Filozofia. Najpiękniejsza historia

Okładka książki Filozofia. Najpiękniejsza historia autora Luc Ferry, 9788380152533
Okładka książki Filozofia. Najpiękniejsza historia
Luc Ferry Wydawnictwo: Czarna Owca filozofia, etyka
376 str. 6 godz. 16 min.
Kategoria:
filozofia, etyka
Format:
papier
Tytuł oryginału:
La Plus Belle Histoire de Philosophie
Data wydania:
2016-09-01
Data 1. wyd. pol.:
2016-09-01
Liczba stron:
376
Czas czytania
6 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380152533
Tłumacz:
Elżbieta Aduszkiewicz, Adam Aduszkiewicz
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Filozofia. Najpiękniejsza historia w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Filozofia. Najpiękniejsza historia

Średnia ocen
7,0 / 10
51 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Filozofia. Najpiękniejsza historia

avatar
150
149

Na półkach:

Niezwykle interesująca podróż przez historię myśli filozoficznej. Od Platona do Heideggera, zahaczając po drodze o Hegla, Marksa, Kanta i Nietzschego.

Książka wymagająca świeżego umysłu oraz uwagi i skupienia podczas lektury. Szczególnie rozdziały traktujące o nowożytnych filozofach i ich koncepcjach zmuszają - a przynajmniej mnie zmuszały - do znacznego zwolnienia tempa czytania, gdyż były dla mnie trudne do zrozumienia.

Poza wymogiem czytania ze zrozumieniem, ale to jest chyba ważne przy czytaniu w ogóle, książka jak najbardziej godna uwagi i polecenia.

Niezwykle interesująca podróż przez historię myśli filozoficznej. Od Platona do Heideggera, zahaczając po drodze o Hegla, Marksa, Kanta i Nietzschego.

Książka wymagająca świeżego umysłu oraz uwagi i skupienia podczas lektury. Szczególnie rozdziały traktujące o nowożytnych filozofach i ich koncepcjach zmuszają - a przynajmniej mnie zmuszały - do znacznego zwolnienia tempa...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
271
5

Na półkach:

Ferry nie popada w ciemność i niezrozumiałość; forma dialogu nadaje całości dynamikę; tłumaczenie wielkich myśli ma formę dość przystępną, ale nie infantylną - dopóki zatem brniemy przez cztery początkowe, określone przez autorów okresy w filozofii, jest fajnie, nawet jeśli refleksja nie wykracza znacznie ponad zwyczajne, rzetelne résumé. Niestety przy wejściu we współczesny okres piąty, w którym Ferry zaczyna przedstawiać tę swoją zdziecinniałą koncepcję "miłości", wypada to nieco śmiesznie - szczególnie w zestawieniu z takimi mocarzami jak Nietzsche czy Kant.

Ferry nie popada w ciemność i niezrozumiałość; forma dialogu nadaje całości dynamikę; tłumaczenie wielkich myśli ma formę dość przystępną, ale nie infantylną - dopóki zatem brniemy przez cztery początkowe, określone przez autorów okresy w filozofii, jest fajnie, nawet jeśli refleksja nie wykracza znacznie ponad zwyczajne, rzetelne résumé. Niestety przy wejściu we...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
116
6

Na półkach: ,

Rzeczywiście piękna historia, i w dodatku pozostawiająca piękną myśl. Miłość, miłość, miłość.

Rzeczywiście piękna historia, i w dodatku pozostawiająca piękną myśl. Miłość, miłość, miłość.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

177 użytkowników ma tytuł Filozofia. Najpiękniejsza historia na półkach głównych
  • 101
  • 67
  • 9
33 użytkowników ma tytuł Filozofia. Najpiękniejsza historia na półkach dodatkowych
  • 15
  • 9
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Filozofia. Najpiękniejsza historia

Inne książki autora

Okładka książki Apollo. Świat mitów Clotilde Bruneau, Luca Erbetta, Luc Ferry
Ocena 5,8
Apollo. Świat mitów Clotilde Bruneau, Luca Erbetta, Luc Ferry
Okładka książki Atena. Świat mitów Clotilde Bruneau, Carlos Rafael Duarte, Luc Ferry
Ocena 6,5
Atena. Świat mitów Clotilde Bruneau, Carlos Rafael Duarte, Luc Ferry
Okładka książki Midas. Świat mitów Clotilde Bruneau, Luc Ferry, Stefano Garau
Ocena 6,5
Midas. Świat mitów Clotilde Bruneau, Luc Ferry, Stefano Garau
Okładka książki Prometeusz i puszka Pandory. Świat Mitów Giuseppe Baiguera, Clotilde Bruneau, Luc Ferry
Ocena 6,9
Prometeusz i puszka Pandory. Świat Mitów Giuseppe Baiguera, Clotilde Bruneau, Luc Ferry
Okładka książki Tantal i inne mity o pysze. Świat Mitów Clotilde Bruneau, Carlos Rafael Duarte, Luc Ferry
Ocena 6,7
Tantal i inne mity o pysze. Świat Mitów Clotilde Bruneau, Carlos Rafael Duarte, Luc Ferry
Okładka książki Jazon i złote runo. Świat Mitów Clotilde Bruneau, Luc Ferry, Alexandre Jubran
Ocena 7,4
Jazon i złote runo. Świat Mitów Clotilde Bruneau, Luc Ferry, Alexandre Jubran
Okładka książki Orfeusz i Eurydyka oraz Demeter i Persefona. Świat Mitów Clotilde Bruneau, Luc Ferry, Diego Oddi
Ocena 7,0
Orfeusz i Eurydyka oraz Demeter i Persefona. Świat Mitów Clotilde Bruneau, Luc Ferry, Diego Oddi

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Prawy Umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka Jonathan Haidt
Prawy Umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka
Jonathan Haidt
Ciekawa książka o tym, jak ludzie rzeczywiście podejmują decyzje moralne (nie należy tego mylić z tym, jak powinni je podejmować). Jonathan Haidt formułuje tu tezę, że u podstaw naszych ocen moralnych leżą automatyczne intuicje, i robi to w sposób przekonujący. Książkę czyta się bardzo dobrze. Warto podkreślić, że autor nie proponuje żadnego systemu moralnego, którego należałoby przestrzegać — nie jest to też praca promująca określoną ideologię polityczną. Choć wspomina, że bliska jest mu etyka cnót, robi to marginalnie, główny nacisk kładzie na opis wyników badań prowadzonych przez siebie i swój zespół. Szczególnie interesujące są eksperymenty oparte na pozornie prostych i intuicyjnych pytaniach, na które trudno udzielić spójnej, „racjonalnej” odpowiedzi. Pokazują one, jak często nasze sądy moralne pojawiają się szybciej niż ich uzasadnienia. Książka jest również warta uwagi w kontekście współczesnych zjawisk społecznych, takich jak rosnąca polaryzacja. Autor - niejako przy okazji - dostarcza narzędzi do lepszego zrozumienia, dlaczego ludzie o odmiennych poglądach tak często rozmijają się w ocenach moralnych. Widać to wyraźnie w wielu społeczeństwach Zachodu, gdzie spory ideowe przybierają coraz ostrzejszą formę i czasem podważają poczucie wspólnoty. Choć Haidt nie daje prostych recept, można odczytać jego przesłanie jako zachętę do większej refleksji, pokory i powściągliwości w ocenianiu innych.
Jan - awatar Jan
ocenił na82 dni temu
Struktura rewolucji naukowych Thomas Kuhn
Struktura rewolucji naukowych
Thomas Kuhn
Wciąż ważna i aktualna, szczególnie przyglądając się ciągłemu rozprzestrzenianiu fanatyzmu naukowego (scjentyzm). Wbrew krytykom, Thomas Kuhn nie jest relatywistą i nie jest jego zamiarem uderzanie w samą naukę, a tym bardziej w samą prawdę. Gardził osobami piszącymi prawdę wyłącznie w cudzysłowiu i stanowczo odcinał się od lewicowych intelektualistów pierniczących o "konstruktach społecznych", albo postulujących całkowitą dowolność w umownym wybieraniu paradygmatów. Kiedy pisze, że dwie sprzeczne ze sobą teorie mogą być w pewnym stopniu prawdziwe, nie jest to wyrazem relatywizmu, a trywialnym stwierdzeniem faktu ograniczonej perspektywy człowieka, który nie jest Stwórcą, wobec czego nie możne znać całej prawdy o rzeczywistości. Teoria czy model nie jest rzeczywistością samą, a tylko opisem jej niewielkiego wycinka. Koniecznie trzeba wspomnieć o genialnej książce naszego rodaka, Mikołaja Brykczyńskiego - "Mit nauki. Paradygmaty i dogmaty", która czerpie ze Struktury Kuhna, ale idzie dużo dalej, a przy tym jest bardziej aktualna. Sięgnij po nią koniecznie - a jeśli musisz wybrać tylko jedną, to polecam sięgnąć po "Mit nauki". --------------------------------------- „Niestety koncepcje te wypaczyła rzesza sceptycznych intelektualistów, którzy widzieli w nich narzędzie podważenia samej idei prawdy. Kuhn nie żywił tego rodzaju zamysłu. Był zaiste miłośnikiem faktów i poszukiwaczem prawdy”. Ian Hacking „To prawda, że Struktura dała potężny impuls badaniom socjologicznym nad nauką. Niektóre z nich, akcentujące, że fakty to „konstrukcje społeczne”, i jawnie uczestniczące w negowaniu „prawdy”, budzą protest konserwatywnych naukowców. Kuhn pisał wprost, że nie cierpi tego rodzaju rozwinięć jego pracy”. Ian Hacking „Element dowolności nie oznacza jednak, że jakakolwiek grupa naukowa prowadzić może badania, nie przejmując pewnego zespołu przeświadczeń od swoich poprzedników”. „Większość uczonych poświęca się w swojej działalności zawodowej pracom porządkowym. One właśnie składają się na to, co nazywam nauką normalną. Jeśli poddać je dokładniejszej analizie, czy to w aspekcie historycznym, czy w ich współczesnej postaci, odnosi się wrażenie, że polegają one na próbie wtłoczenia przyrody do gotowych już i względnie sztywnych szufladek, których dostarcza paradygmat. Celem nauki normalnej nie jest bynajmniej szukanie nowych rodzajów zjawisk; raczej nie dostrzega ona tych, które nie mieszczą się w jej gotowych szufladkach. Również uczeni nie starają się zazwyczaj wynajdywać nowych teorii i są często nietolerancyjni wobec tych, które sformułowali inni. Badania w ramach nauki normalnej dążą do uszczegółowienia tych zjawisk i teorii, których dostarcza paradygmat”. „Na przykład maksima na obrazie dyfrakcyjnego rozproszenia elektronów, które później uznano za wskaźnik długości fali elektronu, były czymś niezrozumiałym, gdy je po raz pierwszy wykryto i opisano. Aby stały się miarą czegoś, należało powiązać je z teorią, która przewidywała falowe własności poruszających się cząstek. Ale nawet wtedy, gdy związek ten już uchwycono, trzeba było przebudować przyrząd tak, aby doświadczalne wyniki dawały się jednoznacznie przyporządkować teorii. Póki nie spełniono tych warunków, póty żaden problem nie mógł zostać rozwiązany”. „Przyjmijmy więc, że kryzysy są koniecznym warunkiem wstępnym pojawienia się nowych teorii, i zapytajmy, w jaki sposób uczeni reagują na nie. Część odpowiedzi – równie ważną jak oczywistą – można odnaleźć, wskazując ogólnie na to, czego uczeni nigdy nie robią, gdy mają do czynienia nawet z ostrymi i długotrwałymi anomaliami. Chociaż mogą tracić zaufanie do paradygmatu i poszukiwać alternatywnych wobec niego rozwiązań, nie odrzucają paradygmatu, który doprowadził do kryzysu. To znaczy nie traktują anomalii jako świadectw obalających teorię, jak by się tego domagała filozofia nauki. Uogólnienie to jest częściowo po prostu konstatacją historycznych faktów opartą na przykładach, jak te, które omówiliśmy poprzednio, i inne, o których jeszcze będzie mowa. Pokazują one – co jeszcze uwydatni dalsza analiza sposobu odrzucania paradygmatów – że teorię naukową, która uzyskała już status paradygmatu, uznaje się dopóty, dopóki nie pojawi się inna, zdolna pełnić tę funkcję. Historyczne badania rozwoju nauki w żadnym razie nie potwierdzają owego metodologicznego stereotypu falsyfikacji, jakoby miała ona polegać na bezpośrednim konfrontowaniu teorii z przyrodą. Uwaga ta nie głosi, że uczeni nie odrzucają teorii naukowych albo że obserwacja i eksperyment nie odgrywają w tym istotnej roli. Powiada natomiast – co okaże się sprawą zasadniczą – że akt oceny, który prowadzi uczonych do odrzucenia poprzednio akceptowanych teorii, oparty jest zawsze na czymś więcej niż tylko na konfrontacji teorii z doświadczeniem. Decyzja porzucenia jednego paradygmatu jest zawsze zarazem decyzją przyjęcia innego, a ocena prowadząca do niej wymaga porównania obu paradygmatów zarówno z przyrodą, jak i między sobą”.
Graven - awatar Graven
ocenił na83 lata temu
Moralność myślenia Michał Heller
Moralność myślenia
Michał Heller
*** http://ratowniklektur.blogspot.com/ *** O tej krótkiej lekturce można też krótko napisać - ciekawy odnośnik do dzieł współczesnych filozofów. Szukając poznania moralności, można trafić na coś zupełnie innego, co skłoni do badania czegoś innego. Zagadnieniem autora było: jak głupot jest możliwa? Oraz udowodnienie, że myślenie w kategoriach moralnych jest myśleniem racjonalnym, ma nas zająć jako drugie zagadnienie. Ze swojego pytania o głupocie szybko wybrnął dzięki zaskakującej odpowiedzi jednego profesora, mówiącego, że głupota jest argumentem na istnienie duchowości. Nasuwa się pytanie jak autor, będący księdzem, pojmuje duchowość. Klerycy często mylą duchowość z tym, co charakteryzuje kościół, Boga, w trzech osobach i wyglądającego jak starzec, który jest jedynym bytem duchowym. Również z innymi religijnymi atrybutami. Natomiast duchowość to coś innego i coś zupełnie odwrotnego, coś więcej. A ksiądz, dodatkowo naukowiec powinien znać duchowość w prawdziwej jej formie. Niestety czytamy o pewnym odrzuceniu natury przez autora, która ma więcej wspólnego z duchowością niż kościół. Zatem wniosek o głupocie argumentującej duchowość, może wydać się sam w sobie głupi. Co do drugiego zagadnienia Heller wiele nie wyjaśnia i bardziej owija w bawełnę, co dla niego bywa typowe, niemniej zaręcza nam, że myślenie moralne jest mocno związane z racjonalnością. Nie da się temu zaprzeczyć, aczkolwiek autor nie wziął pod uwagę chorych umysłowo, którzy nie odróżniają dobra od zła, gdzie pierwsze jedynie przypisane racjonalności i co autor nawet chce zasygnalizować poprzez logikę i jej matematyczną stronę. W interesujący sposób zaś przywołuje Blake'a, Proppera i Husserla chcąc nam chyba zasugerować rozważania nad pewnym upadkiem. Kończymy bowiem lekturę z pytanie, czy pokolenie jest skazane na wymarcie. Prawdopodobnie autor nieświadomie nawiązał do kilku postaw filozoficznych skłaniających się ku nihilizmowi, jednak podparł swym pytaniem zatrważający upadek moralny cywilizacji. Mówi się, że dalsi filozofowie po starożytni są tylko odnośnikami i przypiskami do tych starożytnych filozofów. Michał Heller w swym dziełku wydaje się także odnośnikiem i przypiskiem do współczesnych filozofów. Z naukowym zacięciem i po trosze pragmatyzmem zachęca nas do lektur badanych przez siebie, ale nie wnosi nic nowego do pojmowania moralności lub myślenia - chyba że z tą głupotą miał rację. Warto sięgnąć, chociażby po to, aby przemyśleć czy myślenie powinno prowadzić do pytań o wymarcie. Spodziewałem się czegoś gorszego, ale to wciąż nie było odpowiedzią na postawione pytania (przynajmniej wg mnie, bo nic nie narzucam). Dla siebie znalazłem więcej, niż się spodziewałem, dlatego daję szansę autorowi.
RatownikLektur - awatar RatownikLektur
ocenił na65 lat temu
Moralność mózgu. Co neuronauka mówi o moralności Patricia S. Churchland
Moralność mózgu. Co neuronauka mówi o moralności
Patricia S. Churchland
Książka niby na jeden z najbardziej interesujących mnie tematów, a jakoś tak ciężko mi wchodziła. Język wydaje się prosty i zrozumiały ale czegoś brakuje, może polotu (a może to wina tłumaczenia?). A może to chodzi o to, że autorka jest filozofką, a w książce wychodzi poza swoją dziedzinę i wychodzi to jakoś dla mnie niestrawnie... Ponadto mam wrażenie, że książka jest bardziej o zwierzętach niż ludziach, ja rozumiem że to jest w kontekście ewolucji, ale jednak brak mi tego czegoś. No Sapolsky to to nie jest ;) Ani Gazzaniga (mogę to już chyba powiedzieć, bo teraz czytam książkę tego drugiego). Temat jest ciekawy i nie nudziłem się, ale.... o, może tak powiem: nie oceniam całkiem nisko, bo coś na pewno z niej wyciągnąłem... tylko nie umiem powiedzieć co :D Na koniec jednak dwa cytaty z ciekawymi informacjami, które przykuły moja uwagę, oraz jeden dość zabawny: "Chcąc wyjaśnić różnice w usposobieniu społecznym, Tost i współpracownicy zasugerowali, że u osobników wyposażonych w allel rs53576A niestandardowe struktury i połączenia pomiędzy podwzgórzem, ciałem migdałowatym i przednią częścią zakrętu obręczy mogą zazwyczaj generować mniej pozytywne, a nawet negatywne uczucia towarzyszące interakcjom społecznym. To, co przez osoby z grupy kontrolnej uznawane jest za umiarkowanie przyjemną interakcję, taką jak rozmowa z nieznajomym w kolejce w sklepie spożywczym lub pomaganie komuś w pozbieraniu rozrzuconych artykułów spożywczych, dla nich okazuje się być nieprzyjemnym. Jest to możliwe, biorąc pod uwagę to, co wiemy na temat ważnej roli ciała migdałowatego w odczuwaniu i reakcjach lękowych, a także w pozytywnych reakcjach społecznych." (pdf.str.68) "Problem ten ilustruje włączenie przez Haidta świętości i czystości do grona cnót podstawowych. Jego pomysł jest taki, że podczas ewolucji ludzkiego mózgu religie sprzyjały dobrobytowi osób należących do grupy, które stosowały się do zasad religijnych. A zatem skłonność ta została bezpośrednio wyselekcjonowana w biologicznej ewolucji ludzkiego mózgu. Zgodnie z tym poglądem intuicje dotyczące czystości i niewinności, pierwotnie związane z jedzeniem, w sposób naturalny zostają połączone z lokalnymi obrzędami religijnymi. Jest to zarys tego, co Haidt uznaje za wrodzoną skłonność do przynależności religijnej, a co ma pomóc w wyjaśnieniu powszechności występowania religii." (pdf.str.131) - teraz to ma sens, znaczy ta "czystość" wychwalana przez religie. "Niektórzy ewangeliccy kaznodzieje twierdzą, że posiadają szczególną wiedzę na temat tego, co Jezus chce, abyśmy zrobili w sprawie kontroli broni, projektów wojskowych, premii na Wall Street i AIDS. George W. Bush, gdy był prezydentem Stanów Zjednoczonych, stwierdził, że komunikował się z Bogiem w sprawie niektórych kwestii państwowych. Wszyscy ci, którzy mówią o roszczeniach Boga, podkreślają własną wiarygodność, co sugeruje, biorąc pod uwagę ich wzajemne sprzeczności, że żaden z nich nie odbiera boskich informacji na dobrej częstotliwości." (pdf.str.218-219) :D (czytana/słuchana: 5-8.05.2025) 3+/5 [6/10]
lex - awatar lex
ocenił na610 miesięcy temu
Piękny styl Steven Pinker
Piękny styl
Steven Pinker
Steven Pinker, profesor kognitywistyki i językoznawstwa, wcześniej znany mi choćby z książki "Jak działą umysł", podejmuje się w "Pięknym stylu" misji odświeżenia poradników stylu i języka. Chce pokazać, jakie reguły stylistyczne naprawdę pomagają w efektywnej komunikacji, a które są przesądami lub „świętymi krowami” tradycji pisarskiej. Stara się przy tym połączyć empiryczne badania z praktycznymi wskazówkami, a także odwołania do historii i rzeczywistego użycia języka. Jednym z kluczowych założeń książki jest promowanies stylu klasycznego jako celu pisarskiego. Pinker podkreśla, że taki styl symuluje rozmowę, angażuje czytelnika i prowadzi go w świat przedstawiony tekstu, przeciwdziała językowi urzędniczemu, akademickiemu, biurokratycznym bzdurom i korporacyjnemu „bełkotowi”. Jedna z centralnych koncepcji książki określona zostałą przez autora jako przekleństwo wiedzy. Wielu piszących ma trudność z przewidzeniem, jaki jest wyjściowy zakres wiedzy czytelnika. W konsekwencji nadużywają żargonu, skrótów, pojęć niejasnych dla odbiorcy. Pinker argumentuje, że jednym ze sposobów na uniknięcie tego błędu jest przemyślane redagowanie tekstu, testowanie go na odbiorcach podobnych do tych, dla których jest przeznaczony. Pinker wprowadza metafory pomagające zrozumieć strukturę języka: "struna" — linia słów jak w mowie i zapisie, "drzewo" — struktura syntaktyczna (jak idą zdania, frazy),"sieć" — sieć znaczeń, asocjacji, implikacji, które tekst buduje w umyśle czytelnika. Ponadto autor stara się odróżnić to, co jest tradycyjną regułą, często pozbawioną uzasadnienia, od tego, co realnie w języku działa — co poprawia komunikację, klarowność, lekkość. Unika zdecydowanie tonu moralizatorskiego. Książka zawiera liczne przykłady tekstów dobrych i złych, diagramy zdań, humorystyczne obserwacje, co w mojej opinii jest największym jej plusem. Pinker świetnie łączy wymogi klarowności ze zrozumieniem dla czytelnika; dużo miejsca poświęca temu, by autor umiał „wejść w buty” odbiorcy. Nawet jeśli nie wszystkie informacje zawarte w książce uda się zapamiętać, to rozwija ona świadomość językową — np. co to znaczy, że coś jest trudne do zrozumienia, dlaczego pewne struktury są bardziej czytelne dla umysłu itp. Niektóre rozdziały (np. ten o drzewie, strunie i sieci) wydają mi się jednak zbyt "techniczne", długaśne i męczące, szczególnie dla czytelnika, który szuka tylko prostych wskazówek pisarskich. Czasem więc Pinker sam robi coś, przed czym przestrzega — zbytnio komplikuje! Ponadto - choć stara się zachować naukowe podejście i bazować na praktycznym doświadczeniu, to od czasu do czasu dokonywany przez niego wybór przykładów „dobrego stylu” odzwierciedla dość konserwatywne, klasyczne gusta (np. literatury popularnonaukowej, eseju),mniej zaś eksperymentalną prozę, poezję, teksty kultury popularnej. To rodzi pytanie, czy proponowany styl klasyczny jest jedynym wartym uwagi. Należy też wziąć pod uwagę, że wskazówki, które są idealne dla tekstów naukowych, eseistycznych czy popularnonaukowych, mogą się mniej nadawać do tekstów kreatywnych, reklamowych czy literackich, gdzie celem bywa zabawa językiem, przesunięcie granic, metafora, rytm — a czasem celowe łamanie reguł. Pinker to oczywiście dostrzega, ale tego typu wyjątki nie zostały omówione w książce. Dlatego wydaje mi się książka ta faktycznie posłużyć może jako poradnik dla osób piszących non-fiction, eseje, artykuły, teksty popularnonaukowe i akademickie. Wówczas faktycznie może pomóc poprawić klarowność, przekaz, uniknąć żargonu, lepiej organizować myśli. Pozwala interesująco zrozumieć "dlaczego" coś działa, a coś nie — nie tylko, co robić, ale co się dzieje w umyśle czytelnika. Podsumowując, jest to jedna z najbardziej przekonujących i świeżo napisanych książek-poradników o stylu, jakie się ukazały w ostatnich dekadach. To nie jest poradnik „na skróty”, ale raczej dogłębne studium języka pisanego z perspektywy kognitywistyki, historii i praktyki pisania. Transparentność, empatia względem czytelnika oraz chęć obalenia niektórych mitów o poprawności językowej to jej główne zalety. Jeśli miałabym podsumować jednym zdaniem: kto naprawdę chce pisać lepiej — tak, by być zrozumianym, by przekazywać idee jasno, pięknie i z empatią — znajdzie w tej książce ogrom inspiracji i konkretnej wiedzy. Ale książka wymaga zaangażowania i refleksji; nie jest to lekka lektura „na plażę”.
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na76 miesięcy temu
Historia filozofii starożytnej. Tom III: Systemy epoki hellenistycznej Giovanni Reale
Historia filozofii starożytnej. Tom III: Systemy epoki hellenistycznej
Giovanni Reale
„Niech ani nikt w młodym wieku nie zwleka z filozofowaniem ani osiągając wiek stary, nie czuje się filozofowaniem znużony. Nikt bowiem nie jest ani dość dorosły, ani zbyt wiekowy, aby zajmować się zdrowiem duszy. Ktoś, kto mówi, że nie nadeszła jeszcze pora filozofowania lub że pora ta przeminęła, podobny jest temu, kto powiada, że na szczęście nie przyszedł jeszcze czas właściwy lub że czas ten już się skończył”. Epikur (List do Menoikeusa) Zarówno platonicy jak i arystotelicy okazali się niewiernymi uczniami swoich mistrzów, co doprowadziło do przygaśnięcia sławy Akademii i Likejonu, a pozwoliło na rozbłyśnięcie nie tyle kolejnym szkołom, co sposobom filozofowania, ponownie wzorującym się na Sokratesie, którego najwierniejszymi uczniami zostali rzymscy stoicy. Kolejny wyśmienity tom śledzący rozległe rzeki starożytnych myśli – ich ginięcie w rozlewiskowych bagnach, jak i wartkie pędzenie do oceanu mądrości. ---------------------------------- „Dla filozofa epoki hellenistycznej i jego naśladowców w rzeczywistości liczyła się nie sophia, lecz phronesis, to znaczy ważnym zadaniem było rozwiązanie problemów życiowych. Dlatego też tylko niewielka część tego, co powiedzieli i napisali poza tym tematem, jest sama w sobie ważna i ma ściśle określone znaczenie. Jednakże w rozwiązywaniu problemów życiowych filozofowie tego okresu stworzyli coś naprawdę wspaniałego i wyjątkowego. Dominujące wówczas kierunki – epikureizm, stoicyzm i sceptycyzm – stworzyły takie modele życia, które były inspiracją dla ludzi przez ponad pół tysiąca lat i które później na zawsze pozostały prawdziwymi paradygmatami życia duchowego”. „Do głębi sokratejskie było jednak przede wszystkim przekonanie, które stanowiło najmniejszy wspólny mianownik wszystkich systemów epoki hellenistycznej, a według którego prawdziwym filozofem jest ten tylko i w takiej mierze, w jakiej potrafi wprowadzić pełną spójność («harmonię», «zgodność» – mówił Sokrates) między nauką a życiem albo jeszcze lepiej: między teorią a sposobem życia i umierania. Nie ten jest filozofem, kto potrafi jedynie myśleć i budować systemy, ale przede wszystkim ten, kto umie żyć i umierać zgodnie ze swoim systemem. System głoszonych idei i system prowadzonego życia powinny doskonale «współgrać». Arcydziełami filozofów tej epoki były nie tylko ich księgi, lecz także ich sposoby życia i umierania; były przykładem pełnej zgody i spójności między doktryną a życiem, które Sokrates pierwszy potrafił zrealizować w sposób paradygmatyczny”. „Greckie wymaganie mądrości wskazuje na to, co jest istotne dla filozofii. Każda teoria powinna bowiem okazać się wiarygodna. Otóż nie staje się wiarygodne to, o czym się mówi, przez ciągłe dodawanie słów do innych słów. Trzeba zmienić płaszczyznę, dostarczyć dowodu opartego na doświadczeniu, pokazać, że jest się filozofem w sposobie życia i umierania. Filozofia jest uchwycona w imadle dylematu: albo pozostanie słowem, a wtedy w końcu rozpłynie się w pustosłowiu, albo stanie się mądrością (życiem, praktyką). Doktryna czy teoria filozoficzna albo jest niczym, albo jest ostatecznie praktyką życia, a możliwości filozoficzne, ujęte w ich prawdzie, są niczym innym, jak tylko możliwościami życia. Prawdą filozofii jest mądrość, a mędrcem jest filozof, którego życie służy jako dowód. (…) Okazuje się, że filozof jest kimś całkowicie różnym od intelektualisty. Zresztą, jeśli pozostaniemy przy współczesnym rozumieniu intelektualisty, to trzeba stwierdzić, że w Grecji intelektualistów nie było”. M. Conche „Ekstremizm cynizmu polega na tym, że systematycznie uprawiana przez cyników kontestacja uświęconych przez tradycję konwenansów i wartości nie ocala niemal niczego, ponieważ cynizm nie proponuje żadnych innych pozytywnych wartości. Głęboki brak równowagi cynizmu bierze się stąd, że ostatecznie redukuje on człowieka do jego natury zwierzęcej i za istotne potrzeby (a więc takie, które muszą być zaspokojone) uznaje prawie wyłącznie potrzeby zwierzęce albo – jeśli kto woli – potrzeby człowieka prymitywnego. Jednocześnie proponuje mędrcowi taki model życia, do którego urzeczywistnienia konieczna jest energia duchowa daleko wykraczająca poza energię, jaką może dysponować sama tylko natura zwierzęca lub człowiek prymitywny: konieczne jest wyższe działanie ducha, sokratejskiej psyche, o której cynizm powoli niemal całkowicie zapomina. Wreszcie duchowe ubóstwo cynizmu polega nie tylko na odrzuceniu nauki i kultury, lecz także na zredukowaniu ściśle spekulatywnego aspektu swego przesłania do takiego poziomu, że przesłanie to okazuje się niezdolne do teoretycznego uzasadnienia samego siebie. Prawdziwym i jedynym fundamentem cynizmu jest emocjonalne wyczucie wartości własnego przesłania”. „Polemon zwykł był mawiać, iż należy zaprawiać się w czynach, a nie w dialektycznych subtelnościach; bo kto by postępował inaczej, będzie podobny do człowieka, który się wyuczył z podręcznika zasad harmonii, ale nie umie grać, i potrafi tylko wysuwać godne podziwu problemy, sprzeczne z własną jego postawą moralną”. Diogenes Laertios „[…] wiele jest bytów, które nie są posłuszne dobru ani nie przyjmują go, i taka raczej jest przeważająca ich część […]”. Teofrast „Próżna jest nauka filozofa, dzięki której nie zostaje uleczone żadne ludzkie cierpienie: podobnie bowiem jak ze sztuki lekarskiej nie ma pożytku, jeśli nie wyrzuca ona chorób z ciał, tak i z filozofii, jeśli nie wyrzucałaby ona zła z duszy”. Epikur „Prawdziwą antykulturę reprezentowali cynicy, natomiast postawa epikurejczyków w rzeczywistości nie tyle wyrażała niechęć do kultury jako takiej, ile raczej kontestowała te wartości, których nośnikiem była kultura tradycyjna”. „Powiedz mi, jakiego masz Boga, a ja ci powiem, kim jesteś – mawiał Goethe. Zasadę tę można także odwrócić: powiedz mi, kim jesteś, a ja ci powiem, jakiego masz Boga". „Życie zgodne z naturą oznacza życie, które urzeczywistnia w pełni owo uczynienie swoim czy zgodę na własny byt oraz na to, co go zachowuje i aktualizuje, a ponieważ człowiek jest nie tylko bytem ożywionym, lecz także bytem rozumnym, zatem dla niego życie zgodne z naturą będzie życiem, które godzi się z własnym bytem rozumnym, zachowuje go i w pełni aktualizuje”. „Podsumujmy: na mocy zasady oikeíosis każda rzecz dąży do uznania swego bytu i kocha swój byt, dąży do jego zachowania i rozwijania, akceptuje rzeczy, które pomagają, a odrzuca te, które szkodzą. W szczególności człowiek, ponieważ właściwą mu istotą jest rozumność, dąży nie tylko do uznania za swój, zachowania i rozwoju swego bytu zwierzęcego, lecz także – i bardziej niż ten byt zwierzęcy – chce uznać za swój, zachować i rozwinąć tę rozumność, wybiera więc to, co temu pomaga, a ucieka od tego, co szkodzi. Człowiek zatem aktualizuje się, kiedy wzmacnia swoją rozumność”. „Uczynek nie może być dobry, jeśli nie będzie dobrej woli, od niej bowiem zależy sam uczynek. Wola znowuż nie będzie dobra, jeśli nie będzie należytej postawy duchowej, gdyż od niej zależy wola. Postawa duchowa z kolei nie będzie bardzo dobra, jeśli się nie rozumie praw rządzących całością życia i jeśli się nie dociecze, co należy sądzić o każdej rzeczy”. Seneka „Cnota każdego do siebie dopuszcza, każdego zaprasza – wolno urodzonych, wyzwoleńców, niewolników, królów, wygnańców. Cnota nie daje pierwszeństwa szlachetnym rodom ani bogactwom. Jest zadowolona z samego człowieka (nudo homine)”. Seneka „To, że ludzie przed zgonem mają dar przepowiadania przyszłości, potwierdza również Posejdonios […]. Ten sam filozof sądzi, że za sprawą bogów ludzie otrzymują sny trzema sposobami: jeden polega na tym, że dusza, która zachowuje swą moc dzięki pokrewieństwu z naturą bogów, widzi przyszłość sama przez się; drugi – na tym, że w powietrzu pełno jest nieśmiertelnych duchów, na których dostrzec można jakby odciśnięte znamiona prawdy; wreszcie trzeci – na tym, że sami bogowie prowadzą ze śpiącymi rozmowy”. Cyceron „Postawa sceptycka jest postawą skrajną, którą można określić tylko i wyłącznie jako negację. Nawet krytyka stoicyzmu może mieć wartość wyłącznie hipotetyczną; nie można jej przyznać wartości bezwzględnej bez przeniesienia jej na teren stoickiego dogmatyzmu. Jako czysta krytyka, sceptycyzm zajmuje więc postawę rezygnacji z filozofii, skoro z jednej strony odrzuca wszelki dogmatyzm, a z drugiej strony nie uznaje, żeby problem filozoficzny można było rozwiązać inaczej niż za pomocą rozwiązań dogmatycznych. Sceptycyzm zatem nie żyje życiem własnym, lecz jawi się jako pasożyt, z samej swej natury przeznaczony do tego, aby umrzeć razem z organizmem, w którym przebywa i który niszczy. Taki jest kres stanowiska Karneadesa; uczepia się on stoicyzmu, dopóki go nie zniszczy; a potem? Karneades nie wychodzi poza stoicyzm, chyba że o tyle tylko, o ile niszczy stoicyzm; ale wtedy przed oczyma założyciela nowej Akademii roztacza się tylko pusty horyzont; w rzeczywistości puste jest także zniszczenie stoicyzmu, jako że nie może ono mieć żądnego znaczenia konstruktywnego”. „Zdaje się, iż w istnienie bogów wierzymy głównie dlatego, że nie ma tak barbarzyńskiego ludu ani tak dzikiego człowieka, ażeby mu była obca myśl o bogach. Wielu ma fałszywe pojęcie o bogach, co zwykle wypływa ze złych obyczajów; jednakże wszyscy są przekonani o istnieniu istoty i mocy boskiej. I nie dlatego, by umówili się czy porozumieli między sobą; przekonanie to nie utwierdziło się też dzięki instytucjom czy przepisom prawnym. Powszechne przekonanie zaś należy w każdej sprawie uważać za prawo natury”. Cyceron „Jakże mam się tutaj nie dziwić, że jest ktoś taki, kto sobie uroił, iż jakieś ścisłe i niepodzielne atomy pędzą własną mocą pod wpływem swej ciężkości i że z przypadkowego zbiegu tych atomów powstał świat w całej jego piękności i krasie? Jeśli ktoś uważa to za możliwe, nie pojmuję, dlaczego nie miałby przyjmować, że gdyby zebrano razem mnóstwo odlanych bądź ze złota, bądź z czego innego czcionek, wśród których znajdowałyby się wszystkie dwadzieścia jeden liter alfabetu, to po wysypaniu tych czcionek na ziemię złożą się z nich Roczniki Enniusza, tak iż od razu będą gotowe do czytania. Ze swej strony wątpię, czy szczęśliwy przypadek mógłby dokonać chociaż tyle, iżby złożył się z nich w jeden wiersz”. Cyceron „Początku dusz nie można odnaleźć na ziemi; w duszach bowiem nie ma nic zmieszanego lub złożonego, co by wyglądało na zrodzone lub utworzone z ziemi, nie ma też nic wilgotnego, nic podobnego do powietrza czy ognistego. W tych żywiołach bowiem nie ma nic, co by miało własność pamięci, rozumu, myśli, co by zachowywało rzeczy przeszłe, przewidywało przyszłe i obejmowało teraźniejsze: to są własności wyłącznie boskie i nigdy się nie odkryje, skąd one mogły dostać się człowiekowi, jeśli nie od boga. Istota i własności duszy są więc jakieś szczególne, nie mają nic wspólnego z tymi pospolitymi i znanymi żywiołami. Przeto czymkolwiek jest to, co czuje, ma rozum, żyje i wykazuje aktywność, musi być niebiańskie i co za tym idzie, boskie i wieczne. Samego zaś boga, którego sobie wyobrażamy, nie można wyobrazić sobie inaczej niż jako jakąś duszę swobodną i wolną, oderwaną od wszelkiej materii śmiertelnej, duszę, która wszystko wie oraz wszystko wprawia w ruch, a sama jest obdarzona ruchem wiecznie trwającym. Takie są też własności oraz istota duszy ludzkiej”. Cyceron
Graven - awatar Graven
ocenił na102 lata temu
Gdzie się podziali wszyscy intelektualiści? Frank Furedi
Gdzie się podziali wszyscy intelektualiści?
Frank Furedi
Książka trochę zwodzi swoim tytułem, bo jej autor wcale nie udaje się w podróż na poszukiwanie intelektualistów (gdyby autorem był Rosjanin rozglądał by się za inteligencją, niekoniecznie pracująca),robi rozpoznanie dolegliwości okiem socjologa i stawia diagnozę. W Europie, czy szerzej w świecie zachodnim robi się pod wieloma względami obciachowo. Niedługo będzie wstyd jakiś wypad poza kontynent robić, bo będą palcami pokazywać: zobacz Iwan, europejskie gamonie do Moskwy przyjechały. Nie jest to jakoś wybitnie odkrywcze, ale ukazanie przyczyn choroby, czy obszarów gdzie jest to szczególnie obecne pozwala z zaciekawieniem czytać książkę. Książkę czytałem około 10 lat temu i pomnę raczej ogólne wrażenie, a było ono trochę zbieżne z diagnozą jaką postawił Ortega y Gasset. Tylko, że On pisał swój "Bunt mas" kilkadziesiąt lat temu i pisał, że owszem inteligencja jest, ale jest to już inteligencja trochę innego pokroju niż dawniej. Tamta zdobywała wiedzę, poznawała świat, bo miała ochotę, kaprys, bo czuła potrzebę poszerzenia horyzontów, ale ustępowała już miejsce inteligencji o mentalności praktycznego chłopa, który idzie do szkół bo chce przede wszystkim mieć kasę. Duuużo kasy! Brało się to trochę z amerykańskiego pragmatyzmu, gdzie wszystko miało jakiś sens jeżeli można było ten sens zmaterializować ilością zer na koncie. U Furediego akcent jest trochę w innym miejscu postawiony. Na przykład intelektualistów rozleniwiają uniwersytety, czy wszechobecny od pewnego momentu relatywizm. Po co szukać jakiejś prawdy, jeżeli prawdy nie ma (Foucault),są jedynie opinie. Czyli jest to może mało sensowne co wymyśliłem ( nie ja, ale jakiś intelektualista doby obecnej),ale jest to moja opinia i w świetle tego co powiedział Foucault, jest ona równoprawna z innymi opiniami. Jeden z rozdziałów nosi tytuł kultura schlebiania, czyli nie ważne co zrobisz, powiesz, zawsze zasłużysz na pogłaskanie po głowie, zresztą docelowy kształt szkolnictwa w świecie zachodnim określiła kiedyś amerykańska rewolucjonistka kulturowa, która powiedziała: nikt nie może czuć się niekomfortowo, że jest inny, czy też gorszy i musimy doprowadzić do sytuacji, kiedy uczeń szkoły specjalnej będzie mógł pomachać przed swoimi rówieśnikami dyplomem z ukończonym licencjatem.
werblista - awatar werblista
oceniła na71 rok temu

Cytaty z książki Filozofia. Najpiękniejsza historia

Więcej
Luc Ferry Filozofia - najpiękniejsza historia Zobacz więcej
Luc Ferry Filozofia - najpiękniejsza historia Zobacz więcej
Luc Ferry Filozofia - najpiękniejsza historia Zobacz więcej
Więcej