Świat bez Głowy

Okładka książki Świat bez Głowy
Iza Bartosz Wydawnictwo: Czerwone i Czarne biografia, autobiografia, pamiętnik
280 str. 4 godz. 40 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Wydawnictwo:
Czerwone i Czarne
Data wydania:
2018-03-14
Data 1. wyd. pol.:
2018-03-14
Liczba stron:
280
Czas czytania
4 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377003121
Tagi:
pisarz Janusz Głowacki biografia
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,8 / 10
44 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
111
110

Na półkach:

"Myślę, jakże mu wyślę, ukłon głęboki po szerokiej Wiśle". Autorka niewątpliwie kłania się na wspomnienie o Dżanuszu. Zgięta w tymże ukłonie, wspomina jak poczciwa babcia, która odganiając się od złego, idealizuje wszystko, co było dobre. Przy okazji kłania się też trochę sobie, bo przecież otarła się o ramię mistrza. I czy Głowie takie to wspomnienia się należały? A jakże! Z tym, że najbardziej kontent z ich przeczytania będzie ten, który też chętnie by się Dżanuszowi pokłonił.

"Myślę, jakże mu wyślę, ukłon głęboki po szerokiej Wiśle". Autorka niewątpliwie kłania się na wspomnienie o Dżanuszu. Zgięta w tymże ukłonie, wspomina jak poczciwa babcia, która odganiając się od złego, idealizuje wszystko, co było dobre. Przy okazji kłania się też trochę sobie, bo przecież otarła się o ramię mistrza. I czy Głowie takie to wspomnienia się należały? A...

więcej Pokaż mimo to

avatar
24
23

Na półkach: ,

Co zrobić z pustką, która zostaje po bliskim człowieku znikającym nagle z naszego życia? Co jeśli ten człowiek nie chciałby pieśni żałobnych, czy patosu. Iza Bartosz dokonał rozliczenia z nagłą śmiercią Janusza Głowackiego w wyjątkowy sposób.
Mimo, iż o Głowackim, każdy słyszał to niewiele miało okazję poznać go jako człowieka. Piekielnie inteligentny, skromny i wierny przyjaźniom – taki obraz autorka buduje w książce głosami mu najbliższych Krystyny Kofty, Kazimierza Kutza, Hanny Bakuły i innych. Hołd, swoisty lament po stracie bliskiej osoby w najlepszym wydaniu. Szczerze polecam tę książkę.

Co zrobić z pustką, która zostaje po bliskim człowieku znikającym nagle z naszego życia? Co jeśli ten człowiek nie chciałby pieśni żałobnych, czy patosu. Iza Bartosz dokonał rozliczenia z nagłą śmiercią Janusza Głowackiego w wyjątkowy sposób.
Mimo, iż o Głowackim, każdy słyszał to niewiele miało okazję poznać go jako człowieka. Piekielnie inteligentny, skromny i wierny...

więcej Pokaż mimo to

avatar
358
89

Na półkach: ,

O "Głowie" przeczytałam już sporo: w książkach napisanych przez niego, we wspomnieniach różnych ludzi, w rozmowach z nim i o nim. W książce Izy Bartosz nie nalazłam niczego nowego, żadnych nowych informacji, interpretacji, nowych opinii bądź komentarzy. Wszyscy go świetnie znali, mieli z nim relacje 'szczególne", często niby tajemne. Wszyscy go chwalą, zachwycają się, żadnego kontrapunktu. Szkoda. Jednak: książka sprawnie napisana, nieźle się czyta. Kogo interesuje postać Janusz Głowackiego, a wie niewiele o jego życiu - temu polecam.

O "Głowie" przeczytałam już sporo: w książkach napisanych przez niego, we wspomnieniach różnych ludzi, w rozmowach z nim i o nim. W książce Izy Bartosz nie nalazłam niczego nowego, żadnych nowych informacji, interpretacji, nowych opinii bądź komentarzy. Wszyscy go świetnie znali, mieli z nim relacje 'szczególne", często niby tajemne. Wszyscy go chwalą, zachwycają się,...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
930
318

Na półkach: , ,

Bardzo osobista książka. Zarzuty, że powtórzenia, że za dużo na początku autorka pisze o sobie - nietrafione. Trudno wymyślać wciąż nowe anegdoty o człowieku tak znanym i interesującym, którego w dodatku już z nami nie ma.Poza tym, mimo że czytałam "Z głowy" i inne różne książki, gdzie była mowa o Januszu Głowackim - i tak znalazłam kilka smakowitych historii, dla mnie nowych. Ponadto książka jest właśnie smakowita, w dużej mierze ze względu na język autorki. Jest też czuła, pełna refleksji i pięknie opowiada o niebanalnym człowieku ustami osób, którym nie był obojętny.

Bardzo osobista książka. Zarzuty, że powtórzenia, że za dużo na początku autorka pisze o sobie - nietrafione. Trudno wymyślać wciąż nowe anegdoty o człowieku tak znanym i interesującym, którego w dodatku już z nami nie ma.Poza tym, mimo że czytałam "Z głowy" i inne różne książki, gdzie była mowa o Januszu Głowackim - i tak znalazłam kilka smakowitych historii, dla mnie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
404
282

Na półkach: , , ,

Z TĘSKNOTY ZA GŁOWĄ

Świat od dawna już pozbawiony jest głowy. Dla Janusza Głowackiego (1938-2017) symboliczną datą dekapitacji świata był 11 września 2001 roku. „Mieszkając w Nowym Jorku, myślałem sobie, że chociaż raz w życiu jestem po stronie silniejszego, że nic mi nie grozi. Gdy wybuchły wieże, zrozumiałem, jak bardzo nie miałem racji”. Głowacki tego feralnego dnia był akurat w Nowym Jorku i, jak większość jego mieszkańców, poszedł wtedy w stronę wybuchu, żeby jak najszybciej dowiedzieć się, co się stało. Wywołało to u pisarza głęboko skrywane, wojenne reminiscencje – obraz płonącej Warszawy, ucieczkę wraz z matką ze zrujnowanego Mokotowa. To właśnie wtedy, w cieniu walących się wież WTC, Głowacki podjął ostateczną decyzję o powrocie do Polski na stałe. Tak więc świat bez głowy jest już od dawna. Zaś świat bez Głowy, pisanej majuskułą – zaledwie od 19 sierpnia 2017 roku. Trudno oprzeć się wrażeniu, że ta niespodziewana śmierć, nie w Warszawie, nie w NYC, a podczas wakacji w Egipcie, jest poprzez swoją absurdalność jakby żywcem wyjęta z prozy Głowackiego. Na zakończenie książki autorka przytacza ciekawą i mało znaną anegdotę – otóż gdy jedyny raz w życiu Janusz Głowacki pomagał swojemu ojcu, pisarzowi Jerzemu Głowackiemu w pisaniu powieści, jej akcja toczyła się akurat w Egipcie. „Bohater stał w oknie i pocił się w strasznym upale. Janusz wymyślił zdanie: «Nie wiedział, że patrzy na ogród po raz ostatni»”.

Iza Bartosz, autorka książki, już na wstępie stawia sprawę jasno, pisząc: „To nie jest biografia Janusza Głowackiego ani recenzja jego twórczości. Nie jest to także opowieść o jego życiu prywatnym (…) Ta książka to wspomnienie o nim, które wzięło się z wielkiej tęsknoty przyjaciół”. Głowacki, mimo przyklejanej mu łatki playboya i bonvivanta dość skrupulatnie bowiem strzegł swojej prywatności. To uczciwe podejście, którego zabrakło chociażby wydanej blisko dwa lata wcześniej książce Elżbiety Baniewicz, „Dżanus. Dramatyczne przypadki Janusza Głowackiego”, która będąc niczym więcej, jak rozbudowaną recenzją teatralnych dokonań pisarza, była promowana za pomocą krzykliwych, biograficznych haseł.

Myślę, że Iza Bartosz, przed przystąpieniem do pisania „Świata bez Głowy”, musiała zmierzyć się z dość typowymi dla tego rodzaju literatury dylematami – tymi samymi, z jakimi zmagał się choćby sam Janusz Głowacki, pisząc powieść o Jerzym Kosińskim. Każdy autor, próbujący swoim piórem uchwycić tak wielką postać, musi odpowiedzieć sobie na pytanie, co nowego właściwie chce o tym kimś napisać. A i tak najprawdopodobniej znajdą się tacy, którzy będą twierdzić, że znali tę postać lepiej, dłużej i intensywniej. I pod tym właśnie względem jest z książką Izy Bartosz pewien problem – otóż duża część treści została zaczerpnięta z głośnej autobiografii Głowackiego, pt. „Z głowy”. Czytelnik obeznany z twórczością Janusza Głowackiego (do których się zaliczam) nie znajdzie wielu nowych informacji na temat życia pisarza. Gdzie zatem w owej książce szukać wartości dodanej? Z pewnością nie w domniemywaniu na temat żydowskiego pochodzenia Głowackiego („[Lejb] Fogelman starał się nakłonić Janusza do opowieści o żydowskich korzeniach, ale Janusz stale się tym namowom wymykał. W końcu kiedyś powiedział: «Lonia, kocham cię, ale nawet dla ciebie się nie obrzezam»”). Moim zdaniem, o wartości tej książki stanowi bardzo dobrze napisany tekst wstępu, zatytułowany „Historia pewnej przyjaźni”, w którym autorka określa swoją relację z pisarzem mianem „solidarności dwóch cierpień”. Choć nie pozbawione pewnej dozy megalomanii, jest to zapadające w pamięć określenie. Nade wszystko jednak „Świat bez Głowy” ratują liczne świadectwa i wspomnienia – przypomnijmy, że książka ta w zamyśle autorki miała być „wspomnieniem, które wzięło się z wielkiej tęsknoty przyjaciół”. Iza Bartosz nakłoniła do zwierzeń wielu przyjaciół Głowackiego – między innymi Krystynę Koftę, Hannę Bakułę, Tomasza Łubieńskiego, Janusza Zaorskiego, Kazimierza Kutza, czy Daniela Olbrychskiego, którzy wynieśli tę książkę na wyższy poziom.

Pomimo mankamentów, „Świat bez Głowy” czyta się dobrze i sprawnie. Może nawet odrobinę… za dobrze. Iza Bartosz, jest byłą redaktorką naczelną tabloidu „Gala”. To niestety, trochę rzutuje na styl prowadzonej przez autorkę narracji. Stylistyka książka momentami mocno skręca w kierunku rozbudowanego artykułu wyjętego z jakiegoś czasopisma plotkarskiego. Myślę, że taki mistrz słowa, ironii, aforyzmu, jakim niewątpliwie był Janusz Głowacki, zasługuje na to, by pisać o nim stylem, charakteryzującym się nieco większym polotem. Choć „Świat bez Głowy” nie jest pierwszą książką, opowiadająca o Januszu Głowackim w czasie przeszłym, to jednak jest to pierwsza publikacja o autorze „Antygony w Nowym Jorku”, jako o osobie już nieżyjącej. Jednak myślę, że zupełnie nieuprawnione w tym przypadku byłoby stwierdzenie, że jest to typowa „jazda na trupie”, co zresztą zarzucano Izie Bartosz przy okazji jej poprzedniej książki.

Życiorys Janusza Głowackiego wciąż oczekuje na pierwszą kompletną i rzetelną biografię. Będzie to zadanie niełatwe, ale jestem przekonany, że prędzej czy później któryś z doskonałych polskich biografów podejmie się go z satysfakcjonującym rezultatem. Tak przecież niespodziewanie zamknięte w dniu 19 sierpnia 2017 roku, fascynujące życie Głowackiego, zasługuje na podsumowania. Książka Izy Bartosz, mimo iż pełna niedoskonałości, jest kolejnym krokiem w dobrą stronę.

Z TĘSKNOTY ZA GŁOWĄ

Świat od dawna już pozbawiony jest głowy. Dla Janusza Głowackiego (1938-2017) symboliczną datą dekapitacji świata był 11 września 2001 roku. „Mieszkając w Nowym Jorku, myślałem sobie, że chociaż raz w życiu jestem po stronie silniejszego, że nic mi nie grozi. Gdy wybuchły wieże, zrozumiałem, jak bardzo nie miałem racji”. Głowacki tego feralnego dnia był...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1669
280

Na półkach: ,

Wspomnienia o niedawno zmarłym prozaiku są mało ciekawe, poza tym autorka za dużo pisze o sobie, za mało o Głowackim.

Wspomnienia o niedawno zmarłym prozaiku są mało ciekawe, poza tym autorka za dużo pisze o sobie, za mało o Głowackim.

Pokaż mimo to

avatar
33
17

Na półkach:

Czasami mam wrażenie,że urodziłam się zbyt późno i wszyscy lub prawie wszyscy wartościowi ludzie już odeszli...

Czasami mam wrażenie,że urodziłam się zbyt późno i wszyscy lub prawie wszyscy wartościowi ludzie już odeszli...

Pokaż mimo to

avatar
169
100

Na półkach:

Ten facet zawsze miał talent, swój styl. Szkoda że tak mało zostawił. Zawsze mi imponował.

Ten facet zawsze miał talent, swój styl. Szkoda że tak mało zostawił. Zawsze mi imponował.

Pokaż mimo to

avatar
1151
355

Na półkach:

Książka tak rewelacyjna jak postać którą opisuje. Nic dodać nic ująć. Świat bez Głowy jest bardzo smutny...no ale chociaż na pocieszenie pozostają takie książki...

Książka tak rewelacyjna jak postać którą opisuje. Nic dodać nic ująć. Świat bez Głowy jest bardzo smutny...no ale chociaż na pocieszenie pozostają takie książki...

Pokaż mimo to

avatar
90
90

Na półkach:

Książka przybliża nam postać Janusza Głowackiego, postaci wybitnej acz mało w Polsce znanej, o czym zresztą traktują niektóre fragmenty. Polecam gorąco, a ze swojej strony spróbuję "dorwać" inne pozycje o "Głowie".

Książka przybliża nam postać Janusza Głowackiego, postaci wybitnej acz mało w Polsce znanej, o czym zresztą traktują niektóre fragmenty. Polecam gorąco, a ze swojej strony spróbuję "dorwać" inne pozycje o "Głowie".

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Świat bez Głowy


Reklama
zgłoś błąd