Rysowanie postaci. Od teorii do praktyki.

Okładka książki Rysowanie postaci. Od teorii do praktyki. autora William Andrew Loomis, 9788377854891
Okładka książki Rysowanie postaci. Od teorii do praktyki.
William Andrew Loomis Wydawnictwo: Zysk i S-ka historia
208 str. 3 godz. 28 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Figure Drawing For All It’s Worth
Data wydania:
2015-05-04
Data 1. wyd. pol.:
2015-05-04
Liczba stron:
208
Czas czytania
3 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377854891
Średnia ocen

8,7 8,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Rysowanie postaci. Od teorii do praktyki. w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Rysowanie postaci. Od teorii do praktyki.

Średnia ocen
8,7 / 10
15 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Rysowanie postaci. Od teorii do praktyki.

avatar
88
37

Na półkach:

Powszechną bolączką wszelakich książek o rysowaniu jest fakt, że często są napisane przez osoby nie do końca potrafiące to robić lub robiące to według własnego widzimisię. Tu jest inaczej. Autor był uczniem u jednego z najlepszych amerykańskich nauczycieli anatomii - George'a Bridgmana (który też napisał własne podręczniki). Dlatego zawsze lepiej jest sięgnąć po pozycję, która korzysta ze zaufanych, wielowiekowych metod, niż po coś zupełnie niesprawdzonego. Często zdarza się, że dane rysunkowe zagadnienie jest traktowana po łebkach, bez należytej dokładności. Tu też jest inaczej - Andy Loomis rozkłada człowieka na czynniki pierwsze, do każdej części przykładając należytą uwagę. Aby poprawnie rysować ludzkie sylwetki trzeba wiedzieć nie tylko, co jest na zewnątrz, ale także o tym, co siedzi pod skórą - mięśniach i kościach. Są one "rusztowaniem", na którym się opiera się całe ciało. Powyższe zagadnienie jest tu ujęte kompletnie. Dodatkowo autor wprowadza własne ulepszenia, które ułatwiają rysowanie głów i twarzy (upraszczając je do spłaszczonej na bokach kuli z doczepionymi płaszczyznami). To podejście do dziś jest popularne, niektóre filmiki na youtube, wykorzystujące tę metodę osiągają nawet po kilka milionów wyświetleń.

Co do wad: na pewno nie jest to książka dla zupełnie początkujących, lepiej w tym celu sięgnąć do innych tytułów autora. Poza tym jest tu niewiele różnorodności jeśli chodzi o samych ludzi (i nie mam tu na myśli politycznej poprawności),ale brakuje innych ras, niż biała i innych ludzi, niż szczupli, a tacy przecież też istnieją. Loomis lubuje się w młodych i pięknych ludziach, przedstawianych w wyidealizowanych sytuacjach.

Mimo wszystko po 75 latach od wydania, jest to prawdopodobnie wciąż najlepszy podręcznik o rysunku figuratywnym, jaki mamy na rynku.

Powszechną bolączką wszelakich książek o rysowaniu jest fakt, że często są napisane przez osoby nie do końca potrafiące to robić lub robiące to według własnego widzimisię. Tu jest inaczej. Autor był uczniem u jednego z najlepszych amerykańskich nauczycieli anatomii - George'a Bridgmana (który też napisał własne podręczniki). Dlatego zawsze lepiej jest sięgnąć po pozycję,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
148
7

Na półkach: ,

Najlepsza książka o rysowaniu postaci, jaka kiedykolwiek przeszła przez moje ręce – wyjaśnia wszystkie istotne kwestie, a wiedza w niej zawarta jest przekazywana w bardzo przystępny sposób. Nie da się ukryć, że to pozycja ponadczasowa. Warto po nią sięgnąć i wracać do niej na każdym etapie przygody z rysunkiem.

Najlepsza książka o rysowaniu postaci, jaka kiedykolwiek przeszła przez moje ręce – wyjaśnia wszystkie istotne kwestie, a wiedza w niej zawarta jest przekazywana w bardzo przystępny sposób. Nie da się ukryć, że to pozycja ponadczasowa. Warto po nią sięgnąć i wracać do niej na każdym etapie przygody z rysunkiem.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
209
146

Na półkach:

Nie sądziłam, że aż tak będzie zniechęcać do rysowania. Zadziwiały mnie zdania w stylu: "Nie rozumiesz perspektywy? Kup sobie dobrą książkę". Zamiast zgrabnych wyjaśnień Loomis mówi nam po prostu: "Rysuj aż ci jako tako wyjdzie". Niestety, nie żartuję, oto co napisał o promieniu ruchu: "Aby określić, promień ruchu wystarczy ludzkie oko. Rysujcie do skutku, aż zaczną "wyglądać jak należy" ". No fajnie, ale za co ja zapłaciłam kupę kasy, skoro mam się uczyć z innych książek i od początku (!) kierować się własnym okiem?

Nie sądziłam, że aż tak będzie zniechęcać do rysowania. Zadziwiały mnie zdania w stylu: "Nie rozumiesz perspektywy? Kup sobie dobrą książkę". Zamiast zgrabnych wyjaśnień Loomis mówi nam po prostu: "Rysuj aż ci jako tako wyjdzie". Niestety, nie żartuję, oto co napisał o promieniu ruchu: "Aby określić, promień ruchu wystarczy ludzkie oko. Rysujcie do skutku, aż zaczną...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

107 użytkowników ma tytuł Rysowanie postaci. Od teorii do praktyki. na półkach głównych
  • 86
  • 18
  • 3
25 użytkowników ma tytuł Rysowanie postaci. Od teorii do praktyki. na półkach dodatkowych
  • 18
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Rysowanie postaci. Od teorii do praktyki.

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Podłe ciała Grégoire Chamayou
Podłe ciała
Grégoire Chamayou
Zacznę może od małej wskazówki: jeśli myślisz, że to książka w stylu Thorwalda mylisz się. Więc o czym są "Podłe ciała"? Myśląc o rozwoju medycyny jako nauki człowiek ma przed oczami bohaterów w lśniąco białych fartuchach, których błyskotliwy geniusz pokonuje coraz to kolejne choroby, jednak często przemilczaną kwestią jest droga, która prowadzi do tych odkryć. Eksperymenty medyczne należy przeprowadzać - to jest poza wszelką dyskusją - inaczej jakikolwiek rozwój medycyny byłby niemożliwy, jednak na pytanie na kim i jak je przeprowadzać na przestrzeni wieków udzielano różne odpowiedzi i o tych etycznych dylematach pisze autor. Tak więc każdy kto oczekuje jak u Thorwalda opisu sylwetek osób i szczegółowych historii opowiedzianych niczym dobry kryminał może się zawieść. Od Kocha i Hipokratesa częściej głos zabierają tutaj Kant i Foucault. Sam fakt ile słynnych filozofów poświęcało swoje dzieła tematyce medycznej jest zadziwiający. Jak łatwo się domyślić książka nie będzie ściśle chronologicznie opisywała dzieje doświadczeń medycznych, lecz każdy rozdział dotyczy pewnego zagadnienia, które jest rozpatrywane przez pryzmat różnych wieków i omawiane poprzez cytaty wielu wybitnych myślicieli. Ta zaskakująca początkowo treść książki czyni ją trudną w ocenie. Z jednej strony czytelnik czuje momentami niedosyt, kiedy to autor przeskakuje z jednego wydarzenia do następnego tak naprawdę nie opisując żadnego od początku do końca. Czytelnik na próżno będzie tu szukał opisu kariery przytaczanych naukowców. Rozdział składa się tu z mnóstwa małych wzmianek o eksperymentach oraz rozbudowanej analizy moralnego uzasadnienia takich środków. Niestety autor gubi się w nadmiarze przytaczanych fragmentów i cytatów co skutkuje chaosem i powierzchownym omawianiem historycznego i naukowego tła wydarzeń, co jest wielką szkodą, gdyż temat książki jest naprawdę fascynujący i dotychczas zbyt mało opisywany. Choć spodziewałem się czegoś zupełnie innego nie jestem całkowicie zawiedziony lekturą tej pozycji. Naprawdę rozbudowane analizy problemów moralnych przed jakimi stali badacze na przestrzeni wieków pozwalają spojrzeć na wielkie odkrycia medycyny z zupełnie innej perspektywy. Pragnę zaznaczyć, że etyka badań naukowych to także w czasach współczesnych problem bardzo ważny, o którym nie należy zapominać w drodze do coraz to bardziej spektakularnych dokonań. Dla kogo jest ta książka? Nie jest to na pewno lektura tak wciągająca jak dzieła Thorwalda, lecz raczej pozycja skierowana do osób konkretnie zainteresowanych i/lub związanych z zagadnieniami etyki oraz eksperymentów medycznych. Dla osób które się takowymi zajmują jest to na pewno cenna pozycja, lecz dla laika lektura ta nie wniesie niczego naprawdę nowego, gdyż autor ani nie szokuje naprawdę niespodziewanymi rewelacjami ani nie proponuje nowatorskich rozwiązań. Książka dla wytrwałych znawców tematu.
BookBasset - awatar BookBasset
ocenił na69 lat temu
Tajemnice sag i run Marian Adamus
Tajemnice sag i run
Marian Adamus
Skandynawistyka w Polsce nie może się pochwalić zbyt dużym dorobkiem. Dlatego też, każda praca w tej materii jest na wagę złota. Nie od dziś wiadomo, że historie o mężnych wojownikach z rogami na hełmach rozpalały wyobraźnię niejednego miłośnika muzy Klio. Widać to także po dużej popularności ostatnich seriali ich dotyczących, które często biją rekordy oglądalności. Jakkolwiek zazwyczaj mają się nijak do rzeczywistości historycznej, to masowa kultura, rządząc się swoimi prawami, domaga się przypominania jej o podbojach długowłosych łupieżców z północy. W 1970 roku na polskim rynku wydawniczym pojawiła się znakomita popularnonaukowa książka pióra językoznawcy Mariana Adamusa. Pomimo tego, iż liczy sobie już ponad 50 wiosen, w dalszym ciągu stanowi podstawę, na której może się oprzeć każdy, kto zapragnie zgłębić swą wiedzę o tym fascynującym przedmiocie. "Tajemnice sag i run" to - jak to określił autor we wstępie - podróż w czasie do miejsc i wydarzeń, które minęły bezpowrotnie, ale które odcisnęły sobą (zarówno w sferze kultury duchowej jak i materialnej) niezatarte piętno historyczne nie tylko na państwach skandynawskich, ale także w całej Europie, Azji (Konstantynopol) i Ameryce Północnej. Konstrukcja pracy jest bardzo klarowna i przystępna. Marian Adamus był nie tylko znawcą języków skandynawskich i runologiem, ale też bardzo dobrze władał językiem ojczystym, czego efektem jest książka, która ani na chwilę nie nudzi. A przecież to największy sukces w popularyzowaniu nauki! Czegóż to nie dowiemy się z kart dzieła. Mamy tutaj wiadomości o religii Normanów, o ich piśmie (runy),o kulturze materialnej, obyczajach, prawie, historii, podbojach, odkryciach i wiele innych. Wszystko bardzo zgrabnie ubrane w zwięzłe, acz treściwe rozdziały. Informacje o historii autor przeplata umiejętnie danymi o ludziach, którzy ją tworzyli i o historykach, których prace pozwalają nam się z nią bliżej zaznajomić. Do najciekawszych należą te, dotyczące rozwoju runologii jako gałęzi językoznawstwa oraz, często naprawdę sensacyjne, opisy odkryć najważniejszych zabytków z napisami runicznymi i zawiłe koleje związane z ich interpretacją. Nad wszystkim królują oczywiście sagi. Ich ojczyzną jest Islandia. Niesamowite opowieści skaldów, przekazywane onegdaj z ust do ust, spisywane dopiero od początku XIII wieku, stanowią doskonały przykład na połączenie historii z poezją, finezji z wiadomościami z życia wziętymi, których prawdziwość współczesna nauka coraz częściej w coraz szerszym wymiarze potwierdza. Reasumując, praca Mariana Adamusa to świetne preludium do dalszych studiów nad Skandynawią. Polecam każdemu zaczynać od niej tę podróż.
Munk - awatar Munk
ocenił na81 rok temu
Niebieski. Historia koloru Michel Pastoureau
Niebieski. Historia koloru
Michel Pastoureau
Pozycja niszowa ale zabierająca się za interesujący wycinek historii. Książka podzielony jest na cztery rozdziały. Im pod względem rzeczowym, autor przyporządkował chronologię. Od czasów prehistorycznych do okresu po II wojnie światowej. Na koniec około dziesięć stron bibliografii podzielona tematycznie. Zadowalająca jest wiedza autora i krytyczne podejście do źródeł. Mimo ponad 200 stron, obfita jest w naprawdę ciekawe informacje i rozważania. Pastoureau wytłuszcza nieustannie problemy wynikające z badań nad historią barw, przy czym bierze poprawkę na pojmowanie koloru w przeszłości. Ewolucję dobrze eksponuje i tłumaczy. Nieoczywistym jest, że do XVII wieku kolor niebieski był barwą ciepłą, jak myśmy dzisiaj określili. Widać, że kośćcem książki jest rozprawa o tytułowym kolorze w kontekście średniowiecza i postrzegania barwy w okresie Reformacji. Tutaj możemy mówić o gros treści pracy. Oczywiście uwagę poświęca też pozostałym epokom w ramach ujęcia syntetycznego. Ale są drugoplanowe w stosunku do całej reszty. Styl autora bynajmniej nie przeszkadza w zrozumieniu tekstu. Język jest jaskrawy i nie sprawia problemów ze zrozumieniem. Tym bardziej, że zagadnienie jest klarownie tłumaczone a myśl rozwijana. Edytorska część książki w większości jest dobrze wykonana. Zdarzają się momentami błędnie napisane słowa lub mające literówki. Na szczęście zdarzają się sporadycznie bo całościowo jest poprawnie przeredagowana. Mimo sygnalizacji ze strony francuskiego historyka, że jego praca naukowa ma być asumptem dla innych uczonych badających tę tematykę to jednak czuć niedosyt. Głównie z uwagi na koncentrację na symbolice średniowiecznej, a zwłaszcza religijnej. Mało uwagi poświęcono tego, jaką funkcję kolor pełnił w państwowej administracji czy organizacji wojskowej. Owszem, jest to poruszone przy barwach narodowych Francji, postrzeganie kodów przez społeczeństwo. Ale w porównaniu do alegorii koloru w chrześcijaństwie, można potraktować jako taką rozbudowaną ciekawostkę. W dodatnim bilansie wypada na koniec wspomnienie o innych kręgach kulturowych na świecie. Ameryka Łacińska i Południowa, Afryka, Japonia. Oczywiście w tej ostatniej autor porusza jedynie wątek współczesny. Rekomenduję bezapelacyjnie książkę. Czyta się płynnie, nie nudzi a wręcz wciąga. I ma przyzwoity przekład z francuskiego na polski. Jest to nietypowa pozycja i ze względu na unikalną zawartość, zamiast 7 otrzymuje 8 gwiazdek. Ma też inne prace o tej tematyce, a też dotarły do mnie wieści o pracy Rzepnickiej i Uco. Jednak Pastoureau ujmuje historyczną funkcję koloru i to konkretnego tj: niebieskiego. Podczas gdy tam kolory są tematem ogólnym bez większego spotlight'u dla jednego wyróżnianego.
Matinatron - awatar Matinatron
ocenił na84 lata temu
Odbudowa Głównego Miasta w Gdańsku w latach 1945–1960 Jacek Friedrich
Odbudowa Głównego Miasta w Gdańsku w latach 1945–1960
Jacek Friedrich
Istniejąca przez wieki zabytkowa substancja miejska gdańskiego Głównego Miasta została zniszczona w roku 1945. Powojenna odbudowa tej części Gdańska była zadaniem niełatwym i budzącym wiele różnego rodzaju kontrowersji natury tak architektoniczno-urbanistycznej, jak i politycznej. Jacek Friedrich znakomicie ujął te problemy w swojej monografii. Ukazał bowiem nie tylko dyskusję wokół kształtu odbudowy i jej urzeczywistnienie (ze szczególnym uwzględnieniem sporu „szkoły historycznej” i „szkoły twórczej”),ale zarazem podjął temat tzw. „oswajania miejsca” przez napływową ludność polską i pokusił się o ocenę całego dzieła odbudowy. Bardzo mocno wyeksponował znaczenie czynnika ideologicznego, w oparciu o który władza ludowa dokonywała rekonstrukcji zabytkowego obszaru Głównego Miasta: dla mnie jako historyka, uwypuklenie tego aspektu stanowi jedną z większych zalet tej książki. „Odbudowa Głównego Miasta...” jest publikacją w pełni naukową, stanowi bowiem zmodyfikowaną wersję doktoratu Autora obronionego w roku 2000 na Uniwersytecie Gdańskim. Bazę źródłową stanowią archiwalia, wspomnienia uczestników odbudowy (warto zaznaczyć: nie tylko te opublikowane, bowiem część informacji uzyskano dzięki rozmowom z tymi osobami) oraz artykuły prasowe z tego okresu. Wszystko to daje bardzo kompletny szeroki obraz całości ujętego w tytule pracy problemu. Tekst uzupełniają liczne fotografie, mapy oraz architektoniczne projekty dotyczące tego bardzo ważnego dla Gdańska okresu. Wymienię choćby rysunki ukazujące zamysł zbudowania na wylocie Drogi Królewskiej socrealistycznego Pałacu Kultury, szczęśliwie niezrealizowanego. Książka podzielona jest na osiem rozdziałów, które dzielą całość tematu na części – zaskakująco to może zabrzmi – tematyczno-geograficzne. Po rozdziałach poświęconym kwestii wspomnianego już „oswajania miejsca” oraz dyskusjami (na najwyższym państwowym szczeblu!) nad odbudową Głównego Miasta, Autor przechodzi do przedstawienia problemu odbudowy kolejnych fragmentów zabytkowego centrum. Są to odpowiednio: kwartał między Długą, Pocztową, Ogarną i Garbarami, Droga Królewska, ulica Szeroka, ulica Straganiarska i Targ Węglowy. Swoistym podsumowaniem całości jest rozdział ósmy, w którym Friedrich wypowiada się na temat urbanistyki zrekonstruowanego obszaru. Współczesna zabudowa Głównego Miasta nie stanowi prostej kontynuacji zabudowy przedwojennej - taka jest zasadnicza teza niniejszej pracy. Friedrich nie jest jednak krytykiem dzieła odbudowy zabytkowego centrum Gdańska, choć w wielu punktach ocenia ją negatywnie punktując na przykład zaniedbania dotyczące budynków częściowo zachowanych, bo „pieniądze były na odbudowę, a nie na remonty”. Porusza też aktualną obecnie kwestię Podwala Przedmiejskiego i odcięcia Głównego Miasta od Starego Przedmieścia. Autor wykazuje się świetną znajomością tematu, a jego słowa mają oparcie w źródłach. „Odbudowa Głównego Miasta...” to świetna książka. Stanowi bardzo dobre połączenie wysokiego poziomu merytorycznego i dobrze poprowadzonej narracji. Podejmuje zresztą temat istotny dla wielu gdańszczan: problem tożsamości mieszkańców i autentyczności miasta. Taka jest właśnie dla mnie. Nie tylko dla tego, że na okładce widać kamienicę, w której kiedyś mieszkałem. Myślę, że zagadnienie odbudowy i cały złożony problem migracji po roku 1945 dotyczy nie tylko mieszkańców Gdańska, ale też wszystkich Polaków, którzy chcąc nie chcąc żyją w państwie ukształtowanych przez te właśnie wydarzenia. Tomasz Babnis
Elevander - awatar Elevander
ocenił na1010 lat temu
Historie niekonwencjonalne Ewa Domańska
Historie niekonwencjonalne
Ewa Domańska
Zacznijmy od tego kim jest autorka i czym się zajmuje? Ewa Domańska to polska historyk i teoretyk historiografii. Autorka i redaktorka książek prezentujących najnowsze nurty w humanistyce i naukach społecznych. Przewodnicząca „International Commission of Theory and History of Historiography”, członek komitetu międzynarodowej fundacji "Imitatio. Integrating Human Sciences" oraz Tutor Akademii „Artes Liberales", laureatka programu "Mistrz" (Fundacja na rzecz Nauki Polskiej). Jest absolwentką Instytutu Historii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. W 1995 roku uzyskała stopień naukowy doktora, pracując pod kierunkiem Jerzego Topolskiego na UAM, Haydena White’a (na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley oraz University of California at Santa Cruz) oraz Franka Ankersmita (na Rijksuniversiteit Groningen). Stypendystka Fundacji Fulbrighta (1995-1996, UC Berkeley) i Fundacji Kosciuszkowskiej (2000-2001, Stanford University). W roku 2007 uzyskała tytuł doktora habilitowanego, zaś w 2010 profesora UAM. Od 2002 roku visiting professor w Department of Anthropology Stanford University (tam także od 2009 research affiliate The Europe Center i affilialted faculty w Center for Russian, East European & Eurasian Studies (CREEES). Ewa Domańska interesuje się niekonwencjonalnymi tendencjami w badaniach historycznych (m.in. historią antropologiczną, historią postkolonialną, nową historią materialną, historia środowiskowa, historią wielogatunkową, historią i krytyką sztuki oraz historią nie-antropocentryczną),multidyscyplinarnym podejściem do budowania wiedzy o przeszłości (szczególnie relacjami historii z antropologią kulturową, archeologią, krytyką sztuki oraz literaturoznawstwem). W ciągu ostatnich lat koncentruje się na badaniach nad porównawczą teorią nauk humanistycznych i społecznych w perspektywie humanistyki ekologicznej oraz posthumanistyki. W książce tej E. Domańską interesuje historia niekonwencjonalna jako istniejący w łonie nowej humanistyki awangardowy nurt i sposób odnoszenia się do przeszłości, który praktykowany jest on przez przedstawicieli różnych dziedzin humanistyki (nie tylko historyków, lecz także antropologów, archeologów, kulturoznawców, literaturoznawców, historyków sztuki, pisarzy),pracujących w ramach interdyscyplinarnych studiów, m.in. studiów postkolonialnych, różnego rodzaju studiów etnicznych, badań genderowych i queerowych, studiów prowadzonych nad zwierzętami i rzeczami. Jest to historia insurekcyjna i interwencyjna stanowiąca rodzaj krytyki kultury i zarazem nosząca w sobie pewien jej projekt. Historia niekonwencjonalna legitymizuje i wspiera procesy dekolonizacyjne różnego rodzaju ruchów mniejszościowych, stając się podstawą ich walki o sprawiedliwość. Zamieszczone w drugiej części książki studia omawiają niekonwencjonalne historie i stanowią przykłady niekonwencjonalnego podejścia do ich analizy. Materiału historycznego dostarczają zagadnienia, wokół których dyskusje postawiły pod znakiem zapytania tradycyjny sposób uprawiania i przedstawiania historii. Myślę tutaj o ludobójstwie i zbrodniach przeciwko ludzkości. Czy zatem analizuje wspomnienia więźnia gułagu (Wspomnienia z Rosji Jana Żarno),czy też piszę o uobecnionej w architekturze historii Żydów (Muzeum Żydowskie Daniela Libeskinda),czy próbuje zrozumieć zjawisko "znikniętych" w Ameryce Łacińskiej (Argentyńscy desaparecidos),czy w końcu badam antymartrologiczne nastawienie do przeszłości Polski proponowane przez sztukę krytyczną (Pozytywy Zbigniewa Libery) - zawsze ostatecznym punktem odniesienia tych rozważań jest zło, które człowiek czyni drugiemu człowiekowi. Ważnym wkładem książki Ewy Domańskiej jest zwrócenie uwagi na te obecne w nowej humanistyce i podejmowane przez historie niekonwencjonalne awangardowe idee, które są bagatelizowane lub pomijane przez badaczy reprezentujących główny nurt rozważań historycznych. Należy jednak podkreślić, że książka ta w żaden sposób nie jest "postmodernistycznym" atakiem na tradycyjną historiografię. Jest ona raczej uważnie przestudiowaną i wrażliwą prezentacją nowego rodzaju przedmiotów (i podmiotów) badań historycznych, powołanych do życia przez nowożytność, modernizację oraz ekstremalne sytuacje. Autorka w żadnym razie nie jest historiograficzną konstruktywistką; nie ma wątpliwości, że przeszłość naprawdę istniała, że realne zdarzenia faktycznie miały miejsce i że obowiązkiem historyka jest wydobycie na ich temat jak największej ilości informacji. Zdaje sobie jednak sprawę, że zdarzenia z przeszłości, które mają znaczenie dla różnych grup i wykorzystywane są jako elementy w budowie ich tożsamości i zbiorowej pamięci, mogą być interpretowane w różny sposób i przedstawiane czy to w formie pisanej narracji, czy też architektury i dzieła sztuki. Świetna książka! Nie dość, że doskonale się ją czyta to jeszcze wciąga i zachęca czytelnika do refleksji nad historią historiografii i metodologią historii. Uwaga uzależnia! Wracam do niej co jakiś czas i ciągle dostrzegam w niej coś nowego. Według mnie jest lepsza niż praca "Struktura rewolucji naukowych" T. Kuhna. Dałem śmiało 10 gwiazdek za nowatorskie, świeże i obiektywne spojrzenie na nowe nurty badawcze w historii i nieco przestarzałą już metodologię historii reprezentowaną przez niektóre bardzo konserwatywne koła akademickie. Przyznam się szczerze, że wiele razy zainspirowała mnie właśnie ta nietypowa i jakże oryginalna książka. Pozycja obowiązkowa dla pasjonatów historii i akademickich historyków [może co niektórym otworzą się w końcu oczy? ;)] oraz wszystkim książkoholikom. Gorąco polecam! Drodzy czytelnicy życzę miłej lektury! :) :) :)
Sensej - awatar Sensej
ocenił na108 lat temu
966. Chrzest Polski Krzysztof Ożóg
966. Chrzest Polski
Krzysztof Ożóg
Sięgnęłam po tę książkę zafascynowana rodem pierwszych Piastów po przeczytaniu dylogii P. Cherezińskiej o hardej córce Mieszka I. Wybór podyktowany był po prostu obecnością jej w mojej bibliotece i nie mam porównania do żadnej innej pozycji historycznej na ten temat. Natomiast po przeczytaniu jestem całkiem ukontentowana. Książka, która w tytule odnosi się do konkretnego wydarzenia w dziejach Polski daje dużo szersze spectrum historii. Autor rysując tło historyczne opisuje początki plemion słowiańskich, kierunki rozprzestrzeniania się kultur łączonych ze Słowianami i ich związki z imperium rzymskim. Nie czuję się mocna ani w tych tematach ani w historii samych początków państwa polskiego, ale autor przedstawia dość skrupulatnie możliwe związki i przyczyny konkretnych etapów naszej przeszłości z czasów Mieszka I i Bolesława Chrobrego. Ten kontekst dziejowy jest bardzo ważny i dzięki temu dostajemy całościowy obraz tego, jak postępował proces chrystianizacji nie tylko Polski, ale i Europy. Siłą rzeczy wyłapywałam z tekstu momenty i wydarzenia, które zawarła w fabule swoich książek P. Cherezińska i jestem pod ogromnym wrażeniem tego, ile jest prawdy historycznej w "Hardej" i "Królowej" i jak sprytnie i umiejętnie autorka te wątki faktograficzne połączyła z fikcją literacką. Co do sposobu pisania "Chrztu Polski" to jest mocno naukowy, poparty wieloma cytatami z kronik Galla Anonima, biskupa Thietmara i innych. Niestety momentami czyta się to dość topornie i trzeba się mocno skupiać aby wydobyć sedno. Czuć, że to książka naukowa, pisana przez profesora i w odniesieniu do wielu materiałów źródłowych. Z jednej strony to dobrze, ale gdybym nie miała ogólnego poglądu na początki pierwszych Piastów to chyba musiałabym jeszcze bardziej skupiać się na teksie. W końcu bardzo też czuć niezwykłą wiarę autora w Chrystusa i przekonanie, że korzenie Polski i jej potęga oparte są na wierze katolickiej i tak już pozostanie. Książkę mogę polecić, ale myślę, że sięgnę jeszcze po inne pozycje traktujące o tym momencie dziejowym naszego kraju, aby mieć porównanie i jeszcze inne spojrzenie.
madeline - awatar madeline
ocenił na72 lata temu

Cytaty z książki Rysowanie postaci. Od teorii do praktyki.

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Rysowanie postaci. Od teorii do praktyki.


Ciekawostki historyczne