Cytaty z tagiem "zjazd gnieźnieński" [2]
Rycerz niosący świętą lancę, oznakę władzy cesarskiej, przebywszy most zsiadł z konia i nie witając się z nikim stanął na uboczu. Książę i jego dostojnicy również zeskoczyli z siodeł i Bolesław podszedł do brzegu, czekając na zbliżającego się cesarskiego gościa. Stał samotny i ogromny, przybrany w łuskową zbroję, w pozłocistym spiczastym hełmie zakończonym tuleją, w której tkwiły białe czaple pióra. Wszyscy z napięciem patrzyli na zbliżające się powitanie.
Otto skinął na giermka, by mu przytrzymał strzemię, i stanąwszy na ziemi żywo podszedł do Bolesława. Przez chwilę patrzyli sobie w oczy. Bolesław pochylił się w pokłonie, a Otto niespodzianie zarzucił mu ramiona na szyję i twarz przytulił do jego twarzy.
Na ten widok krzyk targnął powietrzem. Cesarz witał polskiego księcia nie tylko jak równy równego, ale jak brata.
Ostatni Otto był szaleńcem, to każdy wie, ale też każdy wie w cesarskim domu, kto miał być koregentem Ottona; ten, który chciał odejść do klasztoru, oddalić się w jakieś włoskie samotne miejsce, nie wiadomo, co miał na myśli, kiedy nakładał w Gnieźnie, sam, własnoręcznie, koronę królewską, koronę własną na głowę twojego dziada ... A ty siedzisz i patrzysz rozmarzony na góry, tego tylko nauczyła się twoja matka, abyś myślał tylko o zaopatrzeniu własnym, aby ci wypłacono myta, dawano powozy, ślady, przewozy - czy ja wiem, jak to wszystko się nazywa. Aby tylko gospodarstwo, dużo fur żyta i dużo beczek piwa zwieziono do Łęczycy, to wszystko, co myślała o Polsce. I wy to samo ...