1941. Rok, w którym Niemcy przegrały wojnę

Okładka książki 1941. Rok, w którym Niemcy przegrały wojnę
Andrew Nagorski Wydawnictwo: Rebis historia
368 str. 6 godz. 8 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Year Germany Lost the War: 1941
Data wydania:
2019-11-26
Data 1. wyd. pol.:
2019-11-26
Liczba stron:
368
Czas czytania
6 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380625334
Tłumacz:
Jan Szkudliński
Średnia ocen

                6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup 1941. Rok, w którym Niemcy przegrały wojnę w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

1941. Rok, w którym Niemcy przegrały wojnę



książek na półce przeczytane 395 napisanych opinii 137

Oceny książki 1941. Rok, w którym Niemcy przegrały wojnę

Średnia ocen
6,9 / 10
65 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
507
469

Na półkach: ,

Pierwszy kontakt z tym autorem. Książka dobra, ciekawie ujęty rok na kilku płaszczyńcach. Ukazanie kilku znaczących kwestii dla przebiegu II WŚ. Czyta się dobrze, nie ma zbyt długich wywodów, treść przystępna dla czytelnika, żadne naukowe opracowanie na 2000 str. Polecam. Dobra pozycja.

Pierwszy kontakt z tym autorem. Książka dobra, ciekawie ujęty rok na kilku płaszczyńcach. Ukazanie kilku znaczących kwestii dla przebiegu II WŚ. Czyta się dobrze, nie ma zbyt długich wywodów, treść przystępna dla czytelnika, żadne naukowe opracowanie na 2000 str. Polecam. Dobra pozycja.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

188 użytkowników ma tytuł 1941. Rok, w którym Niemcy przegrały wojnę na półkach głównych
  • 109
  • 74
  • 5
59 użytkowników ma tytuł 1941. Rok, w którym Niemcy przegrały wojnę na półkach dodatkowych
  • 29
  • 14
  • 7
  • 4
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki 1941. Rok, w którym Niemcy przegrały wojnę

Inne książki autora

Andrew Nagorski
Andrew Nagorski
Amerykański dziennikarz i pisarz polskiego pochodzenia. Przewodniczący Rady Dyrektorów Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności. Urodził się w Szkocji. Jego rodzicami byli Polacy, którzy po II wojnie światowej zostali na emigracji. Kilka lat później rodzina przeniosła się do Stanów Zjednoczonych. tudiował historię w Amherst College, pod koniec lat sześćdziesiątych był studentem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Podczas kariery w „Newsweeku” kierował biurami w Hongkongu, Moskwie, Rzymie, Bonn, Warszawie i Berlinie. Jako specjalista od spraw Europy Wschodniej relacjonował m.in. powstanie Solidarności. Rozgłos zyskał w 1982 r., gdy niezależne, ostre komentarze doprowadziły do wydalenia go ze Związku Radzieckiego. Jest laureatem wielu nagród oraz autorem bestsellerowych książek, w tym: Największej bitwy, Hitlerlandu i Łowców nazistów. W 2009 został uhonorowany Odznaką Honorową Bene Merito. Pisze książki reportażowe, a także opracowania historyczne. Ma w dorobku powieść Last Stop Vienna z 2003. Jej akcja rozgrywa się w latach 20. XX wieku i ukazuje mechanizm kształtowania się nazizmu. W rzeczywistości powieściowej Adolf Hitler ginie na początku lat 30.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Czarnobyl. Historia nuklearnej katastrofy Serhii Plokhy
Czarnobyl. Historia nuklearnej katastrofy
Serhii Plokhy
Dzieło Serhiija Plokhy'ego to nie tylko kronika wybuchu w elektrowni, lecz przede wszystkim wnikliwa wiwisekcja systemu radzieckiego, osadzona w samym sercu jego strukturalnej niewydolności... Ten ceniony historyk z Harvardu przekonująco dowodzi, że awaria nie była nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności, lecz naturalną konsekwencją funkcjonowania państwa opartego na kłamstwie. W świecie opisanym przez autora, partyjna ideologia i chęć zachowania pozorów systematycznie wygrywały z faktami oraz elementarnym bezpieczeństwem. Narracja swobodnie przeskakuje między kuluarami Kremla, klaustrofobiczną sterownią reaktora a morderczym wysiłkiem ratowników. Dzięki dotarciu do odtajnionych archiwów KGB, autor bezlitośnie rozprawia się z narosłymi mitami, wykazując, że władze posiadały wiedzę o krytycznych wadach konstrukcyjnych reaktora RBMK na lata przed tragedią. Bardzo mocno wybrzmiewa tu wątek ukraiński – skażenie ziemi i całkowite załamanie zaufania do Moskwy stały się paliwem dla ruchów niepodległościowych, które ostatecznie rozbiły ZSRR od środka. Popularne produkcje, m.in serial HBO przyzwyczaiły widzów do pewnej wizji tych wydarzeń, jednak omawiana lektura oferuje znacznie głębsze, pozbawione scenariuszowych uproszczeń spojrzenie. Rzetelna praca naukowa, napisana z energią godną najlepszych thrillerów politycznych, pozostaje kluczowym punktem odniesienia dla każdego, kto chce zrozumieć, jak systemowa tajemnica i pogarda dla prawdy doprowadziły do technologicznego końca świata...
Joanie - awatar Joanie
ocenił na 8 29 dni temu
Hue 1968. Wietnam we krwi Mark Robert Bowden
Hue 1968. Wietnam we krwi
Mark Robert Bowden
Czytałam niedawno "Wietnam" Hastingsa, a teraz postanowiłam bardziej zgłębić historię wojny wietnamskiej i sięgnęłam po "Hue 1968" Bowdena, książkę poświęconą najkrwawszej bitwie tej wojny. Spodobała mi się ona bardziej od poprzedniej lektury, autor tutaj snuł naprawdę wciągającą opowieść, ciekawie łącząc szerszy obraz całej wojny z indywidualnymi historiami. Właśnie ten ludzki wymiar bitwy - wspomnienia żołnierzy, dziennikarzy i cywilów - jest dla mnie najmocniejszą stroną "Hue 1968". Choć tę najbardziej znaną część ofensywy Tet obie strony przypisały sobie jako zwycięstwo - Amerykanie, bo odzyskali miasto i wypędzili z niego Vietcong, a Wietnam Północny, bo utrzymał Hue na tyle długo, by zwrócić uwagę światowej opinii publicznej - to nie da się ukryć, że przegrany był jeden i była to ludność cywilna miasta. Za największą wadę książki można uznać zbyt amerykański punkt widzenia, ale czego się spodziewać po amerykańskim dziennikarzu? Bowden starał się być bezstronny, dopuszczał do głosu też Wietnamczyków z Północy, starał się pokazał, o co i jak zacięcie walczyli... Owszem, to było ciekawe i istotne, ale zabrakło mi tutaj Wietnamczyków z Południa. A przecież oni też walczyli o Hue, ponieśli większe straty niż Amerykanie, a w książce zostali mocno zmarginalizowani - właściwie ciężko ich nie postrzegać z amerykańskiego punktu widzenia, że większość z nich była taka nieudolna, bez pomocy USA do niczego się nie nadawali... Nie kupuję tej części historii. Pominąwszy jednak ten dość istotny szczegół, nie da się ukryć, że walkę Amerykanów przeciwko Frontowi z Północy Bowden przedstawił bardzo ciekawie i szczegółowo - czasem dla mnie aż zbyt szczegółowo. Z jednej strony bywało to nawet zabawne, gdy autor przywoływał listy jednego z żołnierzy do żony, innym razem nieco męczące, gdy próbowałam sobie przypomnieć, kto jest kim i w jakim kontekście był już wspominany, bo tyle postaci się tu przewija. Mimo wszystko książkę bardzo polecam - szczególnie zainteresowanym historią wojny wietnamskiej.
Gabi Zet - awatar Gabi Zet
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Fall Weiss. Najazd na Polskę 1939 Robert Forczyk
Fall Weiss. Najazd na Polskę 1939
Robert Forczyk
Są błędy. Np. Autor myli dwupłatowce obserwacyjne z górnopłatami albo nie zna losów i ilości polskich trałowców. Gdybologię "co by było" należało sobie darować bo wymaga uwzględnienia zbyt wielu danych. Ocena polityczna działań Francji i Wlk. Brytanii jest powierzchowna i emocjonalna, krzywdząca. Autor też nie powinien nazywać wiceprezydenta Wallaca "przygłupem". Ignorancja Kołymska 1944 była konsekwencją planów Roosevelta względem Stalina, magadańskiego złota i powojennego ONZ. Wallace miał nie widzieć "nic złego". Tak samo jak nikt nie dopytywał się o losy amerykańskich lotników, którzy wyskoczyli nad ZSRR i trafili do łagrów. Poza tym książka jest przydatna. Opisuje przygotowania Polski i Niemiec do wojny, rozwój ich przemysłów, koncepcję na armie... oraz polskie braki. Autor nie skupia się na skali taktycznej co od dekad robią polscy mitomani. Nie interesują go dokonania batalionów lecz grup armii, armii, korpusów i grup operacyjnych. Skala taktyczna pozwala Polakom kamuflować skalę porażki i amatorszczyzny Wojska Polskiego gdyż historycy skupiają się na tych wygranych potyczkach. W skali operacyjnej i strategicznej widzimy to jak bardzo było źle. Bez planu, bez talentu i umiejętności, bez wyszkolenia. Bez jakiejś koncepcji, gdy nie tylko armie ale same dywizje ulegały rozpadowi podczas odwrotu. Doceniam zwłaszcza podział na Północ, Centrum i Południe. Nic tak nie ukazuje dobrze porażki jak skupienie się w jednym rozdziale na niezsynchronizowanych działaniach armii "Łódź", "Poznań", "Kraków" i "Prusy", którymi nieudolnie próbował sterować Naczelny Wódz. Polacy mieli problemy nawet ze sterowaniem dywizjami, synchronizowaniem działań rodzajów broni. Co zresztą jest opisane w sekcji poświęconej BOS - Systemowi Bojowemu Wehrmachtu i Wojska Polskiego. Gdzieś tam jest też ZSRR ale w tej książce jego działania są epizodyczne, nieco mniej niż armii słowackiej. Ogólnie warto przeczytać jako sensowną odskocznię od krajowej "wrześniowej" literatury.
Telamon - awatar Telamon
ocenił na 7 24 dni temu
Wojna Niemców. Naród pod bronią 1939-1945 Nicholas Stargardt
Wojna Niemców. Naród pod bronią 1939-1945
Nicholas Stargardt
Niemcy na wojnie. „Druga wojna światowa, jak żadna inna, była wojną Niemców. Reżim nazistowski rozpętał ten konflikt, a następnie zmienił go w najstraszliwszą wojnę w dziejach Europy, uciekając się do ludobójczych metod na długo przed zbudowaniem pierwszych komór gazowych w okupowanej Polsce”. Osobiście uważam, że dobrych książek historycznych nigdy dość. Dotyczy to również książek poświęconych II wojnie światowej. Jeśli chcecie spojrzeć na ten konflikt trochę z innej perspektywy, koniecznie sięgnijcie po publikację pod tytułem „Wojna Niemców. Naród pod bronią 1939 – 1945”. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Rebis. Jej autorem jest brytyjski historyk Nicholas Stargardt. Stworzył on bez wątpienia niesamowitą i niezwykle ciekawą książkę. Co jest siłą tego akurat tytułu? Otóż to, że jej głównymi bohaterami nie są politycy III Rzeszy, z Hitlerem na czele, lecz zwykli Niemcy. Niczym w dramacie autor na początku wymienia osoby w nim występujące. Warto je wymienić: syn rolnika, kwiaciarka, nauczyciel, prawnik, stolarz, sklepikarz. Jednym słowem zwyczajni Niemcy. Właśnie na przykładzie ich losów Stargardt opisuje II wojnę światową. W sześciu częściach obserwujemy III Rzeszę od „obrony przed atakiem do totalnej klęski”. Wraz z bohaterami książki przemierzamy niemal wszystkie niemieckie fronty w Europie. Od Polski, po daleki ZSRR. Bogactwem tej książki są teksty źródłowe - listy, pamiętniki. Pozwalają one autorowi wniknąć w umysły zwykłych Niemców. Autor nie ma wątpliwości – Niemcy wiedzieli o ludobójstwach i wszystkich potwornościach, które III Rzesza stosowała od pierwszego dnia wojny. Wiedzieli o eksterminacji Żydów, masowych mordach w Polsce i całej Europie. Nie mogą więc udawać, że o tym wszystkim dowiedzieli się dopiero po II wojnie. Osobiście czułem wzburzenie – jak zawsze – kiedy czytałem o nalotach bombowych na niemieckie miasta. Ciężko czytać to Polakowi. Gdy Warszawa została niemal zrównana z ziemią, to Niemcy boleją nad – nie tak znowu ciężkimi – alianckimi nalotami. Trzeba jednak oddać autorowi, że jasno przedstawia swoje stanowisko – Niemcy popierali Hitlera, ufali mu i korzystali na jego polityce. Wierzyli mu do końca. Równie wstrząsający jest fragment, traktujący o sytuacji w Niemczech już po zakończeniu wojny. Czytając książkę pozbywamy się złudzeń – o ile jeszcze takowe mieliśmy. Niemcy nie rozliczyli się ze swoją przeszłością. Nie poddali się denazyfikacji. Świadczą o tym dobitnie liczby, które przytacza autor. Zdecydowana większość sędziów i urzędników państwowych to po prostu naziści. Równie ciekawe są odmienne podejścia do własnej historii w Niemczech Wschodnich i Zachodnich. Autor pokazuje także, że już pod koniec wojny Niemcy robili dużo, aby przedstawić siebie nie w roli sprawców, ale w roli ofiar. Nie dajmy się na to nabrać. Reasumując „Wojna Niemców” to naprawdę bardzo interesująca książka. Lektura obowiązkowa dla wszystkich zainteresowanych historią II wojny światowej i historią w ogóle. Wojciech Sobański
Wojtek - awatar Wojtek
ocenił na 8 11 miesięcy temu
Monte Cassino. Piekło dziesięciu armii Peter Caddick-Adams
Monte Cassino. Piekło dziesięciu armii
Peter Caddick-Adams
„Monte Cassino” jest nazwą, którą zna chyba każdy Polak – jest to symbol polskiego heroizmu i odwagi. Była to jedna z najcięższych i najbardziej krwawych potyczek II wojny światowej, której sukces otworzył alianckim wojskom drogę do dalszego wyzwalania Włoch. Strategicznie położony klasztor, górujący nad okolicą, wydawał się idealnym miejscem do obrony, co doprowadziło do jego zniszczenia przez alianckie bombardowania. Paradoksalnie, ruiny klasztoru okazały się być jeszcze lepszym miejscem do obrony dla elitarnej jednostki spadochronowej III Rzeszy, która zajęła te pozycje. Samo podejście do ruin było mordercze; żołnierze musieli przedzierać się przez otwarte przestrzenie usłane kamieniami, pod nieustannym ostrzałem. Dodatkowo, Niemcy przygotowali skomplikowany system bunkrów i pól minowych, które miały powstrzymać nadciągające wojska alianckie. W bitwie o Monte Cassino wzięło udział dziesięć armii, które wykrwawiały się w zaciekłych walkach o ten kluczowy punkt strategiczny. Przełom nastąpił dopiero dzięki sprzyjającym warunkom pogodowym i brawurowemu szturmowi polskich żołnierzy dowodzonych przez generała Władysława Andersa, którzy przełamali niemiecką obronę i zajęli wzgórze. Autor książki przedstawia również ciekawą historię słynnego niedźwiedzia Wojtka, który stał się symbolem polskiej armii. Książka jest bardzo dobrze i wnikliwie napisana, stanowiąc doskonałe opracowanie walk o Monte Cassino. Autor z wielką dbałością o szczegóły opisuje wszystkie strony konfliktu, ich motywacje, a także historyczne tło, które doprowadziło do tej bitwy. Oprócz samej walki o klasztor, książka przybliża również starcia w okolicznych miejscowościach, aż do momentu, gdy wojska alianckie wkroczyły do Rzymu. Dodatkowo, czytelnik otrzymuje solidną dawkę historii samego klasztoru, który był świadkiem wielu wydarzeń na przestrzeni wieków. W wielu miejscach autor przytacza fragmenty wypowiedzi uczestników tej jednej z największych bitew II Wojny Światowej, co nadaje książce autentyczności i pozwala lepiej zrozumieć dramatyzm tamtych wydarzeń. Polecam tę książkę każdemu pasjonatowi historii, zarówno ze względu na rzetelność opracowania, jak i na emocjonalny ładunek, który niesie ze sobą opowieść o heroizmie i poświęceniu polskich żołnierzy w jednej z najważniejszych bitew wojennych. To pozycja obowiązkowa dla każdego, kto pragnie zgłębić historię tej monumentalnej bitwy i zrozumieć, jak wielki wpływ miała ona na losy wojny i na polski naród.
mikroczytelnia - awatar mikroczytelnia
oceniła na 7 1 rok temu
Jan Sehn. Tropiciel nazistów Filip Gańczak
Jan Sehn. Tropiciel nazistów
Filip Gańczak
Jan Sehn, którego imię nosi dziś Instytut Ekspertyz Sądowych to był polskim prawnikiem niemieckiego pochodzenia. W czasie wojny nie doświadczył osobiście represji okupanta. Zajmował skromną posadę w stowarzyszeniu restauratorów. A jednak to właśnie on po zakończeniu wojny brał udział w przygotowywaniu procesów przeciwko niemieckim zbrodniarzom wojenny, między innymi członkom załogi obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. W pamięci ówczesnych zapisał się jako niezwykle pracowity, skrupulatny ekspert, który stał się swoistym motorem polskich rozliczeń z okupantem. Jego nazwisko nie raz pojawiało się w pracach autorów, piszących o tzw. łowcach nazistów, jednak najczęściej było to kilka zdań, krótki rozdział opowiadający o działalności profesora. Filip Gańczak podjął się zadania wręcz karkołomnego. Postanowił napisać o Janie Sehnie książkę. Trudno ją nazwać biografią, gdyż informacji o bohaterze jest tu niewiele i koncentrują się one głównie na jego działalności zawodowej. Nie dziwi to, gdy posłucha się wspomnień, jego byłych pracowników, którzy określają profesora jak osobę skrytą, zamkniętą w sobie a czasami wręcz oschłą. Autor kładzie więc nacisk na prace Jana Sehna: śledztwa dotyczące zbrodni popełnionych głównie w Auschwitz i Płaszowie. To on przesłuchiwał i gromadził dowody przeciwko komendantowi Auschwitz Rudolfowi Hössowi oraz Amonowi Göthowi, komendantowi Płaszowa, którego sylwetkę w "Liście Schindlera" tak sugestywnie przedstawił Stephen Spielberg. "Jan Sehn. Tropiciel nazistów" to pozycja oparta na dokumentach archiwalnych, aktach śledczych, listach. Jednak w mojej ocenie to bardziej lektura o powojennych procesach zbrodniarzy wojennych niż opowieść o życiu profesora. Nie zmienia to jednak faktu, iż jest to bardzo ciekawa pozycja, która wydobywa z cienia zapomnienia postać polskiego prawnika, bez którego ciężkiej pracy wiele procesów by się nie odbyło. Polecam tę książkę miłośnikom historii, szczególnie tym zainteresowanym tematyką II wojny światowej.
Jeżynka - awatar Jeżynka
oceniła na 7 3 miesiące temu
Templariusze. Rozkwit i upadek zakonu świętych wojowników Dan Jones
Templariusze. Rozkwit i upadek zakonu świętych wojowników
Dan Jones
Historia templariuszy – od powstania do upadku "W książce tej zamierzam przedstawić dzieje templariuszy, a nie legendy, które dotrwały do naszych czasów. Nie jest moim celem demaskowanie ani nawet komentowanie absurdalnych mitów na temat zakonu. Pragnę dowieść, że prawdziwe wydarzenia były bardziej niezwykłe niż wszelkie opowieści przygodowe, półprawdy i sensacje. Uważam ponadto, że historia templariuszy ma ważne współczesne paralele. Dotyczy globalnej organizacji, która nie płaciła podatków i stała się potężniejsza niż niejeden rząd. Dotyczy powiązań międzynarodowej finansjery z geopolityką, potęgi propagandy i mitu, dotyczy przemocy, zdrady i chciwości." Historia świata pełna jest organizacji, które wywarły niebagatelny wpływ na los dziejów. Co więcej – chociaż wiele z nich już nie istnieje – nadal rozpalają one wyobraźnię i raz po raz wywołują gorące dyskusje. Ich legenda żyje niejako własnym życiem, będąc pożywką dla wszelkiego rodzaju mitów, legend i zwyczajnych kłamstw. Bez wątpienia jedną z takich organizacji jest Zakon Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona, zwanych popularnie templariuszami. Wrócili oni do kultury masowej dzięki książce „Kod Leonarda da Vinci” oraz innym publikacjom poświęconym legendzie Świętego Graala. Ludzie łakną teorii spiskowych, szukają ukrytych znaczeń, dają wiarę pogłoskom. Tymczasem – jak mówi powiedzenie – prawda jest znacznie ciekawsza niż kłamstwo. Przekonujemy się o tym raz jeszcze, sięgając po książkę pod tytułem „Templariusze. Rozkwit i upadek zakonu świętych wojowników”. Jej autorem jest Dan Jones, brytyjski pisarz i historyk. Ta niezwykle interesująca publikacja ukazała się nakładem wydawnictwa Znak Horyzont. Pomimo dość sporej objętości – książka liczy prawie pięćset stron – czyta się ją zaskakująco szybko, niczym najlepszą powieść. Autor podzielił swoją pracę na cztery części. Już same ich tytuły zachęcają do lektury i zapewniają czytelnika, że dostarczy mu ona prawdziwej przyjemności. Wszystko zaczyna się roku 1119, kiedy pielgrzymi postanawiają założyć nowy zakon, mający chronić innych pielgrzymów udających się do Ziemi Świętej. Oczywiście templariusze nie byli ani pierwszym, ani jedynym zakonem rycerskim. Jak to się więc stało, że to właśnie oni zdobyli wyjątkową pozycję i niezrównane wpływy? Jones fascynująco opisuje proces, dzięki któremu z pielgrzymów przekształcili się oni w wojowników. Odegrali arcyważną rolę podczas drugiej krucjaty. Uważny czytelnik odkryje, że w książce zostały opisane wydarzenia znane mu choćby z filmu „Królestwo niebieskie”. Szczyt potęgi zakonu przypadł na przełom XII i XIII wieku. Ten okres w książce nosi wymowny tytuł „Bankierzy”. Zakon zdobył wielkie wpływy. Stał się prawdziwą potęgą, z którą liczyli się królowie i papieże. Paradoksalnie to przyczyniło się do jego upadku. Kiedy królowi Francji Filipowi IV zaczęło brakować pieniędzy, zwrócił się najpierw przeciwko Żydom. Jednak akcja ta nie przyniosła spodziewanych efektów. Stąd też decyzja o rozprawie z templariuszami. Dnia 13 października 1307 roku w całej Francji przeprowadzono aresztowania członków zakonu. Był to początek jego definitywnego końca. Jako ciekawostkę przypomnę, że stąd właśnie wywodzi się geneza pechowego „piątku trzynastego”. „Templariusze. Rozkwit i upadek zakonu świętych wojowników” to bardzo dobrze napisana książka. Opowieść o rycerzach świątyni pochłania bez reszty. Zanurzamy się w fascynujący świat średniowiecza, krucjat, walk z niewiernymi. To pozycja obowiązkowa dla wszystkich zainteresowanych krucjatami i tych, którzy chcą poznać historię templariuszy. Historię, nie krążące o nich legendy. Wojciech Sobański
Wojtek - awatar Wojtek
ocenił na 7 2 dni temu
Gareth Jones. Człowiek, który wiedział za dużo Mirosław Wlekły
Gareth Jones. Człowiek, który wiedział za dużo
Mirosław Wlekły
Książka "Gareth Jones. Człowiek, który wiedział za dużo" ma charakter reportażu biograficznego. Przybliża czytelnikowi postać młodego walijskiego dziennikarza, będącego, przez kilka lat, zaufanym sekretarzem znanego brytyjskiego liberała i opiniotwórczego polityka Lloyda George'a. Gareth Jones to jednoznacznie pozytywny bohater, ale jego charakter jest złożony. Był człowiekiem dobrze wykształconym, obdarzonym wyjatkowo przenikliwym zmysłem politycznym i wyróżniającym się bezkompromisowym dążeniem do ukazywania prawdy, a jednocześnie osobą naiwną w ocenie intencji bliźnich. Wszystkie te cechy sprawiły, że życie Walijczyka trwało bardzo krótko i zakończyło się tragicznie. Gareth Jones znał rosyjski, niemiecki, francuski, był bardzo dobrze zorientowanym i docenianym, młodym dziennikarzem, który rozumiał współczesność i świetnie rozszyfrowywał polityczne mechanizmy. W propagandowej grze Hitlera i Stalina z Zachodem widział niepokojące rysy, coś, czego inni nie dostrzegali bądź dostrzegali, ale z rozmysłem to ignorowali. Jones nie uznawał dziennikarstwa, które rezygnuje z rzetelności i traktuje fakty w sposób dość swobodny, raczej starając się odpowiedzieć na określone zamówienie polityczne bądź ideowe. Uważał, że podstawowym obowiązkiem dziennikarza jest dogłębne poznanie faktów i ujawnianie prawdy. W tamtych burzliwych czasach okazało się to jednak bardzo trudne – nikt nie chciał słuchać prawdy o tym, co na własne oczy zobaczył Walijczyk na terroryzowanej przez bolszewików ukraińskiej prowincji w 1933 r. Wykorzystując oficjalną zgodę Rosjan na odwiedzenie fabryki traktorów, młodzieniec nielegalnie opuścił pociąg, którym podróżował i pieszo przemierzył kilka ukraińskich wsi, w których szerzyła się śmierć na skutek niewyobrażalnej klęski głodu sztucznie wywołanej przez bolszewików na rozkaz Stalina. Ta podróż oczywiście nie mogła zostać niezauważona przez Rosjan. Młody dziennikarz otrzymał ostatecznie eskortę mundurowego i trafił na czarną listę NKWD. Gdyby Gareth Jones nie był postrzegany przez Rosjan jako zaufany współpracownik Lloyda George'a, z tej podróży zapewne nigdy by nie wrócił. Ale chociaż wrócił cały i zdrowy w zachodnim świecie uznano, że złamał niepisane zasady dyplomacji i naraził na szwank wiarygodność prominentnych polityków (m.in. Lloyda George'a), którym zależało na utrzymaniu dobrych relacji z ZSRR. Po opublikowaniu pierwszych artykułów o Hołodomorze młody Walijczyk był publicznie ignorowany, ośmieszany, deprecjonowany i szantażowany, a decyzja o publikacji kolejnych artykułów o tym, co zobaczył podczas Wielkiego Głodu, została odrzucona przez cały brytyjski establishment. Życie Garetha Jonesa miało tragiczny finał. Pomimo tego, że ostatni akt tej tragedii nie rozegrał się na terytorium ZSRR, istnieją poszlaki, wskazujące na to, że zamieszane było w nią NKWD. Wtedy jednak zachodni świat nie znał prawdziwego oblicza tych służb i także wcale nie zmartwił się śmiercią niesfornego dziennikarza. Książka zawiera dużo dobrze udokumentowanych informacji historycznych na temat wydarzeń politycznych mających miejsce w Europie i na świecie w latach 1930 - 1935. Autor zachował idealny balans pomiędzy prezentacją biografii swojego bohatera a ukazywaniem faktów historycznych. Nie zapomniał także o ukazaniu wątku polskiego, trudnych relacji polsko - niemieckich, polsko - rosyjskich, nieprzyjaznego stosunku brytyjskich polityków do Piłsudskiego po 1926 r. oraz nieskrywanej na Zachodzie niechęci do rządów sanacyjnych w II Rzeczpospolitej. Interesujące są również wątki związane z żyjącymi wówczas znanymi pisarzami takimi jak George Orwell i Bernard Shaw. Reportaż został oparty na publikacjach historycznych, dokumentach archiwalnych oraz na materiale reporterskim zgromadzonym przez samego autora. Mirosław Wlekły postanowił bowiem przemierzyć trasę, którą przez ukraińskie wsie w okresie Wielkiego Głodu wędrował Gareth Jones. Reporter przejrzał tamtejsze archiwa i rozmawiał z miejscowymi. Czas tej podróży nie sprzyjał jednak zbieraniu danych, bowiem na Ukrainie w 2018 r. nie było spokojnie. W książce mocno zaakcentowany został fakt, że w wyniku celowej zmowy nikt na Zachodzie nie uwierzył Jonesowi, pamięć o nim została wymazana z historii na wiele lat, także w rodzinnym mieście. Jedynym miejscem na świecie, gdzie przetrwała była Ukraina. Publikacja bez znieczulenia ukazuje, że zamykanie ust dziennikarzom, korupcja w mediach, tchórzostwo przywódców politycznych, obojętność społeczeństw i zbiorowe przymykanie oczu na zuchwałe poczynania dyktatorów wcześniej czy później doprowadzają do historycznych katastrof. W czasach, gdy żył tytułowy bohater następstwem takiej zbiorowej ignorancji było umocnienie się dwóch zbrodniczych totalitaryzmów, Hołodomor, Wielkie Czystki i zbrodnie stalinowskie, powstanie gułagów, wybuch II wojny światowej, funkcjonowanie obozów zagłady oraz Holokaust. Książka posiada wykaz bibliograficzny, indeks nazwisk oraz kalendarium życia głównego bohatera. Czyta się ją bardzo dobrze i zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Interesującym uzupełnieniem treści są archiwalne ilustracje. Również wersję audio słucha się doskonale dzięki świetnej interpretacji Pana Grzesława Krzyżanowskiego. Polecam lekturę tej publikacji. 🔰"Irlandzki pisarz George Bernard Shaw, piewca Lenina i Hitlera. Pierwszy jest wg. niego "naprawdę interesującym mężem stanu" a drugi "bardzo niezwykłym i zdolnym człowiekiem". Shaw zachwala też reformy Stalina." David Lloyd George 🔰"zaczyna zachwalać Stalina: -(...) to prawdziwy mężczyzna. Chylę czoło przed Stalinem i Mussolinim." 🇵🇱 "Gareth Jones w liście do rodziców z 5.08.1930 wspomina plany wybudowania w Polsce najlepszego lotniska na świece, które pomieściłby 40 samolotów wojskowych. Musi mieć na myśli Warszawskie Okęcie, które w założeniu miało być wyłącznie lotniskiem wojskowym. Dodaje: " wszędzie są tu żołnierze, a jednocześnie Polska jest beznadziejnie biedna". ☃️ Wyzwanie czytelnicze na styczeń 2026r. Przeczytam książkę z imieniem w tytule. (6)
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na 10 2 miesiące temu
Ribbentrop-Beck. Czy pakt Polska-Niemcy był możliwy? Piotr Gursztyn
Ribbentrop-Beck. Czy pakt Polska-Niemcy był możliwy?
Piotr Gursztyn
Książka Piotra Gursztyna jest polemiką z tezami zawartymi w publikacji Piotra Zychowycza, ale nie jest jej chronologicznym wypunktowaniem. Autor "Ribbentrop-Beck. Czy pakt Polska-Niemcy był możliwy?" raczej przedstawia wydarzenia poprzedzające II wojnę światową, tylko miejscami wprost nawiązując do tez zwolenników polsko-niemieckiego sojuszu. Trzeba przyznać, że autor w bardzo przekonujący sposób punktuje sposób myślenia swoich przeciwników, a przede wszystkim przytacza przemilczane przez nich fakty. W pewnym momencie mocno uderza w Stanisława Cata-Mackiewicza i Władysława Studnickiego, bo przypomina albo ich ideowe wolty (Cat tuż przed wojną popierał politykę władz sanacyjnych na arenie międzynarodowej, zmieniając optykę dopiero po wojnie), albo zwyczajnie punktuje ich nietrafione prognozy. Oczywiście książka ma też swoje gorsze momenty. Po pierwsze, Gursztyn miotając oskarżeniami o "kolaborację" w ogóle nie odnosi się do kwestii podnoszonej wielokrotnie przez Zychowicza, czyli faktycznej kolaboracji rządu w Londynie z Sowietami. Po drugie, na początku pisze o konieczności merytorycznego zakwestionowania tez swojego polemicznego rywala, aby samemu miotać inwektywy pod adresem osób myślących inaczej. W każdym razie warto przeczytać książki obu autorów. Każdy może wyrobić sobie wówczas zdanie na temat realizmu polsko-niemieckiego sojuszu.
MM1990 - awatar MM1990
ocenił na 6 1 rok temu

Cytaty z książki 1941. Rok, w którym Niemcy przegrały wojnę

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki 1941. Rok, w którym Niemcy przegrały wojnę


Ciekawostki historyczne