rozwińzwiń

Europa Europa

Okładka książki Europa Europa autora Sally Perel, 8390059207
Okładka książki Europa Europa
Sally Perel Wydawnictwo: Cyklady biografia, autobiografia, pamiętnik
199 str. 3 godz. 19 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Hitlerjunge Salomon
Data wydania:
1992-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1992-01-01
Liczba stron:
199
Czas czytania
3 godz. 19 min.
Język:
polski
ISBN:
83-900592-0-7
Tłumacz:
Regina Gromacka
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Europa Europa w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Europa Europa

Średnia ocen
7,3 / 10
40 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Europa Europa

avatar
739
649

Na półkach: ,

Film oglądałem dwa razy, a i tak już dobrze go nie pamiętam... ale miałem jakieś takie wrażenie, że to jest inna historia (nie wiem czy faktycznie sporo jest zmienione, czy aż do tego stopnia nie pamiętam filmu, muszę sobie odświeżyć),ale też wiadomo - książka jest lepsza, dokładniejsza. Właściwie dopiero po przeczytaniu książki można powiedzieć że się coś niecoś wie o sytuacji autora... Wcześniej myślałem, że po prostu mu się udało w odróżnieniu od wielu innych Żydów. Ale jednak to co opisuje, to też jest groza - ciągły strach przed zdemaskowaniem... ciężko to sobie nawet wyobrazić, to na pewno też nie pozostawia bez skutków psychicznych...
Książka nie jest może napisana najlepiej - bo wprost i przez kogoś, kto nie jest pisarzem, ale dzięki temu jest prawdziwa.

(czytana: 18-23.06.2021)
4/5

Film oglądałem dwa razy, a i tak już dobrze go nie pamiętam... ale miałem jakieś takie wrażenie, że to jest inna historia (nie wiem czy faktycznie sporo jest zmienione, czy aż do tego stopnia nie pamiętam filmu, muszę sobie odświeżyć),ale też wiadomo - książka jest lepsza, dokładniejsza. Właściwie dopiero po przeczytaniu książki można powiedzieć że się coś niecoś wie o...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1917
46

Na półkach: , , ,

Noooo, nie wiem... Lepiej pewnie byłoby gdyby pan Sally Perel już więcej niczego nie napisał. Poziom umiejętności literackich jest żenująco niski. W kilku fragmentach wyczuwałem jakby pewne niedopowiedzenia, nieprawdę, zmyślenia bądź próbę "wyprostowania" rzeczywistych wydarzeń. Podstawowym pytaniem, które nasuwało mi się w czasie lektury powieści było - jak daleko posunąłby się jeszcze jej główny bohater chcąc za wszelką cenę przeżyć? P.S. Pani Holland ulepiła z tego film, którego jeszcze nie oglądałem.

Noooo, nie wiem... Lepiej pewnie byłoby gdyby pan Sally Perel już więcej niczego nie napisał. Poziom umiejętności literackich jest żenująco niski. W kilku fragmentach wyczuwałem jakby pewne niedopowiedzenia, nieprawdę, zmyślenia bądź próbę "wyprostowania" rzeczywistych wydarzeń. Podstawowym pytaniem, które nasuwało mi się w czasie lektury powieści było - jak daleko...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
675
674

Na półkach:

Dramatyczna i intrygująca historia...opowiedziana w nudny,monotonny i pozbawiony głębi sposób.

Dramatyczna i intrygująca historia...opowiedziana w nudny,monotonny i pozbawiony głębi sposób.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

108 użytkowników ma tytuł Europa Europa na półkach głównych
  • 54
  • 54
23 użytkowników ma tytuł Europa Europa na półkach dodatkowych
  • 11
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Mój ojciec Hans Frank Niklas Frank
Mój ojciec Hans Frank
Niklas Frank
📍"Jestem przeciwko karze śmierci, ale jednocześnie sądzę, że za zbrodnie przeciwko ludzkości należy się śmierć. Dlatego wyrok śmierci dla mojego ojca uważam za słuszny i sprawiedliwy." Niklas Frank nosi ze sobą zdjęcie ojca wykonane tuż po jego egzekucji. Uważa, że jego ojciec zasłużył na te kilka minut strachu przed końcem, strachu, który z jego winy odczuły miliony ludzi, konkretnie prawie sześć milionów... Autor tej książki był najmłodszym z pięciorga dzieci Brigitte i Hansa Franków. Urodził się 9 marca 1939r. Gdy wykonano wyrok na samozwańczym "królu Polski", miał 7 lat. Ojciec nazywał go "Fremdi" (od słowa "fremd"),czyli obcy, gdyż uważał, że nie jest jego synem. Faktem jest, że małżeństwo Franków było, według Hansa Franka pomyłką, a dla jego żony miało głównie wartość biznesową. Obydwoje notorycznie się zdradzali. Ich najmłodszy syn wspomina, że wychowywały go nianie, które jego ojciec, gdy czasem pojawiał się w domu, zawsze wykorzystywał seksualnie. Na szczęście dla niań Hans Frank rzadko bywał w domu. Matka była z kolei zajęta bogaceniem się. Gdy chłopak był starszy matka, chcąc się go pozbyć, wysłała go do szkoły z internatem setki kilometrów od domu. Tak więc, chłopiec, o rodzicielskiej czułości i bliskości nie mógł nawet marzyć. Nikolas nie ukrywa, że nie nie czuje żadnych pozytywnych uczuć do swoich rodziców. Gdy dorósł, został dziennikarzem i zaczął szukać wszelkich dokumentów związanych z działalnością ojca. Przeżył wyłącznie rozczarowania. To był gorzki bilans, ale nie spodziewał się innego. 📍"W moim ojcu i matce nie było nic dobrego. Musiałem podjąć decyzję. Czy mam ojca oceniać według tego, że dwa razy w życiu pogłaskał mnie po głowie? Czy też mam go oceniać po masach zwłok, które zostawił? Decyzja jest przecież jasna." Nikolas jest wobec postępowania swego ojca bezkompromisowy, bezlitosny, nie przebiera w słowach, jego wypowiedź pełna jest przekleństw i wulgaryzmów. Jakby chciał wykrzyczeć to wszystko, czego nigdy, z racji swojego dziecięcego wieku i śmierci ojca, nie zdążył mu powiedzieć. Dla niektórych Niemców książka Niklasa była zbyt brutalna, zarówno w opisach, jak i w języku. Wielu nie potrafiło zaakceptować tego, że syn atakuje ojca tak zjadliwie słowami, które były równie ordynarne i nie do przyjęcia, jak ojcowskie czyny. Wielu książka szokowała już od pierwszej sceny z masturbacją. Autor stracił sporo przyjaciół i znajomych, odrzuciło go troje rodzeństwa. Jedynie najstarszy brat, chociaż bardzo kochał ojca, nie kwestionował jego win i był pełen podziwu dla odwagi i determinacji Niklasa. W swojej książce Niklas Frank często zwraca się do nieżyjącego ojca, jakby chciał prowadzić z nim rozmowę: 📍"Widziałeś już w sali sądu przysięgłych film o Oświęcimiu i Treblince, słyszałeś zeznania Hossa, wszystko to znałeś, od dawna wiedziałeś o grozie obozów koncentracyjnych, czego się jednak wypierałeś przed sądem." Książka poruszyła opinię publiczną w Niemczech. Rozpoczęła dyskusję o tym, jak dzieci oprawców powinny oceniać czyny własnych rodziców. W jednym z wywiadów prasowych Niklas mówi, bez ogródek, o wyjątkowo niepokojących niemieckich resentymentach: 📍"Ani przez chwilę nie wierz, że nostalgia za Rzeszą całkiem zniknęła! Podjęto wielkie środki, aby nie dopuścić do procesu, aby powstrzymać synów przed wypytywaniem ojców. (...)wszystko może się zdarzyć. Kocham Niemców, ale nie mam do nich cienia zaufania." Książka pokazuje też, że konsekwencje tego, co jest już ponurą historią, do chwili obecnej ponoszą nie tylko krewni ofiar, ale także spadkobiercy oprawców. Na przykładzie życiorysów rodzeństwa Franków możemy obserwować, jak ta przeszłość negatywnie wpływała na ich osobiste życie. Morderczy system, stworzony wiele lat temu, nie oszczędzał i nadal nie oszczędza rodzin i prywatnych relacji, lecz je deprawuje, a w końcu niszczy. Jestem pełna szacunku dla odwagi osobistej i bezkompromisowości autora tej książki, bo porusza ważne tematy i jest głosem ostrzegającym, przed tym, co moze się stać, gdy społeczność międzynarodowa straci czujność i nie będzie reagowała na, z pozoru nieznaczne, ale niepokojące incydenty.
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na91 rok temu
Dziewczynka z listy Schindlera: oczami dziecka Stella Müller-Madej
Dziewczynka z listy Schindlera: oczami dziecka
Stella Müller-Madej
Krakowskie getto, obóz w Płaszowie, obóz w Oświęcimiu...i postać słynnego Oskara Schindlera, dobrego Niemca, wybawcy wielu. To właśnie dzięki niemu możemy przeczytać wspomnienia Stelli Müller-Madej, której losy nie wiadomo jakby się potoczyły, gdyby nie jego pomoc. Autorka nie miała jeszcze dziesięciu lat, gdy musiała zderzyć się z okrucieństwem wojny. Jej dziecięca wyobraźnia tworzyła wizje zabawy w wojnę, której z dozą ekscytacji nie mogła się doczekać. Dopiero później dotarło do niej czym ona jest, i że niewiele ma wspólnego z radosnym, niewinnym ubawem. Niebawem musiała dorosnąć szybciej i z czego nie zdawała sobie sprawy, a co zostało jej dobitnie uświadomione - zauważyć różnice między Żydami, a resztą społeczeństwa. Piękna, wstrząsająca i zarazem wzruszająca książka. Arcyważna. Dołączyła do czołówki tych, które już zostały przeze mnie odstawione na półkę i nawet gdy już nie zdarzy mi się do nich wrócić, w pamięci zostaną na zawsze. "Świat o nas zapomniał, wyrzekł się nas, znikąd najmniejszej pomocy, żadnego zainteresowania". Dobrze, że chociaż po tylu latach, dzięki m.in. tej relacji, ludzie mogą dowiedzieć się i co za tym idzie zainteresować przeszłymi, tak okrutnymi wydarzeniami. Wpuszczając je do swojego umysłu chociaż raz, nie da się ich wymazać z pamięci już nigdy... Ale żeby nie było tak idealnie... zawiódł korektor. Błędy np. zamiast albo - ablo, terem zamiast teren, ie oznaczające nie, Itp. W żadnej książce nie wypada, a już tym bardziej dotyczącej Holocaustu. Trąca niepowagą. Druga sprawa - książka jest już niedostępna od dawna w sprzedaży. A powinna być zdecydowanie! wznawiana. Póki co jako unikat można nabyć ją w antykwariacie +200zl, lub ciut taniej +100 używana na allegro. Szkoda, że taki chłam, który jest jedynie fantazją, na dodatek nudną i mijającą się z prawdą i celem np."Niusia z listy Schindlera", która jest momentami splagiatowana, a większa część to wymysl, jest wpychany na siłę do księgarń, a prawdziwe perełki zostają wypchnięte, unieważnione. To wielka niesprawiedliwość wobec osób, które przeszły przez piekło, jak i czytelników, którzy są oszukiwani.
pasjonatka - awatar pasjonatka
oceniła na101 rok temu
Strach. Antysemityzm w Polsce tuż po wojnie. Historia moralnej zapaści Jan Tomasz Gross
Strach. Antysemityzm w Polsce tuż po wojnie. Historia moralnej zapaści
Jan Tomasz Gross
Gdyby nie to, że przeczytałem na podobne tematy już kilka innych książek, na pewno uznałbym tą za ciekawą. Ale ponieważ przeczytałem... to już ani na mnie nie robi takiego wrażenia ani też nie jest ona chyba aż tak "emocjonalnie" napisana, jak np. "Miasta śmierci", choć temat nie jest ten sam ("Miasta śmierci" są o pogromach w czasie okupacji),to jednak jakoś to się przecież wiąże, stąd moje wrażenie że czytam po raz kolejny właściwie to samo. Dla mnie książka nie była też szczególnie kontrowersyjna, chyba że w sposób inny niż by się mogło wydawać... "Kiedy w 1993 roku ogólnopolskiej próbce tysiąca osób zadano pytanie: „Czy sądzi Pan(i),że w czasie wojny naród żydowski ucierpiał tyle samo co naród polski, bardziej czy też mniej?", to 6 procent* respondentów odpowiedziało, że naród polski ucierpiał bardziej, 33 procent było zdania, że oba narody ucierpiały tyle samo, 12 procent przyznało, że trudno jest im porównywać, a 3 procent, że trudno powiedzieć. Tak więc przeszło połowa polskiego społeczeństwa najwyraźniej nie wiedziała, że podczas niemieckiej okupacji w Polsce doszczętnie wymordowano Żydów. Wątpię, żeby stan wiedzy na ten temat istotnie się zmienił do dnia dzisiejszego(2)." a przypis (2.) brzmi tak: "Dziesięć lat później Krzemiński powtórzył badania i ich wyniki świadczyły o jeszcze większej ignorancji w społeczeństwie - w 2002 roku 10,2 procent respondentów uważało, że naród polski ucierpiał bardziej niż żydowski, 46,9 procent było zdania, że oba narody ucierpiały tak samo, 3,3 procentom trudno było porównywać, a 1,3 procenta trudno powiedzieć (Antysemityzm w Polsce i na Ukrainie. Raport z badań, red. Ireneusz Krzemiński, Scholar, Warszawa 2004, tab. 9, s. 120)." (pdf. str. 13) - ale z drugiej strony skąd ludzie mają to wiedzieć, jeśli w ogóle się nie interesują tematem... Eee.. wróć, nie, to jednak nie na miejscu nie mieć takiej świadomości. Wyżej napisałem, że ta książka nie jest tak "emocjonalnie napisana", ale są jednak pewnie mocne fragmenty. Np.: "'Ale i to nie pomagało. Ludność nasza wiedziała, że ukrywam dzieci żydowskie, i rozpoczęły się szykany i groźby ze wszystkich stron, żeby dzieci wydać gestapo, bo przecież to grozi spaleniem całej wsi, wymordowaniem itd. (…) postanowiłam, że dzieci nie wydam za żadną cenę. Wpadła mi zbawienna myśl. Wsadziłam dzieci na wóz i powiedziałam wszystkim, że wywiozę je poza wieś, by je utopić. Przejechałam całą wieś i wszyscy widzieli i uwierzyli, i gdy nadeszła noc, przyjechałam z dziećmi z powrotem [...].' Wszystko się dobrze kończy, dzieci przeżyły, Sapetowa mówi z czułością, że pojedzie z nimi choćby na koniec świata, bo je kocha ponad wszystko. A nam pozostaje w pamięci ponura świadomość, że podwadowicka wieś uspokoiła się i odetchnęła z ulgą dopiero wtedy, kiedy uznała, że jedna z jej mieszkanek zamordowała dwoje małych żydowskich dzieci." (pdf.str. 44) - to jest trochę nawet w taki ponury sposób śmieszne - kobieta musiała zrobić cyrk, żeby ludzie się uspokoili... Ale z drugiej strony może tego właśnie potrzebowali (tego cyrku),może uwierzyli, bo chcieli uwierzyć... Na koniec jeszcze dwa cytaty: "Moja odpowiedź na te pytania czerpie z intuicji, którą już Tacyt podawał jako starożytną mądrość, a mianowicie że „w naturze człowieka leży nienawiść do tych, którym się wyrządziło krzywdę"." (pdf.str. 299) - dobre! Nie znałem. "Ale wszyscy widzą to samo - przejęcie własności i ról społecznych trzyipółmilionowej ludności żydowskiej przez Polaków - i mają świadomość, że to jest ważne i trwałe doświadczenie okupacji. A jak bardzo trwale, niechaj nam uświadomi panika, jaką wywołał niechcący w 2001 roku burmistrz Jedwabnego Stanisław Godlewski, mówiąc komuś na odczepnego, że Żydzi wymyślili instrument pozwalający na odległość znajdować kamienie cmentarne w fundamentach i podmurówkach chłopskich obejść. Tak się tym ludzie w miasteczku przerazili, iż musiał czym prędzej ogłosić, że tylko żartował. Ale przecież burmistrz Godlewski miał rację. Taki instrument istnieje. Ma go w swoim inwentarzu każdy z mieszkańców Jedwabnego. W naszym obszarze kulturowym wymyślili go Żydzi. Nazywa się s u m i e n ie ." (pdf. str. 312) Podsumowując: jeśli to dla kogoś nowy temat (zupełnie nowy),to przeczytać warto. (czytana/słuchana: 15-17.04.2025) 4/5 [7/10]
lex - awatar lex
ocenił na711 miesięcy temu
Autobiografia Rudolfa Hössa komendanta obozu oświęcimskiego Rudolf Höss
Autobiografia Rudolfa Hössa komendanta obozu oświęcimskiego
Rudolf Höss
Wspomnienia Hossa nie są typową autobiografią. Może tak jest z pierwszą częścią książki, ale później przekształca się w ogólne sprawozdanie z funkcjonowania obozów koncentracyjnych. Hoss nie jest obiektywny w swej relacji. Owszem, wprost przedstawia fakty hitlerowskich zbrodni na więźniach, lecz, zdaje mi się, że wybierał takie fakty, które mogłyby ukazać jego samego jako współczującego oficera SS i wręcz zmuszonego do wykonywania rozkazów. A wykonywał je solidnie, rzetelnie, bez cienia zawahania podpisywał wyroki egzekucji i przy nich asystował, bez mrugnięcia okiem wysyłał na śmierć tysiące niewinnych ludzi. Hoss ciągle się tłumaczy w swej relacji, usprawiedliwia: że musiał być silny i niewzruszony wobec swoich żołnierzy, nie mógł im pokazać, że się waha lub okazuje współczucie, że dbał o dyscyplinę, wykonywał rozkazy płynące z Berlina, starał się dbać o więźniów i ich warunki bytowe. Hoss w swej książce stara się wybielić ze wszystkich zbrodni i pokazać, że w pewnym sensie, tak jak i więźniowie obozów był "ofiarą" całego systemu hitlerowsko-nazistowskiego. Zanim został komendantem obozu w Oświęcimiu, szkolił się w Niemczech. Najpierw w Dachau, potem w Sachsenhausen. Na początku 1940 roku otrzymał rozkaz stworzenia nowego obozu w Polsce na terenie starych wojskowych koszarów. Miał to być obóz kwarantanny. Hoss przybył do Oświęcimia i w maju 1940 roku został mianowany komendantem tego obozu. Obóz ten początkowo przeznaczony był dla więźniów polskich związanych z Ruchem Oporu oraz działalnością antyniemiecką. Dopiero później, w toku jego powiększania się zaczęto sprowadzać więźniów z innych obozów oraz spoza Polski. W wyniku braku kadry przywieziono z niemieckich obozów (Dachau, Sachsenhausen, Ravensbruck) więźniów politycznych i kryminalnych i ich postawiono na stanowiskach funkcyjnych (kapo). W roku 1941 po raz pierwszy użyto w bloku nr 11 gazu duszącego, tzw. cyklonu B. Efekt i skutek jego zastosowania były szokujące nawet dla esesmanów (zagazowano wtedy ok. 250 polskich chorych więźniów oraz ok. 600 jeńców radzieckich). Zaczęto stosować cyklon B do uśmiercania skazanych. Od tego właśnie wydarzenia obóz w Oświęcimiu zmienił formułę swego funkcjonowania - z obozu kwarantanny stał się obozem śmierci. Hoss wymienia cztery wielkie grupy więźniów, które kolejno ulegały zagładzie: Polacy, jeńcy radzieccy, Żydzi oraz Romowie. Gdy obóz rozwinął się na tyle i powstały krematoria w Brzezince grupy te eksterminowane były na bieżąco, szczególnie ludność żydowska i romska. Hoss swe wspomnienia kończy opisem chaotycznej ewakuacji obozu w styczniu 1945 roku na zachód, w kierunku obozu Gross-Rosen.
Wojtaszko - awatar Wojtaszko
ocenił na77 lat temu
Utracone dzieciństwo Yehuda Nir
Utracone dzieciństwo
Yehuda Nir
W takich wojennych historiach jak ta zawarta w tej książce szukam zawsze odpowiedzi na jedno pytanie – Jak udało się bohaterowi wspomnień przeżyć nazistowskie piekło Holokaustu? I chyba nie ja jedna poszukuję odpowiedzi na to lub podobne mu pytania, skoro przetłumaczono ją na 10 języków, Gottfried Wagner napisał na jej podstawie operę, w USA doczekała się pięciu wydań, a ja czytałam trzecie już z kolei wydanie polskie. Moje oczekiwanie na odpowiedź w tym przypadku było dodatkowo spotęgowane wiekiem opowiadającego. Było nim… dziecko. Chłopiec miał 9 lat, kiedy wybuchła wojna. Mieszkał we Lwowie i był synem kochających go rodziców. Zamożnych Żydów. I ten ostatni fakt miał największe znaczenie w skomplikowaniu jego wojennych losów. Musiał uciekać i ukrywać się nie tylko przed Niemcami, ale i przed Polakami. Podczas czytania jego wspomnień zaczynających się od inwazji najpierw niemieckiej, a potem rosyjskiej na Polskę, śmierci ojca rozstrzelanego przez Rosjan, ucieczkę ze Lwowa do podkrakowskiego uzdrowiska Swoszowice, z którego z kolei uciekł do Warszawy, by przejść przez obóz dla ewakuowanej ludności po Powstaniu Warszawskim i ostatecznie znaleźć się w niemieckim gospodarstwie w Herzbergu pod Berlinem w roli przymusowego robotnika, uważnie wyszukiwałam tych jego cech, które pozwoliły mu przeżyć. A nie było łatwo. Na każdym etapie tej wędrówki, każdego dnia towarzyszyło mu wysokie ryzyko rozpoznania w nim Żyda, stałe zagrożenie zdemaskowania ze strony Niemców i denuncjacji przez Polaków, ciągły lęk przed zdradzeniem się gestem lub niewiedzą i strach przed utratą własnego życia i jego bliskich. Musiał się ukryć, wtopić w polskie tło, udawać innego człowieka i w zależności od sytuacji być Polakiem lub Niemcem. Wszystkie chwyty uważał za dozwolone, by ukryć swoją przeszłość i prawdziwą tożsamość, a w konsekwencji, by przeżyć. Zmienił więc imię i nazwisko na polsko brzmiące Julian Heybowicz, posługiwał się fałszywym dokumentem tożsamości, nosił przy sobie zdjęcie komunijne, nauczył się katolickich modlitw po polsku, przyjął świat takim, jakim obdarzyli go dorośli i zaczął grać w ich brutalną grę, w której stawką było życie. Pomogła mu w tym dziecięca zdolność przystosowywania się, przemiana niewinnego zaufania w cynizm, zdolność szybkiej oceny otaczających go warunków i pogodzenie się z faktem ich absurdalności, nieobliczalności i wysokiego stopnia niebezpieczeństwa oraz silne więzi rodzinne z towarzyszącą mu matką i starszą siostrą Lalą, z którymi tworzył, jak sam to nazywał, triumwirat, "zwarty, współzależny monolit – trójkąt w symbiozie. Nasz ratunek oparty był na jedności – wspólnocie fizycznego trwania i psychicznych cierpień". Każde z nich miało wyznaczone role przez predyspozycje i zdolności. "Siła Lali tkwiła w jej inteligencji i kuszącej urodzie oraz młodym wieku, wdzięku i dowcipie. […] Atutem matki był jej aryjski wygląd: niemal blond włosy, niebieskie oczy i jasna cera, a nadto wewnętrzne opanowanie i zdrowy rozsądek". Zaletami bohatera były jego wiek, inteligencja, zdolność szybkiego uczenia się i zdrowy rozsądek oparty o zwierzęcy instynkt i szybką reakcję. Cechy, które nie raz i nie dwa ratowały mu życie z łapanki na warszawskiej ulicy, spod obozowego prysznica, gdzie widok obrzezanego penisa był wyrokiem śmierci, przed skutkiem donosu wynikającego z jego fatalnej pomyłki na temat polskich świąt czy przed denuncjacją polskich sąsiadów. Perspektywa spojrzenia na rzeczywistość wojenną oczami żydowskiego chłopca pokazała mi również świat ukrywających się Żydów, wtopionych w polskie społeczeństwo, funkcjonujących między Polakami pod zmienioną tożsamością, żyjących i pracujących wśród nich po aryjskiej stronie Warszawy. Absurdalność rzeczywistości dopełniał fakt, że wielu z nich pracowało u Niemców tak, jak matka bohatera, profesor Zwilling, ginekolog ze Lwowa po operacji nosa i, maskującej obrzezanie, penisa, mieszkający u katolickiej gospodyni, Tadzio o wyglądzie stuprocentowego Aryjczyka żyjący z niemieckim homoseksualistą, pani Schotzler pracująca jako gospodyni domowa i jej matka udająca głuchoniemą, bo znała tylko jidysz, sześcioletni Jurek udający dziewczynkę Marię, Kazik należący do Armii Ludowej i działający w ruchu oporu, Irka o wyglądzie typowo semickim ukrywająca się od półtora roku w kościele, do którego przychodziła "na poranną mszę i pozostawała tam aż do zmroku, udając, że się modli" czy wreszcie pan Kramer pracujący jako technik dentystyczny u niemieckiego stomatologa. Przypominało mi to gorzki teatr absurdu z plejadą aktorów grających przybrane, przymusowe role, a każda dobra, jeśli dawała, choć cień nadziei na bezpieczne przeżycie kolejnego dnia. I o ile w przypadku Niemców ocena ryzyka wpadki była jednoznaczna – każdy był zagrożeniem, o tyle w przypadku Polaków poszukiwanie tego dobrego, przychylnego i gotowego pomóc Żydowi było ogromnym ryzykiem. Według bohatera wspomnień "większość Polaków nie zwalczała nazizmu, a raczej walczyła z Niemcami – ich odwiecznym, historycznym wrogiem. To zaś pozwalało znacznej ich całości zachować swój antysemityzm, nawet wtedy, gdy przelewali własną krew w walce ze wspólnym wrogiem". To był główny powód, dla którego bohater nie zdradził swojej prawdziwej tożsamości, nawet biorąc udział w Powstaniu Warszawskim, nawet w obozie wśród Polaków, nawet będąc robotnikiem przymusowym w Niemczech. Po wojnie przybrał nazwisko Nir, "aby nie nosić dłużej niemieckiego nazwiska" – Grünfeld, odcinając się od przeszłości. Rozpoczął nowe życie, w nowym kraju, z nową tożsamością, a męczącym go przeżyciom dał upust w tej książce. Żył, ale mimo wszystko przeszłość pozostawiła w jego pamięci ślad nie do wymazania, nie do zapomnienia, nie do wyparcia, która nie tylko zabrała bohaterowi normalne dzieciństwo, ale również zdolność do radości, zadziwień i wzruszeń należnych każdemu dziecku. Podstawową i niezbędną bazę do budowania szczęśliwej przyszłości. Staram się o tym pamiętać, o takich małych bohaterach, kiedy napotykam na chwile, w których wydaje mi się, że moje życie w czasach pokoju mnie przerasta. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na83 lata temu

Cytaty z książki Europa Europa

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Europa Europa