-
Artykuły
Crime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Wielkanoc z książką i nie tylko – czytelnicze oraz kreatywne pomysły na prezent
LubimyCzytać3 -
Artykuły
Wielka Wiosenna Wyprzedaż w Matras.pl: tysiące książek nawet 80% taniej
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Jon Frederickson i jego książka „Kłamstwa, którymi żyjemy”, czyli o poznaniu samych siebie oczami psychoterapeuty
LubimyCzytać2
forum Oficjalne Akcje i konkursy
Konkurs! Wygraj bilety na „Pomoc domową”
Konkurs! Wygraj bilety na „Pomoc domową”
„Pomoc domowa” to ekranizacja bestsellerowego cyklu Freidy McFadden. Zmysłowy i niepojący, nowy thriller Paula Feiga stwarza rzeczywistość, w której luksus to pułapka pełna sekretów w zamkniętych pokojach. Film z udziałem Sydney Sweeney i Amandy Seyfried to psychologiczna wojna o przetrwanie między kobietami. Z okazji premiery zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie, w którym zdobędziecie darmowe bilety na seans.
Chętnie więc zatrudnia się jako pomoc domowa w wielkim domu bogatego małżeństwa Winchesterów. Sprząta, gotuje, odbiera ze szkoły córkę swych pracodawców, a wolne chwile spędza samotnie w małym pokoju na poddaszu.
Choć zachowania domowników zaczynają budzić jej coraz większy niepokój, stara się to ignorować. Mimo wszystko zazdrości pani Winchester jej pełnego przepychu, idealnego życia. Jednak, gdy pewnego dnia odkryje, skrywany za grubymi murami posiadłości, sekret Winchesterów, zrozumie, że znalazła się w obliczu śmiertelnego zagrożenia. Nieoczekiwanie z pomocą mogą przyjść jej doświadczenia trudnej przeszłości.
Obsada
W filmie wystąpią ekscytujące osobowości ze świata kina. Na ekranie zobaczycie przede wszystkim Sydney Sweeney („Niepokalana”, „Tylko nie ty”, seriale „Euforia”, „Biały Lotos”), Amanda Seyfried („Mamma Mia!”, „Listy do Julii”, „Wredne dziewczyny”), Brandon Sklenar („It Ends with Us”, „Vice”, serial „Westworld”), Michele Morrone („365 dni”, „Uległość”, „Kolejna zwyczajna przysługa”).
O książce
„Pomoc domowa”, Freida McFadden
Wydawnictwo Czwarta Strona
[Opis Wydawcy] Światowy bestseller, miliony sprzedanych egzemplarzy. Historia tak mocna, że musiała trafić do kin.
Każdego dnia Millie sprząta luksusową willę Winchesterów, odbiera ich córkę ze szkoły i przygotowuje rodzinną kolację. Potem samotnie wraca do swojego małego pokoju na poddaszu.
Z pozoru życie Niny Winchester jest idealne: garderoba pełna markowych ubrań, szybki samochód, perfekcyjny mąż. Ale Millie widzi to, czego inni nie dostrzegają. Bałagan, który Nina tworzy dla własnej satysfakcji. Kłamstwa, które opowiada o swojej córce. Cienie, które coraz mocniej przygniatają Andrew Winchestera.
Wystarczy jeden błąd. Jedna chwila słabości, gdy Millie spróbuje życia, które nigdy nie było jej. I wtedy fasada idealnej rodziny pęka. Drzwi pokoju na poddaszu zatrzaskują się. I można je otworzyć tylko od zewnątrz.
Ale Winchesterowie nie wiedzą, kim naprawdę jest Millie. I nie mają pojęcia, do czego jest zdolna…
Konkurs: wygraj bilet na seans „Pomocy domowej”
Pytanie konkursowe:
Wyobraź sobie, że znajdujesz się w niepokojącej, potencjalnie niebezpiecznej sytuacji . W co uciekasz? W rozmowę z bliskimi lub drobne rytuały? A może coś bardziej pochłaniającego, na przykład sport?
Czekamy z niecierpliwością na wasze przemyślenia!
Pamiętajcie, że wasze odpowiedzi mogą mieć maksymalnie 1500 znaków ze spacjami.
Konkurs trwa od 19 do 25 grudnia.
Zapraszamy do zapoznania się z regulaminem TUTAJ.
TUTAJ możecie odwiedzić stronę dystrybutora „Pomocy domowej” i znaleźć więcej informacji na temat filmu.
Artykuł powstał we współpracy z Monolith Films.
odpowiedzi [124]
Gdy znajduję się w niepokojącej, potencjalnie niebezpiecznej sytuacji, uciekam w rozmowę z bliskimi. To dla mnie najprostszy i jednocześnie najskuteczniejszy sposób, żeby odzyskać równowagę. Czasem wystarczy zwykłe „jak minął dzień?” albo chwila ciszy po drugiej stronie telefonu, żebym poczuł, że nie jestem sam.
Rozmowa porządkuje myśli – pozwala nazwać lęk, zamiast go tłumić. Bliscy często nie muszą niczego rozwiązywać ani doradzać; sama ich obecność działa jak kotwica. To trochę jak powrót do bezpiecznego miejsca, w którym można złapać oddech i spojrzeć na sytuację z dystansu.
Gdy znajduję się w niepokojącej, potencjalnie niebezpiecznej sytuacji, uciekam w rozmowę z bliskimi. To dla mnie najprostszy i jednocześnie najskuteczniejszy sposób, żeby odzyskać równowagę. Czasem wystarczy zwykłe „jak minął dzień?” albo chwila ciszy po drugiej stronie telefonu, żebym poczuł, że nie jestem sam.
Rozmowa porządkuje myśli – pozwala nazwać lęk, zamiast go...
W momentach niepokoju zwykle uciekam w fikcję. Książki, seriale i filmy lub po prostu angażowanie się w problemy innych ludzi. To dla mnie swojego rodzaju sposób na poszukiwanie kogoś, rzeczywistego lub zmyślonego, kto przechodził przez coś podobnego lub nawet gorszego. Agatha Christie powiedziała kiedyś, że najlepsze pomysły na kryminały przychodziły jej do głowy podczas zmywania naczyń. Sądzę, że dla mnie ucieczka w cudze historie jest właśnie takim zmywaniem naczyń. Taką czynnością, która pozwala zająć czymś ręce i głowę, by przetrwać najtrudniejszy czas i odnaleźć właściwą perspektywę.
W momentach niepokoju zwykle uciekam w fikcję. Książki, seriale i filmy lub po prostu angażowanie się w problemy innych ludzi. To dla mnie swojego rodzaju sposób na poszukiwanie kogoś, rzeczywistego lub zmyślonego, kto przechodził przez coś podobnego lub nawet gorszego. Agatha Christie powiedziała kiedyś, że najlepsze pomysły na kryminały przychodziły jej do głowy podczas...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Uciekam w uwagę. Nie w jej brak, tylko w pełne skupienie na czymś bardzo konkretnym.
Gdy sytuacja robi się niepokojąca, świat zawęża się do małych, precyzyjnych czynności: równego oddechu, liczenia kroków, zapamiętywania detali, które normalnie umykają. To mój osobisty „tryb awaryjny”.
Nie dzwonię od razu do bliskich i nie szukam spektakularnego wybawienia w sporcie. Najpierw buduję sobie bezpieczną wyspę z drobiazgów: porządkuję myśli tak, jak porządkuje się przedmioty na biurku. Dopiero potem — jeśli trzeba — wpuszczam do tej przestrzeni ludzi albo ruch.
To nie jest ucieczka od sytuacji, ale wejście w nią na własnych zasadach. Bo kiedy wiem, na czym dokładnie skupiam uwagę, strach przestaje być chaosem, a staje się czymś, z czym da się rozmawiać.
Uciekam w uwagę. Nie w jej brak, tylko w pełne skupienie na czymś bardzo konkretnym.
Gdy sytuacja robi się niepokojąca, świat zawęża się do małych, precyzyjnych czynności: równego oddechu, liczenia kroków, zapamiętywania detali, które normalnie umykają. To mój osobisty „tryb awaryjny”.
Nie dzwonię od razu do bliskich i nie szukam spektakularnego wybawienia w sporcie....
Kiedy robi się niepokojąco, nie uciekam w jeden schemat. Mam swoje małe rytuały: poprawiam zegarek, zaplatam włosy, piję szklankę zimnej wody. Jeśli mogę, dzwonię do kogoś bliskiego. Nie zawsze mówię wprost, co się dzieje. Czasem wystarczy, że słyszę czyjś śmiech albo opowieść o niczym. To przypomina, że świat nadal jest normalny, nawet jeśli ja przez chwilę nie jestem.
A gdy napięcie nie chce puścić, wybieram ruch. Bieganie albo szybki marsz — ciało przejmuje stery, a głowa w końcu odpuszcza. Pot, rytm kroków, zimne powietrze w płucach. Pochłania mnie to całkowicie. Wracam zmęczona, ale spokojniejsza.
Kiedy robi się niepokojąco, nie uciekam w jeden schemat. Mam swoje małe rytuały: poprawiam zegarek, zaplatam włosy, piję szklankę zimnej wody. Jeśli mogę, dzwonię do kogoś bliskiego. Nie zawsze mówię wprost, co się dzieje. Czasem wystarczy, że słyszę czyjś śmiech albo opowieść o niczym. To przypomina, że świat nadal jest normalny, nawet jeśli ja przez chwilę nie jestem.
A...
Gdybym znalazł się w niepokojącej potencjalnie niebezpiecznej sytuacji wtedy od razu kontakt z bliskimi. Nawet krótka rozmowa potrafi zakotwiczyć w rzeczywistości, uporządkować myśli i przypomnieć, że nie jest się samemu. To daje poczucie bezpieczeństwa, którego w takich momentach najbardziej brakuje.
Gdybym znalazł się w niepokojącej potencjalnie niebezpiecznej sytuacji wtedy od razu kontakt z bliskimi. Nawet krótka rozmowa potrafi zakotwiczyć w rzeczywistości, uporządkować myśli i przypomnieć, że nie jest się samemu. To daje poczucie bezpieczeństwa, którego w takich momentach najbardziej brakuje.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamUcieczka w obliczu niepokojącej czy nawet niebezpiecznej sytuacji? To jest zamykanie oczu przed nieuniknionym. U mnie taka sytuacja wyzwala instynkty obronne. Na nic rozmowy i udawanie spokoju. Dla mnie to sygnał do działania, szukania przyczyny niepokoju. A przede wszystkim przeciwdziałania takim stanom. Chowanie głowy w piasek w obliczu zagrożenia to przecież samobójstwo. A więc walczę z przyczynami zagrożenia, także we własnej głowie. Planując, analizując bez popadania w chaos.
Ucieczka w obliczu niepokojącej czy nawet niebezpiecznej sytuacji? To jest zamykanie oczu przed nieuniknionym. U mnie taka sytuacja wyzwala instynkty obronne. Na nic rozmowy i udawanie spokoju. Dla mnie to sygnał do działania, szukania przyczyny niepokoju. A przede wszystkim przeciwdziałania takim stanom. Chowanie głowy w piasek w obliczu zagrożenia to przecież samobójstwo....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Gdy pojawia się niepokój albo sytuacja, która wytrąca mnie z równowagi, moja ucieczka jest zawsze ta sama, czyli sport!
Rower, bieganie, ruch do momentu, aż ciało jest zmęczone, a myśli w końcu cichną. Fizyczne wyczerpanie daje mi poczucie kontroli i bezpieczeństwa, pozwala wyrzucić z siebie napięcie, którego nie da się rozładować słowami. Nie uciekam w rozmowy ani w drobne rytuały. Uciekam w oddech przyspieszony wysiłkiem, w palące mięśnie i rytm kroków. Tam stres traci głos, a chaos w głowie zamienia się w prostą zasadę: jeszcze jeden kilometr, jeszcze jeden podjazd. Sport jest dla mnie formą oczyszczenia — im bardziej zmęczone ciało, tym spokojniejsza głowa. To moja najbezpieczniejsza przystań w momentach, gdy wszystko inne wydaje się zbyt głośne.
Gdy pojawia się niepokój albo sytuacja, która wytrąca mnie z równowagi, moja ucieczka jest zawsze ta sama, czyli sport!
Rower, bieganie, ruch do momentu, aż ciało jest zmęczone, a myśli w końcu cichną. Fizyczne wyczerpanie daje mi poczucie kontroli i bezpieczeństwa, pozwala wyrzucić z siebie napięcie, którego nie da się rozładować słowami. Nie uciekam w rozmowy ani w...
W co uciekać, gdy sytuacja wymyka się spod kontroli i robi się nieprzyjemnie? W to co się lubi! Tylko spokój może nas uratować. Sytuacje bywają różne. Stres, niepokój i potencjalne niebezpieczeństwo nie mogą wyjść z głowy, a to nam nie sprzyja - głowę trzeba odciążyć. Kocham książki, jednak, gdy dopada mnie sytuacja awaryjna nie mogę skupić się na opowieści i zatopić w wyimaginowanym świecie. To frustruje jeszcze bardziej, przecież chce odpocząć, uwolnić się od ciężaru. Mam na to swoją własną receptę – zajęcia kreatywne. Możliwości jest tutaj wiele, ale moim ulubionym ratunkiem dla zmęczonej głowy są kolorowanki dla dorosłych oraz haft diamentowy. Kolorowanie po numerach odkryłam dopiero w zeszłym roku. Najlepiej, kiedy ma już wyższy poziom trudności, a obrazki pochodzą z bajek Disney ‘a. Malowanie księżniczek czy zwierzaków z bajek z dzieciństwa (i nie tylko) działa na mnie kojąco i uspokajająco, w końcu to kolorowanki antystresowe. Haft diamentowy znam już prawie 10 lat. Swoje pierwsze obrazy „haftowałam” jeszcze, kiedy wcale nie był popularny w Polsce. Z igłą i nitką nigdy nie było mi po drodze, za to ten polegający na klejeniu malutkich diamencików działa na mnie absolutnie odstresowująco. Kiedy sytuacja nie sprzyja nigdy się nie waham tylko wybieram jedną z opcji, siadam przy stoliku i działam. A kiedy osiągnę już wystarczający poziom opanowania w uszach lądują słuchawki, a w nich audiobook, najlepiej lekki i wesoły, żeby wszystko co złe odłożyć na później.
W co uciekać, gdy sytuacja wymyka się spod kontroli i robi się nieprzyjemnie? W to co się lubi! Tylko spokój może nas uratować. Sytuacje bywają różne. Stres, niepokój i potencjalne niebezpieczeństwo nie mogą wyjść z głowy, a to nam nie sprzyja - głowę trzeba odciążyć. Kocham książki, jednak, gdy dopada mnie sytuacja awaryjna nie mogę skupić się na opowieści i zatopić w...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Gdy świat wokół mnie nagle staje się szary,
Gdy w niebezpieczeństwie serce mi drży,
Uciekam w książki, w ich tajemne czary,
Gdzie każda strona to nowy świat, nowy byt.
Wśród słów i liter odnajduję spokój,
Tam każda przygoda koi mój ból,
Dlatego mam zawsze książkę na oku,
By dzielić z nią strach, złość, smutek na pół.
Gdy świat wokół mnie nagle staje się szary,
Gdy w niebezpieczeństwie serce mi drży,
Uciekam w książki, w ich tajemne czary,
Gdzie każda strona to nowy świat, nowy byt.
Wśród słów i liter odnajduję spokój,
Tam każda przygoda koi mój ból,
Dlatego mam zawsze książkę na oku,
By dzielić z nią strach, złość, smutek na pół.
W nic nie uciekam. Biorę na klatę, co życie przynosi. Uciekanie to nie jest wyjście - problemy nas wtedy gonią, więcej energii kosztuje nas ich unikanie niż próba ich ogarnięcia. Wiadomo - dbam o sen, głęboko oddycham - ale już nie uciekam.
W nic nie uciekam. Biorę na klatę, co życie przynosi. Uciekanie to nie jest wyjście - problemy nas wtedy gonią, więcej energii kosztuje nas ich unikanie niż próba ich ogarnięcia. Wiadomo - dbam o sen, głęboko oddycham - ale już nie uciekam.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Uciekam w gotowanie.
To moja forma aktywnej medytacji. Gdy świat na zewnątrz wydaje się groźny, ja skupiam się na idealnym podkreśleniu oczekiwanych smaków.
Mieszanie i odmierzanie składników pozwala mi odzyskać równowagę i poczucie bezpieczeństwa.
Uciekam w gotowanie.
To moja forma aktywnej medytacji. Gdy świat na zewnątrz wydaje się groźny, ja skupiam się na idealnym podkreśleniu oczekiwanych smaków.
Mieszanie i odmierzanie składników pozwala mi odzyskać równowagę i poczucie bezpieczeństwa.
Żyjemy w takich czasach, że stres, wahania nastrojów i ciągły pęd wyzwalają w nas mechanizmy, które pozwalają nam się do tego zaadaptować. Każdy z nas znalazł już sobie taką strefę komfortu, aby przetrwać, aby nie dać po sobie poznać, że strach właśnie nami zawładnął, że nadchodzi chwila załamania. Dobrze wiem, że tego nie uniknę, ale jestem gotowa. Pakuję plecak, wybieram kierunek i znikam. Zmiana perspektywy, chwila zatrzymania, świeże spojrzenie na sytuację pozwalają wyzwolić się z siejącego spustoszenie stresu i strachu. Daj sobie chwilę wytchnienia, a zobaczysz, że świat może przynieść jeszcze coś dobrego.
Żyjemy w takich czasach, że stres, wahania nastrojów i ciągły pęd wyzwalają w nas mechanizmy, które pozwalają nam się do tego zaadaptować. Każdy z nas znalazł już sobie taką strefę komfortu, aby przetrwać, aby nie dać po sobie poznać, że strach właśnie nami zawładnął, że nadchodzi chwila załamania. Dobrze wiem, że tego nie uniknę, ale jestem gotowa. Pakuję plecak, wybieram...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejZdecydowanie w takiej sytuacji wybiorę coś pochłaniającego ciało - ruch. Sport, szybki marsz, coś intensywnego, co wypali nadmiar adrenaliny. Nie po to, by uciec myślami, tylko żeby pozwolić im w końcu zwolnić.
Zdecydowanie w takiej sytuacji wybiorę coś pochłaniającego ciało - ruch. Sport, szybki marsz, coś intensywnego, co wypali nadmiar adrenaliny. Nie po to, by uciec myślami, tylko żeby pozwolić im w końcu zwolnić.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Gdy sytuacja staje się niepokojąca, uciekam w świat roślin i kwiatów. W coś, co mnie całkowicie pochłania i odcina od chaosu. Skupiam się na liściach, na ziemi, na drobnych czynnościach, które wymagają uwagi tu i teraz. W tym świecie nie ma miejsca na panikę ani na scenariusze „co jeśli” – jest tylko obserwowanie, porządkowanie i czekanie.
Rośliny dają mi poczucie kontroli bez presji. One nie oczekują natychmiastowych decyzji, nie straszą konsekwencjami. Pokazują, że czasem wystarczy przetrwać moment, a reszta przyjdzie sama. Gdy wszystko wokół wydaje się chwiejne, zieleń działa jak kotwica – uspokaja, wycisza, pozwala złapać dystans.
A kiedy napięcie nadal siedzi w ciele, wychodzę do zieleni. Idę przed siebie, aż myśli zaczynają zwalniać, a oddech wraca na swoje miejsce. To nie jest ucieczka jak najdalej – to powrót do prostoty i równowagi, w której łatwiej uwierzyć, że nawet po najciemniejszej nocy coś jednak wypuszcza nowe liście.
Gdy sytuacja staje się niepokojąca, uciekam w świat roślin i kwiatów. W coś, co mnie całkowicie pochłania i odcina od chaosu. Skupiam się na liściach, na ziemi, na drobnych czynnościach, które wymagają uwagi tu i teraz. W tym świecie nie ma miejsca na panikę ani na scenariusze „co jeśli” – jest tylko obserwowanie, porządkowanie i czekanie.
Rośliny dają mi poczucie kontroli...
Świadomość nadchodzącego niebezpieczeństwa często najpierw mnie paraliżuje, łapię się na tym, że wpadam w chwilowy przestój, znika wszystko i wszyscy. Jednak zaraz potem przychodzi otrzeźwiająca myśl: "przygotuj się i walcz". Robię szybkie, krótkie wydechy na rozładowanie napięcia i przechodzę w stan czujności, gdzie obmyślam możliwe scenariusze i ewentualne wyjścia z sytuacji. Po rozmowę z kimkolwiek sięgam w ostateczności, gdy wiem, że niezbędna będzie pomoc.
Wspominany stan czujności jest równie ważny w ciągu dnia, jak i przed snem. Czasami to właśnie sfokusowanie na rozwiązaniu problemu tuż przed snem daje najlepsze rezultaty, gdy tuż po przebudzeniu już świta ci pomysł jak wyjść z opresji. Połącznie świadomości z podświadomością pozwala szybciej opracować działanie i wrócić do beztroskiego stanu równowagi.
Świadomość nadchodzącego niebezpieczeństwa często najpierw mnie paraliżuje, łapię się na tym, że wpadam w chwilowy przestój, znika wszystko i wszyscy. Jednak zaraz potem przychodzi otrzeźwiająca myśl: "przygotuj się i walcz". Robię szybkie, krótkie wydechy na rozładowanie napięcia i przechodzę w stan czujności, gdzie obmyślam możliwe scenariusze i ewentualne wyjścia z...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
– Kochanie,
poczułam się dziś trochę przytłoczona… wszystko wokół takie niepokojące.
– Co się stało? Chcesz o tym porozmawiać?
– Tak, ale wiesz… czasem rozmowa nie wystarcza. Wtedy uciekam w książki.
– W książki? Jak to pomaga?
– Biorę jedną i nagle jestem w innym świecie. Strach, stres, niepokój, wszystko
znika, bo myślę tylko o historii, bohaterach, przygodach. Cały świat realny się
oddala.
– Rozumiem… To taka twoja bezpieczna ucieczka. A jeśli książka jest trochę
straszna?
– Wtedy serce bije szybciej, ale wiem, że to kontrolowane. To jak trening
odwagi w bezpiecznych warunkach. A najbardziej pomaga to, że po powrocie do nas-
do ciebie-czuję się spokojniejsza i silniejsza.
– Więc kiedy coś cię przytłacza, nie potrzebujesz od razu rozmowy… potrzebujesz
świata w książce?
– Dokładnie. I wiesz co? Czasem po prostu usiądź obok mnie z kubkiem herbaty i
pozwól mi tam być. To wystarczy.
– Kochanie,
poczułam się dziś trochę przytłoczona… wszystko wokół takie niepokojące.
– Co się stało? Chcesz o tym porozmawiać?
– Tak, ale wiesz… czasem rozmowa nie wystarcza. Wtedy uciekam w książki.
– W książki? Jak to pomaga?
– Biorę jedną i nagle jestem w innym świecie. Strach, stres, niepokój, wszystko
znika, bo myślę tylko o historii, bohaterach, przygodach. Cały świat...
Uciekam w sprzątanie i porządkowanie, bo to pozwala wyładować pierwsze emocje, a później ułatwia skupienie i "przetrawienie" sytuacji w jakiej się znalazło.
Uciekam w sprzątanie i porządkowanie, bo to pozwala wyładować pierwsze emocje, a później ułatwia skupienie i "przetrawienie" sytuacji w jakiej się znalazło.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamGdy robi się niepokojąco i czuję, że sytuacja zaczyna mnie przerastać, uciekam w świat książek. To dla mnie najbezpieczniejsze miejsce, takie, w którym mogę na chwilę zniknąć, złapać oddech i poukładać myśli. Książki pozwalają mi zdystansować się od tego, co tu i teraz, a jednocześnie dają poczucie sensu i ciągłości. Czasem jest to powieść, która całkowicie mnie pochłania i przenosi do innej rzeczywistości, a czasem reportaż albo esej, który pomaga zrozumieć świat i ludzi. Sam rytuał czytania, czyli zaparzenie herbaty, cisza, kilka stron przed snem, działa na mnie uspokajająco.
Gdy robi się niepokojąco i czuję, że sytuacja zaczyna mnie przerastać, uciekam w świat książek. To dla mnie najbezpieczniejsze miejsce, takie, w którym mogę na chwilę zniknąć, złapać oddech i poukładać myśli. Książki pozwalają mi zdystansować się od tego, co tu i teraz, a jednocześnie dają poczucie sensu i ciągłości. Czasem jest to powieść, która całkowicie mnie pochłania i...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Uciekam w sen. Gdy rzeczywistość podnosi głos, ja ściszam powieki. Sen nie pyta, nie przesłuchuje, nie wymaga odwagi. Jest jak miękka klauzula w umowie z lękiem, zawieszenie broni do rana. W śnie wszystko traci ostre krawędzie. Zamiast pędu, bezruch, zamiast czujności, zamknięte oczy. Sen nie obiecuje zwycięstwa. Obiecuje pauzę. A często pauza jest najodważniejszym ruchem.I jeszcze jedno, w śnie nie muszę być sobą. Mogę być myślą niedokończoną w połowie zdania. Tam nawet porażki są miękkie, spadają jak liście, a nie jak wyroki. Sen przykrywa mnie cienkim kocem zapomnienia, by pozwolić oddychać. I kiedy wracam, wracam wolniej. Jakby świat musiał chwilę poczekać, aż znowu nauczę się jego ciężaru.
Uciekam w sen. Gdy rzeczywistość podnosi głos, ja ściszam powieki. Sen nie pyta, nie przesłuchuje, nie wymaga odwagi. Jest jak miękka klauzula w umowie z lękiem, zawieszenie broni do rana. W śnie wszystko traci ostre krawędzie. Zamiast pędu, bezruch, zamiast czujności, zamknięte oczy. Sen nie obiecuje zwycięstwa. Obiecuje pauzę. A często pauza jest najodważniejszym ruchem.I...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejW stresowych sytuacjach zawsze uciekam w muzykę. Pograłbym sobie dla relaksu na skrzypcach... ale zaraz... dopiero niedawno zacząłem się na nich uczyć więc to nie będzie relaksujące. W takim razie Saksofon.... jednak nie - dzieci już śpią, nie będę zdziwial, spróbuję się uspokoić delikatnymi dźwiękami.... ale od razu włącza mi się w palcach flamenco, to może biesiada przy akordeonie- no beż przesady. Ostatecznie pianino: sluchaweczki i delikatne, jazzujące melodie. To jest to :)
W stresowych sytuacjach zawsze uciekam w muzykę. Pograłbym sobie dla relaksu na skrzypcach... ale zaraz... dopiero niedawno zacząłem się na nich uczyć więc to nie będzie relaksujące. W takim razie Saksofon.... jednak nie - dzieci już śpią, nie będę zdziwial, spróbuję się uspokoić delikatnymi dźwiękami.... ale od razu włącza mi się w palcach flamenco, to może biesiada przy...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Uciekam w ruch, ale nie po to, żeby uciec od strachu - tylko żeby go przejąć.Kiedy sytuacja staje się niepokojąca, ciało wie wcześniej niż głowa. Serce przyspiesza, dłonie drżą, myśli rozbiegają się jak spłoszone ptaki. Wtedy nie dzwonię, nie analizuję, nie szukam sensu. Zakładam buty i biegnę. Albo podnoszę ciężar. Albo wykonuję setny, powtarzalny ruch, aż lęk przestaje być chaosem, a staje się rytmem.Sport jest dla mnie rozmową bez słów - z oddechem, z mięśniami, z granicą, której jeszcze chwilę temu nie widziałam. Każde powtórzenie to dowód, że mam wpływ. Każdy krok to komunikat: jestem tu, żyję, kontroluję choćby to jedno. Dopiero potem, gdy pot spłucze napięcie, wracam do ludzi. Do rozmów. Do drobnych rytuałów. Ale najpierw muszę przejść przez ciało, bo w sytuacji zagrożenia to ono jest moim najpewniejszym schronieniem.Nie uciekam więc w coś, co mnie odrywa od rzeczywistości.Uciekam w coś, co przywraca mnie do siebie.
Uciekam w ruch, ale nie po to, żeby uciec od strachu - tylko żeby go przejąć.Kiedy sytuacja staje się niepokojąca, ciało wie wcześniej niż głowa. Serce przyspiesza, dłonie drżą, myśli rozbiegają się jak spłoszone ptaki. Wtedy nie dzwonię, nie analizuję, nie szukam sensu. Zakładam buty i biegnę. Albo podnoszę ciężar. Albo wykonuję setny, powtarzalny ruch, aż lęk przestaje...
Kiedy znajduję się w sytuacji niepokojącej, uczę się jednego: nie zawsze można uciec fizycznie, ale niemal zawsze można uciec w głąb siebie. W rozmowę z kimś bliskim, nawet krótką, pozornie banalną , bo cudzy głos potrafi zakotwiczyć w rzeczywistości. Albo w drobne rytuały: parzenie herbaty w ulubionym kubku, porządkowanie przestrzeni, liczenie oddechów. To małe rzeczy, ale przywracają kontrolę.
Czasem jednak potrzebuję czegoś bardziej pochłaniającego. Wtedy uciekam w historie. Książki i filmy pozwalają mi spojrzeć na lęk z dystansu, zobaczyć go u innych i zrozumieć.
"Pomoc domowa” pokazuje, że zagrożenie nie zawsze krzyczy, lecz czasem jest ciche, eleganckie i ukryte za uśmiechem. W takiej opowieści odnajduję ulgę, bo nawet jeśli bohaterowie są uwięzieni w trudnej sytuacji, to narracja daje mi bezpieczne miejsce obserwatora.
Paradoksalnie właśnie to zanurzenie w cudzej historii pomaga mi wrócić do własnej z większą odwagą. Bo jeśli ktoś potrafił przetrwać w świecie pełnym niedopowiedzeń i napięcia, ja też mogę. A po dobrej historii strach traci część swojej władzy - zostaje oswojony, nazwany, trochę mniejszy.
Kiedy znajduję się w sytuacji niepokojącej, uczę się jednego: nie zawsze można uciec fizycznie, ale niemal zawsze można uciec w głąb siebie. W rozmowę z kimś bliskim, nawet krótką, pozornie banalną , bo cudzy głos potrafi zakotwiczyć w rzeczywistości. Albo w drobne rytuały: parzenie herbaty w ulubionym kubku, porządkowanie przestrzeni, liczenie oddechów. To małe rzeczy, ale...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejWszystko zależy od tego, czym spowodowany jest mój niepokój lub lęk, ale najczęściej w pierwszym momencie staram się na chwilę zatrzymać, zebrać myśli, wziąć głęboki oddech i policzyć do dziesięciu, a gdy to nie przynosi efektu, wybieram spacer szybkim marszem lub jazdę na rowerze, ponieważ każda z tych czynności pozwala mi rozładować napięcie, skupić się na ciele i oddechu oraz odzyskać poczucie kontroli nad emocjami.
Wszystko zależy od tego, czym spowodowany jest mój niepokój lub lęk, ale najczęściej w pierwszym momencie staram się na chwilę zatrzymać, zebrać myśli, wziąć głęboki oddech i policzyć do dziesięciu, a gdy to nie przynosi efektu, wybieram spacer szybkim marszem lub jazdę na rowerze, ponieważ każda z tych czynności pozwala mi rozładować napięcie, skupić się na ciele i oddechu...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejWtedy siadam przy lampce dobrego wina oraz zajadam się kawałkiem sernika lub jabłecznika. Myśli same układają się w głowie, a rozwiązanie problemu przychodzi na drugi dzień po nocy spokojnego snu.
Wtedy siadam przy lampce dobrego wina oraz zajadam się kawałkiem sernika lub jabłecznika. Myśli same układają się w głowie, a rozwiązanie problemu przychodzi na drugi dzień po nocy spokojnego snu.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamW trudnych, niepewnych sytuacjach, których nie lubię, to nigdy ich nie ignoruję. Staram się działać z wyprzedzeniem: analizuję w myślach sytuację i rozważam czy mogę się bezpiecznie wycofać lub czy mogę liczyć na pomoc kogoś kto jest w pobliżu. Staram się cały czas kontrolować sytuację, zachowywać w miarę spokojnie, równomiernie oddychać by obniżyć poziom stresu. Gdy ktoś staje się agresywny staram się nie wchodzić w dyskusję, unikam kontaktu wzrokowego by nie prowokować i staram się spokojnie odejść z tego miejsca. Gdy ktoś próbuje atakować to tak jak radzą w różnych poradnikach staram się unieszkodliwić napastnika celując w miejsca, które osłabiają przeciwnika, takie jak: Krocze, nos, gardło by się uwolnić i uciec.
W trudnych, niepewnych sytuacjach, których nie lubię, to nigdy ich nie ignoruję. Staram się działać z wyprzedzeniem: analizuję w myślach sytuację i rozważam czy mogę się bezpiecznie wycofać lub czy mogę liczyć na pomoc kogoś kto jest w pobliżu. Staram się cały czas kontrolować sytuację, zachowywać w miarę spokojnie, równomiernie oddychać by obniżyć poziom stresu. Gdy ktoś...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Żyjemy w czasach samotności i obojętności, niezrozumienia. W czasach kiedy łatwiej wrzucić posta niż usłyszeć wołanie drugiej osoby, często tej obok nas.
Kilka lat temu odnalazłam własny sposób najpierw na bezsenność, potem również na te gorsze chwile, zwątpienia, lęku czy bezradności.
Różaniec. I tu nie chodzi o zwykłe klepanie formułek. Wyrzucam natłok zbędnych myśli przytłaczających mój umysł i serce bo najgorzej dusić wszystko w sobie.
Więc od kilu lat nie biorę już żadnych tabletek nasennych, różaniec mam w łóżku i często wezmę go tylko w dłoń i zasypiam a małą dziesiątkę trzymam w kurtce i w razie potrzeby wyciągam płacząc i krzycząc by oczyścić się z nadmiaru emocji zabierających oddech w piersi...
Żyjemy w czasach samotności i obojętności, niezrozumienia. W czasach kiedy łatwiej wrzucić posta niż usłyszeć wołanie drugiej osoby, często tej obok nas.
Kilka lat temu odnalazłam własny sposób najpierw na bezsenność, potem również na te gorsze chwile, zwątpienia, lęku czy bezradności.
Różaniec. I tu nie chodzi o zwykłe klepanie formułek. Wyrzucam natłok zbędnych myśli...
W sytuacjach, kiedy czuję się zalękniona, zagrożona lub dopada mnie deprecha, słucham na You Tube jednego w wykładów Ajahna Brahma - buddyjskiego mnicha (a zarazem swoistego stand uppera w szafranowych szatach) np. "How to Handle Anxiety" ("Jak sobie radzić z niepokojem"). Wykłady tego człowieka to miód na moje serce. Od razu odczuwam ulgę. Często też w takich sytuacjach powtarzam sobie buddyjską mądrość: "To też przeminie". Bo wszystko przemija.
W sytuacjach, kiedy czuję się zalękniona, zagrożona lub dopada mnie deprecha, słucham na You Tube jednego w wykładów Ajahna Brahma - buddyjskiego mnicha (a zarazem swoistego stand uppera w szafranowych szatach) np. "How to Handle Anxiety" ("Jak sobie radzić z niepokojem"). Wykłady tego człowieka to miód na moje serce. Od razu odczuwam ulgę. Często też w takich sytuacjach...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejSytuacje niebezpieczne albo bierze się na klatę albo wieje przed nimi gdzie pieprz rośnie. Inaczej ze stresem - ten lepiej rozchodzić, albo rozjeździć. Dla mnie świetne są kije do nordic walking i rower. A jak już bardzo ciśnienie rośnie najlepsza jest joga - człowiek się wyciszy, powygina, a w moim wieku cieszy się także z tego, że sobie nic nie zerwał 😁
Sytuacje niebezpieczne albo bierze się na klatę albo wieje przed nimi gdzie pieprz rośnie. Inaczej ze stresem - ten lepiej rozchodzić, albo rozjeździć. Dla mnie świetne są kije do nordic walking i rower. A jak już bardzo ciśnienie rośnie najlepsza jest joga - człowiek się wyciszy, powygina, a w moim wieku cieszy się także z tego, że sobie nic nie zerwał 😁 ...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejGdybym znalazła się w niepokojącej chwili, uciekłabym w drobne rytuały codzienności, które działają jak kotwica w burzliwym morzu. Zaparzyłabym herbatę, wzięła kilka głębokich oddechów, napisała słowa do bliskiej osoby – i nagle świat staje się trochę spokojniejszy. Czasem ucieczka to też ruch: szybki bieg, skoki, taniec, które wyrywają myśli z pułapki niepokoju i pozwalają sercu wrócić do rytmu. To moje bezpieczne azyle, gdzie strach miesza się z czułością, a codzienność staje się poetyckim mostem między chaosem a spokojem.
Gdybym znalazła się w niepokojącej chwili, uciekłabym w drobne rytuały codzienności, które działają jak kotwica w burzliwym morzu. Zaparzyłabym herbatę, wzięła kilka głębokich oddechów, napisała słowa do bliskiej osoby – i nagle świat staje się trochę spokojniejszy. Czasem ucieczka to też ruch: szybki bieg, skoki, taniec, które wyrywają myśli z pułapki niepokoju i pozwalają...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejW sytuacjach niepokoju najważniejsze jest zachować spokój. Wtedy mamy sprawną drogę i podejmujemy racjonalne decyzję. I to tylko z pozoru daje się trudne. A tak naprawdę wystarczy chwila by się uspokoić. Ja stosuję metodę oddechową 4-7-8. 4 sekundy wdechu przez nos, 7 sekund wstrzymywania oddechu i 8 sekund wydechu przez usta. Także mi w większości sytuacji wystarczy jedynie 19 sekund, by wróciła mi trzeźwość umysłu. I w razie potrzeby zawsze można ten oddech powtórzyć.
W sytuacjach niepokoju najważniejsze jest zachować spokój. Wtedy mamy sprawną drogę i podejmujemy racjonalne decyzję. I to tylko z pozoru daje się trudne. A tak naprawdę wystarczy chwila by się uspokoić. Ja stosuję metodę oddechową 4-7-8. 4 sekundy wdechu przez nos, 7 sekund wstrzymywania oddechu i 8 sekund wydechu przez usta. Także mi w większości sytuacji wystarczy...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej