06-21
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328046955
Tłumacz:
praca zbiorowa
Średnia ocen

8,1 8,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Leksykon smaków w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Leksykon smaków

Średnia ocen
8,1 / 10
46 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Leksykon smaków

avatar
965
941

Na półkach:

Nie jestem najlepsza w kuchni. Gdybym miała określić swoje umiejętności i smaki nazwałabym je jednym słowem: tradycja. Może standard?
Nie oznacza to jednak, że wzbraniam się przed próbowaniem czegoś nowego, ale też potrafię się nieźle zdziwić upodobaniem kulinarnym innych. Dziwią mnie najbardziej połączenia smakowe. Znałam osoby, które sypały cukier na kiszone ogórki lub smarowały dżemem kanapkę z białym serem. Dla mnie trochę dziwne. Jednak schabowego z ananasem i serem zjadam chętnie.
🥘 Niki Segnit stworzyła "Leksykon smaków", który właśnie wpadł w moje ręce. Sama objętość dzieła i ilość informacji jest oszałamiająca. Chylę czoła przed wykonaną tu pracą, by wszystko zebrać i uporządkować. Wielki szacunek!
Autorka podzieliła wszystkie produkty na grupy. I tak jak nie wyobrażałam sobie, że tyle tego jest, tak dopiero teraz zrozumiałam jak wiele oferuje nam natura, ile połączeń może nas zaskoczyć i ile jeszcze odkryć przede mną. Te grupy to między innymi: leśny, mięsny, kwieciście owocowy, musztardowy i inne. W ramach tych grup składniki zostały połączone w pary i dzięki temu stworzono ciekawe i inspirujące połączenia. Na przykład w grupie "słone" dowiemy się o połączeniach anchois z wołowiną czy ryb wędzonych z kapustą.
Dzięki takiemu zabiegowi dostajemy blisko pięć tysięcy połączeń. W książce opisano ich dokładniej około tysiąca. Jeśli myślicie, że są jedynie ot tak podane jesteście w błędzie. Przy każdym połączeniu dostajemy źdźbło historii smaku, tradycji oraz cenne wskazówki przy jakiej potrawie można w taki sposób poeksperymentować.
Znajdziemy tu połączenia, które są nam znane jak na przykład ja nie zdziwiłam się połączeniem malin i czekolady, co uwielbiam, ale i takie, które mogą nas nieźle zaskoczyć, tak jak mnie zaskoczyło połączenie kalafiora i czekolady. Was teraz zapewne też? Prawda?
🥘Nie jest to książka do lektury tak na jeden raz. Uderza tutaj ogrom informacji. Na pewno sprawdzi się jako zdobywanie kulinarnych ciekawostek, do poczytania fragmentów do poduszki i rozgrzeje w mroźne popołudnie. I ostrzegam: lepiej z pustymi żołądkiem nie przeglądać...
🥘"Leksykon smaków" to książka, która na pewno zaskakuje, która może się spodobać i która dla wielu będzie wspaniałą inspiracją kulinarną. Polecam!

Nie jestem najlepsza w kuchni. Gdybym miała określić swoje umiejętności i smaki nazwałabym je jednym słowem: tradycja. Może standard?
Nie oznacza to jednak, że wzbraniam się przed próbowaniem czegoś nowego, ale też potrafię się nieźle zdziwić upodobaniem kulinarnym innych. Dziwią mnie najbardziej połączenia smakowe. Znałam osoby, które sypały cukier na kiszone ogórki lub...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
30
29

Na półkach: ,

Kto nie ma jeszcze tej książki- spokojnie może zakupić i prawdopodobnie okaże się, że romans z treścią tej pozycji będzie trwał przez resztę Waszego, oby jak najdłuższego życia.
Jak już będzie u Was na półce, wtedy z dużym prawdopodobieństwem, częściej lub rzadziej, intensywniej lub mniej intensywnie, lecz wciąż od nowa, z rumieńcem na twarzy, oddawać się będziecie pomysłom i propozycjom w niej zawartym.
Na dodatek, z całkowitym zaufaniem co do interesującej przygody i wielkiej frajdy, jaka Was za każdym razem prawdopodobnie spotka.
Idea przewodnia książki została doskonale opisana we wcześniejszych komentarzach, więc pozostaje mi dodać iż korzystać można z niej na różne sposoby.
a) można ją po prostu przeczytać od deski do deski, z wielkim zainteresowaniem i parskając co chwila śmiechem, czytając o tym co się stanie gdy połączycie ryby wędzone z serami miękkimi, szparagi z orzeszkami ziemnymi, czarne porzeczki z czekoladą, grzyby z pomidorami...i takich połączeń będziecie mieli kilka tysięcy.
Jak w ogóle można czytać coś takiego?
W przypadku opowieści jaką snuje Niki Segnit , można- i to będąc oczarowanym, a jeśli nie, to przynajmniej wciągniętym w ten tekst i zainspirowanym do poświęcenia czasu i uwagi gotowaniu.
b) można, posiłkując się tą książką, oddać się wieloletnim studiom zgłębiania mechaniki zgodności określonych smaków z innymi i prawdopodobnie w pewnym momencie przestać korzystać z większości książek kucharskich, które zapełniają Wasze półki- gdyż od pewnego momentu mogą one okazać się po prostu zbędne
c) można stale i wciąż od nowa wpadać do tej książki, szukając ciekawych pomysłów na urozmaicenie codziennych a nieraz monotonnych, z różnych względów, dań, które na szybko przyrządzamy w potoku i ferworze codziennych przygód.
Bo oto np. ziemniaki...i stale te ziemniaki, dzień po dniu- no to kartkujemy indeks zestawień i nagle okazuje się,
dajmy na ten przykład, że ,,...pyszne jest też puree z ziemniaków i selera korzeniowego. Najlepiej ugotować oba warzywa osobno, starannie odlać, utłuc, odparować przez chwilę na małym ogniu, a następnie dodać masła i wymieszać." Jak tu nie zrobić eksperymentu i nie spróbować ?
...- Albo może szybko na śniadanie makrelkę wędzoną...czym by tu ją podprawić nieco ? Ciągle tylko cebulę do niej pcham, ile można? A na kombinowanie z jakimiś makrelowymi sałatkami rano nie mam czasu. No to zajrzę do indeksu a tam oczywiście makrela i taka i śmaka a autorka ,,poleca wędzoną makrelę wymieszaną z chrzanem i nałożoną grubą warstwą na kromkę pieczywa razowego z ziarnami."
...- A może jaki rosół z kurczaka albo kurczak z piekarnika? No to zaglądając na karty książki pod hasłem kurczak, przypomina się nam, że istnieje coś takiego jak pasternak a autorka twierdzi, że ,,pieczony pasternak doskonale sprawdza się jako dodatek do pieczonego kurczaka albo indyka. Niektórzy kucharze twierdzą, że bez pasternaku nie można ugotować dobrego rosołu z kurczaka, choć szef kuchni Robert Reid uważa, że zamiast niego można dodać szczyptę curry i kilka posiekanych grzybów. Warto też wrzucić do rondla parę łapek kurzych, które nadadzą mu przyjemnie galaretowatej
konsystencji. Są bardzo tanie choć niełatwo je kupić."
I można by pomyśleć- no właśnie- niełatwo je kupić, a pasternak to w ogóle nie wiadomo gdzie !?
- A właśnie , że wiadomo...łapy kurze w każdym Dino są a po pasternak to na bazar...Ale panie ! Gdzie tam jaki bazar !? Jak to gdzie ? A na ,,Dołku" w sobotę i niedzielę w Warszawie na Ursynowie, a w Gdańsku na ,,Zielonym" na Przymorzu, a we Wrocławiu na Komandorskiej, a w Krakowie na Kleparzu...albo w Pabianicach we wtorki i piątki, i w dziesiątkach innych tego typu warzywniaków w większości miast i miasteczek.
...- lub może by tu kaszaneczkę? ..No to wiadomo, że z cebulą. Po co o tym czytać?
Tu się jednak okazuje, że ,, kotleciki z ziemniaków, kaszanki i pora są wyjątkowo pyszne..." I zaraz potem mamy przepis jak je zrobić.
Albo żeby nie było nudy zbytniej z tą kaszanką to spróbujmy zrobić ją z pieczonym jabłkiem...wchodzimy na zestawienie ,,jabłko i kaszanka", tam zaś mamy opowieść autorki o tym co spotkało ją onegdaj w Paryżu, i przepis na to jak tą kaszankę przygotować.
I tak bez końca, i bez końca...! Kilka tysięcy zestawień...
Nudą na kartach tej książki nie wieje a ja mam nadzieję na to ,że może kogoś jeszcze, kto tej książki nie ma- zachęcę do jej zakupu.

Kto nie ma jeszcze tej książki- spokojnie może zakupić i prawdopodobnie okaże się, że romans z treścią tej pozycji będzie trwał przez resztę Waszego, oby jak najdłuższego życia.
Jak już będzie u Was na półce, wtedy z dużym prawdopodobieństwem, częściej lub rzadziej, intensywniej lub mniej intensywnie, lecz wciąż od nowa, z rumieńcem na twarzy, oddawać się będziecie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1570
1329

Na półkach: , , ,

Czytasz, i od razu chcesz zabrać się za gotowanie i wypróbowanie, czy rzeczywiście to, o czym pisze autorka, naprawdę się ze sobą łączy. "Leksykon smaków" daje mnóstwo inspiracji i dowodzi, że gotowanie to nie jest sztywne trzymanie się przepisów, tylko eksperymenty i próbowanie. Nie, nie jestem oryginalna w tej myśli - usłyszałam ją od narzeczonego, zawodowego kucharza. Ale to samo mówi Wam autorka.
Tak więc czytajcie, i... gotujcie ;-)

Czytasz, i od razu chcesz zabrać się za gotowanie i wypróbowanie, czy rzeczywiście to, o czym pisze autorka, naprawdę się ze sobą łączy. "Leksykon smaków" daje mnóstwo inspiracji i dowodzi, że gotowanie to nie jest sztywne trzymanie się przepisów, tylko eksperymenty i próbowanie. Nie, nie jestem oryginalna w tej myśli - usłyszałam ją od narzeczonego, zawodowego kucharza....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

424 użytkowników ma tytuł Leksykon smaków na półkach głównych
  • 344
  • 61
  • 19
77 użytkowników ma tytuł Leksykon smaków na półkach dodatkowych
  • 48
  • 7
  • 6
  • 5
  • 4
  • 4
  • 3

Inne książki autora

Niki Segnit
Niki Segnit
Niki Segnit was inspired to write The Flavour Thesaurus when she noticed how dependent she was on recipes. Her background is in marketing, specialising in food and drink, and she has worked with many famous brands of confectionery, snacks, baby foods, condiments, dairy products, hard liquors and soft drinks. She is a writes a column for The Times and lives in central London with her husband.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Jerozolima. Książka kucharska Yotam Ottolenghi
Jerozolima. Książka kucharska
Yotam Ottolenghi Sami Tamimi
"Jerozolima. Książka kucharska" autorstwa Yotama Ottolenghiego i Samiego Tamimiego to prawdziwa uczta dla miłośników kulinariów, ale także dla tych, którzy pragną zgłębić bogatą i różnorodną kulturę Bliskiego Wschodu. To coś więcej niż zbiór przepisów – to opowieść o mieście pełnym kontrastów, w którym historia, religie i smaki przenikają się od stuleci. Już na pierwszy rzut oka książka zachwyca swoim pięknym wydaniem. Fotografie autorstwa Jonathana Lovekina są artystycznymi dziełami samymi w sobie – każde zdjęcie oddaje bogactwo kolorów, tekstur i atmosferę Jerozolimy. Każdy przepis jest podparty nie tylko dokładnymi instrukcjami, ale również osobistymi historiami autorów, którzy dorastali w tym wyjątkowym mieście. To sprawia, że książka staje się swego rodzaju podróżą po zakątkach Jerozolimy – od suqów po domowe kuchnie. Przepisy, choć na pierwszy rzut oka mogą wydawać się skomplikowane, są niezwykle przystępne. Ottolenghi i Tamimi pokazują, jak z prostych składników stworzyć wykwintne dania, które zachwycą zarówno podniebienia, jak i oczy. Znajdziemy tu zarówno klasyczne potrawy, jak hummus, falafel czy baba ganoush, jak i mniej znane, ale równie smakowite kombinacje, takie jak maqluba (odwrócony ryż) czy mutabbaq (ciasto z nadzieniem serowym). Autorzy umiejętnie łączą tradycje kuchni arabskiej, żydowskiej, ormiańskiej i innych, tworząc unikalne i inspirujące receptury. Jednym z największych atutów tej książki jest jej uniwersalność. To nie jest pozycja wyłącznie dla profesjonalnych kucharzy, ale również dla amatorów, którzy chcą spróbować swoich sił w kuchni bliskowschodniej. Przepisy są zrozumiałe, a składniki – choć nie zawsze typowe dla polskich sklepów – można z łatwością zastąpić lokalnymi odpowiednikami lub znaleźć w sklepach internetowych. Książka "Jerozolima" to coś więcej niż kuchnia – to podróż w głąb kultury, tradycji i historii miasta, które fascynuje i inspiruje. Dzięki niej możemy na moment przenieść się na uliczki Jerozolimy i poczuć smaki, zapachy oraz atmosferę tego miejsca. Gorąco polecam tę książkę nie tylko pasjonatom gotowania, ale każdemu, kto szuka kulinarnej przygody i chce lepiej zrozumieć złożoność jednego z najbardziej fascynujących miast na świecie.
Lucyferus - awatar Lucyferus
ocenił na91 rok temu
Jadłonomia. Kuchnia roślinna – 100 przepisów nie tylko dla wegan Marta Dymek
Jadłonomia. Kuchnia roślinna – 100 przepisów nie tylko dla wegan
Marta Dymek
O Magdzie Dymek dowiedziałam się z programów kulinarnych, które prowadziła na kuchni.tv. Z racji, że lubię gotować, namiętnie kiedyś śledziłam sporo treści związanych z gastronomią. Mimo, że nie jestem weganką, wegetarianką, nie stosuję żadnej specjalnej diety, mięso jem okazyjnie, bo generalnie za nim nie przepadam, to sam pomysł na gotowanie wyłącznie z użyciem roślin wydawał mi się nierealny. Uwielbiam z tej książki pasztet z soczewicy i kaszy jaglanej. Polecam ją każdemu, również mięsożercom, żeby zobaczyć, że z roślin też można wyczarować naprawdę fajne dania. Ba, to też ciekawa alternatywa. Wyobraź sobie, że nie masz w domu akurat jajek, a do sklepu nie chce ci się iść, co robisz? Kurczę, fajnie znać takie triki, mieć po prostu wiedzę, żeby w różnych kulinarnych sytuacjach sobie poradzić, albo przygotować coś innego, co zachwyci wszystkich gości. Pasztet, o którym wspomniałam, króluje u mnie na stole podczas każdych świąt. I za każdym razem, kiedy kosztuje go ktoś, kto wcześniej nie wiedział, że to mój świąteczny specjał, pyta z jakiego mięska go przygotowałam! Czy to może królik? Czy jednak kurczak? I jak miło zobaczyć zaskoczenie na twarzy odbiorcy, kiedy mówię, że nie, to wszystko wyczarowałam z roślin! Wtedy jestem pytana o przepis i za każdym razem gorąco polecam właśnie tę książkę.
Elwira - awatar Elwira
oceniła na102 lata temu
Kąpiele leśne. Jak czerpać zdrowie z natury M. Amos Clifford
Kąpiele leśne. Jak czerpać zdrowie z natury
M. Amos Clifford
Kolejna książka na modny ostatnio temat kąpieli leśnych, po japońsku 'Shinrin yoku', chodzi po prostu o spacer po lesie, ale o spacer długi, kilkugodzinny, także uważny: winniśmy chłonąć naturę dookoła wszystkimi zmysłami. Pokazuje Clifford, że kąpiel leśna, ogólniej kontakt z naturą ma znakomity wpływ na nasz dobrostan psychiczny i fizyczny. To trochę wyważanie otwartych drzwi, od dawna wiadomo, że bycie na łonie natury ma na nas zbawienny wpływ. Książka jest zbiorem zaleceń charakteryzujących dobrą kąpiel leśną. Autor wie, o czym pisze, bo od wielu lat prowadzi kursy kąpieli oraz terapii leśnych. Po pierwsze należy spacerować powoli i uważnie, koncentrując się na doznaniach zmysłowych. Dlatego: „Wielu miłośników kąpieli leśnych ma poczucie, że czas spędzany w lesie stanowi formę medytacji. To dlatego niektórzy nazywają tę praktykę uważnością w naturze.” Dlatego też najlepiej udać się do lasu bez telefonu komórkowego, a jeśli to niemożliwe, to chociaż przełączyć go na tryb samolotowy – chodzi o odcięcie się od zewnętrznego świata i zanurzenie w tu i teraz Kolejną ważną kwestią jest dystans: nie musimy wcale iść daleko, często wystarczy przejść choćby pół kilometra. Jeśli nie spacerujemy samotnie, to można rozmawiać, ale zaleca się ograniczenie rozmów do minimum i zadbanie o to, aby były pozytywne i wspierające: „Podczas spacerów grupowych warto od czasu do czasu zgromadzić się w kręgu i podzielić się kolejno tym, co zauważamy.” Zalecane jest regularne praktykowanie kąpieli leśnych, najlepiej co tydzień. Można ich zażywać w dowolnym miejscu, ale najlepiej: „aby odbywały się na zalesionym terenie ze strumieniami i łąkami, na którym słychać jak najmniej dźwięków wytwarzanych przez człowieka, takich jak odgłosy ruchu ulicznego lub budowy.” No cóż, mieszczuchowi niełatwo o takie miejsce... Może najważniejsze zalecenie autora to nawiązanie partnerskiej relacji z naturą, połączenie dawania z przyjmowaniem. Na przykład zaleca Clifford, aby otworzyć się na drzewa, wręcz rozmawiać z nimi: „Mówienie do drzew jest bardzo satysfakcjonujące – potrafi pomóc w sformułowaniu własnych myśli, zadaniu ważnego pytania, a także ukoić zmartwienia. Ale słuchanie drzew okazuje się jeszcze wspanialsze. Zadając drzewu pytanie, nauczysz się też wysłuchiwać jego odpowiedzi.” No cóż, jeszcze tego nie praktykowałem, ale może czas spróbować... Książka zawiera jeszcze wiele innych szczegółowych rad. W czasie lektury miałem wrażenie, że autor traktuje kąpiele leśne w sposób wręcz religijny, jak modlitwy do natury. To dla mnie pewna przesada, niemniej książka jest bardzo inspirująca.
almos - awatar almos
ocenił na711 miesięcy temu
Food Pharmacy. Przepisy Mia Clase
Food Pharmacy. Przepisy
Mia Clase Lina Nertby
Urocza książka o bardzo swobodnym podejściu do jedzenia; taki rodzaj żartu autorek. Bardzo ładnie wydana. Chociaż pewnie dla wielu osób będzie rozczarowująca, bo właściwie zawiera przepisy, przede wszystkim, bardzo prostych przekąsek. z dość jednak rzadko używanych składników. To taka książka zachęcająca, żeby nie brać jedzenia zbyt poważnie, raczej eksperymentować dobrze się bawić przy mieszaniu produktów, ale jednak zrezygnować z cukru i paru innych składników, które nie są zdrowe. Autorki zachęcają do używania orzechów, surowego kakao, zielonych bananów , oleju kokosowego, jabłek, pomidorów, awokado, chia i ogromnych ilości zielonych liści, oraz do mieszania składników w dość nietypowy sposób, Na pewno jest to świetna inspiracja do zmiany sposobów przygotowania jedzenia ( i używania niższych temperatur). Tylko trzeba się odważyć na zmianę. I przecież niekoniecznie trzeba stosować dokładnie składniki z książki; to tylko zaproszenie do zabawy, co autorki wielokrotnie podkreślają. Możesz dodać to lub tamto, takie liście lub inne. Jeśli dziecko krzywi się na zielony kolor smoothie -dodaj maliny. Tadam smoothie jest teraz różowe. Jesli masz mikser lub blender wysokoobrotowy, autorki zakładają, że każdy ma, wrzuca sie orzechy, np nerkowca, pestki dyni, ziarno słonecznika (uprzednio namoczone chociaż 4 godzin),pokrojony kawałek korzenia imbiru (duży -jeśli lubisz),jabłko lub cztery (lub gruszkę) dużo liści ( ja wrzucam zazwyczaj sałatę dębową, ale każdą sałatę można, i czosnek niedźwiedzi -bo to jest u mnie na targu, autorki piszą o jarmużu,. szpinaku baby, bo pewnie to jest u nich dostępne, lub to lubią, ) i może kawałek rzodkiewki lub pietruszki?. marchewkę? I nacisnąć start. Po minucie gotowe. Smak zawsze wychodzi trochę inny. Ale oczywiście można wrzucić daktyle, wtedy jest słodsze lub banana, wtedy jest gęstsze, lub kakao , wtedy ma smak czekolady. Autorki proponuję wiele takich kombinacji; nie tylko z blendera czy miksera. Jedynie nie rozumiem tego że dodawane są "płatki owsiane" np do jakiś kulek, a potem ich się nie gotuje ani nie piecze/ Jest w Szwecji jakiś inny rodzaj płatków owsianych? takich, których nie trzeba gotować?
Patmol - awatar Patmol
ocenił na72 lata temu

Cytaty z książki Leksykon smaków

Więcej
Niki Segnit Leksykon smaków Zobacz więcej
Niki Segnit Leksykon smaków Zobacz więcej
Niki Segnit Leksykon smaków Zobacz więcej
Więcej