1968. Od Wietnamu do Meksyku. Dziennik z przełomowego roku

Okładka książki 1968. Od Wietnamu do Meksyku. Dziennik z przełomowego roku
Oriana Fallaci Wydawnictwo: Świat Książki reportaż
432 str. 7 godz. 12 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Oriana Fallaci 1968. Dal Vietnam al Messico. Diario di un anno cruciale
Data wydania:
2018-08-22
Data 1. wyd. pol.:
2018-08-22
Liczba stron:
432
Czas czytania
7 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380311343
Tłumacz:
Joanna Ugniewska
Średnia ocen

                8,1 8,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup 1968. Od Wietnamu do Meksyku. Dziennik z przełomowego roku w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

1968. Od Wietnamu do Meksyku. Dziennik z przełomowego roku



książek na półce przeczytane 653 napisanych opinii 74

Oceny książki 1968. Od Wietnamu do Meksyku. Dziennik z przełomowego roku

Średnia ocen
8,1 / 10
134 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
317
227

Na półkach: , ,

Świetny zbiór reportaży dla mnie wybitnej dziennikarki. Nie sądziłam, że rok 1968 był obfity w takie wydarzenie - edukacja szkolna kończy się raczej gdzie w okolicach II wojny światowej, bo nikt nie zdąży przerobić materiału. W każdym razie kiedy o wojnie w Wietnamie słyszałam (chociażby szeroka filmografia skłania do zaznajomienia się z tematem) to tak o masakrze w Meksyku nie miałam pojęcia. Intrygujące były dla mnie wywiady ze świadkami zamachu na Roberta Kennedy'ego. Głęboko poruszył mnie też temat barridas w Peru. Zaciekawił temat Indii - ich zupełnie odmiennej kultury, tego, że parapsychologia była zwyczajnym przedmiotem wykładanym na Uniwersytecie. Książkę polecam - myślę, że każdy znajdzie dla siebie jakiś reportaż szczególnie go interesujący.

Świetny zbiór reportaży dla mnie wybitnej dziennikarki. Nie sądziłam, że rok 1968 był obfity w takie wydarzenie - edukacja szkolna kończy się raczej gdzie w okolicach II wojny światowej, bo nikt nie zdąży przerobić materiału. W każdym razie kiedy o wojnie w Wietnamie słyszałam (chociażby szeroka filmografia skłania do zaznajomienia się z tematem) to tak o masakrze w Meksyku...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

574 użytkowników ma tytuł 1968. Od Wietnamu do Meksyku. Dziennik z przełomowego roku na półkach głównych
  • 411
  • 160
  • 3
81 użytkowników ma tytuł 1968. Od Wietnamu do Meksyku. Dziennik z przełomowego roku na półkach dodatkowych
  • 52
  • 7
  • 6
  • 5
  • 4
  • 4
  • 3

Inne książki autora

Oriana Fallaci
Oriana Fallaci
Oriana Fallaci była florentynką mieszkającą w Nowym Jorku. Wręczając jej doktorat honoris causa w dziedzinie literatury dziekan Colu mbia College w Chicago nazwał ją "jednym z najpoczytniejszych i najbardziej uwielbianych autorów na świecie". Jako korespondent wojenny śledziła losy wszystkich konfliktów zbrojnych naszych czasów, od Wietnamu po Bliski Wschód.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wywiad z historią Oriana Fallaci
Wywiad z historią
Oriana Fallaci
🔰"Kiedy człowiek myśli, że nie da rady czegoś zrobić, nigdy nie da rady. Nawet jeśli jest bardzo inteligentny, nawet jeśli ma tysiąc talentów." [Indira Gandhi] Oriana Fallaci - ikona światowego dziennikarstwa ubiegłego wieku. Zawsze bezkompromisowa i waleczna. Nawet zacięci rywale i wrogowie nie mogli jej odmówić odwagi. Rozmowy z najważniejszymi osobami ówczesnego świata polityki prowadziła zawsze na własnych zasadach, pewna siebie i perfekcyjnie przygotowana. Rozmawiała bez czołobitności, czasem tak jakby zatraciła instynkt samozachowawczy. Miała odwagę zadawać pytania, których nikt wcześniej i potem nie śmiałby zadawać. Dzisiaj już nikogo nie dziwi tzw. dziennikarstwo konfrontacyjne. Jednak współczesny rodzaj "konfrontacji" stosowanej przez wielu dziennikarzy nie ma zbyt wiele wspólnego z tym, co prezentowała Włoszka. W tym obszernym tomie zebrano najważniejsze wywiady przeprowadzone przez Fallaci w latach siedemdziesiątych. Niektóre zamieszczone tu wywiady i to, co się działo po ich opublikowaniu, obrosły już legendą. Na przykład jej rozmowa z Hajle Sellasje bezlitośnie obnażyła marną kondycję tego bezwzględnego satrapy. Wściekłość owego despoty, po upublicznieniu rozmowy z Fallaci, poważnie zagroziła relacjom włosko - etiopskim, a dziennikarka zaczęła otrzymywać anonimowe groźby utraty życia, jeśli ośmieli się pojawić w Addis Abebie. Podczas wywiadu z Włoszką Henry Kissinger zgubił gdzieś polityczny instynkt i z rozbrajającą szczerością oświadczył, że to on, niczym samotny kowboj, prowadzi Amerykę. Te słowa wywołały wściekłość prezydenta USA Richarda Nixona, który uznał je za jawną zniewagę. Nie wszystkie wywiady z tego zbioru okazały się dla mnie interesujące, ale kilka z nich przeczytałam z wielkim zainteresowaniem, gdyż są prawdziwą kopalnią wiedzy o polityce i obyczajach lat sześćdziesiątych. Najbardziej podobały mi się te przeprowadzone z dwiema czołowymi w ówczesnym świecie polityczkami. Indirą Gandhi, która, w rozmowie z Fallaci jest bardzo opanowana, to ona nadaje ton wywiadowi i stara się wykreować swój pozytywny wizerunek i pokazać siebie jako optymistkę wierzącą w ideały. Czy taka rzeczywiście była? Bardzo ciekawy jest wywiad z "żelazną" Goldą Meir, o której Ben Gurion mówił: "to najzdolniejszy mężczyzna w moim rządzie". Rozmowa okazała się zaskakującą opowieścią o kobiecie kochającej władzę, która jednak często czuje się rozdarta między życiowymi rolami i żałuje czasu, który poświęciła polityce kosztem rodziny. Fallaci opisuje ze zdumieniem, że wszechmocna Golda mieszka zupełnie sama, nie korzysta niemal z żadnych przysługujących jej przywilejów, a po przyjęciach własnoręcznie zmywa naczynia, aby "dziewczyna do pomocy nie zastała rano za dużo brudu". Oriana Fallaci, jak mało który dziennikarz, miała dar wyciągania ze spiżowych dusz polityków reakcji i emocji, których raczej nigdy nie zamierzali publicznie ujawniać. Jest przykładem dziennikarki, która zaczynała od pisania portretów gwiazd Hollywood i potrafiła doprowadzić swój warsztat do takiej perfekcji, że światowa opinia publiczna ze niecierpliwieniem czekała na jej relacje z wojny w Wietnamie, konfliktu indyjsko - pakistańskiego, zamieszek z olimpiady w Meksyku w 1968r. Jest także przykładem osoby zaangażowanej osobiście. W czasie wojny jako dziecko pomagała ojcu działającemu w ruchu antyfaszystowskim. Przenosiła rozkazy i meldunki do partyzantów oraz granaty ukryte w wydrążonych główkach kapusty (za co po wojnie nagrodziły ją władze państwowe). To zapewne wtedy Oriana nauczyła się odwagi i brawury, które stały się ważnymi cechami jej charakteru. 🔰"... trzeba być szalonym, żeby nie zdawać sobie sprawy, że młodsze pokolenia myślą w inny sposób i że tak ma być. Byłoby całkiem ponuro, gdyby każde pokolenie było kopią poprzedniego, świat nie poszedłby naprzód." [Golda Meir] 🔰"starość jest jak samolot, który leci pośród burzy. Kiedy raz się tam znajdziesz, nie możesz już nic zrobić. Nie zatrzymasz samolotu, nie zatrzymasz burzy, nie zatrzymasz czasu. A zatem warto przyjąć ją spokojnie, z mądrością." [Golda Meir] 🔰"nie życzę pani, żeby miała pani łatwe życie, ale życzę, żeby pokonała pani każdą trudność, jaką życie może pani przynieść." [Indira Gandhi] 🔰"... nigdy nie rozumiałam kobiet, które z powodu dzieci zachowują się niczym ofiary i zakazują sobie innych zajęć. [Indira Gandhi]
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na 7 1 rok temu
Granica. Na krawędzi Europy Kapka Kassabova
Granica. Na krawędzi Europy
Kapka Kassabova
„Granica” Kapki Kassabovej to niezwykła podróż – zarówno w przestrzeni, jak i w czasie. Autorka, łącząc elementy reportażu z osobistą refleksją, zabiera czytelnika w rejony pogranicza Bułgarii, Grecji i Turcji – miejsca, gdzie splatają się historie narodów, kultur i religii. To jednak nie tylko zapis reporterskiej wędrówki, lecz także głęboko intymna opowieść o powrocie do korzeni, o próbie odnalezienia siebie poprzez kontakt z krajobrazem dzieciństwa i jego duchami. Kassabova w sposób niezwykle subtelny konfrontuje swoje wspomnienia z rzeczywistością współczesną. Powraca do miejsc, które kiedyś tętniły życiem i magią, a dziś często są zapomniane, pełne cieni przeszłości. W tej konfrontacji tkwi główne napięcie książki – między pamięcią a teraźniejszością, między nostalgią a świadomością nieuchronnego przemijania. Autorka nie ucieka od melancholii, ale też nie popada w sentymentalizm. Jej spojrzenie jest uważne, pełne zrozumienia i czułości. „Granica” to także fascynująca opowieść o miejscu, w którym przecinają się nie tylko granice państw, ale też ludzkich losów i historii. Kassabova pokazuje, jak przeszłość – zarówno ta wielka, historyczna, jak i ta mała, prywatna – odciska swoje piętno na współczesności. Spotykamy tu ludzi, którzy żyją w cieniu dawnych wydarzeń, wciąż próbując odnaleźć swoje miejsce w świecie nieustannie się zmieniającym. To książka o styku kultur, o pamięci, ale też o samotności i potrzebie przynależności. Ogromnym atutem „Granicy” jest styl autorki – delikatny, wyważony, momentami poetycki. Kassabova potrafi jednym zdaniem oddać atmosferę miejsca, emocję chwili, piękno lub smutek krajobrazu. Jej proza działa na wyobraźnię i zmysły, wciągając czytelnika w rytm podróży, która staje się medytacją nad czasem, przestrzenią i tożsamością. To książka, która pozostaje w pamięci na długo – mądra, poruszająca i napisana z prawdziwą literacką wrażliwością.
Queequeg - awatar Queequeg
ocenił na 8 5 miesięcy temu
Wywiad z władzą Oriana Fallaci
Wywiad z władzą
Oriana Fallaci
„Wywiad z władzą” Oriany Fallaci to zbiór rozmów, które nawet po latach rażą aktualnością i siłą przekazu. Autorka spotyka się z ludźmi stojącymi na absolutnych szczytach polityki i historii – od rewolucjonistów i dyktatorów po przywódców demokratycznego świata. Nie interesuje jej tworzenie pomników ani wygładzone autoportrety rozmówców. Każdy wywiad jest konfrontacją, w której władza zostaje wystawiona na próbę a czytelnik dostaje rzadką okazję zajrzenia za kulisy decyzji, ideologii i osobistych obsesji ludzi decydujących o losach milionów. Styl Fallaci jest jej największą siłą. Jest bezlitosna, niecierpliwa wobec kłamstw i uników, prowokuje, naciska i drąży aż rozmówcy zaczynają się gubić, denerwować lub odsłaniać swoje prawdziwe oblicze. Legendarne wywiady z Chomeinim czy Kaddafim pokazują jak skutecznie potrafiła zdejmować aureolę „nietykalności” z postaci uznawanych za półbogów lub potwory niezdolne do rozmowy. Cennym uzupełnieniem są też fragmenty autobiograficzne, w których Fallaci opisuje ile upokorzeń, manipulacji i ryzyka kosztowało ją doprowadzenie tych spotkań do skutku. Imponująca jest także lista rozmówców: Ariel Szaron, Bobby Kennedy, Deng Xiaoping, Dalajlama – postacie skrajnie różne a jednak połączone jednym: realnym wpływem na świat. Szczególnie interesujące są wątki polskie. Rozmowa z Mieczysławem Rakowskim jest bezpardonowym obnażeniem języka władzy i partyjnego cynizmu a wywiad z Lechem Wałęsą momentami kompromitujący – pełen pychy i niepotrzebnej arogancji, choć Fallaci zaskakująco często obchodzi się z nim łagodniej niż można by się spodziewać. To pokazuje, że autorka nie pisze pod tezę lecz reaguje na konkretnego człowieka i sytuację. „Wywiad z władzą” to nie tylko zapis rozmów ale przenikliwa analiza mechanizmów rządzących światem: strachu, ambicji, ideologii i przemocy ukrytej za wielkimi słowami. Książka boleśnie uświadamia jak bardzo dziś brakuje dziennikarzy formatu Fallaci – nieustępliwych, odważnych, gotowych patrzeć przywódcom na ręce i rozliczać ich bez taryfy ulgowej. Trudno nie snuć myśli jak wyglądałyby jej rozmowy z Trumpem czy Putinem. To lektura wymagająca, niewygodna i niezwykle potrzebna – zwłaszcza w czasach, gdy władza coraz rzadziej bywa naprawdę przepytywana.
Queequeg - awatar Queequeg
ocenił na 8 2 miesiące temu
Wnuki Jozuego Paweł Smoleński
Wnuki Jozuego
Paweł Smoleński
Wnuki Jozuego Autor: Paweł Smoleński Moja ocena: 8/10 Po tę książkę sięgnąłem z pewną rezerwą, mając w pamięci wcześniejszą publikację autora, Syrop z piołunu, która wydała mi się kompletną pomyłką. Tym razem jednak spotkało mnie pozytywne zaskoczenie. Wnuki Jozuego to reportaż dopracowany, prowadzony w sposób wyważony, chociaż momentami można odnieść wrażenie, że nieco mocniej przechyla się w stronę izraelskiej perspektywy. Uważam jednak, że jest to zrozumiałe i w wielu miejscach wręcz potrzebne, aby lepiej uchwycić lokalny punkt widzenia. Książka okazała się dla mnie wartościowa – pozwoliła mi lepiej zrozumieć optykę zarówno Izraelczyków, jak i Palestyńczyków, a także odpowiedziała na wiele pytań, które stawiałem sobie już od dawna. To publikacja pełna trudnych emocji, ale jednocześnie napisana w sposób przystępny, bez niepotrzebnego patosu. Smoleński potrafi oddać głos swoim rozmówcom i poprzez ich historie ukazać skomplikowaną mozaikę konfliktu bliskowschodniego. Choć książka została wydana w 2019 roku, wciąż pozostaje niezwykle aktualna. Patrząc z perspektywy 2025 roku, daje narzędzia do lepszego rozumienia współczesnych wydarzeń w Strefie Gazy i szerszego kontekstu izraelsko-palestyńskiego sporu. To publikacja, którą z czystym sumieniem mogę polecić każdemu zainteresowanemu Bliskim Wschodem – rzetelna, angażująca i zmuszająca do refleksji. ** 22:58 * 05.09.2025 * 79/2025 *
Paweł - awatar Paweł
ocenił na 8 7 miesięcy temu
Nie ma Mariusz Szczygieł
Nie ma
Mariusz Szczygieł
O tym, że Mariusz Szczygieł jest świetnym reporterem i literatem, a jego książki można brać w zasadzie „w ciemno”, nikt nie musiał mnie nigdy przekonywać. Po „Nie ma” nie sięgałam dotychczas wyłącznie z powodu tematu przewodniego i traumatycznych doznań po przeczytaniu (już wcześniej) jednego z reportaży. Ten drastyczny, choć kapitalny tekst („Śliczny i posłuszny”) ukazał się w Gazecie Wyborczej w 2013 roku. Wywołał wówczas prawdziwą burzę, zarówno nagród, jak krytyki, a we mnie zachwyt nad formą i przerażenie treścią. Nie chciałam się więc „Nie ma” dręczyć, przewidując podobne emocje. Minęło kilka lat i postanowiłam spróbować, czy do książki o utracie i nieobecnościach dojrzałam. Trzydzieści reportaży połączonych jest jednym, choć niezwykle pojemnym elementem wspólnym - ich bohaterowie zmagają się z dręczącym brakiem - każdy kogoś albo czegoś „nie ma”, a bywa, że sami obarczają innych pustką pozostawioną po sobie. Rozumiem ideę, podziwiam odwagę autora, ale o ile pojedyncze teksty uważam za świetne lub co najmniej ciekawe, to całość mnie nie przekonała. Trudno było mi połączyć różne kategorie owego „nie ma” i znaleźć analogie pomiędzy kolejnymi rozdziałami-reportażami. Obok braków oczywistych i trudnych, lecz takich z którymi da się żyć, są jeszcze nieobecności niemożliwe do zapełnienia, a postawienie ich obok siebie może budzić wątpliwości. To temat zdecydowanie zbyt pojemny, żeby dało się z niego wysnuć jedną wspólną dla wszystkich tekstów refleksję, a jak mi się wydawało takie było założenie. Dla każdego czytelnika inny brak, inna nieobecność, czy utrata będą tą najważniejszą, najbardziej bolesną. A może właśnie o to chodziło, o pokazanie wielości znaczeń i interpretacji, a tylko ja chciałam znaleźć jakieś (chyba niemożliwe w ludzkiej egzystencji) poczucie uporządkowania i (co tu ukrywać) ukojenia lub przynajmniej oswojenia potencjalnych „nie ma”, których się obawiam. Uspokojenia i poczucia sensu w „Nie ma” nie znalazłam, a lektura okazała się (jako całość) raczej przygnębiająca. Wyróżniłabym reportaż o poetce Violi Fischerovej, za obecne w nim „czeskie klimaty” i pojawiające się postacie m.in. Bohumila Hrabala, chociaż od czasu, kiedy dowiedziałam się co ten miłośnik kotów robił z nadprogramowymi kociętami, moja sympatia dla jego literatury mocno ostygła. Zwróciłam również uwagę na reportaż „Nieznajomy wróg jakiś” o siostrach Zofii i Ludwice Woźnickich. Nie znałam dotąd ich literatury ani tragicznej historii. Może jakimś pomysłem jest czytanie „Nie ma” wybiórczo, a nie tak jak zrobiłam, czyli jako całość. Można się przekonać, ale myślę, że nie straci wiele czytelnik, który zna już twórczość autora, pomijając tę pozycję, skądinąd bardzo docenioną i nagrodzoną między innymi Nagrodą Literacką Nike (od jury i czytelników) i nagrodą Nike 25-lecia.
Iksja - awatar Iksja
oceniła na 7 28 dni temu
Borderline. Dwanaście podróży do Birmy Grzegorz Stern
Borderline. Dwanaście podróży do Birmy
Grzegorz Stern
Lektura reportaży Kapuścińskiego nastroiła mnie sceptycznie do reportaży w ogóle. Podchodzę do niech z ostrożnością, zwłaszcza w kwestiach niesprawdzalnych, drobnych relacjach i opowieściach i oczywiście emocjach, subiektywnych odczuciach. Te zdarzają się w tym reportażu, chociaż nie są przesadnie eksponowane. Stern ma dobre pióro, opisuje barwnie i powstrzymuje się od ocen. Relacjonuje. I jest to bardzo dobra relacja, mocna. Wstrząsająca. Historia najnowsza Birmy jest kuriozalna, poplątana. Ta mozaika etniczna, pośród gór i dżungli, bogata ale przerażająco biedna. Momentami przypominała mi Koreę Północną, z tym, że tam nie ma mowy o jakimkolwiek większym buncie. W reportażu uderzyły mnie dwie rzeczy szczególnie. Pierwsza powiązana z religią. W Polsce mamy pozytywny stereotyp buddyzmu... jednak jak widać na tym przykładzie jest to religia jak każda inna. Jej wyznawcy nie widzą problemu, by składać ofiary mnichom i pod pagodami... a potem bezlitośnie oszukiwać się na każdym kroku czy torturować więźniów politycznych. Prowadzić czystki etniczne. Tutaj dodam, że nie podobało mi się szukanie przez autora chrześcijańskich analogii. Przełożony świątyni to "opat" nie "przeor". W buddyzmie nie funkcjonuje "ekskomunika", mnisi mogą odmówić przyjmowania ofiar lub sprawowania obrzędu. Nie mogą wykluczyć ze wspólnoty. Te analogie bardziej zaciemniają obraz niż go wyjaśniają. Druga rzeczą, która mnie poruszyła to jak łatwo można przejść drogę od bohatera do zera... na przykładzie Aung San Suu Kyi. Może nie do zera absolutnego... jednak bardzo blisko. W opiniach ktoś szukał analogii do Polski. Może i jest, moim zdaniem delikatna i mglista, odnosząca się raczej do postaw ludzkich niż polityki. W 2007 roku manifestowałem na placu Solidarności w Szczecinie swoje poparcie dla "Szafranowej rewolucji". Przyszło tylko 10 osób...
Lis Gracki - awatar Lis Gracki
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Warto żyć. Lejb Fogelman. Michał Komar
Warto żyć. Lejb Fogelman.
Michał Komar
„Los osadził mnie w miejscu, przez które przechodzi Axis Mundi – Oś Świata”. Był „upalny wrześniowy dzień 1969 roku”, gdy autor tego swoistego podsumowania dotychczasowego życia, a zarazem bohater wywiadu z Michałem Komarem, wylądował na nowojorskim lotnisku. Witany i wyczekiwany przez brata matki, czyli wujka i jego żonę. Niechciany przez Polskę w 1968 roku Żyd. Miał dziewiętnaście lat, tekturową walizkę z imitacją skóry i przeszłość studenta Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. W tym momencie diametralnych zmian zrozumiał jedno! Tą myślą podzielił się z prowadzącym wywiad – „Zrozumiałem, że ja, szary pisklak z Pułtuska i Legnicy, mogę tu rozwinąć skrzydła i być, kim tylko zechcę. Kolorowym ptakiem! Bo w końcu to ja jestem Fogelman, co w jidysz oznacza człowieka ptaka”. Rozwinął więc skrzydła i poleciał przed siebie w poszukiwaniu swojej nowej ścieżki. Nowej drogi, a właściwie autostrady życia pełnej niespodziewanych zdarzeń, nieplanowanych wydarzeń, szczęśliwych okoliczności, mnożących się możliwości i niezliczonej rzeszy przychylnych ludzi. Tych nieznanych i tych z pierwszych stron mediów jak: Jimi Hendrix, Mick Jagger, Jan-Paul Sartre, Jerzy Grotowski, Wiaczesław Mołotow, Wiktor Jerofiejew, Włodzimierz Wysocki i wiele, wiele innych. Spośród nich najbardziej nierealny – Włodzimierz Ilicz Lenin. A dokładniej jego mózg. Zakonserwowany w spirytusie, który pił z wybitnym neurologiem z Moskiewskiego Instytutu Badań Mózgu W. I. Lenina zakąszanym kiszoną kapustą... Życie, które rozmówca kreował, zaczynało brzmieć wręcz nieprawdopodobnie. Nic dziwnego, że z ust prowadzącego padło w końcu wymowne stwierdzenie świadczące o pojawieniu się nuty sceptycyzmu i niedowierzania skierowane pod adresem rozmówcy – „Drogi baronie Münchhausen...”, na które uzyskał szybką odpowiedź – „Mówię prawdę. Münchhausen zmyślał, żeby przetrwać. Ja nie muszę, bo przetrwałem”. I wtedy mnie olśniło! Historia o swoich losach opowiadana przez rozmówcę była wierzchnią, widoczną warstwą „high life” kolorowego ptaka prowadzonego w USA, Francji i ZSRR, wynikającą z jego osobowości – otwartej, głodnej wrażeń, kreatywnej, eksperymentującej, odważnej, ryzykownej i wystawiającej swoje słabości na próbę, by je pokonać. Spośród przytaczanych faktów, które świadczyły jednoznacznie o życiowym stylu lekkoducha i ekscentryka przebijały się od czasu do czasu informacje o sukcesach niemożliwych jednak do osiągnięcia bez równoważnych cech – odpowiedzialności, systematyczności, pracowitości, rozumnych wyborów, planowania i dalekosiężnego spoglądania w przyszłość. W tym pełnym kontekście zaczęłam rozpatrywać podejście rozmówcy do życia, by dobrze zrozumieć tytuł – warto żyć. Przekuwać problemy na możliwości. Z tych ostatnich korzystać na maksa, ciężko pracując, ale nie zapominając o radości życia. To dlatego cały wywiad był nie tylko przeciekawy, bo rozmówca okazał się nieprzeciętnym erudytą, ale emanował również radością, energią, optymizmem i pozytywnym nastawieniem do świata i ludzi. Prawnikiem o duszy artysty, czyli kolorowym ptakiem, o którym przeczytałam na okładkowym skrzydełku – „Można go czasem spotkać przemierzającego centrum Warszawy w nienagannie skrojonym garniturze i kapeluszu. I jeśli któryś z przechodniów go zainteresuje, w stylu Sokratesa zatrzymuje go rozmową”. Chciałabym być tą zatrzymaną osobą. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 7 1 rok temu

Cytaty z książki 1968. Od Wietnamu do Meksyku. Dziennik z przełomowego roku

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki 1968. Od Wietnamu do Meksyku. Dziennik z przełomowego roku