Skamieniałość z chomika. Zrób to sam!

Okładka książki Skamieniałość z chomika. Zrób to sam! autora Mick O'Hare, 9788361428343
Okładka książki Skamieniałość z chomika. Zrób to sam!
Mick O'Hare Wydawnictwo: Insignis poradniki
248 str. 4 godz. 8 min.
Kategoria:
poradniki
Format:
papier
Tytuł oryginału:
How to Fossilise Your Hamster: And Other Amazing Experiments for the Armchair Scientist
Data wydania:
2011-06-15
Data 1. wyd. pol.:
2011-06-15
Liczba stron:
248
Czas czytania
4 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-61428-34-3
Tłumacz:
Maria Brzozowska
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Skamieniałość z chomika. Zrób to sam! w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Skamieniałość z chomika. Zrób to sam!

Średnia ocen
6,8 / 10
29 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Skamieniałość z chomika. Zrób to sam!

Sortuj:
avatar
1001
521

Na półkach:

Zapraszam na bloga:
https://naukowe-iluminacje.blogspot.com/2022/02/skamieniaosc-z-chomika-zrob-to-sam-mick.html

Zapraszam na bloga:
https://naukowe-iluminacje.blogspot.com/2022/02/skamieniaosc-z-chomika-zrob-to-sam-mick.html

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
274
6

Na półkach:

Książka w sam raz dla małych odkrywców. Każde z eksperymentów można bez problemu przeprowadzić do domowych warunkach (chyba taka była idea powstania tej książki). Doświadczenia opisane są w przejrzysty sposób: najpierw krótki wstęp, lista tego co będzie potrzebne, dalej znajduje się opis tego co trzeba zrobić, co powinniśmy zobaczyć i na końcu wyjaśnione zostaje to się dzieje podczas obserwacji. Uważam, że zarówno rodzice jak i dzieci będą dobrze bawić się odkrywają tajniki nauki.
Dodatkową atrakcją jest animowany chomik na spadochronie zmierzający wprost na wulkan :)

Książka w sam raz dla małych odkrywców. Każde z eksperymentów można bez problemu przeprowadzić do domowych warunkach (chyba taka była idea powstania tej książki). Doświadczenia opisane są w przejrzysty sposób: najpierw krótki wstęp, lista tego co będzie potrzebne, dalej znajduje się opis tego co trzeba zrobić, co powinniśmy zobaczyć i na końcu wyjaśnione zostaje to się...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
49
22

Na półkach:

Wypożyczona: 2013.01.11

Wypożyczona: 2013.01.11

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

79 użytkowników ma tytuł Skamieniałość z chomika. Zrób to sam! na półkach głównych
  • 41
  • 36
  • 2
38 użytkowników ma tytuł Skamieniałość z chomika. Zrób to sam! na półkach dodatkowych
  • 29
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Skamieniałość z chomika. Zrób to sam!

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dr House. Oficjalny przewodnik po serialu Ian Jackman
Dr House. Oficjalny przewodnik po serialu
Ian Jackman
Muszę przyznać, że do serialu "Dr House" podchodziłam przez długi czas sceptycznie. W czasie emisji telewizyjnej obejrzałam może 2 odcinki, pobieżnie, bez specjalnego zainteresowania. Kolejne podejście wyglądało już inaczej. Serial często wspominał i zachwalał mój kolega, postanowiłam więc spróbować obejrzeć kilka odcinków w skupieniu na tym co dzieje się na ekranie. I stało się! Opowieść o gburowatym lekarzu - detektywie w momencie podbiła moje serce, pochłonęła uwagę i cały czas wolny. Jak dobrze, że były wtedy wakacje! Dziś wspomniany wyżej kolega jest moim ukochanym i to właśnie od niego pożyczyłam tę książkę. Stanowi ona nie tyle przewodnik po serialu, co opowieść o tym jak powstawał "Dr House". Zawarto w niej rozmowy z twórcami, aktorami i innymi osobami, dzięki którym serial mógł zostać nakręcony. Nie pominięto żadnego aspektu - wypowiadają się nawet projektanci kostiumów i odpowiedzialni za wyżywienie pracowników. Mimo, że nie jestem przyzwyczajona do tego typu lektury (na co dzień sięgam raczej po powieści),książkę przeczytałam z przyjemnością. Jest napisana lekko, zabawnie i przede wszystkim ciekawie. Tekst zawiera wiele odniesień do przypadków medycznych występujących w serialu, do pacjentów, lekarzy. Opisuje bohaterów z punktu widzenia różnych osób. Jest też zbiorem wspaniałych cytatów - głównie wypowiedzi House'a, ale też innych postaci. A wisienką na torcie jest przedmowa napisana przez Hugh Laurie'go, wstęp do przygody. Polecam gorąco
Agata Chmielowska - awatar Agata Chmielowska
oceniła na811 lat temu
101 postaci, które zmieniły świat, choć nigdy nie żyły Allan Lazar
101 postaci, które zmieniły świat, choć nigdy nie żyły
Allan Lazar Dan Karlan Jeremy Salter
Książka z gatunku lekkie, łatwe i przyjemne. Czyta się bardzo szybko [tak akurat starcza na jedno popołudnie]. Trójka nietuzinkowych autorów [wykładowca medycyny, biochemik/programista i chemik] w zabawny sposób opisuje 101 fikcyjnych postaci, które miały mniejszy lub większy wpływ na losy świata. W książce możemy spotkać dwa zestawienia postaci: ze względu na ważność oraz podział na tematyczne rozdziały. Dodatkowo między rozdziałami można znaleźć porozrzucane interludia opisujące etapy powstawania książki. Oczywiście nie można zapomnieć o wkładzie Yogiego ;) ale kim jest Yogi niech czytelnik przekona się sam. Niektóre rozdziały np. z dobrze znanymi postaciami z mitów można pobieżnie przejrzeć, chociaż akapit o Herkulesie zasługuje na odrobinę więcej uwagi. Z kolei nieco krytyczne pokazanie bajek może skłonić czytelnika do myślenia. Na uwagę zasługuje też rozdział poświęcony zbrodni w pewien sposób porównujący temat z punktu widzenia detektywa/stróża prawa oraz zbrodniarza. Podsumowując: *na plus: tematyczny podział na grupy i zabawny sposób przedstawienia wszystkich postaci; *na minus: bardzo rzucający się w oczy amerykanizm [może nie wszystkim to będzie przeszkadzać, ale mnie wyjątkowo irytowało]. Czy warto przeczytać? Jeśli ktoś ma ochotę na lekką wakacyjną lekturę albo coś specjalnie na długi jesienno-zimowy wieczór, to zdecydowanie tak.
Oliwia Chojnacka - awatar Oliwia Chojnacka
oceniła na614 lat temu
Czarne koty i prima aprilis. Skąd się wzięły przesądy w naszym życiu? Harry Oliver
Czarne koty i prima aprilis. Skąd się wzięły przesądy w naszym życiu?
Harry Oliver
Książka Harry’ego Olivera to lekka i przystępna wyprawa w świat ludzkiej irracjonalności, którą oceniam na solidne 6/10. Autor stawia sobie za cel wyjaśnienie genezy najpopularniejszych wierzeń, które od wieków towarzyszą nam w codzienności – od lęku przed rozbitym lustrem, przez unikanie przechodzenia pod drabiną, aż po tytułowe czarne koty. Największą zaletą tej publikacji jest jej encyklopedyczny, a zarazem anegdotyczny charakter. Oliver nie zanudza czytelnika suchymi faktami historycznymi; zamiast tego serwuje krótkie, treściwe rozdziały, które idealnie nadają się do czytania „z doskoku”. Dowiadujemy się na przykład, że rzucanie soli przez lewe ramię miało pierwotnie oślepić czającego się tam diabła, a unikanie trzynastki przy stole ma swoje korzenie w biblijnej Ostatniej Wieczerzy. Autor sprawnie pokazuje, jak wiele naszych dzisiejszych lęków to tak naprawdę relikty dawnych systemów religijnych lub praktycznych zasad bezpieczeństwa, które z czasem obrosły magiczną otoczką. Książka świetnie obnaża uniwersalność ludzkiej psychiki – niezależnie od epoki, zawsze szukaliśmy sposobów na „zaklęcie” rzeczywistości i oswojenie niepewnego losu. Oliver pisze stylem gawędziarskim, pełnym brytyjskiego humoru, co sprawia, że lektura jest czystą rozrywką. Moja ocena odzwierciedla pewien niedosyt merytoryczny. Choć smaczki historyczne są ciekawe, książka ślizga się po powierzchni tematu. Brakuje tu głębszej analizy psychologicznej czy socjologicznej – odpowiedzi na pytanie, dlaczego mimo rozwoju nauki, wciąż kurczowo trzymamy się tych absurdalnych zasad. Momentami autor przytacza kilka różnych wersji pochodzenia jednego przesądu, nie wskazując, która z nich jest najbardziej prawdopodobna, co wprowadza lekki chaos informacyjny. Podsumowując, „Czarne koty i prima aprilis” to idealna pozycja dla osób, które chcą błysnąć ciekawostką w towarzystwie, ale nie szukają naukowej rozprawy. To sympatyczny, choć nieco powierzchowny przewodnik po naszych małych obsesjach, który udowadnia, że każdy z nas, nawet podświadomie, nosi w sobie odrobinę lęku przed tym, co „przynosi pecha”.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na61 miesiąc temu
Avatar Jamesa Camerona. Tajny Raport o Świecie Pandory Dirk Mathison
Avatar Jamesa Camerona. Tajny Raport o Świecie Pandory
Dirk Mathison Maria Wilhelm
Książka "Tajny raport o świecie Pandory. Avatar Jamesa Camerona" jest gratką dla fanów filmów, i zdecydowanie jest tu trochę ciekawostek! Całość napisana jest jakby w formie przewodnika bądź podręcznika pisanego przez osobę żyjącą w świecie z filmu. Książka składa się z sekcji o astronomii u geologii Pandory, życiu Na'vi, faunie, florze, a kończy się spisem technologii używanej przez ludzi. Początek był ciekawy. Chociaż mocno naukowy, rozjaśnił wiele rzeczy. Wyjaśnili trochę kwestię Unobtanium i jego dość kiczowatej nazwy, a do tego dowiedziałam się w końcu po tylu latach, że Pandora znajduje się przy Alfa Centuri. Wiem też teraz, że ta rajska kraina jest jednym z księżyców Polifema. Część o faunie bardzo mi się podobała, w końcu poznałam nazwy różnych stworzeń z filmu a do tego różne interesujące ciekawostki 😁💫 Mam też wrażenie, że niektóre z omawianych zwierząt pojawiły się w filmie na bardzo krótko, a tu tyle można o nich powiedzieć. Jeśli chodzi o florę, te rozdziały pokazują, jak przemyślana jest roślinność Pandory i że za tym wszystkim kryje się coś więcej niż ładne liście i oczarowująca na ekranie bioluminescencja. Sekcja o technologii i broni była dla mnie akurat nudna, ale na pewno wiele osób zainteresuje jak przystosowana jest ludzka technologia do rzeczywistości z Pandory, gdzie jest mniejsza grawitacja i większy magnetyzm. Podsumowując, choć może niektóre sekcje są ciekawsze od innych, nie żałuję że przeczytałam tę książkę i jeśli ktoś bardzo lubi świat Pandory warto ją chociażby przejrzeć, by zobaczyć ile myśli zostało włożone w starzenie tego świata i dowiedzieć się różnych drobnych rzeczy, o których w filmie nie mówią ^^
Bookedparadise - awatar Bookedparadise
ocenił na62 lata temu
Książka o fotografowaniu Andrzej A. Mroczek
Książka o fotografowaniu
Andrzej A. Mroczek
Po trzecie (rozszerzone) wydanie Książki o fotografowaniu Andrzeja A. Mroczka sięgnąłem ot tak sobie. Nagle poczułem potrzebę jej przeczytania, która przyszła znikąd i bez wyraźnej przyczyny. Nie czytałem żadnej recenzji, nie miałem w ręku poprzedniej edycji, nie wiedziałem nawet do kogo ta publikacja jest adresowana. Do amatora czy profesjonalisty, początkującego czy mistrza, technicznego perfekcjonisty czy niekonwencjonalnego wirtuoza. Nie była to potrzeba silna, która by mi kazała odrzucić wszystko inne w kąt. Wystarczająca jednak, by rozpocząć lekturę. Dla kogo przeznaczona jest ta książka? Chyba dla każdego. Każdy chyba znajdzie w niej coś dla siebie; od absolutnie zielonego fotografa, po dojrzałego profesjonalistę, o ile to możliwe, by się jeszcze z nią nie zetknął. Jeden znajdzie w niej więcej, inny mniej, ale każdy, kogo pycha nie wyniosła zbyt wysoko, skorzysta na jej przeczytaniu. Książka o fotografowaniu nie wciąga, ale i nie nudzi. To atut. Przelecenie jej na jednym tchu byłoby marnotrawstwem. Trzeba sobie zapewnić czas na refleksję nad każdym rozdziałem, niejednokrotnie nawet nad akapitem. Z wieloma, bardzo wieloma stwierdzeniami Mistrza można się nie zgodzić. Zwłaszcza dygresje odbiegające od tematu fotografii są często wręcz infantylne*, przynajmniej w moim odczuciu. Inne jednak są wyjątkowo celne** i mogłoby służyć za motto niejednego tekstu, i to bynajmniej nie tylko związanego ze sztuką fotograficzną. Warstwa ściśle dotycząca fotografowania jest jednak bardziej jednorodna; jest najwyższej jakości, zarazem bez pozowania na prawdę objawioną. Wyważone sądy poparte argumentami. Nawet jeśli nie zawsze zgadzają się ze stanowiskiem czytelnika, to budzą szacunek. Książka o fotografowaniu nie jest podręcznikiem. Dla nikogo. To po prostu książka o fotografowaniu. Początkujący nie znajdzie tam absolutnych podstaw techniki, kompozycji czy przeglądu sprzętu, wyłożonych łopatologicznie i kompletnie. Musi się wspomóc się czymś, co te podstawy mu zapewni. Rzecz cała jednak napisana jest językiem prostym i klarownym, więc nawet temu zielonemu da dużo i wskaże to, co czego musi poszukać gdzie indziej, co już teraz wykorzystać, a co zapamiętać i do czego wrócić w przyszłości. Oczywiście to wymaga od czytelnika pewnej dozy inteligencji, dociekliwości i kreatywności. Jeśli ktoś chce się na pamięć nauczyć jak zrobić idealne zdjęcie, to ani ta, ani żadna inna książka mu tego nie zapewni. Nawet jeśli niektórzy autorzy twierdzą, że potrafią coś takiego napisać. Średnio zaawansowany znajdzie u Mroczka chyba najwięcej. Będzie mógł skonfrontować swoje doświadczenia i przemyślenia z autorem, który nie pozuje na wyrocznię i monopol na wiedzę prawdziwą, choć jego dorobek jest ogromny. Możemy poznać sporo subiektywnych przemyśleń Mistrza, które, zwłaszcza w sferze bliżej związanej z tematem, są bezcenne, w przeciwieństwie do niektórych podręczników fotografii; bezdusznych, bezosobowych, zajmujących się tylko techniką i wymiernymi aspektami procesu powstawania fotografii, bądź uciekających w przeciwną stronę – w enigmatyczne brednie o klimacie i mieleniu tego, co też artysta miał na myśli. Zaawansowany skorzysta może mniej na przyroście wiedzy, lecz może też znaleźć ciekawostki dla siebie. Przede wszystkim zaś może wyrwać się, dzięki konfrontacji z subiektywnymi stwierdzeniami innego profesjonalisty, z upojenia przekonaniem o własnej doskonałości, o ile coś takiego zaczęło mu grozić. Na rynku jest wiele podręczników dotyczących fotografowania. Jedne kładą nacisk na perfekcję techniczną zdjęcia, inne na konwencje obowiązujące w sztuce fotografii artystycznej. Jedne są dla początkujących, inne dla zaawansowanych. Wystarczy jednak przeczytać ich kilka, by przy prawie każdym następnym większość z nas usypiała. Ile razy można czytać o głębi ostrości czy podstawach kompozycji? Pan Mroczek daje nam coś całkiem innego. Lektura jego książki bardziej przypomina rozmowę Mistrza z uczniami, niż wykład. Pokazuje nam, na przykładzie własnych zdjęć, jaką drogą szedł i dlaczego taką, a nie inną. I to jest bezcenne. Choć, jak już wspomniałem, w niektórych rzeczach, zwłaszcza luźniej związanych z przedmiotem, z autorem zgodzić się nie mogę, to z przekonaniem mogę stwierdzić, iż to jedna z najwartościowszych pozycji z tej dziedziny jaką do tej pory miałem przyjemność przeczytać, w związku z czym polecam ją zdecydowanie i absolutnie Wasz Andrew * Podam tylko jeden przykład i zostawię go bez komentarza: „Ołtarz Wita Stwosza zna chyba każdy aspirujący do miana inteligenta, z licznych zdjęć publikowanych nie tylko w albumach fotograficznych, ale także w szkolnych podręcznikach.” ** Tu również podam tylko jeden przykład i pozostawię go bez komentarza: „Sytuacja jest paradoksalna. Mamy, jak nigdy wcześniej, wiele czasopism fotograficznych, ale nie zajmują się one fotografią jako fotografią, ale reklamą sprzętu fotograficznego. Czytelnikom, zamiast proponowania przeżyć emocjonalnych, jakie daje kontakt z fotografią artystyczną, interesującego analizowania poszczególnych dzieł artystów, spierania się o idee, podsuwa się niekończące się analizowanie i porównywanie coraz nowych aparatów fotograficznych, słowem: ustawiani są na bieżni stadionu konsumpcyjnego, aby ścigać elektrycznego zająca. Tego złapać się nie uda nigdy, nikomu – szkoda wysiłku.”
Andrew Vysotsky - awatar Andrew Vysotsky
ocenił na714 lat temu
Urodzony, by przetrwać Bear Grylls
Urodzony, by przetrwać
Bear Grylls
Swego czasu na Discovery mogliśmy oglądać "Szkołę przetrwania", program Bear'a Gryllsa, który pokazywał w nim jak, w różnych zakątkach świata, z dala od cywilizacji, poradzić sobie i zgodnie z tytułem programu: przetrwać. Jak to zwykle bywa, razem z rosnącą falą popularności zarówno programu, jak i samego Gryllsa, rosła też fala hejtu. Najzagorzalsi przeciwnicy najpewniej nie potrafiliby przetrwać na własnej kanapie, gdyby zabrakło prądu, a o samym Gryllsie wiedzą jeszcze mniej...ale przecież to nigdy nie przeszkadzało nikomu mieszać innych z błotem. "Urodzony by przetrwać" to, pozwolę sobie na uogólnienie, wersja książkowa programu, zawierająca najważniejsze kwestie związane z przeżyciem w skrajnych warunkach i przetrwaniem do momentu nadejścia ratunku. Konkretne informacje od człowieka, który ma pełne prawo ich udzielać (polecam w tym miejscu zapoznać się choćby z krótką biografią Gryllsa). Twarda oprawa, bardzo dobre zdjęcia i ogrom informacji - a wśród nich najważniejsza: cokolwiek by Cię nie spotkało myśl pozytywnie. Niby oklepany frazes, ale zupełnie inaczej dobiera się tę radę z ust kogoś, kto ulegając wypadkowi doznaje wielokrotnego złamania kręgosłupa, znajduje w sobie siłę, aby walczyć o powrót do zdrowia, by po dwóch latach zdobyć najwyższy szczyt Świata. Książka świeta nie tylko jako poradnik survivalowy, ale także jako pozycja motywacyjna. Polecam.
Marzena - awatar Marzena
oceniła na86 lat temu

Cytaty z książki Skamieniałość z chomika. Zrób to sam!

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Skamieniałość z chomika. Zrób to sam!