-
Artykuły
Czytamy w weekend. Książki Roku 2025. 20 marca 2026
LubimyCzytać314 -
Artykuły
Za nami Gala Książka Roku 2025 – rekordowe głosy i zwycięzcy 11. edycji Plebiscytu Lubimyczytać
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Od królewskich dworów do Hollywood
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Crime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać6
Cytaty z tagiem "nisza" [5]
Musimy wystrzegać się poczucia, że "bezpieczeństwo leży w liczebności". To naturalne czuć, że skoro – jak utrzymują to chrześcijanie – wszyscy ludzie są źli, owo zło na pewno da się łatwo wybaczyć. Skoro wszyscy uczniowie oblali egzamin, z pewnością zadania były zbyt trudne. Nauczyciele w danej szkole mogą żywić takie przekonanie, dopóki nie dowiedzą się, że w innej szkole ten sam egzamin zdało 90% uczniów. Wówczas zaczynają podejrzewać, że to nie autorów zadań należy winić...
...Mądrze jest rozważyć możliwość, że cała ludzkość (będąca w istocie drobiazgiem we wszechświecie) tak naprawdę stanowi jedynie taką lokalną niszę zła – odizolowaną złą szkołę lub grupę, w której minimalna przyzwoitość uchodzi za heroiczną cnotę, a całkowite zepsucie za wybaczalną niedoskonałość. Lecz czy istnieje jakiś dowód – poza samą doktryną chrześcijańską – że jest tak faktycznie? Śmiem twierdzić, że tak. Przede wszystkim są pośród nas owi dziwni ludzie, którzy nie akceptują lokalnych standardów i ukazują niepokojącą prawdę, że całkiem inne zachowanie jest rzeczywiście możliwe. Co gorsza jest faktem, że ludzie ci, rozsiani po różnych epokach i kulturach, podejrzanie często zgadzali się ze sobą w głównych kwestiach – jak gdyby wszyscy pozostawali w kontakcie z jakąś większą „opinią publiczną” poza naszą niszą...
...Lecz nawet teraz każdy, kto zastanowi się nad tym przez chwilę, zobaczy, że gdy spotykamy nieprzyjaciela, to zaniedbanie będzie kosztować każdego z nas życie...
Przyglądam mu się, pozwalając wodzie przepływać przeze mnie. Czuję ogarniającą go rezygnację, ale wiem, że nie otworzy ust i Donau nie wleje mu się do płuc. Nie wypełni go szczelnie małymi srebrnymi rybkami płynącymi pod prąd i strzępkami martwych roślin płynących z prądem. Nie uniesie jego ciała, jak niesie ciało Almy, obijając je o podwodne głazy, drapiąc je połamanymi gałęziami, szorując nim po piachu, zaplątując w wodorosty, żeby w końcu dopłynąć z nim do Morza Czarnego, skąd Andreas pochodzi, skąd Andreas wyruszył ćwierć wieku temu na zachód z całą familią i kurą Andrejką.
Te ułamki sekund i pojawiające się w nich obrazki, których za chwilę już nie pamiętała, były jak krótkie spięcia na języku przytkniętym do dwóch blaszek płaskiej baterii, którą trzeba było sprawdzić czy jeszcze się nada do latarki.
Warto wałczyć o to samo co zawsze. O siebie. Żeby się nie dać sformatować, że trzeba zwyciężać, zarabiać, kupować. Nie dać się przerobić na szczura, tylko znaleźć niszę i dzięki niej nie dać się wrobić w cały ten śmietnik, który sączy w nas popkultura, żeby przerabiać na konsumentów, na pożeraczy badziewia. Pawiańscy i papuzi jak zwykle jesteśmy. Nie braliśmy udziału w budowie tej postnowoczesnej rzeczywistości i zbieramy resztki z jej stołu. Machamy ogonem kiedy możemy kupić nowego iPhone'a, jakby o to w tej wolności chodziło. Wzięliśmy z taniego supermarketu gotowe stroje oraz zachowania i małpujemy jakieś globalne plemiona z telewizji. Natychmiast weszliśmy w cudze buty. Nie my jedni. Trudno się z tego wydobyć. Całe to gadanie, że Zachód jest cywilizacją indywidualistów, to ściema. Odgrywamy parę ról, i tyle. Tracimy tożsamość.
Rozpaczliwie poszukujemy swojej niszy – niczym karaluchy, które wędrują, szukając najbardziej komfortowej dziury, w której można się zaszyć, prowadząc nędzne, karalusze życie.