Historia filozofii starożytnej. Tom III: Systemy epoki hellenistycznej
„Niech ani nikt w młodym wieku nie zwleka z filozofowaniem ani osiągając wiek stary, nie czuje się filozofowaniem znużony. Nikt bowiem nie jest ani dość dorosły, ani zbyt wiekowy, aby zajmować się zdrowiem duszy. Ktoś, kto mówi, że nie nadeszła jeszcze pora filozofowania lub że pora ta przeminęła, podobny jest temu, kto powiada, że na szczęście nie przyszedł jeszcze czas właściwy lub że czas ten już się skończył”. Epikur (List do Menoikeusa)
Zarówno platonicy jak i arystotelicy okazali się niewiernymi uczniami swoich mistrzów, co doprowadziło do przygaśnięcia sławy Akademii i Likejonu, a pozwoliło na rozbłyśnięcie nie tyle kolejnym szkołom, co sposobom filozofowania, ponownie wzorującym się na Sokratesie, którego najwierniejszymi uczniami zostali rzymscy stoicy.
Kolejny wyśmienity tom śledzący rozległe rzeki starożytnych myśli – ich ginięcie w rozlewiskowych bagnach, jak i wartkie pędzenie do oceanu mądrości.
----------------------------------
„Dla filozofa epoki hellenistycznej i jego naśladowców w rzeczywistości liczyła się nie sophia, lecz phronesis, to znaczy ważnym zadaniem było rozwiązanie problemów życiowych. Dlatego też tylko niewielka część tego, co powiedzieli i napisali poza tym tematem, jest sama w sobie ważna i ma ściśle określone znaczenie. Jednakże w rozwiązywaniu problemów życiowych filozofowie tego okresu stworzyli coś naprawdę wspaniałego i wyjątkowego. Dominujące wówczas kierunki – epikureizm, stoicyzm i sceptycyzm – stworzyły takie modele życia, które były inspiracją dla ludzi przez ponad pół tysiąca lat i które później na zawsze pozostały prawdziwymi paradygmatami życia duchowego”.
„Do głębi sokratejskie było jednak przede wszystkim przekonanie, które stanowiło najmniejszy wspólny mianownik wszystkich systemów epoki hellenistycznej, a według którego prawdziwym filozofem jest ten tylko i w takiej mierze, w jakiej potrafi wprowadzić pełną spójność («harmonię», «zgodność» – mówił Sokrates) między nauką a życiem albo jeszcze lepiej: między teorią a sposobem życia i umierania. Nie ten jest filozofem, kto potrafi jedynie myśleć i budować systemy, ale przede wszystkim ten, kto umie żyć i umierać zgodnie ze swoim systemem. System głoszonych idei i system prowadzonego życia powinny doskonale «współgrać». Arcydziełami filozofów tej epoki były nie tylko ich księgi, lecz także ich sposoby życia i umierania; były przykładem pełnej zgody i spójności między doktryną a życiem, które Sokrates pierwszy potrafił zrealizować w sposób paradygmatyczny”.
„Greckie wymaganie mądrości wskazuje na to, co jest istotne dla filozofii. Każda teoria powinna bowiem okazać się wiarygodna. Otóż nie staje się wiarygodne to, o czym się mówi, przez ciągłe dodawanie słów do innych słów. Trzeba zmienić płaszczyznę, dostarczyć dowodu opartego na doświadczeniu, pokazać, że jest się filozofem w sposobie życia i umierania. Filozofia jest uchwycona w imadle dylematu: albo pozostanie słowem, a wtedy w końcu rozpłynie się w pustosłowiu, albo stanie się mądrością (życiem, praktyką). Doktryna czy teoria filozoficzna albo jest niczym, albo jest ostatecznie praktyką życia, a możliwości filozoficzne, ujęte w ich prawdzie, są niczym innym, jak tylko możliwościami życia. Prawdą filozofii jest mądrość, a mędrcem jest filozof, którego życie służy jako dowód. (…) Okazuje się, że filozof jest kimś całkowicie różnym od intelektualisty. Zresztą, jeśli pozostaniemy przy współczesnym rozumieniu intelektualisty, to trzeba stwierdzić, że w Grecji intelektualistów nie było”. M. Conche
„Ekstremizm cynizmu polega na tym, że systematycznie uprawiana przez cyników kontestacja uświęconych przez tradycję konwenansów i wartości nie ocala niemal niczego, ponieważ cynizm nie proponuje żadnych innych pozytywnych wartości.
Głęboki brak równowagi cynizmu bierze się stąd, że ostatecznie redukuje on człowieka do jego natury zwierzęcej i za istotne potrzeby (a więc takie, które muszą być zaspokojone) uznaje prawie wyłącznie potrzeby zwierzęce albo – jeśli kto woli – potrzeby człowieka prymitywnego. Jednocześnie proponuje mędrcowi taki model życia, do którego urzeczywistnienia konieczna jest energia duchowa daleko wykraczająca poza energię, jaką może dysponować sama tylko natura zwierzęca lub człowiek prymitywny: konieczne jest wyższe działanie ducha, sokratejskiej psyche, o której cynizm powoli niemal całkowicie zapomina.
Wreszcie duchowe ubóstwo cynizmu polega nie tylko na odrzuceniu nauki i kultury, lecz także na zredukowaniu ściśle spekulatywnego aspektu swego przesłania do takiego poziomu, że przesłanie to okazuje się niezdolne do teoretycznego uzasadnienia samego siebie. Prawdziwym i jedynym fundamentem cynizmu jest emocjonalne wyczucie wartości własnego przesłania”.
„Polemon zwykł był mawiać, iż należy zaprawiać się w czynach, a nie w dialektycznych subtelnościach; bo kto by postępował inaczej, będzie podobny do człowieka, który się wyuczył z podręcznika zasad harmonii, ale nie umie grać, i potrafi tylko wysuwać godne podziwu problemy, sprzeczne z własną jego postawą moralną”. Diogenes Laertios
„[…] wiele jest bytów, które nie są posłuszne dobru ani nie przyjmują go, i taka raczej jest przeważająca ich część […]”. Teofrast
„Próżna jest nauka filozofa, dzięki której nie zostaje uleczone żadne ludzkie cierpienie: podobnie bowiem jak ze sztuki lekarskiej nie ma pożytku, jeśli nie wyrzuca ona chorób z ciał, tak i z filozofii, jeśli nie wyrzucałaby ona zła z duszy”. Epikur
„Prawdziwą antykulturę reprezentowali cynicy, natomiast postawa epikurejczyków w rzeczywistości nie tyle wyrażała niechęć do kultury jako takiej, ile raczej kontestowała te wartości, których nośnikiem była kultura tradycyjna”.
„Powiedz mi, jakiego masz Boga, a ja ci powiem, kim jesteś – mawiał Goethe. Zasadę tę można także odwrócić: powiedz mi, kim jesteś, a ja ci powiem, jakiego masz Boga".
„Życie zgodne z naturą oznacza życie, które urzeczywistnia w pełni owo uczynienie swoim czy zgodę na własny byt oraz na to, co go zachowuje i aktualizuje, a ponieważ człowiek jest nie tylko bytem ożywionym, lecz także bytem rozumnym, zatem dla niego życie zgodne z naturą będzie życiem, które godzi się z własnym bytem rozumnym, zachowuje go i w pełni aktualizuje”.
„Podsumujmy: na mocy zasady oikeíosis każda rzecz dąży do uznania swego bytu i kocha swój byt, dąży do jego zachowania i rozwijania, akceptuje rzeczy, które pomagają, a odrzuca te, które szkodzą. W szczególności człowiek, ponieważ właściwą mu istotą jest rozumność, dąży nie tylko do uznania za swój, zachowania i rozwoju swego bytu zwierzęcego, lecz także – i bardziej niż ten byt zwierzęcy – chce uznać za swój, zachować i rozwinąć tę rozumność, wybiera więc to, co temu pomaga, a ucieka od tego, co szkodzi. Człowiek zatem aktualizuje się, kiedy wzmacnia swoją rozumność”.
„Uczynek nie może być dobry, jeśli nie będzie dobrej woli, od niej bowiem zależy sam uczynek. Wola znowuż nie będzie dobra, jeśli nie będzie należytej postawy duchowej, gdyż od niej zależy wola. Postawa duchowa z kolei nie będzie bardzo dobra, jeśli się nie rozumie praw rządzących całością życia i jeśli się nie dociecze, co należy sądzić o każdej rzeczy”. Seneka
„Cnota każdego do siebie dopuszcza, każdego zaprasza – wolno urodzonych, wyzwoleńców, niewolników, królów, wygnańców. Cnota nie daje pierwszeństwa szlachetnym rodom ani bogactwom. Jest zadowolona z samego człowieka (nudo homine)”. Seneka
„To, że ludzie przed zgonem mają dar przepowiadania przyszłości, potwierdza również Posejdonios […]. Ten sam filozof sądzi, że za sprawą bogów ludzie otrzymują sny trzema sposobami: jeden polega na tym, że dusza, która zachowuje swą moc dzięki pokrewieństwu z naturą bogów, widzi przyszłość sama przez się; drugi – na tym, że w powietrzu pełno jest nieśmiertelnych duchów, na których dostrzec można jakby odciśnięte znamiona prawdy; wreszcie trzeci – na tym, że sami bogowie prowadzą ze śpiącymi rozmowy”. Cyceron
„Postawa sceptycka jest postawą skrajną, którą można określić tylko i wyłącznie jako negację. Nawet krytyka stoicyzmu może mieć wartość wyłącznie hipotetyczną; nie można jej przyznać wartości bezwzględnej bez przeniesienia jej na teren stoickiego dogmatyzmu. Jako czysta krytyka, sceptycyzm zajmuje więc postawę rezygnacji z filozofii, skoro z jednej strony odrzuca wszelki dogmatyzm, a z drugiej strony nie uznaje, żeby problem filozoficzny można było rozwiązać inaczej niż za pomocą rozwiązań dogmatycznych. Sceptycyzm zatem nie żyje życiem własnym, lecz jawi się jako pasożyt, z samej swej natury przeznaczony do tego, aby umrzeć razem z organizmem, w którym przebywa i który niszczy. Taki jest kres stanowiska Karneadesa; uczepia się on stoicyzmu, dopóki go nie zniszczy; a potem? Karneades nie wychodzi poza stoicyzm, chyba że o tyle tylko, o ile niszczy stoicyzm; ale wtedy przed oczyma założyciela nowej Akademii roztacza się tylko pusty horyzont; w rzeczywistości puste jest także zniszczenie stoicyzmu, jako że nie może ono mieć żądnego znaczenia konstruktywnego”.
„Zdaje się, iż w istnienie bogów wierzymy głównie dlatego, że nie ma tak barbarzyńskiego ludu ani tak dzikiego człowieka, ażeby mu była obca myśl o bogach. Wielu ma fałszywe pojęcie o bogach, co zwykle wypływa ze złych obyczajów; jednakże wszyscy są przekonani o istnieniu istoty i mocy boskiej. I nie dlatego, by umówili się czy porozumieli między sobą; przekonanie to nie utwierdziło się też dzięki instytucjom czy przepisom prawnym. Powszechne przekonanie zaś należy w każdej sprawie uważać za prawo natury”. Cyceron
„Jakże mam się tutaj nie dziwić, że jest ktoś taki, kto sobie uroił, iż jakieś ścisłe i niepodzielne atomy pędzą własną mocą pod wpływem swej ciężkości i że z przypadkowego zbiegu tych atomów powstał świat w całej jego piękności i krasie? Jeśli ktoś uważa to za możliwe, nie pojmuję, dlaczego nie miałby przyjmować, że gdyby zebrano razem mnóstwo odlanych bądź ze złota, bądź z czego innego czcionek, wśród których znajdowałyby się wszystkie dwadzieścia jeden liter alfabetu, to po wysypaniu tych czcionek na ziemię złożą się z nich Roczniki Enniusza, tak iż od razu będą gotowe do czytania. Ze swej strony wątpię, czy szczęśliwy przypadek mógłby dokonać chociaż tyle, iżby złożył się z nich w jeden wiersz”. Cyceron
„Początku dusz nie można odnaleźć na ziemi; w duszach bowiem nie ma nic zmieszanego lub złożonego, co by wyglądało na zrodzone lub utworzone z ziemi, nie ma też nic wilgotnego, nic podobnego do powietrza czy ognistego. W tych żywiołach bowiem nie ma nic, co by miało własność pamięci, rozumu, myśli, co by zachowywało rzeczy przeszłe, przewidywało przyszłe i obejmowało teraźniejsze: to są własności wyłącznie boskie i nigdy się nie odkryje, skąd one mogły dostać się człowiekowi, jeśli nie od boga. Istota i własności duszy są więc jakieś szczególne, nie mają nic wspólnego z tymi pospolitymi i znanymi żywiołami. Przeto czymkolwiek jest to, co czuje, ma rozum, żyje i wykazuje aktywność, musi być niebiańskie i co za tym idzie, boskie i wieczne. Samego zaś boga, którego sobie wyobrażamy, nie można wyobrazić sobie inaczej niż jako jakąś duszę swobodną i wolną, oderwaną od wszelkiej materii śmiertelnej, duszę, która wszystko wie oraz wszystko wprawia w ruch, a sama jest obdarzona ruchem wiecznie trwającym. Takie są też własności oraz istota duszy ludzkiej”. Cyceron
OPINIE i DYSKUSJE o książce Filozofia. Najpiękniejsza historia
Niezwykle interesująca podróż przez historię myśli filozoficznej. Od Platona do Heideggera, zahaczając po drodze o Hegla, Marksa, Kanta i Nietzschego.
Książka wymagająca świeżego umysłu oraz uwagi i skupienia podczas lektury. Szczególnie rozdziały traktujące o nowożytnych filozofach i ich koncepcjach zmuszają - a przynajmniej mnie zmuszały - do znacznego zwolnienia tempa czytania, gdyż były dla mnie trudne do zrozumienia.
Poza wymogiem czytania ze zrozumieniem, ale to jest chyba ważne przy czytaniu w ogóle, książka jak najbardziej godna uwagi i polecenia.
Niezwykle interesująca podróż przez historię myśli filozoficznej. Od Platona do Heideggera, zahaczając po drodze o Hegla, Marksa, Kanta i Nietzschego.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka wymagająca świeżego umysłu oraz uwagi i skupienia podczas lektury. Szczególnie rozdziały traktujące o nowożytnych filozofach i ich koncepcjach zmuszają - a przynajmniej mnie zmuszały - do znacznego zwolnienia tempa...
Ferry nie popada w ciemność i niezrozumiałość; forma dialogu nadaje całości dynamikę; tłumaczenie wielkich myśli ma formę dość przystępną, ale nie infantylną - dopóki zatem brniemy przez cztery początkowe, określone przez autorów okresy w filozofii, jest fajnie, nawet jeśli refleksja nie wykracza znacznie ponad zwyczajne, rzetelne résumé. Niestety przy wejściu we współczesny okres piąty, w którym Ferry zaczyna przedstawiać tę swoją zdziecinniałą koncepcję "miłości", wypada to nieco śmiesznie - szczególnie w zestawieniu z takimi mocarzami jak Nietzsche czy Kant.
Ferry nie popada w ciemność i niezrozumiałość; forma dialogu nadaje całości dynamikę; tłumaczenie wielkich myśli ma formę dość przystępną, ale nie infantylną - dopóki zatem brniemy przez cztery początkowe, określone przez autorów okresy w filozofii, jest fajnie, nawet jeśli refleksja nie wykracza znacznie ponad zwyczajne, rzetelne résumé. Niestety przy wejściu we...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRzeczywiście piękna historia, i w dodatku pozostawiająca piękną myśl. Miłość, miłość, miłość.
Rzeczywiście piękna historia, i w dodatku pozostawiająca piękną myśl. Miłość, miłość, miłość.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to8/10
8/10
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorzy w formie dialogu opisują historie filozofii od starożytności (grecki harmonijny kosmos),przez chrześcijaństwo (personalizadcja człowieka w stosunku do Boga),Oświecenie (prymat rozumu i subiektywnosci, uwalnianie człowieka od dogmatów oraz silna wiara w postęp),dekonstrukcje (świat jak wola i przedstawienie, absurdalnosc zasady przyczynowosci),po autorską koncepcje miłości wynikającą ze współczesnej rodziny zrodzonej na gruncie kapitalizmu. Książka jest dość nierówna, pierwsze 3 epoki opisane interesujaco, pokazujące błedność utartych przekonań. Okres dekonstrukcji moim zdaniem nieco słabszy, z wyczuwalnym stosunkiem emocjonalnym autora do autorów tego okresu. Być może można to uzasadnić tym, że sam autor próbuje przekroczyć relatywizm dekonstrukcji, poprzez koncepcję miłości za co plus. Zastanawia mnie jednak czy miłość ma faktycznie taką siłę przebicia w świecie samonapedzajacej się konkurencji, która przecież doprowadza właśnie do erozji relacji rodzinnych... Z negatywow tytuł książki jest nieco tandetny oraz jej początek bardziej przypomina gadanie mądrych głów, co może zniechęcać.
Autorzy w formie dialogu opisują historie filozofii od starożytności (grecki harmonijny kosmos),przez chrześcijaństwo (personalizadcja człowieka w stosunku do Boga),Oświecenie (prymat rozumu i subiektywnosci, uwalnianie człowieka od dogmatów oraz silna wiara w postęp),dekonstrukcje (świat jak wola i przedstawienie, absurdalnosc zasady przyczynowosci),po autorską...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ lekturą tą męczyłam się ponad miesiąc, niestety książka ta nie była w stanie utrzymać mojego zainteresowania zbyt długo - łatwo odpływałam myślami, przez co traciłam wątek, co w przypadku książek o filozofii jest dosyć niepraktyczne. W każdym razie, mimo tego elementu, pozycja ta była całkiem ciekawa i chociaż momentami ujęcia autora były bardzo uproszczone (co sam zaznacza),to kompletnym laikom raczej bym tej pozycji nie poleciła.
Mój regał z książkami
patsy-books.blogspot.com
Z lekturą tą męczyłam się ponad miesiąc, niestety książka ta nie była w stanie utrzymać mojego zainteresowania zbyt długo - łatwo odpływałam myślami, przez co traciłam wątek, co w przypadku książek o filozofii jest dosyć niepraktyczne. W każdym razie, mimo tego elementu, pozycja ta była całkiem ciekawa i chociaż momentami ujęcia autora były bardzo uproszczone (co sam...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorzy w formie bardzo przystępnego dialogu (zdominowanego przez Ferry'ego) ukazują jak kształtowała się zachodnia myśl filozoficzna na przestrzeni dziejów, w różnych szkołach filozoficznych.
Nie prezentują oni tak leksykalnego podejścia do tematu jak np. Tatarkiewicz w swojej „Historii filozofii”, jednak udaje im się przedstawić zarys tego co najistotniejsze. Może to być dużym plusem dla osób, które od tej książki chcą zacząć przygodę z filozofią (i nie doznać pomieszania zmysłów na samym początku od nadmiaru przedstawianych koncepcji, nazwisk i dat).
Książka dotyka typowych dla filozofii kwestii tj.: prawdy i poznania, sfery moralnej, mądrości, egzystencji i sensu życia (co prowadzi autorów również do polityki).
Kreślą oni drogę jaką przebyła filozofia od transcendencji doświadczanej jako coś zewnętrznego (Kosmos, Bóg) do „transcendencji wewnętrznej” (poszukiwania sensu w samym sobie) opisując swoistą drogę jaką przebył człowiek by zdobyć ostatecznie własną autonomię.
W tym celu autorzy przeprowadzają czytelnika przez 5 okresów:
1. Starożytność - spotykamy: Platona, Arystotelesa, Hezjoda;
2. Czasy judeochrześcijańskie - spotykamy Tomasza z Akwinu, Św. Augustyna, (Jezusa);
3. Pierwszy humanizm – spotykamy takie postacie jak: Pico della Mirandolla, Kartezjusz, Kant, Hegel;
4. Okres dekonstrukcji – Schopenhauer, Nietzsche, Marks, Heidegger.
5. Drugi humanizm - „rewolucja miłości” - autorska koncepcja interpretacji teraźniejszości oraz próby przewidywania przyszłości jaka czeka myśl filozoficzną. Czyli to co jest jednocześnie marketingowym sztandarem tej książki.
W mojej ocenie pierwsze cztery okresy są przedstawione w miarę rzetelnie, a prezentowany rys historyczny generalnie jest zgodny z ogólnie przyjętym kanonem. Autorzy odwołują się do najważniejszych postaci i przytaczają ich poglądy. Ze względu na objętościowe ramy opracowania, oraz obszerność tematu da się zrozumieć wybiórczość.
Esencja książki zdaje się tkwić na jej ostatnich kartach. Autorzy opisują ostatni okres ewolucji myśli filozoficznej - współczesność.
Niestety w tej części książki odchodzą oni od argumentacji wielostronnej, nie przytaczają już perspektyw różnych szkół filozoficznych, nie przeprowadzają charakterystyki porównawczej. W zasadzie jedynym filozofem, na którego powołuje się Ferry jest on sam. Przytaczana literatura, na którą się powołuje to jego własne prace, a jedyną koncepcją, którą dostrzega dla opisywanego okresu jest wymyślony przez niego „miłosny zeitgeist”. Ferry twierdzi, że ideały tj.: religia, morale, patriotyzm... się zdewaluowały i jedynym co pozostaje aktualnie społeczeństwu jest „miłość”. W ostatnim rozdziale autorzy z filozofii przechodzą w (swoją) politykę.
Po przeczytaniu pozostają mi w głowie pytania:
Czy to co opisują jest prawdą, czy tylko myśleniem życzeniowym autorów (i formą propagandy)?
I co tak naprawdę Ferry - były minister edukacji Francji - ma na myśli posługując się (niedoprecyzowanym) terminem „miłość” w socjologicznym odniesieniu do społeczeństwa oraz polityki zarządzania państwem?
Uważam, że osoby które czytały wcześniej choć jedną książkę dot. historii filozofii nie znajdą w tej pozycji nic nowego. Natomiast dla osób, które zaczynają dopiero zgłębiać historię rozwoju myśli może być to świetny aperitif przed głównym daniem - i tym osobom polecam pierwsze 338 stron tej książki ;)
Fajnie się czytało.
Autorzy w formie bardzo przystępnego dialogu (zdominowanego przez Ferry'ego) ukazują jak kształtowała się zachodnia myśl filozoficzna na przestrzeni dziejów, w różnych szkołach filozoficznych.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie prezentują oni tak leksykalnego podejścia do tematu jak np. Tatarkiewicz w swojej „Historii filozofii”, jednak udaje im się przedstawić zarys tego co najistotniejsze. Może to...