-
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać401 -
Artykuły
Przeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Tylko że życie nie zna słowa „kiedyś”. Życie zna tylko „teraz” - Gabriela Gargaś radzi
LubimyCzytać3 -
Artykuły
Jak czytać Harry’ego Hole? Kolejność książek Jo Nesbø i dlaczego warto zacząć dziś
Iza Sadowska11
Cytaty z tagiem "speeryci" [8]
Speeryci natomiast nie byli Nikaryjczykami. Wysocy, brązowoskórzy wyspiarze byli pod względem etnicznym całkowicie odmienni od ludów zamieszkujących kontynent. Mówili własnym językiem, w piśmie posługiwali się własnym alfabetem i praktykowali własną religię. Do cesarskiej milicji wstępowali jedynie pod groźbą miecza Czerwonego Cesarza.
Obustronne stosunki Nikaryjczyków i Speerytów były napięte od zawsze aż po czasy drugiej wojny makowej. Dlatego też, myślała Rin, kiedy zaszła konieczność poświęcenia któregoś z terytoriów cesarstwa, wybór Speer nasuwał się praktycznie sam.
– Ostatnie stulecie przetrwaliśmy wyłącznie dzięki szczęściu i wspaniałomyślności Zachodu – podjął Yim. – Nawet zresztą z pomocą Hesperii Nikan wyparło najeźdźców z Federacji z najwyższym trudem. Następnie, na zakończenie drugiej wojny makowej, naciskana przez Hesperię Federacja podpisała pakt o nieagresji i Nikan od tamtej pory zachowuje niepodległość. Mugeńczycy zostali zepchnięci do faktorii handlowych na granicy Prowincji Konia i od bez mała dwudziestu już lat zachowują się względnie stosownie. Ostatnio jednak ponownie zaczynają się burzyć i szemrać, a Hesperia nigdy nie słynęła z wyjątkowego przywiązania do złożonych obietnic. Z herosów Trójcy Doskonałych pozostał jeden; Smoczy Cesarz nie żyje, Odźwierny zaginął i tylko Pani Żmija wciąż zasiada na tronie. I co gorsza, nie dysponujemy już oddziałami Speerytów.
– Może po prostu nie umie mówić? – zauważył Nezha. – Wiecie, jacy byli Speeryci. Żądne krwi dzikusy. Bez rozkazów praktycznie nie wiedzieli, co ze sobą zrobić.
– Nie, Speeryci nie byli idiotami – zaprotestowała Niang.
– Oczywiście, że byli. Rasa prymitywów, inteligencją ledwie przewyższających małe dzieci – uparł się Nezha. – Słyszałem, że byli bliżej spokrewnieni z małpami niż z ludźmi. I mózgi mieli mniejsze od naszych. Wiedzieliście, że przed czasami Czerwonego Cesarza nie znali nawet pisma? Rzeczywiście nieźli z nich wojownicy, ale niewiele ponadto.
– […] Kiedy imperium przyjmuje określony obraz świata, wszystko, co może mu przeczyć, skazane jest na wymazanie. Mieszkańcy Rubieży zostali wygnani na północ, obłożeni klątwą i podejrzeniami o uprawianie czarnej magii. Speerytów zmarginalizowano, zniewolono, zmuszono do walki niczym dzikie psy, a na koniec złożono w ofierze.
– Czy rozumiesz, co stanowi źródło mocy Altana? – zapytał wreszcie. […] – Po pierwszej wojnie makowej Federacja popadła w prawdziwą obsesję na punkcie waszego ludu. […] Po zajęciu Prowincji Węża zbudowali na wysokości Speer ośrodek badawczy i przez międzywojenne dziesięciolecia porywali Speerytów, prowadzili na nich eksperymenty, próbowali zrozumieć, co czyni ich tak wyjątkowymi. Jednym z tych eksperymentów był Altan. […] Zanim Hesperianie wyzwolili osadzonych w ośrodku, Altan spędził w laboratorium pół życia. […] Determinacja Federacji nie znała granic. […] Nie chodzi o to, że jest Speerytą. Jego siła nie ma nic wspólnego z genami. Altan jest tak potężny, ponieważ nienawidzi tak głęboko, tak gorąco i tak zaciekle, że nienawiść stała się jego najgłębszą istotą. Wasz Feniks jest bogiem ognia, lecz również bogiem wściekłości i gniewu. Patronem zemsty. Altan nie potrzebuje opium, by przywoływać Feniksa, ponieważ Feniks żyje w nim przez cały czas. […] Boję się, czego on może się dopuścić w swoim dążeniu do zemsty. I boję się, że słuszność może leżeć po jego stronie.
– […] Poszukuję wiedzy. Nasze badania przyspieszą rozwój technologii medycznej o całe dziesięciolecia. Niewielu trafia się tak znakomita okazja. Niewysychające źródło świeżych zwłok! Nieograniczone możliwości prac eksperymentalnych! Jestem w stanie znaleźć odpowiedź na wszelkie pytania dotyczące ludzkiego ciała! Mogę odkryć metodę zapobiegania śmierci!
Rin wpatrywała się w lekarza z czystym niedowierzaniem.
– Rozcinacie moim rodakom brzuchy!
– Twoim rodakom? – prychnął wzgardliwie Shiro. – Nie poniżaj się tak. W niczym nie przypominasz tych żałosnych Nikaryjczyków. Wy, Speeryci, jesteście niebywale fascynującym plemieniem. Zbudowani z tak uroczego surowca... – Czułym gestem odgarnął kosmyk włosów ze spoconego czoła dziewczyny. – Tak piękna cera. I te oszałamiające oczy. Cesarzowa nie ma pojęcia, czym dysponuje. […] Pokaż mi ogień. Wiem, że potrafisz.
– Jego tolerancja jest doprawdy oszałamiająca. Nieludzka. Pali opium od lat.
– Przez was. Przez to, co mu zrobiłeś! – wydarła się.
– A potem? Kiedy już został wyzwolony? – zapytał Shiro tonem zawiedzionego wykładowcy. – Dostali do rąk ostatniego Speerytę i nawet nie spróbowali wyciągnąć go z nałogu? Przecież to jasne jak słońce. Przez te wszystkie lata ktoś podawał mu opium rozmyślnie. Całkiem sprytne. Oj, nie patrz tak na mnie. To nie Federacja jako pierwsza wykorzystała opium do kontrolowania ludności. Tę konkretną technikę opracowali Nikaryjczycy. […] Nikan ma skłonność do wymazywania ze swych dziejów co bardziej wstydliwych kart. […] Jak myślisz, w jaki sposób Czerwony Cesarz utrzymywał Speerytów na smyczy? Rusz głową, moja droga. Kiedy Speer utraciło niepodległość, Czerwony Cesarz posłał na wyspę skrzynie pełne opium. W charakterze prezentu. Podarku od kolonizatorów dla nowych poddanych. Oczywiście z pełną premedytacją. Do tamtej pory Speeryci wykorzystywali do swych obrzędów jedynie korę pewnego miejscowego drzewa. Nawykli do łagodnych substancji, więc palenie opium było dla nich czymś w rodzaju picia spirytusu drzewnego. Popadali w nałóg już od pierwszego skosztowania. I robili wszystko, by zdobyć kolejną dawkę. Byli niewolnikami cesarza, lecz byli również niewolnikami opium. […] Jak zatem widzisz, nasze kraje nie różnią się od siebie tak bardzo.
– Wiesz, kim są Speeryci? […] Na pewno wiesz […] Musiałeś słyszeć o nas opowieści. Wyspiarze nie mogli zapomnieć. Kiedy twoi pobratymcy zmasakrowali Speer, byłeś zapewne małym gnojkiem, prawda? Wiesz, że wystarczyła im jedna jedyna noc? Z dnia na dzień wymordowali wszystkich. Mężczyzn, kobiety i dzieci. […] Powiadają, że twoi rodacy bali się Speerytów jak nikogo innego. – Altan spojrzał na pojmanego z ukosa. – Że wasi generałowie wydali wyraźny rozkaz, by nie zachować przy życiu ani jednego dziecka. Bardzo się obawiali, kto mógłby z małych Speerytów wyrosnąć. […] A wiesz dlaczego? Spalę cię kawałek po kawałku. […] I wtedy zaczniesz śpiewać.
Zdjęta paniką, wywracając oczyma, rozejrzała się po pomieszczeniu. Pod ścianami stały regały. Półki uginały się pod ciężarem słojów, w których pływały ludzkie stopy, głowy, narządy wewnętrzne i palce, wszystko pieczołowicie opisane. W kącie zauważyła masywny szklany pojemnik. W środku zamknięto dorosłego mężczyznę. Rin wpatrywała się w niego przez dobrą minutę i dopiero potem uświadomiła sobie, że mężczyzna nie żyje już od dawna; patrzyła na zwłoki zakonserwowane jak warzywa w occie. W martwych oczach zastygło przerażenie, usta nadal otwierały się do podwodnego wrzasku. Sporządzona eleganckim, odręcznym pismem etykieta głosiła: „Nikaryjczyk, 32” Podobnie oznaczone były słoje z regałów. „Wątroba, nikaryjskie dziecko, 12”. „Płuca, Nikaryjka, 51”. Z dziwnym otępieniem zastanowiła się, czy ją też spotka taki koniec. Czy zostanie w tej sali starannie poćwiartowana i zapaczkowana – „Nikaryjka, 19”.
[…]
W tej chwili zrozumiała. Dokładnie wiedziała, dokąd trafili.
W jej głowie rozległo się echo słów Chaghana:
„Po pierwszej wojnie makowej Federacja popadła w prawdziwą obsesję na punkcie waszego ludu... Przez międzywojenne dziesięciolecia porywali Speerytów, prowadzili na nich eksperymenty, próbowali zrozumieć, co czyni ich tak wyjątkowymi”.
Żołnierze Federacji przywieźli ich do ośrodka badawczego, w którym przed laty przetrzymywano małego Altana. Znaleźli się w miejscu, gdzie wpędzono go w opiumowy nałóg. W miejscu, które ponoć wyzwolili Hesperianie. W miejscu, które powinno było zostać zniszczone po drugiej wojnie makowej.