rozwińzwiń

Długa Berta

Okładka książki Długa Berta autora Cuca Canals, 8373193359
Okładka książki Długa Berta
Cuca Canals Wydawnictwo: Muza literatura piękna
165 str. 2 godz. 45 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Berta la Larga
Data wydania:
2003-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2003-01-01
Liczba stron:
165
Czas czytania
2 godz. 45 min.
Język:
polski
ISBN:
8373193359
Tłumacz:
Joanna Skórnicka
Średnia ocen

6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Długa Berta w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Długa Berta

Średnia ocen
6,6 / 10
76 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Długa Berta

avatar
95
78

Na półkach: ,

Krótka historia o przeżyciach dwóch wysokich, równie zagubionych ludzi. Nie jest to coś, nad czym będę się zachwycać, jest to moja 3 książka tej autorki i zaczynam widzieć wiele podobieństw do innych jej pozycji :). Jest to dobra rozrywka, momentami zbyt dosłowna, ale raczej jestem na tak, niż na nie.

Krótka historia o przeżyciach dwóch wysokich, równie zagubionych ludzi. Nie jest to coś, nad czym będę się zachwycać, jest to moja 3 książka tej autorki i zaczynam widzieć wiele podobieństw do innych jej pozycji :). Jest to dobra rozrywka, momentami zbyt dosłowna, ale raczej jestem na tak, niż na nie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
25
24

Na półkach:

Prosto (od strony językowej) opowiedziana historia Berty, mieszkającej w wiosce Navidad na końcu świata. Narodzinom dziewczyny towarzyszyła tęcza, co miało prognozować szczególne walory i moce. Mieszkańcy wsi niezwykłość postrzegają prosto i dosłownie - Berta wyróżnia się wysokim wzrostem (stąd: Długa Berta),podczas gdy nikt (także i Berta) nie zauważa, że jako dziecko tęczy żyje ona w niezwykłej symbiozie z pogodą i zjawiska atmosferyczne stanowią ilustrację jej nastrojów i uczuć (to wywołuje np. powódź rozmiarów potopu). Dominuje wątek miłości Długiej Berty i Długiego Jonasza, który staje się przyczynkiem do opowieści o nieracjonalnych animozjach międzywioskowych, zasadach rządzących życiem społecznym i rodzinnym, różnorodności typów ludzkich składających się na małą społeczność (innowator, trajkotka, głupek, cwany kaleka).
Obraz wioski świetnie oddaje klimat współczesnych małych, zamkniętych społeczności osadzonych w tradycji (rzemiosła, system wartości),ale i spragnionych profitów komercyjnego świata (zyski z turystyki, generowanie produktu turystycznego),a przy tym zabobonnych i naiwnych ("różowe ślubowanie").
Przyjemna, szybka, ale nie bezmyślna lektura.

Prosto (od strony językowej) opowiedziana historia Berty, mieszkającej w wiosce Navidad na końcu świata. Narodzinom dziewczyny towarzyszyła tęcza, co miało prognozować szczególne walory i moce. Mieszkańcy wsi niezwykłość postrzegają prosto i dosłownie - Berta wyróżnia się wysokim wzrostem (stąd: Długa Berta),podczas gdy nikt (także i Berta) nie zauważa, że jako dziecko...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
244
33

Na półkach:

Navidad i Ponsa to zwyczajne wioski, w których dzieją się niezwyczajne rzeczy. Ich mieszkańcy, to my wszyscy tylko ukazani, jak to napisała Czarna_Sarna, bardziej przesadnie. Narodziny Berty traktują jak złapanie złotej rybki, a kiedy okazuje się, że bohaterka nic nie potrafi, traktują ją jak obywatela gorszej kategorii. Tu jednak nic nie dzieje się bez przyczyny. Cuca Berta udowadnia, że każdy może znaleźć miłość, a już na pewno zasługuje na szacunek. Każdy ma swój talent, dar, siłę nawet Amadeusz Głuptak. Warto ją dojrzeć w sobie, w drugim człowieku i wykorzystać w tym małym wspólnym społeczeństwie. No dobra może poza Margaritą Cifuentes bla bla.

Navidad i Ponsa to zwyczajne wioski, w których dzieją się niezwyczajne rzeczy. Ich mieszkańcy, to my wszyscy tylko ukazani, jak to napisała Czarna_Sarna, bardziej przesadnie. Narodziny Berty traktują jak złapanie złotej rybki, a kiedy okazuje się, że bohaterka nic nie potrafi, traktują ją jak obywatela gorszej kategorii. Tu jednak nic nie dzieje się bez przyczyny. Cuca...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

134 użytkowników ma tytuł Długa Berta na półkach głównych
  • 94
  • 39
  • 1
48 użytkowników ma tytuł Długa Berta na półkach dodatkowych
  • 36
  • 5
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Długa Berta

Inne książki autora

Cuca Canals
Cuca Canals
Hiszpańska pisarka i scenarzystka. Canals skończyła studia dziennikarskie na uniwersytecie w rodzinnym mieście. Pracowała w reklamie, była współautorką scenariusza do pięciu filmów Bigasa Luny. Jako prozaiczka debiutowała w 1996 powieścią "Długa Berta". W swoich utworach często korzysta z baśniowych schematów fabularnych, są one pełne gier słownych i ironii. Sama ilustruje książki własnego autorstwa.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Sto butelek na ścianie Ena Lucia Portela
Sto butelek na ścianie
Ena Lucia Portela
Podchodziłam do tej powieści kilkakrotnie, niczym przysłowiowy pies do jeża. I kilka miesięcy temu wybrałam się z przyjaciółmi na Kubę. Przyznam, że wydawało mi się iż mam jakieś pojęcie, jak wygląda ziemia zaorana przez komunistów, ale nie do aż takiego stopnia. Byliśmy w kilku miejscach, ale to Hawana jest tyglem totalnego smutku, degradacji, niszczenia, a jednocześnie miastem pubów, barów, restauracji, pięknych do oszalenia dziewcząt i przystojnych chłopców. Muzyka to chyba jest wszędzie. A z nią taniec. Zeta z jej pulchnym ciałem i wielkim sercem, nie przejmująca się przyszłością, żyjąca popędami i chwilą, całkiem nieźle sobie radzi mentalnie z tym depresyjnym zabiedzonym i zagłodzonym miejscem, jakim jest Kuba. Wychowana przez ulicę i ojca geja, zaskoczonego rychłym po porodzie zgonem żony, Zeta jednak trafia na odpowiednie przyjaciółki. Sama lojalna do granic, nie zwraca uwagi na drobne niedogodności czy uchybienia ze strony tych, których kocha. Depresyjny i agresywny, niczym zamknięty w klatce zwierz partner narratorki upokarza ją, bije niemal do zabicia, a ona przy nim trwa. I robi swoje. Urządza się w tym biednym, zatłoczonym ludźmi beznadziejnym życiu z humorem i zintelektualizowanymi spostrzeżeniami. Świetna książka. Nie do końca namawiam na wycieczkę na Kubę przed jej przeczytaniem, tam też można trafić jedynie do luksusowego all inclusive i nie zobaczyć nic destrukcyjnego. Ale chociaż obejrzyjcie dokument na Netflix: „Cuba libre”. To delikatnie zaznaczy problem beznadziei, w jakiej znaleźli się Kubańczycy i jeszcze bardziej to podrasuje entuzjazm życia Zety
Iza - awatar Iza
oceniła na81 rok temu
Zdesperowane kobiety postępują desperacko Halina Pawlowská
Zdesperowane kobiety postępują desperacko
Halina Pawlowská
Kiedyś przeczytałam bardzo zabawną powieść czeskiej pisarki, Haliny Pawlowskiej, „Dziękuję za każdy nowy ranek”. Pamiętam, że doskonale się przy niej bawiłam, więc tym razem – w ramach czyszczenia Regału Czytelniczej Hańby – sięgnęłam po książkę „Zdesperowane kobiety postępują desperacko” tej samej autorki. To zaledwie 135 stron z serii wydawniczej „Z miotłą”, którą lubię i cenię. Lektura właściwie na popołudnie albo wieczór. Czyta się szybko i lekko, ale w głowie zostaje jednak coś więcej niż tylko dobre samopoczucie. Główna bohaterka opowiada o swoim życiu z perspektywy lat. Wspomina dzieciństwo, które zaznaczyło ją nadwagą (a ta pozostała na zawsze),pierwsze przyjaźnie i niefortunne miłości oraz rodziców, którzy byli okropni, bo …ją kochali („…nie rozwodzili się, nie tłuki mnie, ani też nie morzyli głodem. Żyć z nimi – to była męka”). Ojciec, matka, różne ciotki, wujowie i dziadkowie tworzą tu menażerię dziwaków, co sprawia, że trudno się nie uśmiechnąć. Pikanterii wszystkiemu dodaje fakt, że akcja rozgrywa się w czasach komuny, a ojciec jest chorobliwie nieufny, więc podejrzewa wszystkich o donosy do ubecji. Zabawne sytuacje rodzą się również w okresie dorosłości narratorki, gdy szuka ona męża, wreszcie go znajduje, by potem przeżywać różne wzloty i upadki. Mimo iż treść wydaje się pozornie błaha, sporo jest w książce poczucia humoru, to jednak powieść ma też drugie dno. Pokazuje, jak pod płaszczykiem uśmiechów i rzekomego dobrego samopoczucia mogą kryć się ludzkie kompleksy, smutki, a nawet życiowe dramaty. Dużo jest w tej prozie optymizmu, ale nie tego niepoprawnego, gdyż takie zachowania raczej nie kończą się dla bohaterów dobrze. Autorka lekko, ale i mądrze pokazuje, jak nabrać dystansu do siebie i innych. I robi to znacznie lepiej niż niejeden poradnik. Niewątpliwym plusem jest barwny język; dużo tu emocjonalnych dialogów, rozbrajających porównań, opisów, w których dosadność łączy się z nutką liryzmu. Lubię takie wybuchowe mieszanki, więc polecam. Książka jest słabsza niż „Dziękuję za każdy nowy ranek”, ale i tak dobrze przy niej odpoczęłam, więc polecam.
allison - awatar allison
ocenił na62 lata temu
Pijąc kawę gdzie indziej Zz Packer
Pijąc kawę gdzie indziej
Zz Packer
Przypomniał mi się dzień pogrzebu mojej matki. Dostałam mleko, żeby uspokoić żołądek; udawałam, że to kawa. Wyobrażałam sobie, że piję kawę gdzie indziej. W jakimś arabskim kraju, w którym czarna kawa, podawana w małych filiżankach, jest tak mocna, że przez kilka dni nie pozwała człowiekowi usnąć. [s. 175] Opowiadania autorstwa ZZ Packer są poniekąd jak arabska kawa – nie pozwalają usnąć ani o sobie zapomnieć. Czytane powtórnie po sześcioletniej przerwie nie tracą nic na intensywności i nadal smakują wyśmienicie. W dużej mierze dzieje się tak dzięki autentycznym bohater(k)om – czy jest to bezrobotna dziewczyna szukająca szczęścia w Tokio, pielęgniarka wytrwale głosząca Słowo Boże czy chłopak obarczony opieką nad agresywnym ojcem, wciągają czytelnika po uszy w swoje życie. W świecie małych skautek, zgryźliwych studentek i steranych pań domu odnajdujemy się bez trudu, nawet jeśli ten świat diametralnie różni się od naszego. ZZ Packer pisze przede wszystkim o czarnych i co ważne, pisze bez lukrowania i bez roztkliwiania się. Pokazuje, że Afroamerykanie także mają swoją uprzedzenia i postępują paskudnie; że czasem irytują, śmieszą, a kiedy indziej wzruszają. Choć w Pijąc kawę… pojawiają się wątki rasistowskie, wszystkie historie mają jak najbardziej uniwersalny wymiar – kwestie tożsamości i izolacji (przymusowej albo dobrowolnej) dotykają ludzi pod każdą szerokością geograficzną. To zbiór bardzo dobrze skrojonych opowiadań – z dawką subtelnego humoru i z niebanalną puentą. Marzy mi się kolejna książka tej autorki.
czytankianki - awatar czytankianki
ocenił na79 lat temu
Dom z papieru Carlos María Domínguez
Dom z papieru
Carlos María Domínguez
Ta urocza książeczka trafi przede wszystkim do zawołanych bibliofilów, takich, którzy mają - skromnie mówiąc: niczym ja - całe ściany w książkach, a ich treści w sercu. Analogie do Borgesa - jak najbardziej zasadne. Ktoś tu przyjechał do Urugwaju, żeby zwrócić książkę komuś, kto wysłał ją do koleżanki z Cambridge, ale ta umarła, zanim ją otrzymała. Nie bez znaczenia jest, że zginęła ona pod kołami samochodu, zaczytana w poezjach Emily Dickinson… A sprawa wiąże się z pewnym, dość oryginalnym, miłośnikiem książek z Ameryki Płd. i - krótko - samej wykładowczyni. Ten przelotny romans miał nie byle jakie skutki - książkowe. Potem ten ktoś uciekł od życia w ustronne miejsce, gdzie warunki życia kompletnie prymitywne a swój dom… Ale nie, to trzeba doczytać, wraz z buzującymi emocjami. Fabuła jest nieco banalna - ukazana tu miłość do książek z pewnością taką nie jest. Rzadko można spotkać się z tak oryginalnym podejściem do zadrukowanych stronic, razem sklejonych bądź zszytych - tych przedmiotów fascynacji nas wszystkich na LC. Niemniej jednak z bólem, jakiego tu zaznają książki - a my razem z nimi - trzeba się pogodzić, bo on niejako egzystencjalny… Idealna lektura na lato; lekka a inteligentna, kulturowo głęboka. Książkożercy - do lektury! Nieco cytatów - a wszystkie o książkach..! “Odkąd sięgam pamięcią, kupowałem książkę za książką. Założyć bibliotekę to jak stworzyć życie. Nigdy nie jest to suma poszczególnych książek”. “Nie potrafię zasiąść do czytania książki, nie mając jednocześnie 20 innych, aby uzupełnić na przykład interpretację jednego rozdziału. Nie znam większego szczęścia niż pogrążyć się na kilka godzin dziennie w ludzkim czasie, który inaczej byłby dla mnie obcy”. “Książka, której nie można znaleźć, to książka, która nie istnieje”. “Wyjaśnił mi, ile pracy wkłada w to, żeby nie zestawiać na tej samej półce dwóch autorów skłóconych ze sobą. Na przykład nie ośmielał się umieścić książki Borgesa obok książki Garcii Lorki”. “Zobaczył na łóżku około 20 książek skrupulatnie ułożonych w taki sposób, że odtwarzały wraz z wypukłościami ludzką sylwetkę. Zapewnia, że można było wyróżnić głowę otoczoną małymi książeczkami w czerwonych okładkach, tors, kształt rąk i nóg. Kobieta? Mężczyzna? Sobowtór?”. “Zadawałem sobie wielokrotnie pytanie, po co trzymam książki, które tylko w jakiejś dalekiej przyszłości mogą mi się przydać, tytuły odległe od moich zwykłych zainteresowań, takie, które kiedyś przeczytałem i które przez wiele lat nie otworzą ponownie swoich stron może nawet nigdy! Ale jak pozbyć się na przykład +Zewu krwi+, nie niszcząc jednocześnie jednej z cegieł dzieciństwa czy +Greka Zorby+, który pieczęcią płaczu położył kres mojej młodości”. “Myślę, że nie weźmie mi za złe, jeżeli powtórzę jedno z jego wyrażeń, nieco wulgarnych: +Ja się pieprzę z każdą książką, a jeżeli nie zostawiam na niej śladu, to znaczy że nie mam orgazmu+. Mnie natomiast gryzmolenie zawsze wydawało się barbarzyństwem”. “Zła proza, gdy towarzyszy jej dobry koncert, może wydawać się znacznie lepsza, niż jest. (...) Lubię, jak podczas lektury Goethego rozbrzmiewa w tle któraś z oper Wagnera lub powiedzmy kiedy Baudelaire'owi towarzyszy Debussy. To część podróży i mogę pana zapewnić, że przyjemność jest wówczas większa, pod każdym względem. Może pan wie, że kiedy czytamy po cichu, emitujemy dźwięk liter na nieuchwytnej częstotliwości”. “Żartowaliśmy, mówiąc, żeby dodawać świece tylko do dzieł poprzedzających wynalazek światła elektrycznego. (...) Nigdy w odniesieniu do autorów z 20. wieku, bo w takim wypadku zapalał światło elektryczne i, oczywiście, zmieniał też muzykę”. “Dla bibliofila każda myśl o ogniu jest jak marzenie, który obraca się w popiół. To coś, o czym wiemy, że się czai, jest realne i może nas na zawsze zniszczyć. Unikamy nawet wzmianki o nim, mając nadzieję, że w ten sposób nie wywołamy wilka z lasu”. “Pozostawiamy kolegę siedzącego w salonie, a kiedy wracamy, znajdujemy go niezmiennie stojącego i węszącego wśród naszych książek”. “Ale nadchodzi chwila, w której tomy przekraczają niewidzialną granicę, jaką im się wyznacza, i dawna duma przeradza się w uciążliwe brzemię, gdyż odtąd przestrzeń zawsze będzie stanowiła problem. – Ile ma pan tu książek? – spytałem. –Prawdę mówiąc, straciłem rachubę. Ale przypuszczam, że około 18 tysięcy”. “Widziałem książki podłożone pod zbyt krótką nogę stołu, przekształcone w stolik nocny, spiętrzone w kształcie wieży i przykryte serwetką; wiele słowników prasowało i przyciskało przedmioty znacznie częściej, niż były otwierane, i niemało książek przechowywało listy, pieniądze i sekrety ukryte na regałach. Ludzie też mogą zmieniać przeznaczenie książek”. “Tłucze się wazon, psuje ekspres do kawy czy telewizor. Tymczasem książka nie niszczy się tak szybko, chyba że przyczynia się do tego właściciel, wyrywając z niej kartki czy ją paląc”. “Za czasów ostatniej argentyńskiej dyktatury wojskowej ludzie nierzadko palili swoje książki w toaletach i wannach czy zakopywali je w ogródkach. Mając do wyboru książki lub własne życie, stawali się katami”. “Książki (...) szły do nieba zamienione w popiół, który rozwiewał się w powietrzu. Stosunki ludzkości z tymi trwałymi przedmiotami, zdolnymi przekroczyć jeden wiek, dwa, dwadzieścia, pokonać, że tak powiem, piasek czasu, nigdy nie były niewinne”. “Kiedy babcia widziała jak czytam w łóżku, za każdym razem powtarzała mi: +Zostaw to, książki są niebezpieczne+. Przez wiele lat uważałem ją za ignorantkę, ale czas dowiódł rozsądku mojej niemieckiej babki”. “Książka zaczynała rozmiękać w deszczu, rozpłaszczać się na płycie z czarnego marmuru, zsuwać ku powolnej, lecz pogodnej śmierci, jak statek cicho zawijający do portu”. “Często jest mi trudniej pozbyć się jakiejś książki niż zdobyć nową. Nikt nie chce stracić książki. Wolimy zgubić pierścionek, zegarek czy parasol niż książkę, której już nie będziemy czytali, ale która zachowuje, w samym brzmieniu tytułu, jakąś dawną i być może utraconą emocję”. “Nadchodzi chwila, w której tomy przekraczają niewidzialną granicę, jaką się im wyznacza, i dawna duma przeradza się w uciążliwe brzemię, gdyż odtąd przestrzeń zawsze będzie stanowiła problem”. “Nie będzie mógł znów powiedzieć jakiemuś zachwyconemu gościowi: +Nie, nie przeczytałem ich wszystkich. Towarzyszą mi od wielu lat. Mam coś, co na pewno się panu spodoba+. Ale może powiedzieć: +Są nadal moimi przyjaciółmi. Dają mi schronienie. Cień latem. Osłaniają mnie od wiatrów. Książki są moim domem+”.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na87 miesięcy temu
Dzięki za każdy nowy ranek Halina Pawlowská
Dzięki za każdy nowy ranek
Halina Pawlowská
Powieść wspomnieniowa czeskiej autorki, której rodzina pochodziła z Ukrainy Zakarpackiej, należącej do Czechosłowacji do 1938 roku (a formalnie nawet dłużej). W kraju Szwejka na jej podstawie nakręcono film, w którym rolę ojca rodziny zagrał sam Franciszek Pieczka. Sam obraz określany jest jako czarna komedia. Ale do książki nie za bardzo pasuje takie zaszeregowanie. Ukraińcy Ukraińcami, ale Halina Pawlowska podążą drogą Jaroslava Haška. Opisała czytelnikom migawki z życia Olgi – zapewne samej siebie – od czasów sprzed 1968 roku, aż do niemal współczesnych (z powieści wynika, ze kończy się w latach pieriestrojki). W tle przewija leciutko wspominana jest praska wiosna i Karta 77, ale bez martyrologii i patosu, nieznanym chyba literaturze naszych południowych sąsiadów. . Styl jest lekki, wesoły,ironiczny, ale tematyka niekoniecznie. Obok radości i śmiechu, są i łzy, i żal i koszmarna historia dwunastoletniej Chrystyny, córki Chrystyny. Do swoich korzeni książkowa Olga pochodzi z szacunkiem, ale nie na kolanach, raczej z życzliwym dystansem. Ukraińcy krewni mają swoje wady i zalety. Także postać ojca nie jest jednoznaczna. Budzi sprzeczne uczucia w czytelniku, ale na pewno zawsze zaciekawienie. Podobnie jak tercet przyjaciółek – Dasza, Pavla i Lenka. Życie osobiste powieściowej Olgi też nie przypomina ani romansów,ani sag ani w ogóle tzw. literatury kobiecej. Ale dzięki temu wydaje się realne i bardzo prawdziwe. A sama pierwszoosobowa narratorka budzi sympatię czytelnika … nie lukrując się i nie oszczędzając siebie samej. W książce są wskazówki, na podstawie których znawcy czeskiego środowiska kulturalnego może rozpoznają jakieś znane osoby, ale powieść broni się i bez klucza. Ciepła, lekka ironiczna i bardzo czeska. Przeczytane w ramach wyzwania marcowego – książka, która została sfilmowana.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na720 dni temu
Może zawierać orzeszki John O'Farrell
Może zawierać orzeszki
John O'Farrell
John O'Farrell - uważny obserwator z przymrużeniem krytycznego oka. Książka reklamowana jako zabawna - i to się zgadza. Momentami rzeczywiście chichotałam na głos, a wiele sytuacji jest faktycznie śmiesznych. Książka opisywana jako satyra na rodziców XXI wieku - i to też się zgadza. Można tu wyróżnić dwie dominujące cechy tych rodziców. Po pierwsze megalomania i nadmierna ambicja na punkcie własnego dziecka. Musi ono być we wszystkim "naj", szczególnie na tle dzieci innych znajomych. Od małego bierze udział w wyścigu szczurów, jest wychowywane, tresowane, dokształcane. Uczęszcza na niezliczoną ilość zajęć dodatkowych, czasami wręcz absurdalnych, byle tylko się wyróżnić na tle innych dzieci. Musi być uzdolnione ponadprzeciętnie, bo to wstyd mieć tylko zwyczajne dziecko. Druga cecha to nadopiekuńczość i paranoiczny wręcz lęk, by coś złego się temu dziecku nie przytrafiło. Fragment o zabawie dzieci w piaskownicy w kaskach na wypadek spadającego meteorytu rozbawił mnie i przeraził równocześnie. Odbiera się dziecku wręcz możliwość popełnienia błędu i doświadczenia płynącego z nauki na własnych błędach. Tu nie ma miejsca na takie faux pas. Nie da się uchronić dziecka przed wszystkimi problemami tego świata. Musi zetknąć się z biedą, niesprawiedliwością, chorobą, przemocą. Obraz zwariowanych rodziców, którzy którzy dla dobra swoich dzieci usprawiedliwiają swój egoizm, naginają własne zasady moralne, a nawet są w stanie posunąć się do oszustwa, to właściwie smutne i niesmaczne. Ale czy nieprawdziwe? Obawiam się, że nie. Tylko czy to jeszcze jest miłość, czy głupota? Autor sam jest rodzicem i pewnie wiele opisanych sytuacji zaobserwował. Opisał je z humorem, nie krytykuje dosłownie, ale daje do myślenia. Zachęcam do przeczytania, bo myślę że warto.
Gosia - awatar Gosia
oceniła na76 lat temu
Cudowne życie Edgara Minta Brady Udall
Cudowne życie Edgara Minta
Brady Udall
Cudowne życie Edgara Minta wcale do najcudowniejszych nie należy, bo chłopcu szczęście zdecydowanie nie dopisuje, a jeśli już, to jest to szczęście w nieszczęściu, zrządzenie losu pozwalające wyjść cało z różnych opresji. Dość powiedzieć, że powieść zaczyna się od wypadku, z którego Edgar nie miał prawa wyjść żywy - listonosz wozem pocztowym miażdży mu czaszkę, wszyscy myślą, że drobny siedmiolatek zmarł na miejscu, ale nie, po odratowaniu przez młodego doktora Barry'ego - który odegra w tej opowieści znaczącą role - i wybudzeniu ze śpiączki poza amnezją, małymi problemami z motoryką i nieco zniekształconą czaszką z Edgarem jest wszystko okej. A to dopiero początek, bo potem jest jeszcze ciekawiej: od rekonwalescencji w szpitalu i zawieranych tam przyjaźni, przez pobyt w szkole dla Indian, gdzie pełno rozmaitych młodocianych łajdaków znęcających się nad słabszymi (najokrutniejsza część książki, ałć!),po rodzinę zastępczą borykająca się z własnymi problemami i menażerią zwierząt. Bywa zabawnie, ale przede wszystkim boleśnie i przejmująco, bo mimo zdumiewającego nawału nieszczęść spadających na bohatera (nosz kurka, w pewnym momencie można pomyśleć, że pisarz stwierdził: "zrzucę na ciebie chłopcze wszystko co najgorsze przyjdzie mi na myśl i zobaczę ile wytrzymasz". Drań ;) wszystko opisane jest przekonująco i z psychologicznym wyczuciem. Dobry pisarz z tego Udalla, nie ma to tamto :) Co ciekawe, całość poznajemy z punktu widzenia Edgara, ale od czasu do czasu narracja zmienia się nagle na trzecioosobową, by chwilę później powrócić do pierwotnej, pierwszoosobowej. Interesujące i zastanawiające zarazem, bo zabieg wydaje się najzupełniej celowy. Książka pożyczona od przyjaciela (dzięki, chłopie!),ale chyba kiedyś sprawię sobie własny egzemplarz :) Napisana w 2001 roku, a polskie wydanie datowane jest na rok 2004 (Znak).
Piotr - awatar Piotr
ocenił na88 lat temu
Mojry Marek Soból
Mojry
Marek Soból
„Nikt, kto przeżył obóz, kto spędził w nim wiele lat, tak jak ja, nikt taki nie jest całkiem normalny, zawsze będą do niego wracały wszystkie te nieznajome ciała leżące na kupach”. - „Mojry” - Marek Soból▪️. Trzy kobiety, trzy Mojry, trzy różne światy a łączy je .... miłość, cierpienie, ból, przeznaczenie, wiara, samotność i kobiecość▪️🌱Pierwsza z nich to, starsza pani mieszkająca we Francji a duszą i sercem oddana we władanie magicznemu miastu jakim jest Kraków, bo pamięta stary Kazimierz, kominy i Holokaust i czasy, które bolały ale były tak piękne, bo przepełnione miłością, ze warto do nich wracać▪️🌱Druga kobieta -mojra, to pielęgniarka z dziecięcego oddziału onkologii, gdzie smierć mówi jej „dzień dobry” i drwi z niej w każdej sekundzie. Cierpi po stracie miłości, nie potrafi się odnaleźć, szuka ukojenia, zrozumienia i empatii▪️Dziki i namiętny taniec, łączy ja z pierwsza mojrą. Gdzie łzy znajdują swoje ukojenie, gdzie choć na chwilę zapomina o przeszłości▪️🌱 Trzecia mojra, to polska kurtyzana, która jak nikt inny rozumie co to bieda, przemoc, brak perspektyw na przyszłość, brak rodziny, miłości i dzieci▪️ Paradoksalnie znajduje nic porozumienia z drugą mojra. Ta znajomość to coś więcej niż tylko kobieca solidarność▪️Te, trzy współczesne boginie, łączy siła i nadzieja, walka i odwaga. Ta książka daje tyle siły i wiary, ze na długo zostaje w pamięci▪️ Porusza i zmusza do refleksji▪️🌱Książka od mężczyzny dla kobiety▪️
Bożenka Wykurz - awatar Bożenka Wykurz
ocenił na86 lat temu

Cytaty z książki Długa Berta

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Długa Berta