-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać436 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać16 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać13
Cytaty z tagiem "antyklerykalizm" [9]
Od czasów Konstantyna cechami, po których rozpoznaje się ten Kościół, są obłuda i przemoc; codzienną praktyką tej religii stała się masowa zagłada. Surowo zakazywano zabijania pojedynczych osób, ale uśmiercanie tysięcy ludzi było dziełem miłym Bogu. To nie obłęd, to jest chrześcijaństwo.
Ten pochodzący z chłopskiej rodziny Pikardyjczyk [Pétain], były wykładowca w Szkole Wojennej, wyrobił sobie opinię nonkonformisty. W okresie nagonki antyklerykalnej w wojsku na żądanie przedstawiciela ministerstwa podania nazwisk oficerów chodzących na mszę miał odpowiedzieć: "Siedząc w pierwszej ławce nie mam zwyczaju odwracać się do tyłu".
Kościół katolicki z tymi swoimi bajkami dla dzieci i z tym swoim widowiskiem dla dorosłych dążył wyłącznie do całkowitego uwiedzenia ludzi, którzy dostali się w jego szpony, dzięki tym bajkom i temu widowisku uczynił ich uległymi, wymazał dla siebie jako ludzi, aby uczynić z nich bezwolnych i bezmyślnych katolików, jak sam bezecnie mówi, wiernych.
Zmniejszenie się antyklerykalizmu", z którego zazwyczaj się cieszymy, nie musi być wcale dobrym znakiem. Oczywiście, zjawisko to może świadczyć o zmienie obiektywnej sytuacji lub poprawie relacji między stronami. Ale z drugiej strony, może też oznaczać, że ludzie którzy pracują dla Kościoła i dają o nim świadectwo, choć nadal proponują światu pewne godne uznania wartości, w istocie przystosowali się do wyznawanych przez ten świat idei, konwencji oraz obyczajów, i tym samym przestali być dla niego kłopotliwi. Wszak już Ewangelia wyraźnie mówi, że sól może zwietrzeć. Zatem to oziębłości zawdzięczamy być może spokojne bytowanie większości z nas wśród tego świata.
Chcemy doprowadzić do rozwarstwienia wśród duchowieństwa i wśród wierzących.
Dopóki w Polsce będzie można wykrzykiwać wzniośle: "Bóg i religia", tam gdzie w gruncie chodzi o władzę i o pieniądze - dopóty kasta wyodrębnionych z życia dzikusów będzie regulatorem najdonioślejszych spraw społeczeństwa, z jego największą szkodą.
Nie jesteśmy antyklerykałami za wszelką cenę i przede wszystkim, my mamy swój własny ruch i swój własny wielki cel, do którego dążymy. Antyklerykalizm nie jest dla nas jakimś dogmatem. To dla nas smutna konieczność, obowiązek zburzenia przeszkody, która odgradza nas od lepszej przyszłości, nie pozwala nam się rozwijać normalnie.
Czy polityka rzymska osłabia zdolności dziecka, czy czyni zeń fanatyka, to na jedno wyjdzie. My chcemy wychowywać światłego obywatela, umiejącego rozumnie oceniać swe obowiązki, którego mózg będzie funkcjonował normalnie, zdrowo, jasno. Chcemy wychowywać obywatela, który będzie umiał sam ocenić, gdzie jest jego miejsce. Taki robotnik-obywatel łatwo zrozumie, że miejsce jego jest w armii robotniczej, walczącej o przyszłość socjalistyczną.
Zmniejszenie się antyklerykalizmu", z którego zazwyczaj się cieszymy, nie musi być wcale dobrym znakiem. Oczywiście, zjawisko to może świadczyć o zmianie obiektywnej sytuacji lub poprawie relacji między stronami. Ale z drugiej strony, może też oznaczać, że ludzie którzy pracują dla Kościoła i dają o nim świadectwo, choć nadal proponują światu pewne godne uznania wartości, w istocie przystosowali się do wyznawanych przez ten świat idei, konwencji oraz obyczajów, i tym samym przestali być dla niego kłopotliwi. Wszak już Ewangelia wyraźnie mówi, że sól może zwietrzeć. Zatem to oziębłości zawdzięczamy być może spokojne bytowanie większości z nas wśród tego świata.