-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać419 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać15 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
Cytaty z tagiem "grupa" [62]
Twoje zdanie jest jak kropla w oceanie, lecz nie zapominaj że ocean składa się z kropli.
Kandydat antyliberalny obiecuje szczególne przywileje każdej grupie wyborczej: wyższe ceny producentom i niższe ceny konsumentom, wyższe pensje urzędnikom i niższe podatki podatnikom. Gotów jest zgodzić się na każdy wydatek kosztem kasy publicznej lub bogatych. Żadna grupa nie jest zbyt mała, by zaniechał próby zdobycia ich względów prezentem z kieszeni "ogółu społeczeństwa". Kandydat liberalny może jedynie powiedzieć wszystkim wyborcom, że pogoń za takimi szczególnymi przywilejami jest antyspołeczna.
Największe szanse na przeżycie daje przynależność do grupy.
Grunt to trzymać się razem. Pokładasz nadzieję w drugim członku rodziny. Mówisz: jeśli pomożesz mi przetrwać, odwdzięczę ci się tym samym.
Być liberałem, to zdawać sobie sprawę, że szczególny przywilej, przyznany małej grupie na niekorzyść wszystkich innych, nie może na dłuższą metę być utrzymany bez walki (wojny domowej); z drugiej zaś strony, że nie można obdarzyć przywilejami większości, bowiem wówczas przywileje te znoszą nawzajem i tracą wartość dla tych, którym miały szczególnie służyć, a jedynym wynikłym z tego skutkiem jest obniżenie wydajności ludzkiej pracy.
W nauce kompromisy są zdradą sprawy. W polityce kompromisy są nie do uniknięcia, gdyż bardzo często wynik bywa osiągnięty tylko przez ugodę miedzy sprzecznymi opiniami. Nauka jest zawsze osiągnięciem jednostki, nigdy zaś efektem kooperacji grupy. Polityka jest zawsze rezultatem współdziałania między ludźmi, stąd siłą rzeczy musi się opierać na kompromisie.
- W sumie chodzi o to, że każdy czuje się spokojniejszy, należąc do licznej grupy bojkotujących niż niewielkiej grupki bojkotowanych. Och, dobrze, że nie jestem po tamtej stronie, myślisz sobie. W każdej epoce, w każdym społeczeństwie jest zasadniczo tak samo - jeśli człowiek przyłączy się do większej grupy, nie ma problemów.
- A kiedy przyłączysz się do małej grupy, masz same problemy.
- Właśnie o to mi chodzi - powiedziała przygnębiona. - Ale w takim otoczeniu człowiek musi przynajmniej rozsądnie myśleć.
- No ale może myśli się rozsądnie tylko o tych problemach.
- To jest pewien kłopot.
Przeczytałem kiedyś, że różnica pomiędzy byciem ekstrawertykiem a byciem introwertykiem nie polega na tym, jak zachowujesz się w grupie. Chodzi o to, czy przebywanie w grupie cię nakręca czy pozbawia energii. Introwertyk może wydawać się ekstrawertykiem i vice versa. Wszystko sprowadza się do tego, jaki wpływ mają na ciebie interakcje zludźmi.
Odwaga, kreatywność i współczucie. Owe trzy wartości, które człowiek powinien odnaleźć w sobie, choć czasem musi ich szukać nawet przez kilkadziesiąt lat. Bycie częścią organizacji utrudnia te poszukiwania, nie ułatwia. Brak odwagi, kreatywności i współczucia bywa właściwy grupie, sprawiając, że ludzie odrzucają pełne poczucie winy za tchórzostwo albo okrucieństwo.
Ostatnio mam wrażenie, że przyjazd do tego kraju to jak zawarcie paktu z diabłem. Podajesz swój paszport na granicy, wbijają ci stempel, chcesz uciułać trochę grosza, jakoś zacząć nowe życie... ale zamierzasz kiedyś wrócić. Kto chciałby zostać? Zimno, mokro, wstrętnie, okropne jedzenie, koszmarne gazety - kto chciałby tu zostać? W kraju, w którym człowiek nie jest nigdy mile widziany, a zaledwie tolerowany. Ledwie tolerowany. Jakby był zwierzakiem, wytresowanym i oswojonym. Kto chciałby zostać? Ale podpisało się cyrograf... to cię wciąga i nagle stwierdzasz, że nie możesz wrócić, że nie poznajesz własnych dzieci, że nie masz swojego miejsca na ziemi.
- Och, naprawdę, aż tak źle chyba nie jest.
- A potem w ogóle dajesz sobie spokój z samym pojęciem przynależności. Nagle ta przynależność zaczyna ci się wydawać jakimś ohydnym kłamstwem... i wtedy zaczynasz wierzyć, że miejsce urodzenia to sprawa przypadku, że wszystko jest przypadkowe.
Niezręczne było mówienie o swej niepewności, ale jednocześnie pocieszające, że nie jest się w tej sytuacji samemu".