Podobnie jak jego ojciec uważał,że najlepsze książki wymagają od czytelnika wysiłku oraz, że ogólnie rzecz biorąc, wszystko, co przychodzi łatwo, jest puste i bezwartościowe.
Istnieją na tym świecie ludzie pozbawieni poczucia jakiejkolwiek przyzwoitości, osoby, których poziom odczłowieczenia jest niezrozumiały dla ogółu śmiertelników.
Ci, którzy czytają, są jak dziewiętnastowieczni Indianie skazani na wymarcie i zastąpieni przez nową rasę?
Czy należą do ginącego, starego świata?